outoutout
16.08.05, 10:41
minely 2 tygodnie, od kiedy stwierdzil, ze prawdziwie kocha tylko kasie.
widzialam ich wczoraj.
tacy zakochani. z pieskiem na spacerze.
ze mna nigdy na spacer z psem nie chcialo mu sie isc.
i nie cpa.
sms od wspolnego kumpla: powinnismy sie cieszyc, ze on sie zmienil i ze
uklada sobie tak wspaniale zycie.
a ja placze.
intelektualnie - zostawilam go dawno temu.
emocjonalnie - jest mi bardzo pusto i zle i sensu nie widze.
nie jest tak, jak niektorzy tutaj wypisuja, ze nic mi nie pomoze i ze jestem
beznadziejna:
1 - dzis ide do psychologa,
2 - kilka razy rozmawialam z terapeuta, ktory pomaga narkomanom: zasmial sie,
gdy mu powiedzialam, ze on twierdzi, ze sie zmienil i ze ma silna wole.
podobno po 8 latach cpania nikt nie ma sie silnej woli i kropka,
3 - czytam ksiazki o zwiazkach...
ALE JEST MI NAPRAWDE CIEZKO, PUSTO I SAMOTNIE.
musze sie pogodzic z faktem, ze bylam tylko jego zabaweczka.
kasia do mnie w piatek smsy przysylala, jakby chciala tryumfowac, ze on byl
tylko ze mna dla pieniedzy (ciekawe - wszystko, co mu kiedykolwiek
pozyczylam - zwrocil) - tak sie w jej oczach probuje wybielac i ze milosci
nie da sie kupic i dlatego on jest z nia... BRRR! napisalam jej, ze jesli tak
bylo, to jest z dziwka, to znaczy, ze on sie sprzedawal. zapytalam, czy jak
znow bedzie mial problemy finansowe, to bedzie ja na niego stac... dobrze
wybrnelam, ale to niczego nie zmienia:
ONI SA SZCZESLIWI, A JA PLACZE
do czasu, prawda??