Dodaj do ulubionych

czy istnieje miłość siedem lat po ślubie...??

IP: *.chello.pl 15.09.01, 00:07
Jestem siedem lat po ślubie i zastanawiam się gdzie się ulotniło to zwariowane
uczucie które trwało przez kilka lat. Wszystko inne pozostało niezmienne, mój
mąż jest kochający, cierpliwy, oddany itd. Jednak brak z mojej strony uczucia
nie daje mi spokoju. W tej chwili, to co trzyma mnie w dalszym ciągu w
małżeństwie to strach przed tym jak dałabym sobie radę sama - czysty
materializm - przywykłam do komfortu, niepewność czy poradzę sobie z rodziną
(są wręcz zakochani w moim mężu, a poza tym są tradycyjni - małżeństwo,
mieszkanie, dzieci itp.),a także boję się, że sprawię ogromny ból, mój mąż
twierdzi, że jestem dla niego wszystkim. Moi znajomi dowiadując się o moich
zamierzeniach, rzucenia tego wszystkiego, wręcz nie mogą uwierzyć; "przecież wy
jesteście takim dobrym małżeństwem.....". WYPALIŁAM SIĘ!!!,a życie jest
krótkie. Chciałabym dowiedzieć się jak inni dają sobie z tym radę, bo jestem
przekonana, że to nie tylko problem naszego małżeństwa.
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna26 Re: czy istnieje miłość siedem lat po ślubie...?? IP: *.244.86.182.Dial1.Washington2.Level3.net 15.09.01, 04:26
      Jestem mezatka od 3 miesiecy i chce wierzyc, ze milosc istnieje 7, 10 i 45 lat
      po slubie. Trudno mi sobie wyobrazic to co czujesz, bo ja jestem jeszcze na
      etapie "bezwstydnego szczescia."
      Slyszlam jednak, ze wiele malzenstw przezywa drobny kryzys gdzies 7 lat po
      slubie. I wtedy wlasnie decyduja sie losy malzenstwa. Jesli ten kryzys jakos
      rozwiazecie to wyjdziecie z niego silniejsi. Jesli nie...to albo rozwod, albo
      fikcja malzenstwa.
      Wierze, ze Ci sie uda rozbudzic na nowo uczucie do meza. Moze wyjedzczie
      gdzies na pare dni i zachowujcie sie tak jakbyscie sie dopiero poznali.
      Trymam kciuki.
      • Gość: Nana Re: czy istnieje miłość siedem lat po ślubie...?? IP: *.chello.pl 16.09.01, 20:15
        bardzo Ci zazdroszczę, pamiętam te lata kiedy żyłam zamroczona szczęściem,
        wciąż z podniesioną adrenaliną. I bardzo mi tego brakuje.
        Nie powinnaś się martwić na zapas. Być może nigdy nie będziesz miała takich
        problemów.
        Dziękuję za radę, widzisz... problem jest w tym, że straciliśmy zainteresowanie
        aby wspólnie coś robić.
        Podjęłam już decyzję.Powinnam chociaż na jakiś czas zamieszkać sama i przekonać
        się czy zatęsnię i jak się z tym będę czuła. Tkwienie w takiej sytuacji jest
        nieuczciwe i bezsensowne. Pozdrawiam
    • volny do Nana i Anna....Re: czy istnieje miłość siedem lat po ślubie...?? 15.09.01, 05:39
      Czesc drogie czytelniczki.
      Pisalem juz na podobny temat. Odpowiadajac na inny post.
      Pozwole sobie skopiowac to jeszcze raz. Bo uwazam ze poruszony temat jest BARDZO WAZNY.
      przepraszam ze nie zwracm sie do Was personalnie ( bo to jest kopia )
      Zanim umieszcze kopie MUSZE zamiescic pewne uwagi po pierwszej wiadomosci.
      MOIM CELEM UMIESZCZAJAC TE INFORMACJE JEST USWIADOMIC PYTAJACYM JAK SYTUACJA MOZE
      WYGLADAC ZA JAKIS CZAS ....................
      Czemu pisze ze moze. Bo podobne sytucje widzialem lub o nich czytalem.
      ALE ALE ALE mnie interesuje historIa KTORA JEST POZYTYWNA.
      Czemu takie opowiadania. BO NEGATYWNYCH JEST TAK DUZO ZE JAK BY CZLOWIEK CHCIAL JE
      WYSLUCHAC TO OD RAZU POWINIEN SIE SKIEROWAC NA CMENTARZ..
      Kto pisze lub opowiada negatywne historie. ..............
      CI ludzie ktorzy w danym momencie juz zrezygnowali i szukaja pocieszenia ze zle rzeczy takie same
      przydazyly sie komus innemu. CZEMU tak Proste - sa ludzei ktorzy jak sami tona to szukaja
      towarzystwa zeby tonac razem no bo bedzie przyjemniej.
      Nie porzeba wtedy szukac w sobie powodow porazki. Zawsze jest latweij zwalic na kogos innego.
      A jak do tego jest jeszcze ktos kto niby ma to samo to tacy ludzie odczuwaja dziwna radosc.
      Odrzucam sytuacje zbiorowych wypadkow - to jak by jest nagle i niespodziewane.
      Pisze o tym jak pewne sytuacje w zyciu przyciagamy wlasnym pozytywnym lub negatywanym mysleniem.
      .................... Temat jest bardzo obszerny dlatego pewne rzeczy moze pisze w skrocie.
      Jezeli ktos czytajacy bedzie mial pytania, to prosze pisac na moj email.
      Odpowadam na rzeczowe pytania, ktore moga pomoc pytajacym.
      Czyli zostawiam to do decyzji czytelnika czy chce pytac wiecej,.....................
      Nie bede natomast prowadzil dyskusji z ludzimi ktorzy sie z takim podejsciem do sprawy nie zgadzaja.
      Jeszcze raz pisze ze moim celem jest pokazanie ze dana sytuacja moze wygadac inaczej. lepiej i jest
      mozliwa dla kazdego.

      Witold

      Napisze KROTKO NARESZCZIE NORMALNA WYPOWIEDZ
      BRAWO onnanohito !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      mysle czasami ze moje wlosy siegaja juz do ksiezyca ( tak mi staja deba), jak widze jak ludzie
      koncentruja sie na rzeczach negatywnych. Powtarzam z uporem maniaka
      ZE W ZYCIU MAMY TO NA CZYM NIESWIADOMIE I SWIADOMIE SIE KONCENTUJEMY. Nie pomylilem
      kolejnosci. Tak jak powtarzamy idiotyzmy innych ludzi przyjmujac je za swoje to wtedy sciagamy na swoja
      glowe wszystko co jest zle.
      Wypowiedzi typu witaj w "klubie zlamanych serc"
      prowadzi do tego ze tylko wzmacniaja negatywne mysli.
      Jest to najwiekszy problem ludzkosci. Mam na to setki przykadow, ale koncentruje sie na wyszukiwaniu
      tylko dobrych przykadow. Czy nie ma zlych sa wystarczy poczytac wypowiedzi na tym bordzie czy innych
      bordach.
      ........
      pisze teraz krotko bo nie mam czasu aby dokadnie to opisac. Mam sygnaly z internetu ze takie informacje
      pomogly ludziom w rozwiazaniu ich problemow.
      .............
      Pisze bo wypowiedz onnanohito sprowokowala mnie zeby napisac juz teraz nawet krotko.
      Mozesz zapytac moja zone jak ona ocenia nasz zwiazek przez 25 lat.
      Od pierwszych dni naszym prostym zalozeniem bylo wierzymy sobie. Nie mielismy zadnych obaw jak to
      moze ta druga strona odebrac. Pisza tu osoby ze jest zle okazac ze sie jest bardzo zaangazowany !!!!
      Pytam to kiedy im to pokazemy po rozwodzie !!!!!!!!!
      .....
      Trzymanie sie prawdziwych zasad ZAWSZE DA REZULTATY.
      To jest moja zasada. Czy jest to latwo zralizowac nie, ale co mam zrezygnowac NIGDY.
      ......
      OPISALEM JUZ TU GDZIES NA BORDZIE MOJE PIERWSZE CHWILE Z MOJA ZONA. A BYLO TO 25 LAT
      TEMU

      MOZE BYC NORMALNIE !!!!!!!!
      ZACYTUJE TUTAJ ZEBY ZAINTERESOWANIE OSOBY NIE MUSIALY SZUKAC.
      <<Gość portalu: samaka napisał(a):

      > My jestesmy z krwi i kosci - calkiem prawdziwi - i ja i moj maz.
      > Za 3 dni mijaja 3 miesiace od naszego slubu !!! Jestesmy SZCZESLIWI!!!
      > Kochamy sie, a mnie sie wciaz zdaje, ze jestem w bajce.

      Pozdrawiam czytelnikow i autorke tego tematu. Z tego powodu ze znam sie na komputerach jakos nie
      zainteresowal mnie ten temat. ALE po przeczytaniu kilku wypowiedzi przegladnolem wiecej, az do konca.
      Staram sie nie rozpisywac, ale w zyciu jestem gadula i nie zawsze mi to wychodzi.
      W kilku innych postingach staralem sie dac jakies wskazowki osobom zainteresowanym.
      Tutaj pisze tylko dlatego zeby POTWIERDZIC ZE Z PERSPEKTYWY CZASU ZE PIELEGNOWANA MILOSC
      MOZE TRWAC WIECZNIE.. U mnie za 3 miesiace bedzie 26 lat od mometu kiedy pomaszerowalem na
      piechote zeby szybciej ( nie chcialem czekac na autobus ) do akademika Piast w Krakowie.
      Pamiatam kazda godzine z pierszego tygodnia spotkania z moja przyszla dziewczyna. Bylem kilka razy w
      akademiku na korepetycjach z jezyka rosyjskiego w pazdzierniku 1975 roku. Potrzebowalem pomocy z
      jezyka rosyjskiego. Nalazem studentke na rusycystyce, ja studiowalem na innej uczelni.
      Ktora zaofiarowala mi pomoc TYLKO tego od niej oczekiwalem i to jej powiedzialem na pierszym
      spotkaniu. W pazdzierniku 1975 bylem w pokoju akademickim moze 3, 4 razy wtedy do pokoju jak po
      ogien wpadla kolezanka tej Rucysystki. Raz moze na 5 minut dtugi raz na godzine na pewno nie wiecej.
      ( bardzo fajnie nam sie rozmawialo, no ale krotko bo na mnie czekalo rosyjskie z ta druga )
      Z niedzieli 9 na 10 poniedzialek postanowiem ze musze porozmawiiac z ta koleznka rucysystki, ktora jak
      widzicie bardzo mi wpadla w oko ( pozniej mi powiedzla ze jej tez, ale mysla ze ja jestem chlopakiem
      rucysystki ). Szedlem a raczej unosilem sie nad chodnikiem. Cale rano myslalem o tym jak to bedzie i
      wieczorem przed 19 unioslem sie do akademika Piast. Oczywiscie wyobrazealem sobie ze rucysystki nie
      bedzie ze BEDZIE TYLKO ROSA. Po latach wiem ze tylko Bozia mogala tak wszystko wyrezyserowac.
      NIe tylko ze rucysystki nie bylo przez caly wieczor, ALE doslownie zdezylem sie z Rosa jak wszedlem do
      akademika. A bylo to tak ja wszedlem glownym wejsciem od ulicy przeszedelm podwojne drzwi skrecam
      w prawo by na portiierni zostawic ( jak grzeczny chopczyk lefitymacje studencka), kontem oka widze jak by
      z lewej strony czyli z dzwi na przeciwko ( dzwi z jadalni wychodzi ROSA i kieruje sie w lewo do windy ( na 7
      pietro ) ROSA Wiedze moja przyszla ma wielki usmiech na twarzy jak mnie zobaczyla.
      No i oczywiwcie RAZEM POMASZEROWALISMY DO WINDY na oczach portierki ktora nie miala prawa
      zareagowac ( ulatwieniem dla mnie bylo to ze byl to akakemik mieszany ) .
      Potem na gorze zorientowalem sie ze zapomalem zostawic legitymacje.
      Rozmawialismy do 23:00
      We wtorek przygotowywalem sie na kolokwium na srode rano
      We srode mielismy umowione spotkanie. wieczorem 12 XI 1975 roku
      Jak szedlem w pon do ROSY i caly ranek w pon to oczyma duszy wyobrazalem sobie ze TA DZIEWCZYNA
      MUSI BYC M O J A. ( KIEDY i jak JEJ TO POWEIDZILEM mam to napisac ??? )
      Historja jest dluga i pelna zakretow
      rodzice sie sprzeciwiali i to obydwu stron
      rucysystka chcial moja KOCHANA ROSA ortuc
      inne rozne rzeczy.

      Pisze to z Los Angeles. Minelo cwierc wieku dla mnie to jakby bylo wczoraj pamiatam bardzo duzo
      I Jestem oraz napisze za Rosa BARDZO SZCZESLIWI
      Mielismy duzo w dol i w gore ale tylko szczere bezganiczne zaufanie i wielka milosc przeprowdzila nas
      przez wszystkie problemy zycia.
      Dlatego pisze na tym forum o rzeczach ktore weim ze sa wazne i gdybym ja to tylko wiedzlal 10, 15, czy 20
      lat temu nasze zycie mogloby rozwijac sie jak by szybciej i jeszcze lepiej oraz mozne nie musielibysmy
      pokonywac problemow jakie napotykalismy.

      Mysle jak napisac co sie sklada na to ze tak sie dobrze rozumiemy ale to bardzo duzy temat , a nie chce
      pisac zdawko czy po lebkach.

      Jezeli moj polski jest troche kulawy to wybaczcie mi jak jestem w emocji to zawsze tak jest, a po zatym
      mialem w technikom z polskiego trojke na szynach ( notabene bylo to technikum eneretyczne o
      speckalnoci trakcja kolejowa ! to mnie chyba usprawiedliwia )

      Witold Wolkowski
      email Witold@vol
      • Gość: renka wieczna milosc IP: *.sympatico.ca 15.09.01, 07:52
        Volny, zachwycasz sie .Znalazlam tu wiele postow na temat twojego
        szczescia.Jest to nudne juz.Tym bardziej, ze uprawiasz reklame ksiazek. Pozwol
        jej(Rosie) sie wypowiedziec, kochanie. Niech Rosa wejdzie na bord i niech
        potwierdzi , bo ja nie bardzo wierze w ten ideal.
        • Gość: mycha Re: wieczna milosc IP: *.acn.waw.pl 15.09.01, 08:37
          Ja wierze w jedno - iz trzeba milosc pielegnowac gdyz jest ona jak krucha
          roslnika. Jesli sie o nia dba podlewa to pieknie rosnie ale jesli ja
          zaniedbamy - uschnie. Tak samo z miloscia.

          Pozdrawiam
        • volny Re: wieczna milosc >> do raczki i nie tylko 15.09.01, 09:22
          Renka smieszysz mnie.
          Szczescie jest nudne wedlug Ciebie, wiec mozesz sie zamartwiac twoja wola.
          Smieszna jestes z reklama ksiazek. Pisze o tym aby kazdy kto zechce mogl sobie przeczytac sam
          i wyciagnac wnioski. Nie sprzedaje ksiazek wiec CZEMU SIE CZEPIASZ - JESTES NAPRAWDE
          ZAZDROSNA.
          ORAZ MASZ PERSONALNY PROBLEM JESTES NIEDOWIARKIEM.
          .....................
          Jak bys umiala korzystac z internetu to byc juz dawno znalazla informacje na temat mojej zony Rosy
          mnie i mojej rodziny. I zobaczyla ze to wszstko to rzeczywistosc.
          W zasadzie zal mi cie bo jestes strasznie zaslepiona.
          Brakiem wiary w ludzi i szukaniem tylko podstepu. Nietety typowy przykad duzej ilosci polakow.
          .........................
          TU jest wiadomosc od MOJEJ KOCHANEJ ZONY ROSY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Mam na imie Rosa, jestem zona Witka. Pisze to tylko ze wzgledu na ludzi, ktorym szczere wypowiedzi
          mojego meza byly potrzebne, aby ich utwierdzic w przekonaniu, ze TAK, trwaly, szczesliwy partnerski
          zwiazek malzenski jest mozliwy. Jestesmy tego przykladem, co moze potwierdzic kazdy, kto nas zna,
          mozna sie o tym przekonac rowniez czytajac nasza strone domowa na internecie. Sa ludzie, ktorzy sa
          ze soba szczesliwi przez cale zycie i zawsze moga na siebie liczyc - kazdy z nas przeciez zna chocby
          jeden taki zwiazek - wlacznie z Pania, choc jest Pani tak pelna zwatpienia - tylko ludzie ci moze nie
          mowia tak otwarcie o swoim udanym zwiazku bo nie ma potrzeby - Witek mowi w odpowiedzi na
          prosbe tych, co maja obawy i potrzebuja potwierdzenia, ze nie musza sie obawiac bo naprawde moze
          byc dobrze.
          Ja co dzien przed zasnieciem powtarzam Witkowi, ze jestem najszczesliwsza kobieta na
          swiecie - i naprawde tysiace kobiet na swiecie ma szanse mowic to samo, nie moga jej tylko
          zaprzepascic, nie moga pozwolic, aby owladnely nimi obawy, podsycane przez osoby jak Pani.

          Rosa Wolkowski

          email Rosa@volny.com

          Gość portalu: renka napisał(a):

          > Volny, zachwycasz sie .Znalazlam tu wiele postow na temat twojego
          > szczescia.Jest to nudne juz.Tym bardziej, ze uprawiasz reklame ksiazek. Pozwol
          > jej(Rosie) sie wypowiedziec, kochanie. Niech Rosa wejdzie na bord i niech
          > potwierdzi , bo ja nie bardzo wierze w ten ideal.
          • Gość: renka Re: wieczna milosc >> do raczki i nie tylko IP: *.sympatico.ca 17.09.01, 05:22
            Internet znam lepiej niz sobie wyobrazasz volny i odwiedzilam twoja
            strone.Ciekawi mnie jak sie wydostales z Polski w 1982 roku, kiedy granice byly
            zamkniete(przynajmniej dla mnie).Byl to czas stanu wojennego. Ja kocham ludzi,
            ale szcerych i uczciwych. I o dziwo, spotykam takich czesto.
            • volny TYLKO DO NIEDOWIARKA RACZKI OSTATNI RAZ TAK DOKLADNIE 17.09.01, 07:22
              raczka zaczynasz mnie smieszyc. naprawde !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              MUSISZ OSOBISCIE BYC WIELKIM KRETACZEM ZE PODEJRZEWASZ KAZDEGO O TO SAMO
              ORAZ JESTES WSCIEKALA ZE KTOS WSZEDL NA TWOJE PODWORKO
              BO WRACASZ SIE WSZEDZIE BEZ WZGLEDU NA TO CZY WIESZ O CO CHODZI CZY NIE
              TO FORUM NIE JEST TWOJE..........................
              ______________________________________________________________________
              jezeli czytalas naprawde to co napisalem do nie znasz angielskiego
              zakoncz to bo sie osmieszasz,
              bo nie kochasz ludzi. probijesz ich oczernic.
              probowalem zaprosci cie do krespondencji przez email, ale ty wolisz pisac pierdoy na forum.
              tak wiec przetlumacze ci z angleskiego na polski.
              TAK jestem w USA od 8 czerwca 1982 roku. byl wtedy stan wojenny.
              natomast z polski wychalismy 17 listopada 1981 roku o 7 razno samochodem fiat 126 p do Austrii,
              gdzie bylismy juz o godzinie 17 w Wiedniu. To byl wtorek.
              Natomiast juz w sobote bylismy w malym hotelu w Reichraming 60 km na poludnie od Linzu
              200 km od Wiednia.
              Pomogl nam Caritas. Za samolot zwrocismy rok pozniej. Moja zona byla w ciazy w 6 miesiacu.
              Przyjechalismy do Sherman Oaks. Nie daleko Los Angesles Obydwoje z Rosa nie zalismy angelskiego.
              Tak zaczelismy nowe zycie.
              opisze o tym na nowej stronie. cala nasza historie.
              ______________________________________________________________________
              www.wolkowski.com
              ______________________________________________________________________
              teraz jest tam tylko jedna strona.
              ______________________________________________________________________

              RACZKA UWAZEJ NA TO CO PISZESZ BO RZUCASZ OSZCZERSTWA >>>>>>>>>>>>>>>>
              NIE PISZ O SZCZEROSCI JEZELI SIE SAMA DO TEGO NIE STOSUJESZ.
              ______________________________________________________________________
              NA KONIEC NAPISZE TO JEST OSTATNI DLUGI POST DO CIEBIE.
              JESTES NUDNA I WSCIBSKA, NIE WIESZ CO ZROBIC Z CZASEM
              PISZE TO DLATEGO ZEBY LUDZIE KTORZY CZYTAJA MOJE SZCZERE WYPOWEDZI ZAWSZE
              WIEDZIELI ZE MOGA ZANALEC INFORMACJE O MNIE WLACZNIE Z ADRESEM I TELEFONAMI

              TY NIE MASZ ODWAGI PODAC NAWET SWOJEGO EMALA.
              ZEBY CI LUDZIE NIE PISALI CO O TOBIE MYSLA.

              MYSLE ZE JASNO SIE WYPOWIEDZIALEM. CHYBA ZE MASZ TAKZE PROBLEM ZE ZROZUMIENIEM
              POLSKIEGO.

              VOLNY
              WITOLD WOLKOWSKI

              Gość portalu: renka napisał(a):

              > Internet znam lepiej niz sobie wyobrazasz volny i odwiedzilam twoja
              > strone.Ciekawi mnie jak sie wydostales z Polski w 1982 roku, kiedy granice byly
              >
              > zamkniete(przynajmniej dla mnie).Byl to czas stanu wojennego. Ja kocham ludzi,
              > ale szcerych i uczciwych. I o dziwo, spotykam takich czesto.

      • Gość: Nana do Nana i Anna....Re: czy istnieje miłość siedem lat po ślubie...?? IP: *.chello.pl 16.09.01, 21:11
        Witam,
        wiesz nie do końca rozumiem, dlaczego zarzucasz mi że tonę i jeszcze, że chcę
        kogoś za sobą pociągnąć. Czy to źle, że zwróciłam się na tym forum z pytaniem w
        jaki sposób inni radzą sobie z podobnym problemem???
        Tonę - nie sądzę - jestem na rozdrożu - tak bym to nazwała. Koniec jednego może
        być początkiem czegoś nowego. I tu masz rację.... zależy w jaki sposób się na
        coś patrzy. Spróbuj popatrzeć pozytywnie!! To właśnie radzisz, między innymi
        mnie.
        Nie szukam pocieszenia, nie czuję rozgoryczenia, nie szukam winnych. Uważam, że
        taka tutaj była kolej losu. I masz rację zrezygnowałam, nie potrafię zmienić
        swoich myśli, a przede wszystkim swoich uczuć.
        Cieszę się, że Wasze małżeństwo przetrwało wszystkie kryzysy i życzę Wam
        wszystkiego najlepszego.
        Wiem, że nie jesteście jedyną taką parą. Znam wiele przykładów. Chociaż czasami
        się zastanawiam czy to, że są ze sobą przez dziesiątki lat, nie wynika między
        innymi z powodów, o których wspomniałam w swoim liście (przyzwyczajenie,
        wygoda, strach).
        W moim związku widzę wiele pozytywów. Cenię wsparcie, poczucie bezpieczeństwa,
        wygodę, dużą niezależność i wiele, wiele innych.
        Robiąc czystą kalkulację, na tak i nie, wiele przemawia za tym, aby trwać.
        Jednakże nie chcę być nieuczciwa. Pozostanie w tej sytuacji wynikałoby z zimnej
        rachuby. Nie potrafię w ten sposób.
        Pozdrawiam


        MOIM CELEM UMIESZCZAJAC TE INFORMACJE JEST USWIADOMIC PYTAJACYM JAK SYTUACJA
        MOZE
        WYGLADAC ZA JAKIS CZAS ....................
        CI ludzie ktorzy w danym momencie juz zrezygnowali i szukaja pocieszenia ze zle
        rzeczy takie same
        przydazyly sie komus innemu. CZEMU tak Proste - sa ludzei ktorzy jak sami tona
        to szukaja
        towarzystwa zeby tonac razem no bo bedzie przyjemniej.
        Nie porzeba wtedy szukac w sobie powodow porazki. Zawsze jest latweij zwalic na
        kogos innego.
        A jak do tego jest jeszcze ktos kto niby ma to samo to tacy ludzie odczuwaja
        dziwna radosc.
        Odrzucam sytuacje zbiorowych wypadkow - to jak by jest nagle i niespodziewane.
        Pisze o tym jak pewne sytuacje w zyciu przyciaedddddddddddddgamy wlasnym
        pozytywnym lub negatywanym mysleniem.
        .................... Temat jest bardzo obszerny dlatego pewne rzeczy moze pisze
        w skrocie.
        Jezeli ktos czytajacy bedzie mial pytania, to prosze pisac na moj email.
        Odpowadam na rzeczowe pytania, ktore moga pomoc pytajacym.
        Czyli zostawiam to do decyzji czytelnika czy chce pytac
        wiecej,.....................
        Nie bede natomast prowadzil dyskusji z ludzimi ktorzy sie z takim podejsciem do
        sprawy nie zgadzaja.
        Jeszcze raz pisze ze moim celem jest pokazanie ze dana sytuacja moze wygadac
        inaczej. lepiej i jest
        mozliwa dla kazdego.

        Witold

        Napisze KROTKO NARESZCZIE NORMALNA WYPOWIEDZ
        BRAWO onnanohito !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        mysle czasami ze moje wlosy siegaja juz do ksiezyca ( tak mi staja deba), jak
        widze jak ludzie
        koncentruja sie na rzeczach negatywnych. Powtarzam z uporem maniaka
        ZE W ZYCIU MAMY TO NA CZYM NIESWIADOMIE I SWIADOMIE SIE KONCENTUJEMY. Nie
        pomylilem
        kolejnosci. Tak jak powtarzamy idiotyzmy innych ludzi przyjmujac je za swoje to
        wtedy sciagamy na swoja
        glowe wszystko co jest zle.
        Wypowiedzi typu witaj w "klubie zlamanych serc"
        prowadzi do tego ze tylko wzmacniaja negatywne mysli.
        Jest to najwiekszy problem ludzkosci. Mam na to setki przykadow, ale
        koncentruje sie na wyszukiwaniu
        tylko dobrych przykadow. Czy nie ma zlych sa wystarczy poczytac wypowiedzi na
        tym bordzie czy innych
        bordach.
        ........
        pisze teraz krotko bo nie mam czasu aby dokadnie to opisac. Mam sygnaly z
        internetu ze takie informacje
        pomogly ludziom w rozwiazaniu ich problemow.
        .............
        Pisze bo wypowiedz onnanohito sprowokowala mnie zeby napisac juz teraz nawet
        krotko.
        Mozesz zapytac moja zone jak ona ocenia nasz zwiazek przez 25 lat.
        Od pierwszych dni naszym prostym zalozeniem bylo wierzymy sobie. Nie mielismy
        zadnych obaw jak to
        moze ta druga strona odebrac. Pisza tu osoby ze jest zle okazac ze sie jest
        bardzo zaangazowany !!!!
        Pytam to kiedy im to pokazemy po rozwodzie !!!!!!!!!
        .....
        Trzymanie sie prawdziwych zasad ZAWSZE DA REZULTATY.
        To jest moja zasada. Czy jest to latwo zralizowac nie, ale co mam zrezygnowac
        NIGDY.
        ......
        OPISALEM JUZ TU GDZIES NA BORDZIE MOJE PIERWSZE CHWILE Z MOJA ZONA. A BYLO TO
        25 LAT
        TEMU

        MOZE BYC NORMALNIE !!!!!!!!
        ZACYTUJE TUTAJ ZEBY ZAINTERESOWANIE OSOBY NIE MUSIALY SZUKAC.
        <<Gość portalu: samaka napisał(a):

        > My jestesmy z krwi i kosci - calkiem prawdziwi - i ja i moj maz.
        > Za 3 dni mijaja 3 miesiace od naszego slubu !!! Jestesmy SZCZESLIWI!!!
        > Kochamy sie, a mnie sie wciaz zdaje, ze jestem w bajce.

        Pozdrawiam czytelnikow i autorke tego tematu. Z tego powodu ze znam sie na
        komputerach jakos nie
        zainteresowal mnie ten temat. ALE po przeczytaniu kilku wypowiedzi
        przegladnolem wiecej, az do konca.
        Staram sie nie rozpisywac, ale w zyciu jestem gadula i nie zawsze mi to
        wychodzi.
        W kilku innych postingach staralem sie dac jakies wskazowki osobom
        zainteresowanym.
        Tutaj pisze tylko dlatego zeby POTWIERDZIC ZE Z PERSPEKTYWY CZASU ZE
        PIELEGNOWANA MILOSC
        MOZE TRWAC WIECZNIE.. U mnie za 3 miesiace bedzie 26 lat od mometu kiedy
        pomaszerowalem na
        piechote zeby szybciej ( nie chcialem czekac na autobus ) do akademika Piast w
        Krakowie.
        Pamiatam kazda godzine z pierszego tygodnia spotkania z moja przyszla
        dziewczyna. Bylem kilka razy w
        akademiku na korepetycjach z jezyka rosyjskiego w pazdzierniku 1975 roku.
        Potrzebowalem pomocy z
        jezyka rosyjskiego. Nalazem studentke na rusycystyce, ja studiowalem na innej
        uczelni.
        Ktora zaofiarowala mi pomoc TYLKO tego od niej oczekiwalem i to jej
        powiedzialem na pierszym
        spotkaniu. W pazdzierniku 1975 bylem w pokoju akademickim moze 3, 4 razy wtedy
        do pokoju jak po
        ogien wpadla kolezanka tej Rucysystki. Raz moze na 5 minut dtugi raz na godzine
        na pewno nie wiecej.
        ( bardzo fajnie nam sie rozmawialo, no ale krotko bo na mnie czekalo rosyjskie
        z ta druga )
        Z niedzieli 9 na 10 poniedzialek postanowiem ze musze porozmawiiac z ta
        koleznka rucysystki, ktora jak
        widzicie bardzo mi wpadla w oko ( pozniej mi powiedzla ze jej tez, ale mysla ze
        ja jestem chlopakiem
        rucysystki ). Szedlem a raczej unosilem sie nad chodnikiem. Cale rano myslalem
        o tym jak to bedzie i
        wieczorem przed 19 unioslem sie do akademika Piast. Oczywiscie wyobrazealem
        sobie ze rucysystki nie
        bedzie ze BEDZIE TYLKO ROSA. Po latach wiem ze tylko Bozia mogala tak wszystko
        wyrezyserowac.
        NIe tylko ze rucysystki nie bylo przez caly wieczor, ALE doslownie zdezylem sie
        z Rosa jak wszedlem do
        akademika. A bylo to tak ja wszedlem glownym wejsciem od ulicy przeszedelm
        podwojne drzwi skrecam
        w prawo by na portiierni zostawic ( jak grzeczny chopczyk lefitymacje
        studencka), kontem oka widze jak by
        z lewej strony czyli z dzwi na przeciwko ( dzwi z jadalni wychodzi ROSA i
        kieruje sie w lewo do windy ( na 7
        pietro ) ROSA Wiedze moja przyszla ma wielki usmiech na twarzy jak mnie
        zobaczyla.
        No i oczywiwcie RAZEM POMASZEROWALISMY DO WINDY na oczach portierki ktora nie
        miala prawa
        zareagowac ( ulatwieniem dla mnie bylo to ze byl to akakemik mieszany ) .
        Potem na gorze zorientowalem sie ze zapomalem zostawic legitymacje.
        Rozmawialismy do 23:00
        We wtorek przygotowywalem sie na kolokwium na srode rano
        We srode mielismy umowione spotkanie. wieczorem 12 XI 1975 roku
        Jak szedlem w pon do ROSY i caly ranek w pon to oczyma duszy wyobrazalem sobie
        ze TA DZIEWCZYNA
        MUSI BYC M O J A. ( KIEDY i jak JEJ TO POWEIDZILEM mam to napisac ??? )
        Historja jest dluga i pelna zakretow
        rodzice sie sprzeciwiali i to obydwu stron
        rucysystka chcial moja KOCHANA ROSA ortuc
        inne rozne rzeczy.

        Pisze to z Los Angeles. Minelo cwierc wieku dla mnie to jakby bylo wczoraj
        pamiatam bardzo duzo
        I Jestem oraz napisze za Rosa BAR
        • Gość: volny do Nana IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 16.09.01, 21:49
          czesc NAna jestes tylko potwierdzeniem ze odpowiedzi na bordzie SA BARDZO TRUDNE bo nie
          znamy calej histrii. A w mim przyadku zrobilem skrot bo skopiowalem informacje do innego postu bo
          zawieral bardzo wazne informacje. Moim celm jest pomoc jezeli Cie urazilem to PRZEPRASZAM.
          Na usprawiedliwienie napisze ze czas mnie goni. Ja na bodzie nie pisze dla zabicia czasu.
          Dlatego preferuje kontakty bezposrednie przez emal, jest wtedy o wiele latwej wymienic poglady lub
          informacje. Jezeli nie jestes urazona, obrazona albo zrezygnowana to zapraszam do korespondencji.

          Witold Wolkowski
          email Witold@volny.com

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka