guise
28.02.06, 17:52
Durny kraj, durne spoleczenstwo, durne prawo. Niedawno ukonczylam 18lat,
mieszkam z matka i mlodsza siostra. Mamy przyznane alimenty, ktore wyplaca
MOPS. Kwota, ok.300zl na dziecko, zostala obliczona na podstawie dochodu
przypadajacego na jednego czlonka rodziny, tj. nie wiecej niz 350zl na jedna
osobe. Pensja matki bowiem, wg umowy, wynosi 400zl, jednak dostaje ona "do
reki" jeszcze ok 500-600zl, w zaleznosci od humoru szefowej...
Wszelkie oplaty przewyzszaja obecnie wyplate, wiec czesc alimentow przechodzi
na rzecz stalych oplat. Reszta przeznaczona jest na konsumpcje, w doslownym
tego slowa znaczeniu, bo na rzeczy typu buty czy kurtka po prostu nie ma:/
Wobec tego, ze jestem juz pelnoletnia, chcialabym zarobic na swoje wydatki. W
gre wchodzi praca dorywcza, poniewaz chodze do szkoly. Pracy na umowe-
zlecenie nie moge podjac, bo wtedy (jesli dochod na jednego czlonka
gospodarstwa domowego przekroczy 350zl,a przekroczy, gdy zarobie... 50zl)
alimenty zmniejsza sie o polowe, wiec zarobione pieniadze musialabym i tak
przeznaczyc na jedzenie. I tak zamyka sie to bledne kolo.
Chce podjac sie jakiegos zajecia, ale g**no moge:[ Kto to wszystko wymyslil?!
Urzednicy, ktorzy powiedzieli takze, ze dziecko powinno miec rodzicow, ze
powinno miec w nich wsparcie duchowe i materialne. Mam cierpiec przez to z
jakiej rodziny pochodze?!
Matka maltretuje mnie psychicznie, zastanawiam sie czy jej nie zaskarzyc. Ale
wtedy moja siostra trafilaby do domu dziecka...
Chce wyjechac na studia (jeszcze niecale poltora roku!), w wakazcje na
Zachodzie zarobic na wynajecie mieszkania (w 3-4osoby), w weekendy bede
musiala dorabiac. Strace prawo do alimentow, do niewielkiej, ale pewnej sumy
pieniedzy... Zostawie matke bez srodkow do zycia. Stypendium mi nie bedzie
przyslugiwalo, poniewaz mam zasadzone alimenty. Znow bledne kolo.
NIE MAM DLUZEJ ZAMIARU ANI OCHOTY PLACIC ZA BLEDY LUDZI, KTORZY MNIE
SPLODZILI I ZA TO, JAK SPARTACZYLI SOBIE ZYCIE!