Dodaj do ulubionych

konsultacje psychologiczne on-line

04.09.05, 21:28
Witam
Prowadzę gabinet psychologiczny (www.kuncewicz.net). Niedawno poszerzyłem
swoją ofertę o konsultacje on-line. Chciałbym upowszechnić tę informację.
Jednocześnie w ramach forum chętnie wezmę udział w dyskusjach na ważne,
poruszane tematy.
Pozdrawiam serdecznie pozostałych uczestników forum
Dariusz Kuncewicz
Obserwuj wątek
    • witch-witch Re: konsultacje psychologiczne on-line 04.09.05, 21:39

      Witam pana psychologa!

      Napewno z Pana porady skorzysta niejedna rozkojarzona dusza...
      Ale ostrzegam, misja której się Pan pdejmuje nie będzie lekka.:))))


      Pzdr.
      • kuncewiczd Re: konsultacje psychologiczne on-line 04.09.05, 21:58
        Spróbuję. Będę starał się zaglądnąć na forum prawie codziennie i coś odpisać.
        Jeśli to przekroczy moje możliwości czasowe - wezmę urlop :) bądź zminimalizuję
        aktywność o czym też powiadomię Państwa.
        Pozdrawiam
        DK
        • procesor Re: konsultacje psychologiczne on-line 04.09.05, 22:17
          cóż
          ciekawe jaka będzie reakcja
          etatowych trolli

          i czy jakies okienka specjalnie na te okazję powstaną..

          naprawdę uważasz że da się poważnie/profesjonalnie pomagac przez net?
          • mojanoga Re: konsultacje psychologiczne on-line 04.09.05, 22:20
            da się.Chociaż latwiej jest "oko w oko".
            • procesor Re: konsultacje psychologiczne on-line 04.09.05, 22:28
              mojanoga napisała:
              > da się.Chociaż latwiej jest "oko w oko".

              taaaak..
              oko w oko przynajmniej wiesz czy rozmawiasz z realną osobą a z grupa dowcipnych
              panienek i chłoptasiów (patrz wątek o gwałcie)
              :)
    • b-beagle Re: konsultacje psychologiczne on-line 04.09.05, 22:21
      Może na początek pomóż temu nieszczęśnikowi
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=28594953
    • zoe3 Re: konsultacje psychologiczne on-line 05.09.05, 00:17
      co pan o tym sadzi ???

      zona znajduje w kieszenie meza telefon do bylej kochanki,
      romans mial miejsce dwa lata wczesniej..
      maz tlumaczy zdarzenie - chcialem zadzwonic, bo bylem ciekaw co u niej slychac,
      przysiega, ze jednak tego nie zrobil....
      kilka miesiecy pozniej pojawia sie sms od tej kobiety...nie ma w nim tresci
      osobistych, ale fakt - jest od niej

      mija znow kilka miesiecy....znow pojawia sie jej nr telefonu zapisany na kartce
      i znaleziony przypadkowo w kurtce ( do pralni)

      i znow tlumaczenie:"... - zachowalem ten numer, aby zrobic ci na zlosc....
      nie mialem i nie mam z nia kontaktu.."

      facet jest patologicznym klamca, lub popaprancem emocjonalnym -
      czy tez jedno i drugie?
      i tak naprawde romans nadal kwitnie?

      to nie zart...co pan o tym sadzi?
      bede wdzieczna za odpowiedz i nie mieszanie sie osob postronnych

      • jonaszkowalski Re: konsultacje psychologiczne on-line 05.09.05, 09:28
        p.kuncewicz

        jestem mały , kurdupel
        parapet mówio na mnie szydercy , tak mi żle
        o i gruby do tego jestem , mam 43 lata i nigdy nie byłe no tego
        inflagranti z kobieto , mam dyslekcje , wyrzucili mnie z pracy.
        zaczynam łysieć , jestem sam , jak ta renkawiczka .
        kochamłem sie w swoim szefie , super babka .
        miałem dwie ryby , jadna padła . usychają mi rośliny .
        nie pracuje tylko wystaje pod oknem byłej szefowej - super babka .
        stoje i czatuje mi mo zakazu policyjnego . ona odrzuca
        mojo miłość - suka , ale nie dam się spławić . walcze o nią :)
        co robić .
        leeeeeeeeeeekarstwa mi się kończą :(
        • kobieta_po_30tce keep smiling!! 05.09.05, 09:33
          umc umc :)
        • siwa-sowa Re: konsultacje psychologiczne on-line 05.09.05, 09:35
          Oj, chyba źle zrozumieliście pana Kuncewicza. Proponuje porady on-line 35 zł za
          godzinę, a nie na forum.
          • bba4 Re: konsultacje psychologiczne on-line 05.09.05, 09:37
            phi


          • jonaszkowalski Re: konsultacje psychologiczne on-line 05.09.05, 09:39
            nie mam , kasy
            ale szyję kapcie - frote , filcowe , wełniane
            ręczna robota
            czy taka wymiana , porada = para kapci
            wchodzi w gre nie mam gotówki , kapcie słabo sie sprzedajo :( ?

            a prozaku u mnie , normalnie jak na lekarstwo
            • kobieta_po_30tce ja CI udziele porady 05.09.05, 10:31
              za te kapcie
              mam ciagle zimne stopy...
              :)
          • j_ar Re: konsultacje psychologiczne on-line 05.09.05, 11:27
            a na forum to za ile? moze jakos bysmy sie zrzucili czy co? ;)
          • kuncewiczd Re: konsultacje psychologiczne on-line 05.09.05, 23:53
            na forum udzielam się nieodpłatnie
            w ramach gabinetu (tradycyjnegi i on-line) odpłatnie
            Pozdrawiam
    • kobieta_po_30tce witam rowniez :) 05.09.05, 09:40
      serdecznie :)
    • alkmaar fajnie. psycholog już jest - 05.09.05, 11:24
      poszukuję jeszcze księdza i instruktora kung fu on-line
      • j_ar Re: fajnie. psycholog już jest - 05.09.05, 11:26
        eskk mialo kiedys kurs korespondencyjne-karate , nie wiem czy zawody jakies
        pozniej robili korespondencyjnie, ale.. zawsze warto sie czegos nauczyc:)
    • andy_b KUL? Nie, dziękuję... :) n/t 05.09.05, 11:27

      • alaaa6 Re: KUL? Nie, dziękuję... :) n/t 05.09.05, 14:29
        andy_b napisał:

        >
        dlaczego ?
        co tam w tym Kul-u wykladaja ,ze Ci sie nie podoba?
        • jonaszkowalski Re: KUL? Nie, dziękuję... :) n/t 05.09.05, 14:33
          o szatanie tam wykładają też ,
          różne profesory
          • alaaa6 Re: KUL? Nie, dziękuję... :) n/t 05.09.05, 14:35
            jonaszkowalski napisał:

            > o szatanie tam wykładają też ,
            > różne profesory
            ;)))
            z psychiatrycznego pktu widzenia czy z tego KUL-owatego?
            • jonaszkowalski Re: KUL? Nie, dziękuję... :) n/t 05.09.05, 14:45
              mundrzą się tam
              ale kul jest sopko , jak sama nazwa wskazuje :D
          • kuncewiczd Re: KUL? Nie, dziękuję... :) n/t 05.09.05, 23:51
            :) Owszem, ale nie na psychologii. Zachęcamdo sprawdzenia rankingów kierunkówe
            uczelnianych, w tym psychologii na KUL-u. Pozdrawiam
        • andy_b Re: KUL? Nie, dziękuję... :) n/t 06.09.05, 17:59
          alaaa6 napisała:

          > >
          > dlaczego ?
          > co tam w tym Kul-u wykladaja ,ze Ci sie nie podoba?

          Bo to uczelnia dość jasno zorientowana światopoglądowo, czyż nie? Realizuje się
          tam wiekopomne prace magisterskie jako to np. "Sakrament małżeństwa jako znak
          miłości Boga do człowieka na podstawie Adhortacji Apostolskiej Familiaris
          Consortio oraz wybranych wypowiedzi Jana Pawła II podczas pielgrzymek do
          Polski." (mgr. Mariusz Balawander), uprawia pseudonauki (np. angelologia) a żeby
          rozpocząc tam studia trzeba było mieć zaświadczenie z parafii (aczkolwiek to są
          wiadomości ca. 94-95, może teraz i bezbożnicy mogą przestąpić te święte progi).

          Dla jasności, ja tam nie mam z tym problemu ale osobiście wolałbym, żeby mój
          terapeuta nie patrzył na wszystko przez pryzmat, dajmy na to, "nauki Jana Pawła
          II". Oczywiście, z koleji, jak ktoś jest wierzącym katolikiem, to zapewne lepiej
          jeśli terapeuta będzie dobrze rozumiał jego sytuację. Więc moja uwaga miała
          charakter bardziej osobistego "dziękuję", niż negowania kwalifikacji pana
          Kuncewicza.
          • alaaa6 Re: KUL? Nie, dziękuję... :) n/t 06.09.05, 19:09
            andy_b napisał:

            > alaaa6 napisała:
            >
            > > >
            > > dlaczego ?
            > > co tam w tym Kul-u wykladaja ,ze Ci sie nie podoba?
            >
            > Bo to uczelnia dość jasno zorientowana światopoglądowo, czyż nie? Realizuje
            się
            > tam wiekopomne prace magisterskie jako to np. "Sakrament małżeństwa jako znak
            > miłości Boga do człowieka na podstawie Adhortacji Apostolskiej Familiaris
            > Consortio oraz wybranych wypowiedzi Jana Pawła II podczas pielgrzymek do
            > Polski." (mgr. Mariusz Balawander), uprawia pseudonauki (np. angelologia) a
            żeb
            > y
            > rozpocząc tam studia trzeba było mieć zaświadczenie z parafii (aczkolwiek to

            > wiadomości ca. 94-95, może teraz i bezbożnicy mogą przestąpić te święte
            progi).
            >
            >
            > Dla jasności, ja tam nie mam z tym problemu ale osobiście wolałbym, żeby mój
            > terapeuta nie patrzył na wszystko przez pryzmat, dajmy na to, "nauki Jana
            Pawła
            > II". Oczywiście, z koleji, jak ktoś jest wierzącym katolikiem, to zapewne
            lepie
            > j
            > jeśli terapeuta będzie dobrze rozumiał jego sytuację. Więc moja uwaga miała
            > charakter bardziej osobistego "dziękuję", niż negowania kwalifikacji pana
            > Kuncewicza.
            >

            dziekuje za wyjasnienie;)
            bez komentarza;)
    • kvinna Kurczaki, żałosne 05.09.05, 15:02
      Czy pan nie ma klientów face to face, że będzie pan zarabiał za pomocą
      komunikatora gadu - gadu?


      • kuncewiczd Re: Kurczaki, żałosne 05.09.05, 23:49
        Mam klientów face to face
        Pozdrawiam
        • kvinna Re: Kurczaki, żałosne 06.09.05, 12:19
          Uprawianie zawodu jest zapewne bardzo czasochłonne. Jeśi starcza czasu na fuchy
          to wniosek jest jedne - jest Pani kiepski. Albo: bardzo powierzchowny. On -
          line można byłoby charytatywnie. Nieprawdaż?

          Kiedyś usłyszałam: Psycholog nie ma prawa się reklamować. Jak Pan sądzi:
          dlaczego?

          I drugie pytanie: skąd ten niereklamujący się psycholog (powiedzmy, bo profesja
          jest zbliżona) miał pacjentów? A ma ich tabuny...

    • dorothi Re: konsultacje psychologiczne on-line 06.09.05, 13:23
      Witam!
      Bardzo się cieszę, że pojawił się na forum specjalista. Przy okazji mam
      pytanie. Od trzech miesięcy żyję w nieustajacym stresie. mój małżonek po
      powrocie z wyjazdu sluzbowego oświadczył, że się zakochał. Raz ma dobre chwile,
      raz złe, przez kilka tygodni było dobrze, bo stwierdził, że była to pomyłka,
      taraz znów mówi, że mnie nie kocha!
      Chcę ratować nasz związek, ale nie mam juz sił! Jak to wytrzymać.
      • kvinna Najpierw zapłać 35 zł 06.09.05, 13:31
        :)
        • dorothi Re: Najpierw zapłać 35 zł 06.09.05, 13:43
          Dzięki, może Ty mi coś doradzisz?
        • andy_b To w sumie b. tanio 06.09.05, 18:11
          kvinna napisała:

          > :)
          • ziemiomorze Re: To w sumie b. tanio 06.09.05, 18:55
            Bardzo tanio, bo i towar wybrakowany.
            Jakos wszystko buntuje sie we mnie przeciw 'terapeutycznej pomocy przez
            internet'; psychologa, ktory wyciaga on-line magiczne sposoby na 'radzenie
            sobie z zyciem', nie widzac mowy ciala klienta, nie slyszac jego glosu, itd
            itd, czyli w sumie gowno wiedzac.

            Oj, panie kuncewicz, odwaznys,

            A jak Ci sie taki onlineowy klient zabije?
            • andy_b Re: To w sumie b. tanio 06.09.05, 19:35
              ziemiomorze napisała:

              > Bardzo tanio, bo i towar wybrakowany.
              > Jakos wszystko buntuje sie we mnie przeciw 'terapeutycznej pomocy przez
              > internet'; psychologa, ktory wyciaga on-line magiczne sposoby na 'radzenie
              > sobie z zyciem', nie widzac mowy ciala klienta, nie slyszac jego glosu, itd
              > itd, czyli w sumie gowno wiedzac.

              Wiesz co, o ile dobrze pamiętam pan Kuncewicz bierze tyle samo także za
              konsultacje na żywo. Mówiąc, że to tanio nie ironizuję tylko stwierdzam fakty,
              to nie jest wysoka stawka jak za konsultacje psychologiczne.

              Natomiast nie mam tak negatywnego stosunku do pomocy on-line. Pamiętaj, że dla
              niektórych może to być pierwszy krok ku solidnej pracy nad sobą, bo mogą mieć
              dużo silniejszą barierę przed pójściem na żywo do gabinetu (u nas ciągle działa
              kojarzenie "korzysta z pomocy psychologicznej znaczy wariat"). No i są ludzie,
              którzy nie mieszkają w dużych miastach i mogą po prostu nie mieć innego sposobu
              na korzystanie z takiej pomocy. Oczywiście, lepiej spotkać się na żywo - ale
              lepiej pogadać przez Skype-a z psychologiem niż gryźć się w samotności z
              problemem.
              • ziemiomorze Re: To w sumie b. tanio 06.09.05, 19:49
                andy_b napisał:

                >> Wiesz co, o ile dobrze pamiętam pan Kuncewicz bierze tyle samo także za
                > konsultacje na żywo. Mówiąc, że to tanio nie ironizuję tylko stwierdzam
                fakty,
                > to nie jest wysoka stawka jak za konsultacje psychologiczne.

                Nie jest wysoka, bo towar...
                Pan Kuncewicz bierze za konsultacje na zywo zl 50, co w Lublinie jest stawka
                rozsadna - ani za mala, ani za duza.

                > Natomiast nie mam tak negatywnego stosunku do pomocy on-line. Pamiętaj, że
                dla
                > niektórych może to być pierwszy krok ku solidnej pracy nad sobą, bo mogą mieć
                > dużo silniejszą barierę przed pójściem na żywo do gabinetu (u nas ciągle
                działa
                >
                > kojarzenie "korzysta z pomocy psychologicznej znaczy wariat"). No i są
                ludzie,
                > którzy nie mieszkają w dużych miastach i mogą po prostu nie mieć innego
                sposobu
                >
                > na korzystanie z takiej pomocy. Oczywiście, lepiej spotkać się na żywo - ale
                > lepiej pogadać przez Skype-a z psychologiem niż gryźć się w samotności z
                > problemem.

                Znalam ludzi, ktorzy na terapie przyjezdzali z miejscowosci odleglej o 70 km.
                Znalam bezrobotnych, ktorzy placili za terapie.
                Jednak uwazam, ze pogadanie przez Skypa, jak i telefon zaufania - w skrajnych
                sytuacjach braku mozliwosci odleglosciowo-finansowych - jest ok.
                Pomoc on-line nie jest ok - za duzo mozna spieprzyc, bo dziala sie zupelnie w
                ciemno. Troche jakby wyrostek mial Ci wyciac chirurg z zawiazanymi oczyma -
                niby sie da, ale co jesli poderznie tetniczke?
                • witch-witch Re: Ależ bajdurzysz Ziemio.... 06.09.05, 20:11

                  Mam starego przyjaciela, ktory jest psychologiem i wykłada psychologię na
                  Uniwersytecie w Sztockholmie....on powiada,że nie ma reguł na ludzi. On też
                  udzielał konsultacji pewnej kobiecie przez pół roku, a ona i tak popełniła
                  samobójstwo. A to jest jeden z najlepszych w tym kraju psychologów...

                  Rózni są ludzie i niektórym idzie znacznie lepiej gdy piszą i opiszą swój
                  problem niz mają go opowiedzieć, nie wszyscy są tacy superwerbalni w cztery
                  oczki...wszystko zależy od sytuacji i od ludzi. Czasami jedna umiejętna rozmowa
                  czy treść postu, moze dać wiele do myslenia i być początkiem zmian, to zależy co
                  człowiekowi potrzeba i w jakim jest stanie psychicznym. Są ludzie, po których
                  ich dramatów życiowych zupełnie nie widać. Pisząc do kogoś kogo nie widzą mogą
                  się bardziej otworzyć poniewaź chcą byc anonimowi.......
                  __________
                • andy_b Re: To w sumie b. tanio 06.09.05, 21:44
                  ziemiomorze napisała:

                  > >> Wiesz co, o ile dobrze pamiętam pan Kuncewicz bierze tyle samo także
                  > >> za
                  > >> konsultacje na żywo. Mówiąc, że to tanio nie ironizuję tylko stwierdzam
                  > >> fakty,
                  > >> to nie jest wysoka stawka jak za konsultacje psychologiczne.
                  >
                  > Nie jest wysoka, bo towar...
                  > Pan Kuncewicz bierze za konsultacje na zywo zl 50, co w Lublinie jest stawka
                  > rozsadna - ani za mala, ani za duza.

                  Fakt. Biorąc pod uwagę, że LPS bierze 2x tyle, no ale to W-wa.

                  > Znalam ludzi, ktorzy na terapie przyjezdzali z miejscowosci odleglej o 70 km.
                  > Znalam bezrobotnych, ktorzy placili za terapie.

                  Ba, ja znałem gościa z kielecczyzny do Warszawy autobusem co tydzień dojeżdżał! Wszyscy go podziwiali.

                  > Jednak uwazam, ze pogadanie przez Skypa, jak i telefon zaufania - w skrajnych
                  > sytuacjach braku mozliwosci odleglosciowo-finansowych - jest ok.
                  > Pomoc on-line nie jest ok - za duzo mozna spieprzyc, bo dziala sie zupelnie w
                  > ciemno. Troche jakby wyrostek mial Ci wyciac chirurg z zawiazanymi oczyma -
                  > niby sie da, ale co jesli poderznie tetniczke?

                  Słuchaj, trochę się z Tobą zgadzam, nie wiem czy to zauważyłaś. To nie jest to samo absolutnie i rozumiem czemu wzdrygasz się na słowo "pomoc psychologiczna", bo to jednak nie jest kompletna pomoc psychologiczna w tej sytuacji. Ale doprawdy, są sytuacje kiedy inaczej może być trudno. Co powiesz np. o emigrantach, którzy nie znają języka kraju, w którym przebywają na tyle by korzystać z pomocy psychologicznej lokalnej? Trudno raczej z Londynu dojeżdżać co tydzień na konsultacje do Polski.
      • kuncewiczd Re: konsultacje psychologiczne on-line 06.09.05, 22:11
        Czy małżonek też chce ratować związek?
        Jeśli by się zdecydował, to warto "na gorąco" szukać terapeuty rodzinnego
        (zwykle zajmują się też terapią małżeństw i par)
        Jeśli "nie", czy "nie" w inny sposób (że by bardzo chciał ale nie teraz; albo
        że właściwie tak, tylko psycholog niepotrzebny; albo, że tak, ale może
        spróbujmy jeszcze raz, zapomnijmy o tamtym i rozpocznijmy od nowa.) - spróbować
        samemu skontaktować się z psychologiem.
        Problem w tym, że bez rozwiązania tej sytuacji nie da się przejść do porządku
        dziennego - jakby nic się nie stało. Gdzieś będzie to coś dawać się we znaki i
        rzutować na związek w inny sposób, bardziej pośrednio.
        ...
        Pani pyta się jak to wytrzymać. Proszę wybaczyć, jeśli się mylę - pozwolę sobie
        zapytać.
        Innymi słowy, jeśli miałaby Pani jeszcze więcej sił to dałoby się wytrzymać, a
        jakby jeszcze więcej - to jeszcze gorsze rzeczy Pani by zniosła?
        Czy postawienie sobie pytania - "co naprawdę chcę, czego nie chce", groziłoby
        lękiem przed opuszczeniem?
        Czy jest możliwe poczucie własnej godności z poczuciem bycia kochaną?

        Pozdrawiam serdecznie
        DK
        • dorothi Re: konsultacje psychologiczne on-line 07.09.05, 10:44
          Dziękuję za odpowiedź.
          Mój mąż stwierdził, że układa sobie wszystko "w głowie i sercu", chce abym dała
          mu jeszcze trochę czasu. W tej chwili jest z nami, tzn. ze mną i córką, ta pani
          jest z innego miasta. Nie chciał od nas odejść.

          Z góry dziękuję.
    • buraque Re: konsultacje psychologiczne on-line 06.09.05, 13:48
      kuncewiczd napisał:

      > Witam
      > Prowadzę gabinet psychologiczny (www.kuncewicz.net).

      hihi to mi przypomina skecz Monthy Pythona o fałszywych psychologach :)
      • alaaa6 Re: konsultacje psychologiczne on-line 06.09.05, 17:32
        buraque napisał:

        > kuncewiczd napisał:
        >
        > > Witam
        > > Prowadzę gabinet psychologiczny (www.kuncewicz.net).
        >
        > hihi to mi przypomina skecz Monthy Pythona o fałszywych psychologach :)

        opowiedz ten skecz..

    • anuczkaf Proszę o radę 07.09.05, 13:39
      Jestem z facetem już od 1,5 roku.
      Facet z odzysku, po małżeństwie trwającym ok. 25 lat.
      Generalie jest ok, partner odpowiedzialny, kochamy się, planujemy załozyć
      rodzinę. Problem jest w tym, że w chwilach spornych nakręca straszną awanturę i
      kończy się tym, że o byle pierdołę kłócimy się co najmniej kilka godzin. On po
      prostu nie umie przestać , ja chcę zakończyć sprawę, a on ciągnie, do tego
      wywleka jakieś stare sprawy, poniża mnie i doprowadza do spazmów. Jak jemu już
      przejdzie to nie chce już do tego wracać i uważa sprawę za skończoną, a ja
      dochodzę do siebie przez nastpne kilka dni.
      Nie mam pojęcia jak reagować w takich chwilach, bronić się (chociaż nie jestem
      winna) czy nie mówić nic i czekać aż jemu przejdzie?
      Proszę o pomoc
      pozdrawiam cieplutko
      A


      • kuncewiczd Re: Proszę o radę 07.09.05, 18:10
        Nie mówić nic i czekać aż partnerowi przejdzie - to odraczać awanturę do
        momentu, w którym juz rzeczywiście nie będzie można wytrzymać. A wtedy -
        wydawałoby się, że awantura wybuchła o byle pierdołę. Ale tak nie jest.
        Awantura jeste efektem tylko dodatkowej iskry, która dostała się do magazynu ze
        skrzętnie gromadzonymi wcześniej beczkami z prochem.

        Nie tylko winni się bronią. Można bronić własnej godności, siebie - po prostu
        nie pozwalając innemu na poniżanie, przemoc psychiczną. Oczywiście, broniąc
        siebie, nie pozwalając na przekraczanie pewnych granic partnerowi - można
        tracić to, co się ma, kiedy nie ma chwil spornych; choćy ciepło,
        zainteresowanie od partnera. Jakby wymiana handlowa - zamknąć sobie usta za
        przytulenie

        Zdać sobie sprawę czego przede wszystkim nie chcę - bo boli, męczy, itd
        Co chcę, na czym mi zależy
        Też, co zrobię, gdy ktoś mi bliski nie będzie szanował moich potrzeb
        Powiedzieć mu o tym
        Zrealizować, to gdy znowu przekroczy granicę

        ALe oczywiście to nie jest takie proste
        Bo samemu czasem mżna mieć poczucie winy, że się nie porządku, etc - bo jak
        uderzy w słaby punkt (pewnie wie o nich lub je doskonale wyczuwa)- to moja
        reakcja też jest nieadekwatna i dokopuję mu.
        Jakie to słabe punkty?
        Jeśli są i newralgicznie reaguję na ciosy weń, może to oznaczać, że nie tylko z
        1,5-rocznego okresu niektóre sprawy nie zostały zakończone, ale jescze
        wcześniejsze (nakładają się na siebie i stąd zwielokrotniona reakcja). Przykro
        mi, ale nie da się tak o nich zapomnieć, aby nie wracały rykoszetem w jakiś
        przedziwny sposób w zupełnie innej postaci. Podczas terapii można do nich
        dochodzić nitka po nitce aż do rozsupłania podstawowego węzła - wtedy sprawy
        teraźniejsze można już tkać bardziej zgrabnie i z większą satysfakcją :)

        1. Zaproponować terapię małżeńską / pary mad tym problemem (kt. jest między
        Państwem)
        2. Jeśli się partner nie zgodzi, spróbować samemu poszukać psychologa (mam
        namiary do licencjonowanych terapeutów w Większych miastach)

        Może warto podjąć ryzyko. Tak naprawdę poza strachem przed utratą tego, co już
        jest (choćby z odzysku), nie wie Pani co można zyskać.

        Proszę wybaczyć, jeśli się myliłem w pewnych sprawach

        Pozdrawiam serdecznie
        Dariusz Kuncewicz


        • rybolog To ja tylko dodam... 07.09.05, 19:30
          ze beczka z prochem wcale nie musi byc napelniana w domu. Moze byc np. w
          robocie...i tak beda wkurzac tego chlopa, wkurzac, on nic nie bedzie mowil,
          tylko powoli napelnial te beczke z prochem. Konczac robote ja na wszelki wypadek
          do domu zabierze (zeby nie ukradli), po drodze do chaty sie jeszcze odpowiednio
          nakreci wspominajac siczne owoce dnia, moze piwko wypije, stanie w progu
          wlasniej chaty i uslyszy: Gdzie byles tak dlugo, znowu piles?...no i beczka sama
          wybucha...niestety:)
        • anuczkaf Re: Proszę o radę 08.09.05, 09:52
          Panie Dariuszu,

          bardzo dziękuję za odpowiedź. Najlepszym wyjściem (moim zdaniem)będzie
          postrawienie granicy: "nie rób z tego aż takiej awantury, jest mi z tym b. źle,
          jak się to nie zmieni to nie bedę dawać rady i się wyprowadzę."

          Swoją drogą to wydaje mi się, że "ten typ tak ma" , mój partner jest b.
          wybuchowy - nie tylko dla mnie. Może to nawyki z poprzedniego małżeństwa?

          pozdrawiam serdecznie
          Ania
    • wiosenna2 przypominam panu moj post bardzo prosze,blagam! 08.09.05, 10:33
      dzien dobry,nazywam sie Ania, moj problem dla wielu moze byc banalna
      mianowicie chodzi mi o moich tesciow,naprawde nie mam z kim pogadac,bo
      mieszkam za granica,nie znam za dobrze ludzi,mojej mamie powiedzialam ale ona
      odp:a czy ona jest taka w porzadku,chodzi o moja tesciowa,bo to wlasnie jest
      moj problem...nie chce tez martwic mame i nie mowie jej wszystkiego,wlasciwie
      zna tylko czesc prawdy a reszte zatailam.jak ci juz wspomnialam jestem
      mezatka od 11miesiecy,ale dziewczyna jestem od sierpnia 1998r.jestem od meza
      starsz o 3lata,i to bylo le dla moich tesciow,wiesz oni maja takie dziwne
      podejscie do zycia.od samego poczatku kiedy tylko mnie zobaczyli bylo cos nie
      tak,szkoda ze nie moge ci poslac zdjecia to bys mi powiedziala czy jest cos
      ze mna nie tak,bo oni mnie nie znali wogle a juz pierwszego dnia wyrobili
      sobie opinie na moj temat...i tak cale te lata naszego chodzenia,moj chlopak
      jest wrazliwym mezczyzna,a ja jestem taka ze lubie wiedziec konkretnie o co
      chodzi,lubie wiedziec prawde nie lubie klamstw,a widzialam setki razy jak
      mojego Darka cos gryzlo,widywalismy sie prawie codziennie,i wyobraz sobie
      codziennie bylo cos nie tak,ja pytalam,i tak dlugo pytalam az moj Darek mi
      opowiadal,nie wiem czy zrobilam dobrze ale wyobraz sobie ze codziennie
      sluchasz o sobie obelg,na poczatku bylo mu ciezko o tym mowic,ale po czasie
      przynosilo mu to jakas ulge,niewiem moze sie myle,naprawde to byly takie
      zeczy jak:matka stwierdzila z ojcem ze urodze mu chore dzieci bo...jestem
      starsza,ze to dobrze ze mnie okradli,powinnam lepiej na swoja komorke
      uwazac,chce zaznaczyc ze byl tlok w autobusie i takie zeczy kazdemu sie
      zdarzaja,w domu u Darka natomiast jak juz bywalam,to np:matka jawnie mnie
      unikala rozmawiajac ze wszystkimi a mnie omijajac,nigdy sie nie zapytala jak
      sie czuje,nigdy mi nie zlozyla zyczen urodzinowych,ja jej tak itp....jak byli
      goscie to pytala sie komu zrobic herbate a mnie celowo omijala...i tak przez
      lata....nawed jak sie zareczylismy to oni nic o tym nie wiedzieli bo i po
      co,pewnie by cos niemilego dodala....teraz jest tak ze mieszkamy za granica w
      Stanach,dwa lata temu wyjechali tesciowie,a mysmy dolaczyli do nich we
      wrzesniu 2003r.wyjezdzajac z kraju mielismy po raz pierwszy powiedziane ze
      nam pomoga,zostalabym w Polsce gdybysmy naprawde mogli,wyjechalismy bo
      mielismy w moim domu rodzinnym nie najlepsza sytuacje materialna,ja nie
      mialam pracy a Darek byl wczesniej wyjechal z rodzicami swoimi na pol roku
      zeby zarobic pieniadze i wroci do mnie ale zycie nam sie tak potoczylo ze
      wyjechalismy,tak wiec wyjechalismy,ja szczeze mowiac nie wyobrazalam sobie
      mieszkania z nimi pod wspolnym dachem,no i stalo sie.....od samego poczatku
      bylo zle....wogole inne warunki byly na przedstawione a w innych warunkach
      przyszlo nam zyc,ciagle klotnie,wtracanie sie w nasze zycie,wyobraz sobie ze
      to ja przez pierwsze 4 miesiace prowadzilam dom,a pozniej sie zbuntowalam
      kiedy po calym dniu pracy w tym domu a byl to ogromny dom uslyszalam jak
      tesciowa do ciotki mowila ze "narobila sie i lezy"w sarkazmie po czym sie
      zasmialy.tesciowie nie znaja wogle jezyka i musielismy sobie wziasc na swoje
      barki swoje problemy i ich,naprwde jakbysmy mieli male dzieci na
      wychowaniu,jak mielismy np:jechac odeprac swoje dowody i nie chcialam abysmy
      sie spoznili to poszlam po Darka do garazu ,on wtedy rozmawial z ojcem to
      matka sie wtracila i powiedziala mi"zostaw go" i tak wiele razy!jak mialam
      urodziny to wogle nikt oprocz moich rodzzicow i Darka nie zlozyl mi zyczen,a
      dobrze wiedzieli kiedy mam i ze obchodze urodziny,mieszkalismy tam pol
      roku,przeszlam zalamanie nerwowe,myslalam nawed zeby sie zabic,tak zabic,nikt
      nigdy mnie tak nie upokorzyl jak oni tesciowie przez te niecale 6 lat mojego
      zwiazku z Darkiem,wyprowadzilismy sie od poltora miesiaca mieszkamy na
      swoim,ja sie wyciszylam,na odchodne jak sie wyprowadzalismy to uslyszalam ze
      jestem chora i nienormalna,bo wedlug niej powinnam sie leczyc ze chce
      zamieszkac z mezem swoim sama i miec choc odrobine intymnosci,teraz do nas
      dzwoni raz na tydzien ,my czekamy jak sie nagra na sekretarke,to wtedy tylko
      prosi Darka,jak ja raz odebralam to rzucila sluchawka,myslalam ze mi
      przejdzie ale tak naprawde jak o nich sobie pomysle to az cala sie trzese z
      nerwow,a na poczatku jak tu zadzwonila to dostalam prawie ataku histerii,nie
      wiem,jak ma wygladac nasze dalsze zycie,Darek nie chce sie z nimi spotykac,bo
      wie w jak fatalnym stanie psychicznym bylam wyprowadzajac sie z tego
      domu,zreszta on tez przyplacil to sporymi nerwami!teraz musimy do tego domu
      jechac wziasc swoje zapomniane rzeczy,ja zostane albo w domu albo w aucie bo
      nie wiem jak zareaguje jak ich zobacze!powiedz mi co jam mam zrobic,rodzina
      meza odwrocila sie,bo matka juz swoje powiedziala na moj temat,zreszta jak
      juz przyjechalismy tutaj to sie na mnie dziwnie wszyscy patrzyli.Rozmowy nic
      nie daly,bo ze spokojnej rozmowy wybuchla awantura w ktorej dowiedzialam sie
      ze jestem winna wszystkim nieporozumieniom jakie ona miala ze swoim synem,a
      moj maz po prostu mnie bronil jak ona mnie atakowala,po prostu ranila
      wlasnego syna uderzajac obelgami we mnie,ja sie bardzo staralam bylam zawsze
      dla nich mila,kiedy jego starszy brat zaprosil mnie z Darkiem na urodziny to
      tego brata dziewczyna ktora mnie widziala po raz pierwszy ze jego matka byla
      bardzo niezadowolona ze ten brat mnie zaprosil na urodziny?!itd...
      teraz jak do nas dzwoni to zwraca sie tylko w slowach do Darka,najczesciej
      nagrywa sie na sekretarke.jak ja mam sie zachowac kiedy bedziemy mieli w
      przyszlosci dziecko?bede sie bala je z nia zostawic bo boje sie ze ona moze
      mojemu dziecku mowic jakies zle rzeczy na moj temat,czyli nastawiac moje
      dziecko przeciwko mnie itd...a jak dziecku powiedziec ze babcia mame
      nienawidzi?bardzo was prosze o odp.!!!!!!!!!!!
      od naszej wyprowadzki minal rok w marcu dodam tylko tyle ze przez 3 miesiace
      wogle sie z tesciami nie widywalismy,zmieklismy dopiero w czerwcu 2004 roku
      chcialam jeszcze raz wszystko zaczac od nowa-dac im szanse ale......na prozno
      najbardziej wiecie co mnie boli to ze miedzy czasie byli w kraju na 3
      tygodnie
      myslalam ze odwiedza moich rodzicow ktorych wogle nie znaja jakiez bylo moje
      zdziwienie kiedy olali to a tesciowa sie tlumaczyla"bo tak wyszlo"!szok!moi
      rodzice sa starszymi i schorowanymi osobami a tesciowie maja latwy ii szybki
      transport,moi rodzice liczyli na poznanie ich!co jeszcze sie wydarzylo
      aha,moj
      maz chcial rozpoczac studia tesciu od razu powiedzial"twoja szkola twoj
      problem-
      "dodam ze starszy syn dostal na prywatna uczelnie tyle ile chcial...ale to
      nic
      mlodszy widocznie nie musi,teraz postanowilismy sie odciac-inicjatywa wyszla
      z
      mojej strony chcialam dac im szanse ale olali to!co myslicie o TEJ CALEJ
      SYTUACJI?POZDRAWIAM

    • kuncewiczd Re: konsultacje psychologiczne on-line 08.09.05, 19:01
      Na kilka dni wyjeżdżam, nie będzie mnie na forum
      Pozdrawiam, a zwłaszcza tych, z którymi miałem przyjemność wymienić się mailami
      i wypowiedziami na forum
      DK
    • wasz.psychol-og cześć Marta 08.09.05, 19:03

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka