Gość: Nana
IP: *.chello.pl
15.09.01, 00:07
Jestem siedem lat po ślubie i zastanawiam się gdzie się ulotniło to zwariowane
uczucie które trwało przez kilka lat. Wszystko inne pozostało niezmienne, mój
mąż jest kochający, cierpliwy, oddany itd. Jednak brak z mojej strony uczucia
nie daje mi spokoju. W tej chwili, to co trzyma mnie w dalszym ciągu w
małżeństwie to strach przed tym jak dałabym sobie radę sama - czysty
materializm - przywykłam do komfortu, niepewność czy poradzę sobie z rodziną
(są wręcz zakochani w moim mężu, a poza tym są tradycyjni - małżeństwo,
mieszkanie, dzieci itp.),a także boję się, że sprawię ogromny ból, mój mąż
twierdzi, że jestem dla niego wszystkim. Moi znajomi dowiadując się o moich
zamierzeniach, rzucenia tego wszystkiego, wręcz nie mogą uwierzyć; "przecież wy
jesteście takim dobrym małżeństwem.....". WYPALIŁAM SIĘ!!!,a życie jest
krótkie. Chciałabym dowiedzieć się jak inni dają sobie z tym radę, bo jestem
przekonana, że to nie tylko problem naszego małżeństwa.