jasmine_flower
23.07.06, 10:32
Wlasnie zaczelam prace w duzej firmie na stanowisku recepcjonistki. Do tej
pory pracowalam jedynie jako hostessa na szkoleniach i bankietach firm,
miedzy innymi i tej w ktorej obecnie pracuje. Niby jestem osoba pewna siebie,
otwarta na ludzi, ale nie zawsze. Jednego dnia mam swietny humor, zartuje ze
wszystkimi, jestem pewna siebie, ale nastepnego (i to czesto) czuje sie
brzydka, glupia, nie lubiana, nudna i itp, i jak ktos podchodzi do mnie
pogadac to cos odbakne, unikam wzroku tej osoby i ide dalej, szcegolnie
facetow. Nie potrafie nad tym panowac. To powoduje ze ludzie nie zawsze maja
ochote ze mna rozmawiac, chyba myslac ze jestem dziwna. Staram sie byc soba,
ale czesto udaje kogos innego, tj. osobe bardzo towarzyska, przebojowa. Tak
naprawde to czasem gubie sie w tym kim jestem a kogo udaje. Od 4 lat mieszkam
bez rodzicow (mam 23 lata), ale na studiach mam znajomych. Co prawda przez to
ze pracuje i studiuje nie mam czasu na wyjscia i stalam sie samotnikiem.
Mieszkam w Wawie i stad tez pochodze. W szkole srediej uwielbialam imprezy i
wtedy bylam "normalna". Teraz lubie sama siedziec w domu, wlaczyc muzyczke i
tanczyc. Kiedys bawilam sie w taniec ale przestalam z braku czasu. Mam
wrazenie ze jestem osoba nudna bo nie mam zadnej pasji. Tak naprawde nie wiem
po co to pisze. Chyba dlatego zeby uslyszec ze nalezy byc soba, tylko ze
wydaje mi sie ze w obecnych czasach bycie soba czesto powoduje ze jestesmy
sami. Mam wiec udawac?! Ale to jest takie meczace! Poza tym jestem osoba
szczera, nie lubie jak inni klamia, udaja i sa dwulicowi. Kontynuujac...Mam
dni kiedy mi sie to podoba, bo mam dosc ludzi i szumu na uczelni i w pracy,
ale coraz czesciej tesknie za ludzmi. Nie jestem w zadnym zwiazku od 2 lat,
co takze na pewno ma wplyw na moje zachowanie. Wydaje mi sie ze nikt nie
chcialby byc ze mna bo jestem dziwna i mam te okropne skoki nastrojow. Pomimo
tego ze chyba nie jestem brzydka bo niektorzy faceci mnie adoruja to jednak
jak zaczynam z nimi gadac wiecej niz jeden dzien daja sobie spokoj. Ponoc w
zwiazku nalezy byc szczerym... Czekam na swojego "dziwaka" ;)W nowej firmie
jest podobnie. Pierwszego dnia wszyscy byli mili, podchodzili, gadali ze
mna... teraz gadaja z druga recpecjonstka, a ze mna w sprawach prywatnych
prawie w ogole. Wiem ze za malo sie znamy, ale mi nie wypada (moim zdaniem)
wypytywac ich o ich zycie prywatne, rodziny, etc. Czuje sie odrzucona. [przez
to staje sie niemila, czaem wrecz zlosliwa]. Nie chcialabym stracic pracy i
czuc sie nie lubiana, odtracona i z czasem czuc taka niehcec zeby miec ochote
sama odejsc. A potrafie tak zrobic. Moze to byc wina moich urojen, bo
przeciez nikt nie bedzie "piescil" sie ze mna non stop. Ale poniewaz jestem
osoba bardzo emocjonalan od razy wydaje mi sie ze mnie nie lubi bo w taki i
taki sposob sie zachowal albo nie powiedzial "dzien dobry" i tez zaczynam go
nie lubic. Wtedy staje sie wrecz chamska i tym takze zrazam do siebie
ludzi... Bardzo mnie to meczy!
Dzieki za "wysluchanie":)jak sie wygadalam, to mi lepiej:)Moze macie jakies
pomysly jak stac sie bardziej "normalna", to chetnie wyslucham.