Taka informacja wisi u mnie na GG, a lacze rozgrzewa sie do bialosci.
No wiec bylam u gina i moge sie oficjalnie przyznac.
Bede matka.
I tu sie zaczynaja schody- na razie nastroj mam w gruzach w koncu pare
miesiecy temu cieszylam sie z ciazy ale co bylo se ne wrati i teraz jestem
zla ze dalam sie mezowi przekabacic.
Chlop jak to chlop cieszy sie w koncu nie on w ciazy

)
Oj zla jestem, lekko przestraszona, poaznie opieprzona przez mame i z tego
powodu nieszczesliwa.
Nieszczesliwa ze moja najblizsza osoba przejechala sie po mnie jak buldozer,
wylala swe zawiedzione nadzieje, plany i marzenia, paroma slowami i cieplym
moczem olala to co dla mnie jest moim sukcesem czyli fajna rodzina. Rodzina
dla mojej mamy nie jest sukcesem samym w sobie. Jest produktem ubocznym
kariery. Na razie chrzanie kariere i mame jak moge ale w gruncie rzeczy
bardzo mi z tym zle z ta jej nieakceptacja.