stosunki rodzinne...

25.05.06, 01:12
Według mojej matki dziś jak zwykle zachowałam się niewłaściwie, rozczarowaam
ją i dałam pretekst do obsmarowywania mi tyłka.Do rzeczy...

Wczoraj moje dziecko miało urodziny,a ja imieniny.Impreza rodzinna była w
niedzielę,głównie jest to świętowanie urodzin małego,ale ja również przyjmuję
życzenia od pamiętających o moich imieninach(właściwie w tym roku pominęto
mnie),nie mam w zwyczaju dopominać się głośno i znacząco o życzenia i prezenty
od zapominalskich,nie obrażam się również o to.
Zabolało mnie bardziej to ,że moja znacznie młodsza siostra (notabene
ulubienica mojej matki)która 6 miesięcy temu również została matką jak zwykle
zignorowała urodziny mojego dziecka,mimo tego ,że sama zapowiadała ,że
przyjedzie.Nie uznała również za zasadne poinformować mnie dlaczego nie
przyjechali,mimo tego,że oczekując ich we wspomnianą niedzielę,wysłąłam jej
smsa z pytaniem czy już jadą do nas.W konsekwencji poinformowałam matkę,żeby
przekazała jej ,że ja też zacznę rewanżować jej się tym samym i czuję się
usprawiedliwiona z nieobecności na urodzinach jej dziecka.

Wczoraj rano dostałam od matki smsa z informacją że przyjadę z siostrą pod
wieczór do nas.Zero pytań czy nie mamy innych planów, czy nam pasuje...jak
zwykle zresztą ,uznała ,że bezwględnie powinniśmy być zachwyceni i dostosować
się do nich.
Wysłałam matce smsa,że przykro mi,ale mamy na dzisiejszy dzień już inne plany,
mąż zabiera mnie i syna na kolację urodzinowo-imieninową.Napisałąm ,że mogą
przyjechać nastepnego dnia,ale proszę ,żeby poinformowali mnie o tym jeśli
chcą skorzystać.Ona odpisała ,że skoro nie mogą przyjechać to życzy mi
wszystkiego najlepszego z okazji imienin(zaznaczam ,że dla mojej zasadniczej
matki nie istnieje forma składania życzeń za pośrednictwem smsów,jest bardzo
temu przeciwna,także była to znacząca aluzja pod moim adresem).
Wiem ,że matka nie akceptuje odmowy z mojej strony i taka odpowiedź absolutnie
jej nie satysfakcjonuje i traktuje to jako kolosalny afront z mojej strony.

IMO skoro impreza była w niedzielę to nie ma powodu ,aby przyjmowała gości
przez kilka dni, tym bardziej skoro mamy inne plany.Mam chyba prawo spędzić
ten wieczór ze swoją najbliższą rodziną??? A może jestem dziwaczką i
egoistką jak zwykła sądzić o mnie matka???
Zaznaczam ,że takie zachowanie jak dzisiaj jest swoistym novum, zaczynam się
przeciwstawiać i walczyć o swoje, uczę się zdrowego egizmu, bo dość mam
podkładania się "kochanej " rodzince i nieliczenia się ze mną,moim czasem i
moimi planami etc.Dotychczas zrobiłbym to czego oczekuje matka, czyli zmieniła
plany i dostosowała się do niej.
Oceńcie to obiektywnie proszę.

Więcej na temat moich nieciekawych stosunków z matką w wątku poniżej:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=39032477&a=39032477
    • hatroha Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 01:25
      Moim zdaniem...
      Zrobiłas pierwszy błąd z sms do matki że się będziesz rewanżować.
      Nie masz dobrych stosunków z rodziną i pogarszasz je.
      Jesteś czupurna- takie mam wrażenie.
      Choć najprawdopodobniej postapiłbym tak jak Ty
      tylko użyłbym innych słów np. a teraz to pocałujcie mnie w dupę!

      Można a nawet trzeba naprawić tą sytację.
      Jedyny sposobem jest zachowac spokój, a zamiast riposty bądź spolegliwa...
      nierychła do odpowiedzi.

      Na twoim miejscu gdyby mnie tak matka traktowala , kazałbym jej przyjechać w kamizelce.
      Jestem absolutnym wrogiem dulszczyzny i hipokryzji - najpierw strzelam później pytam
      • marianna73 Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 01:36
        >Jedyny sposobem jest zachowac spokój, a zamiast riposty bądź spolegliwa...
        xxxxxxxxxxxx

        spolegliwa to ja byłam przez całe dotychczasowe życie i bynajmniej na dobre mi
        to nie wyszło,przeciwnie było z premedytacją wykorzystywane przeciwko mnie
        • hatroha Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 01:37
          i niech tak zoostanie - ich problem że ciebie obgadują
          • marianna73 Re: stosunki rodzinne... 26.05.06, 12:32
            hatroha napisał:

            > i niech tak zoostanie - ich problem że ciebie obgadują
            >
            >
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            chciałabym nareszcie tak do końca uwierzyć,że to ich problem, być ponad to...
    • wiu Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 11:04
      Najpierw o "olewaniu" przez rodzinę twoich imienin. Mam pytanie, jak to z tym
      jest w twojej rodzinie - może u was obchodzi się raczej urodziny, a nie
      imieniny? No i czy możliwe jest, że osoby o twoim imieniu obchodzą imieniny np.
      2-3 razy w roku i twoja rodzina po prostu nie wie, kiedy dokłądnie ty te
      imieniny masz..? Jeśli jednak sprawa ma się tak, że oni naprawdę nie zadają
      sobie trudu żeby pamiętac o twoim święcie, to moim zdaniem:
      - ostre gesty typu zapowiedź rewanżowania się tym samym siostrze raczej się nie
      sprawdzą w ujęciu generalnym, a jedynie jeszcze bardziej was skłócą i powrót do
      siebie z takiego oddalenia będzie trudniejszy,
      - doradzałabym ci świętowanie imienin "w swoim własnym zakresie" skoro Oni nie
      pamiętają. W końcu matka i siostra nie są jedynymi bliskimi ci osobami. Weź
      męża, dziecko, przyjaciół w jakieś fajne miejsce i świętuj mimo wszystko, nie
      ukrywając jednak przed rodziną, gdzie byłaś i co robiłaś, jeśli zapytają. Wtedy
      zrobi im się głupio. Gesty od rodziny są miłe, ale nie możemy ich wymusić.
      Natomiast świętowanie np. imienin powinno wypływac z wnętrza nas samych. Olej
      ich jeśli cię nie zauważają, ale nie bądź taka sama jak oni. Miej klasę.
      - co do twojej siostry, która 6 m-cy temu została matką - może jest zarobiona i
      pada ze zmęczenia? Może się niewyrobiłą z tym przyjazdem a potem było jej
      głupio, albo coś w tym stylu...? Komórkę mogła mieć wyłączoną, zepsutą, albo
      gdzieś schowaną. SMS nie zawsze jest najpewniejszym sposobem przekazania
      informacji...
      - matka i siostra istotnie powinny szanować twoją przestrzeń prywatną i nie
      wpraszać się wtedy kiedy tylko im to odpowiada. Ale wyraźnie próbowały nadrobić
      wcześniejszy błąd. Może nawet miały już przygotowany prezent... i znowu ten
      SMS. Lepiej było by chyba zadzwonić i powiedzieć coś tak po prostu od serca.
      Może by zrozumiały...a może twoje plany mogły by się jednak zmienić...
      - zdrowy egozim jest zdrowy, ale trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć
      • marianna73 Re: stosunki rodzinne... 26.05.06, 12:53
        wiu napisał:

        > Najpierw o "olewaniu" przez rodzinę twoich imienin. Mam pytanie, jak to z tym
        > jest w twojej rodzinie - może u was obchodzi się raczej urodziny, a nie
        > imieniny? No i czy możliwe jest, że osoby o twoim imieniu obchodzą imieniny np.
        >
        > 2-3 razy w roku i twoja rodzina po prostu nie wie, kiedy dokłądnie ty te
        > imieniny masz..?
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        kwestia olewania moich imienin jest najmniejszym problemem w tej całej
        sytacji,nie zależy mi szczególnie na celebrowaniu tejże uroczystości przez
        rodzinę...poza tym urodziłam syna w dniu swoich imienin i jest to fakt ogólnie
        znany w rodzinie,także wszyscy wiedzą kiedy je obchodzę



        > - doradzałabym ci świętowanie imienin "w swoim własnym zakresie" skoro Oni nie
        > pamiętają. W końcu matka i siostra nie są jedynymi bliskimi ci osobami. Weź
        > męża, dziecko, przyjaciół w jakieś fajne miejsce i świętuj mimo wszystko,
        xxxxxxxxxxx
        tak właśnie robimy:-)


        nie
        > ukrywając jednak przed rodziną, gdzie byłaś i co robiłaś, jeśli zapytają. Wtedy
        >
        > zrobi im się głupio.
        xxxxxxxxxxxxx
        zapewniam ,że nie zrobi im się głupio, raczej spowoduje to grymas
        zniesmaczenia,podirytowania i zawiści...wybacz ,bez urazy,ale mało chyba znasz
        się na tego typu ludziach jak moja rodzinka



        Gesty od rodziny są miłe, ale nie możemy ich wymusić.
        xxxxxx
        zgadzam się, dlaczego niczego nie wymuszam i nie żebrzę ,nie zabiegam o uczucia
        i dobre gesty,to najbardziej właśnie irytuje ostatnio moją matkę,że przestałam
        zabiegać,że ignoruję ,izoluję się etc.



        > - co do twojej siostry, która 6 m-cy temu została matką - może jest zarobiona i
        > pada ze zmęczenia? Może się niewyrobiłą z tym przyjazdem a potem było jej
        > głupio, albo coś w tym stylu...? Komórkę mogła mieć wyłączoną, zepsutą, albo
        > gdzieś schowaną. SMS nie zawsze jest najpewniejszym sposobem przekazania
        > informacji...
        xxxxxxxxx
        :DDD
        Tak się składa,że wiem,nie muszę przypuszczać,nie przyjechała,bo zignorowała
        tradycyjnie!!! urodziny mojego dziecka ,wynikało to tylko z jej złej woli.
        BTW zapraszałam ją osobiście ,a nie za pośrednictwem komórki,sama wstępnie
        deklarowała przyjazd.

        Lepiej było by chyba zadzwonić i powiedzieć coś tak po prostu od serca.
        > Może by zrozumiały...a może twoje plany mogły by się jednak zmienić...
        xxxxxxx
        Widzisz, tak się składa, że dotychczas zawsze byłam
        wyrozumiała,tolerancyjna,zawsze pod nich zmieniałam plany...o efektach śwadczy
        ten wątek.Dopiero niedawno zrozumiałam,że nie zawsze ludzie (nawet w rodzinie)
        na dobroć,serdeczność,szacunek i oddanie odpowiedzą Ci tym samym,niektórzy
        wprost przeciwnie nie szanują Cię za to ,że nie tupniesz nogą i nie potrafisz
        postawić się i walczyć bezwględnie o swoje.

        Dziękuję za próbę zrozumienia, i rady,mimo tego pozostaję przy stwierdzeniu,że
        słabo znasz się na myśleniu i postępowaniu takich ludzi jak moja matka i
        siostra....na Twoje szczęście,widocznie nie miałeś wątpliwej przyjemności
        obcować z takimi)

        pozdrawiam serdecznie:-)
    • paco_lopez Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 12:15
      marianno 73. Żeby rozwiązac twój problem należałoby sporządzic tabelę w której
      zaznaczylibyśmy osoby, sms y, wizyty, wizyty rewanżowe, życzenia w tą i
      życzenia w tamtą. Zdecydowałem ci sie pomóć gdyż łączy nas rok urodzenia i
      oczywiście życzę ci byś nigdy nie wyglądała na 73 lata. Poza tym nasze jaźnie
      są rozłączne a mimo to zaliczamy sie do tego samego gatunku.
      Ty jak zwykle masz rację. A jesli ktoś stwierdzi, ze cie nie rozumie to znaczy,
      że nie ma racji.
      To tyle
    • kryzolia Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 13:44
      za bardzo sie tym wszytskim przejmujesz i za dużo uwagi poświecasz. Olej to
      towarzystwo, nie walcz z nimi, zajmnij sie swoimi sprawami, znajdź cos swojego i
      postepuj tak jak masz ochote, nie licząc się aż tak z tym co powie matka lub
      siostra.
      • marianna73 Re: stosunki rodzinne... 26.05.06, 13:14
        kryzolia napisała:

        > za bardzo sie tym wszytskim przejmujesz i za dużo uwagi poświecasz. Olej to
        > towarzystwo, nie walcz z nimi, zajmnij sie swoimi sprawami, znajdź cos swojego
        > i
        > postepuj tak jak masz ochote, nie licząc się aż tak z tym co powie matka lub
        > siostra.

        xxxxxxxxxxxx
        wiem,że tak właśnie powinnam myśleć ,cały czas uczę się tego...pomału,ale
        wiem,że idę w dobrym kierunku:-)))
    • noie Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 14:17
      wiec wlasnie od zeszlego roku ...walcze o swoje. dlaczego mam spedzac urodziny
      wtedy gdy inni chca i jak chca? stwierdzilam ze mam tego dosc.a poniewaz nie
      mam odwagi w zeszlym roku w czasie moich urodziny wyjechalam z rodzina na maly
      urlop. w tym roku dzwonilam do wszystkich z informacja ze nie robie w tym roku
      urodzin, byly oczywiscie hasla typu: aaa...forsy brakuje kazdemu , i nie
      wyciagalam nikogo z bledu.Chcialabym raz spedzic MOJE urodziny tak jak JA chce.
      Wczesniej przekladalismy tez impreze urodzinowa np. z wtorku na sobote, by
      kazdy mial szanse przyjsc. wtedy ludzie albo tylko dzwonili z zyczeniami we
      wtorek albo poprostu czekali do soboty. uwazam ze twoja matka nie powinna
      czegos takiego robic. jesli byla juz urodzinowa impreza, masz prawo powiedziec
      ze nie masz czasu bo sobie cos zaplanowalas.tez staram sie wyrwac z tego
      rodzinnego "przymusu" ale uwazam ze oko za oko zab za zab nie jest dobry
      (siostra),tym bardziej nie powinnas mowic tego twojej mamie jesli wiesz jaka
      ona jest.radze ci na poczatku te pare lat chodzic na urodziny i zapomniec ze
      siostra na wasze nie przychodzi. dajcie sobie troche szansy. dopiero po 2-3
      latach mozesz z czystym sumieniem powiedziec ze probowalas, ze dalas jej
      szanse. nie wyciagaj za szybko wnioskow (jesli chodzi o twoja siostre)....
      pozdrawiam
      noie
      • marianna73 Re: stosunki rodzinne... 26.05.06, 13:25
        ale uwazam ze oko za oko zab za zab nie jest dobry
        > (siostra),tym bardziej nie powinnas mowic tego twojej mamie jesli wiesz jaka
        > ona jest.radze ci na poczatku te pare lat chodzic na urodziny i zapomniec ze
        > siostra na wasze nie przychodzi. dajcie sobie troche szansy. dopiero po 2-3
        > latach mozesz z czystym sumieniem powiedziec ze probowalas, ze dalas jej
        > szanse. nie wyciagaj za szybko wnioskow (jesli chodzi o twoja siostre)....

        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        niestety okres szansy był dotychczas,ja od zawsze pamiętam o życzeniach,
        prezentach ,urodzinach,imieninach, prezentach na święta dla niej ,jej
        dziecka,ona -NIGDY!!!:nie chodzi tu o materializm ,ale jakąś zasadę
        wzajemności,przynajmniej symboliczną.Ona to robi świadomie, tak została
        wychowana, tylko do brania, typowa postawa roszczeniowa.

        Ale jednak moja kontroweryjna metoda przyniosła skutek, wstrząsneła nią,bo
        wyobraźcie sobie ,że siostra wczoraj odwiedziła nas z rodziną po bardzo długim
        czasie.Moja mała siostrzenica była u mnie pierwszy raz.
        Nawet nieudolnie próbowała wytłumaczyć się(choć to za duże słowo) z nieobecności
        na uroczystości niedzielnej.
    • kol.3 Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 14:39
      Wg mnie Marianno zareagowałaś właściwie. Zachowanie siostry było lekceważące
      (zapowiedziała przyjazd na uroczystość rodzinną, następnie nie przyjechała i
      nawet nie zadzwoniła z życzeniami), zachowanie matki - niezręczne. Jeśli matka
      chciała ratować sytuację - powinna była zostać w cieniu. Wyglądało na to, że
      stostra nadal nie wykazuje żadnej chęci naprawienia sytuacji, tylko matka chce
      się narzucić ze wspólną wizytą. Dobrze zrobiłaś że zapowiedziałaś rewanżowanie
      się taką samą monetą. Dziwne że obie panie nie grzeszące wyczuciem i
      wychowaniem negatywnie oceniają Ciebie.
      • paco_lopez Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 14:53
        Ty powinnaś na dworze królewskim pracować. Jakbym był królem to bym cie
        zatrudnił na stanowisku usuwacza ze mnie tego problemu. Na szczęście żyję na
        pustyni czy tam w lesie albo w dżungli. Chociaż może szkoda, ze cie nie
        zatrudnię.
      • wenus2006 Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 15:42
        A mnie sie podoba Twoja przemiana!!!!Niech teraz one troszeczke sie postarają o
        dobre stosunki i niech wreszcie zauważą Ciebie.Myślę,że sie dziewczyny ockną, a
        przynajmniej matka zwróci uwage,że ma dwie a nie jedna córke...
        Pozdrawiam
        • octopussy Re: stosunki rodzinne... 25.05.06, 16:03
          Oj znam ja twoje problemy oj znam. Mam taka mamcie i siostre. I chociaz
          mieszkam kilkatysiecy km od nich systematycznie 3 razy do roku ( srednoi ) krew
          mi burza. Trzymaj sie !! ale nie za daleko bo i za nimi zatesknisz tez.
    • marianna73 Re: stosunki rodzinne...cd 26.05.06, 13:03
      kolejna perełka...

      wczoraj napisałam do matki z zapytaniem kiedy mogę przyjechać(powód
      oczywisty-dzień matki)...odpisała,a w ciągu minuty dostałam od niej pomyłkowo
      kolejnego smsa tej treści:" TA z ...(tu pada nazwa dzielnicy w której mieszkam)
      pytała kiedy moze przyjechać".
      Po momencie konsternacji zorientowałam ,że był to sms pomyłkowo wysłany do mnie,
      adresatką miała być moja siostra,także sami widzicie jaka gorąca linia między
      nimi,każdy powód jest dobry,żeby był pretekstem do wylania na moją głowę wiadra
      pomyj i jadu,nawet pytanie-"mamo,kiedy mogę przyjechać?".

      Dla własnej matki nie jestem -córką ,jednym z jej dzieci jestem- TA !!!, na
      marginesie domyślam się ,że to mimo wszystko jeden z łagodniejszych epitetów
      jaki pada pod moim adresem.

      Mąż jest wściekły,uważa ,że wogóle nie powinnam dziś jechać do matki z życzeniami.
      • lenado Re: stosunki rodzinne...cd 26.05.06, 13:14
        Współczuję Ci
        Ja chyba pojechałabym do matki z awanturą...Zamiast życzeń. No chyba nie
        zasługuje na nic innego.
        Nie rozumiem takiego zachowania
        Jak tak można???
        A jak było w dzieciństwie?
        Tez Cie tak traktowała?
        Może teraz Ci zazdrości bo masz super męza i dzieci, ale to akurat wydaje mi
        sie mało prawdopodobne bo jak mozna byłoby zazdrosicic czegoś swojemu dziecku?

        • marianna73 Re: stosunki rodzinne...cd 26.05.06, 13:29
          a jednak trafiłaś w sedno ,też długo nie mogłam w to uwierzyć jak to
          możliwe,choć wszystko na to wskazywało,a jednak, moja matka bardzo wielu rzeczy
          mi zazdrości...wszytko dobre co w życiu mnie spotyka,co wypracowuję ciężką
          pracą,tłumaczy przypadkiem, deprecjonuje etc.
          • lenado Re: stosunki rodzinne...cd 26.05.06, 17:42
            naprawdę bardzo mi przykro...
            mało jest osób ktore nie mają problemów z rodziną ale problemy w relacjach
            rodzic-dziecko odczuwamy zawsze niestety najbolesniej
            życze Ci uśmiechu mimo wszystko i pozdrawiam ciepło
            lena
Pełna wersja