Dodaj do ulubionych

Przypadek Andrieja Syczewa: litosc vs akceptacja

07.02.06, 07:05
Co nam wiadomo o Andrieju Syczewie? Nie wiemy zbyt wiele na temat, kim byl do
konca toku 2005. Rozsadnie yest przypuszczac, ze pochodzil z rodziny ubogiej,
nie tylko dlatego, ze przytlaczajaca czesc Rosjan to ludzie ubodzy, rowniez
dlatego, ze gdyby ubogim nie byl, najprawdopodobniej wykupil by sie od sluzby
w ruskiej armii i bylby dzis mniej wiecej tym samym czlowiekiem, kim byl do
konca roku 2005, starszym niespelna o miesiac. Czy byl niepoprawnym
romantykiem czy tkwil po uszy osadzony w twardej rzeczywistosci? Nie wiadomo.
Czy mial marzenia? Jako i kazdy. Jakie? Nie wiadomo. Czy mial dziewczyne? Nie
wiadomo. Czy jesli ja mial, zadawalal ja? Tez nie wiadomo. Czy byl w dobrej
kondycji fizycznej? Nie wiadomo, choc z pewnoscia w lepszej niz teraz.
Nie wiadomo kim byl. Znacznie wiecej wiadomo o nim jako o czlowieku, jakim
bedac wkroczyl w rok 2006. Wiadomo, ze nie ma nog. Wiadomo, ze nie ma
genitaliow. Wiadomo, ze utracil glos. Wiadomo, ze bedzie mu niezmiernie trudno
zadowolic jakas dziewczyne. Wiadomo ze czuje sie... ano wlasnie ze tak
naprawde to nie wiadomo jak sie czuje. Wszycy milczaco zakladamy, ze, mowiac
delikatnie, nie yest w tej chwili szczesliwym czlowiekiem. Ze okrutne
okaleczenie fizyczne zdruzgotalo go kompletnie. Ze mysli o samobojstwie.
Myslimy tak niebezpodstawnie. Najprawdopodobniej Andriej Syczew yest
zdruzgotany i mysli samobojcze w takim stanie nie sa czyms niezwyklym. Ale my
idziemy dalej. My odmawiamy mu prawa do bycia szczesliwym. Jemu i wielu innym.

Cwiczenie.
Wskaz okreslenie, ktore nie pasuje do pozostalych:
a) Bity.
b) Aresztowany.
c) Biedny.
d) Bez srodkow do zycia.
e) Cieszacy sie zyciem.

Czy czlowiek, ktory podpada pod paragraf a,b,c i d ma prawo do e? Czy yesli
taka kombinacja istnieje, to jej podmiot automatycznie jest wariatem, umyslowo
chory? A jesli istnieje i to bez umyslowo chorego podmiotu czy tenze podmiot
jest w stanie przekonac choc jednego drugiego czlowieka o swojej
niepodlegajacej watpliwosci sprawnosci umyslowej? Zalozmy ze kiedys tam, w
nieokreslonej przyszlosci Andriej Syczew jakos sie upora z myslami
samobojczymi i wbrew wszelkiej logice zechce mu sie zyc. Co wiecej, ze bedzie
chcial cieszyc sie zyciem, ze bedzie chcial sie przy tym dobrze zabawic. No i
co wtedy? Yaka bedzie nasza reakcja? Czy pozwolimy mu na to? Yesli nie, yesli
zgodnie uznamy, ze utrata nog, genitaliow i glosu to zbyt wielki ciezar zeby
moc sie uznac za szczesliwego, to yakie yest minimum niezbedne czlowiekowi do
przekonania otaczajacego go swiata, ze on yest z zycia zadowolony? Ile musimy
miec w portfelu, w glowie, w pasie, w biodrach czy tez w bicepsie zeby ludzie
nie patrzyli na nas z politowaniem? I yeszcze yedno pytanie, na ile skuteczna
yest taka zbiorowa proba narzucenia komus yego negatywnego wizerunku?
Obserwuj wątek
    • lidolik Re: Przypadek Andrieja Syczewa: litosc vs akcepta 07.02.06, 07:31
      Niestety siła zbioru jest ogromna i szcześliwy ten, któremu uda się uciec nie
      myślę tu o ucieczce w odległe okolice lecz:
      1. ucieczka do samego siebie
      2. rozmowa ze sobą i wewnętrzne poznanie
      3. Próba znalezienia u siebie pozytywów
      4. Zmiany, zmiany, zmiany
      To bardzo trudne ale możliwe a wtedy reakcje ludzi wydają się godne politowania
      bo jakże ubogi ten, kto nie roztacza szerszych horyzontów aniżeli jego własne:)
      • ya_bolek Re: Przypadek Andrieja Syczewa: litosc vs akcepta 08.02.06, 06:08
        Chodzi mi o to co dzieje sie dalej, mniej wiecej po zrealizowaniu ponizszych
        punktow 1-4. Chcesz cieszyc sie zyciem, uwazasz ze yestes ok a caly swiat mowi
        Ci ze nie masz do tego prawa.

        lidolik napisała:

        > Niestety siła zbioru jest ogromna i szcześliwy ten, któremu uda się uciec nie
        > myślę tu o ucieczce w odległe okolice lecz:
        > 1. ucieczka do samego siebie
        > 2. rozmowa ze sobą i wewnętrzne poznanie
        > 3. Próba znalezienia u siebie pozytywów
        > 4. Zmiany, zmiany, zmiany
        > To bardzo trudne ale możliwe a wtedy reakcje ludzi wydają się godne politowania
        >
        > bo jakże ubogi ten, kto nie roztacza szerszych horyzontów aniżeli jego własne:
        > )
        • lidolik Re: Przypadek Andrieja Syczewa: litosc vs akcepta 08.02.06, 09:26
          Całe sedno tkwi w p-kcie "1. Ucieczka do samego siebie" Tego nie da się w żaden
          sposób konkretnie zdefiniować. Każdy z nas jest inny (co uważam za piękne pod
          warunkiem że nie depcze się trawników!!!!:))więc dla każdego z nas taka
          ucieczka jest indywidualną sprawą ile może trać niewiadomo, niewiadomo czy w
          ogóle uda się wrócić, to zależy od uciekającego. Wydaje mi się że jeżeli ktoś
          chce uciec tzn że coś ruszyło..... Trzeba znależć odpowiedź w sobie czy jest
          coś za co warto się cenić??? A może trzeba coś zrobić żeby zacząć się cenic?
          Tego nie wiem............ Zacząć od siebie !!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka