annreal
15.07.06, 23:25
ktos, kto byl tak bliski, nagle z dnia na dzien stal sie prawie zupelnie obcy.
telefon milczy a w sercu wyrwa wielka jak row marianski. trzeba robic cos
dalej, zyc, myslec o sobie, budowac zycie swiezymi ceglami. minal tydzien moze
od zadanego ciosu - tydzien przeroznych wydarzen zajmujacych uwage i
pochlaniajacych czas, nie bylo zbyt wiele czasu na odczucie tej pustki, ktora
pozostala. jednak po takim czasie to wraca - bol, moze juz mniejszy, zal
jeszcze niezupelnie przetrawiony i smutek, i lzy.. i obawa, ze tych uczuc
nigdy sie nie pozbede i ze nie zaczne normalnego zycia..
prosze o kilka slow otuchy..
dziekuje