dziecko

IP: *.bredband.skanova.com 08.10.02, 14:39
Pisalam juz o swoim problemie na forum cosmo,ale dziewczyny polecily to forum
jako bardziej trafne dla mojego problemu.A jest on taki,ze bardzo chcialabym
mniec dziecko.Mam 30 lat,dobrze platna prace i nic mi nie brak do szczescia
wlasnie oprocz potomka.Doszlo do tego,ze nic mnie juz nie cieszy.Wiem.ze
teraz jest dobry moment,ale nie moge do tego przekonac swojego meza.On wie,ze
jem hormony,wiec na razie o ciazy nie ma mowy.Ale kiedy mam zostac matka?
Wiem,ze nie jest dobrze czekac zbyt dlugo na urodzenie pierwszego
dziecka.Prosze meza,zeby zmienil zdanie,ale on jest wtej sprawie
nieugiety.Twierdzi,ze to jest duza odpowiedzialnosc.Ma juz 35 lat,wiec moze
juz jest i czas na odpowiedzialnosc.Nie wyobrazam sobie zycia bez dziecka.Ale
nie chce nic robic wbrew mezowi.Myslalam,zeby przestac jesc hormony,ale to
jest oszustwo.Trudno oszukiwac kogos kogo sie kocha.Ale juz jestem
zdesperowana.Patrze jak inni biedniejsi i mlodsi ludzie ciesza sie wlasnymi
dziecmi i nie rozumiem,dlaczego ja mam z tego rezygnowac.Maz zawsze mi
powtarza ,ze jeszcze nie terz.A jak pytam kiedy,nie jest w stanie mi
odpowiedziec.Jestesmy zgodnym malzenstwem,ale ostatnio jednak klucimy sie o
to.Niby on chce mniec dziecko,ale nie wiadomo kiedy.A ja nie robie sie
niestety coraz mloddsza.Rozmawiam z nim o tyn i tlumacze ,podsumam ciekawe
artykuly,ale nic z mojego wysilku.Slysze,ze jeszcze przeciez musimy zmienic
mieszkanie na wieksze,pojechac na wciaz nowe egzotyczne podroze.A,gdy
mowie,ze to jest przeciez mniej wazne,jest po prostu zdziwiony.Twierdzi,ze on
o to eszystko zabiega przeciez nie tylko z mysla o sobie,ale dla nas.Nie
wiem,czy moge zadecydowac za niego.I wiem,ze to swinstwo.Ale czuje,ze jak
sie na to jednak nie zdecyduje ,to bede bardzo zalowac.
    • onnanohito Re: dziecko 08.10.02, 14:51
      Kochana. Trochę to dziwne, co opowiadasz. On jest zdziwiony, Ty jesteś
      zdziwiona ... Je też jestem zdziwiona.A nie rozmawialiście o tym PRZED ślubem?
      Jak długo jesteście po slubie, jeżeli mogę spytać?
      Widzisz - my z moim Mężem nie chcemy mieć dzieci. Ale rozmawialiśmy o tym przed
      ślubem, własciwie to bardzo szybko, na początku naszej znajomości pojawił się
      ten temat. Nawet wczoraj o tym rozmawialiśmy, pod wpływem jakiegos programu o
      dzieciach. I ja tez byłabym ZDZIWIONA - i to bardzo - gdyby mój Mąż nagle
      oświadczył, że Mu się odwidziało i jednak chce mieć dzieci .... Myslę, że to
      jest bardzo wazna sprawa, jedna z najważniejszych w zyciu - chęć posiadania
      dzieci (lub przeciwnie). I myślę sobie, że tak jak mnie nikt nie mógłby zmusić
      do posiadania dziecka - Ciebie Twój Mąż nie może "zmuszać" do jego nie
      posiadania. Myślę sobie, że musisz porozmawiać z Mężem, ale tak ostatecznie.
      Wtedy, gdy już będziesz gotowa. Musisz Mu powiedzieć, jakie to jest dla Ciebie
      ważne i że to nie jest tylko chwilowa zachcianka. To jest jedna z tych spraw w
      życiu, w której MUSICIE się porozumieć. Nie da się trochę mieć, a trochę nie
      mieć dziecka, tak jak to jest możliwe w wielu innych spornych sprawach, które
      dzieją się w małżeństwie (np.: mozna wyjechac na ryby na trochę, a nie na 2
      tygodnie i jakoś się można porozumieć). Boję się tylko, co będzie jeżeli Twój
      Mąż nie chce mieć dzieci .... Bez rozmowy ani rusz.
      Trzymaj się. Pozdrawiam,
      Onnanohito
    • Gość: firanka Re: dziecko IP: 212.244.188.* 08.10.02, 14:53
      Hmmm, jakos nikt sie nie kwapi, zeby cos odpowiedziec. Ciezka sprawa, ciezki
      problem, przyznam szczerze - sama nie czuje sie na silach, ale tylu tu madrych
      zyciowo, przyjaznych ludzi, moze ktos sie wreszcie zdecyduje?
      Ja zapytam tylko - rozmawialas wczesniej z mezem o dzieciach? Przed slubem
      nawet. Zakladaliscie kiedykolwiek taka opcje, opcje posiadania dzieci? I
      jeszcze: chec posiadania dzieci nie jest tylko i wylacznie zwiazana z faktem
      tykania zegara biologicznego, tak mi sie zdaje. Moze ten argument
      z "uciekajacym czasem" nie przekonuje Twojego meza ostatecznie? Moze powiedz mu
      po prostu, jak bardzo tego chcesz, dlaczego tego chcesz?
      • Gość: ewa Re: dziecko IP: *.bredband.skanova.com 08.10.02, 15:18
        Od samego poczatku mowilam ,ze chce mniec dziecko .Nie jest to chwilowy
        kaprys.Na poczatku slyszalam jednak,ze najpierw trzeba zabezpieczyc finansowo i
        siebie i przyszle dziecko.Ateraz kiedy juz bez obaw o finanse moglabym je
        moglibysmy je mniec to sie okazuje,ze jeszcze nie teraz ,ze jeszcze trzeba na
        cos poczekac.Maz nigdy mi nie mowil,ze nie chce potomka.Tylko,ze nie
        teraz.Zawsze padaja slowa o odpowiedzialnosci.Ale ja jestem odpowiedzialna.Nie
        chce zrobic sobie dzidziusia wbrew jego woli.Ale nie potrafie zrezygnowac ze
        swojego macierzynstwa .Nie kazdy chce mniec dziecko i ja to szanuje,ale dla
        mnie jest to bardzo wazne.Gdyby moj maz powiedzial,ze nie chce mniec dzieci
        nigdy bym sie z nim nie zwiazala, ata to teraz sie czuje oszukana.
    • Gość: baccar Re: dziecko IP: 213.231.15.* 08.10.02, 15:21
      Weż sprawy w swoje ręce, odstaw pigułki i zajdż w ciażę bez konsultacji. Nam
      akurat około trzydziestki przydarzyła sie
      wpadka klasyczna i z początku troche pogrymasiliśmy, ale wszystko ułożyło się
      jak najlepiej. Ja też sadziłem,że kiedy będę gotowy to będę chciał
      mieć dziecko, tylko teraz tak się zastanawiam czy przed czterdziestką bym się
      zdecydował. Zawsze jest więcej przeciw niż za. Dlatego mówię ci zajdź w ciążę i
      nie konsultuj tego z facetem. My
      rzadko jesteśmy "gotowi" na dziecko. Jak postawisz męża przed faktem dokonanym
      to po prostu sie dostosuje. Jeśli finansowo jest ok to ja jego tez nie bardzo
      rozumiem.
      • Gość: firanka Re: dziecko IP: 212.244.188.* 08.10.02, 16:21
        Chociaz baccar nie brzmi zbyt "fair", to chyba jednak ma racje. Reka by mi z
        dziesiec razy zadrzala, zanim odwazylabym sie doradzic Ci, Ewo, taki sposob,
        ale ostatecznie jednak chyba sie z baccarem zgadzam. Jesli czujesz, ze Twoj maz
        faktycznie Cie kocha, jestescie stabilnym, dobrym zwiazkiem, poza ta jedna
        kwestia, dotyczaca potomka, to moze warto sprobowac? Sama nie mam dzieci
        (biorac pod uwage moja obecna sytuacje, to chwala bogu, ale to inna sprawa),
        wiec wiem, jak trudno sie na nie tak swiadomie zdecydowac, mimo, ze w zasadzie
        bardzo sie chce. Mowi sie, ze nigdy nie jest odpowiedni moment, zawsze jest
        jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, obejrzenia, objechania. Moze faktycznie
        terapia szokowa w postaci - co sie stalo, to sie nie odstanie - jest dla
        Twojego meza jedynym rozwiazaniem? Ale pamietaj - to Twoje zycie, Ty najlepiej
        znasz swoj zwiazek, swojego meza, Ty wiesz, jak moglby na to zareagowac.
        Ewentualne negatywne konsekwencje takiego ruchu latwo przewidziec, zreszta sama
        dobrze je znasz, skoro bronisz sie przed tego rodzaju,ostatecznymi
        rozwiazaniami.
        Trzymaj sie cieplo i walcz.
        • Gość: weronika Re: dziecko IP: *.pik / *.kopernik.gliwice.pl 08.10.02, 17:28
          dziecko w małżeństwie zmienia dosłownie wszystko i jeśli twój mąż tak naprawde nie chce mieć dzieci to
          musisz sie liczyc z tym że jesli zajdziesz w ciaze bez jego wiedzy mozesz zostac sama. Jeśli czujesz sie
          na siłach aby wychować dziecko samotnie to idz na całość. Jesli twoim marzeniem jest miec dziecko w
          rodzinie pelnej to powiedz mężowi że nie bedzeiesz z nim jeśli o nie chce miec dziecko z toba juz teraz.
          Jeli mimo to dalej bedzie sie upierał że nie chce to chyba jednak źle się dobraliscie. Posiadanie dziecka
          to jedna z najwazniejszych rzeczy dla ktorej ludzie sie wiążą i nie da się tego zbagatelizować i zbywać.
          Powiem ci jedno że facet ktory w wieku 35 lat nie czuje chceci posidania dziecka to obawiam sie ze to juz
          nie nastapi nigdy i moze lepiej poki nie masz jeszcze laski i garba znajdz sobie kogos innego.
          • Gość: J.S. Re: dziecko IP: proxy / *.hemocleanse.com 08.10.02, 17:39
            Na Forum "Kobieta" jest podobny watek zalozony przez benite, tytul "to nie jest
            fair". Nie cieszy sie zbytnia popularnoscia bo na Forum GW trwaja teraz
            perosnalne bitwy i adwersarze zajeci sa glownie szkalowaniem jedni drugich. W
            twojej sytuacji warto jednak przeczytac dodatkowe kilka wypowiedzi.
            Pozdrawiam i zycze spelnienia marzen,
            J.S. (jot-es)
            • Gość: J.S. Re: dziecko IP: proxy / *.hemocleanse.com 08.10.02, 19:23
              Masz jeszcze forum Mezczyzna i watek Maji "Jestem z facetem od 6 lat".
              J.S.
      • Gość: nena Re: dziecko IP: *.aigcredit.pl 15.10.02, 13:07
        Myślę, że twój mąż jest bardzo dorosły bo zdaje sobie sprawę z tego, że wasza
        niezależność i wolność skończy się z chwilą narodzin. Od tej pory wszystko
        będzie podporządkowane jemu. Wszystko. Rozkład dnia, wszelkie zajęcia ,
        wyjazdy, wypady, wakacje, zakupy, wszystko pod kątem dziecka
        • agniecha3 Re: dziecko 15.10.02, 13:45
          Gość portalu: nena napisał(a):

          > Myślę, że twój mąż jest bardzo dorosły bo zdaje sobie sprawę z tego, że wasza
          > niezależność i wolność skończy się z chwilą narodzin. Od tej pory wszystko
          > będzie podporządkowane jemu. Wszystko. Rozkład dnia, wszelkie zajęcia ,
          > wyjazdy, wypady, wakacje, zakupy, wszystko pod kątem dziecka

          nena, wybacz ze zapytam, ale ile Ty masz lat?

          To, ze od narodzin dziecka wszystko bedzie podporzadkowane malenstwu, to w
          jakims stopniu prawda (tak sadze, bo jeszcze nie mialam dziecka).
          Ale nie wiedzialam, ze unikanie tej odpowidzialnosci to oznaka doroslosci...

          pozdr Aga nie-dorosla, bo bardzo chce miec dzidziusia i dosc mam swojej
          wolnosci i niezaleznosci
    • Gość: basia Re: dziecko IP: *.bredband.skanova.com 09.10.02, 08:46
      Trzeba myslec tez o sobie nie tylko wsluchiwac sie w potrzeby partnera
    • olga03 nigdy nie jest właściwy moment 09.10.02, 14:12
      Sama jakiś czas temu byłam w podobnej sytuacji,mój facet nie chciał mieć
      dziecka z tą różnicą, że ja też też go nie chciałam. Mieć, tak ale później -
      mieszkanie, praca itp.
      Nie wiem jak długo by to trawało, ale chyba nie zdecydowałbym się na wpadkę
      kontrolowaną i obudziłabym się koło 40-tki bez szans na dziecko. Los wziął
      sprawy w swoje ręce - po dłuzszym pobycie zagranicą, hormony zawiodły i wpadłam
      sromotnie!!! Ryczałam ja bóbr - co ja zrobię, co będzie z mieszkaniem, jak
      sobie poradzę. Teraz się z tego śmieję, jaką byłam idiotką. Oto kika prawd,
      które poznałam:
      1. Nie ma planowanych dzieci - 99% pierwszych ciąż to dzieci nieplanowane
      (również te małżeńskie), które akceptuje się dopiero później. Kazdy odkłada tę
      decyzję na później i tak to się jakoś zdarza. Dopiero jak zaszłam w ciążę to
      wszyscy znajomi mi sie przyznali.
      2. Nigdy nie ma dobrego czasu na dziecko. Zawsze tem moment jest nieodpowiedni
      i dziecko zawsze w jakiś sposób komplikuje plany.
      3. Nie ma lepszej mobilizacji do działania jak dziecko - zwykle nagle, kiedy
      jest dziecko zaczynają się realizować plany, - ja z malutkim dzieckiem zrobiłam
      doktorat, kupiliśmy mieszkanie, zwiedziliśmy z małym pół świata. Jest dla kogo.
      4. W mediach (i niestety tak jesteśmy wychowani) przedstawia się taki strasznie
      poświętliwy model rodziny i wychowania dziecka - sam trud i znój i niekończący
      się płacz noworodka. I może to jest problem dla twojego męża - został wychowany
      tak, że cały czas muwypominano jak to trudno wychować dziecko, te wszystkie
      zupki i choroby....
      Nie ma większej bzdury. Nigdy nie śmiałam się tak dużo jak teraz kiedy mam
      syna. Urodzenie dziecka to kosmiczna zmiana. Odkryłam siębie na nowo.
      Wniosek.
      Porozmawiaj z mężem, przedstaw mu swoje poglądy, powiedz jakie to dla ciebie
      ważnespróbuj wysądować czego on się właściwie boi.(może że się nie sprawdzi
      jako ojciec, a może o Twoją figurę - znam takich).
      Chyba nie ryzykowałabym celowej wpadki - nie ma chyba bardziej czegoś bardziej
      bolesnego dla dziecka, a przez to 100 razy bardziej dla matki niż nie kochający
      Ojciec. Polecam książki Eichelbergera - zwłaszcza "Zadradzony przez ojca" - tam
      jest trochę o podłożu takich problemów. Pozdrawiam
      • Gość: baccar Re: nigdy nie jest właściwy moment IP: 213.231.15.* 09.10.02, 15:48
        Ale fajnie napisałaś, szczególnie z tym doktoratem, podróżami i mieszkaniem.
        Zupełnie jak u nas.....
      • =barca= Re: nigdy nie jest właściwy moment 11.10.02, 09:13
        Najtrudniej zdecydować się na dziecko. Jednak zegar biologiczny bije i daje o
        sobie znak. Dlatego chcemy mieć dzieci. Nie jest prawdą, że większość dzieci
        jest nieplanowana. Moja pierwsza córka urodziła się cztery lata po ślubie - gdy
        mieliśmy już mieszkanie, dobrą pracę, podróże za sobą. Po jej przyjściu nic się
        w zasadzie nie zmieniło. Dalej jeździliśmy, spotykaliśmy się ze znajomymi,
        pracowaliśmy. Po kilku latach przyszło na świat drugie dziecko - też
        zaplanowane. Po drodze cały czas zmieniamy mieszkania na lepsze, większe,
        samochody na nowsze itd. Ale jak są dzieci, to te wszystkie sprawy bardziej
        cieszą.
        Moje koleżanki też planują dzieci i realizują swoje plany niemalże co do
        miesiąca.

        =barca=
    • Gość: ewa Re: dziecko IP: *.bredband.skanova.com 09.10.02, 15:10
      Wczoraj znowu ruszylam z postanowieniem ,aby delikatnie rozpoczac rozmowe na
      temat potomka.Niestety te same argumenty z jego stony i te same z mojej.Maz
      delikatnie ,ale stanowczo nie chce na ten temat slyszec.Twierdzi,ze z dziecmi
      wszystko robi sie bardziej skomplikowane,ze dzieci to ciezar,ze kiedys tak, ale
      nie teraz.Zastanawiam sie ,czy warto mi byc uczciwa.Przeciez od wielu lat
      moglam byc juz matka,ale zawsze uwazalam,ze maz ma racje,ze najpierw
      praca,mieszkanie,a potem bedzie kolej na dziecko.Ale okazuje sie,ze teraz
      trzeba jeszcze rokrecic firme,zamienic mieszkanie na wieksze.Aja nie chce ani
      nowego mieszkania ,ani wiekszych pieniedzy.Juz sie prawie zdecydowalam na
      przerwanie antykoncepcji,szkoda tylko,ze wbrew woli meza.Nie wiem jak on
      zareaguje(!!!!)jesli bede wciazy.Ale wiem,ze cokolwiek sie stanie,to
      warto.Dziecko jest tego warte.Moj maz uwaza,ze bez dziecka mozna jeszcze pozyc
      sobie na luzie,wygodnie.Ciagle byc mlodym i nieodpowiedzialnym.Mam nadzieje,ze
      nie bede nigdy zalowac swojej decyzji o zajsciu w ciaze.I mam nadzieje,ze mi
      sie to uda.Ale ciagle mam niesmak do samej siebie,ze dzieje sie to poza plecami
      mojego meza.Inie moge sie za to rozgrzeszyc.
      • hal9000 Re: dziecko 09.10.02, 15:30
        Gość portalu: ewa napisał(a):

        > Juz sie prawie zdecydowalam na przerwanie antykoncepcji, szkoda tylko,
        > ze wbrew woli meza. Nie wiem jak on zareaguje(!!!!) jesli bede w ciazy.

        A może po prostu powiedz mu, że odstawiasz antykoncepcję.
        Nie wyobrażam sobie, żeby mógł Ciebie zmuszać do jej stosowania.
        W końcu chodzi o Twój organizm, a nie jego. Zobacz jak zareaguje.

        > Ale wiem,ze cokolwiek sie stanie,to warto. Dziecko jest tego warte.
        > Moj maz uwaza,ze bez dziecka mozna jeszcze pozyc sobie na luzie,
        > wygodnie. Ciagle byc mlodym i nieodpowiedzialnym.

        Skąd wiesz, że zaakceptuje dziecko? A może będzie chciał, abyś je usunęła?

        > Mam nadzieje,ze nie bede nigdy zalowac swojej decyzji o zajsciu w ciaze.
        > I mam nadzieje,ze mi sie to uda. Ale ciagle mam niesmak do samej siebie,ze
        > dzieje sie to poza plecami mojego meza. I nie moge sie za to rozgrzeszyc.

        Pozdrawiam,
    • fnop Re: dziecko 09.10.02, 15:43
      zacznę od końca - nie moge zrozumieć, jak w ogóle, możesz brać pigułki
      hormonalne - robią ogromne zamieszanie w organiźmie kobiety, owszem są wygodne
      dla faceta, ale to juz sprawa miedzy wami

      porozmawiajcie, o co twojemu mężowi chodzi z tą odpowiedzialnością, przyciśnij
      go trochę; czy on sie boi odpowiedzialności? w wieku 35 lat? czy też jest to
      tylko głupie usprawiedliwienie, bo facet jest niedojrzały? niech się jakoś
      zadeklaruje; być może on się rzeczywiście nie nadaje na ojca; wówczas stawianie
      go przed faktem dokonanym, może się źle skończyć nie tylko dla małżeństwa ale,
      przede wszystkim, dla dziecka;
      bo dziecko nie jest przedmiotem służącym zaspakajaniu zachcianek rodziców (nie
      powinno być, w praktyce najczęściej niestety jest); dziecka się nie "posiada";
      porozmawiajcie o tym na poważnie, poświęćcie na ten temat trochę czasu, nie w
      przelocie, nie przy telewizji - chyba jesteście dorosłymi ludźmi (jesteście?)

      • Gość: ewa Re: dziecko IP: *.bredband.skanova.com 09.10.02, 18:10
        Ja tez wielu rzeczy nie rozumiem ,dlatego gubie sie w tym kompoletnie .Moj maz
        kiedy byla rozmowa natemat dziecka stwierdzil kiedys ,ze gdybysmy przypadkowo
        wpadli to bysmy dzidziusia mieli.Ale przeciez jem hormony,wiec po klopocie.To
        jest wlasnie niezrozumiale dla mnie,bo gdy ostatnio rozmawial z moja mama na
        ten temat(mama tez czeka i czeka),to powiedzial, ze byloby fajnie mniec
        dzidzusia,ale on ma tyle jeszcze do zrobienia.Wiem,ze gdybym byla w ciazy ,to
        by mnie nie zostawil.Kiedys sie go zapytalam o to wprost.I powiedzial
        oburzony ,co tez przychodzi mi do glowy.Ale sam nie chce sie jednak na dziecko
        zdecydowac.Aja mam po prostu kaca moralnego,ze chce odstawic hormony.Ciagle
        walkuje z nim ten temat ,ale bez rezultatow.Wiem tez ,ze pozniej bedzie mu
        jeszcze trudniej powziac ta decyzje.
        • Gość: mama Re: dziecko IP: *.proxy.aol.com 09.10.02, 21:06
          Ewa,jesli juz zdecydujesz ze odstawiasz pigulki"anty", to i tak powinnas
          poczekac 2-3 miesiace z zajsciem w ciaze bo inaczej mozesz sobie zafundowac to
          co nazywaja "ciaza mnoga" czyli wiecej niz jedno dziecie. A wiec powinnas
          poinformowac meza, ze przestajesz brac tabletki i stosowac inny rodzaj
          antykoncepcji. Przemysl jednak swoja decyzje dobrze. Jesli jestes pewna, ze
          dasz sobie rade sama w sytuacji calkowitej odmowy meza /moze np. wystapic o
          rozwod/ to istotnie mozesz miec dziecko. Wybacz jesli sie myle ale jakos nie
          moge oprzec sie wrazeniu, ze chcesz miec dziecko bo wszystko inne juz masz...
          bo tylko malego ludzika brakuje w Twoim obrazku wspanialej rodziny...
          • Gość: baccar Re: dziecko IP: 213.231.15.* 10.10.02, 09:03
            Oj mama, mama, ale walnełaś na koniec. To już jak ktos żyje względnie
            bezpiecznie materialnie to już głupio chcieć mieć dziecko bo to tak jakby
            chciało sie mieć coś extra. To tylko w naszym kraju i jemu podobnym, jak ktoś
            ma mieszkanie i samochód oraz dobrą pracę mówi się że ocieka w luksusy.
            Przecież wiesz, że są kraje gdzie coś takiego to norma.
            a tobie Ewa powiem, że twój mąż to kawał ściemniacza. Każdy ma mnóstwo do
            zrobienia pomimo tego, ze ma jedno a czasami dwoje dzieci. Ty go pogłaszcz
            troche pod włos i powiedz mu, że według ciebie to on jest taki gość, że czy z
            dzieckiem czy bez to i tak sobie ze wszystkim poradzi.
            • Gość: ewa Re: dziecko IP: *.bredband.skanova.com 10.10.02, 09:11
              Fajne to bylo z tym glaskaniem pod wlos.
              • dorota-r Re: dziecko 10.10.02, 13:21
                Racja! To niezły chwyt, ale czy poskutkuje nie byłabym taka pewna.
                Do głowy wpadł mi pomysł: udaj się do ginekologa - zawsze on Ci może
                sasugerować przerwę w pigułkach ;-)) a Ty możesz w formie rewanżu
                odpowiedzialność za antykoncepcję zrzucić na męża. On jako facet, jak
                wynika z wcześniejszych rozważań, dosyć beztroski pod tym względem
                "bo przecież Ty bierzesz pigułki" może kiedyś najzwyczajniej w świecie
                zaniedbać tę kwestię... może tak jak większość facetów kobiet na pigułkach
                nie ma pojęcia o środkach innych niż prezerwatywa, a jak jej zabraknie to
                przerywany, a przy tym drugim- sama pomyśl jakie jest prawdopodobieństwo
                zajścia w ciążę!!!
                Oczywiście lekarz ci powie po jakim czasie od odstawienia ciąża będzie
                bezpieczna- przy każdych jest inaczej.
                Moim zdaniem będziesz uczciwa a w razie czego "wina" spadnie na męża.
    • Gość: anusia Re: dziecko IP: *.torun.dialup.inetia.pl 10.10.02, 10:45
      Ja bym nie chciała być dzieckiem chcianym tylko przez jedno z rodziców. Nie
      chciałabym, żeby drugie nie wiedziało, że się właśnie poczynam
      • Gość: baccar Re: dziecko IP: 213.231.15.* 10.10.02, 11:28
        Och mój biedny synek, jego paskudni rodzice nie mieli pojęcia że się właśnie
        począł kiedy sie począł.......Co on teraz zrobi jak sie dowie za parę lat. hi
        hi hi hi
      • agniecha3 Re: dziecko 10.10.02, 11:34
        a dzieckiem z "wpadki" chcialabys byc? wtedy oboje rodzice przeciez nie wiedza,
        wiec jeszcze gorzej... A statystycznie rzecz biorac wiekszosc ludzi pochodzi z
        wpadek...
        a tak powaznie, to przeciez "nie planowac" nie znaczy (nie musi znaczyc) "nie
        chciec". Mezczyzni rzadko kiedy sa JUZ gotowi na dziecko, nie planuja tego
        kroku, natomiast jak sie ciaza zdarzy i jak sie juz dziecko urodzi, to sie
        nagle okazuje, ze są za to wdzieczni losowi i ze bardzo to dziecko kochaja.
        Tylko z tym podjeciem decyzji czasem ciezko...
        A w tym konkretnym przypadku tylko Ewa moze powiedziec, czy jej maz mowi "nie
        teraz", bo nie chce dziecka w ogole, czy dlatego ze nie umie podjac decyzji, ze
        to juz...
        • wierzba_b Re: dziecko 10.10.02, 12:21
          Ja jestem dzieckiem (ładne mi dziecko, 23 lata...) z wpadki i nigdy mi nie przyszło do głowy, że to co� złego. Moi rodzice chcieli brać �lub w czerwcu - wzięli na Trzech Króli podczas zimy stulecia, bo ja byłam w drodze. Mama kończyła pisać magisterkę ze mnš na ręku. Zawsze czułam się chciana i kochane przez oboje, podobnie jak moje dwie młodsze siostry. My�lę, że Twój mšż, ewo, też by "kinderniespodziankę" pokochał, w końcu nie wyszła� chyba za nieczułego draba... A co kwestii "fair czy nie fair" - to wydaje mi się, że najlepiej będzie postawić sprawę jasno - Kochanie, ja chcę mieć dziecko, od dzi� odstawiam pigułki i nie zgadzam się na żadnš antykoncepcję. I tak zrobić. Ręczę Ci, że stan zawieszenia długo nie potrwa...
          • Gość: lib Re: dziecko IP: *.digest.com.pl 10.10.02, 17:04
            Droga Ewo! Czytam sobie Twoje i innych posty i smiac mi
            sie chce z siebie samej. Nie mam pojecia co Ci doradzic,
            mysle tylko ze powinnas przestac brac hormony. Niech sie
            maz martwi antykoncepcja skoro to on nie chce dziecka. A
            chce mi sie smiac bo my tez odkladalismy te decyzje. Ja
            chcialam juz dawno, maz jeszcze nie chcial, ale moje
            chcenie nie bylo rozpaczliwe i uwazalam ze on ma prawo
            jeszcze nie chciec. Postanowilismy ze najpierw wygrzebiemy
            sie z wynajmowanych kawalerek. Dorobilismy sie wlasnej. Po
            drodze oczywiscie bylo kilka rozmow i przesuwanych
            terminow, bo moze jednak nie czekajmy na mieszkanko.
            Wprowadzilismy sie do siebie no i wreszcie On powiedzial
            ROBIMY DZIECKO. Przyznam, ze to piekna chwila kiedy sie
            slyszy cos takiego od faceta. No i ono jakos nie chce sie
            zrobic. Mijaja kolejne miesiace i nic. Wiec nasze
            wczesniejsze plany co do tego kiedy je zrobimy sa naprawde
            BARDZO smieszne, ZALOSNIE smieszne. Tak latwo o tym
            myslec: jeszcze kupimy kanape a potem zrobimy sobie
            dziecko. Czasem to jest trudniejsze niz kupienie kanapy.
            Nie chodzi mi o to zeby Cie straszyc, absolutnie nie. Po
            prostu takie problemy jak ten, ktory ja mialam i Ty teraz
            masz, czasem w obliczu nowego problemu okazuja sie niczym.
            Ja nawet wymyslilam w jakiej porze roku dziecko ma sie
            urodzic!!! Czy to nie zalosne? Slyszalam tez takie rady
            jak tu sie pojawiaja (sluszne jak najbardziej): po
            odstawieniu hormonow poczekaj kilka miesiecy. No wiec
            wszystko zostalo zaplanowane. Tylko nic z tego nie wynika.
            Planowanie, czyli bardzo powazne podejscie do sprawy,
            okazuje sie czasem smieszne. Nie wiem jak masz tego
            dokonac, ale zycze Ci z calego serca zebys jak najszybciej
            doczekala sie dziecka. lib.
            • mindo Re: dziecko 11.10.02, 06:27
              Ewa! Twój problem to żaden problem, wierz mi. Ja też nie chcę źle dla ciebie
              ale jeżeli chodzi o ciążę i chęć posiadania dziecka, to nie zawsze jest tak, że
              pojawia sie ono na nasze życzenie. Los płata różne figle, również te
              nieprzyjemne i okrutne. Jest tu na portalu "Gazety" takie forum nazywa
              się "bezpłodność". Poczytaj sobie jakie dziewczyny mają problemy aby mieć
              potomka. Dla niektórych jest to najłatwiejsza "sprawa" do załatwienia, wręcz
              oczywistość, bo ileż to roboty; pięć minut w łóżku i już dziecko. Ale nie dla
              wszystkich! A twój wiek wskazuje że już najwyższa pora dla ciebie aby mieć
              dziecko.
              Przedpisząca "lib" ma całkowitą rację i na własnej skórze przekonała sie co do
              znaczy. Nie wystarczy tylko zaplanować i już się samo dziecko zrobi. Nie zawsze
              tak jest! Zyczę ci jednak abyś nigdy nie miała problemów a upragnione dziecko
              pojawiło się na twych rękach za 9 miesięcy.
              Twego męża nie będę oceniała. Wystarczy jak powiem, że to zadufany w sobie
              egoista i wygodniś. Po prostu musisz postawić sprawę jasno: to twoje ciało i
              twoje marzenia a on ma prawo je uszanować. Jeżeli naprawdę cię kocha to
              przecież nie pozwoliłby żebyś była nieszczęśliwa bez dziecka. Jeżeli nie chce
              żebyś była szczęśliwa to lepiej daj mu ultimatum a jeżeli to nie pomoże -
              znajdż sobie innego mena. Nie mieszkasz przecież na bezludnej wyspie.
    • Gość: ewa Re: dziecko IP: *.bredband.skanova.com 12.10.02, 12:19
      dziekuje wszystkim za listy.wczoraj znowu rozmawialismy na ten temat,juz
      wiem ,ze po raz ostatni.Nasza rozmowa przeksztalcila sie w okropna awanturemMaz
      stwierdzil ,ze wszystkim kobietom w pewnym wieku odbija i chca miec
      dzidziusia,a jemu jest dobrze tak jak jest.Nerwy siegnely zenitu.Ja
      powiedzialam,ze bede i tak miala dziecko i przestaje jesc hormony,a on na
      to ,ze wyprowadza sie z sypialni i od dzis spac bedzie na sofie.Koszmar.Dzis
      sie do mnie nie odzywa .Wiem,ze to co sie stalo to moja wina.Nie chcialam
      przeryeac hormonow bez jego zgody,wiec walkowalam i walkowalam ten temat.Moze
      naprawde jestem egoistka chcac to dziecko,ale mysle tez ,ze maz nie ma prawa
      pozbawiac mnie dzieci.Tym bardziej,ze zawsze mowilam ,ze jak juz sobie wszystko
      poukladamy to wtedy....Gdybym przed slubem wiedziala,ze maz nie bedzie chcial
      dziecka nigdy nie zdecydowalabym sie na ten zwiazek.Nie twierdze ,ze relacje
      pozbawione dzieci sa ubozsze,mniejwartosciowe,trzeba znalezc inne pozytywne
      strony takiego zwiazku,ale ja nie potrafie sie ztym pogodzic.Na dzien
      dzisiejszy czuje sie oszukana.
      • Gość: Marta Re: dziecko IP: *.bredband.skanova.com 12.10.02, 12:22
        Nie chce byc niegrzeczna ,ale twoj maz to samolub.Uciekaj jak najdalej.Ktos juz
        fajnie ci napisal ,ze nie mieszkasz przeciez na bezludnej wyspie.
      • kamfora Re: dziecko 12.10.02, 12:32
        Słuchaj...a może on jest bezpłodny? I boi sie, po prostu się boi,
        że...
        No tak, pewnie mi się teraz dostanie..Ale ja naprawde znam taki
        przypadek, gdzie facet "nie chciał" dziecka z przyczyny jak wyżej.
        A ona brała hormony, jak ta głupia.

        Wydało się przypadkiem.
        Adoptowali dziecko.
        Wydają sie szczęśliwi.
      • zlakobieta Nareszcie! 12.10.02, 19:44
        Ewo,postapilas bardzo madrze. Jestes wobec swojego meza szczera i postawilas
        sprawe jasno.
        Trzymam kciuki, zeby wszystko miedzy Wami sie ulozylo.
        Mam nadzieje, ze ta terapia wstrzasowa spowoduje u niego jakies owocne
        przemyslenia i zastanowi sie nad Wami, a nie tylko nad tym co dobre dla NIEGO.
      • Gość: baccar Re: dziecko IP: 213.231.15.* 14.10.02, 11:20
        Ewa, bardzo mi przykro, że wyszłaś za dzieciaka, a nie mężczyznę. Nie wyobrażam
        sobie dojrzałego faceta, w którego planach życiowych nie wystepuje
        dziecko....Nie wiem co powiedzieć. To paradoks lub wrecz nie sprawiedliwość, że
        moi znajomi już nie wiedza co maja zrobić aby doczekac sie dziecka, a inni dla
        wygody nie maja zamiaru go miec w ogóle. Dla jednych to dar dla drugich kara.
        Ewa ja mam jednak nadzieje, ze za jakis czas napiszesz nam tu, że jesteś już w
        ciązy.... Powodzenia
    • Gość: weronika Re: dziecko IP: *.kopernik.gliwice.pl 12.10.02, 12:51
      Ewa to nie jest twoja wina i masz prawo oczekiwac od męża wsparcie a nie fochów i trzaskania drzwiami. Niech sie
      wyprowadzi do swojej sypialni, niech poszalaeje aż mu przejdzie. Jeśli zas nie bedzie chciała cię dotknąc bo możesz
      zajść w ciążę to niestety musisz sobie uswiadomić że po porstu cie oszukał w kwesti posiadania potomstwa. Sądzę
      że to będzie przełom dla was, ale może po paru tygodniach abstynencji jego nastawienie sie zmieni?
    • Gość: ewa Re: dziecko IP: *.bredband.skanova.com 12.10.02, 12:52
      Watpie w to, czy jest bezplodny.Bedac mlodym chlopakiem byl zwiazany z
      dziewczyna ktora (ponoc wbrew jego woli) zaszla w ciaze.W dzewiatym tygodniu
      poronila.A zaraz po tym jak Ada wyszla ze szpitala rozstali sie.Z tego co wiem
      maz raczej nie rozpaczal(!!!!!????)po tej tragedi.A Ade poznalam trzy lata temu
      u wspolnych znajomych.Wyjatkowo fajna dziewczyna.Dzis jest szczesl. zona,
      dzieci nie maja.Zawsze jak sobie wspominam tamta dziewczyne i jej oczy jak ona
      patrzyla na mojego meza,nie z zalem,ale wrecz z zadowoleniem,jakby sie od cz
      egos uwolnila.Dopiero po tej imprezie dowiedzialam sie,ze to "TA" Ada.Nie chce
      zle oceniac wlasnego meza.Jedno jest pewnw,ze go kocham.Ale wydaje mi sie
      bardzo dziwnym zachowanie jego.Nie rozumiem wcale jak mozna celowo nie chciec
      mniec dziecka.Przeciez to jest najstarsze i najbardziej naturalne prawo
      kobiet.Zdecydowalam sie juz wiecej na ten temat z mezem nie rozmawiac,zreszta
      teraz i tak przeciez ze mna nie rozmawia.Ale z dziecka i tak nie zrezygnuje.
      • Gość: pom Re: dziecko IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.02, 13:09
        Myślę, Ewo, że teraz musisz być tylko konsekwentna - bez wzglęgu na finał
        Twojej decyzji. Być może Twój mąż zrozumie Twoją determinację ale może stać się
        też i tak, że Wasze drogi rozejdą się na dobre. Cokolwiek się jednak stanie,
        będzie to dobre rozwiązanie dla Ciebie.
        Trzymam za Ciebie mocno kciuki i pozdrawiam.
        • Gość: A27 Re: dziecko IP: *.proxy.aol.com 12.10.02, 18:17
          Ewa, czytam te Twoje posty i rece opadaja. Nie zniose dluzej tego, ze winisz
          sama siebie za to, ze chcesz miec dziecko. Twoj maz to samolub, skoro kaze Ci
          jesc hormony.
          Podobnie jak Ty jak tez pragne dziecka i moj maz (podobnie jak Twoj maz) nie
          jest jeszcze gotowy. Ale dokladnie rok temu OSWIADCZYLAM mu, ze nie mam
          zamiaru brac tabletek bo jest to wbrew moim naturalnym instyktom. I w ogole,
          to JEST MOJE CIALO i nie mam zamiaru go dluzej faszerwac chemia, zwlaszcza, ze
          moaj ewentualna plodnosc jest czyms co mnie cieszy a nie martwi. Nie mam wiec
          zamiaru kontrolowac tego sztucznie. Moj maz przyznal mi racje, ze to
          faktycznie jest moje cialo i od tego pamietnego dnia stosujemy gumki i zelik.
          Jak do tej pory wpadki (NIESTETY!!) nie bylo. Mysle, ze antykoncepcja powinna
          lezec w gestii tego, kto nie chce miec dziecka. W imie czego bierzesz te
          hormony, skoro tak pragniesz dzidziusia? Chyba tylko po to zeby zobzcyl jaka
          ty jestes dobra, grzeczna i uczciwa....i zeby to odcenil. Owszem moze to
          deceni i tak i ci bachorka nie zrobi, wiec po co sie faszerowac tabletkami.

          Scyzoryk sie w kieszeni otwiera gdy sie czyta, ze dziewczyna nie przestanie
          brac hormonow bo to nieuczciwe bla bla. Jesli je przestaniesz brac i mu
          powiesz to jest to DUZO BARDZIEJ UCZCIWE niz wymaganie od Cibie bys je brala
          dla pierdolonej wygody tego dzieciofoba.

          Sama jestem dzieckiem wpadki i jestem kochana przez oboje rodzicow. Mam ojca,
          ktory swoja lojalnosc wobec mnie odowodnil mi od samego pocztaku, mimo, ze byl
          biedny i bardzo mlody. I takiego ojca zycze kazdemu dziecku.
          • hal9000 Re: dziecko 12.10.02, 23:27
            Gość portalu: A27 napisała:

            > Ewa, czytam te Twoje posty i rece opadaja. Nie zniose dluzej tego, ze winisz
            > sama siebie za to, ze chcesz miec dziecko. Twoj maz to samolub, skoro kaze
            > Ci jesc hormony.
            ...
            > Scyzoryk sie w kieszeni otwiera gdy sie czyta, ze dziewczyna nie przestanie
            > brac hormonow bo to nieuczciwe bla bla. Jesli je przestaniesz brac i mu
            > powiesz to jest to DUZO BARDZIEJ UCZCIWE niz wymaganie od Cibie bys je brala
            > dla pierdolonej wygody tego dzieciofoba.

            Podpisuję się pod tym.

            Uważam Ewo, że nie masz się za co winić.
            Wyszłaś za mąż i masz prawo do dziecka.
            Jeżeli Twój mąż tego nie respektuje,
            to Cię oszukał żeniąc się z Tobą.

            Pozdrawiam,
            --
            HAL9000
      • agniecha3 Re: dziecko 14.10.02, 00:57
        Ewo, postapilas jak najbardziej UCZCIWIE i nie masz powodu, zeby sie czuc
        winna. Sa pewne podstawowe, instynktowne potrzeby ludzi, z ktorych nie trzeba
        sie tlumaczyc i uzasadniac. Do takich potrzeb nalezy spelnienie sie w roli
        matki. Twoj maz powinien byl sie z tym liczyc wiazac sie z Toba, uprzedzic Cie,
        jesli nie zamierzal miec dzieci. To, ze czujesz sie oszukana - kazda kobieta na
        Twoim miejscu tak by sie czula.
        Rozumiem, ze kochasz meza i zycze, zeby dotarlo do niego, ze dziecko da Ci
        szczescie. Przy okazji zupelnie innego tematu ktos mi kiedys na forum napisal,
        ze jesli moj facet mnie kocha, to zrobi wszystko, abym byla szczesliwa, a juz
        na pewno zrezygnuje z takiego postepowania, o ktorym wie, ze mnie
        unieszczesliwia. I mysle, ze tak samo bedzie w przypadku Twoim i Twojego meza -
        ta sytuacja to ogromny sprawdzian. Na ile dla niego liczysz sie Ty i Twoje
        potrzeby, a na ile postrzega Wasz zwiazek jako spelnienie swoich egoistycznych
        zachcianek.
        Tak jak juz ktos napisal, badz konsekwentna. Wyprowadzil sie z sypialni - jego
        sprawa. Moze dzieki temu przemysli sprawe powaznie (wreszcie) i zrozumie Twoja
        determinacje.
        Trzymam za Was kciuki.
    • zlakobieta Nie wiem czy to dla Ciebie wazne... 12.10.02, 23:43
      ...ale w przypadku gdyby Twoj maz jednak sie nie przelamal i nie daj boze ten
      kryzys mial spowodowac Wasze rozstanie, to taka sytuacja jest przesłanką do
      unieważnienia ślubu koscielnego. Jesli jedno z malzonków nie chce posiadac
      potomstwa, to Kosciół uważa to za wystarczający powód na równi z zatajoną
      chorobą psychiczna na przykład.
      Nie zycze Ci tego wariantu ale jesli jestes katoliczka, to warto taka
      informacje posiadac.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie.
      • Gość: Melba Re: Nie wiem czy to dla Ciebie wazne... IP: *.chello.pl 13.10.02, 13:08
        Ewa, wypowiadałam się już w Twojej sprawie na innym forum, śledzę Twój wątek na
        bieżśco, bardzo Cię popieram w Twojej walce i ...włosy mi stają dęba!!! Za co
        TY się obwiniasz? Czy Twój mąż jest w ogóle choć troszkę dojrzały? Ty myślisz
        za Was dwoje, ba, nawet troje, bo myślisz też od razu o przyszłym dziecku i
        jego układzie w tym związku. A Twój facet obraził się, nadął i powędrował na
        kanapę. Zabrał swoje zabawki z piaskownicy? Daj mu ultimatum i przestań się
        oszukiwać, jeśli nie spełni Twoich oczekiwań. Jeśli przed ślubem Cię oszukał
        (po co? jaką miał w tym korzyść?), nie zasługuje na zbyt długie się z nim
        papranie. Zegar tyka Ewo. Minuty lecą bardzo szybko...
    • ariana_ Re: dziecko 13.10.02, 21:47
      Bardzo ci współczuję , jeżeli miałabyś wybierać między mężem a
      dzieckiem.Wszyscy tu wieszają psy na tym mężu, ja też go nie bronię, ale w
      końcu to mąż jakby nie było.Najbliższy , najdroższy ci człowiek.Nie jest łatwo
      przekreślić wspólne lata i zdecydować się na samotne macierzyństwo.Dlatego
      bardzo ci życzę ,żebyście doszli w końcu do porozumienia i żeby wszystko się
      ułożyło.
      • luisssa Re: dziecko 14.10.02, 01:44
        ariana_ napisała:

        > Bardzo ci współczuję , jeżeli miałabyś wybierać między mężem a
        > dzieckiem.Wszyscy tu wieszają psy na tym mężu, ja też go nie bronię, ale w
        > końcu to mąż jakby nie było.Najbliższy , najdroższy ci człowiek.Nie jest
        łatwo
        > przekreślić wspólne lata i zdecydować się na samotne macierzyństwo.Dlatego
        > bardzo ci życzę ,żebyście doszli w końcu do porozumienia i żeby wszystko się
        > ułożyło.

        No tez cos! Konflikt juz miedzy nimi jest. I jesli nie urodzi tego dziecka, to
        wcale nie poprawi to ich sytuacji. Wrecz przeciwnie. Mi sie to w glowie nie
        miesci, ze facet moze kobiecie mowic, czy ma miec dzieci czy nie?! Czy to on
        bedzie ta ciaze nosil? Mysle, ze Ewa jest swojemu mezowi bardzo podporzadkowana
        i on sobie mysli, ze jak na nia wrzasnie, to nawet jej instynkt macierzynski
        uciszy. Nie widzialam w zyciu wiekszego egoisty!!! Tym bardziej, ze swiadomie i
        dla wlasnej wygody krzywdzi swoja zone. I to ma byc kochajacy maz????!!!
        • Gość: J.S. Re: dziecko IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 14.10.02, 02:23
          Proponowalem wczesniej abys przeczytala inne watki na podobny temat. Byla tez
          tam moje przemyslenia. Twoj przyklad to potwierdza. Konkluzja: twoj maz jest
          wielkim egoista. To znaczy nie kocha cie tak jak powinien. Mysli bowiem tylko o
          sobie, a nie o was.
          J.S.(jot-es)
        • ariana_ Re: dziecko 14.10.02, 14:24
          Nie wrzeszcz tak, tylko zastanów się czy ty byś od razu odeszła od człowieka ,
          którego kochasz.A przynajmniej kochałaś.Bo chyba Ewa i mąż pobierali się kiedyś
          z miłości, no nie?A że jest egoista , to wszyscy już tutaj powiedzieli.Tylko
          nie wiem czy wyzywanie męża od egoistów ułatwia Ewie podjęcie decyzji.A każdy
          konflikt można rozwiązać.Może gdyby Ewa podjęła decyzję o urodzeniu i
          wyprowadziła się z domu, to by otrzeźwiło męża.I zrozumiałby co traci.Problem
          jest trudny a biedna Ewa między młotem a kowadłem.
          • luisssa Re: dziecko 14.10.02, 15:09
            Przeciez ona w ogole nie musi od niego odchodzic. No bo i po co? Wezmy takie
            zalozenie: Ewa zajdzie w ciaze i maz od niej odejdzie. Pokaze wowczas jej swoje
            prawdziwe oblicze, tzn. ze nie kocha jej i ma w d... caly ten zwiazek.
            Jak nie urodzi, to Ewa pewnie sama zdecyduje sie od niego odejsc, albo
            zwariuje. Milosc do niego sama jej wowczas przejdzie i przerodzi sie w
            nienawisc.
            Wiec chyba nie ma innego wyjscia, jak zajsc w ciaze i oczekiwac mimo wszystko,
            ze "ukochana osoba" okaze sie kochajaca osoba i zaakceptuje decyzje Ewy.
            Moze ariano jestes z kim kogo kochasz, i kto Ciebie kocha, i mozecie na sobie
            polegac. Ale jak widzisz po historii Ewy, ta milosc i "ukochana osoba" nie
            zawsze do defenicji pasuja. No i trudno wtedy cicho siedziec i pokornie
            wszystko akceptowac.

            Pozdr
            luissa
            • ariana_ Re: dziecko 14.10.02, 17:20
              Ależ czy ja mówię że ma siedzieć cicho i wszystko akceptować? Mówię tylko że
              jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia, bo kocha męża (zakładam że tak)i chce
              mieć dziecko z tymże mężem.A on staje okoniem.Jeżeli mąż się nie ocknie , to
              Ewa i tak prędzej czy później go zostawi.Tylko współczuję jej , bo samotne
              macierzyństwo jest b.trudne.Mam jednak nadzieję że jak Ewa będzie twardo
              obstawała przy swoim, to facet zrozumie w czym problem.Nie wiem jak sama
              zachowałabym się w takiej sytuacji.Być może będę bo mój mąż na razie
              sceptycznie podchodzi do pomysłu drugiego dziecka.Ale liczę że go
              przekonam.Jeżeli nie to założę nowy wątek.:)
              • Gość: 27 Re: dziecko IP: *.proxy.aol.com 14.10.02, 20:29
                Ja tez pewnie niedlugo podobny watek zaloze. Bedzie mial tytul: "Jak oslabic
                skutecznosc prezerwatyw?" Albo: "jal uwiesc meza by zapomnial o gumie?"
                • hal9000 Re: dziecko 15.10.02, 04:25
                  Gość portalu: 27 napisał(a):

                  > Jak oslabic skutecznosc prezerwatyw?

                  Może igłą? :-)

                  Pozdrawiam i życzę sukcesów,
                  • Gość: ewa Re: dziecko IP: *.bredband.skanova.com 15.10.02, 10:27
                    Wczoraj skonczylam na dobre z hormonami,czekalam do ostatniego hormona,aby nie
                    rozregulowac sobie cyklu.Wiecej tego swinstwa nie wezme.I wcale nie mam zamiaru
                    powiadamiac o tym meza,wiem jaki bylby tego efeky,a ja juz mam dosc
                    dyskusji,ktore wiadomo jak sie zakoncza.Mam nadzieje,ze za jakis czas bede
                    mogla was powiadomic,ze jestem w ciazy.Juz mam dosc myslenia jak zareaguje na
                    to moj partner.Od dzis mam zamiar przestac spelniac oczekiwania
                    meza,ostatecznie ja tez zyje tylko raz.
                    • wierzba_b Re: dziecko 15.10.02, 10:49
                      No, to gratulacje. I trzymamy kciuki za Ciebie :-)
                    • zlakobieta Re: dziecko 15.10.02, 10:58
                      Ciesze sie, ze podjelas decyzje zgodna z Twoimi pragnieniami ale mimo wszystko
                      uwazam, ze powinnas poinformowac meza o tym, ze hormonow nie bierzesz. Ja bym
                      tak zrobila tylko w formie spokojnej i rzeczowej rozmowy, bez wdawania sie w
                      niepotrzebne dyskusje i kolejna wymiane argumentow. Inaczej on zawsze bedzie
                      mogl zarzucic Ci nieuczciwosc. Niedobrze gdy taka zadra w zwiazku powstanie.
                      Balabym sie, ze skonczy sie to zle tak jak skonczylo sie miedzy nim i ta
                      poprzednia dziewczyna, o ktorej pisalas. Mezczyzni tacy, jak Twoj maz - dbajacy
                      o wlasna wygode i przywiazani do podjetych przez siebie decyzji maja sklonnosc
                      do zrzucania winy na innych. Nigdy nie widza jej w sobie. Kiedy zajdziesz w
                      ciaze, a on dowie sie, ze oszukalas go nie biorac hormonow, to przy najblizszej
                      okazji wykorzysta to jako argument przeciwko Tobie. Wytrac mu te bron z reki
                      zawczasu. Jesli jest taki jak mysle, to z czasem doceni Twoja dojrzala decyzje
                      i determinacje na drodze do realizacji planow, a jesli nie to trudno - Ty nie
                      bedziesz miec sobie nic do zarzucenia. Prosze, przemysl to jeszcze.
                      Pozdrawiam.
                      • Gość: Melba Re: dziecko IP: *.chello.pl 15.10.02, 11:13
                        Popieram zdanie zlejkobiety. Uważam, że spokojnie powinnaś mu o tym powiedzieć.
                        Jeśli "odstawi Cię od łoża", sprawa jasna. Ja wtedy nie ciągnęłabym chyba
                        takiego związku.
    • olga03 Powiedź mężowi!!! 15.10.02, 11:33
      Będę Cię starała namówić Cię do tego, abyś powiedziała mężowi, że od tego i
      tego dnia nie bierzesz hormonów i koniec. Spokojnie i rzeczowo. Jesli teraz ma
      TAAKIE opory przed posiadaniem dziecka, to później będzie jeszcze gorzej. Po
      tylu dyskusjach i kłutniach na ten temat poczuje sie wrobiony w to dziecko (i
      taka będzie co tu dużo mówić prawda) i prawdopodobnie, nawet jeśli ci tego nie
      będzie wypominał to będzie TWOJE dziecko i problemy bedą TWOJE (bo przecierz to
      ty chciałaś......).
      Jest już za późno na taki krok - gdybyś zrobiła jakiś czas temu on mógłby to
      przyjąć jako wpadkę, ale teraz będzie urażony - otworzyłaś puszkę Pandory - nie
      masz już odwrotu, musisz być szczera do końca i to nie dla siebie. Mleko już
      się wylało.
      I nie chodzi mi w tym momencie o Ciebie - jesteś mądra i silna i choćby Cię
      zostawił dasz sobie radę, ale twoje dziecko nie. Nie ma czegoś straszniejszego
      i bardziej destrukcyjnego niż poczucie odtrącenia przez rodzica. To niszczy
      dziecko a ty w tym momencie nic nie możesz zrobić!!! Chćbyś zaklaskała uszmi
      nie wypełnisz pustki po tacie, który chce, ale tak naprawdę to nie...
      Wiem, że to zabrzmi strasznie (i wierz mi że jestem po twojej stronie), ale
      skupiasz się w tym momencie na sobie i swoich odczuciach, ale pomyśl o swoim
      dziecku, bo w tych wszystkich postach o nim nie ma ani słowa, a nawet - weź
      głęboki oddech - na swoim mężu.
      Skoro jesteś z nim tak długo i jak pisałaś kochasz go, spróbuj go zrozumieć -
      to trudna chwila, ale przecież jesteśmy "na dobre i złe". Zastanów się jakie
      było jego dzieciństwo, dlaczego może nie chcieć myć ojcem, nie wachaj się pójść
      do psychologa. Prawdopodobnie niechęć do bycia ojcem z czegoś wypływa i rzutuje
      na więćej sfer waszego życia. Może czas to zmienić, a nie tylko łatwo oceniać.
      Nie jestem katoliczką, ale utkwił mi taki cytat z Pisma - "Prawda was wyzwili"
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • milusia_ Ewa trzymam kciuki! 15.10.02, 14:26
      Droga Ewo,
      po przeczytaniu wszystkich postów, przemyśleniu sprawy,
      uważam, że nie powinnaś "wrabiać" męża w dziecko, tylko
      przymyśleć wasze małżeństwo i poczynić jakieś kroki w celu
      rozwiązania problemu.

      Hormony odstaw, ale zastanów się poważnie, czy na pewno
      chcesz, aby ten facet był ojcem dziecka? Czy na pewno
      chcesz by twoje dziecko było przez niego niechciane i
      niekochane (zakładam taką ewentualność, bo tak gwałtowne i
      zasadnicze NIE dla dziecka jest wymowne...)?

      Wiem, że jest ci ciężko i bardzo mi przykro, że znalazłaś
      się w takiej sytuacji. Ale nie rób niczego na siłę i na
      łapu-capu, by JUŻ, ZARAZ zachodzić w ciążę i rodzić
      upragnione maleństwo. Musisz do wszystkiego nabrać
      dystansu, przemyśleć relacje jakie panują w twoim związku.
      Musisz rozmawiać z mężem i choć on wzbrania się przed tym
      - musisz postawić mu pytanie: Czy byłbyś w stanie odejść
      ode mnie, gdybym zaszła w ciążę?
      Niech się jasno zdeklaruje, bo może nie masz pojęcia, co w
      tym facecie siedzi. Może jemu w ogóle nie zależy na
      dzieciach?
      Wtedy pozostaje tylko przymyślenie kwestii: czy chcesz żyć
      w taki sposób? Czy chcesz żyć w takim związku?

      Powiem Ci jedno: wszyscy tutaj mają rację pisząc, że
      zawsze zdaje się nam, że to jeszcze nie ten moment. Że
      trzeba poczekać, najpierw na awans zawodowy, potem na
      mieszkanie... Jeżeli macie dobre warunki finansowe, to
      dlaczego się przed tym wzbraniać? Dlatego zupełnie nie
      rozumiem postawy Twojego męża - przykro mi to pisać: ale
      czy w tak chamski sposób zachowuje się mężczyzna, który
      kocha? Nie. Nawet powody, które podaje są śmieszne!
      Świadczą o wygodnictwie i wielkim egoizmie. Gdyby Ci
      wyznał, że nie chce dziecka, bo się boi, że nie podoła
      ojcostwu - to miałabym do niego większy szacunek. Bo to
      jest powód - lęk przed nową sytuacją, tak ważną decyzją w
      życiu każdego człowieka. A tak...

      I jeszcze ta cała szopka 35-letniego mężczyzny, który
      wyprowadza się z sypialni i śpi na kanapie... Czy on
      myślał, że do cholery zgwałcisz i się wystraszył? Przecież
      to wyraźny obraz niedojrzałości i chęć ukarania Cię!
      Dojrzały facet, nawet gdyby się wahał przed decyzją, nie
      wyprowadziłby się z waszego łóżka, tylko starałby się
      rozwiązać problem przez rozmowę...
      Po prostu odstawił Cię od łoża za karę - co za
      bezuczuciowy i samolubny człowiek! gdyby tak zachoweał się
      nastolatej byłabym to w stanie zrozumieć, ale tu mowa o
      dorosłym mężczyźnie, który nie potarfi dyskutować, nie
      potrafi uszanować Twoich uczuć i marzeń.

      Dlatego myślę, że nie powinnaś teraz na siłę zachodzić w
      ciążę. Ta cała okropna sytuacja niech stanie się
      pretekstwem do przemyślenia waszego małżeństwa. Czy chcesz
      spędzić całe życie z człowiekiem, który jest niedojrzały i
      nie potrafi wykazać delikatności w tak ważnej materii. Czy
      chcesz takiego męża?

      Nie namawiam Cię do rozwodu, bo chciałabym żeby między
      wami wszytsko się w końcu ułożyło. Ale pamiętaj, że
      dziecko tego "nie ułoży"...

      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      Milusia
      • Gość: A27 Re: Ewa trzymam kciuki! IP: *.proxy.aol.com 16.10.02, 03:34
        Ewa, gratulacje z powodu odstawienia tabletek. Ja tez jestem za tym zebys
        powiedziala mezowi. Jak do tej pory szlas prosta droga i bylas nawet wiecej
        niz uczciwa. Spelnialas jego zyczenie itd i jemu bylo wygodnie. Teraz
        podjelas wazna decyzje, ale powiedz mu o tym. Nie mieszajcie w sprawe dziecka
        problemu zaufania.
        A jak nie bedzie chcial bzykac, to widocznie cos z nim nie tak.

        Ja mysle, ze przez pare dni moze byc troche zly na Ciebie, ale potem mu
        przejdzie. A jesli nie...to widocznie nie zasluguje na taka uczciwa zone jak
        Ty.
    • Gość: wania Re: dziecko IP: 10.10.41.* 16.10.02, 09:41
      Wyślij go do Twojego ginekologa, niech dowie się faktów o "najlepszym okresie
      rozrodczym" kobiety. Mój ginekolog mówi: najlepiej rodzić do trzydziestki.
      Potem dramatycznie spada płodność kobiety i zaczynają się problemy z zajściem w
      ciążę, co wcale nie znaczy, że się nie udaje :-) Jeśli czujesz, że to Twój
      czas, to nie czekaj.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja