marianna73
25.05.06, 01:12
Według mojej matki dziś jak zwykle zachowałam się niewłaściwie, rozczarowaam
ją i dałam pretekst do obsmarowywania mi tyłka.Do rzeczy...
Wczoraj moje dziecko miało urodziny,a ja imieniny.Impreza rodzinna była w
niedzielę,głównie jest to świętowanie urodzin małego,ale ja również przyjmuję
życzenia od pamiętających o moich imieninach(właściwie w tym roku pominęto
mnie),nie mam w zwyczaju dopominać się głośno i znacząco o życzenia i prezenty
od zapominalskich,nie obrażam się również o to.
Zabolało mnie bardziej to ,że moja znacznie młodsza siostra (notabene
ulubienica mojej matki)która 6 miesięcy temu również została matką jak zwykle
zignorowała urodziny mojego dziecka,mimo tego ,że sama zapowiadała ,że
przyjedzie.Nie uznała również za zasadne poinformować mnie dlaczego nie
przyjechali,mimo tego,że oczekując ich we wspomnianą niedzielę,wysłąłam jej
smsa z pytaniem czy już jadą do nas.W konsekwencji poinformowałam matkę,żeby
przekazała jej ,że ja też zacznę rewanżować jej się tym samym i czuję się
usprawiedliwiona z nieobecności na urodzinach jej dziecka.
Wczoraj rano dostałam od matki smsa z informacją że przyjadę z siostrą pod
wieczór do nas.Zero pytań czy nie mamy innych planów, czy nam pasuje...jak
zwykle zresztą ,uznała ,że bezwględnie powinniśmy być zachwyceni i dostosować
się do nich.
Wysłałam matce smsa,że przykro mi,ale mamy na dzisiejszy dzień już inne plany,
mąż zabiera mnie i syna na kolację urodzinowo-imieninową.Napisałąm ,że mogą
przyjechać nastepnego dnia,ale proszę ,żeby poinformowali mnie o tym jeśli
chcą skorzystać.Ona odpisała ,że skoro nie mogą przyjechać to życzy mi
wszystkiego najlepszego z okazji imienin(zaznaczam ,że dla mojej zasadniczej
matki nie istnieje forma składania życzeń za pośrednictwem smsów,jest bardzo
temu przeciwna,także była to znacząca aluzja pod moim adresem).
Wiem ,że matka nie akceptuje odmowy z mojej strony i taka odpowiedź absolutnie
jej nie satysfakcjonuje i traktuje to jako kolosalny afront z mojej strony.
IMO skoro impreza była w niedzielę to nie ma powodu ,aby przyjmowała gości
przez kilka dni, tym bardziej skoro mamy inne plany.Mam chyba prawo spędzić
ten wieczór ze swoją najbliższą rodziną??? A może jestem dziwaczką i
egoistką jak zwykła sądzić o mnie matka???
Zaznaczam ,że takie zachowanie jak dzisiaj jest swoistym novum, zaczynam się
przeciwstawiać i walczyć o swoje, uczę się zdrowego egizmu, bo dość mam
podkładania się "kochanej " rodzince i nieliczenia się ze mną,moim czasem i
moimi planami etc.Dotychczas zrobiłbym to czego oczekuje matka, czyli zmieniła
plany i dostosowała się do niej.
Oceńcie to obiektywnie proszę.
Więcej na temat moich nieciekawych stosunków z matką w wątku poniżej:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=39032477&a=39032477