Dodaj do ulubionych

wspolczesny ped w zyciu

25.02.06, 18:54
Witajcie,
Piszę żeby się wyżalić, ale być może ktoś wie jak rozwiązac problem ale
chociaż wytłumaczyć o co w tym wszytskim chodzi.
zmieniłam firmę, żeby było lepiej. jednak okazuje się że wszędzie jest tak
samo. pracuję bardzo intensywnie, dali mi tyle projektow że nie daję rady. na
moja prosbę szef stwierdził, że musze zwiększyc tempo pracy. dla mnie oznacza
to jdynie prace nie do 19 jak teraz a chyba do 21 conajmniej. juz tylko
pracuję i pracuję, ostatnio w sobotę spojrzalam w lustro czego nie robilam
tak naprawde świadomie od pól roku, iwidze, szara twarz, problemy z cerą,
grudki wody pod skórą, podsiniaczone oczy. juz nie chodze na ćwiczenia bo
wszytsko dla pracy, musze sie wykazac i zwiększyć tempo. jem nie regularnie,
albo o 22 jak wróce dodomu bo w pracy nie ma czasu.
zagubiłam się w pracy, zagubiłam sie w życiu. do tego przy ocenie szefowa
wypokniała mi urlop tygodniowy w zeszle wakacje. pomimo tego, że planowąlam
go 3 tygodnie wczesniej, dala mi nowy proejkt tydzień przed urlopem i okazuje
się że była w szoku ze poszlam sobie na urlop. to ja bylam w szoku tym
stwierdzeniem.

mam 30 lat a czuje sie wypalona, nie dam rady zwiększyc tempa, robia wszytsko
co w mojej mocy, pomocy nie dostane poza tym przeciez pracownik nie może
narzekac że ma za dużo - rynek wymaga bycia twardym.

więc biore prochey na sen, tyję, pracuje i czuję że marnieję - psychicznie.
czy też tak macie - i jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • jasmina_tdi Re: wspolczesny ped w zyciu 25.02.06, 19:03
      Natychmiast zmień pracę, bo inaczej praca za moment zmieni Ciebie. Nie łudź
      się, że jak bedziesz wyrabiać 300% normy, to uda Ci się skończyć wszystko na
      czas, obstawiam raczej, ze dostaniesz kolejne zlecenia. A jak padniesz na
      twarz, to szybciutko Cię wyleją. Masz 30 lat! To najlepsze lata życia, chzesz
      je zmarnować? Zanim się obejrzysz, będziesz miec wory pod oczami, których nie
      zlikwiduje żaden cud specyfik, żaden urlop. Ockniesz się z pięćdziesiatką na
      karku i zaczniesz ŻAŁOWAĆ.

      ktos-ja napisał:

      > Witajcie,
      > Piszę żeby się wyżalić, ale być może ktoś wie jak rozwiązac problem ale
      > chociaż wytłumaczyć o co w tym wszytskim chodzi.
      > zmieniłam firmę, żeby było lepiej. jednak okazuje się że wszędzie jest tak
      > samo. pracuję bardzo intensywnie, dali mi tyle projektow że nie daję rady. na
      > moja prosbę szef stwierdził, że musze zwiększyc tempo pracy. dla mnie oznacza
      > to jdynie prace nie do 19 jak teraz a chyba do 21 conajmniej. juz tylko
      > pracuję i pracuję, ostatnio w sobotę spojrzalam w lustro czego nie robilam
      > tak naprawde świadomie od pól roku, iwidze, szara twarz, problemy z cerą,
      > grudki wody pod skórą, podsiniaczone oczy. juz nie chodze na ćwiczenia bo
      > wszytsko dla pracy, musze sie wykazac i zwiększyć tempo. jem nie regularnie,
      > albo o 22 jak wróce dodomu bo w pracy nie ma czasu.
      > zagubiłam się w pracy, zagubiłam sie w życiu. do tego przy ocenie szefowa
      > wypokniała mi urlop tygodniowy w zeszle wakacje. pomimo tego, że planowąlam
      > go 3 tygodnie wczesniej, dala mi nowy proejkt tydzień przed urlopem i okazuje
      > się że była w szoku ze poszlam sobie na urlop. to ja bylam w szoku tym
      > stwierdzeniem.
      >
      > mam 30 lat a czuje sie wypalona, nie dam rady zwiększyc tempa, robia wszytsko
      > co w mojej mocy, pomocy nie dostane poza tym przeciez pracownik nie może
      > narzekac że ma za dużo - rynek wymaga bycia twardym.
      >
      > więc biore prochey na sen, tyję, pracuje i czuję że marnieję - psychicznie.
      > czy też tak macie - i jak sobie radzicie?
      • jakubowska100 Jesteś po prostu miękka PUPCIA 27.02.06, 11:53
        nie dlatego że nie dajesz rady, tylko dlatego, że nie dajesz rady się postawić,
        ja to robię od dawna, mam nawet tak, że nie odbieram telefonów z propozycjami,
        jak bardzo chcą to mnie znajdą, trzeba się szanować, bo nikt nie będzie cię
        szanował za ciebie!
        • maciej.zagozda Re: Jesteś po prostu miękka PUPCIA 27.02.06, 12:58
          Niestety taka jest rzeczywistość. Po to posyłają Ciebie do najlepszej
          podstawówki żebyś dała z siebie wszystko i trafiła do najlepszej szkoły średniej
          i dała z siebie wszystko i trafiła na najlepsze studia i dała z siebie wszystko
          i trafiła do najlepszego pracodawcy i dała z siebie wszystko. To prosta, bardzo
          prosta logika. Nie opowiadaj głupot że jesteś nią zaskoczona, że nie na to się
          pisałaś!
    • yoosh Re: wspolczesny ped w zyciu 25.02.06, 19:08
      Szef/szefowa tez tak do 21.00 i z worami pod oczami?
      Masz to na co sie godzisz.
      Przykre to,wspolczuje.
      Dlugo tak nie pociagniesz i na twoje miejsce znajdzie sie nowa sila robocza.
    • magda2225 Re: wspolczesny ped w zyciu 25.02.06, 19:10
      Dlatego ja przestałam pracować. STWIERDZIŁAM DOŚĆ. Na szczęście mam zaplecze
      finansowe i mogłam to zrobić.
      Rzuć tę robote w jasną cholerę i zacznij życ jak człowiek.
      • shachar Re: wspolczesny ped w zyciu 25.02.06, 20:29
        magda, prosze cie, wziac sobie faceta, ktory cie utrzymuje (watek troszke
        nizej) to nie jest dla kazdego
        czasami brak checi,czasami mozliwosci :)
        do autorki tematu: co jest takiego w tym kolowrocie, co ci daje nadzieje, ze
        bedzie lepiej?
        lepiej-to znaczy jak????
        co ci kaze byc w tym?
        a gdybys miala skonfrontowac sie z mysla,ze doisz kozy w Bieszczadach, to co
        najbardziej by ci przeszkadzalo w tym obrazie?
        co cie napedza do tej hyrki, ktora masz?
        • magda2225 Re: wspolczesny ped w zyciu 25.02.06, 20:37
          a moze tak wystarczy odłozyc sobie trochę pieniędzy i odpocząć?

          a może wystarczy znależć mniej płatną pracę, ale dającą więcej czasu dla siebie?

          zawsze jest jakiś sposób. ja też pracowałam po 12-13 godzin. i wcale nie facet
          kazał mi przestać, alesama doszlam do tego, ze tak dalej być nie moze. Owszem,
          on to zaakceptował i poparł, ale gdyby tak nie było, to znalazłabym inną pracę
          i też byłoby dobrze. czy musimy nosić garsonki po 1000 złotych? Fajne są też
          ciuchy po 100 złotych i w sumie czujemy się w nich lepiej i wygodniej, nie jest
          tak?
        • ktos-ja Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 00:26
          co jest takiego w tym kolowrocie, co ci daje nadzieje, ze
          > bedzie lepiej?
          > lepiej-to znaczy jak????
          > co ci kaze byc w tym?
          > a gdybys miala skonfrontowac sie z mysla,ze doisz kozy w Bieszczadach, to co
          > najbardziej by ci przeszkadzalo w tym obrazie?
          > co cie napedza do tej hyrki, ktora masz?

          mam poczucie ze nie jestem dobra w swojej pracy (bo sie nie wyrabiam), zalezy
          mi na profesjoalnosci. jest to stanowisko nowe dla mnie, jeszcze nie umiem
          wszytskiego i caly czas sie uczę,
          pierwsza myśl kyota mi się nauswa co mi każe w tym byc - to pieniądze, wlasnie
          szukam mieszkania i bede brac kredyt, każe mi być to co za tym mieskzaniem sie
          ciagnie - dom, facet - który jest, i planowane dziecko......


          a dojenie kóz w bieszczdach ;-) - hmmm, to moje mazrenie, nic mi tutaj nie
          przeszkadza. :-))

          ta sytuacja popstu daje mi poczucie, że jestem kiepska w pracy:-(
    • solaris_38 Re: wspolczesny ped w zyciu 25.02.06, 20:07
      wydaje się że pewne etapy w zyciusą warte az takich nakłądów , natomiast taki
      styl zycia jest zaboczy dla poczucia sensu i głębi.
      Na razie rób swoje i inwestuj ale sie nie przejmuj. Zdobywaj dośwaidczenie
      Jesli to miejsce nei wróży szacunku warto sie zastanowić nad tym czy pracując
      nie szukac powolutku czegoś LEPSZEGO
      to zcasem zajmuje duuużo czasu

      :)
      • magda2225 Re: wspolczesny ped w zyciu 25.02.06, 20:42
        pewnie, ze trzeba szukać czegoś lepszego.
        Mam kilka takich koleżanek, ktore pracują dalej po 12 godzin. Są w moim wieku,
        a wygladają koszmarnie. Nie chodza do kina, do teatru, nie mają czasu na nic,
        no może jedynie na wyjście do sklepów po kolejne ciuchy do roboty i kosmetyki.
        Nie mają facetów, są same jak palec. No, alemają prace po 12 godzin. Są
        zrozpaczone. pracują tak od kilku lat. Mają pieniadze, ale nie mają czasu na
        nic. odkładają je na konto i mnożą. Na dzieci nie mają czasu, a chcialyby, na
        męża też, a chciałyby. i tak tylko opowiadają co one chciałyby. Żal mi ich.
        Mają 30-37 lat i co dalej? I nic, teraz twierdzą że nawet nie potrafiłyby zyć z
        kimś pod jednym dachem, bo przyzwyczaiły się do samotności.

        Moze czasami warto mieć mniej pieniędzy i byc wolnym człowiekiem. Pomysl o tym
      • unguey Re: wspolczesny ped w zyciu 27.02.06, 03:10
        solaris_38 napisała:
        > Na razie rób swoje i inwestuj ale sie nie przejmuj. Zdobywaj dośwaidczenie

        No nie żartuj, przecież nie cierpi na brak czasu z powodu szkoleń.

        • charl75 to jest chore-troche mojej historii 27.02.06, 11:42
          Zaczelam pracowac na studiach, znajomi bimbali a ja tyralam od 7.30 do 17.30
          plus zajecia co weekend. Koszmar. Ale mialam cel, jako jedna z nielicznych nie
          narzekalam na brak pracy po studiach. Potem Warszawka, lepsza praca, lepsza
          placa. Okropnie, zero kontaktow, tylko padanie na pysk i od czasu wyjscie
          gdzies...Spotkalam waznego czlowieka dla mnie w zyciu i ... rzucilam to
          wszystko, wbrew pukaniom sie w glowe, ze jak tak moge, ze manager, ze dobra
          praca, ze wlasne projekty. Wyjechalam do NY, tam moj narzeczony przebywal od 10
          lat, musial zostac jeszcze poltora roku. I zaczynalam jako kelnereczka z Times
          Squere, tez pracowalam, ale mialam wiecej radosci w sobie, mimo ze mieszkalismy
          w "szczurzej klitce".Ale od czasu do czasu pojechalismy na jakis super wypad,
          chodzilismy do kina, na Broadway, na koncert Petera Gabriela:)) A potem
          wrocilismy do Polski i tu zyjemy, w naszym 200-tys. rodzinnym miescie, ja
          wychowuje dziecko, moze nie mamy luksusow i nie uzywam komsetykow Shiseido ale
          jestem szczesliwa i codzienie utiwerdzam sie w przekonaniu ze slusznie
          zrobilam. Zycze kazdemu zeby mial taka szanse, zeby spotkal tego kogos, zeby
          znalazl w sobie odwage na zrezygnowanie z czegos.......
          Inna sprawa ze media, prasa kreauja zycie singla i prace non-stop - juz mi sie
          nie dobrze robi na sam dzwiek tych wyrazow. Wbijaja ludzi w przeswiadczenie, ze
          tak powinno byc a nawet jest modnie. Tez mam pare przyjaciolek, ktore coraz
          gorzej sie z tym czuja, bo zgodnie z natura chca miec rodzine, dzieci, a nie ma
          czasu, a to nie ma z kim. Wsyzstko to smutne, duzo bym jeszcze napisala,
          ale...... nie chce przytruwac. pozdrawiam wszystkich:)
    • ktos-ja Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 00:28
      co jest takiego w tym kolowrocie, co ci daje nadzieje, ze
      > bedzie lepiej?
      > lepiej-to znaczy jak????
      > co ci kaze byc w tym?
      > a gdybys miala skonfrontowac sie z mysla,ze doisz kozy w Bieszczadach, to co
      > najbardziej by ci przeszkadzalo w tym obrazie?
      > co cie napedza do tej hyrki, ktora masz?
    • ktos-ja Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 00:28
      mam poczucie ze nie jestem dobra w swojej pracy (bo sie nie wyrabiam), zalezy
      mi na profesjoalnosci. jest to stanowisko nowe dla mnie, jeszcze nie umiem
      wszytskiego i caly czas sie uczę,
      pierwsza myśl kyota mi się nauswa co mi każe w tym byc - to pieniądze, wlasnie
      szukam mieszkania i bede brac kredyt, każe mi być to co za tym mieskzaniem sie
      ciagnie - dom, facet - który jest, i planowane dziecko......


      a dojenie kóz w bieszczdach ;-) - hmmm, to moje mazrenie, nic mi tutaj nie
      przeszkadza. :-))

      ta sytuacja popstu daje mi poczucie, że jestem kiepska w pracy:-(

    • mmax20 na pocieszenie 26.02.06, 09:30
      uczymy się na własnych błędach
    • ciotkaklotka5 Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 11:12
      > prace nie do 19 jak teraz a chyba do 21 conajmniej.

      > jem nie regularnie,
      albo o 22 jak wróce dodomu bo w pracy nie ma czasu.

      > wypokniała mi urlop tygodniowy w zeszle wakacje.

      mnie sie wydaje że to nie jest normalna sytuacja...

    • ktos-ja Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 14:00
      najbardziej sie stresuje, bo w pon musze isc zapytac o przyznanie urlopu ktory
      zlozylam tydzien temu - i boję się że znowu po roku mi to wypomni.
      nie wiem jak rozmawiac
      • majkelloz Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 19:14
        w ogole nie rozmawiaj tylko zrob sobie urlop z wlasnej woli, olej szefa
        • radzio52 Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 19:45
          Heja:) kup sobie książkę OSHO "od seksu do nadświadomości", w empiku są.
          przeczytaj, pomyśl, przeczytaj, pomyśl. pomyśl. pomyśl. wybierz co chcesz
          bardziej. wszystkiego na raz mieć nie można. slow life=long life, long sex=good
          sex. ale na to trzeba mieć czas:))))))))))) Pozdrawiam:)
    • rowokop Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 19:38
      a myślałaś, żeby wyjechać zagranicę do pracy fizycznej? Na przykła do Wielkiej
      Brytanii? Forsa niezła, praca od do, dużo luzu, nowi ludzie, nowe warunki...
      można odpocząć od wyścigu szczurów ;)
    • maureen2 Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 19:52
      trzeba przeanalizować,czy to co sie robi można robić szybciej, tzn.po łebkach,
      schematycznie,rutynowo,co nie zajmuje tyle czasu.Jeżeli można,a nie ma się sche-
      matów /brak doświadczenia/,to trzeba je wytworzyć.Jeżeli nie mozna robić rutyno-
      wo,to trzeba zredukować ilośc zadań,albo znależć inne rozwiązanie.Nie ma pracy,
      z ktorej nie można zrezygnować.I to jest przyjemne.
    • bowarto WszySTKO zalezy gdzie siebie widzisz za lat pare.. 26.02.06, 20:04
      uniwersalne porady nie istnieja,
      wszystko zalezy od tego gdzie i jaka siebie
      widzisz za lat pare.
      Co chcesz osiagnac za kilka lat?
      Jaka pozycje zadowodowa,jaki poziom finansowy,
      czy chcesz miec rodzine, czy niekoniecznie itd itd
      lista bedzie pewnie dluga
      tak bys spokojnie mogla sobie powiedziec robilam swoje by
      to osiagnac (oczywiscie wiem ze to bardzo trudne)

      Zalezy tez czy jestes babka ktorej jest potrzebna
      adrenalina czy raczej ustabilizowane spokojne zycie,
      ludzie sa rozni i to co komus odpowiada zabiloby nieomal innego.

      Mysle ze czasem warto sobie postawic wlasne cele i deadliny,
      obserwowac jak sie sytuacja rozwiaja i
      podejmowac decyzje.....bo ty niestety :) nie da sie uniknac
      to daje wedlug mnie dystans i poczucie
      ze sie dazy w pewnym okreslonym kierunku
      (a kwestia kieronkow to juz zupelnie inna bajka :)
      pozdrawiam
    • bibbi5 Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 20:04
      po co tak się zabijasz? dla kasy? dla zaspokojenia ambicji? Odpowiedz sobie na
      to pytanie, jakie są plusy a jakie minusy i podejmij właściwą decyzję. Ja radzę
      zmienić pracę i zacząć żyć: spotkania towarzyskie, kino, teatr, galerie sztuki,
      sport etc.
    • roika Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 20:09
      Byłam w podobnej sytuacji i rzuciłam pracę. To była trudna decyzja, praca była
      fantastyczna; podróże, ciekawi ludzie, pieniądze. Nie była stresująca,
      wykańczał mnie brak czasu. Rzuciłam ją i z pensji 10 tysięcy zeszłam do 1
      tysiaca ucząc dzieci angielskiego. Jestem szczęśliwa,mam czas na sprawy ważne,
      kupiłam dom pod miastem, w lipcu urodzę dziecko.
      • fuks61 Re: wspolczesny ped w zyciu 26.02.06, 20:50
        Jeśli chcesz być profesjonalistką i osiągnąć sukces (nowe mieszkanie, samochód,
        kariera) pracuj dalej w tej firmie a jeśli chcesz być szczęśliwa to możesz tą
        pracę zmienić.Ja kiedyś byłem w podobnej sytuacji w życiu i zdecydowałem się na
        zmianę pracy. Zmieniłem styl swojego życia. Pomogła mi w tym m.in. medytacja.
        Tak naprawdę wszystko rozgrywa się w naszym umyśle. Teraz wiem że mam spokojny
        sen i już nie spieszę się tak jak kiedyś. Największy potencjał i radość
        człowieka jest wyzwalany wtedy kiedy jest bardziej zrelaksowany w życiu. Żyj
        chwilą i zdecyduj się na zmiany. Powodzenia
        • kumer Troche Rozsadku 26.02.06, 22:41
          Nie chce Cie obrazic ale przez takie osoby jak Ty pracodowca wchodzi swoim
          pracownikom na glowe, zrobil z Ciebie niewolnika wlasnej pracy :) Poza tym jest
          jeszcze cos takiego jak wlasne ego lub duma, honor itd. Widze ze masz niskie
          poczucie wlasnej wartosci jesli tak ulegasz pracodawcy albo robisz to zwyczajnie
          dla pieniedzy. Mam nadzieje ze przyczyna nie jest taka plytka. Pozdrawiam i
          zycze zrezygnowania z takiej pracy chyba ze masz tam kolo 7-10k\mies to wtedy
          rozumiem
          • 1zeus1 Re: Troche Rozsadku 26.02.06, 22:43
            Ala-a nie loginy, a IP, pamietaj:)
    • rezoon Re: wspolczesny ped w zyciu 27.02.06, 01:24
      mam 28 lat, po studiach (24) zacząłem pracować tak jak ty, wiem co to znaczy
      zarwać noc w pracy ... i to nie jedną ani nie dwie, rok temu zmieniłem pracę na
      na firmę państwową, ale solidną i nowoczesną, na początku nie mogłem się
      przyzwyczaić, bo tempo pracy było diametralnie inne od tego do którego się
      przyzwyczaiłem, zacząłem drugie studia, moja praca jest bardziej samodzielna,
      uczestniczę w takich projektach o których moi byli współpracownicy (firma
      zresztą też) mogli by tylko pomarzyć, zawodowo jestem epokę do przodu, firma we
      mnie zainwestowała, jest lepiej, znowu nie mam czasu, bo studiuję, ale to już co
      innego, przez poprzednią pracę straciłem najlepsze lata swojego życia, zarówno
      zawodowo jak i moje życie prywatnie zostało doszczętnie zniszczone, nikogo nie
      obwiniam, to był mój wybór, pewnie jesteś bardziej doświadczona, ale dla swojego
      dobra wysłuchaj dobrej rady i skończ z tym, jak mi się wydaje ze znalezieniem
      pracy nie będziesz miała problemu, być może postawienie sprawy jasno (wiem, że
      to trudne) wszystko załatwi, ja jak odchodziłem, dostałem (a raczej mogłem
      dostać) 3x podwyżkę, b. wysoki awans adekwatny do wykonywanej pracy + pewne
      unormowanie warunków na których miałbym pracować, tylko czy naprawdę chodzi o
      pieniądzę i karierę, życie prywatne, które powoli odbudowuję jest dla mnie
      najważniejsze i nigdy więcej w życiu tak lekkomyślnie go nie zniszczę, to twój
      wybór, masz 30 lat - nie wiem jak żyjesz, kim jesteś i jak się wychowałaś, ale
      masz jeszcze czas na rodzinę i prawdziwe życie (nawet jeżeli nie rodzina lub
      własną rodzinę już masz, to czas na cieszenie się życiem i tymi drobnymi
      rzeczami, które ludzi bawią), znałem wielu ludzi, którzy mieli podobne problemy
      do twojego, żadnym nie chciałbym zostać, z czasem każdy z nich odchylił się
      psychicznie od normy, obcowanie z takimi ludźmi to jak chodzenie w klatce pełnej
      wściekłych psów, tylko władza i siła (oczywiście inaczej pojęta) jest dla nich
      autorytetem, w każdej chwili któryś może się rzucić więc każdego trzeba uważnie
      obserwować, oczywiście po pewnym czasie człowiek sam staje się takim bezdusznym
      urządzeniem, dla którego liczy się kariera

      nigdy więcej

      poza tym przestawienie się na takie trochę wolniejsze życie wcale nie jest takie
      łatwe, trudno się odnaleźć, ale to lepsze, niż zostać warzywem i wmawiać sobie,
      że póki można to trzeba z siebie dać ile tylko można

    • unguey Re: wspolczesny ped w zyciu 27.02.06, 03:08
      Wyjedź do normalnego kraju, gdzie pracuje się normalnie 35h w tygodniu i zarabia
      się kilka razy tyle co wyprówając sobie flaki w Polsce pracując po 60h tygodniowo.
    • mantha Re: wspolczesny ped w zyciu 27.02.06, 09:32
      Prawdziwe zycie to nie praca, prawdziwe zycie zaczyna sie po wylaczeniu
      komputera o godzinie 16-ej. wg mnie marnujesz ŻYCIE.
    • paco_lopez Re: wspolczesny ped w zyciu 27.02.06, 10:37
      Ciekawe co projektujesz. Domy, stadiony, metro, fabrykę, samochody, a moze coś
      total detal mass popular. jeśli raczej coś bardziej jak to ostatnie to nie
      wyskoczysz tak łatwo z wyścigu szczurów. Strasznie ci współczuję. Wiele mi
      uświadamiasz.
    • viator [...] 27.02.06, 11:50
    • aguska74 Re: wspolczesny ped w zyciu 27.02.06, 14:19
      Czesc,
      Bardzo smutno brzmial Twoj list, nawet nie wiesz jak bardzo Cie rozumiem. Bylam
      w takiej sytuacji jeszcze rok temu. Tylko ze mna było chyba jeszcze gorzej, bo
      przyszedl taki czas, ze doszlam do wniosku, ze chyba wole nie brac urlopu, bo
      po co skoro i tak jak wroce to będę miala tyle papierow na biurku, ze nie
      wygrzebie się przez nastepne 2 tygodnie i nie wyjde z pracy wczesniej niż
      21:00, 22:00, zaczynajac od 08:00- 09:00 rano i nie chodzac na przerwe. Było mi
      wszystko jedno, nie widzialam wyjscia z sytuacji jak tylko zmienic prace,
      ale... jestem już kilka lat poslubie, mialam 30 lat i zdawalam sobie sprawe, ze
      urlop macierzynski jeszcze ciagle przede mna i przeciez nie zaczne od tego w
      nowym miejscu. Jakby tego było malo, mój maz czekal na mnie godzinami, jadl na
      miescie, wszedzie chodzil sam, bo ja ciagle w pracy, az cud, ze nie miał tego
      dosyc. Dodam, ze wcale nie zarabialam ogromnych sum, tylko bardzo przecietna
      pensje.
      Az przyszedl taki czas, który zmienil mi priortety i myslenie i wlasnie w takim
      momencie kiedy nie szukalam, mnie znalezli, dostalam ciekawa propozycje pracy i
      tak jak Ty, postanowilam nie ogladac się za siebie i zmienic prace. Mialam
      niesamowite poczucie, ze wszystko będzie cudownie. I los się do mnie
      usmiechnal, dostalam niesamowity prezent od losu w postaci cudownych ludzi
      jakich zastalam w nowej pracy, normalnego szefa, zero kablowania wewnatrz
      firmy, jeszcze nie wierze ze tak mi się poszczescilo. Realizuje się w pracy,
      ale mam tez cos bardzo waznego – zycie prywatne, cos czego przed ostatnie 3,5
      roku nie mialam.
      Pisze o tym, bo chce Ci dac jakas nadzieje, ze jeśli nie ta praca, to inna (a
      mowi Ci to osoba, która nie skacze z jednej firmy do drugiej, w poprzedniej
      pracowalam 11 lat). Jeśli Ci zle to szukaj czegos i nie trwaj w zlym ukladzie
      do czasu az Cie to zniszczy. To, ze druga praca jest taka, nie znaczy ze
      kolejna taka będzie, sa fajne firmy, które cenia ludzi, i w których fajnie się
      pracuje. Pamietaj, praca (nawet najlepsza) jest po to żeby zyc, a nie zycie po
      to żeby pracowac.
      Pozdrawiam Cie i zycze Ci dobrych zmian J
    • marta_praga Re: wspolczesny ped w zyciu 27.02.06, 14:28
      Dzien dobry, ja tak nie chcialam, w zwiazku z tym znalazlam prace w Pradze
      czeskiej. Jest bardzo milo i szef mnie szanuje. Nie ma zadnych problemow z
      urlopem. Jeszcze dodam, ze probowalam pracowac w Polsce zaraz po studiach. W 2
      msc znalazlam prace (bez znajomosci), popracowalam 2 msc i odeszlam, nie mialam
      zamiaru dac sie mobbingowac. Zawsze jest jakies wyjscie. Na Polsce sie swiat
      nie konczy.
      Serdecznie pozdrawiam,
      M.
    • untochables Re: wspolczesny ped w zyciu 27.02.06, 15:22
      jak to powiedziała moja gł. księgowa "nikt mi nie płaci, żebym po 15 martwiła
      sie o firmę"

      czego ci życze

      trzeba oddzielić pracę od życia

      to możliwe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka