sundance1979
13.03.05, 21:27
Zgodnie z tematem mego watku - kocham geja i nie wiem co mam z tym poczac.
Przyjaznimy sie, pracujemy razem, spedzamy ze soba mnostwo czasu. Jest czuly,
opiekunczy, czesto powtarza, ze mnie kocha. Wiem, ze mu na mnie zalezy,
jestesmy ze soba blisko i z jednej strony to wspaniale, ze skoro nie mozemy
byc para, to chociaz sie przyjaznimy, ale z drugiej strony to trudne i
bolesne czasami, ze nie moge mu wprost powiedziec tego, co naprawde do niego
czuje. Koledzy z pracy zaczeli ostatnio sobie otwarcie zartowac, ze jestem w
nim zakochana, wiec dla swiata zewnetrznego to chyba jest oczywiste, ze dla
mnie to wiecej niz przyjazn. Mysle, ze on sam tez cos juz podejrzewa, tylko
nie chcac mnie ranic, nie pyta wprost, bo przeciez doskonale wie, ze nawet
gdybym mu to wykrzyczala prosto w twarz, to i tak nic by to nie zmienilo.
Popadam w depresje i wiem, ze nie spojrze w kierunku innego faceta zanim sie
nie odkocham, problem w tym ze to nie bedzie takie latwe, bo - poza
orientacja seksualna - to on jest moim idealem faceta. Nikt mnie tak
doskonale w zyciu nie rozumial, on nawet dokancza zdania, ktore ja zaczne.
Mam wrazenie, ze to sie jednak staje toksyczna dla mnie sytuacja. Jestem
coraz bardziej sfrustrowana i ostatnio ciagle rycze bez powodu. Zaczynam
myslec o przeprowadzce do innego miasta, zaczeciu wszystkiego od nowa, z dala
od niego, bo chyba tylko w ten sposob bede sie w stanie wyleczyc z tej chorej
milosci. Ale z gory wiem, ze cholernie bedzie mi go brakowac. Nie wiem, co
robic. Zostac i kontynuowac te dziwna przyjazn, czy odciac sie zupelnie i
probowac zapomniec???