23.07.02, 00:24
taaaaaaa,tak teraz sie czuje,po kilku miesiacach smutkow,depresji i jeszcze
kilku gorszych rzeczach.Jeden wyjazd wakacyjny i jest wszystko ok,no moze
poza tym szczegółem,że teraz jestem ze swoja przyjaciółką.Mógłbym
powiedzieć,że teraz dopiero jest kiepsko,ale dalej rozmawiamy jak dawniej i
po prostu jest super. Jeśli masz depresje itp. a masz przyjaciela lub
przyjaciółkę to polecam spróbować może się okazać,że oboje coś ukrywacie i o
tym nie wiecie,a jeśli coś nie wyjdzie to zawsze możecie po prostu o tym
zapomnieć i wrócić do tego co było wcześniej wystarczy tylko rozmowa.
Pozdrawiam.:D
Obserwuj wątek
    • a.ann Re: :) 23.07.02, 09:16
      ripper~ , ale o co Panu chodzi ..?? :-))
    • Gość: Martyna Re: :) IP: 195.117.24.* 23.07.02, 10:12
      Domyslam się że chodzi Ci o to, żeby pogadać ze swoją przyjaciółką
      (przyjacielem) o swoich uczuciach i może się okaże że to coś więcej niż
      przyjaźń? Jesteś, moim zdaniem, w bardzo dużym błędzie pisząc " a jeśli coś
      nie wyjdzie to zawsze możecie po prostu o tym zapomnieć i wrócić do tego co
      było wcześniej wystarczy tylko rozmowa."

      Od dawna uważam, że jedną z najgorszych rzeczy jaka może się nam przydarzyć
      jest związek z osoba, która była do tej pory naszą przyjaciółką czy też
      przyjacielem. Każdy z nas wie, że związki mogą trwać do końca życia, ale wiele
      jest takich które szybko lub trochę później się kończą. I wtedy tracisz
      podwójnie: swoją dziewczynę (chłopaka) ale też i przyjaciela, którym był zanim
      jeszcze zdecydowaliście się na związek.
      Uwierz mi że po takim związku nic nie jest jak dawniej, żadna przyjaźń nie
      będzie taka sama, o ile jeszcze będzie wogóle możliwa. Dlatego gdy czytam,
      że "można o tym po prostu zapomnieć" to zupełnie nie moge się z Tobą zgodzić.

      Podjęcie decyzji o związku ze swoim przyjacielem jest bardzo trudne i
      ryzykowne. Osobiście rozważałam ostatnio taką możliwość, ale zbyt boję się że
      mogłabym tę przyjaźń stracić i uważam że nie warto. Przyjaźń, taka prawdziwa i
      głęboka, nie kończy się. Trwa wiecznie i dlatego jest dla mnie zbyt cenna, aby
      ją w taki sposób utracić.

      Pozdrawiam
      • Gość: inka_s Re: :) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.02, 10:46
        Martyno zgadzam się z Toba w 100% !!!
        Masz rację - a ja jestem przykładem na to że takim "związkiem na próbę"(bo nic
        sie niby nie stanie) można stracić przyjaciela. J astraciłam. Albo racezj on
        stracił przyjaciółke.
        Bo to nie ja zaczęłam przekształcac ten związek w coś więcej - i nie ja go
        idiotycznie przerwałam... Zresztą bardziej tu chyba chodziło o styl zerwania
        niż o sam fakt.
        Cos mi sie wydaje ż eto męska przypadłość takie myslenie " ajak ni ewyjdzie cos
        więcej to dalej będziemy przyjaciółmi".
        Panowie - to nie takie proste!
        • mirek_ Re: :) 23.07.02, 10:58
          Nie gniewajcie sie, ale bardzo naiwne sa Wasze
          przekonania. Kazda przyjazn sie kiedys konczy, nawet
          taka, ktora wydawaloby sie bedzie do konca zycia.
          Niestety, coa takiego nie istnieje. Nie mowiac juz o
          przyjazni mesko-damskiej, bo to juz czysta fikcja. Tak
          wiec, jezeli ktos na razie, poki w to wierzycie, jest
          przyjacielem, to lepiej to przeksztalcic w zwiazek, bo
          bedzie on mial szanse powodzenia. Przyjazn sie tak, czy
          inaczej skonczy.
          • Gość: inka_s Re: :) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.07.02, 11:16
            mirek_ napisał:
            > Nie gniewajcie sie, ale bardzo naiwne sa Wasze
            > przekonania. Kazda przyjazn sie kiedys konczy, nawet
            > taka, ktora wydawaloby sie bedzie do konca zycia.
            > Niestety, coa takiego nie istnieje. Nie mowiac juz o
            > przyjazni mesko-damskiej, bo to juz czysta fikcja. Tak
            > wiec, jezeli ktos na razie, poki w to wierzycie, jest
            > przyjacielem, to lepiej to przeksztalcic w zwiazek, bo
            > bedzie on mial szanse powodzenia. Przyjazn sie tak, czy
            > inaczej skonczy.

            Nie gniewam się - ale współczuję ci.
            MOja przyjaźń i miłość trwała aż do śmierci - tej drugiej osoby. A nawet w
            pewnym sensie trwa nadal. Nie potrzestaje się kochac tylko dlatego że ktoś nie
            żyje.
            Prawdziwa przyjaźń tę może trwać całe życie. Kiedyś ludzie bardziej dbali o
            wzajemne więzi. Teraz ma byc wszystko szybko, łatwo, przyjemnie i
            bezproblemowo. A przyjaźń i miłość nie mieści się w tych kategoriach.
            A! Ponoć między kobietami tez przyjaźń nie istnieje?? Otóz istnieje. MOja
            przyjaźń ta najważniejsza trwa już prawie ćwierć wieku i nie zaszkodziły jej
            ani nasze miłości, ani ogromna odległość która nas dzieli. Jest inna niż gdy
            byłyśmy smarkulami ale to wciąż ta sama przyjaźń. To tak jakbym miałą siostrę z
            wyboru. To juz moja rodzina.
            Nie każdemu jest dane spotkać taką miłość, taka pryjaźń.
            Ale jeśli ja nie widziałąm zielonego promienia słońca - czy to powód by
            twiedzić że on nie istnieje?...
            Obys Mirku jeszcze kiedyś zobaczył i uwierzył.
          • Gość: Martyna Re: :) IP: 195.117.24.* 23.07.02, 11:50
            Przyjaźń, o jakiej mówisz, to nie jest dla mnie przyjaźń. To coś co wydaje się
            być przyjaźnią. Ale nie widzę sensu rozstrząsać tej kwestii. Masz prawo sądzić
            inaczej, a wydaje mi się że wynika to z faktu że nigdy tak naprawdę nie
            doznałeś tego uczucia i nie byłeś lub nie miałeś prawdziwego przyjaciela.
            • mirek_ Re: :) 23.07.02, 12:26
              Zeby sie ustosunkowac do tego co napisalyscie Inka i
              Martyna, musialbym napisac obszerniej, a niestety juz nie
              mam czasu. Moze jutro:)
              pzdr
              • ripper~ Re: :) 23.07.02, 13:52
                wiem,że to duże ryzyko i możliwość straty i dziewczyny i przyjaciółki. Razem
                się zdecydowaliśmy i razem rozwiązujemy nasze problemy. Jeszcze nie wybiegamy
                myślami tak daleko,ale rozmowa na pewno nastąpi w najbliższej przyszłości.Skoro
                nadal umiemy siędogadywać i rozmawiać o naszych problemach to nie uważam by coś
                tak szybko mogło się zepsuć. Mogę tylko przyzanć rację waszym wypowiedziom
                (zwłaszcza dziewczyn),jak coś będzie się źle działo będę wiedział do kogo
                zwrócić się o pomoc. Pozdrowienia dla wszystkich przyjaciół.
                • Gość: Martyna Re: :) IP: 195.117.24.* 23.07.02, 14:06
                  Trzymam za Was kciuki - aby mimo wszystko się udało :) Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka