wlodzimierz.ilicz Idea GW jest prosta 06.06.06, 22:21 Kapitałowi potrzebni są pracownicy zdyscyplinowani, tzw. dyspozycyjni, zdolni do siedzenia po godzinach na rozkaz aż do skrajnego wyczerpania. Lub do ciągłych wyjazdów. A więc tacy bez obowiązków rodzinnych - samotni. Albo homoseksualiści - bez dzieci. W tym celu finansowana przez kapitał GW wszczyna kolejną akcję rozbijania rodzin pod hasłem: "Mąż cię nie bije ? To nic nie szkodzi. Z pewnością jesteś przez niego szykanowana psychicznie z byle powodu. Nie miej więc dzieci i odejdź od niego.". A wtedy będzisz lepszą ofiarą wyzysku w pracy. Zwykłe małe utarczki lub niesnanski rodzinne (któż ich nie ma) można podbechtywać u histeryczek do poziomu "przemocy psychicznej". Kto się da nabrać kapitalistycznym złodziejom i niszczycielom rodzin by zdemolować swoją dla ich zysku ? Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Ja piszę 100% serio. Sam pracuję tam gdzie 06.06.06, 22:52 najbardziej cenione są stare albo młode panny lub starzy albo młodzi kawalerowie nie myślący o żadnych rodzinach. Słowem osoby samotne. Można im kazać siedzieć w pracy do oporu. Nie mają żadnego pretekstu bo np. muszą zabrać dziecko z przedszkola. Muszą dać się pracodawcy maksymalnie wyzyskiwać. Odpowiedz Link Zgłoś
mademoiselle-elle Re: Ja piszę 100% serio. Sam pracuję tam gdzie 06.06.06, 22:56 Nie prawda, młodych i niezaleznych wciagneły inne portale Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: To bank a nie portal. Tak jest w banku. 07.06.06, 00:21 To chyba tylko w baaardzo młodym kapitaliźmie. W bardziej dojrzałym najwartościowszymi pracownikami są małżonkowie z dziećmi i kredytem na dom, bo są to ludzie, którzy desperacko potrzebują pracy, mają zobowiązania finansowe, a ciężarami związanymi z wychowaniem dzieci się dzielą (samotne matki czy ojcowie wszystko muszą załatwić sami, więc ryzyko jest większe). Panny w wieku rozrodczym, czyli przed menopauzą, są beznadziejnymi kandydatkami na pracownika, bo im zegar biologiczny bije i prędzej czy później (raczej prędzej niż później) zajdą w ciążę (fakt posiadania bądź braku męża nie ma tutaj żadnego znaczenia). Kawalerowie są za to ludźmi, którzy unikają zobowiązań i odpowiedzialności. Jak widać, problem "wychowywania" sobie kadry pracowniczej nie jest taki jednowymiarowy, jak próbujesz to przedstawić. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
stkozlowski Banialuki. Kapitał nie patrzy na długi dystans. 07.06.06, 09:36 Chodzi o szybkie zyski z szybkiego wykorzystywania pracowników. Nota bene: Jeden z najlepszych (samotnych) pracowników wykorzystywany w ten sposób już odszedł. Miał dość. Odpowiedz Link Zgłoś
kiniox Re: Banialuki. Kapitał nie patrzy na długi dystan 07.06.06, 17:49 To jest wciąż jeszcze polski standard i obowiazujący głównie w zawodach nie wymagających kwalifikacji. Dojrzały kapitalizm działa trochę inaczej, zwłaszcza w tych dziedzinach, w których potrzebne są jakieś umiejętności. Dlatego nie zgadzam się, że to jest imminentną cechą kapitalizmu w ogóle, tylko kapitalizmu w polskim wydaniu. Czemu sprzyja sytuacja na naszym rynku pracy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
allspice Re: Idea GW jest prosta 06.06.06, 22:30 Idea prosta,tak jak Lenin wiecznie żywy.Problemu,jak się o nim nie mówi i nie pisze- nie ma.Przecież tych historii nikt sobie nie wymyślił.One są prawdziwe. Nie należy do tego dorabiać żadnych idei. Odpowiedz Link Zgłoś
mademoiselle-elle Re: Idea GW jest prosta 06.06.06, 22:31 A właśnie że nalezy dorabiać, konsultujac sie na przykład z dobrym specjalista Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Pytanie na ile mamy tu historii a na ile histerii 06.06.06, 22:56 I damskiej i męskiej. Nie dajcie się podbechtywać manipulatorom do niszczenia własnych rodzin. Kapitał was potrzebuje - ale bez mężów, żon i dzieci. Dla pracodwacy to kłopot. I liberalna GW pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 pierniczysz włodzimierzu iliczu 06.06.06, 23:40 napisz jeszcze że to kapitał żydowski usiłuje tak niszczyć prawdziwych polaków. znam konkretne firmy które preferują pracowników o stabilnej sytuacji rodzinnej bo wiadomo że tacy ludzie są bardziej przewidywalni. jakby co to pracuje w dużej zachodniej firmie i różne rzeczy zdarzyło mi się widzieć ale nie słyszałem żeby sponsorowała ona gw w celu rozbicia pracowniczych rodzin Odpowiedz Link Zgłoś
mademoiselle-elle Re: pierniczysz włodzimierzu iliczu 06.06.06, 23:43 Tu był ring, rozgrywały sie osobiste porachunki i nikt tego nie sponsorował. Jerry Springer Live Odpowiedz Link Zgłoś
stkozlowski Nie przypisuj mi bzdur. Jako Włodzimierz Ilicz sam 07.06.06, 09:45 w części byłem Żydem. Ale nie dlatego nie mam nic przeciw mniejszościom narodowym. Po prostu taki jestem z wychowania. Nie słyszaleś aby GW była sponsorowana przez zachodnie firmy ? Chyba jesteś ślepy skoro nie widzisz masy ogłoszeń reklamowych tych firm w GW. GW z tego żyje a nie z twoich 1,5 zł za gruby egzemplarz. Kto płaci ten wymaga i jego interesy trzeba realizować. Także te mniej pokazywane publicznie. Np. dlaczego GW stale atakuje Białoruś i Łukaszenkę a nigdy Kazachstan ? To takie same reżymy. Ale Białoruś nie pozwala zachodnim firmom przejąć swego przemysłu a Kazachstan - owszem daje zachodowi zarobić na nafcie. Taka różnica. Odpowiedz Link Zgłoś
jjr44 nic nie musze przypisywac :-) 07.06.06, 23:01 ogłoszenia zachodnich firm są w zasadzie w każdym piśmie. miejsce zamieszczenia reklamy wybiera agencja na podstawie analiz profilu produktu i czytelnika pisma. pracowałem blisko tej branży wiec mam o tym pojęcie. Tylko niektóre rządy sponsorowałay np trybunę przez dawanie ogłoszeń. pomysły że firma daje reklamy gw po to żeby GW swoją krecią robotą promowała homoseksualizm i rozbijała małżeństwa nawet już mnie nie śmieszą, wyglada na to że jesteś paranoikiem. Co tu się z czyjegoś nieszczęścia smiac... w korporacjach sporo ludzi rozwała sobie życie w pogoni za karierą i pieniądzem ale to inna sprawa z michnikiem judajczykiem nic nie mająca wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
int1 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 06.06.06, 22:28 rozumiem ten problem... piękny dom, "udana rodzina", szcęśćie piękną gembą.. a ja czuję ten terror, kiedy mąż wraca do domu.... czasem jest w porządku, miło, powiedziałabym nawet , że: " po domowemu"... ale częściej jest inaczej.. nie masz prawa głosu, bo nie zarabiasz. "do domu!" gdy wyszłam do jego zanjomych się przywitać. czuję, jak ja -wykształcona, oczytana, nieszpetna (samoreklama :)) staję się coraz bardziej zależna i niesamodzielna. kiedy mam jakiś pomysł wyjścia "do świata", podjęcie jakiejś pracy, wykożystania swojej wiedzy, słyszę "bankrut", "to się nie uda", "strata czasu".. notorycznie podcinane skrzydła.. ale rodzina. ale przecież "tak dobrze nam się powodzi.. dziecko takie szczęśćliwe... za 15, 12 lat się wyrwę. Uda mi się. Odpowiedz Link Zgłoś
mniklas5 Re: rozwiazanie 06.06.06, 22:50 prosze bardzo zamiast budowac kolejne koscioly w Polsce , dlaczego nie buduje sie domow dla "uciekinierek" z dziecmi gdzie znajda tymczasowe schronienie. W USA sa takie domy prowadzone przez siostry zakonne, wiele kobiet ma moznosc w spokoju , bez strach zastanowic sie co dalej , tym bardziej ze korzystaja z bezplatnych porad prawnych Odpowiedz Link Zgłoś
zebledeble Re: rozwiazanie 06.06.06, 22:56 Prosze o podanie jakiegokolwiek adresu w tri-state. Odpowiedz Link Zgłoś
aniutek Re: rozwiazanie 07.06.06, 04:18 zebledeble napisała: > Prosze o podanie jakiegokolwiek adresu w tri-state. bardzo prosze, jedna instytucja z wielu www.safehaven.org/programs Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz Kolejna żona rybaka z bajki o rybaku i rybce 06.06.06, 23:00 Wszystkiego ci mało ? Zostaniesz nad rozbitym korytem. Odpowiedz Link Zgłoś
plus_k Re: Kolejna żona rybaka z bajki o rybaku i rybce 07.06.06, 09:40 może byc rozbite, może być puste ale moje. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodzimierz.ilicz To najgorszy egoistyczny punkt widzenia. 07.06.06, 09:50 Niegdy nie powinnaś wychodzić za mąż. Małżeństwo to wspólnota ale są tacy, którzy nigdy nie potrafią mieć wspólnych rzeczy i nie potrafią współpracować. Odpowiedz Link Zgłoś
plus_k Re: To najgorszy egoistyczny punkt widzenia. 07.06.06, 10:44 co powiesz...? czy aby napewno tak myślisz ? Dziękuję za radę - za mąż z pewnością nie wyjdę, bo mam je już za sobą :) Odpowiedz Link Zgłoś
zebledeble Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 06.06.06, 23:54 Po paru ciezkich latach, moja zona zaczela zauwazac, ze cos jest z nia nie tak. Te historie o pluciu, manipulacji, odcinania mnie od swiata, kontroli, krzykow, wyzwisk sie powoli koncza. Na koncie tysiace dlugu, a ja wreszcie zaczynam otwierac oczy i widziec, ze - nie bylem ofiara jej, ale bylem ofiara samego siebie. slaby, zagubiony, bez Boga. Zrobilem z siebie ofiare. Nie, nie dawalem milosci - robienie wszystkiego co zona chciala (co za roznica czy to zona czy maz maltretuje?) - nie bylo dawaniem milosci. To byla pasywnosc, a agresja wzbijala pyl w duszy, ze az dlawilo. - zona byla i jest ofiara swojej przeszlosci i swojej wlasnej slabosci. Nie potrafi(la) zobaczyc co robi zle, bo nie potrafila przyjac tego do wiadomosci. Przeciez nie mogla zaakceptowac, ze to nie swiat jest przeciwko niej i ze to wszystko, te zmarnowane lata zycia, sa nie dlatego, ze rodzice skrzywdzili, ale ze ona pielegnowala te krzywne. Znalazla, mnie. A ja nie bylem wystarczajaco dobry aby moc jej pomoc. Zamiast tego razem zaczelismy tonac. Ona w okrucienstwie i poczuciu winy, a ja w skrytej agresji nie wiedzac co poczac aby nie stac sie taka sama osoba, jak ona. Dzieki Bogu, Dzieki Ci Boze, zrozumialem najpierw moj blad. Jak mozna uleczyc sie, jesli sie nie wie, ze jest sie chorym?! Psychologicznie rzecz biorac - "Jesli jest sie 'chorym', nie mozna zobaczyc wlasnej choroby, jesli nie zostanie ona oswietlona Prawda z zewnetrza nas" Dzieki Bogu zwrocilem sie do Niego po pomoc. Trwalo to dlugo, bo sam jestem bardzo uparty. Ale w koncu do mnie dotarlo. Bol oddalem Bogu, i skierowalem sie z miloscia do zony, widzac w niej, nie mojego kata, a ofiare wlasnej iluzji. Dzieki Bogu, to pomogla jej zauwazyc, ze jednak jest cos nie tak. Wreszcie jest gotowa aby pojsc do psychologa. Nie, nie dzieki mi, ze nauczylem sie dawac milosc na jej objawy cierpienia, ale dzieki Bogu, ze mnie obdarzyl zrozumieniem, ze tylko milosc moze zwyciezyc. Bede tutaj szczerym do bolu - odwrocenie sie do Boga i spojrzenie szczerze na prawde jest bardzo trudne. Ale jesli zrobi sie to z wiara w Boga i modlitwa, ma sie wieksza szanse niz wiekszosc osob - osob zamknietych w swoim szklanym pudelku, jak ten zolw z reportarzu, zwinieci w cierpieniu... Oddajcie ten bol Panu Bogu! Odpowiedz Link Zgłoś
lutyl0 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 06.06.06, 23:55 Piszesz scenariusz do brazyliany? Odpowiedz Link Zgłoś
mobrebski Przemoc psychiczna nie istnieje 06.06.06, 23:42 Nie istnieje coś takiego jak przemoc psychiczna. Fizyka zna energie potencjalną, kinetyczną, elektromagnetyczną, ale z psychiczną już gorzej. Moc to energia (praca) podzielona przez czas. Można więc od biedy mówić o mocy potencjalnej, kinetycznej a nawet mocy pozornej, ale co to jest moc psychiczna, raczej nie bardzo wiadomo. A skoro nie ma mocy, to nie ma też przemocy. Drogie Panie, psycholożki i mądre feministki szczególnie! Odkąd świat światem dziewczynki nawt kwiatkiem nie można było uderzyć. I słusznie, bo czemu zwykła siła ma docydować o racji. Dziś jednak macie szanse równe. I co się okazuje? Że co poniektóre panie są dręczone męską energią psychiczną! Po pierwsze, jak wspomnieliśmy wyżej, niefizyczne szanse macie równe. A po drugie, czy aby manipulacja, szantaż, aluzje, cicha, sycząca krytyka i skrywanie prawdy to aby na pewno specjalność męska? Przemoc psychiczna oznacza, że są panie, dla których mężczyzna ma być uroczym chłopaczkiem, najlepiej półgłupim na tyle, by nie czuł smyczy, lecz na tyle mądrym, by przynosił pieniądze. Ale choć panie takie tworzą jak moda swój własny poprawny politycznie popyt, nie zmienia to faktu, że kopanie mężczyzny po tyłku raczej nie skłoni go do kochania kopiącej. A że wielu mężczyzn nic do kochania nie skłania - to już całkiem inna historia. I tu jest prawdziwy problem. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Kryzys miłości to nie przemoc psychiczna. To po prostu kryzys miłości. Michał Obrębski Odpowiedz Link Zgłoś
id999 Re: Przemoc psychiczna nie istnieje 06.06.06, 23:55 > Nie istnieje coś takiego jak przemoc psychiczna. > Fizyka zna energie potencjalną, kinetyczną, elektromagnetyczną, ale z > psychiczną już gorzej. prymitywny scjentyzm polaczony z baaardzo duza iloscia zlej woli Odpowiedz Link Zgłoś
plus_k Re: Przemoc psychiczna nie istnieje 07.06.06, 09:42 biedaku - przeczytaj jeszcze raz artykuł. Nic z niego nie zrozumiałeś :( Odpowiedz Link Zgłoś
mobrebski Re: Przemoc psychiczna nie istnieje 07.06.06, 17:33 ... nie czytałem, bo i szkoda mi było czasu. Michał Obrębski Odpowiedz Link Zgłoś
kazimierz_marionetkiewicz To jest straszna rzecz!!! Moj brat byl ofiara 06.06.06, 23:46 takiej przemocy! Zwiazal sie z psychicznie niezrownowazona kobieta... w dodatku po psychologii. Po pewnym czasie byl wrakiem czlowieka, klebkiem nerwow. Dobrze ze udalo nam sie go wyrwac z jej szponow. Dla tychco pisza ze przmoc w rodzinie dotyczy glownie kobiet. Szczerze w to watpie. Kobiety sa o wiele bardziej agresywne od mezczyzn, problem w tym ze mezczyzni poprostu o tym nie mowia. Policja ich wysmieje, podobnie ze znajomymi, pozostaje rodzina, ale i tutaj nie kazda jest tak wyrozumiala ("chlopie! jaja se robisz?") Moze warto zrobic badania na temat przemocy kobiet wobec meczyzn? Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9823 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 00:13 tu na tym forum też jest stosowana przemoc psychiczna wobec mężczyzn Odpowiedz Link Zgłoś
annamarianna Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 01:16 Marynarz. Przystojny. Róże na każdym spotkaniu. Czułość, opieka, serdeczność. Tak było przed ślubem. A po? Pierwsza scena zazdości. Bezpodstawna. Milczenie trwało trzy dni. Byłam tak zszokowana, że nie potrafiłam właściwie zareagować. Nie dało się porozmawiać, wyjasnić-był jak głaz. Po prostu milczał. Przyzwyczajona do "królewskiego" wcześniejszego traktowania przestraszyłam się, że to utracę. Robiłam wszystko, żeby go udobruchać. Udało się. Następnym razem milczenie trwało tydzień. Teraz rekord wynosi 3 miesiące. 4 lata temu przelał wszystkie pieniądze na swoje konto. Na zycie wydziela. Przed wyjazdem w morze muszę dokładnie określić dodatkowe potrzeby, nawet przewidzieć chorobę. Muszę podać cenę podręczników szkolnych- jeśli się pomylę- moja sprawa skąd wezmę pieniądze. Dlaczego nie pracuję? Najpierw dlatego, że dzieci małe, pokrzywdzone stałym brakiem ojca, później koniecznością leczenia jednego z synów dietą bezglutenową. A później? Myslicie, że nie próbpwałam pójść do pracy? Jeszcze jak! Ale nie miałam z kim zostawić dzieci. Gdy przypływał moja mama nie miała prawa wstępu do naszego mieszkania. dzieci widywały babcię po kryjomu- każde "odkrycie" wizyty u niej kończyło się 2-tygodniowym nieodzywaniem.Okraszał to wszystko wypiciem przynajmniej butelki wódki, po którym zaczynała się lista grzechów głownych mojej rodziny. Gdyby to dotyczyło tylko mnie, to bym się nie przejmowała. Ale wyobraźcie sobie 5-letniego szkraba, który stoi przy "tatusiu" i po raz trzeci cos do niego mówi,a odpowiada mu milczenie. dziecko ucieka z płaczem a "pan i władca" ma satysfakcję, że wszystkich należycie ukarał. Kara dotyczyła też sfery finansowej. Dawanie po 10zł. na obiad, co powodowało konieczność codzienneg proszenia o pieniądze. Próbowałam szukać pracy. Musiałam więc zostawić dzieci z nim w domu. Wracałam około czwartej- oczywiście obiad miał być ugotowany, zrobione zakupy, posprzątane mieszkanie- no więc wracam o tej czwartej- a moi synowie mówią, że tata nie chciał im dać jedzenia- powiedział, że dostaną, jak mama przyjdzie. Do przedszkola nie mogli isć-ze względu na chorobę jednego z nich. Gdy zaczęli chodzić do szkoły - 7 letnim dzieciom kazał wkręcać żarówki, manipulować przy prądzie. Kazał jeździć na odległe osiedla, gdzie nigdy przedtem nie byli, samym zapalać gaz. Nie interesował się, co robią na podwórku, potrafił zasnąć w południe i nie otwierać drzwi. Kiedyś wrócił z morza-zbiegło się to z zakonczeniem pierwszej klasy synów (bliźnięta) To była dla nich taka ważna uroczystość. Dostali nagrody,wręczyli mi zaproszenie na imprezę. Nie mogłam przy nich nie być w takim dniu. Ale mój mąż musiał wziąć taksówkę i nie miał mu kto pomóc dźwigać bagaży- milczenie trwało miesiąc. Oczywiście nie odzywał się też do synów. Wiecie jak czuje się dziecko, które nie widzi ojca przez 6 miesięcy, idealizuje go, a potem dostaje "kopa" nie wiadomo za co?. Nie wiedziałam jak się od niego uwolnić. Mieszkanie było w gruncie rzeczy moje- brat przepisał mi swoją książeczkę mieszkaniową, pożyczył pieniądze (do dzisiaj nie dostał całej kwoty)-i co- miałam się wyprowadzić do 1 pokoiku u mojej mamy?I zostawić mu 3-pokojowe mieszkanie? Miałam złożyć o rozwód i go za wszelką cenę wymeldować- a z czego zapłaciłabym czynsz? A może musiałabym podzielić mieszkanie i znosić awantury- psucie pralki, lodówki (już to było) za co bym to naprawiła? W tym okresie zaczęło już być ciężko o pracę. Nie wiem, jak to wszystko wytrzymałam. Choziłam do psychologa. Poradziła mi znaleźć sobie nawet kochanka. A ja boję się facetów, nienawidzę ich, nie wierzę, że mogłabym spotkać normalnego. Jestem atrakcyjna, oszczędna, niegłupia i co? Ktos powie, że jednak brakuje mi rozumu. Może tak a może nie. Wychowałam wspaniałych synów, potrafią powstrzymać gesty nienawiści do ojca. Przeraża mnie perspektywa spędzenia reszty życia w takiej zalezności finansowej. Ale próbuję podjąć ostatnią próbę - chociaż mam 45 lat p[róbuję skonczyć dwuletnie studium na kierunku dającym szansę pracy. Nie wiem czy mi się uda, bo mam problem z kwestią finansową. Może ktoś ma doświadczenia na tym polu. Pieniadze, które mąż "wyprowadził" na swoje konto są przeciez wspólne. czy jest sposób odzyskania swojej części- tak, aby nie zdażył ich gdzieś "upłynnić" Czy mogę wnieść o zablokowanie jego konta do czasu podziału majatku (myslę oczywiście o rozwodzie). Synowie są już prawie dorosli, to daje mi szansę wyrwania się z tego chorego związku. Myślę, że dobrze byłoby założyć jakieś stowarzyszenie kobiet, które są maltretowane psychicznie. Może wśród nich znalazłaby się jakaś prawniczka, która dałaby wsparcie konkretniejsze- przecież nie możemy startować po 20 lub wiecej latach małżeństwa z pustą walizką. Nie oszukujmy się- bez pieniędzy a zwłaszcza bez pracy nie da się rozpocząć życia na nowo. Zwłaszcza, że jesteśmy stłamszone, mamy niską samoocenę i często liczne choroby "wychodowane" na podłozu nerwicowym. Pozdrawiam wszystkie podobne do mnie kobiety-mam nadzieję, że uda się nam jakoś wyjść z tych chorych związków. Odpowiedz Link Zgłoś
mniklas5 Re: link 07.06.06, 01:40 www.ehow.com/ szukaj: battered women' shelter lub shelters for victims of domestic violence etc Odpowiedz Link Zgłoś
dascha.semcov tak, mężczyźni też cierpią 07.06.06, 02:38 To przerażające, że tylu ludzi ma do opowiedzenia swoją historię z przemocą psychiczną w roli głównej. Ale może dobrze, że jest takie miejsce, gdzie można zrzucić z siebie ten ciężar, bo żaden rozsądny człowiek do tokszołów biegać nie będzie. Taak, przemoc psychiczna dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, ale zawsze (powtarzam – zawsze!) najbardziej cierpią dzieci. W moim domu to ojciec i my – dzieci (głównie ja) byliśmy ofiarami przemocy ze strony matki. Tak, podstawowym grzechem jest uległość i miłość ofiary, którą kat wykorzysta i obróci na swoją korzyść. Matka skłóciła ojca z całą jego rodziną, odseparowała go od przyjaciół, tak, że w końcu został sam jak palec. Awantury, które ciągnęły się godzinami, wieczne pretensje o wszystko, zapędzanie ofiary do narożnika i kilkugodzinne dręczenie jej, wymyślaniem niestworzonych historii. A ofiara jest zbyt uległa, totalnie uzależniona psychicznie, materialnie, emocjonalnie, słowem zbyt słaba, nawet na to, by wyjść z domu i nie musieć tego słuchać. Bo zarówno ojciec jak i ja wiedzieliśmy, że aby wyjść z domu, to trzeba mieć pozwolenie kata. Matka nigdy nie kochała ojca, zawsze uważała go trochę za fajtłapę, ciamajdę, życiowego nieudacznika, zresztą nie raz mu to wykrzyczała. A ja mam to szczęście, że jestem bardzo podobna do ojca – osobowościowo, jak i charakterologicznie, więc nic dziwnego, że mnie też specjalnie nie lubiła. To ciekawe, ale chyba nikt tak źle o mnie nie myśli, jak własna matka – dla niej jestem osobą chorą psychicznie, niedorozwiniętą, a także zwykłą kur...ą, którą każdy może wyruh.....ać (cytat dosłowny). Myślicie, że miło jest słyszeć takie słowa, od osoby, którą kocha się bezgraniczną i absolutną miłością? (bo tak było, dopóki sama tej miłości nie zabiła) Kiedyś zrobiła mi kilkugodzinne przesłuchanie, dlaczego wypłaciłam ze swojej książeczki oszczędnościowej 10 zł, kto dał mi na to pozwolenie. Kiedy nie chciałam powiedzieć (bo miałam już wtedy 17 lat i prawo do choć odrobiny prywatności), słyszałam, że mnie zatłucze, i że mam się wynosić z domu. Kiedy po kilku godzinach dałam za wygraną i powiedziałam, że kupiłam sobie książkę (była to „Panna Nikt), miałam nadzieję, że to już koniec i da mi spokój. Nic nie dało wychodzenie do swojego pokoju, próba zajmowania się lekcjami, czy czytanie książki, ona przychodziła za mną, albo wzywała mnie do siebie, i krzyczała, ze mam to odłożyć, bo ONA MÓWI DO MNIE W tych awanturach potrafiła mi wykrzyczeć takie rzeczy, których nie mówi się nawet największemu wrogowi, a ja nie mogłam wstać i tak po prostu wyjść. Tak bardzo potrafiła mnie ranić słowami, że nawet teraz, po latach, to boli. Nerwica? Oczywiście, że tak, miałam poważną nerwicę, ale i to potrafiła obrócić przeciwko mnie. Gdybym dziewięć lat temu nie uciekła z piekła, byłabym teraz wrakiem człowieka. Takim wrakiem jest niestety mój ojciec, ale dla niego na pomoc jest już niestety za późno. Teraz jestem już dorosłą kobietą, ale taką trochę eee... kaleką emocjonalną. Nie układają mi się kontakty z ludźmi, nie mam zbyt wielu znajomych, jak ognia unikam konfrontacji, nikomu nie potrafię tak naprawdę zaufać, nikogo pokochać. Niby wszystko jest ok. – kończę drugie studia, mam pieniądze i jakiś tam – przyzwoity w sumie związek z mężczyzną od 3 lat, ale ...trudno jest mi radzić sobie w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
hamerykanka Re: link 07.06.06, 04:16 Sproboj YWCA. To siec schronisk dla maltretowanych kobiet. Mieszkalam w jednym z nich. Rowniez Catholic Charities maja rozne formy pomocy. W Twoim lokalnym urzedzie imigracyjnym maja broszurki z adresami i telefoanmi prawnikow pro bono i schronisk. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
path3 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 04:41 Żenujący artykuł. Wiadomo, że to wasnie kobiety są mistrzyniami w psychicznym znęcaniu się i o niebo przewyższają w tym mężczyzn. Ich ofiarami są często nieletnie dzieci. Sam znam sytuację, gdy powiesiło się 12 letnie dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
path3 Kobiety mistrzyniami w znecaniu psychicznym 07.06.06, 04:51 To stara prawda i dlatego artykuł jest bardzo słaby Odpowiedz Link Zgłoś
aga366 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 08:01 Witam.Z gadzam się z wieloma opiniami, które tu zostały zamieszczone. Przemoc psychiczna to coś co bardzo trudno zdefiniować samej ofierze. Bijemy się z myślami, cierpimy i zastanawiamy czy aby napewno tak powinno wyglądać życie. Droga do wolności jest bardzo trudna i długa. Po wydostaniu się z piekła zostaje pustka i człowiek zadaje sobie pytanie "dlaczego pozwoliłem/łam sobie na to?" Odpowiedzi nie ma. I pomimo starań wracają demony przeszłości. Skaleczona dusza chyba nie ma szans zagoić się na zawsze. To stygmat, który nosi się już do końca życia. Ten temat powinien być poruszany częściej może dla kogoś będzie katalizatorem do wprowadzenia zmian. Ja dostałam w życiu szanse chociaż zapłaciłam za to wysoką cenę. Teraz buduje życie od nowa i powiem warto było. Mimo strachu, łez, załamań. Jestem człowiekiem i będę o tym pamiętać - już zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
magdawieczorek Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 09:10 Ja mówie szczerze co o tym wszystkim myślę, bo ten artykuł skutecznie wyprowadził mnie z równowagi. Droga Mariolu, ty nie zasługujesz na syna, jesteś tchórzem i egoistką. Takie osoby myślą tylko o własnym strachu. Ja poszłabym z dzieckiem gdziekolwiek, do domu opieki czy samotnej matki, jeśli mój mąż by je krzywdził. Wnisłabym sprawę o rozwód, mieszkanie i alimenty. Trzeba walczyć o siebie, a przede wszystkim o dzieci. Ale nie, dla Was, durne, ważniejsze są ciepłe majtki, futerka czy szlaczki w łazience. Radzę się leczyć z egoizmu dla dobra dzieci. Zaznaczam, że sama mam dziecko. Jak zaczęłam czytać ten artukuł, to było mi was nawet żal. Ale bardzo szybko mi przeszło. Jesteście złymi matkami, bo nie potraficie odejść i zadbać o własne dziecko !!! Odpowiedz Link Zgłoś
magdacan Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 09:48 Magdawieczorek, jak przeczytasz ten artykul jeszcze raz do sie dowiesz, ze mariola wyprowadzila sie od swojego "meza" Odpowiedz Link Zgłoś
magdawieczorek Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 08.06.06, 14:35 Nie pisałam do tej konkretnej Marioli, tylko do wszystkich Mariol czy Krystyn, bo te są tylko przykładami. Ile dzieci jeszcze będzie głodować czy żyć w strachu? Niektóre kobiety nigdy nie powinny być matkami, na to trzeba zasłużyc... Odpowiedz Link Zgłoś
plus_k 28 lat żyłam ... 07.06.06, 09:35 ... w takim związku. Siły na odejście znalazłam w sobie. Przede wszystkim trzeba się odważyć... !!! Odwagi wszystkim nękanym kobietom życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
vortex21 I mężczyznom odwagi .... 07.06.06, 09:47 Niełatwo jest żyć z katem czy modliszką ... Odpowiedz Link Zgłoś
plus_k Re: I mężczyznom odwagi .... 07.06.06, 09:50 i dlatego najlepiej wybrać wolność. Obojętnie której strony ona tyczy. Szkoda tylko, że zebranie odwagi w sobie trwa czasami tak wiele lat. Odpowiedz Link Zgłoś
aasb Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 09:49 Jestem młodym psychologiem, moja specjalizacja to właśnie przemoc w rodzinie, przemoc seksualna. Zawsze chciałam pracować ze sprawcami, bo wierzę, że dzięki temu, że im się udzieli pomocy, można pomóc ofiarom. I jakież było moje zdziwienie, kiedy zaczęłam szukać instytucji zajmujących się tematyką. Mieszkam w Warszawie i udało mi się znaleźć aż jedną grupę wsparcia dla sprawców przemocy i wiecie co spotykają się raz na pół roku, ale oczywiście dotacje z gminy są bardziej regularne. Znalazłam też kilka ośrodków pomocowych dla ofiar z CK na czele i tu się niemiło rozczarowałam, bo tu z kolei pomaga się od poniedziałku do piątku od 9.00 do 17.00 tak również działa telefon zaufania w tym centrum, zapomnijmy o pomocy w wakacje, święta itp. Na jedynym spotkaniu na jakim miałam okazję być Panie rozmawiały o urządzeniu sobie "śledzika" (rzecz miała miejsce przed świętami), poza tym okazało się, że jestem jedyną osobą z wykształceniem psychologicznym, reszta Pań to albo osoby, które np. własnie przechodziły na emeryturę i nudziło by im się w domu i w wieku 60 lat odkrywały swoje nowe powołania, albo ofiary przemocy, lub DDA. Nie twierdzę, że trakie osoby nie są zdolne do pomocy, bo pewnie lepiej rozumieją różne sytuacje, ale moim zdaniem zbyt emocjonalnie same do tego podchodzą i naprawdę dobrym pomysłem jest pomoc takich osób we wsparciu ze specjalistami, którzy (wybaczcie określenie) spojrzą na to zimnym okiem. Boli mnie, że tyle się mówi o pomocy i ofiarom i sprawcom, a tak naprawdę niewiele się z tym robi... Tak bardzo chciałabym pomagać takim ludziom i znaleźć podobnych mnie, którzy wspólnie by zrobili coś dobrego, i gdzie nie usłyszelibyśmy, że no można by wiele zrobić, ale jak zwykle brakuje finansów...moim zdaniem przede wszystkim brakuje chęci u decydentów i różnych skostniałych, wygodnych instytucji, gdzie ludzie poza grzaniem stołeczków nie robią wiele. Na koniec chcę zaznaczyć, że napisałam o znanych mi ośrodkach i ludziach, których tam spotkałam i głęboko wierzę, że są tacy, którzy pomagają mimo przeszkód losu i innych. Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
max-chamisko Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 10:08 Domorosłym.... albo staz na forum umozliwia otrzmanie dyplomu psychologa, o czym nie było mi wiadomo. Odpowiedz Link Zgłoś
veroy lepiej zapobiegać niż leczyć. 07.06.06, 09:51 co robić, by nie być zagrożonym taką sytuacją ? nie tłumaczyć sobie każdego durnego zachowania ukochanego wielką, dozgonną miłością ? głupio brzmią porady typu "nie dać się zmanipulować" bo naprawde ciężko zachować trzeźwe,obiektywne spojrzenie na sprawe, kiedy jest się uzależnionym od męża i pozbawionym jakiegokolwiek wsparcia z zewnątrz - odciętym od reszty świata. Zachować własne życie i niezależność bez względu na wszytsko (czyli nie poświęcić własnego życia dla męża), skrajnie złe zachowanie wybaczyć za pierwszym razem, po drugim czy trzecim razie rzucić w ch.olere (wymaga jednak siły, której może braknąć), nie wychodzić za mąż ;) macie jakiś pomysł ? nie mogę oprzeć się myśli, że jednak jest w tym jakaś wina kobiety, bo ona wybrała sobie takiego męża, popełniła drobne błedy ignorując niewielkie objawy pewnego niezrównoważenia przyszłego męża. Wiem ,że to idiotyczne myślenie, ale wydaje mi sie ,że na pewno było coś, co wskazywało, że sytuacja może się rozwinąć w tak niekorzystnym kierunku, jednak nie było na tyle niepokojące , by zwrócić na to większą uwagę. Czy są jakieś zachowanie, które powinny wskazać na wiekszą ostrożność zanim wyjdziemy za mąż ? zaalarmować ? najgorzej to znależć złoty środek - być ostrożnym, a równocześnie nie popaść w skrajność. Podrzućcie lekarstwo na całe zło tego świata ;) Odpowiedz Link Zgłoś
lela-62 Re: lepiej zapobiegać niż leczyć. 07.06.06, 10:30 ponieważ jestem w sytuacji ofiary - 20 lat w małżeństwie - i chodzę od pół roku na psychoterapię, więc zaczynam rozumieć,dlaczego się wpakowałam w taki układ, mimo że miałam mnóstwo sygnałów przed ślubem. Decyduje o tym nasze dzieciństwo - brak poczucia bezpieczeństwa, brak miłości, rozbita rodzina, egoizm i egocentryzm rodziców i różne takie. Dorosły człowiek nie potrafi racjonalnie decydować o swoim życiu, jeśli miał silnego oparcia w domu rodzinnym. To jest bardzo skomplikowane. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
plus_k Re: lepiej zapobiegać niż leczyć. 07.06.06, 10:37 to co piszesz świadczy o tym, że jesteś śiadoma zaistniałeś sytuacji. Dlaczego zatem tkwisz nadal w tym związku ? Szkoda życia. Zbierz siły. Odpowiedz Link Zgłoś
ta_laura Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 10:10 ja wiem co one czują... jestem córką takiego człowieka i od lat dręczy moją rodzinę swoimi psychozami... niestety w jego wypadku to alkochol zniszczył osobowość. Nie uderzy nigdy... ale słowa ranią mocniej... Odpowiedz Link Zgłoś
jacuniek Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 10:16 A dlaczego nikt do tej pory jeszcze napisał o mężczyznach ofiarach przemocy psychicznej ze strony kobiet. To niby tylko kobiety są zawsze ofiarami? Odpowiedz Link Zgłoś
jacuniek O, przepraszam 07.06.06, 10:35 kilka osób pisało na forum o tym. Ale to i tak kropla w morzu. Bo ja niestety znam wiele przykładów przemocy psychicznej ze strony kobiet, głównie w rodzinach o modelu matriarchalnym. A najgorsze jest to, że kobiety nie dość że maltretują psychicznie, to tak odwracają kota ogonem, żeby wykazać, że to one są biedne pokrzywdzone i są ofiarami. I z takiej sytuacji nie ma wyjścia, bo jak któryś facet w końcu nie wytrzyma i odwinie żonie to już jest katem i na bruk go, nie? Albo do więzienia nieposłusznego bachora, który się odważył rękę podnieść na swoją panią. Wszystkie jesteście takie same, nie gnębicie tylko wtedy, jak same jesteście gnębione! Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 10:58 coz to cale forum jest przeplatane historiami z drugiej strony , problemy z czytaniem ? Cala nasza kultura jest opowiescia o naduzywaniu przewagi jaka maja bilogicznie wieksi i silniejsi osobnicy XY . Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 10:28 Brawo za artykul. dziewczyny trzymjacie sie i nie dajcie facetom!!! A z offu dodoam tylko, ze jakze przewrotne moze byc zycie- poza netem tragedia kobiet glodzonych i maltretowanych przez psycholi, wnecie tragedia mezczyzn mobingowanych przez psychicznie chore baby :)) M.S. Odpowiedz Link Zgłoś
szonszon Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 10:44 najbardziej nie moge zniesc, gdy stanie w przedpokoju, miedzy kuchnia, a pokojem i swoim monotonnym wrzaskliwym dyszkantem oznajmia mi w kilkugodzinnym przemowieniu jakim jestem nikim, jak okradam rodzine (bo place czesne, a niestety studia przedluzyly sie o rok), jak nie jestem godzien by nawet stanac kolo jej znajomych ze wsi (odstawili chawiry, jezdza sluzbowymi furami choc nie maja matury), jak co chwila wrzeszczy do mojej matki ("popatrz jakiego sko--- syna wychowalas)i tak ze 3-y razy w tygodniu --- Odpowiedz Link Zgłoś
niebo55 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 08.06.06, 00:50 szonszon !jak normalny facet może pozwolic na takie traktowanie? jezeli od kobiet oczekuje sie ze znajda w sobie sily i odejda (uciekna) od dreczyciela to czy mężczyzna nie powinien też tego potrafić. Pokaż tej swojej zonie ze niejestes mięczak i że dziecmi tez sie potrafisz zając.Znam samotnych ojców. Daja sobie rade.Masz kawalerkę masz dokad pójść i prace tez pewnie masz. Nie mecz dzieci. Spróbuj uzyskać pomoc i wsparcie od rodziny. Ja kilka lat temu uciekłam z synem od nekającego nas męża. który do dzis jest przekonany,ze wyprowadzilismy sie do pracy i innej szkoły, nigdy nie przyszło mu do głowy że nas krzywdził. Przez kilka lat nawet nie wymagałam żeby dawał na dziecko ( sam nigdy o tyn nie pomyslał)bo chciałam mu pokazać że sami damy rade. Miałam oczywiście wsparcie rodziny i dach nad głowa. ostatnio była proba wspólnego mieszkania, dziecko juz duże i nie daje sobą pomiatac. Mysle ze on nie nadaje sie do wspólnego mieszkania. Mozna sie dowiedzac czsami zeby dziecko miała namisstke rodziny, ale widzę ze on sam się nakręca, szuka pretekstu do pokrzykiwania i drygowania nami ,do uwag "bo to nigdy..." "bo ty. zawsze", a jak coś kupi to już znaczy że nas utrzymuje chociaż większość pieniędzy wydaje na swoje wyłączne potrzeby. Wydaje mi się że największą krzywdę robi sobie samemu będąc wiecznie niezadowolonym, szukającym winy za wszystko u innych i awanturującym sie z najdrobniejszych powodów. czasami nawet mu współczuję, że tak sobie utrudnia życie. I chyba nie chce mi się juz mieszkać z nim razem. Pozdrawiam i życzę siły. Odpowiedz Link Zgłoś
l_e_a1966 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 08.06.06, 13:42 Załóż sprawę o znęcanie się nad mężem i dziećmi. Nie kończ sprawy wylaniem z siebie żalu (ach, szkoda dzieci). Zabieraj się z dziećmi. Zakładam: jeśli cierpią. Odpowiedz Link Zgłoś
obywatelpiszczyk Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 09.06.06, 19:08 Szonszon, dam ci dobra rade. Wiem, ze to cholernie trudne, ale jak zona znowu wlaczy swoje nadawanie, zamiast sie wsciekac, sproboj ja wysmiac i zartowac sobie z jej fochow. Uwiez mi, to dziala. Odpowiedz Link Zgłoś
onka75 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.07.06, 14:46 Jako kobieta mogę powiedzieć, że działa faktycznie. :) Nigdy nie robiłam takich dymów ale w zwykłej kłótni o pierdoły, gdy mój facet przestawał mówić i tylko patrzył z uśmieszkiem, robiło mi się tak głupio, że zamykałam dziób. :) Potem sama to stosowałam - działa w obie strony. Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
wesolemiasteczko CO ZA Bzdety? Przecież wszystko jest O.K. 07.06.06, 10:46 No przeciez to polska norma społęczna - taki ideał roli żony i męża w rodzinie. wszystko zgodnie z nauką kościoła. Czysty Katolicyzm. Naprawdę wiele rodzin powiela te modele - w różnych odcieniach szarości. A pokolenie 50-70 latek? To skretyniałe, przekręcone przez maszynkę posługaczki, które jadowitą wizję świata przelewają na swoje córki i swoich synów. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanka1 Do magdacan 07.06.06, 11:16 A Ty uważasz, że takiej zastraszonej kobiecie łatwiej byłoby wywalić z mieszkania swojego oprawcę, niż uciec? Serio? Zastanów się nad tym. Moim zdaniem ucieczka w tym wypadku nie jest poddaniem się, tylko początkiem walki. Poddanie się, to trwanie w chorym związku. Poza tym nie przesadzajmy, ta sytuacja z pomocą państwa również nie jest na najgorszym poziomie. I powiedzmy sobie szczerze - pytanie redaktorki nie jest naiwne, jest pierwszym pytaniem, które się w takiej sytuacji narzuca osobie, która nigdy nie znalazła się w podobnej sytuacji. A jej artykuł jest próbą odpowiedzenia na to właśnie pytanie. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrka Re: Do magdacan 07.06.06, 11:27 a czytalas o sytuacjach kiedy sad nie mogl wyrzucic psychopatycznego meza z domu, bo nie mial gdzie pojsc, i dalej mieszkal i robil awantury Odpowiedz Link Zgłoś
magdacan Re: Do magdacan 07.06.06, 21:16 Wiem, ze nie jest latwo kobiecie wywalic faceta z mieszkania. Znam to z autopsji w koncu sama sie wyprowadzilam :))). Chodzi mi o to, ze prawo powinno byc tak sformulowane i przestrzegane, ze to facet-przemocowiec powinien sobie mieszkac w schronisku a nie kobieta z dziecmi. Wyobraz sobie bita i zastraszna kobiete z dwojka malych przerazonych dzieci, ktore sa zmuszone tulac sie po schroniskach. A tatus przemocowiec zostaje w komfortowych warunkach np. 3 pokoi z kuchnia. Gdzie tu sprawiedliwosc? Odpowiedz Link Zgłoś
onka75 Re: Do magdacan 07.07.06, 14:40 A mogę spytać gdzie jest rozwód i podział majątku? Odpowiedz Link Zgłoś
marklips Re: Do magdacan.Protestujcie!Piszcie,Nie bieska Lin 06.08.06, 10:50 Twoj cytat i moj inny komentarz udewrzaja w sedno sprawy. Perwesyjni barbarzyncy zgotowali taki los kobietom i dzieciom. _________________________ Zmiana przepisow prawnych i to od zaraz. ______________________ Jak tak dalej bedzie jeszcze normalni mezczyznie stworza wojne w Europie ze Al-kaida bedzie przedszkolem. Panie i Panowie, Ja nie mam strachu przed perwesyjnymi prawnikami ktorzy sa przeciw Kobietom i dziecim, dlatego prosze,zlozcie petycje o zmiany prawne w Polsce. Nawet do kosciola. Odpowiedz Link Zgłoś
max-chamisko Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 12:39 Podsumowując: sam osobiście znam wiele przykładów osób świadomie godzących sie na przemoc psychiczną. Dzwonią, przychodzą, żalą się jak to im źle, jak to nie mogą znieść tego typu traktowania. Potrafią czasem życie powiernika swoich trosk zamienić w piekło swoją chciana czy niechcianą obecnością. Na tego typu żale zawsze reagowałem: jak ci źle to odejdź. W pierwszym momencie reagują myśleniem, w jaki sposób. Kolejną reakcją jest telefon: ty s k u r w y s y n u, chciales rozbic mi małżenstwo. Już nie reaguje i mam takie postacie serdecznie w dupie. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9823 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 07.06.06, 20:31 max-chamisko - też tak myślę ale za co cierpią dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
gocha999 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 08.06.06, 09:35 Trzymam za Was kciuki wszystkie maltretowane kobiety. Czytając artykuł zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę samo pisanie nie wystarczy. Trzeba działać ale znów wszystko rozbija się o panie z opieki społecznej, kuratorów iinnych urzędników którzy mają zamazany wizerunek kobiety maltretowanej. A to kochaj bliźniego swego .... i trzcij matkę i OJCA swego ... to jakaś paranoja. Zajmuję się pracując w fundacji działającej na rzecz poszkodowanych przez los i ..ludzi matek i dzieci i wiem ja ciężko przebić się przez mur obojętności swojej najbliższej rodziny, sąsiedztwa . Ale nie dajcie się zastraszyć kochane kobiety i pukajcie do wielu drzwi o pomoc. Któreś napewno ktoś otworzy i będziecie mogły ogrzać swoje ściśnięte srca. Powodzenia i pamiętajcie, że są ludzie,którzy chętnie bezinteresownie Wam pomogą. Odpowiedz Link Zgłoś
vitoria3 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 08.06.06, 12:25 kontrola, kontrola, totalna kontrola... bo przecież nie można zostawić psychola nawet na chwilę, bo jak jest sam, to nie ma na kim się wyżywać niezamknięta toaleta to norma awantury o powrót do domu autobusem późniejszym o 10 minut też są normą w takim domu skąd ja to znam i te monologi monotonnym głosem, że ty mnie nie zostawisz, ty zawsze ze mną ,będziesz w domku, z tatuśkiem tyrady kilkugodzinne do telewizora, do ciebie, nie ma gdzie sie schować i te histerie, awantury o wszystko przeplatane 'słodyczą', żeby potem jeszcze bardziej dowalić nie było mi do śmiechu, gdy w imię 'miłości' próbował mi kontrolować małżeństwo, pracę, wszystko za każdą chwilę spędzaną nie z nim miałam mieć wyrzuty sumienia, bo przecież ja jestem dla niego, mam być z nim, do końca.... litości, ja nie jestem jego partnerką, tylko jego CÓRKĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
magdacan Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 08.06.06, 20:02 NIe vitoria3 Ty nie jestes jego corka. Corki sie tak nie traktuje. On Cie traktuje jak niewolnika czyli jak swoja wlasnosc. Pozdrawiam Cie cieplo i trzymaj sie dzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
hellena8 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 12.07.06, 09:25 O jak to boli, jestem w pracy, ale boje sie, że znowu zacznę płakać! Czytałam ten artykół i tak jak bym wiedziałą siebie. Mnie koleżanki też się pytają - dlaczego nie odejdziesz? Ale dokąd ja pójdę? Mąż mówi - wyprowadzaj się, ale syna (8miesięcy) ci nie oddam. Ja nie mam pracy, tylko sześciomiesięczny staż, mieszkami z teściami w ich domu, i do tego - ja nie mam obywatelstwa! Jestem w rozpaczy. To się ciągni bardzo długo. Mąż mi grozi pobiciem, znieważa mnie, czasem zdarzy się, że uderzy, popcha, szarpie, nie pozwala mi spać. Teściowie do wczoraj nic nie widzieli, mówią, że albo się pogodzimy albo się rozejdziemy. Ale ja już ni chcę, za dużo się zdarzyło, nie kocham męża, nigdy go nie kochałam, a on za główną przyczynę kłutni podaje, że go nie kocham, ale ile ja mogę udawać? Ale jak nie udaję... Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka10 Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 02.08.06, 12:18 Ludzie ludziom zgotowali ten los... Odpowiedz Link Zgłoś
magic87 przemoc w rodzinie to wielki problem 06.08.06, 21:26 wreszcie przeczytałam normalna konkretna wypowiedz!problemprzemocy w rodzinie jest o wiele powazniejszy niz problem wakacyjnego rozstania itp w Polsce jest mnostwo kobiet bitych i ponizanych przez"mezow"czesto wychodza z domu,z dziecmi,w nocy...kobiety przestancie milczec!wiem cos o tym,pochodze z takiej rodziny,chcialam cos zmienic,nie udalo sie,czy nie moze powstac jakas fundacja pomocy ofiarom przemocy w rodzinie?jesli ktos pomoglby mi w tym samabym owa fundacje zalozyla!przemoc w rodzinie to ogromny problem oktorym kobiety wstydza sie mowic z reszta nawet jesli powiedza kto im pomoze??bardzo chetnie ale nie mam jak:( Odpowiedz Link Zgłoś
marklips Re: przemoc w rodzinie to wielki problem i reakcja 09.08.06, 01:19 Hallo i pozdrowienia z Berlina. Podaje dla magic87 adres email i prosze o kontakt. komponist24@gmail.com To sa tematy pod cenzura ale jak jeszcze wierzysz w sprawiedliwosc i masz nadzieje dla siebie i nastepnego pokolenia,probuj walczyc. Tak jak ja to robie i podaje skandale i wyroki na zachodzie-po niemiecku i w innych jezykach. Ten Problem jest sczegolny we Francji,UK i naturalnie w USA a nie wspominam Rosji. Politycy zapominaja o Indiach i Chinach i krajach arabskich ktore na odpowiedni moment czekaja. To jest trudny temat:ratowanie nastepnego pokolenia. Sprobujmy.Napisz. Zaloz fundacje w Polsce.Najpierw jako akcje dla podpisow. Potem wiecej.Wydaje mi sie ze na opieke spoleczna liczyc nie mozna,niebieska linia jest bojkotowana, a perwesyjni webmasterzy podaja adresy domow dla kobiet z dziecmi, w internecie. Dlatego ja uwazam ze tylko na poczatek kampania w Internecie i zbieranie pieniedzy szukanie inwestorow dla reklamy w Polsce, dla ogolnopolskiego bezplatnego telefonu. Najpierw obnazac polizykow w Polsce i w Europie. Ich zaskarzac a potem jak nie ma wyjscia sedziow,prokutatorow.To jest naturalnie ryzykowne. Dlatego podpisy i petycja. Ten temat jest przez wszystkie koscioly i religie bojkotowany,przez prase a wkrotce moze zachodni inwestorzy beda przeciw tym tematom nawet w GW i przeciw Agorze,ktora do dzisiaj pewne tematy porusza nawet jesli to w formie Forum. Pozdrawiam.Mark Lips Odpowiedz Link Zgłoś
szczelnosc bardzo trudno odejśc gdy nie ma pieniędzy 10.08.06, 09:54 Żeby było szczęśliwie w związku z drugą osobą, trzeba umieć zapominać o swoich potrzebach, a pamiętać o tej drugiej stronie. Trzeba kochać współmałżonka, a nie być zakochanym we własnej wizji tej osoby. Bóg w tym naprawdę potrafi pomóc. Mi też pomógł, nie zależnie od tego jak to głupio brzmi. Wyrwać się z przemocy, nie jest łatwo, a i widziałam ludzi którzy się wyrwali a jednak nie byli szczęśliwi. Dzieci wyrastały na emocjonalnych kastratów. Rozwód , jest ucieczką, a ucieczka nie jest dobrym rozwiązaniem. Ale dobrze, że jest taka furtka -rozwód- to daje poczucie, że może dużym kosztem , ale wszystko można zmienić, i jak kolwiek nie byłoby trudno, decyzja o ślubie nie jest decyzją niezmienialną. Ale lepiej kochać ta drugą osobę, kochać te wszystkie głupoty które robi , śmiać się z nią i uczyć się żyć razem , a nie obok siebie. Tolerancja. Przemoc w moim związku też była, ale potem doszliśmy do wniosku, że jeśli nie spróbujemy jej opanować to zakończy się to tragedią, bo jak żarliwi jesteśmy w okazywaniu uczuć , to równa ekspresja towarzyszy złości. Postanowiliśmy za każdym razem, gdy nadchodzi kłótnia, uprzedzać siebie nawzajem o rosnącej frustracji, i przypominaniu i pamiętaniu o tym, że jednak kochamy się, i chcemy dobrze, chociaż nie zawsze wychodzi. Boska iskra, Seks. Udany seks też jest ważny, to nie prawda, że to tylko dodatek, często właśnie to (nieudany sex) powoduje ta frustrację która rozwala związek od środka. Dobrze jest kochać tą drugą osobę, wtedy wszystko jest łatwiejsze, i dużo trudniej ją krzywdzić. A nasze związki są tak różne, i trzeba zawsze liczyć, że jednak miłość wszystko zwycięży. Jak bardzo facet musi być sfrustrowany, i czuć się byle jaki, gdy myśli, że ciągle go zdradzasz. I czy naprawdę, nie masz ochoty być tylko z nim? A jeśli faktycznie do siebie nie pasujecie, czy nie lepiej rozstać się na spokojnie, czy lepiej walczyć do ostatniej kropli krwi, o rację? Wczoraj, tak bardzo tęskniłam za moim mężem, że aż mi się płakać chciało, (jesteśmy już 13 lat po ślubie), a poczułam, że tak tęsknię do niego jakbym znowu się zakochała, i to on to sprawił, mój mąż i Bóg, który dziwnym trafem też Nas kocha. Kocham męża, warto walczyć o bycie razem, dla siebie:-); ma to zastosowanie gdy wychodzisz za mąż z miłości, a nie z zauroczenia. Często te kobiety które tak dokuczają mężom, to tzw niezłe laski , które faceci biorą na zony tylko dlatego , że im się podobały, a do małżeństwa to za mało. Odpowiedz Link Zgłoś
lilajka Re: bardzo trudno odejśc gdy nie ma pieniędzy 10.08.06, 10:41 Boszszsz, pewnie każda z ofiar przemocy robiła to, co Ty radzisz, czyli zapominała o sobie, swoich potrzebach. Boszszsz :| Odpowiedz Link Zgłoś
marianna_m1 Re: bardzo trudno odejśc gdy nie ma pieniędzy 10.08.06, 10:46 taaa i jaki przemocowiec bedzie ostrzegac, ze bedzie sie znecac?. Odpowiedz Link Zgłoś
szczelnosc oj chyba nie jasno wyraziłam się 10.08.06, 11:49 najpierw do poprzedniego postu, poswięcenie- to nie jest zapominanie o sobie. O czym piszą kobiety, napoczątku mi to nie przeszkadzało... ale teraz to już widze jaki był i drugi raz bym tego błędu nie popełniła. A przecież, jesli na poczatku była miłość, to to nie był błąd. Tylko co sięw naszmienia , że przestajemy kochac, a pragniemy wykreować drugą strone na kogoś innego niż jest. Np facet bieże sobie fajną laskę na zonę, która podoba się wszystkim kolegom, i ciągle kręcili się obok niej jacyć faceci... Czy liczy , że po ślubie ona przestanie się innym podobać? Lub skoro wcześniej jej to pasowało to po ślubie się zmini? Lub on lubił pić piwo, to po slubie przestanie? Gdy jeszcze kochasz tego drugiego człowieka, to jest o czym rozmawiac, gdy rozmowy są tylko pretensjami, to to wogóle nie ma sensu i początkową miłość stawiam pod znakiem zapytanie, właśnie w związku z jej późniejszym brakiem. Facet który dużo inwestuje napoczątku ( kwiaty czułe słowa, nadmiar atencji wobec wybranki) najczęsciej potem okazuje się dziwolągiem- sfrustrowanym. Tylko, że większość z kobietek kocha być księzniczką. I ulegamy własnie takim facetom. (Oczywiście nie mówimy o wszystkich, bo przeciez są Ci którym się udaje, którzy nie oczekują zbyt wiele) marianna- jeśli ktoś jest narmalny - i wraca z pracy i mówi , : słuchaj przepraszam, mam zły dzień, żłe mysli , czuję się nie kochany, mam pretensje do wszystkich, lepiej schowam się gdzieś, albo sprubuje powiedzieć spokojnie co mnie doprowadzilo do stanu wzburzenia. Nie pisałam o psychopacie, który poprostu lubi się znęcac- taki przypadek jest do leczenia przez odpowiedniego specjalistę. Rozumiecie o co mi chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
szczelnosc Errata -oj chyba niejasno wyraziłam się 10.08.06, 14:34 Tym którzy dokonają wysiłku zrozumienia co miałam na myśli dziękuję i sory, za poprzedni mało czytelny post :-); najpierw do poprzedniego postu, (lilajka) poświęcenie- to nie jest zapominanie o sobie. O czym często piszą kobiety (?) : na początku mi to nie przeszkadzało... ale teraz to już widzę jaki był i drugi raz bym tego błędu nie popełniła. (Jeśli poświęcasz się dla kogoś to wiadomo , że kiedyś się rozczarujesz.) A przecież, jeśli na początku była miłość, to to nie był błąd. Tylko co się w naszym mniemaniu zmienia , że przestajemy kochać, a pragniemy wykreować drugą stronę na kogoś innego niż jest. Np facet bierze sobie fajną laskę na żonę, która podoba się wszystkim kolegom, i ciągle kręcili się obok niej jacyś faceci... Czy liczy , że po ślubie ona przestanie się innym podobać? Lub skoro wcześniej jej to pasowało to po ślubie się zmieni? Lub on lubił pić piwo, to po ślubie przestanie? Gdy jeszcze kochasz tego drugiego człowieka, to jest o czym rozmawiać, gdy rozmowy są tylko pretensjami, to nie ma sensu rozmawiać . Początkową miłość stawiam pod znakiem zapytania, właśnie w związku z jej późniejszym brakiem. Facet który dużo inwestuje na początku ( kwiaty czułe słowa, nadmiar atencji wobec wybranki) najczęściej potem okazuje się dziwolągiem- sfrustrowanym. Tylko, że większość z kobietek kocha być księżniczką. I ulegamy właśnie takim facetom. (Oczywiście nie mówimy o wszystkich, bo przecież są Ci którym się udaje, którzy nie oczekują zbyt wiele) marianna- jeśli ktoś jest normalny - i wraca z pracy i mówi , : słuchaj przepraszam, mam (miałem, miałam) zły dzień, złe myśli , czuję się niekochany, mam pretensje do wszystkich, lepiej schowam się gdzieś, albo spróbuje powiedzieć spokojnie co mnie doprowadziło do stanu wzburzenia. Nie pisałam o psychopacie, który po prostu lubi się znęcać- taki przypadek jest do leczenia przez odpowiedniego specjalistę. Rozumiecie o co mi chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
lilajka Re: Errata -oj chyba niejasno wyraziłam się 10.08.06, 17:12 Nie rozumiem, dlaczego tak uczepiłaś się tego kreowania :) Jeśli chodzi o bagatelizowanie znaków - przykład z piwem - może partner/ka też lubi dlatego nie widzi w tym nic złego, a przecież na różnych ludzi alkohol różnie działa, i nie każdy dysponuje odpowiednią wiedzą na temat uzależnień. Niestety państwo o taką edukację nie dba. Dzieci się o tym nie informuje, nikt w szkole ich nie uczy, że nie mają prawa dostać ścierką po twarzy za niezjedzony obiad, nikt im nie "udostępnia" schematów innych niż mają w swojej rodzinie. Wchłaniają jak gąbka, która im dłużej trzyma ten szlam, tym bardziej nie chce go z siebie wycisnąć. No i pakuje się w wątpliwe związki... Czyż nie byłoby cudownie, gdyby dzieci same zgłaszały się ze swoim problemem, bo pani na lekcji uczyła, że tak trzeba? :( Wydaje mi się, że często wiedzę na ten temat ludzie czerpią z własnych bolesnych doświadczeń, a mało kto jest informowany zawczasu. Zawsze uważałam, że lepiej zapobiegać niż leczyć... Wracając do piwa ;) myślę, że tragedia gotowa, kiedy ludzie nie są świadomi siebie, swoich problemów, kiedy nie próbują sobie pomóc, bo nie widzą takowej potrzeby. "Czepiasz się, no bo ze mną jest wszystko w porządku. To z tobą jest coś nie tak" ("Ja uważam, że dostanie ścierą po twarzy za słoną zupę jest zupełnie normalne. To ty masz jakieś odchyły"). Aha, i drugi wielki błąd: "Masz rację, ściera nie jest taka zła". A do tego potrzeba szacunku dla siebie wyniesionego np. z domu... Odpowiedz Link Zgłoś
marklips Errata -oj chyba niejasno..o bitych dzieciach i... 10.08.06, 23:05 Kobietach wyrazilas sie i matkach i dzieciach.Twoj cytat:Wydaje mi się, że często wiedzę na ten temat ludzie czerpią z własnych bolesnych doświadczeń, a mało kto jest informowany zawczasu" To jest bezczelnosc,hipokryzja,pranie mozgow i sadyzm jesli w tym temacie, ingnorujesz dzieci w Polsce,ktore doswiadczen nie maja a szukajace pomocy kobiety,bez pieniedzy(z wykszalceniem lub bez)z malych miejscowosci, musza perwesyjnym mezom w imie Boga i w imie pseudo psychologicznych teorii cierpiec,byc gwalcone,bite,zamykane z 2 swiadkami w zakladach zamknietych lub pomimo dobrej sytuacji tak rabowane z pieniedzy ze potem ich dzieci, musza glodowac a jak poinformuja wladze,musza szykany akceptowac. Specjalnie w innym komentarzu podalem Miasto Slupca,poniewaz tam sytuacje,sa mi nie tylko znane,ale takich miast jest wiele. Ciezarne kobiety wyzywane przez mezow od k...,sz...,ja ciebie uj... ty p....,ja ciebie zalatwie,masz robic co ci nakaze itd. To w dodatku przez Pana majacego kontakty z ludzmi jako przedstawiciel wielkiej Firmy ubezpieczeniowej w Polsce. Najlepsza reklama,napweno domyslacie sie jakiej Firmy. Do ciezarnej kobiety!!! Bylem swiadkiem przez przypadek,takich milych reakcji, przy dzieciach bowiem telefon byl wlaczony, poznym wieczorem. Naturalnie poinformowalem Prokurature Krajowa,bowiem w tym przypadku,sa przepisy prawa karnego. Ja z Berlina informuje Warszawe,poniewaz Policja nie moze pomoc. Wyopbraz sobie-Slupca i Warszawa w ciagu krotkiego czasu.Dodam malzenstwo ma znakomita,jak na polskie warunki,sytuacje materialna(domek,samochody)ale ten mily,zw sklonnosciami do indiwidualnego sadyzmu, w obecnosci dzieci,uderza ciezarna kobiete w Plecy. Takich przypadkow jest wiele a demagogia bez akcji i milczeniem nie pomagasz. Dlaczego wlasnie w tym,temacie wy kobiety nie protestujecie????!!!!! Ile dzieci ma byc jeszcze likwidowanych w imie dobra malzenskiego. Rozumiem tolerancja,milosc,rodzina ale wy dyskutujecie i ani jednego komentarza potepiajacego,takich polskich perwesyjnych sadystow.Jestecie za ludobujstwem dzieci??? Pozdrawiam,mile,serdecznie z Berlina. Mark Lips. Odpowiedz Link Zgłoś
szczelnosc Re: Errata -oj chyba niejasno..o bitych dzieciach 11.08.06, 08:32 ja byłam świadkiem, jak mąż (dobrze usytuowany lekarz) zwracał się do żony - (cytuję) odpieee... się wreszcie , Ty k...wo. Ona wczesniej mówiła - daj mi pieniądze bo chcę iść do krawcowej:-) (A przepraszam, wcześniej jeszcze mówił dałem Ci 500 złotych wczoraj) To już było parę lat temu. Przy mnie zawsze jest kulturalny do bólu. Na przemoc, nie ma usprawiedliwienia, jest zła. Jesli facet twierdzi, że zona go denerwuje, że chyba ją rozszarpie, to zamiast ją szarpać, niech rozwiedzie się. Ale rozwód to ciężka sprawa, a jak jeszcze jest jakiś wspólny dorobek, to już wogóle robi się problem, bo każdy uważa że ma do niego prawo. Wtedy gdy jest jeszcze miłość w związku - wtedy trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie co robić aby była do końca, bo to jest możliwe, tylko trzeba chcieć. Szkoda że nie ma recepty na udane życie rodzinne, ale każdy z nas jest inny i mamy prawo spotkać osobę , której nasze wady nie będą przeszkadzały. Przecież miłość się zdaża. Jest zupełnie realną rzeczywistością jaka może dziać się w życiu każdego z Nas. Odpowiedz Link Zgłoś
lilajka Re: Errata -oj chyba niejasno..o bitych dzieciach 11.08.06, 11:40 Nie rozumiem, w jaki sposób według Ciebie zignorowałam dzieci? Skoro nie mam racji i już w pierwszych klasach podstawówki uczula się dzieci na przemoc w rodzinie to się bardzo cieszę. Napisz jeszcze, gdzie tak jest. A jeżeli tak nie ma nigdzie to wybacz, ale jesteś bezczelny stwierdzając, że zignorowałam ten temat. I Boszszsz, gdzie pisałam o "likwidowaniu dzieci w imię dobra małżeńskiego"?! Proszę pokaż mi to, bo kompletnie nie rozumiem, o co Ci chodzi :( Odpowiedz Link Zgłoś
marklips Re: Errata -oj chyba niejasno..o bitych dzieciach 13.08.06, 01:46 Dolaczam kopie mojego tekstu w innym Forum:"obrazanie dzieci" W gazeta.pl,w szukarce,forum :uzyj slowo Slupca a jeszcze wczoraj na stronie glownej gazeta.pl pod link"obrazanie dzieci"!!! Prokuratura jest powiadomiona. _____________________________________ Dlaczam kopie mojego komentarza z 12 sierpnia 2006!!! __________________________ Zadajcie sobie pytanie:co ja osobiscie zrobilem dobrego dla innych, co ja osobiscie dobrego zrobilem dla Polski,dla ojczyzny? Potem jak macie dla siebie troche szacumku to zastanowcie sie ze Slupca jest w Polsce ich jest wiele nie tylko w poznaskim i tylko 70 km od Konina!!! ____________________ Slupca jest w kazdym miescie i na wsi w Polsce.Pozdrawiam bardzo serdecznie odwaznych i serdecznych w Polsce. __________________ ca. 13:00,dzisiaj 12 sierpnia znowu syatuacja jak w innym forum przed paroma dniami(szukajcie pod slowo Slupca) slyszalem,ja w Berlinie przez Telefon ze do kobiety ciezarnej i jej dzieci, 8 i 6 lat,typowy sadysta z malego Miasta,w Wielkopolsce,Slupca, przestawiciel Ubezpieczalni "Warta" Pan W.,jej maz takiego slownictwa uzywal:ty szumowino,ty szmato,do dziecka ty bekarcie,do zony ty K....,Zaje...Ciebie,ty poczwaro do dziecka,dziecko:Mama ratuj ja nie chce do Taty i jego Mamy,Mama pomocy. "Tata" do zony ty spierd....,ja tutaj rzadze,jak ci wyp..., to znajda cie w rowie.Zaznaczam do kobiety ciezarnej,bylej z przed roku studentki i swietnej Matki, maz przedtawiciel Ubezpieczalni "Warta" zareagowal do wlasnych dzieci. Terror psychiczny od lat i intensywny od 4 miesiecy!!!!! To nie bylo wszystko tylko pragne panstwu zaoszczedzic refleksji. Czy ktos ma ochote policje zawiadomic lub Prokurature??Tak mam na mysli was. komponist24@gmx.de Kochani ,nadmieniam,wspolwlasciciele domu z ogrodem!!! Kobieta byla bita w plecy przy dzieciach,ktore byly swiadkiem wyzwisk i uderzen,tylko maja strach. Kobieta byla gwalcona(Slupca) potem bita,potem poronienia az zameldowala do niebieskiej linii, Prokuraturze w...Warszawie,uciekala ale, wracala ze stracu ze dzieci beda zamordowane itd.Jej rodzina w Slupcy zamiast informowac policje,nie reaguje. Takich przypadkow obrazania dzieci w Polsce jest wiele ale kazdy przypadek moze byc ostatnim.Potem po takich reakcjach, a szczegolnie w rodzinych majetnych jak na Polske,mamy do czynienia z powolnym morderstwem. Rodzinan tej Pani ma strach pojsc na Policje bo co "ludzie powiedza"!!!! Przeciwko temu Panu toczy sie dochodzenie. 1 Ko 940/06 w....Warszawie.Prokuratura Okregowa!!!1 Czy ta Pani a najwazniejsze dzieci beda uratowane? Ile takich przypadkow w Polsce,Forum i dlaczego nie na stronie glownej. Kazde mordesrstow na raty jest skandalem jak na taki maly kraj jakim jest Polska. Dlaczego takich dobrych "obywateli" sie nie zamyka? Ja podalem tylko czesc grozby tego Pana i jego Matki. Nie wspominam o jego rodzinie i siostrze,Lekarzu. Ludzie obudzcie sie!!!!! Ja jako czlonek organizacji i stowarzyszenia w Niemczech ktora walczy o ..prawa dzieci i ojcow, otrzymuje tel.,email od ojcow w Polsce ale niestety od Kobiet,Matek bowiem niebieska linia ma za malo pieniedzy. Oczywiscie niebieska Linia pomaga ale takich przypadkow sa tysiace. Co robi polski caritas i diakonia. Co jest,sorry do cholery z politykami. W PRL nastapila by natychmiastowa reakcja!!!! W niemczech ten Pan byly natychmiast zaaresztowany,na 24-48 godziny i nie moglby sie na min.50 metrow zblizac do tej Pani, a szczegolnie do dzieci, a nie wspominam o jego kosztach sadowych w Berlinie.Wiem ile takich przapadkow z Polski,music przejmowac i doradzac polska.......Ambasada w Berlinie. Tak samo Policja i prokuratura w Polsce nie ma odpowiednich Srodkow materialnych aby od razu pomagac i reagowac. Politycy zapominaja i nie zdaja sobie sprawy z tego tematu i powolnej likwidacji nastepnego pojkolenia.Za 10 lat jak tak dalej bedzie zamiast 38 mln mieszkancow,bedzie tylko 10 mln. Nastapi EXODUS Polek,Matek,Kobiet dzieci. Strach przed likwidacja,przed gwaltami,biciem,glodem,zabieraniem pieniedzy a szczegolnie w malych miejscowosciach, ten problem istnieje i nie tylko w rodzinach, jak niektorzy nazywaja z tlem patalogicznym!!!!!! jestem ciekaw kto jest w stanie z was tak pieknie piszacych poinformowac policje w Slupcy lub w Warszawie! Moja email z sygnatura podalem. Czyli z nazwiskiem. Sa bohaterzy? Probowalem zadzwonic do Policji w Slupcy ale nikt nie odbiera, bo moze dlatego ze z Berlina..... Z powazaniem Marek Lipski Odpowiedz Link Zgłoś
marklips Koniec polskim oprawcom,niewolnictwa.Slupca. 28.12.06, 08:09 Demagogiczne refleksje na temat szczescia w malzenstwie,religii,seksu,bicia od ososby"szczelnosc" przestaly mnie dziwic. Jesli oprawcy w obozie pracy,taniej sily roboczej pod nazwa Polska, moga,na zawnatrz grac milych tatusiow i mezow a probuja w domu mordowac,kobiete w ciazy,w 7 miesiacu,to trzeba na wszystkich kanalach protestowac i zwalczac takich oprawcow. Tym razem pisze nazwisko takiego oprawcy: Henryk Woznicki,Slupca,Wielkopolska. Proba i to bezkarna morderstwa swojej jeszcze zony.Ciezarnej. Moja email oprawco jest Tobie znana tak samo polskiej prokuraturze. Moje nazwisko jako ojca tego wspolnego dziecka jest Tobie,znane. Odpowiedz Link Zgłoś
kochanionka Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 17.08.06, 00:31 Wiem co to znaczy.Sama tkwie w podobnym zwiazku od 28 lat. Dlaczego nie deszlam?Przez cale lata mialam glebokie poczucie winy,ozenil sie bo bylam z nim w ciazy. Jego rodzice ciagle dawali mi do zrozumienia iz powinnam byc wdzieczna,ze mnie wziol.On pan inzynier (mam studia ale bez tytulu)z szanowanego i sytuowanego domu. Ja mialam mieszkanie,umeblowane,samochod,prace.On tytul i poczucie wyzszosci. W malym miescie opinia porzadnych to certyfikat. Moja rodzinna "mniej porzadna" bo nie tak dobrze sytuowana,ale to moi rodzice pomagali w wychowaniu naszych trojga dzieci. Dlugie lata probowalam zdobyc jego milosc.bez rezultatu Ciagle cos robilam zle,krytykowal mnie on i jego rodzice z ktorymi ,na jego zyczenie spotykalismy sie dwa razy w tygodniu. W towarzystwie,kiedy zabralam glos ,karcona bylam pogardliwym spojrzeniem a i bywalo ironicznym komentarzem. Nie przyznawalam sie nikomu,bylam przeciez winna.Wstyd mi bylo.Nie sprawdzalam sie. Pogubilam sie.Uwierzylam ,ze jestem glupia,nieatrakcyjna. Stracilam do siebie szcunek. Coraz czesciej "modlilam" sie zeby cos sie stalo,zeby go nie bylo. Odejsc?Dokad skoro to bylo moje mieszkanie. Rozwod?Myslalam o tym,ale szybko mi wyjasnil,ze mi go nie da,bo w jego rodzinie nie uznaje sie rozwodow.Ale,obiecal,skonczy mnie psychicznie. Przez wszystkie te lata ze spokojem realizowal dana mi obietnice. Komu mialam powiedziec?Kto uwierzylby,ze ten przystojny,mily dla obcych facet,w domu jest katem.No i z "takiej rodziny". Na moje zadanie (za namowa dzieci)zeby sie wyprowadzil ,powiedzial ,ze moge to sobie wybic z glowy. I tak tkwimy obok siebie,w tym samym mieszkaniu dwoje obcych ludzi nierozmawiajacych ze soba juz od kilku lat. On ma pelna swobode,znajomych,spotkania,posprzatany dom.I zero honoru. Ja staram sie odbudowac wlasne poczucie wartosci,godnosci. W malych miastach liczy sie tzw opinia.Nie chodzi posiniaczona,to o co jej chodzi. Kobieta bez chlopa nic nie warta. Rozwodza sie-to ona nie umie zyc. Psycholog-ty idotko nie bedzie mnie jakis psychol uczyl co mam robic-uslyszalam. A syn mial nerwice spowodowana sytuacja w domu. Zerwalam dotychczasowe wspolne znajomosci,bo dla zachowan mezczyzny jest pelna aprobata. Co zostalo z mojej dawnej do niego milosci?Tylko nienawisc.Ale niestety ciagle jeszcze nie obojetnosc. Kiedy widze,ze cos mu dolega,staram sie pomoc.Potem jestem zla sama na siebie. Ale przeciez obcemu tez bym starala sie pomoc. Tyle,ze obcy mnie nie skrzywdzil. Odpowiedz Link Zgłoś
szczelnosc Re: Mąż mnie nigdy nie uderzył 17.08.06, 09:50 Kochanionka- jest dokładnie tak jak mówisz. Ale dziecko, nie poczęło się samo, i oskarżenia wobec Ciebie możesz obrócić na korzyść swoją, a mianowicie zawsze możesz oskarżyć męża, że tylko chciał seksu, i oszukiwał Ciebie wtedy gdy poszliście do łóżka. Oskarżenia są bronią obosieczną. Sytuacja w której on w komfortowej sytuacji siedzi w domu , a Ty się miotasz , nie jest odosobniona. Trzeba jasno mu powiedzieć , że to przez niego jesteś nikim, (a przecież nie jesteś- Twoja praca w domu jest bardzo ważna, a może nawet najważniejsza- ); Czasami kobiety żyją w takim wykrzywionym świecie i niestety nie potrafią się wyrwać. Żeby wygrać swoje życie- (w sensie żebyś lepiej się poczuła będąc sobą) – powinnaś nauczyć się być taka jak on- używać tak samo celnych przygnębiających argumentów i tłumaczyć, mu , że nie chcesz takich rozmów- że chcesz żeby było dobrze. To że nie odzywacie się do siebie- że żyjecie obok, to smutne, Czy sam sobie w takim razie pierze gotuje, prasuje? Po tylu latach takiego życia- czy wogóle jest szansa na normalność ? Ja moją walkę o szacunek dla mnie wygrałam- wygrałam ją zachowując się jak wariatka. To ja zaczęłam mieć złe humory- fochy, brak siły na gotowanie obiadu. A niech raz będzie niedosprzątane- ja leżę przed telewizorem. Koniec i kropka. To ja będę dziś czytać książkę. To ja czuję się nie dowartosciowana i będę płakać- to przez Ciebie zrób coś z tym. Jak kolwiek nie brzmiałoby to głupio, mój mąż jest dziś dla mnie naprawdę dobrym mężem. To napewno też dzięki Bogu. Nie zostawiam go, bo gdzieś chodzę bez niego, nie mam koleżanek. Ale zawsze cokolwiek zrobię w domu jest to pochwalone- zawsze. Ja też go chwalę, tak jak potrafię- ciekawe co powiedziałby on sam:-)? Dziś napewno go pochwalę, za cokolwiek bądź. Tylko jeśli nie ma uczuć, bo gdzieś się zagubiły, wtedy jest bardzo ciężko, bo „nie widzimy w sobie pozytywnych wad” (jak zaśpiewał BAJM). Czasami nie można się rozwieść, Czasami brak na to sił i odwagi. Czasami może to lepiej- świadomość, że jednak zostawiasz kogoś kogo się kochało – jest się zostawionym, Dzieci, zaplątane w to coś – czasami to gorsze rozwiązanie. Tak trudno zająć jednoznaczne stanowisko Ale napewno nie jest za późno, na próbę życie szczęśliwego- Jeśli dzieci są dorosłe, to zajmij się czymś co sprawia Ci radość, Czymś o czym już zapomniałaś że chciałaś to robić. Pokochaj siebie- Będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
schweiz_the_best ehhh... 26.08.06, 00:59 Mam 16 lat i wlasnie od 3 tygodni jestem na rocznej wymianie miedzynarodowej w Szwajcarii. W Polsce mieszkam w miescie pow. 500tys. mieszkancow. Dostalam sie do najlepszegp liceum w wojewodztwie, jestem laureatka konkursu jezyka niemieckiego. Pochodze z tzw. dobrego domu; oboje rodzice to lekarze i nauczyciele akademiccy... I co?? I moja mama niedawno wyprowadzila sie z domu... Nie mogla juz zniesc zachowania mojego ojca... Jego chamstwa, codziennego picia (o ktorym nikt poza nami nie wie), pogardy, tego, jak co wieczor krzyczal do niej: 'Sp..., k..., z MOJEGO domu!' On wyniosl taki stosunek do kobiet z domu, a wlasciwie jego namiastki (jego rodzice wczesnie sie rozwiedli). Ma BMW, konta w bankach i mlodsza o 20 lat kochanke... WIEC PROSZE WAS BARDZO, NIE WMAWIAJCIE MI, ZE PRZEMOC PSYCHICZNA NIE ISTNIEJE. EMPIRYCZNE DOSWIADCZENIA POKAZUJA, ZE PRZED TYM RODZAJEM PRZEMOCY UCIEC NAJTRUDNIEJ. Ciesze sie, ze moja mama przerwala to bledne kolo (za moja namowa). Kiedy wroce do Polski, ona bedzie juz bezpieczna i samostanowiaca o sobie. Zycze wszystkim w podobnych sytuacjach powodzenia. dziewczyna ktora obecnie jest w CH Odpowiedz Link Zgłoś