Dodaj do ulubionych

Chcę, ale się boję...

01.12.05, 15:45
Mam dziwna dolegliwosc. Hmmm, tego nawet nie mozna nazwac dolegliwoscia, to
cos powazniejszego...

Kreci sie kolo mnie pewien chlopak, nawet ciagnie mnie do niego, ale... caly
czas mu powtarzam, ze ma dac mi spokoj, nie interesowac sie mna. Mimo to, on
nadal wykazuje zainteresowanie moja osoba. Nie chodzi mi o to, zeby nim
manipulowac, by miec nad nim wladze. Absolutnie nie!

Jakby sie nad tym zastanowic glebiej, traktuje tak kazdego mezczyzne, ktory
choc probuje ze mna flirtowac. Mam wielu kolegow, ale denerwuje mnie, gdy
jakis powie mi komplement. Nie chce, zeby oni tak robili. Nie chce byc ich
zabawka. Boje sie, ze ktos mnie zostawi... Odsuwam sie od plci przeciwnej,
jestem wyjatkowo nieufna. Reaguje zloscia i oziebloscia na wszelkie proby
poznania mnie przez faceta. Niekiedy jest tak, ze po prostu on zachowuje sie
ordynarnie- wtedy moja niechec jest uzasadniona. Lecz ostatnio zauwazam (i
mowi mi to masa osob, zarowno kobiet, jak i mezczyzn), ze ja nie chce do
nikogo sie zblizyc. Ani psychicznie, ani fizycznie (przykladowo: odsuwam sie
do tylu, gdy ktos stoi zbyt blisko mnie).

Wiem, jaki jest tego powod. Boje sie odrzucenia. Tego, ze ktos moze sie bawic
moim kosztem. Prawdopodobnie wynika to z sytuacji rodzinnej. Nie mialam
pojecia, ze porzucenie przez ojca i odrzucenie przez matke moze miec tak
katastrofalne skutki. Zdaje sobie sprawe, ze nie wszyscy ludzie tacy sa. Nie
neguje istnienia normalnych mezczyzn, nie chodzi o zatwardzialy feminizm.

Nie chce byc z kims "na chwile", boje sie probowac, chce zwiazku na zawsze.
Dlaczego boje sie milosci, skoro tak bardzo jej pragne i jest to jeden z
glownych celow mojego zycia??
Obserwuj wątek
    • pilot.nawigator [...] 01.12.05, 15:46
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • guise Re: Chcę, ale się boję... 01.12.05, 16:59
      Czy da sie z tego jakos... wyleczyc?? :O
      • wichrowe_wzgorza Re: Chcę, ale się boję... 01.12.05, 17:11
        z trudem, ale sie da....:)
        • guise Re: Chcę, ale się boję... 01.12.05, 17:16
          wichrowe_wzgorza napisała:

          > z trudem, ale sie da....:)


          ja wiem, ze nie powinnam tak robic, ale to jest silniejsze ode mnie- mam to w
          sobie, nieufnosc jest jak wrodzony instynkt, jak odruch bezwarunkowy... a
          przeciez nie urodzilam sie z "tym" jak np. z naturalanym unikiem reki od
          palacej sie zapalki:|
          • wichrowe_wzgorza Re: Chcę, ale się boję... 01.12.05, 17:19
            > wichrowe_wzgorza napisała:
            >
            > > z trudem, ale sie da....:)
            >
            >
            > ja wiem, ze nie powinnam tak robic, ale to jest silniejsze ode mnie- mam to w
            > sobie, nieufnosc jest jak wrodzony instynkt, jak odruch bezwarunkowy... a
            > przeciez nie urodzilam sie z "tym" jak np. z naturalanym unikiem reki od
            > palacej sie zapalki:|

            wiesz co? rozumiem Ciebie lepiej, niz podejrzewasz, mam ten sam defekt. Potrzeba
            odpowiednich ludzi obok Ciebie, ale zeby ich znalezc, przed pewnie i nacięcie
            się zdarza.
    • jan_stereo Re: Chcę, ale się boję... 01.12.05, 19:22
      jak chcesz zwiazku na zawsze to takich zwiazków nie buduje sie na miłosci,bo ta
      nie jest trwała/na zawsze,zatem musisz zmienic swoje podejscie.
      Pytanie tez dlaczego tak sie uparłas na poszukiwaniu zwiazków na zawsze,uwazasz
      ze taki jest lepszy niz dwa na "poł zawsze" ?
      • guise Re: Chcę, ale się boję... 01.12.05, 19:59
        jan_stereo napisał:

        > jak chcesz zwiazku na zawsze to takich zwiazków nie buduje sie na miłosci,bo
        ta
        >
        > nie jest trwała/na zawsze,zatem musisz zmienic swoje podejscie.


        to juz naprawde nie ma TAKIEJ milosci?!?!?


        > Pytanie tez dlaczego tak sie uparłas na poszukiwaniu zwiazków na
        zawsze,uwazasz
        >
        > ze taki jest lepszy niz dwa na "poł zawsze" ?


        nie bede rozpatrywac czy jest lepszy, czy gorszy. to chyba jest tak, ze mam
        pewne obawy z odkrywaniem siebie. boje sie, ze ktos odkryje moja wrazliwa
        nature, a potem zostawi taka "odkryta"... ja wiem, ze to brzmi glupio, ze to
        chyba w calosci jest glupie. ale jest. i mimo checi nie potrafie tego zmienic,
        mimo ze widze problem, wiem jak przebiega, w jakich sytuacjach sie ujawnia,
        znam jego przyczyny...

        powaznie mysle o spotkaniu ze specjalista. bo nie chodzi o to, ze jestem
        zamknieta w sobie, nie! znam swoja wartosc, nie boje sie zabrac glosu w waznych
        sprawach, nie stresuje mnie publiczne wypowiadanie sie, z przyjemnoscia walcze
        o swoje racje i sprawia mi to duza radosc, nie boje sie otwartej dyskusji (ba!
        uwielbiam dyskutowac z kims, kto ma odmienne zdanie od mojego), jestem
        postrzegana jako osoba pewna siebie we wszelkich kwestiach, procz tej jednej...
        • jan_stereo Re: Chcę, ale się boję... 01.12.05, 20:11
          guise napisała:


          > to juz naprawde nie ma TAKIEJ milosci?!?!?

          Jest TAKA,ale u rodziców do dzieci.

          > nie bede rozpatrywac czy jest lepszy, czy gorszy. to chyba jest tak, ze mam
          > pewne obawy z odkrywaniem siebie. boje sie, ze ktos odkryje moja wrazliwa
          > nature, a potem zostawi taka "odkryta.

          No ja własnie to zrobie,odkryłem Twoja wrazliwa nature i Cie zostawie na tym
          forum ;")
          A tak powazniej,nie musisz sie przeciez na samym starcie znajomosci rozbierac
          do naga ( nigdy tego nie musisz robic jak nie chesz,to nie jest wymagane),sa
          przeciez posrednie etapy neglizu ...
          • guise Re: Chcę, ale się boję... 01.12.05, 20:32
            jan_stereo napisał:

            > guise napisała:
            >
            >
            > > to juz naprawde nie ma TAKIEJ milosci?!?!?
            >
            > Jest TAKA,ale u rodziców do dzieci.


            ja takiej nie doswiadczylam:|


            > A tak powazniej,nie musisz sie przeciez na samym starcie znajomosci rozbierac
            > do naga ( nigdy tego nie musisz robic jak nie chesz,to nie jest wymagane),sa
            > przeciez posrednie etapy neglizu ...

            problem tkwi w tym, ze znajomosc sie nawet dobrze nie zacznie, a ja ja
            koncze... tzn nie pozwalam na jej poczatek:|
            • 156cm Re: Chcę, ale się boję... 01.12.05, 20:47
              Pomoze Ci ksiazka "Toksyczni rodzice" Susan Forward (chyba dobrze pamietam
              nazwisko). Milosc jest TAKA, jest inna, sama tworzysz i budujesz swoja milosc.
              Milosc jest w Tobie, jesli nosisz w sobie TAKA milosc, to znaczy ze TAKA jest.
              Bo jest Twoja.
    • solaris_38 właśnie dlatego ... :) nt 02.12.05, 00:15
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka