silvia76
09.08.05, 10:37
ponad roku temu po 5 latach małżeństwa,odszedł ode mnie mąż.Wyprowadził się pod moją niebecność,taka niespodzianka,bez słowa wyjaśnienia.Po trzech miesiącach okazało się że mieszka z jakąś dziewczyną i jej dzieckiem,poinformowałam go że składam pozew o rozwód,zaczął prosić żebym tego nie robiła bo on nadal mnie kocha i chce wrócić...chciałam dać mu szanse i uratować nasze małżeństwo,wrócił na rocznice ślubu na jeden dzień,później obiecywał że wróci na święta,na nowy rok i na wielkanoc.Złożyłam pozew,miałam już dość,na pierwszą sprawe nie przyszedł,o drugiej postanowiłam poinformować go sama,zadzwoniłam, i wielka tragedia,on mnie kocha,chce wrócić,groził że się zabije.Na sprawe przyszedł,pogrążony w bólu i rozpaczy,oczywiście nie zgodził się na rozwód bo widzi sens w naszym dalszym małżeństwie,bo bardzo mnie kocha,bardzo chce wrócić, prosi o wybaczenie i drugą szanse...