Dodaj do ulubionych

nieakceptacja

15.01.05, 19:46
Od dzieciństwa wszyscy się ze mnie śmiali. W szkole, na wyjazdach. Mam to
cały czas, do teraz (liceum). Nie uważam, żebym była dużo brzydsza od moich
koleżanek. Sądzę, że jestem przeciętna. Nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Jestem bardzo nieśmiała w kontaktach z tzw."płcią przeciwną". Od miesiąca
jestem w depresji. Codziennie przewijają mi się przed oczami najgorsze chwile
mojego życia. Czy ktoś miał kiedyś podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • blue_as_can_be Re: nieakceptacja 15.01.05, 20:03
      ja nie mialam.

      a dlaczego smiali sie z Ciebie? w jakich sytuacjach?
      • naiwnaspontaniczna Re: nieakceptacja 15.01.05, 20:09
        hm... z wyglądu (chociaż jak mówię nie uważam się za jakiegoś kaszalota:P) i z
        jakiejś hm... nieporadności życiowej:P poprawiłam już parę wad, ale problem
        jest nadal - nie umiem o tym zapomnieć. Zresztą oni mi nie dają...
        • blue_as_can_be Re: nieakceptacja 15.01.05, 20:13
          sluchaj, takie rzeczy sie nie zdarzaja.

          nie ma idealow i kazdy ma cos nie tak: krzywy nos, albo wade wymowy, albo nie
          umie rozmawiac z urzednikami, etc. a jednak ludzie nie smieja sie ze
          wszystkich, chyba umarliby ze smiechu ta metoda.

          sa 2 mozliwosci: albo jestes zbyt wrazliwa i dopatrujesz sie krytyki tam, gdzie
          jej nie ma (lub wysmiewania sie w niewinnych zartach), albo robisz cos, co
          prowokuje tych ludzi.
          • naiwnaspontaniczna Re: nieakceptacja 15.01.05, 20:16
            tak? ale co? może ja rzeczywiście jestem taka paskudna i ślepa w dodatku, ze
            tego nie widzę???
            • blue_as_can_be Re: nieakceptacja 15.01.05, 20:18
              czyli mozliwosc nr1 stanowczo odrzucasz? z reka na sercu?
              • naiwnaspontaniczna hm... 15.01.05, 20:22
                jeśli Ci ktoś mówi w twarz bardzo niemiłę rzeczy albo wykpiwa Cię w Twojej
                obecności... nie, nie wkręcam sobie:)
                • blue_as_can_be Re: hm... 15.01.05, 20:33
                  zakladajac, ze nie wkrecasz sobie (o czym nie jestem przekonana, ale musze Ci
                  wierzyc na slowo) - jest cos takiego, jak "kultura koszarowa". mozna to
                  obserwowac w wielu zbiorowosciach: w szkole, w pracy, w wojsku. elementem tej
                  kulury jest utrzymywanie spojnosci grupy poprzez pewne wspolne dzialania, takze
                  poprzez wspolnego kozla ofiarnego. znajduja slaba jednostke i bawia sie jej
                  kosztem. moze to Twoj przypadek?

                  jesli tak, na szczescie roziazanie jest dosc proste. koziol jest kozlem tak
                  dlugo, jak dlugo broni sie, widac, ze przezywa, czyli reaguje w sposob
                  oczekiwany przez grupe. jesli przestaje reagowac, ignoruje zaczepki, nie
                  wchodzi w oczekiwane relacje, to... zabawa sie konczy. zwykle to chwile trwa,
                  zanim sie zorientuja, ze ofiara sie juz nie rusza, moga nawet nasilic ataki,
                  zeby skuteczniej Cie sprowokowac, ale jeski jestes konsekwentna, w koncu daja
                  Ci spokoj i rzucaja sie na kogos innego.

                  • m.malone Blue, to chyba "subkultura" :) nt 16.01.05, 11:24

    • alicja-ciekawska Re: nieakceptacja 15.01.05, 20:26
      Duzo ludzi mialo takie doswiadczenia.Dlatego wlasnie ze byli cichsi ,bardziej
      skromni.Nie umieli krzyknac w odpowiednim momencie.Ale to wszystko moze sie
      jeszcze odmienic.A jesli chodzi o plec przeciwna.To jesli chlopak
      bedzie chcial ulozyc sobie zycie.To takie niesmiale sa najszybciej
      rozchwytywane.
      Polub siebie! I nie zwracaj uwagi na jakichs krzykaczy,ktorzy moze innego
      tematu nie maja .Aby pokazac ze sa dowcipni ,itd.
      A wiedza ze Cie zirytuja. Glowa do gory.
      Ja mialam za duzy nos i w dodatku zawsze czerwony,i w ten obrzydliwy
      nochal pocalowal mnie pewien mlodzieniec.Od tego czasu jakby moj nos stal
      sie ladniejszy.
      Pozdrawiam.
      • naiwnaspontaniczna :) dzięki...:) 15.01.05, 20:29
        moja mama mówi, że sama prowokuje takie zachowania, bo nigdy nikomu się
        nie "odgryzłam". zawsze spuszczałam głowę i milczałam... tylko boli mnie to, że
        w prawie każdym środowisku znajduje się ktoś, kto mnie ośmiesza... chciałabym
        kiedyś znaleźć grupę ludzi, w której pozostanę niezauważona...
        • alicja-ciekawska Re: :) dzięki...:) 15.01.05, 20:37
          naiwnaspontaniczna napisała:

          > moja mama mówi, że sama prowokuje takie zachowania, bo nigdy nikomu się
          > nie "odgryzłam". zawsze spuszczałam głowę i milczałam... tylko boli mnie to,
          że
          >
          > w prawie każdym środowisku znajduje się ktoś, kto mnie ośmiesza... chciałabym
          > kiedyś znaleźć grupę ludzi, w której pozostanę niezauważona...

          A moze to niemozliwe abys byla niezauwazalna?
          Moze tak sobie wmowilas ze jestes przecietna?
          Sluchaj mamy!
          Ludzie ktorzy wysmiewaja innych,okazuja swoje slabosci.
          Jak ja mowilam o kims np.ale on jest glupi...
          To akurat moja mama mowila-
          moze to Ty jestes niedostatecznie madra,aby go zrozumiec.
          jestes mlodziutka i swiat przed Toba,tysiace ludzi do poznania.
          a jak ktos sie z Ciebie bedzie smial,to z usmiechem powiedz;
          no coz taka juz jestem,niedoskonala!
          Niedoskonalosci tez trzeba polubiec.
          • naiwnaspontaniczna Re: :) dzięki...:) 15.01.05, 20:41
            "Moze tak sobie wmowilas ze jestes przecietna?" - nie, nie jestem przeciętna -
            wyróżniam się... negatywnie. tak mnie widzą inni. natomiast ja i osoby mi
            bliskie uważają że jestem normalna... nie piękna, ale normalna. ale niestety
            większość zwykle ma rację:/
            • naiwnaspontaniczna a zresztą... opisałam to tu.... 15.01.05, 20:43
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=18716946&a=18933154
              • alicja-ciekawska Re: a zresztą... opisałam to tu.... 15.01.05, 20:58
                musisz patrzec na tych co Cie lubia,
                po co Tobie opinia obcych ,niezyczliwych ludzi?

    • mokra_jane Re: nieakceptacja 15.01.05, 20:51
      zajrzyj na gazetową skrzynkę:))
    • psychoguru Przecietna licealistka 16.01.05, 00:50
      naiwnaspontaniczna napisała:

      > Od dzieciństwa wszyscy się ze mnie śmiali. W szkole, na wyjazdach. Mam to
      > cały czas, do teraz (liceum). Nie uważam, żebym była dużo brzydsza od moich
      > koleżanek. Sądzę, że jestem przeciętna. Nie wiem jak sobie z tym poradzić.
      > Jestem bardzo nieśmiała w kontaktach z tzw."płcią przeciwną". Od miesiąca
      > jestem w depresji. Codziennie przewijają mi się przed oczami najgorsze chwile
      > mojego życia. Czy ktoś miał kiedyś podobne doświadczenia?

      Twoje problemy wynikaja z nieprawidlowego nastrojenia systemu samooceny w mozgu.
      Jest to tez zwiazane z niskim poziomem aktywnosci sytemu samoswiadomosci. To
      znaczy system samooceny generuje silne sygnaly negatywne a twoj system
      samoswiadomosci nie jest w stanie dokonac analizy tych sygnalow ktora
      pozwolilaby na ujawnienie ze to system samooceny jest nieprawidlowo nastrojony
      a nie ze masz jakies obiektywne problemy. W istocie twoj system samoswiadomosci
      jest przestrojony tymi negatywnymi sygnalami tak ze jego dzialanie zostaje
      zredukowane i stad depresja.

      Zeby to ci blizej zobrazowac wyobraz sobie dosc czesto spotykany przypadek
      dziewczyny anorektyczki. Przekonana ze jest za gruba (co oznacza ze system
      samooceny jest zle nastrojony) zaczyna sie odchudzac. I wtedy dochodzi do
      pozornego paradoksu: Otoczenie widzi wychudzony szkielet ale ta osoba
      postrzega siebie dalej jako ZA gruba i jeszcze bardziej sie odchudza az do
      wycienczenia. Dlaczego tak jest? Oczywiscie nie dlatego ze osoba ta JEST gruba
      bo przeciez jest szkieletem czlowieka tylko dlatego ze system samooceny jest
      kompletnie rozstrojony. Do tego stopnia ze osoba ta ma absurdalnie
      znieksztalcone postrzeganie siebie.

      Podobnie jest z toba. Twoj system samooceny jest rozstrojony wiec postrzegasz
      siebie jako nieakceptowana przez otocznie. Do tego dochodzi niska aktywnosc
      systemu samoswiadomosci czyli mowiac popularnie slaba osobowosc. Powoduje to ze
      sygnaly z otoczenia maja zbyt duzy wplyw na twoj system samooceny. A wiec jesli
      na przyklad jakas kumpela powie ci: "masz taki smieszny kuper haha" czy cos
      takiego to powoduje silny sygnal negatywny z systemu samooceny. Tymczasem przy
      prawidlowym nastrojeniu twoj system osobowosci zareagowalby by sygnalem ktory
      nie dopuscilby do zmniejszenia poziomu samooceny czyli kumpeli bys
      odpowiedziala w zaleznosci od sytuacji czyms w rodzaju: "lepszy smieszny kuper
      niz krosty na twarzy hihi".

      A kontaktami z plcia przeciwna sie nie przejmuj bo w liceum nie jest to zaden
      powod do niepokoju i nie musisz brac przykladu z kolezanek ktore sie chwala
      orgietkami. Jak polepszy cie sie dzialanie systemu samooceny to faceci beda sie
      sami krecic bo taka jest natura facetow.
      • naiwnaspontaniczna hm... czy ja wiem? 16.01.05, 12:41
        nie zgadzam się, przykro mi. na prawie każdym wyjeździe to ja byłam obiektem
        kpin całej grupy. podobnie w szkole. mam barzdo zdrowe podejście do życia, ale
        jeśli non stop słyszy się okropne wyzwiska, kpiny i śmiech, to po jakimś czasie
        samoocena tak czy inaczej się obniży. a gdybym miała rzeczywiście tak niską,
        jak uważasz, to nie pisałabym o sobie, że uważam się za przeciętną.
        • zraniony Re: hm... czy ja wiem? 16.01.05, 13:13
          czy moge wtrącić swoje trzy zdania?


          Psychoguru napisała Ci bardzo dużo waznych rzeczy i zgadzam się ztym wszystkim.
          Natomiast zastanawia mnie jedna rzecz. I chciałabym, zebysmi napisała, dlaczego
          uwazsza siebie za rzeciętną
          "samoocena tak czy inaczej się obniży. a gdybym miała rzeczywiście tak niską,
          > jak uważasz, to nie pisałabym o sobie, że uważam się za przeciętną."

          to są Twoje słowa.

          Napisz mi prosze listę rzeczy pozytywnych i negatywncyh na swój temat, o
          których sama myślałaś wczoraj i przedwczoraj. I napisz mi w czym jesteś dobra,
          co potrafisz rewelacyjnie robić,a co kiepsko. Może coś nam z tego wyjdzie i
          wspólnymi siłami dojdziemy do sedna problemu.
          i mam jeszcze jedno pytanie, czy twoja mama również miewała w przeszłosci
          stany depresyjne?

          Pozdrawiam

        • zraniony I jeszcze jedno 16.01.05, 14:22
          i jeszcze mam takie pytania:

          1. czy uważasz się za dziecko zaniedbane (np. emocjonalnie) przez rodziców
          2. czy byłaś kiedykolwiek agresywna w stosunku do swoich rówieśników
          3. czy jesteś osobą bardzo nieśmiałą

          jesli mi odpowiesz na wszystkie pytania, to będziemy już w domu.
          • naiwnaspontaniczna Re: I jeszcze jedno 16.01.05, 14:28
            1. nie
            2. nie
            3. to zależy, przy pierwszym kontakcie tak, później wręcz przeciwnie

            o ile mi wiadomo mama nie miała żadnych stanów depresyjnych
            • naiwnaspontaniczna Re: I jeszcze jedno 16.01.05, 14:31
              i problem nie bierze się chyba z mojej samooceny... mże z tego, że jestem
              wrażliwa i bardzo przeżywam to co mnie spotkało, że nie umiem się odgryźć,
              keidy ktoś mnei obraża. samoocenę mam całkiem w porządku, uważam się za
              przeciętnie (to jest pozytyw!!!) ładną, inteligentną, wesołą młodą osobę,
              niestety, ludzie mają na mój temat zupełnie inne zdanie i okazują mi to w
              bardzo chamski sposób.
              • zraniony Re: I jeszcze jedno 16.01.05, 15:05
                Zapytałam się ciebie o te rzeczy, ponieważ bardzo czesto jest tak, ze dzieci
                które sa agresywne w stosunku do rówieśników,a bierze sie to również z
                odrzucenia lub zaniedbania przez rodziców, są niestety odrzucane i
                nieakceptowane.
                Dzieci odrzucone lub młodzież i później osoby dorosłe posiadają prawdopodobnie
                również inne od dzieci popularnych wewnętrzne modele więzi i agresji. Uważają
                agresję jako narzedzie rozwiązywania swoich problemów. Często interpretują
                czyjeś zachowanie jako atak na swoją osobę, np. krzywy uśmiech lub kąśliwą
                uwagę.

                Jednak jest również tak, że na niektóre z cech odróżniajacych dzieci (lub
                mlodziez cały czas czytaj czy osoby dorosłe) popularne od niepopularnych one
                same nie mają wpływu.
                Atrakcyjny wygląd lub dobre wyniki w nauce czy sporcie czesto bardzo pomagają w
                popularności, prawda?
                osoba ciesząca się popularnością zachowuje się pozytywnie, jest miłą,
                łagodna,wspierajaca innych, wówczas jest nieodrzucana.
                inaczej jest z tymi mniej popularnycmi, złoszczą się na sytuację i próbuuą
                zwrócić uwage na siebie, np. poprzez agresję, a wówczas sa nie lubiane, bo inni
                zaczynają się ich bać.

                Ponadto nie są lubiani ludzie w jakikolwiek sposób odbiegający od normy, ci
                bardzo bardzo ładni, chudzi lub bardzo grubi czy brzydcy.
                Dlatego ta Twoja rzeciętność mnie zastanawia. powinno być ok, nie wyróżniasz
                się z tłumu pod względem urody (przynajmniej tak ja odebrałam to co napisałaś).

                Zastanów się czy jednak w domu było wszystko ok, czy rodzice poświecali ci dużo
                uwagi, troszczycli się o wszystkie twoje potrzeby, czy miałaś poczucie
                bezpieczeństwa.
                Często neiśmiałość jest niestety skutkiem właśnie zaniedbania emocjonalnego.
                Moze kiedy byłaś mała to mama czesto ci mówiła, że jesteś brzydka, głupia lub
                tępa, a Ty juz nawet tego mozesz nie pamietać. Mama mogła to robić z
                wsciekłości na jakaś głupotę i nawet sobei ztego nie zdawać sprawy.

                jesli czesto powtarzały mama, ze jesteś bystra, ładna czy mądra i świetnie
                wysportowana, to nie byłoby tak. gdyby akceptowała twoje gorsze oceny,
                np.trójki czy czwórki i cieszyła się nawet z takich sukcesów, to przełożyłoby
                sie to na Twoją pewność siebie i brak nieśmiałości. Wtedy to decydowałoby
                również o twoim sukcesie towarzyskim.

                Wydaje mi się więc,ze źródło jest albo w domu, albo w jakimś twoim zachowaniu.
                Ignorancja ludzi w stosunku do naszej osoby nie bierze się z powietrza.

                Dodam na koniec, ze jednak Twoja samoocena ma ogromny wpływ na twoje zachowanie
                i potem na kontakty z innymi. jesli ciagle w duchu mówisz sobie, jestem
                niezdarna, głupia, znowu mi nie wyszło, znowu mnie lubią, ale fajtłapa itd itd
                to mamy kłopot i tu może leżeć również powód twoich niepowodzeń.
                jesli natomiast mówisz sobie udało się, dzisiaj odniosłam sukces, jestem mądra,
                jestem fajna, cięzko było a jednak odniosłam sukces, włożyłam mnóstwo pracy ale
                warto było, jak chcę to zawsze mi się uda itd itd, to to ma ogromne znaczenie w
                sensie pozytywnym.

                te nasze negatywne myśli niestety przekłądają się i w 99,9 % przypadków nie
                udaje się nam czegoś dokonać. Przykładowo: idziesz na klasówke i mówisz sobie
                tak: nic nie umiem i tak wiem, ze dostanędwóję. gwarantuję ci, zetą dwóję
                dostaniesz choćbyś duzo umiała, to zawsze natrafisz na to jedno pechowe pytanie.
                I odwrotnie, jestes pewna,ze dostaniesz 5, wmawiasz to sobie, mówisz spoko uda
                mi się, i uda ci się, dostaniesz pozytywną ocenę.
                Rozumiesz?
                • zraniony Dodam tylko 16.01.05, 15:13
                  Dodam tylko, ze przepraszam za literowki, jak zwykle kiedy szybko piszą, to nie
                  wklejam literek.

                  I dodam, ze od dzisiaj powinnaś poświecićsobie 15 minut dziennie. Powinnaś
                  usiaść gdzies w kaciku gdzie jest cisza i spokój i myśleć pozytywnie na swój
                  temat. Wymieniać wszystko to, co dzisiaj Ci sie udało, czego dokonałaś z trudem
                  lub lekko. To powinno za jakiś czas dac efekt. Odrzucaj negatywne myśli, musi
                  być ich jak najmniej.

                  Kiedy rozbijesz wazon lub talerz, to nie mów sobie wmysli, ale jestem pierdoła,
                  ale powiedz tak: no trudne, ładny był ten talerz, ale przecież mooge isć do
                  sklepu i kupic sobie drugi taki sam. Łapiesz? Zero negatywnych mysli.

                  I uśmiechaj się często,nawet do tych ktorzy Cie nie lubią, powiedz im coś
                  miłego (że mają ładne włosy, ciuchy czy torbe do szkoły) ale nie nachalnie, tak
                  od niechcenia z uśmiechem na twarzy.
                  Zagadaj czasami sama. Zapytaj sie jednej z tych osób (najmniej agresywnej w
                  stosunku do twojej osoby) co jest nie tak w waszych kontaktach, moze ona Ci
                  powie.
                  • bamse Re: Dodam tylko 18.01.05, 17:14

                    Odpowiedziales na pytania na ktore staralem sie znalezc odpowiedz przez 26 lat.

                    Teraz rozumiem ze sporo lezy po mojej stronie i ze moj swiat jest taki jak
                    sobie go namaluje - mowiac prosciej: dostaje od Swiata to co mu daje.

                    Dziekuje.

                    Moj dzien wyglada inaczej dzieki temu postowi: a ostatnio myslalem juz ze
                    wszytsko dookola takie sie nudne stalo ze nawet odpowiedzi na pytania sa te
                    same. Przeciez do jasnej cholery odpowiedzi sa te same kiedy pytania sa te
                    same! Stanalem w miejscu przez swoje negatywne nastawienie!!!

                    • zraniony Re: Dodam tylko 18.01.05, 18:01
                      ciesze się bardzo, ze ktos jest zadowolony po tym co napisałam.
                      Pozdrawiam, marta
                • zraniony Re: I jeszcze jedno 16.01.05, 16:11
                  Bardzo czesto niska samoocena jest silnie sprężona z depresją.

                  Pomyślałam sobie też, że osoby wśród których przebywasz mogą być właśnie
                  agresywne (odwróć to co napisałam do Ciebie na nich)i dlatego Ciebie odrzucają.
                  To ne mogły być odrzucane w domu lub zaniedbywane, a teraz przenoszą to na
                  innych, w tym na Ciebie.

                  Pozdrawiam Cię serdecznie
                  • naiwnaspontaniczna Re: I jeszcze jedno 16.01.05, 19:54
                    eh... no nic się nie zgadza... robię już wszystko to co mi radzisz.... mama
                    zawsze mówiła że jestem ładna i mądra.... agresywna nie jestem na pewno. a więc
                    chyba jednak to pierwsze - odbiegam od innych wyglądem i po prostu jestem ślepa
                    i nie widzę tego. pozdrawiam.
              • psychoguru I jeszcze drugie 16.01.05, 19:54
                naiwnaspontaniczna napisała:

                > i problem nie bierze się chyba z mojej samooceny... mże z tego, że jestem
                > wrażliwa i bardzo przeżywam to co mnie spotkało, że nie umiem się odgryźć,
                > keidy ktoś mnei obraża. samoocenę mam całkiem w porządku, uważam się za
                > przeciętnie (to jest pozytyw!!!) ładną, inteligentną, wesołą młodą osobę,
                > niestety, ludzie mają na mój temat zupełnie inne zdanie i okazują mi to w
                > bardzo chamski sposób.

                To co nazywasz "wrazliwoscia i przezywaniem tego cie spotkalo" to jest wlasnie
                opis rozstrojenia systemu samooceny i samoswiadomosci. Systemy
                te maja kilka elementow, u ciebie rozstrojenie wynika z nadmiernie silnego
                czy wrecz znieksztalconego sygnalu z podsystemu odbierajacego bodzce z
                otoczenia.

                Jezeli systemy bylyby prawidlowo nastrojone to nie tylko system podswiadomy
                generowalby sygnal ze jestes przecietna (bardzo zdrowy sygnal) ale twoj system
                samoswiadomosci reagowalby wlasciwie na chamskie zachowanie ludzi z otoczenia.
                Wlasciwa reakcja bylaby oczywiscie sygnal pogardy dla nich co na zewnatrz
                przejawiloby sie, wytykaniem im prymitywizmu i unikaniem kontaktu z nimi.
                Z tego wynika tez ze prawdopodobnie sygnal pozytywnej samooceny jest o ciebie
                slaby i bardzo latwo silnie redukowany przez negatywny sygnal z otoczenia.

                Teraz jednak wyszla nastepna wazna sprawa i pytanie: dlaczego utrzymujesz
                kontakty z ludzmi prymitwnymi i tolerujesz chamskie zachowania wokol i wobec
                siebie? Jak sadzisz, z czego ty wynika??? Bo przeciez normalnie unikamy
                niewlasciwego towarzystwa...

                • zraniony Re: I jeszcze drugie 16.01.05, 20:09
                  psychoguru, ja jej napisałam to samo, ale troche innym jezykiem.
                  Moim zdaniem ta niska samoocena podpowiada jej w głowie same negatywne rzeczy
                  na swój temat, a nie te pozytywne.

                  A teraz do Ciebie kochana,
                  piszesz, ze nic nie dało jeszcze to co napisałam. Jesli powiesz mi to samo za
                  miesiac to wówczas zastanowimy się nad inną metodą. ja zastosowałabym właśnie
                  taki sposób. Mówienie do sibie samej przez 15 minut dziennie rzeczy
                  pozytywnych. 15 minut x 30 dni, zobacz ile to godzin poświęconych dla samej
                  siebie, zobacz ile pozytywnej energii można sobie przekazać zamiast myśleć ONI
                  MNIE NIE CHCĄ

                • naiwnaspontaniczna ... 17.01.05, 20:32
                  nie utrzymuję z nimi kontaktu. ale mam znajomych. a Ci znajomi mają znajomych.
                  i tak czasem bywa, że spotykamy się przez przypadek. w pubie, na ulicy. nie
                  mówiąc już o szkole. problem jest w tym, że osoby które lubię pod wpływem
                  opowieści o tym, jaka jestem okropna, przestają mnie lubić. nie mówiąc już o
                  ludziach którzy mnie nie znają, a przecież mogliby mnie lubić. mając wyrobioną
                  opinię na mój temat, nie dają mi szansy na pokazanie się z lepszej strony.
    • zraniony jeszcze raz, zdanie po zdaniu 16.01.05, 20:40
      naiwnaspontaniczna napisała:

      > Od dzieciństwa wszyscy się ze mnie śmiali. W szkole, na wyjazdach. Mam to
      cały czas, do teraz (liceum).
      Z CZEGO SIĘ ŚMIALI, KONKRETY PODAJ NAM PROSZĘ, MOZE COŚ Z TEGO WSPÓLNIE
      WYCIĄGNIEMY.

      Nie uważam, żebym była dużo brzydsza od moich koleżanek. Sądzę, że jestem
      przeciętna.
      POTEM GDZIEŚ NIZEJ PISZESZ, ŻE JESTEŚ ŁADNA. TO JESTEŚ PRZECIĘTNA CZY ŁADNA?

      Nie wiem jak sobie z tym poradzić.
      Z CZYM KONKRETNIE? Z TĄ URODĄ, CZY Z TYM ŚMIANIEM SIĘ Z CIEBIE?

      Jestem bardzo nieśmiała w kontaktach z tzw."płcią przeciwną".
      TRAFISZ NA SWOJEGO, NIE MARTW SIĘ,A JAK NIE, TO ZOSTANIESZ STARA PANNĄ TAK JAK
      JA I TEŻ BĘDZIE FAJNIE. MOZE ZACZNIJ SIĘ INTERESOWAC JAKIMŚ SPORTEM, NP. KONIE,
      TAM CORAZ WIĘCEJ FAJNYCH CHŁOPAKÓW PRZYCHODZI, SŁOWO, I JESZCZE CZĘSTO BOGACI
      SĄ.
      CZĘSTO CI CO JEŻDŻĄ KONNO SĄ NIESMIALI, ZNAM SPORO OSÓB Z TEGO GRONA I WŁASNIE
      TACY SĄ

      Od miesiąca jestem w depresji. Codziennie przewijają mi się przed oczami
      najgorsze chwile mojego życia.
      PRZEWIJĄ SIĘ I CO? TYLMY MYSLISZ O TYM, CZY RÓWNIEŻ BECZYSZ W PODUSZKĘ, NIE
      WYCHODZISZ Z DOMU, CHUDNIESZ, NIE MASZ APETYTU.
      CO JESZCZE SIĘ DZIEJE OPRCZ TYCH MYSLI?

      Czy ktoś miał kiedyś podobne doświadczenia?
      JA NIE MIAŁAM WSZYSTKICH, ALE TE NAJGORSZE CHWILE Z ŻYCIA TEŻ MI SIĘ
      PRZEWIJAŁY, TAKA MAŁĄ DEPRESJA, BO FACET MNIE KIEDYŚ RZUCIŁ. KTO TAK NIE MIAŁ
      NIECH PODNIESIE RĘKĘ, UZNAM GO ZA SZCZĘŚLIWCA.
    • jarmucha zraniony, podrzuc autorce Luize Hay... 16.01.05, 21:18
      albo inny poradnik, po co sie meczysz?
      • zraniony Re: zraniony, podrzuc autorce Luize Hay... 16.01.05, 21:28
        nic nie będe ot tak sobie podrzucać.
        Męczę się bo lubię się męczyć i rozwiązywac takie zagadki, a ona mnie
        zastanawia.Ja stawiam na to co pisalam w pierwszym, drugim, trzecim i czwartym
        liście.
        Nic innego mi nie przychodzi do głowy.

        Zastanawiają mnie równiez takie krotkie odpowiedzi, tak, nie, nie wiem, zero
        wylewności. Moze to jest przyczyna jej kopotów ze znajomymi ze szkoły. Oni są
        wygadani, a ona cichutka. Czasami jesli ktoś nie ma o czym rozmawiać, to tez
        moze byc klopot dla innych, bo trzeba go ciagnać za jezyk.
        • jarmucha Re: zraniony, podrzuc autorce Luize Hay... 16.01.05, 22:22
          zamiast zastanawiac sie nad problemem autorki zastanow sie nad problemem
          mobbingu.

          kazdy, nawet najwieksza fajtlapa ma prawo do zycia bez umniejszania
          • zraniony Re: zraniony, podrzuc autorce Luize Hay... 17.01.05, 10:25
            To co napisałam do autorki wątku mozesz odwócić i przelożyć na mobbing. Osoby,
            które w ten sposób traktuja ludzi sa własnie agresywni lub niedowartościowani i
            odrzuceni. Potem muszą się dowartosciowac, więc klepią kogoś po tyłku w pracy
            lub tworzą swoje kliki, ktore ich akceptują. reszta społeczeństwa stara się ich
            unikać.

            pozdrawiam
        • naiwnaspontaniczna krótkie odpowiedzi 17.01.05, 20:24
          to stąd, że komputer się przegrzał i musiałam go pilnie wyłączyć:)nie jestem
          cichutka, o nie, do takich nie należę.
    • waldek235 Re: nieakceptacja 16.01.05, 22:40
      rozwiazanie:lepiej jak sie ciebie maja BAC, zamiast na ciebie srac!!
    • dalia2 Re: nieakceptacja 17.01.05, 00:35
      To, co pisze "zraniony" jest jedynym znanym mi skutecznym lekarstwem na Twój
      problem. Wierz mi, byłam taka sama, jak Ty. Tylko ratunek przyszedł, jak już
      byłam dorosła. Załuję, że tak późno. Znajoma, która zupełnie nie radziła sobie
      po przemianach w kraju po 89r. dostała od psychologa taką broszurkę. Zajrzałam
      do niej i przeczytałam dokładnie to samo. Też nie wierzyłam, ale co tam,
      spróbować nie kosztuje. Codziennie chwilę przed lustrem powtarzałam sobie:
      jestem najładniejsza, jestem najmądrzejsza, dam sobie radę. Zmieniłam się
      zupełnie. Rzuciłam nudną pracę w szkole i nie miałam promemów ze znalezieniem
      nowej. Teraz, patrząc na szkolne zdjęcia nie mogę wprost uwierzyć - byłam
      najładniejszą dziewczyną w klasie. Bywalczynie dyskotek, za którymi chłopcy
      ustawiali się w kolejkach,po prostu były brzydkie, tylko zupełnie pozbawione
      kompleksów. Jak teraz, po latach spotykam je naulicy, nie mogę uwierzyć, że są
      moimi rówieśnicami. Głowa do góry. Może to po prostu zwykła, polska zazdrość
      • psychoguru Autoterapia popkulturowa 17.01.05, 17:31
        dalia2 napisała:

        > do niej i przeczytałam dokładnie to samo. Też nie wierzyłam, ale co tam,
        > spróbować nie kosztuje. Codziennie chwilę przed lustrem powtarzałam sobie:
        > jestem najładniejsza, jestem najmądrzejsza, dam sobie radę. Zmieniłam się
        > zupełnie. Rzuciłam nudną pracę w szkole i nie miałam promemów ze znalezieniem
        > nowej. Teraz, patrząc na szkolne zdjęcia nie mogę wprost uwierzyć - byłam
        > najładniejszą dziewczyną w klasie. Bywalczynie dyskotek, za którymi chłopcy

        Oczywiscie bylo aktywne oddzialywanie systemu samoswiadomosci na system
        podswiadomy aktywnosci zyciowej i samooceny. Nie mozna wykluczyc ze to dziala
        w pewnych przypadkach. Ale nie wynika z tego ze glebsza autoterapia czy terapia
        z udzialem specjalisty jest o wiele wazniejsza.

        Ale patrzenie w lustro i opowiadanie sobie komplementow oraz usmiechanie sie do
        siebie nic nie kosztuje wiec mozna sprobowac czemu nie. Trzeba tylko uwazac
        zeby nie przeholowac i nie zaczac caly czas mowic do siebie hehe.
        • zraniony Re: Autoterapia popkulturowa 17.01.05, 18:01
          psychoguru, ja wcześniej pisałam, ze to ma być 15 minut dziennie, nie więcej. I
          wcale nie trzeba do siebie mówić na głos, a wystarczy w myslach, byle
          pozytywnie myśleć, to jest najważniejsze.

          Mysleć tak jak w przykładzie o talerzu.
          • naiwnaspontaniczna ... 17.01.05, 20:40
            na wątpliwości odpowiedziałam bezpośrednio po postach, które je poruszały.

            Z CZEGO SIĘ ŚMIALI, KONKRETY PODAJ NAM PROSZĘ, MOZE COŚ Z TEGO WSPÓLNIE
            WYCIĄGNIEMY.

            z wyglądu, a raczej z niektórych szczegółów. z tego, że się dobrze uczyłam.

            POTEM GDZIEŚ NIZEJ PISZESZ, ŻE JESTEŚ ŁADNA. TO JESTEŚ PRZECIĘTNA CZY ŁADNA?
            jestem przeciętnie ladna. miałam parę wad (które wyśmiewano) ale w miarę
            możliwości skorygowałam.

            Z CZYM KONKRETNIE? Z TĄ URODĄ, CZY Z TYM ŚMIANIEM SIĘ Z CIEBIE?
            oczywiście, ze śmianiem się ze mnie...

            PRZEWIJĄ SIĘ I CO? TYLMY MYSLISZ O TYM, CZY RÓWNIEŻ BECZYSZ W PODUSZKĘ, NIE
            WYCHODZISZ Z DOMU, CHUDNIESZ, NIE MASZ APETYTU.
            CO JESZCZE SIĘ DZIEJE OPRCZ TYCH MYSLI?
            beczę w poduszkę. nie mogę zasnąć. mam apetyt dużo większy niż normalnie. myślę
            o tym na okrągło.
    • drozdarozda Re: nieakceptacja 19.01.05, 14:24
      idz do lekarza
    • kingakunowska Re: nieakceptacja 19.01.05, 14:56
      Oj. Ze mnie też się naśmiewają, ale to nic. Z mojego zachowania się śmieją!
      Kiedyś bym się przejmowała, ale teraz już nie. A ostatnio okropną miałam
      porażkę i zachowałam dobry humor. A powinnam pewnie schować się pod kołdrę na
      pół roku :-)
      Rozumiem, co czujesz, bo jak człowieka nie traktują poważnie, tylko widzisz
      takie głupie uśmieszki i szybkie spojrzenia nad Twoją głową, to nie jest to
      nadzwyczaj przyjemne.
      Z wyglądu nikt się mojego nie naśmiewa, ale może do czasu, kto wie, czy nie
      będę babcią-wariatką za 30 lat?
      Ale wiem, to niemiłe, takie śmiechy. Jednak nie trzeba się przejmować tym, co
      ludzie mówią i myśleć o celu. Ja myślę, że jak już będę sławną pisarką, to
      będzie niektórym wstyd. Z tego celu niektórzy też się śmieją, ale niech się
      wypchają.
      Tylko w złe dni, kiedy humor mam przykry, a wieje zimny wiatr, wtedy takie
      uwagi i komentarze robią mi ranę w środku i popłakuję. Przykładam wtedy do
      piersi kota i robi mi się lepiej. Kot uważa, że jestem normalna i ogólnie
      fajna.
      Dobrze, jakbyś miała przyjaciółkę, która by Cię uważała za idealny twór i
      chwaliła za wszystko, co robisz. Samoocena by Ci od razu wzrosła. Taką jedną
      osobę trzeba mieć. Ja szczęście mam kilka życzliwych i oddanych osób, które we
      mnie wierzą i popierają mnie. Niestety, jedna z nich jest w Warszawie, a druga
      w Białymstoku. Dlatego na co dzień czasem korzystam z usług kota.
      Nie poddawaj się! Nie pozwalaj wepchnąć się w depresję! Mogę Cię pocieszyć
      jakoś? Sama miałam kiedyś okropne depresje, ale się z nich jakoś wywinęłam. Na
      pewno dasz sobie radę, nie dawaj sobie wmówić nic i wierz w siebie. Może
      potrafię jakoś pomóc? I nie jako psycholog, Broń Boże, ale jako człowiek.
      • renkaforever Re: nasmiewaja sie, bo sa glupsi ? 20.01.05, 03:39
        Mnie sie wydaje , ze osoby , ktore nas krzywdza nie zasluguja na nasze
        towarzystwo. Ignoruj je po prostu, a jak nie potrafisz, bo sie zaraz
        rozbeczysz, to unikaj ich. Ja jednak mysle, ze cos sie musialo wydarzyc, co sie
        moze ciagnie za toba z przeszlosci.Raz mialas jakas (?)wpadke, zrobil sie ubaw
        z tego powodu, to teraz sie moze tak ciagnie. Ty masz niska samoocene, mimo,
        ze jestes dobra, mila i ladna do tego dobrze sie uczysz.Moze dajesz im do
        zrozumienia, ze sa glupsi od ciebie? Moze odstajesz poziomem na plus? Ludzie
        nie lubia tego uczucia. Wiadomo, ze sa glupsi, ale nie chca o tym slyszec :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka