PRZEBACZENIE

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 22:15
Kochani, nie wiem jak zacząć, no więc zaczynam, tak byle jak :-)

Mam 25 lat. Ostatnio w moim życiu zaczęły zachodzić dosyć gwałtowne zmiany,
ale na szczęście zmiany na lepsze. Zaręczyłam się w tym roku z Mężczyzną, z
którym chcę spędzić resztę życia, i który jest moim najlepszym przyjacielem.
W tym roku bardzo dojrzałam - stałam się spokojna, co wcześniej nie było
takie oczywiste. Jednak w mojej głowie dalej siedzą sprawy nierozwiązane,
które mącą mi radość życia i sprawiają, że nie mogę tak do końca dać sobie z
nim rady. Innymi słowy - brak ich zamknięcia niepokoi mnie, bowiem rodzą we
mnie negatywne uczucia. Noszę w sobie poczucie krzywdy, wiem, że zostałam
skrzywdzona przez bliskie mi niegdyś, bądź ważne dla mnie osoby. Myślę, że
Nowy Rok jest idealnym czasem na to, by w końcu zdobyć się na przebaczenie.
Nie chcę wchodzić nadmiernie w szczegóły, bo mojego listu nikt z Was nie
doczytałby do końca ;-0) ale zaznaczę tylko, że chodzi o:

1. moją przyjaciółkę, która gdy tylko zaczęłam być ze swoim chłopakiem
odsunęła się ode mnie - po czterech latach, czyli teraz, wyszło na jaw, że
była zazdrosna - przez cztery lata nie dała oznak życia! Powiedziała mi o tym
sama. Oprócz tego miała mnóstwo swoich kłopotów, które wpłynęły na to, że
bardzo się zmieniła.

2. moją dawną miłość, który był pierwszym mężczyzną w moim życiu w każdej
dziedzinie, a który perfidnie mnie wykorzystał i zdradzał.

3. mojego dawnego szefa, redaktora naczelnego jednego z dzienników, który
publicznie przy wszystkich na tak zwanym zebraniu redakcyjnym stwierdził, że
nie umiem pisać i że nic ze mnie nie będzie, po czym ja tego samego dnia
zwolniłam się z pracy i popadłam w koszmarną depresję uzdrowioną w tym roku
przez psycholog, której naprawdę wiele zawdzięczam.


Najśmieszniejsze jest to, że wyżej wymienieni chcą się z mną pogodzić,
wszyscy, poza moim byłym szefem, oczywiście :-)) Tzn. wyciągają dłoń, chcą
się spotkać, porozmawiać itp. Tymczasem bardzo się tego boję, bowiem wiem, że
znów będzie boleć - odżyją wspomnienia, a jeszcze bardziej obawiam się, że
oni będą chcieli znów normalnie się ze mną kontaktować, podczas gdy ja
najchętniej bym już nigdy z nimi nie miała do czynienia. Problem tylko w tym,
że jest to niemożliwe, bowiem jest jeszcze jedna osoba - jeszcze jedna
przyjaciółka, która z różnych powodów jest obiektem naszego głębokiego
zaangażowania emocjonalnego. Musiałabym z Nią zerwać kontakt, żeby w ogóle
się od nich odciąć. Jest mi bardzo bliska, nie wyobrażam sobie więc by tak
się mogło stać.

Dochodzę do sedna – czy w takiej sytuacji jak moja można w ogóle dążyć do
wybaczenia, czy raczej powinnam się ograniczyć cos kurtuazyjnego – „Ok. nic
się nie stało” - kiedy do cholery się stało i boli tak bardzo do dziś… Mam
ochotę wykrzyczeć im cały swój ból i całą moją wściekłość - tylko czy to jest
dobra droga?
Jednocześnie mam w sobie dużą potrzebę wybaczenia im i zamknięcia raz na
zawsze tych spraw, które rodzą we nie tyle złych emocji - nienawiść, rozpacz,
ból.

Czekam na Wasze opinie.

    • kamfora Re: PRZEBACZENIE 01.01.03, 22:30
      Gość portalu: kropka napisał(a):
      > Dochodzę do sedna – czy w takiej sytuacji jak moja można w ogóle dążyć do
      > wybaczenia, czy raczej powinnam się ograniczyć cos kurtuazyjnego – „
      > ;Ok. nic
      > się nie stało” - kiedy do cholery się stało i boli tak bardzo do dziśR
      > 30; Mam
      > ochotę wykrzyczeć im cały swój ból i całą moją wściekłość - tylko czy to
      jest
      > dobra droga?
      > Jednocześnie mam w sobie dużą potrzebę wybaczenia im i zamknięcia raz na
      > zawsze tych spraw, które rodzą we nie tyle złych emocji - nienawiść,
      rozpacz,
      > ból.
      >
      > Czekam na Wasze opinie.

      Myślę, że powinnaś porozmawiać i "wykrzyczeć" swój ból. (oczywiście
      nie dosłownie z tym krzykiem - raczej spokojnie opowiedzieć o tym bólu).
      I wysłuchać, co oni na ten temat mają do powiedzenia. I to nie z pozycji
      oskarżyciela.

      I wybaczyć sobie wzajemnie - Ty im, a oni Tobie.
    • Gość: JO Re: PRZEBACZENIE IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 22:31
      Warto przebaczac prawdziwym przyjaciolom- nawet jesli sie zycie pogmatwalo i
      cos nie wyszlo. I tak wiadomo,ze juz nigdy nie bedzi etak, jak kiedys. Ale
      chociaz nie pozostaje niesmak. Ale koniecznie trzeba wyrazic swoje uczucia- w
      koncu to Ty zostalas poszkodowana, masz wiec prawo chociaz do takiej
      rehabilitacji.

      A co do faceta- czy warto rozgrzebywac stare rany? Tym bardziej,ze masz juz
      ulozone zycie , jestes szczesliwa.... Radze dac sobie spokoj/

      I w ogole- przebaczenie nie ma sensu,jesli wewnetrznie nie jestes przekonana...
      • Gość: kropka Re: PRZEBACZENIE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 23:02
        Dziękuję Wam.

        Jo - jestem przekonna, że powinnam im wybaczyć, ale tylko ze względu na swoje
        zdrowie psychiczne. Szczerze mówiąc obojga (chyba) nienawidzę, ale walczę ze
        sobą - chcę się pozbyć tego pieprzonego balasatu złych emocji - bardzo mnie one
        męczą. Najchętniej bym o tym wszytkim już zapomniała, ale nie jest to takie
        łatwe. Boję się, że jak to zrobię po raz kolejny mnie skrzywdzą, krótko mówiąc -
        nie ufam im. Ale chciałabym przebaczyć...
        • procesor Re: PRZEBACZENIE 01.01.03, 23:56
          Gość portalu: kropka napisał(a):
          > Dziękuję Wam.
          > Jo - jestem przekonna, że powinnam im wybaczyć, ale tylko ze względu na swoje
          > zdrowie psychiczne. Szczerze mówiąc obojga (chyba) nienawidzę, ale walczę ze
          > sobą - chcę się pozbyć tego pieprzonego balasatu złych emocji - bardzo mnie
          one męczą. Najchętniej bym o tym wszytkim już zapomniała, ale nie jest to takie
          > łatwe. Boję się, że jak to zrobię po raz kolejny mnie skrzywdzą, krótko
          mówiąc - nie ufam im. Ale chciałabym przebaczyć...

          Nie musisz ufac komus komu wybaczasz.
          Wybaczasz wbrew pozorom DLA SIEBIE.
          Myślę że żeby zapomnieć faktycznie musisz wyczyścić te sprawy - powiedzieć o
          tym co czułaś. Jesli się uda - to bez robienia wyrzutów :) - łatwo się mówi ,
          nie? Czyste sprawozdanie.
          I jeszcze raz podkreslam - wybaczenie to nie zaufanie od nowa. To zamknięcie
          starych spraw. Na zaufanie oni musieli by zapracować - a tobie chyb ana tym nie
          zależy? Więc szkoda energii.

          Szefowi wybacz z machnięciem reki. Jest i tak BYŁY. :)))

          Czy ta twoja dojrzałość i ten spokój nie sa aby złudzeniem??
          Może spokój to tylko umiejetność tłumienia emocji które w tobie się kotłuja??
          Jeśli tak - to nie jest prawdziwy spokój.

          • Gość: kropka Procesorze.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 00:17
            > Nie musisz ufac komus komu wybaczasz.
            > Wybaczasz wbrew pozorom DLA SIEBIE.
            > Myślę że żeby zapomnieć faktycznie musisz wyczyścić te sprawy - powiedzieć o
            > tym co czułaś. Jesli się uda - to bez robienia wyrzutów :) - łatwo się mówi ,
            > nie? Czyste sprawozdanie.
            > I jeszcze raz podkreslam - wybaczenie to nie zaufanie od nowa. To zamknięcie
            > starych spraw. Na zaufanie oni musieli by zapracować - a tobie chyb ana tym
            nie
            >
            > zależy? Więc szkoda energii.
            >
            > Szefowi wybacz z machnięciem reki. Jest i tak BYŁY. :)))
            >
            > Czy ta twoja dojrzałość i ten spokój nie sa aby złudzeniem??
            > Może spokój to tylko umiejetność tłumienia emocji które w tobie się kotłuja??
            > Jeśli tak - to nie jest prawdziwy spokój.


            ....Masz sporo racji...wiesz, czuje sie naprawde bardzo skrzywdzona, i
            faktycznie tlumie ta wscieklosc w sobie. Jednak pomimo tego uwazam sie za osobe
            dojrzala. Jestem tylo zla.

            Bardzo cenna jest dla mnie Twoja uwaga o tym, ze juz nie musze im ufac,
            faktycznie o tym nie pomyslalam - to ulawi mi cala droge. Ale z drugiej strony
            jak im powiedzic, ze ten terazniejszy kontakt nie moze wygladac jak poprzedni?
            Byly napewno bedzie chcial sie ze mna czesciej widywac, przyjaciolka takze.
            Przeciez wroca zle emeocje... Najchetniej nie utrzymywalabym juz z nimi
            kontaktu, ale przeciez wtedy bedzie to ucieczka a nie przebaczenie.
            Przebaczenie jest wtedy, gdy bede mogla z nimi normalnie rozmawiac, a nie ich
            unikac....

            uch, beznadzieja :-(
            • procesor Re: Procesorze.... 02.01.03, 01:01
              Gość portalu: kropka napisał(a):
              > ....Masz sporo racji...wiesz, czuje sie naprawde bardzo skrzywdzona, i
              > faktycznie tlumie ta wscieklosc w sobie. Jednak pomimo tego uwazam sie za
              > osobe dojrzala. Jestem tylo zla.
              > Bardzo cenna jest dla mnie Twoja uwaga o tym, ze juz nie musze im ufac,
              > faktycznie o tym nie pomyslalam - to ulawi mi cala droge. Ale z drugiej
              > strony jak im powiedzic, ze ten terazniejszy kontakt nie moze wygladac jak
              poprzedni?
              > Byly napewno bedzie chcial sie ze mna czesciej widywac, przyjaciolka takze.
              > Przeciez wroca zle emeocje... Najchetniej nie utrzymywalabym juz z nimi
              > kontaktu, ale przeciez wtedy bedzie to ucieczka a nie przebaczenie.
              > Przebaczenie jest wtedy, gdy bede mogla z nimi normalnie rozmawiac, a nie ich
              > unikac....
              > uch, beznadzieja :-(

              A dlaczego masz im mówic jak bedzie wyglądał wasz kontakt? Samo wyjdzie.
              Powiedz co było. Nie co bedzie.
              Kolejne kroki będziesz robić gdy będzie potrzeba.
              Będą chcieli kontaktów - ty nie. Więc się nie zmuszaj. Powiedz - nie czuje
              takiej potrzeby, bez agresji ale szczerze. Nie by ranic ich - by chronic siebie.

              Przebaczenie jest wtedy gdy nie będa dla ciebie wyrzutem sumienia ze coś musisz.
              Gdy tak prawde mówiąc staną ci się obijetni. Jak normalni ZNAJOMI. Nie były i
              była. Wobec których nie masz zobowiązań.

              Nie namawiam do siania zniszczenia przez mówienie zawsze i wszystkeigo co się o
              innych mysli.
              Ale mówienie "świetnie spotkajmy się w sobotę na piwie" zamiast szczerego "nie,
              dzięki nie mam ochoty, mam inne plany" - to czysty masochizm. Po co?
              Nie trzeba od razu walic w oczy "czuje sie żle w twoim towarzystwie". Choc to
              nawet zgodne z prawda. :)
              No i konsekwencja. Po pewnym czasie sposób współistnienia sam się ustali.
              • eva07 Złe emocje - precz 02.01.03, 03:25
                Procesor ma rację. A złe emocje niszczą tego kto je odczuwa, a nie tego do kogo
                sa skierowane... Pomysl sobie lepiej, jak mało od tych ludzi juz zalezy w Twoim
                zyciu. Zrobili ci przykrość, krzywdę... trudno. Twoje zycie i to jak popłynie i
                tak zalezy od Ciebie nie od nich. Krzywdy nie sa w zyciu ważne. Mówię to
                odpowiedzialnie, po wielu latach róznych doświadczeń. Nie ma co ich zbierać w
                sercu i pielegnować. Duzo lepiej zakarbowac sobie w mózgu konkretną nauke
                (jesli taka z nich płynie) a o reszcie zapomnieć. W przeciwnym wypadku dostaje
                się zmarszczek na duszy.
                Co do częstszego spotykania sie z "obiektami twojego wybaczania" - to nie ma
                takiej koniecznośći. Jak ktos cos zrozumie, jak w jakimś przypadku coś się
                naprawi to wtedy można pomyśleć. A narazie trzeba to... olać. POzdrawiam. E.
Pełna wersja