Dodaj do ulubionych

Heidegger, bezsennosc i motyle

03.07.01, 08:53
I CO JA BIEDNA PRZEZ WAS MAM?!?!?!
NIE DOSC ZE MNIE STRESUJECIE SWOJA ELOKWENCJA I
OCZYTANIEM TO PRZEZ TEGO WASZEGO HEIDEGGERA TO JA SPAC
NIE MOGE!!! OBUDZILAM SIE DZIS O 4 RANO I NIJAK GO
SOBIE Z GLOWY WYBIC NIE MOGLAM.

ACHA, tak dla porzadku zaczynam od rozpoczecia nowego
watku,
bo nudne sa watki powyzej piecdziesiatki-
dlugo sie rozwijaja i wszyscy sie wymadrzaja!


Przeczytalem poltorej strony i... Przypuscmy, ze
czlowiek stoi tylem do sciany na ktorej wisi obraz i
mowi, ze zawieszony jest on krzywo. I ma racje mimo,
ze nigdy przedtem tego obrazu nie widzial.

ja: OK. nie widzial i ma racje, bo DLA NIEGO moze i
krzywo wisi. ale skad on wie, ze na tej scianie w
ogole cos wisi? i ze jest to obraz a nie np. szpada
prawujka zdzisia z czasow napoleonskich?


Prawda - myslac o tym przykladzie widzimy, ze
pierwszym warunkiem dotarcia do prawdy jest wlasna
aktywnosc. Mosimy wyrazic przypuszczenie ‘obraz wisi
krzywo’. Bez tego nie moze byc mowy o prawdzie. Ale co
dalej? W akcie dzialania stworzylismy opinie o. Swiat,
ludzie, przedmioty istnieja.


ja: ale najpierw musimy UWIERZYC, ze one istnieja i ze
mozna o nich wydawac opinie. i ze opinie moga byc
prawdziwe (subiektywnie oczywiscie). a czy kazda
opinia jest rozna od prawdy obiektywnej, ktorej
poznanie nie jest nam dane? bo wezmy na przyklad te
katedre. jesli pokazemy ja milionowi ludzi, z ktorych
kazdy wyda o niej niezalezna opinie, to mozna by
zalozyc ze istnieje pewne prawdopodobienstwo, ze ktos
powie PRAWDE (obiektywna). oczywiscie nigdy sie nie
dowiemy czyja opinia byla prawdziwa, ani czy w ogole
ktos dotarl do prawdy obiektywnej, ale im wiecej
opinii, tym wieksza szansa, prawda? (sic!)
chociaz to cale prawdopodobienstwo to zawsze wydawalo
mi sie mocno podejrzane... ;-) ale to juz chyba nie
pan H. narozrabial...


Mozemy tez zalozyc, ze istnieje jakas obiektywna
prawda o nich. Ale czy jest wazne, czy nasza opinia
spotyka sie z obiektywna prawda o? Heidegger mowi, ze
nie. Prawda obiektywna jest bezuzyteczna.


ja: no a co by pan H. (strasznie trudne ma nazwisko -
nasze nicki to przy tym linijka) odpowiedzial, jak
ktos by mu zarzucil, ze ta cala jego teoria to tez
tylko prawda jego wlasna, wiec niech sobie ja twozry
owszem, ale na wlasny uzytek i nie marnuje lasow
tropikalnych tudziez wzroku przemeczonych studentow?
mozna by powiedziec, ze spoko, kazdy sobie stworzy
wlasna opinie o wszystkim, ale skoro i tak nie mozemy
dotrzec do prawdy obiektywnej, to nie ma sensu
wymieniac opinii. a dyskusje, musicie przyznac, sa
wyczerpujace, a czasami nawet tragiczne w skutkach, a
Matka Natura tak to jakos urzadzila, ze wyksztalcila
nam sie komunikacja na poziomie abstrakcyjnym. to po
co jak nie zeby wymieniac opinie? i po co je
wymeiniamy? przeciez do prokreacji wystarczyloby pare
sylab?
tak tylko dla uscislenia. pan H. uwazal, ze prawda
obiektywna istnieje, tak?



Katedra w Amiens dla jednego jest niewypowiedzianie
piekna, dla drugiego jest kolejnym kosciolem. Czy
wazne jest, ze jest tylko kosciolem czy czyms
wspanialym obiektywnie? Heidegger mowi, ze nie.
Natomiast przedstawiajac opinie o, tworzac opinie o,
doswidczamy jestestwa. Zyjemy i dowiadujemy sie czegos
o sobie (np. co nam sie podoba).

ja: tylko po co???? po co wiedziec o sobie wiecej? nie
lepiej zyc w blogiej nieswiadomosci i nie budzic
upiorow spiacych w zakamarkach wlasnej duszy?


Kantowski przewrot kopernikanski klania sie gleboko.
Kant jednak nie drazyl tego tematu albo go nie
zauwazal. Heidegger tak.

ja: tu sie nie wypowiem, gdyz z powodu braku danych
nasuwa mi sie tylko jedno pytanie "who, the fuck, is
Kant?" ;-)
Obserwuj wątek
    • mariposa Re: Heidegger, bezsennosc i motyle 03.07.01, 09:15
      sorry, ze obciazam serwer, ale tak mi sie jakos 2 razy wyslalo... ta technika
      mnie przerasta...

      w kazdym razie pozdrawia marija i jej suczka :-)))
      • Gość: koncerto Re: Heidegger, bezsennosc i motyle IP: 195.41.66.* 03.07.01, 09:55
        Zjem sniadanie. Nie, po co mi sniadanie. Szkola. Po co, fuck, mi jakas szkola.
        Praca. A po cholere mam pracowac! Nie chce! Myslec? Po jaka cholere czlowiek
        mysli. Boze, jakbym chciala nie myslec. Ze tez musze caly czas myslec.
        Chcialamym byc krowa. O tak, to by bylo fajnie. Krowa nie ma wielu problemow.
        Po co w ogole czytac czy pisac? To bzdura. Przeciez mozna kopulowac wydajac z
        siebie pojedyncze sylaby. Takie co to tylko oddaja chwilowe emocje a nie znacza
        nic. Zolw pamieta przez 5 minut. Moze lepiej byc zolwiem. Moze krowa pamieta
        dluzej? Fuck. Nie chce byc korowa. Chce byc zolwiem! Nie. Moze lepiej ameba.
        Ona chyba nie pamieta w ogole niczego. O tak. To jest to.


        Myslenie to tez ewolucja. Dlatego czytamy cos by nie zaczynac wszystkiego od
        ameby. Nawet kubus puchatek jest juz lepsza odskocznia niz nic. O tym
        rozmawiamy. To nie chodzi o popisy elokwencji ale o podszczekiwanie, ktore
        pobudza hieny do stadnego polowania - w tym wypadku chodzi o pokarm dla umyslu.
        Mozesz wysylac te cholerne maile w tym cholernym internecie bo ci cholerni
        ludzie to wymyslili ale nikt nie zaczynal od zera i po to czytamy Heidegger by
        nie zaczynac od zera a nie po to by sie totalnie i ze wszystkim nie zgadzac.
    • Gość: Malwina Re: Heidegger, bezsennosc i motyle IP: *.abo.wanadoo.fr 03.07.01, 10:08
      No prosze , jestem natchniona, mowilam ci : pisz dziewczyno i mialam racje. Tylko mi tu o prawdzie nie
      zasuwac, i to obiektywnej bo mi sie w glowie kreci !!!
      Jaka prawda !?
      Prawdy nie ma, sa prawdy. (moja jest oczywiscie najwazniejsza, no ale zeby powiedziec ze
      prawdziwa to sie nie odwaze !)
      Z tego calego metliku ktory karmi moje dwie szare komorki (a one sa zarloczne, bestie !) zapamietalam
      takiego jednego co to mowil ze zycie nie ma sensu i to jest jego jedyny sens - tak trzymac ! on to nazwal
      radosna wiedza. Dlatego wczoraj poszlam na spacer na brzeg morza i gapiac sie w (sina) dal,
      pozwolilam by ogarnal mnie bezmyslny blogostan.
      Pisz noca, pisz, dobrze ci to robi. Nastepne zadanie domowe dotyczy Bergsona, co ty na to :)
      • Gość: koncerto Bergson IP: 195.41.66.* 03.07.01, 11:12
        Bergson jest tez okay. Na dodatek blisko Prousta. No to mamy dobry temat by
        poszukiwac nieco utraconogo czasu. Tego samego, o ktorym zreszta pisal i
        Heidegger.


        Francja - piekny kraj.





        pzdrw

        • Gość: Malwina Re: Bergson i Chiny IP: *.abo.wanadoo.fr 03.07.01, 11:49
          Nie wiem co macie do tej francji - jeden jasiu rzucil mysla (?) i wszyscy powtarzaja jakby to bylo
          pewnikiem ...!?

          --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

          Na tle ponizszego (Jaro), nie bardzo rozumiem dlaczego (wedle niego) egzystencjalizm jest porabany,
          ale to pewnie normalne ;)

          podpisano : ektoplazma
          • Gość: Leslaw Re: Bergson i Chiny IP: 212.14.71.* 03.07.01, 12:13
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            &#62 Nie wiem co macie do tej francji - jeden jasiu rzucil mysla (?) i wszyscy powta
            &#62 rzaja jakby to bylo
            &#62 pewnikiem ...!?
            &#62
            To nie pewnik to jest poprostu do rozpoznania po Twoim IP a wlasciwie domenie
            Twojego server.
            Ale jak tak bardzo chcesz sie ukrywac to umowmy sie ze jeste w Ustrzykach Dolnych

            ;)
            • mariposa Re: Bergson i Mars 03.07.01, 13:07
              w i t a m W a s Z i e m i a n i e!

              a po naszych co widac Latawcu? ;-)))
          • Gość: jaro o porąbanym E i .fr IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 03.07.01, 13:35
            Francja - bo Twój serwer jest we francji (to .fr). A egzystencjalizm jest
            porąbany bo: wzmocnił w powszechnym pojęciu pozycję subiektywizmu, i teraz
            każdy ma swoją prawdę i uważa ,że ma na to świetne uzasadnienie, bo ciężko go
            zrozumieć, dzieła takiego "H" i innych to prawdziwe łamigłówki dla umysłu
            przyzwyczajonego do realistycznego działania, bo mało jest dobrych
            komentatorów. A poza tym jeżeli ktoś studiował jakąś "banalnie" techniczną
            dziedzinę, to jest przyzwyczajony do faktów, poznawania zjawisk i tego, że
            takie np. prawa fizyki nie podpadają wprost pod subiektywny punkt widzenia. Dla
            mnie prawda to wystarczająco pociągająca i prawdopodobna hipoteza. Choć wiem,że
            to też tylko jedna z możliwości. Dlatego zamiast prawdy jako takiej bardziej
            pociąga mnie metodologia jej odkrywania i wyrażania, takie hobby.
            • Gość: Malwina Re: o porąbanym E i .fru fru IP: *.abo.wanadoo.fr 03.07.01, 13:44
              czy twoja metodologia odkrywania potrafi udowodnic ektoplazmie i amebie ewentualnie mrowce i zyrafie
              ze stol to stol (i prosze mi nie wyliczac jego czterech nog i blatu bo to nie argument) ?

              Malwina( ktora widzi jak wilk)
              • mariposa Re: o porąbanym stole z powylamywanymi nogami 03.07.01, 15:25
                motylek o bardzo malym rozumku tak sobie pomyslal, ze przeciez wszystko to
                kwestia UMOWY i ZDEFINIOWANIA wszystkiego. no bo jak sie umowimy, ze stol to
                blat z czterema nogami, to chocby na nim Malwina usiadla, to bedziemy nadal
                utrzymywac, ze to jest stol, chociaz nie jest DO SIEDZENIA. i chociaz ona
                bedzie krzyczala i tupala, ze to wcale nie stol tylko la table.

                i moze z tymi obiekcjami do do prawdy subiekta H. jest podobnie?

                frrrr
                • Gość: Malwina Re: o porąbanym stole z powylamywanymi nogami IP: *.abo.wanadoo.fr 03.07.01, 15:30
                  La table mi spadla na la tete, czy to moze doniczka z balkonu sasiadki ? Boli mnie la tete ide rabac
                  drewno i wylamywac sobie stawy lokciowe :)

                  Einstein sie klania pokornie
                  • mariposa Re: o porąbanym stole z powylamywanymi nogami 03.07.01, 15:38
                    i bardzo dobrze, bo podobno nie ma to jak sie zdrowo zmeczyc, a wtedy wszystkie
                    depresje i leki egzystencjalne... egzystencjonalne... egzystencjonowalne...
                    egzystenstonowane... egzzzz... odfruwaja w sina dal.

                    frrrr

                    tylko sobie paluszkow nie przytrzasnij toporkiem, bo nie bedziemy Cie
                    rozumiec ;-)
    • Gość: jaro Re: Heidegger, bezsennosc i motyle IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 03.07.01, 11:25
      Ten tekst koncerto jest całkiem egzystencjalny. Z kolei Ty Mariposa
      kokietujesz. Też jesteś bardzo filozoficzna, bo filozofia to nie umiejętność
      cytowania formułek (to się nazywa erudycja) ale sztuka wypowiadania sądów.
      Wśród wszystkich teorii te egzystencjalne są wg mnie najbardziej porąbane. Nie
      mniej jednak można je odnaleźć w wielu wątkach współczesnej myśli europejskiej,
      np. u podstaw współcześnie realizowanego humanizmu. Pełna teoria poznania to
      nie tylko egzystencjaliści. Im właśnie chodziło o aspekt odbioru nie tyle
      rzeczywistości, co o stosunek człowieka do jego bycia. O to w jaki sposób
      człowiek doświadcza swego istnienia. Można powiedzieć, że poznanie to nie tylko
      poznawanie przedmiotów, a raczej dużo więcej niż właśnie to. Nie mniej jednak w
      procesie istnienia człowiek doświadcza siebie, swoich wrażeń troski itp. Te
      właśnie przeżycia konstytuują poznanie. Taki jest z grubsza punkt widzenia
      egzystencjalistów. Prawda o przedmiocie jest w pewnym sensie prawdą o mnie i w
      tym znaczeniu można powiedzieć, że nie jest istotna prawda o katedrze. Ona nie
      mówi człowiekowi o nim samym, o ile jest tylko obiektywna, o ile nie angażuje
      poznającego podmiotu. H nie interesuje poznanie takie jak w naukach
      empirycznych, takie jak w filozofii realistycznej, a raczej sam proces w
      którym „będący” (seientes) „byt” (sein) odkrywa siebie jednocześnie powstając
      (das-sein), bo właśnie specyficznym pomysłem pana H jest wprowadzenie kategorii
      upływającego czasu. Życie (bycie) jest jak melodia, kiedy jest już pełna, kiedy
      wybrzmiewa ostatnia nuta, przestaje istnieć. Kiedy brzmi, poznaje się, staje
      się i tworzy siebie. (dlaczego nie jestem krową, dlaczego nie jestem tym czy
      tamtym, po co żyję czuję cierpię itp. To nie takie głupie).
      • Gość: koncerto Filozofia i burza. No a gdzie psychologia? IP: 195.41.66.* 03.07.01, 14:33
        Ale burza! Nie, nie za oknem ale w dziale 'PSYCHOLOGIA'. Dlaczego? Moze
        dlatego, ze zycie jest ciekawsze od psychologii.

        ?

        ?

        ?

        A wszystko bez te atomy i Marie i jej psa (suczke zreszta).


        pzdr

        PS


        Ale fajnie czyta sie jaro! Tak mnie podpedza, ze do H nie siegne przez
        najblizsze tygodnie. Wole jaro bo jest tu i zywy.

        PS 2

        Jaro, a jakie poglady sa Ci bliskie jezeli np. egzystencjalizm to smiecie?
        (Nawiasem mowiac nie wiedzialem, ze jestem pod wplywem egzystencjalizmu. Zawsze
        myslalem, ze blizej mi do np. Bergsona, Hedonistow a daleko do Lenina i innych
        tego typu 'filozofow'.)







        pzdrw

        • Gość: jaro Re: Filozofia i burza. No a gdzie psychologia? IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 04.07.01, 06:45
          Nie mnie oceniać pod czyim jesteś wpływem, moja świadomość sięga z reguły dwie,
          trzy wypowiedzi wstecz, nie więcej, tak mi się zgrało z tymi "pytaniami
          egzystencjalnymi" po co to, po co tamto...
          A jeśli chodzi o psychologię to czy psychologia to tylko poznawanie i
          ewentualne eliminowanie stanów uznanych przez innego psychologa za patologię.
          Jeśli chce się zrozumieć człowieka, to warto przyjrzeć się z szerszej
          perspektywy. Gdyby np. chcieć wyprowadzić wizję człowieka z teorii Freuda, to
          zobaczymy go jako wypadkową działania jego wewnętrznych popędów, w innej wizji
          może być: "osobową strukturą samostanowienia", i to mi się jakoś bardziej
          podoba. U egzystencjalistów będzie nieco wyobcowany z rzeczywistości, budujący
          mozolnie świadomość siebie i swojej wolności, przebijający się ku
          transcendencji, różnie przez nich definiowanej. Każda ta wizja stawia na inne
          aspekty ludzkiej kondycji, na inne "moce" i "siły wewnętrzne". A o obudzenie
          ich przeceż chodzi. "Ludzie! rośnijcie ku słońcu!".
          • Gość: gadula Re: Filozofia i burza. No a gdzie psychologia? IP: *.ym1.on.wave.home.com 09.07.01, 04:35
            Gość portalu: jaro napisał(a):

            &#62 Nie mnie oceniać pod czyim jesteś wpływem, moja świadomość sięga z reguły dwie,
            &#62
            &#62 trzy wypowiedzi wstecz, nie więcej, tak mi się zgrało z tymi "pytaniami
            &#62 egzystencjalnymi" po co to, po co tamto...
            &#62 A jeśli chodzi o psychologię to czy psychologia to tylko poznawanie i
            &#62 ewentualne eliminowanie stanów uznanych przez innego psychologa za patologię.
            &#62 Jeśli chce się zrozumieć człowieka, to warto przyjrzeć się z szerszej
            &#62 perspektywy. Gdyby np. chcieć wyprowadzić wizję człowieka z teorii Freuda, to
            &#62 zobaczymy go jako wypadkową działania jego wewnętrznych popędów, w innej wizji
            &#62 może być: "osobową strukturą samostanowienia", i to mi się jakoś bardziej
            &#62 podoba. U egzystencjalistów będzie nieco wyobcowany z rzeczywistości, budujący
            &#62 mozolnie świadomość siebie i swojej wolności, przebijający się ku
            &#62 transcendencji, różnie przez nich definiowanej. Każda ta wizja stawia na inne
            &#62 aspekty ludzkiej kondycji, na inne "moce" i "siły wewnętrzne". A o obudzenie
            &#62 ich przeceż chodzi. "Ludzie! rośnijcie ku słońcu!".

            ano rośnijcie, tylko o preserwatywach nie zapomnijcie.
    • Gość: gadula Re: Heidegger, bezsennosc i motyle IP: *.ym1.on.wave.home.com 03.07.01, 21:41
      Być może, ze prawda to wszechświat (bóg)
      o symbolu koła
      a nasze próby poznania tej wiedzy
      to nic innego jak wieża babel.
    • dotw999 Re: Heidegger, bezsennosc i motyle 04.07.01, 01:53
      brawo znalazlam nareszcie cos o czym marzylam25 lat temu,tylko ze za malo wiem
      zeby dyskutowac prosze wybaczcie i podajcie informacje gdzie i kogo
      szukac.pozdrawiam wszystkich myslacych -nowicjusz
    • Gość: jaro Czy stół to stól i co dalej? IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 04.07.01, 10:33
      &#62jak mrówce i amebie udowodnić...
      im nie trzeba udowadniać, one wiedzą swym „rozumem praktycznym” co do czego
      służy. W sposób filozofii klasycznej można powiedzieć, że każdemu bytowi
      właściwe jest jego treść i pewne „dobro”, oczywiście ten termin tu nie ma nic
      wspólnego z etyką, chodzi o wyróżnienie, że dany byt jest rozpoznawany nie
      tylko rozumem ale i uaktywnia wolę. Np. jemy zupę łyżką, a nie karabinem, o ile
      jesteśmy głodni. Podobnie ameba i każdy inny byt po prostu poznaje
      rzeczywistość wprost. Oczywiście nie rozpozna stołu, bo to specyfika ludzkiej
      kultury.
      Z drugiej strony można powiedzieć o narzędziach poznania. Konwencja, języki,
      kontekst społeczny, komunikacja umożliwiają tworzenie teorii i konstruktów,
      które działają w obrębie świadomości jednostkowej i społecznej. Ze strony
      psychologii: nieraz warto zauważyć, że kluczem do ludzkiego postępowania jest
      jego wyobraźnia. Nie jesteśmy w stanie przekroczyć swojego problemu, sytuacji,
      uprzedzenia, bo nie wyobrażamy sobie rozwiązania. Zmiana postępowania wymaga
      między innymi wyobrażenia sobie, że jakieś konkretne rozwiązanie w ogóle jest
      możliwe...
      Dzięki filozofii można nie tylko poznać meandry ludzkiego rozumowania (historia
      filozofii), ale usprawnić swój umysł tak, żeby nie poddać się przygnębieniu
      wynikającego z problemów z prawdą, słusznością sądów i opinii. Nie koniecznie
      jest tu potrzebna filozofia, ale życie, doświadczenie, obserwacja
      rzeczywistości, formułowanie sądów, konfrontacja z innymi.
      Wracając do Egzystencjalizmu to właśnie on podkreśla
      konieczność „zaangażowania” w rzeczywistość. Nawet to zaangażowanie na tym
      forum też uczy i wymaga – właśnie formułowania wypowiedzi. Przez tę zabawę (na
      poważnie) z wami odkurzyłem jedno takie pudło z książkami i zamiast patrzyć w
      telewizor wertuję sobie za interesującymi mnie wątkami.
      Wracając do prawdy – co by o niej nie sądzić, to samo poszukiwanie jest
      wspaniałą zabawą.
      Egzystencjalizm jest ciekawym nurtem filozoficznym, natomiast jego skrajnością
      w etyce jest takie skupienie się na tym „co przeżywał” podmiot, że paraliżuje
      to ocenę tego „co zrobił”. W sumie każdy w trakcie swojego czynu ma jakąś
      wewnętrzną, emocjonalną motywację. Trudno ją podważać. Natomiast nie powinno to
      zaburzać oceny obiektywnej. Nie uważam, że Egz. To śmieci, przecież z niego
      wyrosła filozofia spotkania, personalizm, on też był natchnieniem (obok
      fenomrnologii) dla Karola Wojtyły. Natomiast niektóre nurty E zamieszały w
      etyce, przeakcentowywując subiektywizm.
      • Gość: Malwina Re: Czy stół to stól i co dalej? IP: *.abo.wanadoo.fr 04.07.01, 13:29
        na mrowisku stoi stol nierozpoznawalny przez mrowki, ktore sa jedynymi swiadkami jego stania, czy
        stol w tym wypadku istnieje czy nie? Co to real, a co obiektywizm? a prawda w tym wszystkim ?
        Czy mozna stwierdzic ze stol istnieje bez odpowiednich swiadkow tego istnienia ? Czy nie najlepiej
        zastosowac metode obserwacji przez dziure arbuza ? a moze ryzyko ze arbuza mrowki zjedza jest za
        duze ? i do diaska, gdzie podziali sie marsjanie ?

        (humor jest najlepszym sposobem na nabycie dystansu, a tu dystansu trzeba, oj, trzeba...)



        • Gość: koncerto Re: Czy stół to stól i co dalej? IP: 195.41.66.* 04.07.01, 13:38
          To nie jest do przemyslen. Stol i mrowki, nie. To tak jak pytanie czy swiat
          istnieje naprawde czy jest tylko naszym wyobrazeniem, np. moze tylko istnieje
          ja i moja swiadomosc a reszta to wyobrazona lipa. Nawet ty, Malwino to gra
          moich, no wlasnie, genow?

          Skad ten arbuz z dziurka?

          Czyzbys czytala temat 'Udany stosunek'?


          • Gość: Malwina Re: Czy stół to stól i co dalej? IP: *.abo.wanadoo.fr 04.07.01, 13:48
            Malo ze czytalam, - usmialam sie setnie i prawdziwie i dziekuje ci za to bo coraz mniej okazji do
            smiechu na tym padole :))))))
            jestem z siebie zadowolona bo moje mrowki z arbuzem mialy posluzyc do wywabienia cie z nory i
            udalo mi sie !!!! oh ta manipulacja ! mam nadzieje ze nie masz mi za zle w momencie gdy cel mi
            niezlosliwy przyswieca ....
            co do realu, to w momencie gdy zaczela sie era informatyki i dyskusja na temat wirtualne czy realne,
            zaczelam miec watpliwosci - popatrz , taki sen np. to nasze drugie zycie, realne czy nie ?
            Mniej wazne ? Jesli tak to dlaczego ?
            • Gość: koncerto Tylko dla Malwiny, reszta niech opusci. IP: 195.41.66.* 04.07.01, 14:06
              Malwino,

              czytalem wlasnie straszliwie dlugi watek 'homoseksualny' i tam Twoje
              wypowiedzi. Po tym, ze jestes piekna i inteligenta (to drugie to widac) ale
              samotna to az mam ochote cie zobaczyc. Wcale nie dziwne, no nie.

              A jak lubisz sie posmiac to z watku samochodowego, moze znasz a moze nie:


              Koleżanki i Koledzy,
              Dostałam od sąsiada interesujacą ofertę kupna malucha po okazyjnej cenie
              (zważywszy na przebieg). Proszę tą drogą o opinie i rady. Maluch jest z grudnia
              1989 roku. Ma ładny, czerwony kolor i 2 lusterka (niestety, jedno zewnętrzne).
              Przebieg jest tylko 4342 km i licznik nie jest obrócony (a może odwrócony, nie
              pamiętam). W tym mogę wierzyć sąsiadowi bo jest w kościele co niedziela.
              Parkowany jest wprawdzie nie w garażu ale też i nie pod drzewem więc lakier
              jest jak nowy i się błyszczy. Za plusy można podać, że sąsiad jeździ nim w
              zasadzie tylko do kościoła i po papierosy do kiosku. Do kościoła jest cirka 160
              metrów a do kiosku 80 metrów. Przy tym jak jeździ do kiosku to najpierw na
              wstecznym biegu czyli rewersie a z powrotem to już na pierwszym ale do przodu.
              Sąsiad mówi, że o tym jeżdżeniu do kiosku to mogę zapomnieć bo licznik i tak
              się nie obróci przez ten wsteczny bieg (a może nie odwróci, nie pamiętam). Ja
              mu w każdym razie wierzę. Do Kościoła za to jest więcej niż 2 razy po 160
              metrów bo sąsiad nie skręca w lewo. Skręcanie w lewo jest
              najniebezpieczniejsze, jak wiadomo. Więc jeździ w prawo tylko a to znaczy, że
              dookoła kościła i z powrotem przez ulicę Polną i do krzyżówki, i znowu w prawo.
              To daje jakieś 600 metrów. W lewo też można skręcać bo coś tam jest
              zasmarowane. Zdaje się zwrotnica. Ale niech nie myśli, że kolejowa, nie.
              Samochodowa zwrotnica. Z zapalaniem nie ma zupełnie kłopotu ale gdy się trzyma
              akumulator w domu. Tak on robi od lat i jeszcze się nie zawiódł. Tym bardziej,
              że akumulator ma powiększoną pojemność i jest z CENTRA Poznań a nie z innej
              Centry. Zdaje się, że ten akumulator starcza na 34 godziny czy coś takiego.
              Paliwa trochę bierze i trzeba chodzić do cepeenu z kanistrem ale ten kanister
              dostanę jako bonus za darmo jak kupię tan samochód. Do cepeenu jest może ze 2
              kilometry wszystkiego więc o co chodzi. Poza tym jak już kupię to mogę sobie po
              prostu pojechać. To też wchodzi w rachubę. Wszystkie płyny były wymienione w
              1995 roku jak brat sąsiada przyjechał a on pracuje w wojskowości i wszystko mu
              dobrze doradza. Z tego, że taki mały przebieg to książeczka z kontrolkami jest
              pusta i nie ma wpisu ale sąsiad mówi, że jak pierwszy przegląd jest po roku to
              się zupełnie nie opłacało jechać bo przebieg był mały a potem to powiedzieli,
              że gwarancja uciekła. O właśnie, zapomniałam, że samochód miał gwarancję przez
              1 rok i jest ona zupełnie czysta bo nigdy nic się nie zdarzyło. Co do ceny to
              tu jest raczej duży problem. Sąsiad mówi, że nie spuści z malucha i chce 1100
              złotych. To jest bardzo dużo jak dla mnie. Sąsiad mówi też, że nie sprzedałby
              tego malucha za nic bo tak dobrze chodzi ale mają z żoną małe emerytury i im na
              mleko nie starcza przez te opłaty a do kościoła to i tak mogą chodzić na
              pieszo. Może sąsiadka kupi za te pieniądze futro w lumpeksie no to wciąż będzie
              szyk jak pójdą do kościoła i nieważne, że na pieszo, co nie? W samochodzie
              siedziałam już dwa razy co mi sąsiad pozwolił. Trochę czuć go ale to dlatego,
              że teraz zima i jak się wywietrzy na wiosnę to będzie dobrze. Ja tam się trochę
              boję tego bo to śmierdzi jak wilgocią i na podłodze jest trochę zielonego
              koloru ale to ma się zmyć. Sąsiad pokazał mi też pod dywanikami (samochód ma 2
              dywaniki), że jest bez wody i przez dziurki w podłodze co je sam wywiercił
              wszystko spływa. Tu chodzi
              • Gość: Ped Re: Do koncerto . IP: 212.191.70.* 09.07.01, 19:08
                Maluch niedrogi . MOzesz kupic.
          • Gość: mars hi hi IP: 195.94.213.* 04.07.01, 14:04
            ja tez czytalam :-))))))))))))))))))

            chcialam zobaczyc, kto odpisuje na takie glupie posty :-))))))))))

            ale brawo za to, ze Ci sie chcialo i udalo
        • Gość: jaro Re: mrówli c.d. IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 05.07.01, 06:30
          Jeśli koło mrowiska stoi i istnieje, to mrówki na pewno sprawdzą, czy "w"
          lub "na" stojącym nie ma czegoś do jedzenia, gromadzenia, budowy mrowiska, bo
          one straszne i skrajne utylitarystki są... :o)
          • mariposa ROZWIĄZANIE KONKURSU 06.07.01, 08:08
            Dzien Dobry Istoty Myslace!

            pomimo, ze moj konkurs nie wzbudzil szczegolnego
            entuzjazmu ;-) postanowilam go rozwiazac.

            otoz w srode, czwartego lipca, o godz. 11:30 powinnam
            byla zdawac egzamin z... filozofii. nie poszlam, bo
            stwierdzilam, glownie dzieki Wam, ze to moze byc
            ciekawe i po raz pierwszy od bardzo dawna poczulam, ze
            CHCE sie czegos dowiedziec. a z Wasza pomoca to we
            wrzesniu zdam na celujacy! :-)))

            chcialabym wiec zaproponowac zabawe w myslenie na
            wakacje. Wy bedziecie mi cos opowiadac a ja (i
            pozostali ignoranci w temacie) bedziemy pytac.
            od razu dodam, ze ja nie pytam po to zeby wytknac
            bledy w rozumowaniu ludziom wielkim, ktorych nawet
            nazwiska nie potrafie dokladnie zapamietac. nie pytam,
            zeby udowodnic jaka to ja jestem bystra i blyskotliwa.

            pytam, bo mysle, ze podobne pytania musialy sie rodzic
            takze w umysle filozofa w trakcie tworzenia teorii i
            chcialabym sie dowiedziec, jak z takimi watpliwosciami
            sobie ten czy ow mysliciel poradzil.

            bo dla mnie, nie tyle wazne jest CO pan H. czy B.
            myslal, ale JAK myslal, JAK radzil sobie ze
            sprzecznosciami i w jaki sposob dochodzil do PEWNOSCI.

            uczac sie myslec, moze z czasem dojde z czasem do
            wlasnej filozofii zyciowej (subiektywnej
            oczywiscie ;) ).

            to jak? rozpoczynamy WAKACJE Z MARIA I JEJ SUCZKA?

            ps. zupelnie nie przeszkadzaja nam Wasze corki,
            tesciowe, zony, kochanki i kotki (w wersji
            meskoosobowej rowniez) ;-)))))))))


            Marija i Jej Suczka
            • Gość: Malwina Re: PEWNOSC IP: *.abo.wanadoo.fr 06.07.01, 09:21
              Nie mysle , o nie, wiem , jestem pewna (!) ze filo nie do tego sluzy - zaden filozof nie dochodzi do
              pewnosci, to nie cel, przenigdy, jestem pewna ze to przedmiot dodatkowy na twoich studiach, gdybys
              uczyla sie filozofii w zyciu bys tego nie napisala (albo twoi profesorowie sa banda kretynow).

              Filo to sposob myslenia : swiata i czlowieka, jest ich tysiac piecset sto dziewiecset, nie ma dobrego,
              prawidlowego , lepszego, wlasciwego. Jest to podejscie do czlowieka, do zycia.

              Dlaczego nie sprobujesz czytac tych facetow w oryginale (a nie wyklady i opracowania) - obojetnie o
              czym mowia i jaka idee bronia - najbardziej interesujace w tym wszystkim jest obserwowac rozwoj (jak
              papier toaletowy !) ich mysli. Nie musisz brac sie za Kanta (chyba ze masz przychodnie psychiatryczna
              w poblizu), taki Nietzche jest niezwykle dostepny i przyjemny w czytaniu (swoja droga, co za delirum,
              on ma sraczke myslowa !). No i plus u fryderyczka - mozesz skakac z rodzialu do rozdzialu, po
              kawalkach czytac (takie np - znow nieudolnie tlumacze- "Ponad dobrem i zlem").

              A dla rozrywki (i egzaminu) przeczytaj sobie "Swiat Zofii", - lekkie, latwe i przyjemne a zwoje mozgowe
              dymia...
              • Gość: mariposa Re: PEWNOSC IP: 195.94.213.* 06.07.01, 10:18
                Malwinko!
                przede wszystkim Dzien Dobry. jeszcze raz chcialabym podkreslic, ze mnie nie
                interesuje CO wszyscy ci madrzy ludzie wymyslili, ale ich TOK MYSLENIA. wiedza
                encyklopedyczna mnie nie satysfakcjonuje, bo co mi po znajomosci setki nazwisk
                filozofow i zalozen ich teorii, jak tylko mozg mi sie zapcha i niczego nie bede
                w stanie SAMA pomyslec. zreszta nie wiem czy to jest wazne. oczywiscie to robi
                wrazenie, kiedy ktos mowi tak, ze rozumiem co siodme slowo, ale ja wole ludzi,
                ktorzy potrafia zadawac pytania od tych, ktorym wydaje sie, ze znaja wszystkie
                odpowiedzi.

                ach, chyba sie juz za bardzo zamotalam i zapomnialam, co napisac chcialam ;))

                ps. malwino, zaloz sobie konto na serwerze gazety, zeby mozna bylo sie z Toba
                skontaktowac :)
                • Gość: jaro Re: PEWNOSC IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 06.07.01, 12:56
                  Zależnie od systemu filozoficznego można wyróżnić kilka postaw, albo że prawda
                  istnieje obiektywnie i można do niej dotrzeć (dogmatyzm, oczywiście
                  filozoficzny), że jakaś jest, ale nie bardzo można do niej dotrzeć (agnoscytyzm
                  poznawczy), że może i jest, ale nasze teorie poznawcze są użytecznymi fikcjami
                  (konwencjonalizm) na drodze umownej, strukturalizm spróbuje twierdzić, że nie
                  mamy dostępu do rzeczywistości, ale możemy rozpoznawać jej struktury. Różne
                  formy dialektyki będą uważały, że absolutną pewność znajdziemy tylko w
                  konstrukcjach w logicznych własnego umysłu (dialektyka Hegla, Marksa, logiczm
                  systemów aksjomatycznych jak np Fregego, ten ostatni nieco podważony przez
                  Poincare i twierdzenie Goedla itp). Był spór o istnienie uniwersaliów (jaro,
                  koncerto Maria Malwina, to konkretni, realnie istniejący ludzie, a
                  pojęcie "człowiek" jest uniwersalne, w jaki sposób istnieje taki byt
                  uniwersalny?), spór o istotę rzeczy (ogląd ejdetyczny u fenomenologów), spór na
                  ile istnieją fakty, a na ile są uteoretyzowane, spór o naukowość nauki itd.
                  Choć można by powiedzieć że to tylko poglądy, to jednak na bazie poznajemy
                  mocne i słabe strony naszej wiedzy.
                  Obecnie można powiedzieć, że na gruncie realizmu i pewności zbudowany jest
                  system klasyczny, wywodzączy się od Arystotelesa, poprzez św. Tomasza i
                  Tomistów do neotomistów (np A.Styczeń, K.Wojtyla, M.Krąpiec i inni). Tutaj
                  należy odkryć treść przedmiotu, sposób jego istnienia (np realny idealny,
                  konieczny, akcydentalny, relacyjny itp). Postępowanie absolutnie pewne to
                  ukonieczniające (jakaś treść a zarazem i byt przestaje istnieć, jeśli "usunąć"
                  jakiś inny), istotnościowe (bez takiej a nie innej treści dany byt nie może być
                  tym właśnie bytem), z punku widzenia logiki chodzi o dedukcję i redukcję
                  logiczną.
                • Gość: Malwina Re: PEWNOSC IP: *.abo.wanadoo.fr 06.07.01, 13:02
                  no, widzisz ze ten papier srajacy, ktory nic tylko sie rozwija , to jest wlasnie to ;)
                • Gość: jaro Re: filo i życie? IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 06.07.01, 13:39
                  Na razie, to mój serwer dymi i się bydle zacina.

                  Czy filozofia przydaje się w życiu? Można by zadać filozoficzne pytanie czy
                  życie coś daje? To co nazywamy doświadczeniem, zdrowym rozsądkiem to też zwykle
                  zbiór poglądów, o tyle niebezpieczny, że nie do końca uświadomiony, zapisany w
                  jednostkowej czy zbiorowej mentalności. Patrzymy na świat, postępujemy według
                  tego utrwalonego wzoru.
                  Filo pozwala, że oprócz własnego punktu widzenia poznajesz inne. Czy myślisz,
                  że bliska mi jest filozofia egzystencjalna? Wręcz przeciwnie, uważałem ją
                  kiedyś (szkoła średnia)za intelektualistyczne bredzenia, kiedy jednak muszę
                  zrozumieć, opowiedzieć wytłumaczyć, co więcej, zdać na egzaminie, wciągam się w
                  meandry, zaczynam ją rozumieć i nawet się do niej przekonywać. "Zdrowy
                  rozsądek" mi na to by nie pozwolił. Tutaj jest ukryte sedno prawdziwej
                  tolerancji, jakże innej od tej banalnej i obiegowej. Tak samo wykładowcy
                  przetczołgali mnie przez Marksizm i Leninizm. Nie z miłości, ale żeby dobrze
                  znać tą "urzędową" niegdyś dziedzinę wiedzy.
                  Żaden filozof nie daje recept na życie, żaden szanujący się psycholog też. Od
                  tego są guru, idole i sekty.
                  Mimo wszystko na codzień jestem zwykłym facetem, produkuję się w filo tylko na
                  tym forum. Za to przy testach na "zdolności" intelektualne, które przeprowadzał
                  zakładowy psycholog wypadłem całkiem nieźle. A jakżeby inaczej, skoro większość
                  testów mogłem "prześwietlić" metodologicznie i zastosować odpowiednią do pytań
                  taktykę odpowiedzi. Podobnie problemy życiowe, i te w pracy.
                  Tak więc nie uważam, że filo można wyrzucić, na pewno nie można "wierzyć" w
                  żadnego filozofa, co najwyżej czuć do nich zwykłą banalną sympatię.
            • Gość: jaro Re: Pewność IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 06.07.01, 09:53
              Zależnie od systemu filozoficznego można wyróżnić kilka postaw, albo że prawda
              istnieje obiektywnie i można do niej dotrzeć (dogmatyzm, oczywiście
              filozoficzny), że jakaś jest, ale nie bardzo można do niej dotrzeć (agnoscytyzm
              poznawczy), że może i jest, ale nasze teorie poznawcze są użytecznymi fikcjami
              (konwencjonalizm) na drodze umownej, strukturalizm spróbuje twierdzić, że nie
              mamy dostępu do rzeczywistości, ale możemy rozpoznawać jej struktury. Różne
              formy dialektyki będą uważały, że absolutną pewność znajdziemy tylko w
              konstrukcjach w logicznych własnego umysłu (dialektyka Hegla, Marksa, logiczm
              systemów aksjomatycznych jak np Fregego, ten ostatni nieco podważony przez
              Poincare i twierdzenie Goedla itp). Był spór o istnienie uniwersaliów (jaro,
              koncerto Maria Malwina, to konkretni, realnie istniejący ludzie, a
              pojęcie "człowiek" jest uniwersalne, w jaki sposób istnieje taki byt
              uniwersalny?), spór o istotę rzeczy (ogląd ejdetyczny u fenomenologów), spór na
              ile istnieją fakty, a na ile są uteoretyzowane, spór o naukowość nauki itd.
              Choć można by powiedzieć że to tylko poglądy, to jednak na bazie poznajemy
              mocne i słabe strony naszej wiedzy.
              Obecnie można powiedzieć, że na gruncie realizmu i pewności zbudowany jest
              system klasyczny, wywodzączy się od Arystotelesa, poprzez św. Tomasza i
              Tomistów do neotomistów (np A.Styczeń, K.Wojtyla, M.Krąpiec i inni). Tutaj
              należy odkryć treść przedmiotu, sposób jego istnienia (np realny idealny,
              konieczny, akcydentalny, relacyjny itp). Postępowanie absolutnie pewne to
              ukonieczniające (jakaś treść a zarazem i byt przestaje istnieć, jeśli "usunąć"
              jakiś inny), istotnościowe (bez takiej a nie innej treści dany byt nie może być
              tym właśnie bytem), z punku widzenia logiki chodzi o dedukcję i redukcję
              logiczną.
              Egzystencjalizm i subiektywizm będzie szukał pewność w immanencji, tj w wiedzy
              dostępnej podmiotowi poznania, różnie lokując to co transcendentne, z reguły
              wobec podmiotu. Przekraczanie siebie, przy równoczesnym rozwoju i odkrywaniu
              siebie będzie miało miejsce w dialogu osób, ja-Ty, co w filozofii dialogu ma
              przezwyciężyć kartezjańską srukturę cogito ("myślę więc jestem", tutaj będzie
              oznaczało bardziej subiektywne "myślę siebie").
              Nauka i filozofia nauki będzie się skupiać na logicyźmie i dorobku pozytywizmu
              logicznego. Obecne chyba już trzecie lub czwarte jego tchnienie (neopozytywizm)
              wiąże się z problematyką demarkacji nauki (co jest naukowe a co nie) budowy
              struktur teorii naukowych (np Imre Lacatos) popperowską (Carl Popper) zasadą
              falsyfikacji. Tutaj za Poincare będą bardziej przyznawać, że poznajemy
              zależności pomiędzy faktami, obiektami przedmiotami. Językiem teorii są systemy
              logiczne, (równolegle rozwija się więc filozofia języka), matematyczne, bądź
              matematyzowalne (czy świat jest matematyczny w swej istocie czy tylko
              matematyzowalny poprzez matematykę jako jeszcze jeden nasz język?). Pewność
              jest tu zabawna: wg zasady falsyfikacji Poppera dobra teoria naukowa powinna
              podać twierdzenia, których empiryczna realizacja mogłby zaprzeczyć danej
              teorii. Tak więc wiemy raczej na pewno post factum, że dana teoria jest już
              zdezaktualizowana, natomiast nie bardzo potrafimy udowodnić, że dana teoria
              jest prawdziwa aktualnie. Stąd też określenie "zostało naukowo udowodnione" w
              swej warstwie syntaktyczno semantycznej jest absurdalne, co najwyżej ma wartość
              metaforyczną = "jacyś naukowcy to badali", lub "są publokowane wyniki na ten
              temat". Tak że nauka raczej dziś nie udowadnia, ale bada , gromadzi fakty (na
              ile uteoretyzowane?) i buduje teorie, które sprawdza w praktyce.
              • Gość: tomciob Re: Pewność IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.07.01, 16:12
                Witam.
                Dziękuję Mariposie za wątek, a Jaro za wiedzę.
                Jestem, czytam (szkoda, że nic nie mogę dodać) i kibicuję.
                Pozdr. (tomciob)
                • Gość: jaro Re: Pewność IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 07.07.01, 06:41
                  A odezwij się i bez obawy, bo niedlugo wątek się skończy, jak tylko
                  jeden "mądrala" będzie się wymądrzał. Powodzenia!
                  • Gość: tomciob Re: Pewność IP: 213.76.227.* 07.07.01, 14:50
                    Witam - dziękim, odezwę się na pewno. Powiem szczerze, że interesuje mnie parę
                    problemów, które pewnie mógłbyś pomóc rozwikłać:
                    - katalog pytań filozoficznych,
                    - co to jest wiedza potoczna,
                    - jak się ma wiedza do komunikacji międzyludzkiej.
                    Pozdrawiam (tomciob).
            • Gość: gadula Re: ROZWIĄZANIE KONKURSU IP: *.ym1.on.wave.home.com 09.07.01, 04:38
              mariposa, dla mnie jesteś stuprocentową kobietą,
              która uważa, że zwojuje świat stosując metody
              „zamykania i otwierania” bardziej znane jako „dam i nie dam”
              nie mam nic przeciwko temu pod warunkiem,
              że zmienisz swoją tradycyjną pozycje marii na coś bardziej współczesnego.
              wierny sługa i niewolnik kobiecości,
              gadula


              mariposa napisał(a):

              &#62 Dzien Dobry Istoty Myslace!
              &#62
              &#62 pomimo, ze moj konkurs nie wzbudzil szczegolnego
              &#62 entuzjazmu ;-) postanowilam go rozwiazac.
              &#62
              &#62 otoz w srode, czwartego lipca, o godz. 11:30 powinnam
              &#62 byla zdawac egzamin z... filozofii. nie poszlam, bo
              &#62 stwierdzilam, glownie dzieki Wam, ze to moze byc
              &#62 ciekawe i po raz pierwszy od bardzo dawna poczulam, ze
              &#62 CHCE sie czegos dowiedziec. a z Wasza pomoca to we
              &#62 wrzesniu zdam na celujacy! :-)))
              &#62
              &#62 chcialabym wiec zaproponowac zabawe w myslenie na
              &#62 wakacje. Wy bedziecie mi cos opowiadac a ja (i
              &#62 pozostali ignoranci w temacie) bedziemy pytac.
              &#62 od razu dodam, ze ja nie pytam po to zeby wytknac
              &#62 bledy w rozumowaniu ludziom wielkim, ktorych nawet
              &#62 nazwiska nie potrafie dokladnie zapamietac. nie pytam,
              &#62 zeby udowodnic jaka to ja jestem bystra i blyskotliwa.
              &#62
              &#62 pytam, bo mysle, ze podobne pytania musialy sie rodzic
              &#62 takze w umysle filozofa w trakcie tworzenia teorii i
              &#62 chcialabym sie dowiedziec, jak z takimi watpliwosciami
              &#62 sobie ten czy ow mysliciel poradzil.
              &#62
              &#62 bo dla mnie, nie tyle wazne jest CO pan H. czy B.
              &#62 myslal, ale JAK myslal, JAK radzil sobie ze
              &#62 sprzecznosciami i w jaki sposob dochodzil do PEWNOSCI.
              &#62
              &#62 uczac sie myslec, moze z czasem dojde z czasem do
              &#62 wlasnej filozofii zyciowej (subiektywnej
              &#62 oczywiscie ;) ).
              &#62
              &#62 to jak? rozpoczynamy WAKACJE Z MARIA I JEJ SUCZKA?
              &#62
              &#62 ps. zupelnie nie przeszkadzaja nam Wasze corki,
              &#62 tesciowe, zony, kochanki i kotki (w wersji
              &#62 meskoosobowej rowniez) ;-)))))))))
              &#62
              &#62
              &#62 Marija i Jej Suczka

              • Gość: koncerto Jaro jest rozdrobniony IP: 195.41.66.* 09.07.01, 09:15
                Hej wszystkim.

                Czy nie uwazacie, ze Jaro sie rozdrabnia i dotyka zbyt wielu tematow na raz?
                Fajnie pisze ale nie skupia sie na jednym i to troche dyskomfortuje. Sik!
                (wiem, wiem, powinno byc 'sic')

                Jaro! Moze np. zajmij sie kwestia czy spojrzenie wstecz na wlasne wybory mowi
                cos o czlowieku. Czy o ile swiat jest mniej lub bardziej poza nasza mozliwoscia
                ksztaltowania to jednak prywatne wybory zyciowe jako mnie zdeterminowane mowia
                cos o nas i sa przejawem naszego istnienia? Np. czy zmiana kraju zamieszkania
                to przejaw oportunizmu czy droga zyciowa, na ktorej wygoda liczy sie niewiele a
                inne czynniki graja koncert? To jest ciekawe zagadnienie poznawcze. Nie
                oczekuje odpowiedzi bo tylko my i tylko w ograniczonym zakresie znamy siebie i
                swoja historie ale co o tym mowia filozofie. Czy wglad w wybory jest wgladem w
                siebie? Czy argumenty maja swoje wagi uswiadomione czy mozemy je poznac dopiero
                sadzac wlasne wybory? Czy isnieje dysonans miedzy samoswiadomoscia chwilowa a
                czyms, co mozna by nazwac poznaniem siebie po latach, w sensie historycznym?

                pzdrw
                • Gość: jaro Re: Jaro jest rozdrobniony IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 11.07.01, 13:01
                  Nie lubię za bardzo patrzeć wstecz, robiłem już tyle różnych, nieraz krańcowo
                  odległych reczy, że trudno znaleźć związek między nimi. Za to ja tkwię w środku
                  tego wszystkiego. Ja tą historię - dla - siebie - konstytuuję. Inaczej mówiąc
                  pewnie dorastam i dojrzewam, tylko że jakoś nie przywiązuję do tego wagi.
                  Moja "filozofia" życiowa polega na tym, żeby to nad czym inni pracują, do czego
                  dążą, zdobywać mimo woli. To tak jak z nauką języka, szybciej i lepiej się
                  uczysz używając go, niż nad książką, tą ostatnią można się podeprzeć w
                  problemach szczegółowych. Nie wiem jaki byłem, nie wiem jaki będę. Mówiąc
                  językiem naukowym jestem nieco dyssocjalny, natomiast dla otoczenia nie ruca
                  się to w oczy. Podobnie jak Sokrates utożsamiał cnotę z wiedzą tak ja chyba
                  robię z siłami witalnymi. Oczywiście mam zaufanie do pewnych wartości, ale bez
                  patosu.
                  Pozdrowienia!
              • mariposa Czy gadula mnie obraza? 09.07.01, 17:40
                • Gość: gadula Re: Czy gadula mnie obraza? IP: *.ym1.on.wave.home.com 09.07.01, 18:02
                  Jeśli mnie lubisz to powiedz to - przestań gryźć.
                  • mariposa Re: Czy gadula mnie obraza? 09.07.01, 18:11
                    ale O CO CHODZI?
                    • Gość: gadula Re: Czy gadula mnie obraza? IP: *.ym1.on.wave.home.com 09.07.01, 18:43
                      mari,
                      głównym powodem, dla którego przesiaduję na tym forum jest moja chęć pomocy
                      innym. I na tym chciałbym się tylko skoncentrować.
                      zyczę ci przyjemnej zabawy.


                      mariposa napisał(a):

                      &#62 ale O CO CHODZI?

                      • Gość: koncerto Re: Czy gadula mnie obraza? IP: 195.41.66.* 09.07.01, 19:59
                        Gadulo, troche pokory! Czy nie za gornolotnie o tej pomocy innym?

                        Caluski dla Ciebie i Marii, tej od psa.
                        • Gość: gadula Re: Czy gadula mnie obraza? IP: *.ym1.on.wave.home.com 09.07.01, 20:11
                          mimo wszystko nie ubliżę ci...

                          Gość portalu: koncerto napisał(a):

                          &#62 Gadulo, troche pokory! Czy nie za gornolotnie o tej pomocy innym?
                          &#62
                          &#62 Caluski dla Ciebie i Marii, tej od psa.

                          • Gość: koncerto Re: Czy gadula mnie obraza? IP: 195.41.66.* 09.07.01, 20:41
                            A wiec nie robisz tego wspanialomyslnie lecz dla siebie.

                            c.b.d.u.

                            pzdrw
                            • Gość: gadula Re: Czy gadula mnie obraza? IP: *.ym1.on.wave.home.com 09.07.01, 20:45
                              ...whatever you want.


                              Gość portalu: koncerto napisał(a):

                              &#62 A wiec nie robisz tego wspanialomyslnie lecz dla siebie.
                              &#62
                              &#62 c.b.d.u.
                              &#62
                              &#62 pzdrw

                              • Gość: koncerto Re: Czy gadula mnie obraza? IP: 195.41.66.* 09.07.01, 21:21
                                Gadulo, Czy Twoja praca to pilowanie FORUM?

                                Tak przez ciekawosc.

                                pzdrw
                                • Gość: gadula Re: Czy gadula mnie obraza? IP: *.ym1.on.wave.home.com 09.07.01, 21:28
                                  współczesne metafory j. polskiego są mi obce.
                                  co masz na myśli pisząc "piłowanie FORUM"



                                  Gość portalu: koncerto napisał(a):

                                  &#62 Gadulo, Czy Twoja praca to pilowanie FORUM?
                                  &#62
                                  &#62 Tak przez ciekawosc.
                                  &#62
                                  &#62 pzdrw

                                  • mariposa Jaro jest zablokowany :-((( 10.07.01, 07:51
                                    pewnie za przesiadywanie na forum zamiast zajmowac sie Bardzo Waznymi Sprawami
                                    Niecierpiacymi Zwloki ;)

                                    ale mamy od Niego wiadomosc, troche z zaswiatow, ale zawsze

                                    Jaro napisala:

                                    Katalog pytań filozoficznych.
                                    Niestety nie znam gotowego katalogu takich pytań. Niemniej jednak, rola pytań w
                                    filozofii jest ważna. Dobrze sformułować problem jest równie ważnie jak i
                                    zaproponować konkretną odpowiedź. Można przedstawiać historię filozofii, i jej
                                    treść jako swoiste „spory”: spór o istotę bytu, spór o istotę poznania, spór o
                                    człowieka itp.
                                    Niewątpliwie podstawowe pytania filozofii zostały postawione dość wcześnie. Nie
                                    należy niedoceniać też pytań współczesnych. One przedstawiają zainteresowania
                                    współczesnych nurtów i odzwierciedlają punkty widzenia charakterystyczne dla
                                    epoki.
                                    Z jakiś początków wyłania się jakby pierwsze pytanie filozofii: dlaczego (po
                                    grecku „diati?”). Wyjaśnienie pozycji człowieka w świecie, dlaczego istnieją
                                    byty, jakie są ich wzajemne zależności było zwykle wtedy domeną religii i
                                    mitów. Pozycja religii była szczególna, człowiek czasów starożytnych był z
                                    gruntu religijny w swoich przekonaniach. Nie chodzi tu o formy instytucjonalne,
                                    ani nawet o jakość postaw i postępowania. Po prostu najbardziej dostępnym i
                                    powszechnym sposobem tłumaczenia świata był sposób religijny. Filozofia jakby
                                    wyrywa się z tej tradycji. Stara się odpowiedzieć przy pomocy rozumu, nawet gdy
                                    Platon stosuje do wytłumaczenia niektórych problemów mitami, to nie powtarza
                                    zasłyszanej tradycji, lecz używa je jako formy do opisu tego, co według niego
                                    można powiedzieć o świecie idei, niedostępnym przecież poznaniem „wprost”.
                                    Dziś możemy stwierdzić, że proponowane odpowiedzi na pytanie o to co istnieje
                                    prowadziły poprzez trzy główne obrazy świata: monistyczny, proponowany przez
                                    fizyków jońskich, dualistyczny, Platoński, pluralistyczny – Arystotelejski.
                                    Inaczej można powiedzieć, że kanon ówczesnej wiedzy obejmował poszukiwanie
                                    pierwotnych elementów, tworzywa świata, (pytanie o arhe), sposobu złożeń
                                    ontycznych (bytowych), które miały tłumaczyć istnienie pojedynczych rzeczy
                                    (ousia), bytów jednostkowych, przemiany (np. jem sałatę, to dlaczego nie staję
                                    się sałatą?), ruch (tutaj chodziło o problematykę przyczyny). Można jeszcze
                                    wyróżnić problematykę duszy, istoty człowieka, istoty świata. Watro zwrócić
                                    uwagę na tradycję pitagorejską, poszukiwania proporcji, i Arhimedejską, może
                                    bardziej zauważoną przez pozytywistów, którzy chcieli w nim widzieć pierwszego
                                    eksperymentatora. Innym zagadnieniem stała się sprawiedliwość, cnota, piękno
                                    (transcendentale nr 8) wreszcie polityka, które dotyczyła wtedy bardziej
                                    zagadnień społecznych funkcjonowania greckiego „polis”.
                                    To mniej więcej stanowiło oś problemów starożytności i dużej części filozofii
                                    średniowiecza. A co zaczęło się później? Ile pytań? Worek z pytaniami...

                                    tyle Jaro z lawki kar.

                                    a ze swojej strony przesylam Wam dwa promyki :-)
                                    • Gość: gadula Re: Czy gadula mnie obraza? IP: *.ym1.on.wave.home.com 10.07.01, 08:13
                                      każdy z nas w pewnych okolicznościach dokonuje podświadomie, tzw. sublimacji
                                      swojej seksualności na obiekty zewnętrzne - może to być np. konwersacja.
                                      przykład z mariposa (o gadule erotomanie nie wspomne) jest dobrym dowodem
                                      takiej sublimacji – nie ma się czego wstydzić. wręcz przeciwnie, jest to dobry
                                      objaw i świadczący o pewnym potencjale, jaki drzemie w rozmówcy.
                                      seksualność nasza wyrażamy poprzez ubiór, jaki nosimy, fryzurę, jaka mamy itp.
                                      dlaczego mamy się wstydzić takiej samej seksualności w dialogu?
                                      ludzie! rośnijcie ku słońcu!
                                      • mariposa Re: Czy gadula mnie obraza? 10.07.01, 08:33
                                        a to mnie gadula zaskoczyla! ;)
                                        chce mi pomoc w sublimacji czy resublimacji.
                                        a przykladem to chyba nie najszczesliwszym jestem, ale oczywiscie dziadek Freud
                                        mialby na ten temat odmienne zdanie ;)

                                        chcialabym jednak zasugerowac porzucenie tego tematu, lub chociaz zawieszenie,
                                        bo taki fajny watek sie spieprzy (sik!)
                                      • Gość: tomciob Re: Jaro z zaświatów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.07.01, 08:39
                                        Witam.
                                        Dzięki Mariposo za zajęcie się moimi pytaniami
                                        (problemami). Zostały one tak ułożone by wyrazić mój
                                        stosunek do filozofii jako takiej.
                                        Możemy określić filozofię jako naukę - i tu pojawia
                                        się problem wiedzy ścisłej. Wtedy trzeba zebrać
                                        wszystkie odpowiedzi na pytania postawione przez wieki
                                        istnienia filozofii.
                                        Można określić filozofię - jako część wiedzy potocznej
                                        zajmującej się problemami, które filozofia jako nauka
                                        stawia.
                                        Można określić filozofię w kontekście konktaktów
                                        międzyludzkich, ale tu pojawia się problem pytań i
                                        wiedzy jednocześnie.
                                        W gruncie rzeczy filozofia wyrosła z pytań jakie od
                                        wieków zadaje sobie człowiek. Odpowiedzi są różne -
                                        wszystkie możliwe - ale czy wiedza jaką posiadamy
                                        wystarcza by dobrze się czuć, czy pomoga nam w
                                        komunikowaniu się - czym dla nas jest. Czy nie jest
                                        tak, że wiedza dzieli ludzi.
                                        Pytania mamy wspólne. Stąd problem katalogu pytań
                                        filozoficznych. Wreszcie pytanie podstawowe: po co to
                                        wszystko, czy nie jest przypadkiem tak, że to zabawa w
                                        słowa i w człowieczeństwo bez końca i rozwiązania
                                        konkrusu.
                                        Pozdrawia (tomciob).
                                        • Gość: jaro Re: Jaro z zaświatów IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 11.07.01, 09:51
                                          Już mnie zdjęli z "ławki kar", wygląda na to, że było to jakieś
                                          przekonfigurowywanie. Niestety mam rzeczywiście "dużo ważnych spraw", odezwę
                                          się jak odrobię papierki. Pozdrowienia dla wszystkich!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka