Dodaj do ulubionych

Perwersja narcystyczna

08.04.06, 22:43
Proszę o informacje dotyczące tej patologii. Jestem ofiarą manipulacji i
chciałabym dowiedzieć się więcej .
Obserwuj wątek
    • shangri_la Ku przestrodze(!) 09.04.06, 08:16
      "Dla osób perwersyjnych partner nie istnieje jako osoba, lecz jako nosnik
      wartości, które staraja
      > sie zawłaszczyc...Problemem jednostki perwersyjnej jest poradzenie sobie z
      własna pustką....stad
      > jego miłość i jego nienawisć do osobowosci macieżyńskiej, najwyrazistrzej
      postaci zycia
      > wewnętrznego....nastepnym celem jednostki perwersyjno-narcystycznej jest
      zniszczenie u drugiej
      > osoby jej poczucia własnej wartości...aby tym sposobem siebie
      dowartosciować...Czerpia rozkosz z
      > cierpienia
      innych.Nawet
      > jesli ofiara daje wiele, nigdy to nie wystarcza. W momencie rozstania
      osobnicy perwersyjni
      > przyjmuja postawę "porzuconych ofiar", co pozwala im wystepować w szlachetnej
      roli i uwiesć
      > kolejnego partnera-pocieszyciela......Zepchniecie winy na drugiego,
      oczernienie go, żeby uchodził
      > za złego, pozwala im sie nie tylko wyładować, ale także wybielic. Osobnicy
      perwersyjni nigdy nie
      > są odpowiedzilani i nigdy winni...Osobnicy perwersyjni utrzymują dystans
      emecjonalny, aby nie
      > zaangażować się
      > autentycznie.....eksponują oni własne nieskazitelne zasady moralne, co
      pozwala zmylić trop,
      > demaskuja ludzka niegodziwosć.
      > Perwesyjne uwiedzenie nie zawiera żadnej uczuciowości, ponieważ sama zasada
      takiego związku polega
      > unikaniu uczuc....
      > Okazywanie nienawiści wychodzi na światło, kiedy ofiara zaczyna reagować, gdy
      stara sie przyjać
      > postawę podmiotu....nastepuje faza nienawiści pełna ciosów ponizej pasa,
      obelg i słów, które
      > poniżają. Osobnik perewesyjny najbardziej boi sie KOMUNIKOWANIA.....więc
      nasila swe ataki , aby
      > zmusic ofiare do milczenia(!).Rozłaka czy oddalenie w żaden sposób nie
      łagodzą tej nienawiści,,,
      > Pojęcie perwesyjności zakłada strategię polegającą na wykorzystaniu a
      nastepnie zniszczeniu
      > drugiego człowieka, bez jakiegokolwiek poczucia winy..."
      >
      > To tylko kilka cytatów z książki Marie-France Hirigoyen MOLESTOWANIE MORALNE

      Proszę o kontakt na priv osoby o podobnych doświadczeniach.
      • marryla Re: Ku przestrodze(!) 19.04.06, 14:56
        czy osoby perwersyjne mogą sie zmienić? czy jest jakaś szansa
        • shangri_la Nie ma żadnych:( n/t patrz książka 19.04.06, 14:57
          marryla napisała:

          > czy osoby perwersyjne mogą sie zmienić? czy jest jakaś szansa
          • marryla Re: Nie ma żadnych:( n/t patrz książka 19.04.06, 15:14
            mój mąż zachowuje się w ten właśnie sposób
            przez wiele lat próbowałam tego nie dostrzegać i łagodzić sytuacje

            ale z czego wynikają takie zachowania? czy to efekt jakichś przeżyć z
            dzieciństwa?
    • baabett to są tylko niektóre zachowania 09.04.06, 14:02
      osobowości perwersyjno-narcystycznej

      polecam książkę " Nie pozwól sobą manipulować w miłości" Isabelle Nazare-Aga


      1) obwinia ciebie za własne nikczemne postępowanie
      2) podważa twoje zalety... stale krytykuje... poddaje w wątpliwość twoją
      wartość..
      3) bez przerwy ciebie osądza...
      4) jest zazdrosny i zawistny...
      5) wykorzystuje pochlebstwa by zdobyć twoją przychylność.. przedstawia siebie
      w najlepszym świetle...
      6) chętnie odgrywa rolę pokrzywdzonego, by wzbudzać współczucie..
      7) zrzuca z siebie wszelką odpowiedzialność i obarcza nią ciebie..
      8) nie precyzuje jasno swoich potrzeb, próśb, uczuć... wszystko ma formę
      zawoalowanej sugestii...
      9) często udziela wymijających odpowiedzi..
      10) do przekazania własnych opinii wykorzystuje innych ludzi...
      11) wygłasza fałszywe mowy... falszywą troskę....twoje słowa interpretuje
      opacznie, przypisując ci złe intencje...
      12) nie znosi żadnej krytyki... zaprzecza faktom...
      13) sieje niezgodę i stara się ludzi skłócić...
      14) zmienia opinie, sposób zachowania i stosunek do ciebie w zależności od
      sytuacji...
      15) kłamie...
      16) podkreśla twoją ignorancję, zaznaczając przy tym swoją wyższość...
      17) jest egocentrykiem...
      18) jego wywody wydają się logiczne i spójne, ale jego zachowanie, sposób
      bycia i uczynki zaprzeczają temu co głosi...
      19) nie liczy się z twoimim potrzebami, prawami, życzeniami...
      20) ignoruje twoje prośby, mimo, że obiecał sam, że je spełni...
      21) stwarza w tobie stan niepokoju, poczucie braku swobody, zamknięcia w
      pułapce...
      22) nakłania ciebie do działań, na które nie masz ochoty...
      23) osiąga cel kosztem ciebie...
      24) odwraca wszystko kota ogonem...
      25) otwarcie gra na twoich emocjach i czerpie satysfakcję i przyjemność z
      poniżania ciebie...
      26) czerpie radość z dominacji...
      27) nie kryje pogardy dla ciebie...
      28) twoje wartości, chęć porozumienia nie mają dla niego żadnego znaczenia..
      29) czujesz, że z premedytacją chce ciebie zranić, zniszczyć..
      30) nie wie, lub udaje, że nie wie, co to poczucie winy... nie ma żadnych
      skrupułów..
      31) nigdy nie ma też wątpliwości, zawsze wszystko stwierdza z całkowitą
      pewnością... po prostu wszystko wie najlepiej..
      32) jest megalomanem, z pozorną pobłażliwością traktuje tych co się z nim nie
      zgadzają...
      33) bawi go prowokowanie otoczenia... lubi blichtr i poklask..
      34) jego celem jest odnosić triumfy, najlepiej na oczach wszystkich...
      35) tak organizuje kontakt z tobą, żeby znajdować w nim pożywkę dla swojego
      narcyzmu i podbudować swoje własne kulejące ego...
      36) publicznie rozdaje uśmiechy, prywatnie rzuca obelgi...
      • hatroha Re: to są tylko niektóre zachowania 09.04.06, 14:10
        kurcze jakbym czytał swój list motywacyjny...;)
        • baabett :)))) nt 09.04.06, 14:17

      • krzysztof.placzek Re: to są tylko niektóre zachowania 13.04.06, 22:27
        Jestem swiezo po lekturze. Musze przyznac, ze nie mialem szans. 35 punktow na
        36 mozliwych.
      • bachap57 Re: to są tylko niektóre zachowania 18.12.14, 15:46
        Proszę o kontakt , boję się że moja córka jet właśnie taka, chcę jej pomóc , mail. bachap57@gmail.com
    • fla Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 16:05
      "Fajniejsi" kumple bija go po glowie, a on odreagowuje na matce i ojcu, biedny
      ograniczony w swoim postrzegania swiata i ludzi człowiek. Mozna go speszyc juz
      po jednym semestrze logiki :) przestaje "kochac" kiedy wyraźnie traci przewagę w
      swoich sofizmatycznych i mocno uogólniających argumentach w dyskusji (ktora
      prowokuje przy kazdej okazji) o tym jaki to świat jest zły, a ty masz obowiązek
      mu pomóc, bo poświęcasz się dla dobra ludzkości/ nauki/ sztuki. Przede wszystkim
      jednak trzeba się trzymac pionu i nie folgowac swoim słabościom. To wszystko
      piszę na podstawie własnych doświadczeń.
      Kontakt z takim człowiekiem potraktowałam jednak jako swego rodzaju
      błogosławieństwo, przez zderzenie z tak skondensowanym absurdem trochę inaczej
      zaczęłam pojmowac pewne sprawy.
      Przepraszam jeśli trochę jadowicie o tym piszę.
      Pozdrawiam
      • klonn3 Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 16:16
        nie ma to jak błogosławieństwo spotkania z osobnikiem narcystycznym, fla
        uświadamiają nam absurdalność i bezsens kontaktów międzyludzkich
        jedno wielkie nieporozumienie - jak to całe życie zresztą
        • shangri_la Przeklęte błogosławieństwo(!) 09.04.06, 18:42
          klonn3 napisała:

          > nie ma to jak błogosławieństwo spotkania z osobnikiem narcystycznym, fla
          > uświadamiają nam absurdalność i bezsens kontaktów międzyludzkich
          > jedno wielkie nieporozumienie - jak to całe życie zresztą

          Mam to za sobą, ale depresja wynikła z takiej toksycznej znajomości to zupełnie
          inny temat.
          Masz rację, "uświadamiają" nam bezsens poczucia bliskości obdarzania uczuciem,
          bezsens zaufania, czyli bezsens własnego istnienia....
          • fla Re: Przeklęte błogosławieństwo(!) 10.04.06, 18:29
            bezsens oddawania sie komuś i tego, że poświęcając się całkowicie można komuś
            pomóc budując na takiej podstawie (brzydko mówiąc) związek
            • amaterasu1 Re: Przeklęte błogosławieństwo(!) 10.04.06, 18:57
              no coż, niestety kobiety mają jakieś takie pokopane odruchy
              zupełnie nie przystosowane do zmodyfikowanych (patrz.zmutowanych)
              struktur osobowości współczesnych osobników męskich
              no jakieś atawizmy po prostu, te zaangażowania uczuciowe i takie tam ;)
            • hmgcoa Re: Przeklęte błogosławieństwo(!) 25.07.14, 16:22
              fla napisała:

              > bezsens oddawania sie komuś i tego, że poświęcając się całkowicie można komuś
              > pomóc budując na takiej podstawie (brzydko mówiąc) związek

              -Zawód w stosunku do jednostki patologicznej nie oznacza, że kontakty z normalej osobie nie ma sensu
          • hmgcoa Re: Przeklęte błogosławieństwo(!) 25.07.14, 16:27
            shangri_la napisała:
            >
            Masz rację, "uświadamiają" nam bezsens poczucia bliskości obdarzania uczuciem,
            > bezsens zaufania, czyli bezsens własnego istnienia....

            Zawód w stosunku do jednostki patologicznej nie oznacza, że związek z normalną osobą się nie uda. Wielu ludzi zostało też odrzuconych przez normalne społeczności, co nie jest tożsame z bezsensem własnego istnienia. To, co przyjmiesz do siebie nie zawsze zależy od innych i nie można dać sobie wmówić, że jedyną wartością człowieka jest jego użyteczność społeczna
        • fla Re: Perwersja narcystyczna 10.04.06, 18:26
          nie, to on był piewcą bezsensu kontaktów międzyludzkich mimo, że tak bardzo ich
          w gruncie rzeczy potrzebował, ja (obserwując go) zrozumiałam że niektórych
          rzeczy po prostu nie muszę chciec, czuc, robic ani starac sie o nie, ale to
          temat na długi wywód
          • amaterasu1 Re: Perwersja narcystyczna 10.04.06, 18:45
            bo narcyz nie potrzebuje kontaktów międzyludzkich
            on tylko potrzebuje osób do słuchania JEGO
            oraz osób, którymi ON będzie mógł sterować/manipulować
            ludzi pod jego kontrolą
            i tak jest podzielony jego czarno-biały świat
            ci, którzy nie są z nim (przez niego uwiedzeni) są przeciwko niemu
            proste :)
        • hmgcoa Re: Perwersja narcystyczna 25.07.14, 16:15
          Zawód w stosunku do jednostki patologicznej nie oznacza, że kontakty z normalnym osobami nie mają sensu . A depresję można leczyć (wtedy życie nie wygląda już jak nieporozumienie), wystarczy chcieć iść do lekarza.
      • klonn3 Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 16:31
        po co się w ogole z nim zadawałaś fla?
        co Cię pociągało?
        • fla Re: Perwersja narcystyczna 10.04.06, 18:22
          pociągało.. podobieństwo do mnie, różnił nas jedynie rodzaj zaburzeń
          emocjonalnych :)
          • shangri_la Ofiara idealna to zdaniem autorki..... 10.04.06, 20:11
            fla napisała:

            > pociągało.. podobieństwo do mnie, różnił nas jedynie rodzaj zaburzeń
            > emocjonalnych :)

            Kobieta o dużym instynkcie macierzyńskim,. Gotowa do poświeceń i DAWANIA siebie
            na wszelkie sposoby.
            Typ melancholika predepresyjnego, który cel swego życia upatruje w pomocy
            innym.
            Ale celem narcyza nie jest melancholia , lecz witalność , poniewaz taka kobieta
            jest jednocześnie perfekcjonistką w pracy i domu, osobą oddana wszytkiemu i
            wszytkim w równym stopniu.
            Jednym słowem , nieprzecietna osobowość; wartościowa moralnie i szlachetna.
            Pełna życiowej energiii inwencji twórczej oraz niebanalna intelektualnie....a
            jednocześnie przypominająca narcyzowi matkę, jedyny wzór uczuciowości, której
            jemu samemu poskąpiono.
            Oj, muszą się te narzyzy naszukać trochę.....;)
            • fla Re: Ofiara idealna to zdaniem autorki..... 11.04.06, 15:52
              Tak mógł mnie rzeczywiście odebrac, ale sie przejechał troszku na swoich
              wyobrażeniach. To wszystko nie trwało długo, miałam za to poźniej możliwośc
              obserwowania jego relacji z innymi kobietami, dziewczynkami.
              • shangri_la Jestem ofiarą idealną;) 11.04.06, 16:25
                fla napisała:

                > Tak mógł mnie rzeczywiście odebrac, ale sie przejechał troszku na swoich
                > wyobrażeniach. To wszystko nie trwało długo, miałam za to poźniej możliwośc
                > obserwowania jego relacji z innymi kobietami, dziewczynkami.
                >

                Muszę żyć ze swiadomością, że znakomicie nadaję się na cel dla takich jak ten ,
                z którym rozstałam sie trzy miesiace temu a jeszcze dziś dostałam obrażliwe sms-
                y....
                Może ktoś z obecnych tutaj fachowców zainteresuje się tematem i nauczy
                takie "naiwne" kobiety jak ja....rozpoznawać narcyzów w na pozór nieśmiałych i
                miłych mężczyznach , bo takie wrażenie zazwyczaj robią.
                Taka lekcja oszczędziła by nam wielu rozczarowań w przyszłości.

                P.S. Ja też po kilku miesiącach wyplątałam sie z sieci, ale poczucie krzywdy i
                żalu pozostanie na zawsze.
                • second_time Re: Jestem ofiarą idealną;) 11.04.06, 17:03
                  > rozpoznawać narcyzów w na pozór nieśmiałych i
                  > miłych mężczyznach

                  co prawda nie jestem ekspertem w tej dziedzinie :) ale moze wypisze kilka
                  rzeczy na ktore (miedzy innymi) sama bym zwracala uwage
                  1. poznawaj facetow w realu a nie w necie. tutaj jest tylko taka gadka-szmatka
                  a osoby i jej faktycznych reakcji na twoje slowa nie widac. zbyt latwo jest
                  zafalszowac swoja osobowosc, wady, zalety
                  2. slowa sa wazne ale nie tylko same slowa. wazne jest tez co dana osoba tak
                  naprawde mysli na dany temat. wprost sie tego nie dowiesz. trzeba osobnika
                  obserwowac, uwaznie sluchac jego wypowiedzi. jesli zauwazasz np dziwne poczucie
                  humoru w jego opowiesciach dotyczacych innych osob to lepiej od razu wiej i sie
                  nawet nie zastanawiaj.
                  3. czesto sie slyszy ze nalezy patrzec na to jak facet traktuje swoja matke
                  (czy ja szanuje) bo w taki sam sposob bedzie pozniej traktowal ciebie
                  4. jesli facet duzo mowi o sobie, jaki to on nie jest wspanialy, czego to juz w
                  zyciu nie dokonal i nie dokona, po prostu superman to tez lepiej wiej. to ty
                  masz byc dla niego wspaniala, najwazniejsza i to wlasnie toba powinien sie
                  zachwycac a nie wylacznie samym soba
                  5. unikaj wiecznych maruderow, takich biednych i wiecznie przez wszystkich
                  pokrzywdzonych misiow. on jest taaaaaki biedny aaaaaa, nikt go nie
                  rozuuuumieeee i nie chce mu pomoc a on tak sobie nie radzi w tym ciezkim zyciu.
                  pomoc takiemu w zyciu i tak nie pomozesz bo takiemu pasozytowi chodzi glownie o
                  to zebys sie wiecznie nad takim litowala, poswiecala a on w tym czasie bedzie
                  dalej sie obijal i marudzil
                  jak sobie cos jeszcze przypomne to dopisze ;)
                  • second_time Re: Jestem ofiarą idealną;) 11.04.06, 17:16
                    6. badz troche egoistka i mysl tez o sobie. jesli tobie cos nie lezy, czegos
                    nie chcesz robic to sie do tego nie zmuszaj. czasy matek-polek juz sie
                    skonczyly. jesli sama o siebie nie zadbasz to nikt tego za ciebie nie zrobi
                    7. jesli ktos ci mowi ze jestes zla, z toba jest cos nie tak, jestes zerem,
                    jakkolwiek usiluje ciebie zdolowac NIGDY w to nie wierz. jesli zaczniesz o
                    sobie zle myslec to wlasnie taka sie staniesz
                    • vendettatoja Re: Jestem ofiarą idealną;) 11.04.06, 19:07
                      To wszystko brzmi bardzo mądrze, ale oni potrafią sie maskować długo.
                      Oszukują , potrafią być sympatyczni i oddani.
                      Poświęcają wtedy dużo czasu i udają zainteresowanie.
                      • second_time Re: Jestem ofiarą idealną;) 11.04.06, 20:43
                        wiem wiem :)
                        tez dopiero teraz dostrzegam w ludziach pewne rzeczy na ktore wczesniej nawet
                        nie zwracalam uwagi
                • zielona44 Re: Jestem ofiarą idealną;) 21.04.06, 20:57
                  ja tez jestem ofiara idealna, w koncu muszse sie ujawnic. jakis czas temu,
                  dokladnie trzy miesiace :) (tak jak Ty skonczylam swoj wyniszczajacy zwiazek 3
                  miesiace temu, prawie 4)popelnilam artykul na ten temat nawet, musialam sie pom
                  prostu wypisac, tez bylam wtedy po lekturze Hirigoyen, ktora to ksiazka bardzo
                  mnie wowczas uspokoila (doszlo do mnie, ze mam sie przestac obwiniac, bo jestem
                  super, a nie taka beznadziejna idiotka, jak ON powiedzial na "odchodnym". jesli
                  ktos ma ochote przeczytac moje wyznania, prosze o maila na dzanka@tlen.pl, to
                  przesle

                  Pozdrawiam serdecznie wszystkie kobiety o niebanalnej inteligencji, ktore
                  przeszly to samo co ja. I never ever.
                  to trzy miesiace, ale juz doszlam do siebie. i po raz pierwszy od 2,5 roku
                  czuje sie naprawde swobodna, wolna, szczesliwa, warta, doceniona...zyc nie
                  umierac, mozie WaM!!!1
            • pyciu00 Re: Ofiara idealna to zdaniem autorki..... 25.04.06, 11:38
              > Kobieta o dużym instynkcie macierzyńskim

              No to zniechecilas mnie do lektury - spodziewałem się jednak obiektywizmu, bo
              Pani psycholog.
              Dlaczego kojarzycie 'ofiarę' z płcią (tu: kobietą) ??

              • shangri_la Re: Ofiara idealna to zdaniem autorki.... 25.04.06, 16:35
                pyciu00 napisał:

                > > Kobieta o dużym instynkcie macierzyńskim
                >
                > No to zniechecilas mnie do lektury - spodziewałem się jednak obiektywizmu, bo
                > Pani psycholog.
                > Dlaczego kojarzycie 'ofiarę' z płcią (tu: kobietą) ??

                Nic podobnego....ofiarami bywają też mężczyżni.
                Faktem jest, że autorka książki przedstawia profil ofiary, skupiając się
                głównie na kobietach.
                W tym wątku zabrał głos tylko jeden mężczyzna, ofiara manipulacji (dość
                perfidnej), więc statystycznie rzecz biorąc poszkodowanych kobiet jest chyba
                więcej.
                "Chyba", bo być może mężczyni mają opory przed przyznawaniem się faktu, że
                zostali wykorzystani.
                >
      • sarka_farka Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 17:12
        Tez sie z podobnym osobnikiem zetknelam w zyciu. Predko ucieklam od tej
        znajomosci gdzie pieprz rosnie. Facet byl tak niesamowicie toksyczny, ze
        wytrzymanie z nim nawet 10 minut rodzilo potezna frustracje. Na szczescie byl
        to dopiero poczatek znajomosci, ktory z mojej woli nie przerodzil sie w nic
        wiecej, wiec nie udalo sie mu zamieszac mi porzadnie w zyciu. Mimo wszystko
        troche czasu minelo zanim przestalam myslec o nim jako o wynaturzonej totalnie
        absurdalnej jednostce, ktora o dziwo miala duze powodzenie u kobiet!!!
        Pomyslalam wtedy - moj Boze, jakie to kobiety moga swiadomie godzic sie na
        zycie z takim kuriozum.
    • vendettatoja Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 20:00
      Dziękuje tym, którzy odpowiedzieli na moją prośbę. Proszę o więcej szczegółów,
      zwłaszcza tych, którym udało się z takiego układu wyjść.
    • likeadrum Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 20:12
      Czy się udało? Mam głęboką nadzieję, że tak. Przypłaciłam za dużo a on
      umiejętnie wybrał ofiarę. Nie wiem jednak czy to był facet z NPD czy raczej z
      antisocial...cholera go wie. Sama się zastanwiałam czy to ze mną coś nie tak-to
      było toksyczne. Najgorszemu wrogowi nie życzę podobnych doznań :)
      • friday133 Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 20:21
        Jakbym czytała o moim eks. 100% trafień.

        Jak z tego wyszłam? Byłam już tak zgnojona, że gorzej być nie mogło. I
        zrozumiałam, że albo odejdę, albo umrę, bo żyć tak się nie da.
        • croyance Re: Perwersja narcystyczna 12.04.06, 15:19
          O, to to.
      • martaaaa2200 Re: Perwersja narcystyczna 18.05.13, 08:44
        hej likeadrum, masz rację że najgorszemu wrogowi tego nie życzyć bo to jest masakraaa!!! teraz wychodzę z jego sideł !!! byłam bliska wyczerpania, myslałam ze to ja sie czepiam i doszukuje, tak potrafił zawładnąć mysleniem, CAŁKOWICIE !!! do tego jego matka, taka sama (bo chyba od niej ta postawa perweryjno-narcystyczna sie wzięła u niego) miała swoj udział !!! bylam z nim 2 lata, z przerwami i juz prawie stawałam sie taka sama !!! AAaaaaa ..... !!!! to jest niepojęte i chore !!! tata mi pomógl wyjść z tego shitu !!!! Dziękuję tatusiu i wiem że mnie słyszysz z góry :) pozdrawiam Was dziewczyny i nie dajcie się :) teraz bede smigac na warsztaty rozwoju osobistego, żeby podbudowac swoja zahwiana wartość siebie :) polecam :)
    • vendettatoja Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 20:29
      Kilka lat byłam manipulowana , dziś nie mogę uwierzyć.:(
      • friday133 Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 23:02
        Ja też nie mogę uwierzyć...

        A co do pytania, czy oni tak przy innych mają tak samo... Ex mojego ex mnie
        ostrzegała, ale głupia nie chciałam uwierzyć.
    • mamba8 Re: Ja tego nie robiłam 09.04.06, 20:30

      ok napiszę (ale chyba musze pominąć drastyczne i niesmaczne szczegóły a ich
      najwięcej hmm postaram się napisać. Chce wam wszystkim zadać jedno ważne
      pytanie:
      czy wierzycie że oni mogą się zmienić przy innej? Czy zawsze tacy pozostaną?
      • shangri_la Nigdy się nie zamieniają!!!!!!!!!!!!!! 09.04.06, 21:04
        mamba8 napisała:

        >
        > ok napiszę (ale chyba musze pominąć drastyczne i niesmaczne szczegóły a ich
        > najwięcej hmm postaram się napisać. Chce wam wszystkim zadać jedno ważne
        > pytanie:
        > czy wierzycie że oni mogą się zmienić przy innej? Czy zawsze tacy pozostaną?


        Jestem dopiero po lekturze książki.......NIE ŁUDZ SIE!
        To są WAMPIRY!
        • likeadrum Re: Nigdy się nie zamieniają!!!!!!!!!!!!!! 09.04.06, 23:12
          tak.......ale bywają ludzie w toksycznych związkach i moze to jakieś nieudane
          połączenia? No nie wiem chciałąbym sie tak łudzić ....inaczej mi go szkoda ze
          pozostanie na zawsze strazliwym kłamcą i manipulatorem.
    • zxcvbn10 Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 23:15
      tez masz stycznosc z megalomanem?
      • likeadrum Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 23:26
        tiiaaa oni są bogami i w ogóle co oni nie zrobili/kim oni nie są...tyle że nie
        mówią tego bezpośrednio tylko dają do zrozumienia.
        • zxcvbn10 Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 23:28
          to sa psychopaci
    • zxcvbn10 Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 23:31
      Psychopaci, robia to w 4 scianach, na zewnatrz swieca przykładem
      • likeadrum Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 23:32
        tiiaa no socjopaci tak samo. A pierwsi są jeśli chodzi o mówienie o wartościach
        moralności itp
        Ostrzeglam następną. I co z tego? Tiaaa wynik do przewidzenia. On tymczasem mi
        wypisuje namiętne wiadomości a innym razem grzoi ze jeśli cos zrobię i jej
        powiem to......
        • zxcvbn10 Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 23:35
          socjopacie jak jebie to jebie wszedzie, jest naturalny niezaleznie od
          okolicznosci
    • likeadrum I mam propozycję........ 09.04.06, 23:34
      zastanówmy się nad sobą co z nami też nie tak jeśli z takim za długo (jak ja)
      byłyśmy. Kolejna jego ofiara (mojego eksa) to 19 bulimiczka-aż mi jej żal.
    • likeadrum Re: Perwersja narcystyczna 09.04.06, 23:37
      No chyba ze......heh tyle że z tego co czytałam to oni nawet nie weidzą ze coś
      z nimi nie tak. Mają tak wybujałe ego że w ogóle do nich nigdy nie dotrze. Mają
      mózg pozbawiony obszaru odpowiedzialnego za sumienie. Mam nadzieję, że juz nie
      będę sie cięła-nigdy przenigdy więcej. Do spychologa tewz nie pójdę bo po co
      ktoś ma wysłuchiwać za $$ lamentów o jakimś psychopacie który mnie
      doprowadził :)
      • shangri_la Są świadomi... 10.04.06, 07:56
        likeadrum napisała:

        > No chyba ze......heh tyle że z tego co czytałam to oni nawet nie weidzą ze
        coś
        > z nimi nie tak. Mają tak wybujałe ego że w ogóle do nich nigdy nie dotrze.
        Mają
        >
        > mózg pozbawiony obszaru odpowiedzialnego za sumienie. Mam nadzieję, że juz
        nie
        > będę sie cięła-nigdy przenigdy więcej. Do spychologa tewz nie pójdę bo po co
        > ktoś ma wysłuchiwać za $$ lamentów o jakimś psychopacie który mnie
        > doprowadził :)


        W cytowanej powyżej ksiażce wyczytałam, że SĄ ŚWIADOMI swoich manipulacji....
        a ich brak sumienia nie wynika z choroby psychicznej, ponieważ TO NIE JEST
        CHOROBA TYLKO PODŁOSĆ CHARAKTERU.
        Wiem, trudno sie pogodzic z faktem, ze przez tak długo dawałam/dawałas sie
        manipulować takiemu potworowi , pozbawionemy uczuć wyższych.....ale chyba nie
        pozostaje nic innego.
        Ja drogo płacę za swoje zaufanie i zaangazowanie i rozumiem, że inne ofiary
        czują podobnie....
        • mamba8 Re: Są świadomi... 10.04.06, 13:08

          no nie wiem..po tym co ty przeczytałąś nie wiem już sama kim on był, ale wiem
          ze teraz chyba jest zakochany w innej-byc może przy niej się zmieni a przy mnie
          mu się nie udało.
          • shangri_la Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 10.04.06, 15:00
            Nie sa zdolni do uczuc wyższych....MIŁOSĆ TO DLA NICH PUSTE SŁOWO.....oni nie
            cierpią nawet, bo nie potrafią odczuwać smutku. Jedyne dostępne im uczucia to
            to ZAZDROSĆ I NIENAWISĆ ....Wszytko jest u nich powierzchowne i płytkie,
            obliczeone na własną egocentryczna korzysć.
            Poczytaj dokładnie mój pierwszy post, albo sięgnij do w/w ksiązki.
            • shangri_la Ważne! 10.04.06, 17:03
              Należy też pamiętać, że z tymi potworami nigdy nie można się ani POJEDNAĆ , ani
              z nimi WYGRAĆ.
              Każda walka jest skazana na przegraną, bo ofiara jet tak selskcjonowana, aby
              nie miała w niej szans....
              Poza tym to logiczne, że wrażliwy człowiek nigdy nie wygra z takim, dla którego
              głównym atutem jest BRAK JAKIEJKOLWIEK WRAŻLIWOŚCI.
              • fla Re: Ważne! 10.04.06, 18:42
                w czasie takiej walki człowiek sam się niesamowicie wzmacnia, to wcześniej
                nazwałam błogosławieństwem, ale gdyby ta znajomośc przydarzyła mi się wcześniej,
                kiedy miałam lęki społeczne i depresje zapewne byłoby gorzej, zwabiła go chyba
                moja dekadencka poza (he he) pod którą ukrywałam wnioski płynące z deprechy
                • klonn3 Re: Ważne! 10.04.06, 19:43
                  i ok, będzie Ci wszystko jeszcze bardziej zwisać i powiewać niż wcześniej
                  bo w sumie jaki sens jest się przejmować
                  i tak nikt nie wie, o co w tym wszystkim chodzi
                  może się dowiemy po śmierci, a może nie
            • fla Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 10.04.06, 18:37
              niektorzy z nich uczą się na pamięc (dosłownie) definicji miłości, szastają nią
              potem na prawo i lewo, nie czują jej, ale po kiegoś grzyba bardzo chcą ją czuc
              • shangri_la Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 10.04.06, 20:02
                fla napisała:

                > niektorzy z nich uczą się na pamięc (dosłownie) definicji miłości, szastają
                nią
                > potem na prawo i lewo, nie czują jej, ale po kiegoś grzyba bardzo chcą ją czuc


                Dokładnie.....nawet seks warunkują miłością.
                A potem się okazuje , że było w tym więcej zwierzęcego pożądania niż
                przeciętnie.
                To skrajni egoiści i moralizatorzy......ale nie ma żadnej treści pod ta fasadą.
                "Pusta skorupa", jak twierdzi autorka książki.
                • ullu Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 10.04.06, 20:42
                  to cyborgi. inteligentne, bo wiedza jak zaszyfrowac haczyk, aby normalna osoba
                  chciała im dawac cos, za co normalnie musieli by zapłacic. a po takiej
                  manipulacji zwijasz sie z rozkoszy, ze wexmi od ciebie ochłap uczucia. po to
                  aby sobie nim potem przeczyscic własne smierdzace trzewia. jak najdalej od
                  takich mutantów bez człowieczeństwa. okropny ból przez dłuuuugi czas. ale z
                  czasem przechodzi. jak wyjscie z nałogu.
                  • shangri_la Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 10.04.06, 20:50
                    Przechodzi.................ale za jaką cenę?!:(
                    • amaterasu1 Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 11.04.06, 10:17
                      za cenę mądrości - przypomnienia, że inaczej kochają dzieci, inaczej dorośli

                      nie możesz mieć pretencji, że Cię ranią jakimiś stwierdzeniami czy
                      postępowaniem, prawda
                      dzieci rzadko się zastanawiają nad konsekwencjami swoich zachowań
                      tu jest podobnie - tyle, że zdawałoby się, że od ludzi dorosłych możnaby więcej
                      wymagać
                      ale chyba nie - bo jeśli ktoś był poważnie zaniedbany w dzieciństwie, a potem
                      sam świadomie nie ponaprawiał swojej psychiki, to będzie jak ten przysłowiowy
                      słoń w składzie porcelany

                      i co najlepsze - nie będzie nawet wiedział o co to całe halo

                      bo on tego NIE BĘDZIE CZUŁ

                      a malo komu się chce naprawiać własną psychikę - więc liczba cyborgów wokól
                      jest sporawa....
                      trzeba uważać...nie ma sensu dawać za dużo tym, którzy nawet nie wiedzą, że coś
                      dostali - bo nie widzą różnicy...
                      • amaterasu1 Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 11.04.06, 10:20
                        zresztą - oczywiście każdy z nas ma takie 'scyborgizowane' części własnej
                        osobowości
                        bywają przydatne do bycia skutecznym
                        mniej skuteczne w relacjach z innymi ludźmi

                        coś za coś, chyba nie można mieć wszystkiego
                • pyciu00 Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 25.04.06, 11:48
                  Żałosne - ilu rzeczywiście ICH spotkałyście, że tak każdego ujednolicacie do
                  definicji z tego jednego opracowania.

                  Szerzej oczy!
                  • shangri_la Mamy otwarte szeroko, oby nigdy więcej...! n/t 25.04.06, 16:37
                    pyciu00 napisał:

                    > Żałosne - ilu rzeczywiście ICH spotkałyście, że tak każdego ujednolicacie do
                    > definicji z tego jednego opracowania.
                    >
                    > Szerzej oczy!
              • fleshless Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 17.04.06, 21:40
                fla napisała:

                > niektorzy z nich uczą się na pamięc (dosłownie) definicji miłości(...)

                A to jest jakaś definicja miłości? Jak ona brzmi? :)
            • amaterasu1 Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 11.04.06, 10:11
              Shangri, oczywiście że się nie zakochują. W każdym razie nie w klasycznym
              rozumieniu tego słowa. U nich zakochanie jst równoznaczne z posiadaniem danej
              osoby, najlepiej w klateczce i pod kontrolą :)

              Narcyz będzie dla Ciebie miły dopóki spełniasz jego cele. Jak przestaniesz
              spełniać jego cele - przestanie być miły. Proste jak budowa cepa.
              Acha, przy Narcyzie nie możesz mieć własnych celów, bo przecież jesteś po to,
              żeby realizować jego. To chyba jasne? ;) Własnych potrzeb też nie powinnaś
              mieć, bo jesteś od tego, żeby spełniać jego, itd, itp.

              • shangri_la Re: Oni się nie zakochują!!!!!!!!!!!!!!!!!1 11.04.06, 16:31
                amaterasu1 napisała:

                > Shangri, oczywiście że się nie zakochują. W każdym razie nie w klasycznym
                > rozumieniu tego słowa. U nich zakochanie jst równoznaczne z posiadaniem danej
                > osoby, najlepiej w klateczce i pod kontrolą :)
                >
                > Narcyz będzie dla Ciebie miły dopóki spełniasz jego cele. Jak przestaniesz
                > spełniać jego cele - przestanie być miły. Proste jak budowa cepa.
                > Acha, przy Narcyzie nie możesz mieć własnych celów, bo przecież jesteś po to,
                > żeby realizować jego. To chyba jasne? ;) Własnych potrzeb też nie powinnaś
                > mieć, bo jesteś od tego, żeby spełniać jego, itd, itp.
                >
                Wiem, spraktykowałam niestety;(
                Najgorsza jest ta obłuda ....ledwie wyczuwalna pod maską uprzejmości, czułości,
                namiętności.....
                Dziś trudno mi się pogodzić z tym, że człowiek który "przeżywał" ze mną
                największe uniesienia tak naprawdę....UDAWAŁ!
                Trudno mi się pogodzić z wieloma konsekwencjami tej toksycznej relacji, ale
                każda z nas chyba wie o co chodzi......
    • lodzian3 Re: Perwersja narcystyczna 10.04.06, 23:32
      wszyscy jesteśmy
    • myga Re: Perwersja narcystyczna 11.04.06, 08:57
      www.wdrodze.pl/cgibin/shop?info=498
      Polecam te ksiazke. Opis osobnika perwersyjno-narcystycznego. Ksiazka dosc drastyczna, szczegolnie dla ofiary, kiedy to sobie uswiadamia czarno na bialym, ze sie jest w sidlach potwornej manipulacji.
      • amaterasu1 Re: Perwersja narcystyczna 11.04.06, 10:03
        A ja polecam książkę Alberta Bernsteina 'Emocjonalne wampiry' wydawnictwa Rebis.
        Kapitalna :) Z poczuciem humoru pokazuje różne typy 'wampirów' - osób z
        zaburzeniami osobowości, nie tylko narcystycznych, również obsesyjno-
        kompulsywnych, perfekcjonistów, paranoików i supergwiazdy.

        Ka-pi-tal-ne !

        Dużą zaletą tej książki jest to, że uświadamia, że tego typu postawy są wyrazem
        niedojrzałości danej osoby. Gdzieś, w jakimś etapie dzieciństwa jej prawidłowy
        rozwój emocjonalny został zatrzymany - po reakcjach na frustrację można załapać
        na którym. Oraz że jest to tylko postawa, sposób reagowania, który chyba każdy
        z nas ma w jakimś stopniu zaburzony i że nie ma co tego demonizować.
        Byleby tylko te rozwydrzone dzieciaki nie zalazły nam za bardzo za skórę, bo
        potrafią, oj, potrafią ;) Mieszkałam z obsesyjno-kompulsywnym paranoikiem i
        wiem, czym to pachnie...
        • rataffia Re: Perwersja narcystyczna 11.04.06, 11:52
          a ja mam pytanie - czy taki "osobnik" wie kim jest, czy robi to wszysstko
          nieswiadomie? chyba jestem ofiara molestowania moralnego, ale wszystkie moje
          mowy, prosby i grosby trafiaja w pustke, jak groch o sciane... oczywiscie w
          odpowiedzi slysze ze sama jestem chora, i juz faktycznie jestem...
          Jak sobie z tym poradzic, nie konczac zwiazku (juz 6-letniego). Tyle nas laczy,
          dzieli tylko ten obled...
          • marryla Re: Perwersja narcystyczna 19.04.06, 15:29
            To zadzwiające ale to chyba nie tylko ten obłęd ale aż obłęd...
            Ja zdecydowałam się na rozwód po 10 latach znajomości i z niecierpliwością
            czekam na dzień w którym obudzę się rano i będę słyszała własne myśli.
            Każdy dzień będę smakować z rozkoszą:)
        • martaaaa2200 Re: Perwersja narcystyczna 18.05.13, 09:15
          amaterasu, mysle ze `niedojrzałość emocjonalna` to zbyt łagodne okreslenie na takich.. mozna to interpretowac tak ze kazdy ma w sobie dziecko i musi je rozwijac ? a to juz byłoby wlasnie myslenie perweryjne i nie branie opowiedzialnosci za swoje perwersyjne uczynki... ich nie trzeba demonizowac bo to są demony, ja tak uwazam i nie wolno sobie pozwolic na jakies wytłumaczenie pod ich adresem bo samemu wtedy sie mozna pogrążyc i znow zaczac zachodzic w glowe, przynajmniej ja tak mam ... pzdr ! ksiazke nie omieszkam przeczytac :)
      • shangri_la Re: Perwersja narcystyczna 11.04.06, 16:36
        myga napisała:

        > www.wdrodze.pl/cgibin/shop?info=498
        > Polecam te ksiazke. Opis osobnika perwersyjno-narcystycznego. Ksiazka dosc
        dras
        > tyczna, szczegolnie dla ofiary, kiedy to sobie uswiadamia czarno na bialym,
        ze
        > sie jest w sidlach potwornej manipulacji.



        To jest właśnie książka na podstawie której wypisałam cytaty do postu na
        początku tego wątku......
        Jej lektura mnie powaliła dosłownie, ale dzięki niej zrozumiałam wreszcie,
        DLACZEGO (?)
        To prawda.....książka jest drastyczna dla ofiary....ale nie sadzę, aby jakiś
        NARCYZ sięgnął po nią, oni to wszytko doskonale wiedzą, sztukę manipulacji
        opanowali do perfekcji praktykując na wielu kobietach.
        Mój ex -narcyz wyszukuje je na forum, ale każdy z nich zapewne ma swoje pole
        działania.
        Brakuje mi natomist w w/w książce praktycznych porad....jak się uchronić przed
        takimi w przyszłości.
        • fiokla Re: Perwersja narcystyczna 11.04.06, 17:18
          shangri_la napisała:
          > Jej lektura mnie powaliła dosłownie,ale dzięki niej zrozumiałam wreszcie,
          > DLACZEGO (?)

          _____________
          mnie tez.
    • tamara_t Re: Perwersja narcystyczna 11.04.06, 15:05
      Trzy miesiące temu po 8 miesiącach tortur, jakie mi serwował odeszłam.
      Książkowy egzemplarz perwersyjnego narcyza. Ja, jako współuzależniona, dałam
      robić z siebie szmatę przez ponad 8 miesięcy.
      NIKOMU, absolutnie nikomu nie życzę takich przeżyć.

      Teraz, 3 mies po rozstaniu, nadal dostaję listy, maile, mam już paranoję
      prześladowczą - zawsze i wszędzie boję się, że gdzieś będzie czekał na mnie
      schowany za winklem, znów wyrwie mi z ręki telefon, zajdzie drogę i wymusi
      jakieś deklaracje.
      8 miesięcy, dzień w dzień, modliłam się o cudowny przypływ energii by wywalić
      to guano z mojego życia. Kiedy mi się to wreszcie udało - on nie daje za
      wygraną.
      Nie pomaga nic - początkowo próbowałam rozmawiać, kiedy nie poskutkowało -
      straszyłam policją, teraz ignoruję. Nawet spotkanie, gdy ja byłam z innym
      mężczyzną niewiele dało. Nadal, uparcie tkwi w moim życiu - nawet biernie.

      Jeśli ktoś zna skuteczny sposób pozbycia się takiego człowieka z życia - będę
      bardzo wdzięczna. Bardzo.
      • shangri_la Re: Perwersja narcystyczna 11.04.06, 16:52
        U mnie też to trwało w sumie 8 miesięcy, ale pierwsze pięć było fazą
        uwodzenia...kolejne trzy to już totalna paranoja wywoływania zazdrości i
        oskarzeń o "brak zaufania". Dowodów zdady i perfidnych kłamstw.
        Dziesiątków sms-ów każdego dnia i zaskakujących wizyt. Udawanych czułości i
        niespodziewanego "ja się zatrzymałem w miłości".
        Grania na emocjach i pokątnego przekonywania wspólnej koleżanki...."przecież to
        wariatka".
        W głowie kompletny zamęt, dezorientacja i zero poczucia bezpieczeństwa...
        Od rozstania kolejne trzy miesiące koszmaru, depresja, prochy....
        Teraz, kiedy już wiem....poczucie krzywdy i świadomość bycia wykorzystywanym.
        Żal pozostaje.....
        • tamara_t Re: Perwersja narcystyczna 12.04.06, 13:17
          Ja na to patrzę inaczej. Cieszę się, że znalazłam w sobie tyle siły, żeby to
          wszystko uciąć ostrą siekierką. Odżyłam nareszcie, zachciało mi się żyć,
          wszystko znów sprawia mi radość, cieszę się każdego dnia. Nie muszę już myśleć
          o co dziś zostanę oskarżona, nie muszę martwić się gdzie znowu zrobi szopkę i
          kogo obrazi [miał jakieś ataki, kiedy robił taki cyrk, że moja rodzina nie chce
          go znać, jego rodzina zażenowana żegnała mnie z wizyty].
          Jedyne co mnie jeszcze martwi to obawa, że od niego nie można uwolnić się
          ostatecznie, dopóki nie znajdzie sobie innej ofiary - najwyraźniej uparł się,
          że ja byłam najlepszą i nie daje za wygraną, nazywając to "miłością'.
          Oby tylko zniknął całkiem z mojego życia, a będę najszczęśliwszą kobietą na
          świecie!

          To prosta technika żyda z kozą - jeśli masz ciasne mieszkanie i nie stać Cię na
          większe - kup kozę. Po miesiacu sprzedaj ją, a zobaczysz jak wiele masz w
          mieszkaniu miejsca :)
          Ja mam teraz bardzo dużo miejsca! :)))
          • ullu Re: Perwersja narcystyczna 12.04.06, 14:37
            ja z kolei na to patrze tak, ze wszystko zwalam na niego, nie na siebie. Jest
            mi smutno i jestem oszukana, - to nie powód do smutku, tylko naturalna kolej
            rzeczy że było sie ze "złym". próba zrozumienia przyczyny i czuje sie bardzo
            dobrze. nie dać sie!!! odbijac wszystie mysli typu "jak on mógł" tym
            ze "wiadomo, czego sie spodziewać po takim ch..." i jestem cała i zdrowa.
            • shangri_la Wybaczenie, współczucie? 12.04.06, 14:53
              Wybaczyłam mu wszytko.....nie chciałam, aby zdominowały mnie negetywne uczucia.
              Wystarczy, że on mnie nienawidzi.....
              Teraz , kiedy uporałam się z najgorszym okresem depresji, nawet stać mnie na
              współczucie.
              Wyobrażcie sobie, jak żyje taki człowiek ? Bez sumienia, bez świadomości
              miłości i cierpienia, bez smutku i bólu, bez uniesień i bez
              upadków.....przecież to musi byc straszne(!)
              Życie jak pływanie po powierzchni, a raczej unoszenie się .....
              • ullu Re: Wybaczenie, współczucie? 12.04.06, 15:11
                oglądanie świata przez szybę.
                • shangri_la Potraficie wybaczyć cyborgom? n/t 12.04.06, 20:19
          • camaieau Re: Perwersja narcystyczna 14.04.06, 01:13
            Witaj;)
            mam jedno, nurtujące3 pytanko - czy on był z forum?
            • shangri_la Odp. Tak ....jak widać. 14.04.06, 07:04
              • camaieau Re: Odp. Tak ....jak widać. 14.04.06, 22:40
                ojj, sorki Shangri, powtórzyłam się niechcący
                Co do Ciebie, to pisałaś, że on jest na forum, więc moje pytanko było do Tamary
                • tamara_t Re: do camaieau 18.04.06, 09:49
                  >ojj, sorki Shangri, powtórzyłam się niechcący
                  Co do Ciebie, to pisałaś, że on jest na forum, więc moje pytanko było do Tamary

                  Nie, mój nie był z forum..
          • camaieau Re: Perwersja narcystyczna 14.04.06, 22:35
            czy on był z forum? (tego, ale zwłaszcza sąsiedniego?)
            • shangri_la @ 15.04.06, 09:10
      • widokzmarsa Re: Perwersja narcystyczna 12.04.06, 23:00
        nie trassz policją tylko złóż doniesienie
    • vendettatoja Re: Perwersja narcystyczna 13.04.06, 07:57
      Ja nie umiem wybaczyć. Może za jakiś czas? Teraz , kiedy widzę że jest nas
      tutaj tyle pokrzywdzonych łatwiej będzie mi żyć.
      Dziękuję wam.
    • shangri_la Taktyka narcyzów 13.04.06, 09:38
      Narcyzy-wampiry z upodobaniem stosują taktykę "napuszczania" osób postronnych
      na swoją ofiarę....
      W pracy sieją zamęt swoimi rzucanymi niby od niechcenia uwagami w stylu "on mi
      powiedział, że ty...ale to może nieprawda"
      W związku , postępują podobnie przekonując wszytkich wokół , włącznie z
      najbliższą rodziną , do niekompetencji ofiary, braku jej dobrej woli,
      złośliwości , choroby psychicznej itp.
      Ich siła przekonywania i postawa "biednego, małego psiaczka " są tak duże , że
      często ludzie nie mający pojęcia o grze , jaka naprawdę się toczy między
      dwojgiem ludzi, stają po stronie narcyza z pełnym przekonaniem o
      ich "niewinności".
      W w/w książce autorka opisuje procesy rozwodowe, w których sędziowie wydawali
      wyroki na niekorzyść ofiary manipulacji moralnej, ponieważ dali się zwieść
      pokrętnej i perfidnej taktyce perwersyjnego narcyza.
      Jeśli macie w swoim otoczeniu taki dziwny "związek", pamiętajcie przynajmniej ,
      że MĘŻCZYZNA , KTÓRY ODCHODZI MIOTAJĄC PRZEKLEŃSTWA POD ADRESEM KOBIETY, KTÓRĄ
      PODOBNO KOCHAŁ I CENIŁ....to tak naprawdę karykatura człowieka i książkowy
      przykład narcyza perwersyjnego.
    • ernest-wampir Shangri_La - mistrz manipulacji 13.04.06, 20:16
      Od trzech miesięcy muszę znosić lawinę nienawistnych smsów, oszczerstw na wielu
      forach, obsmarowywanie i wyzywanie w mailach wysyłanych do każdej osoby z którą
      choćby dwa słowa na jakimkolwiek forum zamienię.
      podobno uwodzę i gwałcę, rujnuję finansowo i psychicznie, istny diabeł w
      ludzkiej skórze. wczoraj włamałem się do komputera i odwiedzi mnie w związku z
      tym policja, ktoś napisał na forum że lubi blondynów - to napewno szmata ktorą
      uwiodłem, uwaga, nie daj się zwieść!!

      i proszę któz to tego procederu się podejmuje?
      SHANGRI_LA
      kryształowa zbawczyni, mesjasz objawiający biadnym naiwnym kurczaczkom "prawdę"
      o internetowych naciągaczach, ideał człowieka, który podobno WYBACZYŁ.
      hahahaha - wybaczył.

      brzydzę się tobą żałosna kłamliwa istoto, nikt nigdy tyle złego mi nie wyrządził
      co ty, tyle kłamstw na mój temat publicznie nie napisał.


      prosze bardzo, moge stosować twoje metody. jeśli ktoś chce poznać prawdę o
      niejakiej SHANGRI_LA zapraszam na priva. poznacie historię chorej psychicznie
      kobiety, ktora żyje nienawiścią opartą na wyimaginowanych faktach, za tę chorobę
      ja teraz płacę.
      • shangri_la Prawdziwe oblicze wampira! 13.04.06, 22:12
        Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości odnośnie autora powyższego wątku, to właśnie
        się ich pozbył.
        Książkowy przykład ataku perwersyjnego narcyza, któremu ofiara wymknęła się z
        rąk.

        Te z Was , które przechodziły przez takie piekło nienawiści znają ten schemat z
        autopsji więc pozwólcie , że komentować nie bedę.
        • melania.k Re: Prawdziwe oblicze wampira! 14.04.06, 00:01
          Też miałam kontakt z takim typem
          Przyznam szczerze, dopóki go nie spotkałam nie wierzyłam, że można być tak
          niewrażliwym.

          Najgorsze w nich moim zdaniem jest to, że nie umieją z klasą odejść.
          Z moim było tak - gdy zorientowałam się mniej więcej w jego gierkach, w dość
          wcześnej fazie bo po kilku miesiącach (dokładnie po 6) postanowiłam odejść. Nie
          było to proste, ale w końcu zastosowałam radykalną metodę nieodpowiadania na
          maile, wyłączania stacjonarnego, nie odbierania rozmów na komórce itd.

          Oczywiście nie dawał za wygraną - zostawiał po 9 wiadomości dziennie. Poszłam na
          pewien kompromis po zerwaniu rozmawialiśmy powiedzmy raz w tygodniu (co
          sprowadzało się do wysłuchiwania jego monologów), myślałam, że sytuacja jest w
          normie.

          Niestety - brak konsekwencji w ich przypadku przynosi bolesną nauczkę.
          Wkrótce to wykorzystał - kontakt stał się intensywniejszy i za którymś razem
          zwiedziona jego zachowaniem dałam mu jeszcze jedną szansę.

          Jak się to skończyło: ano równolegle pojawiły się w moim życiu poważne problemy
          (choroba kogoś bliskiego) w najtrudniejszym dla mnie momencie kompletnie
          zignorował moje istnienie i potem we wspólnym towarzystwie uwodził moją
          koleżankę na moich oczach.

          Oczywiście żadnej szansy więcej nie dostanie, a ja boję się zaufać komukolwiek.

        • martaaaa2200 Re: Prawdziwe oblicze wampira! 18.05.13, 09:33
          o masakraaaa !!! co za typ!!! bezczelny cham !!! jakbym widziała i slyszała tego swojego ex popaprańca !!!!!! dobrze ze sie uwolniłas od niego i niech sie wali psychopata !!! pzdr kochana !!!
    • likeadrum coś dodam 15.04.06, 21:25
      zaburzenia osobowoiści są oczywiście ciekawe.......jak widać dużo jest
      manipulantów i nie tylko płci męskiej jak sądzę. Poprostu Ci, którzy dają się
      manipulować są wykorzystywani a takich narcyzów jak popatrzeć wiele.
      • shangri_la To prawda. 15.04.06, 22:36
        Wśród wielu listów, jakie otrzymałam większość była od kobiet , ale kilku
        mężczyzn również przyznało, że po przeczytaniu tego zbioru cytatów dochodzą do
        wniosku, ze są lub byli manipulowani w powyższy sposób.
        No cóż, Ksantypa nie była jedyna...:)
        • rataffia Re: To prawda. 16.04.06, 00:39
          zastanawiam sie, czemu ja sie daje tak traktowac, tak ponizac.... czemu mimo to
          wciaz kocham?
          wlasnie jestem po "rozmowie" (przez internet, bo przez jakis czas nie mamy
          innej mozliwosci, dzieli nas jakies 2 tys km), w ktorej uslyszlaam jakies 80
          razy ze jestem denna, 98 razy ze nie warto sie do mnie odzywac, 114 razy ze
          szkoda na mnie jezyk strzepic, 34 razy ze jestem tepa, 357 razy zebym sie
          odpie..la, 3454 razy "won"....
          Poza tym 56 razy ze nie bedzie juz dzwonic ani gadac na tlenie bo nie zasluguje
          na to, 90 razy ze jestem wolna bo jej (nie jestem z facetem) juz nie zalezy i
          jeszcze pare razy ze powinnam sie leczyc.
          To oczywiscie nie jest wszsytko co uslyszalam (a raczej przeczytalam) tylko
          skrot. Calosc wymaga silniejszych nerwow.
          Jestem na skraju wyczerpania, jestem strzepkiem nerwow. Siedze i rycze od pol
          godziny, chociaz skonczylysmy "gadac" niecale 10 minut temu.
          Nie chce tego konczyc mimo wszystko. Zastanawiam sie, czy na takie typy jest
          jakis sposob...?
          • shangri_la Jedyny sposób......! 16.04.06, 07:25
            Jedynym sposobem jest powiedzieć takiemu PASS......ja tak zrobiłam, ale jak
            widzisz kilka postów wyżej na tym nie skończy się udowadanianie Tobie i całemu
            światu, że dla niego jesteś NICZYM.

            Oni są bezwględni i bezkompromisowi a ich głównym atutem jest BARK
            JAKIEJKOLWIEK WRAŻLIWOSCI. Z takim cyborgiem nigdy się nie pojednasz , ani nie
            wygrasz...

            • rataffia Re: Jedyny sposób......! 16.04.06, 09:11
              sa okresy kiedy jest super, cudownie, az sie nie chce wierzyc, ze czasem jest
              tak zle..... Ale jak wpadnie w szal, to nie potrafi przestac i nic nie trafia.
              Ma racje, jedyna swieta racje, i koniec. Reszta to dno. Ze mna na czele...

              A ja jestem za slaba chyba zeby odejsc. Albo jeszcze nie dojrzalam. Albo jak ta
              zona alkoholika - wciaz sie ludze, ze bedzie dobrze.....
              • ursula.ragon Re: Jedyny sposób......! 01.08.15, 00:27
                mysle ze go nie kochasz ale jestes osoba zalezna i to trzeba leczyc bo nie mozesz sie pogodzic ze stracisz ta osobe ktora podejmowala za ciebie decyzje bo ak ci wygodnie bo nie masz wiary w siebie a to sie leczy i tylko ty mozesz sobe pomoc bo musisz hiec wierz mi ze jestes zdolna na to i ne licz na tego kata i psychola, wiecej sie dowiesz jak zarzucisz " osobowosc zalezna"
          • patrycja033 Re: To prawda. 16.04.06, 12:15
            rataffia napisała:

            > zastanawiam sie, czemu ja sie daje tak traktowac, tak ponizac.... czemu mimo
            > to wciaz kocham?

            To nie jest tak, ze Ty wciąż kochasz. Po dłuższym okresie poniżania i innej
            przemocy psychicznej mogłaś stracić wiarę w siebie. Kat psychiczny może czuć
            sie wtedy jak zbawca, to on Cie chcial pomimo ...(Ty najlepiej wiesz czego)
            • shangri_la W imię samoakceptacji..... 17.04.06, 07:53
              " W imię samoakceptacji jednostki perwersyjno-narcystyczne muszą tryumfować nad
              kimś lub go
              zniszczyć, aby czuć, że nad nim górują.Czerpią rozkosz z cierpienia
              innych.Muszą niszyć dla samopotwierdzenia się......Zepchnięcie winy na
              drugiego, OCZERNIENIE GO, pozwala im sie wyladować, ale także wybielić."

              Zródło Marie-France Hirigoyen "Molestowanie moralne"

              • tamara_t Re: W imię samoakceptacji..... 18.04.06, 09:59
                Kurczę, Shan - czytam to co wklejasz z tej książki i chyba już nie powinnam
                zaglądać do tego wątka - jakbyś opowiadała moją historię i opisywała mojego ex -
                a nie chcę do tego wracać [co mi skutecznie utrudnia wysyłając regularnie
                maile - szczęście że w odpowiednim momencie zmieniłam chociaż numer telefonu].
                To jakiś koszmar. Szczęście że już po wszystkim. Przynajmniej prawie...
    • shangri_la Sadyzm w wydaniu perwesyjnej "pijawki" 17.04.06, 08:02
      "Nie posiadając własnej treści Narcyz "wczepia się" w drugą osobę i jak pijawka
      próbuje wyssać z niej życie.
      Niezdolny do prawdziwego związku może z kimś być wyłącznie na sposób
      perwersyjny, oparty na destruktywnej niegodziwości.
      Nie ulega wątpliwości,że osobnicy perwersyjni czerpią największa życiową
      rozkosz na widok cierpienia i zwątpienia drugiej osoby, tak jak czerpią
      przyjemnosć z podporządkowania sobie kogoś i upokorzania go"

      M-F.Hirigoyen "Molestowanie morlane"
      • coincidenza Re: Sadyzm w wydaniu perwesyjnej "pijawki" 17.04.06, 20:18
        Shangri_la dzieki za maila, mimo że już od trzech miesięcy, dzięki świadomości,
        że to był wyłącznie MOJ WYBÓR, żeby powiedzieć PASS uczę się żyć na nowo, na
        nowo polegać na własnych opiniach, własnych osądach... od wczoraj przechodzę
        ekspresową kurację właśnie dzięki temu co tu przeczytałam, co mi
        opowiedziałaś... Podałam adres tej strony mojej koleżance, potencjalnej ofierze
        tego samego drania, obie pozbylysmy sie resztek zludzeń. Wiem, że facet zobaczy
        ten wpis... Zgadzam sie, że jedyna droga na uwolnienie sie od czegos takiego
        jest pozbycie sie uczuc, ktore rownież Ciebie wyniszczają... czyli nienawisci,
        checi zemsty. Cos takiego, takie przezycie niesamowicie wzmacnia, wybrnelam z
        depresji, 2 miesiace na prochach.. wszystko wlasnymi silami i teraz jestem
        zupełnie innym, mocniejszym czlowiekiem. Jak z tego wybrnęłam.. zwyciężył
        instynkt samozachowawczy, myśl, że albo z tego wyjdę albo mnie to wykończy..i
        to dosłownie, i Bogu dzięki wiele kobiet które w czyms takim utknęły również ma
        ten instynkt i to pozwala miec nadzieję, że narcyz chociaż wygra tyle bitew...
        to koniec konców jest skazany na przegraną bo nigdy nie będzie mu dosyć. Nie
        będę się rozwodzić nad tym jak się zachowywał bo to co przeczytałam w
        poprzednich wpisach.. (choc ludzie, którym opowiadam historie w całości
        żartują, że mogłabym napisać o wszystkim książkę...;)Pomaga uczucie, że bez
        sensu jest podejmować jakas akcje, zadreczac sie myslami bo doswiadczenie
        pokazuje, że to jest bez sensu, że ktoś taki nic z siebie NIE DA, a jeśli to
        zrobi to tylko po to, żeby ostatecznie wyjść na 'zwyciezcę'. Po prostu trzeba
        patrzeć na to, co faktycznie taka pijawa robi, jaki to ma na Ciebie wpływ.. a
        nie sluchać tego, co mówi... pomaga test, jesli narcyz nie umie w takiej
        sytuacji poświęcić własnej dumy a wręcz wybiela się zupełnie nie patrząc na
        twoją krzywdę.. coś takiego działa jak papierek lakmusowy. Narcyz nie potrafi
        zrobić nic BEZINTERESOWNIE, jeśli ma wrażenie, jak ognia unika pokory,
        przeprosin, przyznania się do błędu. Całe szczęście dla nas, że oni bardzo
        często nas nie doceniają... Az trudno uwierzyć w taką podłość, patrząc na moje
        własne doświadczenie i na pozostałe wpisy dopiero zdaję sobie sprawę ze skali
        tej podłości... zwalanie winy, robieie z siebie tego, który robi ci
        ten ,,nieziemski zaszczyt" ratowania biednej, zagubionej istotki, niemalże
        kaleki społecznej... no i w ogóle to wariatki, która cierpi na paranoję.
        zastanawiam sie nad umieszczeniem, jako ciekawostki... stronki pewnego Polaka
        udającego Hindusa, żebyście zobaczyły do jakiego stopnia tego rodzaju człowiek
        jest zdeterminowany żeby to ofiara uwierzyła we własną paranoję, własne
        odchylenia... ale nad tym narazie sie zastanawiam. Mimo wszystko wiem, ze
        jeszcze upłynie trochę czasu nim znów nauczę się ufać ludziom i własnemu
        rozumowi, własnym wyborom.. no i w chwili obecnej mam troche pokaleczone
        podejscie do facetow.. ale dzięki temu całemu doświadczeniu mam poczucie, że
        jeśli przeżyłam COS TAKIEGO, to poradzę sobie z każdym innym wyzwaniem. Dzięki
        za pomoc, choc bardzo bym chciała podzielić się moim doświadczeniem z innymi,
        bo sądzę ze przeszło 2 lata to dużo jak na relacje z takim osobnikiem... nie
        jestem w stanie zrobić czegoś takiego własnie z uwagi na możliwość 'wcielania
        sie' tego czlowieka w rozmaite fikcyjne torzsamosci, ale zawsze, przynajmniej
        na forum sluze wsparciem, Pozdrawiam cieplo!
        • hatroha Re: Sadyzm w wydaniu perwesyjnej "pijawki" 17.04.06, 20:37
          możecie pisac krótsze posty?
        • shangri_la Coin...:))))) 17.04.06, 21:10
          Dzięki za ten post:)
          Nawet nie wiesz , jak wiele Ci zawdzięczam....
          Bądż szcześliwa!:)))
        • mmax20 Re: Sadyzm w wydaniu perwesyjnej "pijawki" 19.04.06, 16:52

          doczytałem do końca i nadal nic nie pojmuję, jak można przebywać z kimś tyle
          lat, jeżeli ten ktoś jest 'takim' wampirem, typem, innych nie pamiętam

          no rozumię, że można w pewnych układach, wydaje mi się tylko, że pałanie
          nienawiścią i wylewanie pomyj na tych 'winnych' nie prowadzi dalej, to
          dreptanie w miejscu, albo lepiej w klatce, z której wywaliło się niegodziwca

          bo w końcu było coś za coś, nie wierzę, że tutaj piszący to wyłącznie św.
          Samarytanki i Samarytanie (w zastraszającej mniejszości ci ostatni!!)



          • zielona44 Re: Sadyzm w wydaniu perwesyjnej "pijawki" 21.04.06, 21:19
            ja tez jestem ofiara idealna, w koncu muszse sie ujawnic. jakis czas temu,
            dokladnie trzy miesiace :) (tak jak Ty, shangri skonczylam swoj wyniszczajacy
            zwiazek 3
            miesiace temu, prawie 4)popelnilam artykul na ten temat nawet, musialam sie pom
            prostu wypisac, tez bylam wtedy po lekturze Hirigoyen, ktora to ksiazka bardzo
            mnie wowczas uspokoila (doszlo do mnie, ze mam sie przestac obwiniac, bo jestem
            super, a nie taka beznadziejna idiotka, jak ON powiedzial na "odchodnym". jesli
            ktos ma ochote przeczytac moje wyznania, prosze o maila na dzanka@tlen.pl, to
            przesle

            Pozdrawiam serdecznie wszystkie kobiety o niebanalnej inteligencji, ktore
            przeszly to samo co ja. I never ever.
            to trzy miesiace, ale juz doszlam do siebie. i po raz pierwszy od 2,5 roku
            czuje sie naprawde swobodna, wolna, szczesliwa, warta, doceniona...zyc nie
            umierac, mozie WaM!!!1
        • m.nikla Re: Sadyzm w wydaniu perwesyjnej "pijawki" 26.04.06, 20:17
          a ja bym odeszła...ale jest trudno....mam z" tym czymś" dziecko ...
        • dmuchawiec6 Re: Sadyzm w wydaniu perwesyjnej "pijawki" 14.06.06, 21:34

    • likeadrum Czy zauważyłyście.......... 17.04.06, 21:26
      po tym jak to przeszłyście poznałyście ich na wylot.....ze chcąc nie chcąc
      trochę się do nich upodobniłyście?
      • shangri_la Nie..... 17.04.06, 22:18
        Likedrum...skąd ta druga osoba liczby mnogiej? Przecież Ty jesteś jedną z Nas:)
      • shangri_la Zapytaj osobę najbliższą...:P 23.04.06, 16:18
        likeadrum napisała:

        > po tym jak to przeszłyście poznałyście ich na wylot.....ze chcąc nie chcąc
        > trochę się do nich upodobniłyście?

        Czy i w jakim stopniu upodabniamy się do swoich manipulatorów jest
        zdeterminowane siłą charakteru i specyfiką osobowości każdej z nas.
        Ale jedynie aktualny partner mógłby odpowiedzieć Ci obiektywnie na tak
        postawione pytanie.:)
        • likeadrum Re: Zapytaj osobę najbliższą...:P 25.04.06, 15:35
          ja się przyznam ze podświadomie to robię to co ON i się łapię na tym.....to
          straszne jakbym testowała reakcję innych na takie zachowanie-walczę z tym.
          • shangri_la Serce pozbawione miłosci..... 25.04.06, 16:52
            likeadrum napisała:

            > ja się przyznam ze podświadomie to robię to co ON i się łapię na tym.....to
            > straszne jakbym testowała reakcję innych na takie zachowanie-walczę z tym.


            Za nic w świecie nie potrafiłabym bawić się uczuciami drugiego człowieka.
            Kocham ludzi, ufam im i cenię sobie bardzo każdą, nawet powierzachowną,
            koleżeńską ale pozytywną relację.
            Szanuję indywidualność drugiego człowieka i w każdym staram się widzieć cząstkę
            universum.
            Nie chcę nikogo krzywdzić i wiem, że nie potrafiłabym tego robić świadomie, tak
            jak oni, znajdując przyjemnosć w cudzym cierpieniu.
            Moim zdaniem, to wynaturzone osobowości, pozbawione głębi naistotniejszych cech
            człowieczeństwa. Obcowanie z nimi przynosi jedynie ból i cierpienie, tak więc
            lepiej nauczyć się takich pokrzywionych osobników unikać , niż dawać im
            satysfakcję działając wg ich wzoru.
            Likedrum, myślę że to, o czym piszesz to jakaś forma ucieczki przed
            cierpieniem , które wciaż odczuwasz. Nie wierzę, abyś mogła dać się
            zmanipulować, będąc zdolna do tego samego.
            Trzymaj sie dzielnie i nie schodż do ich poziomu, bo oni żyją w piekle, tam ,
            gdzie miejsce wszytkich złych duchów.;p


            "Serce pozbawione miłości, nosi w sobie swój własny ogień piekielny"
            • marianna_m1 Re: Serce pozbawione miłosci..... 26.04.06, 20:39
              .Za nic w świecie nie potrafiłabym bawić się uczuciami drugiego człowieka.
              >Kocham ludzi, ufam im i cenię sobie bardzo każdą, nawet powierzachowną,
              >koleżeńską ale pozytywną relację.
              >Szanuję indywidualność drugiego człowieka i w każdym staram się widzieć cząstkę
              >universum.


              ja mam podobnie
    • tamara_t Ech.. 26.04.06, 20:34
      Koszmaru ciąg dalszy... chciałoby się, żeby zniknął już na zawsze, na zawsze, a
      ten znowu wraca... proszę, na potwierdzenie Twoich słów shan:

      > " W imię samoakceptacji jednostki perwersyjno-narcystyczne muszą tryumfować nad
      >
      > kimś lub go
      > zniszczyć, aby czuć, że nad nim górują.Czerpią rozkosz z cierpienia
      > innych.Muszą niszyć dla samopotwierdzenia się......Zepchnięcie winy na
      > drugiego, OCZERNIENIE GO, pozwala im sie wyladować, ale także wybielić."
      >
      > Zródło Marie-France Hirigoyen "Molestowanie moralne"

      [list od narcyza, zaznaczam, że nie mam kłopotów, nie mamy wspólnych znajomych,
      więc nie ma żadnego źródła informacji o mnie, tu też jeszcze nie trafił - CHYBA]

      Witaj, podsyłam Ci w załączniku coś na rozbawienie humorku, bo wiem, że masz
      ostatnio sporo problemów i dylematów, nie martw się, wszystko ułoży się po
      Twojej myśli i na pewno będziesz szczęśliwa. Tak piękna, zmysłowa i czasami
      rozważna kobieta nie może” mieć” inaczej….

      Pozdrawiam
      ***
      No i co z tym zrobić? Wiem, prowokuje, żebym odpisała, żebym się broniła, żebym
      dała mu kolejną okazję by wleźć do mojego życia z buciorami... Nie, będę silna,
      nie odpiszę. Powiedzcie, że dobrze robię, bo przysięgam zamorduję własnymi
      rękoma. Tak, to prawda - narcyz potrafi wywołać najgorsze odruchy jakie drzemią
      w człowieku.
      Mam dość tego wszystkiego - kiedy wydaje mi się, że już zniknął, że mam spokój,
      ten ... ten.. ech, znowu się pojawia... niech mi da wreszcie spokój...
      • tamara_t Re: Ech.. 26.04.06, 20:36
        Dla przypomnienia - odeszłam 4 miesiące temu.
      • marianna_m1 Re: Ech.. 26.04.06, 20:36
        ale dlaczego jestes rozwazna tylko czasami?
        • tamara_t Re: Ech.. 26.04.06, 20:44
          Bo wg niego NIE jestem rozważna, bo w ogóle to on wie wszystko, a ja popełniałam
          w życiu błąd za błędem i on dopiero mnie oświecił. Jak to narcyz. Proszę kolejny
          dowód [upodobania moralizatorskie ex kathedra]:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=40748665
          • tamara_t Re: Ech.. 26.04.06, 20:46
            I inne werbalne masturbowanie, kiedy jeszcze byłam na tyle głupia, by mu
            odpisywać...

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=38408825&a=39107183
            • shangri_la Wow...poszłaś na całość:P 26.04.06, 21:25
              Widzę , że zdobyłaś sie nawet na to, aby ujawnić jego nick....prawdę mówiac
              słusznie, bo przecież nie każdy z nich sam się ujawnia tak, jak pewien
              krwiopijca , który zrobił tu wejście bluzgającego smoka w Wielki Czwartek.;P

              Słusznie postąpiłaś też publikując jego ostatni mail z tamtym postem....dla nas
              to znany schemat, niestety, ale osobom postronnym, którzy być może podejrzewają
              manipulantów w swoim otoczeniu, daje to pełny obraz ich pokrętnego myślenia.
              A właściwie....myślenie to oni mają jednokierunkowe z azymutem
              egocentrycznym.....pokrętnego pisania;PPPPP
              Tak właśnie wyglada manipulacja....
              "Nie chce mi się z Tobą rozmawiać"
              "Jesteś czarujacą kobietą"

              Wszystkie słowa stosowne do własnego , chwilowego widzimisię....z naciskiem na
              WŁASNEGO:PPPP

              Masz rację, Tamara.....pogoń "to coś", gdzie pieprz rośnie i raki zimują!
              • tamara_t Re: Wow...poszłaś na całość:P 27.04.06, 09:00
                Shan, on założył konto po to, żeby mnie śledzić na forum - "największego wroga
                związków, miłości i uczciwości". Pisze rzadko, raczej czyta, bo przecież chodzi
                o wyszukiwanie kolejnych rzeczy, do których możnaby się przyczepić, które
                możnaby wałkować i przemawiać ex kathedra. Papież w ciągu całego pontyfikatu nie
                skorzystał z tej możliwości - on robił to każdego dnia.

                > Masz rację, Tamara.....pogoń "to coś", gdzie pieprz rośnie i raki zimują!

                I tu mam dylemat. JAK TO ZROBIĆ SKUTECZNIE ?????? Miałam wczoraj na końcu palca
                naciśnięcie "odpowiedz", ale wiem, że to kolejny wybieg i jakakolwiek reakcja z
                mojej strony spowoduje lawinowo coraz częstrzy kontakt. Ostatnim razem już
                proponował spotkanie ["skoro nie ma już między nami uczucia, to dlaczego nie
                mielibyśmy spotkać się, by porozmawiać miło o wszystkim i niczym, uwielbiam
                Twoje towarzystwo"], pisał dzień w dzień - mimo, że nie odpisywałam,
                wystarczyło, że zrobiłam to raz - to przyzwolenie w jego oczach. Ile można to
                wytrzymać?!
                • shangri_la Proponuję odpisać.....hihihi 27.04.06, 14:24
                  "skoro nie ma już między nami uczucia, to dlaczego nie
                  mielibyśmy spotkać się, by porozmawiać miło o wszystkim i niczym, uwielbiam
                  Twoje towarzystwo"],"


                  Proponuję odpisać....
                  Skoro nigdy z Twojej strony uczucia nie było, to dlatego nie ma potrzeby abyśmy
                  się spotykali, nie mamy o czym rozmawiać a Twoje towrzystwo nie jest mi
                  potrzebne;PPPPP
                  • tamara_t Re: Proponuję odpisać.....hihihi 28.04.06, 15:03
                    Kiedyś już mu tak napisałam. Jak widać nic to nie daje. Znów zarzuca mnie mailami.
                    :(((
                    • shangri_la Załóż ban...znudzi mu się;P n/t 28.04.06, 19:36
            • krwia_tleniona Re: Niesamowite podobienstwo!!! 27.04.06, 06:33
              Niesamowite..mialam dokladnie takie same doswiadczenia z nimi: natretami-
              narcyzami.
              • glassempire Re: Niesamowite podobienstwo!!! 27.04.06, 09:43
                Tak czytam i czytam i żałuję że nie dowiedziałam się o tym 20 lat wcześniej,
                oszczędziłabym sobie kilku lat małżeństwa z takim DOKŁADNIE typem. Bo niestety
                mimo że rozwiodłam się lat temu kilkanascie i nie mam z nim nic wspólnego -
                urazy zostały dokonane i musiałam się nieźle napracować aby ich efekty usunąć.
                To był toczka w toczkę taki człowiek. Sam pełen kompleksów, wstydzący się "za
                wszystkich" (w tramwaju nigdy nie stał przy mnie tylko gdzieś daleko - mówił że
                się wstydzi a mnie to bardzo bolało), pracoholik, nie mający własnych
                przyjaciół za to "przekabacał" moich znajomych na swoją stronę. Tych którzy nie
                poddali się jego manipulacjom dyskredytował jako idiotów, głupków itp. Mnie na
                każdym kroku powtarzał (niby "dla mojego dobra") że jestem nic nie warta, że to
                co robię nie jest nic warte, że moje sukcesy podobnież bo jaka to sztuka każdy
                by potrafił. Moje porażki z kolei kwitował: a nie mówiłem! Jakby się nie
                obrócił dupa z tyłu. Jak się przeprowadziliśmy to się zaczęło - a zrobiłam to
                aby ratować małżeństwo które po czterech latach dla mnie zaczęło być koszmarem
                (no, skoro miałam na każdym kroku takie "komplementy" - ale było dziecko i
                pomyślałam że może nie wszystko stracone jeszcze, może powinnam powalczyć). W
                nowym miejscu startowaliśmy z równych pozycji bo na stare to on się do mnie
                wprowadził a tam to ja byłam "swoja" a on "obcy" więc nie podskakiwał za
                bardzo. A tutaj się zaczęło. Wkradał się w łaski sąsiadów, otoczenia - po to
                żeby dobrze o nim mówili, żeby miał dobrą opinię - a jednocześnie oczerniał
                mnie. Nie mieściło mi się to w pale jak własny mąż może tak postępować podle,
                kiedy powinna być jedność, powinni stać za sobą wzajemnie - on to rozbijał
                najnormalniej w świecie! Stałam się "persona non grata" tylko za pomoca jego
                obłudnych opowieści, wyśmiewania, wyszydzania mnie publicznie. Jeśli mi się
                noga powinęła, popełniłam bład - wykorzystywał go w najmniejszym szczególe
                przeciwko mnie. Zaobserwowałam u niego to: jeśli go nie chwalą on nie istnieje -
                ale jednocześnie musi być ktoś równoległy którego się krytykuje. Wtedy on
                istnieje najpełniej. Było to trochę na zasadzie: wśród slepców jednooki królem.
                Dobierał sobie właśnie takich wyznawców - dla których z racji wykształcenia,
                wykonywanej pracy - mógł bez trudu być autorytetem. Liczyła się "naskórkowość"
                i efekciarstwo. A to że w czterech ścianach z tych "wyznawców" szydził,
                wyśmiewał w mojej obecności... Miałam pełną świadomośc że w każdej sytuacji on
                będzie przeciwko mnie, zamiast mnie bronić pogrąży. Rozwiodłam sie na
                szczęście. W trakcie jemu powinęła się noga a potem juz nie byłam z nim
                związana to zachowywał się poprawnie.
                W miedzyczasie "wypadł z roli" i popełnił kardynalny błąd - dopuścił się czynu
                karanego z wniosku prokuratora. A wiecie co ci wszyscy jego fani mówili? No, to
                musiała być jakaś przyczyna że on to zrobił... W sądzie powiedział natomiast
                (dlatego dostał taki wysoki wyrok - 5 lat w zawiasach na 2 jako osoba nigdy nie
                karana i o dobrej opinii; szkoda że wcześniej nie zgłaszałam innych jego
                podłości ale po prostu byłam bezsilna bo nigdy coś takiego mnie nie spotkało a
                potem po prostu nie miałam się dokąd zwrócić jak on wszystkich przerobił) że
                takie sprawy to powinno się załatwiać prywatnie a nie ciagać po sądach. Dla
                wyjaśnienia - pobił moja 77 letnią matkę po czym wykręcił zamek z drzwi żeby
                nie mogła wyjśc z mieszkania wezwać pomoc - nie mielismy wtedy telefonu, to był
                rok 91. Twierdził że skłoniło go do tego... moje postepowanie. Byliśmy w
                trakcie rozwodu jakieś 1,5 roku.
                Związał się z desperacji (latka lecą, już 50-ka) z kobietą kilka lat młodszą,
                mężatką która go nieźle pod pantofel wzięła, z kasy czyści jak elektroluks -
                ale chyba z czasem przestało mu zależeć na opinii publicznej. Jest przegrany,
                kariery nie zrobił, jest tym o co mnie zawsze posądzał - nikim. Ubrany jak
                kloszard, zaniedbany, zapracowany. Z dorosłym naszym dzieckiem kontakt ma
                niewielki bo tez wobec niej zachował się po chamsku a ona mu tego nie umie
                zapomnieć. Zresztą to już nie są moje sprawy. Mam od lat nową rodzinę i jestem
                zadowolona z zycia. Przytyłam nawet ;)
                Ci którzy kiedys tak go lubili - mieli okazję poznać jego prawdziwą twarz.
                Napawa niesmakiem.

                Książkę chętnie przeczytam. Czy ktoś może ma ebooka?
                • hatroha Re: Niesamowite podobienstwo!!! 27.04.06, 09:48
                  jakże cięzko być sobą...
                • shangri_la Bardzo mi przykro Glass, że i Ty ...n/t 27.04.06, 14:26
                  • glassempire Re: Bardzo mi przykro Glass, że i Ty ...n/t 27.04.06, 21:58
                    Było minęło.
                    Teraz niech się inna z nim użera.
                    Ja mam poważniejsze problemy niz jakiś pacan.
                    • shangri_la Cieszę się:) 28.04.06, 07:00
                      glassempire napisała:

                      > Było minęło.
                      > Teraz niech się inna z nim użera.
                      > Ja mam poważniejsze problemy niz jakiś pacan.


                      Cieszę się, że miałaś dość siły w sobie ale i szcześcia również, aby po takiej
                      traumie pozbierać swoje życie z kawałków i ułożyć z nich coś wartościowego.
                      Życzę Ci dużo radości:))))
                      • glassempire Re: Cieszę się:) 28.04.06, 08:46
                        Najbardziej dumna jestem z pokonywania własnych słabości. A ludzie?
                        W gruncie rzeczy to sami przyciagamy takich czy innych. Sama sie o tym
                        przekonałam. Dokonujemy podświadomych wyborów i nie jest to psychopapka tylko
                        najprawdziwsza prawda.
                        Jestem w trakcie terapii (już to zresztą gdzieś pisałam) i dzięki szczeremu
                        wglądowi w siebie, analizie odczuć, emocji opartej na ciągłych, uporczywych
                        pytaniach: dlaczego właśnie tak reaguję - widzę o wiele wyraźniej przyczyny
                        moich niepowodzeń i wiązania się z osobami z którymi moja droga nigdy nie
                        powinna się zejść.
                        Po pierwsze: przyczyna pierwotna takich związków. Miłośc czy też jej potrzeba,
                        wsparcie, dzielenie trosk czy radości i generalnie związek partnerski - to była
                        przyczyna WTÓRNA. Wiązałam sie z partnerem aby uciec spod kontroli matki
                        zaburzonej psychicznie.
                        Związek małżeński gwarantował mi odrębnośc i samodzielność - przynajmniej w to
                        wierzyłam.
                        Mój trzeci i najdojrzalszy (z mojej strony) związek kosztował mnie wiele - ale
                        wygrałam, właściwie wygrywam (po angielsku powiedziałabym i've been winning) z
                        chorobą, z piętrzacymi się trudnościami z nia związanymi - i wartościuję, i
                        rozumiem więcej - i nie musze już uciekac przed matką (zresztą nie zyje od
                        ponad 2 lat). Nie muszę juz uciekac przed własnym lekiem, przed własnymi
                        kompleksami i słabościami.
                        Ludzi z którymi przyszło nam zyć wybieramy sami mniej lub bardziej świadomie.
                        Mój eks przypomniał mi sie ot tak mimochodem - przy okazji tego topiku. Od
                        rozwodu minęlo 14 lat - i myslę że jednak tak do końca mnie nie zgnoił jesli na
                        ten rozwód się odważyłam. I potem na nadzieję nowego związku.
                        Shangri - dziękuję za ten promyk ciepła w moja stronę, on do Ciebie wraca w
                        dwójnasób. Jak każde dobro które czynimy.
                        • shangri_la Dzięki piękne Glass :)))) n/t 28.04.06, 11:58
                          • shangri_la Do wszytkich biorących udział w dyskusji Pilne(!) 01.05.06, 16:44
                            Proszę o kontakt na priv wszytkie osoby biorące udział w wątku celem wyrażenia
                            zgody (lub jej braku) na ewentualną publikację ich tekstów.
                            Do osób, z którymi korespondowałam wysyłam również informację na priv.

                            Dziękuję raz jeszcze i mam nadzieję, że dzięki Waszym wypowiedziom inne ofiary
                            manipulacji zyskają wiedzę oraz świadomość , że nie są osamotnione w swoim
                            nieszcześciu ,bo nie ma sytuacji bez wyjścia a ludzie powinni sobie służyć
                            wzajemnie pomocą i wsparciem, tak jak my czyniliśmy to w powyższym wątku.
                            Pozdrawiam Was wszytkich bardzo serdecznie i życzę samych tylko szcześliwych
                            chwil;))))))))
                            • marianna_m1 Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 01.05.06, 18:10
                              a gdzie ma sie odbyc ta publikacja? w jakim pismie?
                              • maureen2 Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 01.05.06, 18:53
                                nie wiadomo,natomiast ciekawe jest skąd biorą się te naiwne ofiary narcyzów,
                                tak uporczywie utrzymujące te związki i potrzebujące aż 100 lat terapii aby
                                przejrzeć na oczy i wrocić do rozumu.
                                • marianna_m1 Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 01.05.06, 19:21
                                  maja seksualne potrzeby ;)
                                • glassempire Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 02.05.06, 10:00
                                  Naiwne ofiary narcyzow - jak mowisz - to osoby gleboko zranione w dziecinstwie
                                  co "procentuje" wlasnie takim doborem partnera. Najczesciej wychowujace sie w
                                  rodzinach dysfunkcyjnych i nie majace uksztaltowanego poczucia wlasnej wartosci
                                  aby siegac po to na co zasluguja. Najczesciej desperacko pragnace milosci i
                                  potwierdzenia ze sa wartosciowe wlasnie poprzez zwiazek.
                                  To bardzo skomplikowane wbrew pozorom. Okreslenie "naiwne ofiary" jest w tym
                                  wypadku nieadekwatne (to eufemizm) i krzywdzace wartosciowe osoby.
                                  • nostradamus.pierwszy Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 02.05.06, 10:03
                                    Hehe, ale ktoś ci przed chwila musiał dosr.. z grubej rury, haha jak mi
                                    przykro:))))))))))))))
                                  • maureen2 Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 02.05.06, 10:28
                                    szklana góro- z jakiego podręcznika jest ta teoria ?
                                    • glassempire Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 02.05.06, 10:33
                                      Jesli juz to szklane imperium - inwektywy przyjmuje w tej wlasnie formie ;);)
                                      Z zadnego albo z wielu. To eklektyka. Tak mi sie wlasnie nasunelo - z mojego
                                      doswiadczenia i obserwacji innych w podobnych sytuacjach.
                                      Ostatnio czytalam tylko przewodnik po parku Fota wiec pod wplywem raczej nie
                                      jestem.
                                      ;)
                                      • krwia_tleniona Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 02.05.06, 22:08
                                        Już dawno nie czytałam takich bzdur...Naprawde załosne. Nie wiem skad sobie
                                        wziales/wzielas ta "etykietke" ofiary, ale mozesz tym bardzo kogos
                                        skrzywdzic...Pamietaj,ze my ich desperacko nie prosimy o milosc, tylko oni Nas,
                                        zebrza o nia...kazdego dnia, blagaja bysmy byly...Ofiarom natomiast czesto
                                        brakuje konsekwencji, ale na pewno nie ma to nic wspolnego z niskim poczuciem
                                        wlasnej wartosci. Przynajmniej w moim przypadku sie to nie zgadza!
                                        • glassempire Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 03.05.06, 10:48
                                          Dlatego nie lubie slowa "ofiara". Jakos tak kojarzy mi sie ze slowem "denat".
                                          ;)
                                          • nostradamus.pierwszy Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 03.05.06, 10:53
                                            W naszej mentalności pewnie "victim" kojarzy sie z "victorią":)
                                            A więc doceńmy nasze ofiary, tacy ludzie są przecież wielcy
                                            • maureen2 Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 03.05.06, 11:17
                                              to są ofiary własnych gier,ktore grają ad mortem defecatem.
                                              • nostradamus.pierwszy Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 03.05.06, 11:29
                                                Tylko że te ofiary zazwyczaj cało ze wszystkiego wychodza, bo społeczenstwo
                                                jest tak durne, ze im wierzy. Jedynie psychiatrzy ich nie znoszą, dlatego ich
                                                unikają, bo jeszcze sie wyda jaka jest prawda
                                                • maureen2 Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 03.05.06, 11:44
                                                  ofiary tych gier nie wychodzą cało,niestety,dochodzą do ściany i muszą iść
                                                  do psychiatry
                                                  • nostradamus.pierwszy Re: Do wszytkich biorących udział w dyskusji Piln 03.05.06, 11:46
                                                    No właśnie, kto w konsekwencji jest ofiarą
    • andrzejjj5 perwercja narcystyczna 12.05.15, 23:14
      Witam
      nie czytałem wszystkich wpisów ale generalnie widze że chodzi o skrzywdzone dziewczyny, ja mam przykład kolegi który próbuje sie uwolnic od kobiety. laska jest mocno walnięta i cały czas go nachodzi, i sie awanturuje. jak sprawe załatwic aby laska sie odczepiła. najlepiej prawnie.
      • andrzejjj5 Re: perwercja narcystyczna 12.05.15, 23:17
        prosze o odp
    • titta4 Re: Perwersja narcystyczna 21.06.15, 12:06
      Dziękuję za ten wątek, bardzo mi pomogło to zrozumieć. Rozstalismy się miesiąc temu po prawie dwóch latach toksycznego związku i próbuję dojść do siebie. Nigdy nie spotkałam kogoś takiego...ale z tego co piszecie wynika że jednak jest ich sporo...czytam poszczególne teksty- jakby ktos pisał o nim. Nawet propozycja przyjaźni się pojawiła :D Na razie patrzeć na niego nie mogę, co nie jest łatwe, bo przychodzi, pojawia się , dosiada...
      Największy mam problem z przyjęciem do wiadomości że ktos może być tak pozbawiony emocji, sumienia, poczucia winy, wstydu czy zwykłej przyzwoitości...Cyborg, fakt :(
      • szaman.ka Re: Perwersja narcystyczna 21.06.15, 12:15
        Chyba w wątku o kochaniu siebie zamieściłam tez link do opisu zaburzęń narcystycznych i paranoidalnych , które często się łączą. ( Tam gdzie są te opisy egocentryzmu)
        • titta4 Re: Perwersja narcystyczna 21.06.15, 12:21
          Tak, widziałam, dziękuję.Choć przeraża mnie to coraz bardziej...
    • tulsa00 Re: Perwersja narcystyczna 09.08.15, 21:12
      Po 3 latach znajomosci, nie stworzylismy zwiazku bo bylo to niemozliwe, moge dodac od siebie kilka cech takiego osobnika:
      - on vs caly swiat, nikt go nie rozumie, nikt go naprawde nie zna, on bardzo cierpi z powodu swojej innosci (lepszosci)
      - moze to byc genetyczne, lub sposob wychowania. Jego Matka publicznie pisala do niego cos w stylu "pamietaj jestes inny, mamy dar po babci, mozemy przewudywac przyszlosc w snach"
      - twierdzil ze szuka "prawdziwej milosci" ale nie moze znalesc bo zadna nie jest go warta, wszystkie chca kase ktorej on nie ma, albo wie ze go zdradza
      - mowil jedno a robil drugie
      - wypieral sie z czegos co pow.. jezeli zostal przylapany na klamstwie
      - bardzo mily , z wszystkim dobrze zyje, ale za plecami mowi ze mogli by umrzec
      - dopasowuje sie do sytuacji, przytakuje itp. Zeby sie podlizac
      - jedno dnia twierdzi ze chce z toba byc ale drugiego juz nie bo...I tu jakis glupi powod
      -zazdrosny I zaborczy, np." O rozmawialas z nim co podobaja ci sie "
      - zachowuje sie tak jakby potencjalny zwiazek z nim to jakby wygrana na loteri
      - czesto mowi " ale ja nie jestem jak inni faceci" albo " co myslalas ze jestes ladna to z toba bede , nie ja, nie ten mezczyzna"
      - po tym jak pomyslalam nie to nie I sie wycofalam, pisal itp. Jakby chcial utrzynywac kontak zeby pidbudowywac swoje ego.
      Taka jazda przez 3 lata, zabawa w Kotka I myszke az ktoregos dnia piszac smsy pow. mi ze mial zamiar ze mna dzis wyjsc ale po tym jak uzylam jakies slowo, ktore wedlug niego jest bleee zniechecil sie. W tym momencie opadly mi klapki z oczu I zobaczylam go takim jakim jest....dzis jestem szczesliwa mezatka, a on nadal sam czeka na ta jedyna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka