renkaforever
28.05.06, 03:23
Szlam z psem, za soba slyszalam zgrzyt malych kolek jadacych po chodniku. Nie
ogladalam sie, oczami wyobrazni widzialam matke z wozkiem.Kiedy jednak
podeszlam do lawki i usiadlam zeby sie pohustac jak zwykle, ujrzalam
kustykajaca staruszke, ktora poruszala sie przy pomocy wozeczka.Zmierzala ku
drugiej hustawce.Z pewna uwaga odstawila wozeczek i powoli usiadla na lawce.
Zauwazylam usmiech na jej twarzy, kiedy zaczela sie bujac.Miala wlosy biale
jak mleko, byla umalowana w sposob bardzo dyskretny i ubrana byla bardzo
elegancko, w takie jasne, bezowe kolory. Byla taka "wyprasowana" i do tego
usmiechnieta. Przyjemnie bylo na nia popatrzec.Wymienilysmy spojrzenia.
Pomyslalam sobie, ze ona ma cos takiego mlodego, filuternego w oczach i
usmiechu. Miala naprawde piekna twarz. Nawet zmarszczek nie widzialam, ale
to byla kobieta w pelni swojej zimy. Prawdziwa Pani Zima. Wokol na klombach
krzewy rozane z napecznialymi pakami, upal taki, ze golebie nawet nie fruwaly
tylko spacerowaly i podskakiwaly, a ona, taka spokojna, piekna Pani Zima
bujala sie na swojej hustawce.