anut
28.10.03, 16:57
-----------------------------------------------------------------------------
---
Nigdy nie myślałam, że to napisze. Wynika to pewnei z faktu, że moja choroba
nigdy nie zaszła bardzo daleko. W porę zauważył to ktoś bardzo mi bliski.
Rozpcozął walkę o to, żebym jadła. Dwa neiudane leczenia. Ciągła
nieakceptacja. Wewnętrzny ból. Potem, to co uważa się za naturalne
następstwo anoreksji - bulimia. Organizm chciał jeść, a psychika nie. Środki
przeczyszczające, wymioty. W końcu, po 5 miesiącach, nei wiem jak, wszystko
zaczeło się zmieniać. Byli ludzie, byli przyajciele, była walka. Wygrałam. I
strasznie mi z tym źle. Przytyłam. Mam genetyczne zdolności do tycia i wstyd
sięprzyznać - waże już10 kilo więcej. Nienawidze siebie od nowa. I tego, że
nei mam juz tego samozaprcia żeby przestać jeść. Oglądam swoje zdjęcia, na
których byłam tkaa piękna, taka chuda. Pamietam jak, pierwszy raz od wielu
lat, gdy stałam się chuda mnóstwo chłopców zaczęło się mną interesować. A
teraz tyje i bardzo mi z tym źle. I tęsknie za tym żeby być tak chuda.
Piękna. I przeklinam, że mój organizm sie przed tym broni. Ta sytuacja
wynsizcza mnie prawie tak samo jak kiedyś anreksja.