pomeranka
03.11.01, 18:38
Oto fragment z pewnej książki:
"(...) Bez dzieci, bez kłopotów, w dwóch mieszkaniach, przy całkowitej
niezależności finansowej; każdy dźwiga samotnie swój garb.(...) Dzieje sie tak
z ludźmi pokaleczonymi w poprzednich związkach. Oni nie mają nawet siły dmuchać
na zimne. Tworzą skorupę, przez którą nie przechodzą cieplejsze odruchy. Wydaje
się, że są to związki bezkonfliktowe, gdy tymczasem są po prostu bezuczuciowe.
Nie potępiajmy takich osób pochopnie. nie są to jakieś zimnokrwiste potwory.
Ucieczką w skorupę chronią się przed następną katastrofą, której nie byliby w
stanie znieść. Przeżywają permanentny kryzys.
Chłód uczuciowy jest w rzeczywistości ciężką nerwicą emocjonalną. A
wyrozumowany związek sposobem na przetrwanie. Na doczekanie czasów, gdy znów
będa mogły dojść do głosu uczucia.(...)"
I co Wy na to?