IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.03.03, 14:32
czy jestem psycholem??? sama już nie wiem. zdecydowałam sie być z tym
facetem. skrzywdził mnie ale ostatecznie doszliśmy do porozumienia. jesteśmy
razem i jest nam dobrze ale ja ciągle wracam do przeszłości i wypominam mu
jego błędy i słabości. dokładam mu i kopię leżącego. jak pozbyć się oparów
przeszłości z mózgu? wiem że nie ma na to recepty. wiem. ale czy ktos
wybaczył i zapomniał i żyje tym co dobre? jeśli tak to jak do tego doszliście?
wydaje mi sie że wybaczyłam a potem nagle przychodzi taka złość, żal...
obrzydlistwo!!!
meme
Obserwuj wątek
    • joanna_1 Re: psychol 02.03.03, 14:49
      Hmm, wybaczyć - jak najbardziej jest to wykonalne, zapomniec niestety sie nie
      da. I teraz na ile to co zostało skrzętnie zeskładowane nie wyzwala jakiejs
      niszczącej siły. Ma prawo sprawiac ból, ma prawo przypominac sobie o swojej
      obecności w Twojej świadomości, bo przecież twoje przezycia są częścią Ciebie
      całej, nie wytniesz tego, nie spalisz, nie zakopiesz, to gdzieś sobie siedzi.
      Koncentruj się na tym co możesz zbudowac dobrego na bazie owych doświadczeń.
      Rozdrapywanie ciągłe, szukania winnego, kata, ofiary, w kontekście
      wyegzekwowania wyroku nie zbuduje raczej nowego fundamentu dla zwiazku,
      natomiast przeanalizowanie motywów postępowania - tak.
      Moim zdaniem sztuka polega na niebilansowaniu przeszłosci na zasadzie, kto
      zyskał, kto stracił.
      Złość bardzo latwo mozna wyladowywac przez sport, a nie na ludziach - w drugim
      przypadku tylko do siebie zniechęcisz, i utwierdzisz, ze jestes niereformowalna.
      • Gość: meme Re: psychol IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.03.03, 15:06
        to bardzo mądre joanno. chodziłam ostatnio zdolowana a potem wszystkie swoje
        zawodowe, osobiste, intymne frustracje wyladowałam na nim. bo on zawsze był ten
        zły. a ja byłam ofiarą. wygodny stereotyp.
        kiedys koleżanka powiedziala mi że "zło" które sie zdarzyło musi być omówione,
        wyjaśnione i odkupione. że "sprawca" musi pomóc zapomnieć. tylko ja chyba sama
        nie wiem jak to odkupienie w jego wykonaniu ma wyglądać. co on jeszcze ma
        zrobic żebym po kilku drinkach nie cofała sie do przeszłosci i do wszystkiego
        zlego co było.
        cięzko nam sie rozmawia na te tematy. bardzo cięzko. tak zwana zaburzona
        komunikacja:(
        ja chcialam terapii a on nie. ciagle zwleka, zwodzi...
        może to ta terapia dałaby mi ten spokój....
        sama nie wiem
        meme
        • Gość: Malwina Re: psychol IP: *.d1.club-internet.fr 02.03.03, 15:26
          pierwsza rzecz - nie pij.
          • Gość: meme Re: psychol IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.03.03, 15:32
            napisałam o drinkach bo akurat po raz pierwszy od nie pamietam kiedy troche
            wypiłam. ale twoja uwaga jest jak najbardziej na miejscu. po alkoholu jestem
            agresywna:) tylko że ogólnie wszystko odbywa sie bez zakrapiania....
            Boże! jeszcze wyjde tu na alkoholiczkę!
        • joanna_1 Re: psychol 02.03.03, 15:47
          Idąc tropem pewnego typowego zachowania, to całą złość przelewałaś na Niego,
          bo... On był gotów to przyjąc. Natomiast pomyśl, co sie stanie, gdy pewnego
          dnia kranik zostanie zakręcony. Dlatego zachęcam Cie do pracy nad sobą, w
          szczególności do pracy nad wieloma mozliwościami rozładowywania tej
          specyficznej formy agresji jaka jest złość. Przypuszczam, że owa złość
          przybiera sporych rozmiarów, często jest podsycana przekonaniem o własnej
          niewinności bądź ogromnym poczuciu krzywdy. Od ofiary społeczeństwo nie wymaga
          pracy często, a to jeszcze pogłebia stan bierności. Wyjdź temu naprzeciw.
          Ukierunkuj swoja złość w coś co wymaga nakladu zdeterminowanego wysiłku, moze
          to byc wysiłek twórczy , intelektualny, fizyczny, moim zdaniem najlepszy jest
          własnie sport.
          Wierzę, że ciężko rozmawia sie na tematy bolace, czy tez kontrowersyjne. Jesli
          rozmowa nabierze charakteru próby dotarcia do motywów postepowania i własnej,
          osobistej odrębności w dystansie do własnych krzywd, i nie będzie ona okazją do
          kolejnego rozdrapywania ran, to będzie juz tylko lepiej :)
          A może trzeba Wam troche odpoczynku, odległości, zatęsknienia?
          Terapia i rozmowa z "fachowcem" to dobry pomysł.
          Aha i jeszcze jedno.
          Dlaczego tak często chcemy tego odkupienia? Myslę, że najważniejsze to
          otworzenie kanału przeplywu dobrej energii i to chyba w wiekszości twoje
          zadanie- ale to może moje dziwne pojmowanie swiata. :)
          • Gość: meme Re: psychol IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.03.03, 16:14
            czytajać twoje posty robi mi sie tak dobrze... spokojnie...:) dzięki
            próbowałam nad sobą pracować. przeszłam kilkumiesieczną terapię. cudna sprawa.
            kwitłam. zaczęłam myśleć o sobie, myśleć twórczo, robić moje ukochane zdjęcia.
            pozytywne myślenie, asertywnośc. przestalam sie czuc jak ofiara, a zaczęłam być
            pewną siebie kobietą. tęsknie za tymi dniami. ale musialam przerwac terapie i
            chyba zimą wyczerpały mi sie zapasy energii.dużo pracy, monotonia, zmęczenie,
            szarośc. ale widze że trzeba wrócic do tamtych dni. pójde do fryzjera, wrócę na
            siłownię i przestanę się zadręczać. narzekanie i wypominanie niszczą a ja chcę
            być szczęśliwa. może to banalne. ale tak jest.
            meme
            • joanna_1 Re: psychol 02.03.03, 16:28
              Cieszę się, ze zrobiłas juz tak wiele w kierunku uzdrowienia całej tej
              atmosfery. Faktycznie, może po prostu przechodzisz jakiś krotkoterminowy
              kryzys. Każdy czasem chce byc pogłaskany po głowce, chce czuć wsparcie i to że
              obrał dobry kierunek dla kreowania własnego szczęścia.
              Dodam jeszcze tylko,ze wspomnienia powinny być takim katalizatorem dla
              oczyszczania. Zawsze mają swoje miejsce na półce. Niech będe naszą swoista
              encyklopedią.
              Pozdrawiam i zycze dużo szczęścia.
              • Gość: meme Re: psychol IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.03.03, 17:39
                mój chwilowy kryzys spowodował jednak że bardzo kogoś skrzywdziłam. przy obcej
                ososbie mówiłam o wszystkich naszych ciemnych tajemnicach. a teraz przepraszam.
                jedyny plus: dotarłam do pewnej granicy. wiem że "kranik się zamknął". widzę
                jak on czuje sie zraniony i szlag mnie trafia na swoja głupotę.myśłałam że on
                jest niezniszczalny i wszystko weźmie na klatę. i na szczęscie widze że tak nie
                jest.
                meme
    • anahella Re: psychol 02.03.03, 21:36
      Moze zrob bilans swoich i jego oczekiwan. Ale jak sa oczekiwania to i sa
      poswiecenia, wiec te ostatnie tez warto w bilansie umiescic.
    • ta_ Re: psychol 03.03.03, 01:01
      Zapoznaj się proszę z postem złej kobiety, pisanym w innym watku, ale trafnie
      przystającym do Twojej sytuacji. Zawiera mądre i życzliwe rady. Mam nadzieję,że
      ci pomogą :)
      ________________________________________________________________________________

      zlakobieta:
      Wiecie, jej chyba chodzi o to, ze on sie wlasnie zmienil.
      Prawdopodobnie juz nie zdradza i chce odbudowac zwiazek, a ona nie potrafi dac
      mu szansy.

      Latwiej jest pielegnowac niechec do kogos, do kogo ma sie zal i pretensje, byc
      obojetnym i patrzec, ze tej drugiej stronie tez jest wszystko jedno - nie
      stara sie i robi rozne swinstwa.
      Wtedy mowie sobie "ja go tak kochalam, wybaczylam mu wszystkie krzywdy,
      zostalam z nim, a on tego nie docenia i nadal jest okropny".

      Latwo jest byc ofiara, bo w takich okolicznosciach od ofiary nic sie nie
      wymaga. Obojetnosc jest obustronna. Zyja kazdy swoim zyciem i jakos to sie
      kreci. Od czasu do czasu mozna pozalic sie kolezance, a wszyscy dookola lituja
      sie i mowia "to taka wspaniala kobieta, poswieca sie, wybacza, a on taki dran.
      Dzielna, ze mimo to sobie radzi".

      Kiedy ta druga osoba nagle sie zmienia i robi wszystko tak, jak wlasciwie
      powinna, to nagle jasno sobie uswiadamiam, ze nie moze juz byc tak jak
      dawniej, bo JA TEGO NIE CHCE NAPRAWDE!
      Ja udawalam to wybaczenie i wszystkie inne uczucia, bo tak mi bylo wygodniej.
      Nie musialam wysilac sie na odejscie, na rozmowy z dziecmi, rozwod,
      rozpoczynanie nowego zycia...
      Zylam sobie spokojnie litujac sie nad soba i podziwiajac
      swoja "wspanialomyslnosc" i rozkoszujac sie swoim "cierpieniem" (ktore juz
      wlasciwie nie boli, bo jest obojetnoscia).
      Trudno sie do tego przyznac.

      Gdy sytuacja sie zmienia, to nagle on zaczyna czuc sie pokrzywdzony, ze pomimo
      jego wysilkow nie udaje sie nic zmienic na lepsze.
      "Jak to?" mysli "wiec niepotrzebnie sie staram? Ona mnie nie chce? To dlaczego
      mi wybaczyla i ze mna zostala? Myslalem, ze mnie kocha, docenilem to,
      zrozumialem, chce dac jej to czego jej brakowalo, a ona mnie odrzuca".

      Nagle i nieoczekiwanie role sie odwracaja. To juz nie ja jestem ofiara!
      On nosi mnie na rekach i zabiega o moje wzgledy, a ja jestem jak skala -
      obojetna i zimna.

      "Nie moze tak byc!" mysle "On mnie skrzywdzil. Ja wybaczylam, bo nie myslalam,
      ze on to wezmie za dobra monete. Moje wybaczenie dotyczylo tylko pozostania w
      ukladzie, a nie pozostania w zwiazku. Co robic?! Jak to teraz wyglada?!"

      Potem, po dluzszym czasie dochodzi do sytuacji, w ktorej zaczynam czuc sie
      winna, zaczynam czuc, ze go krzywdze, oszukuje, zabieram jemu i sobie czas na
      ulozenie zycia i tak naprawde jest.

      ...nie chodzi o to jaki on byl i co on Tobie za krzywde zrobil. Chodzi o to, ze
      to Ty go teraz oklamujesz. Ty mu nie wybaczylas.
      Ty po prostu wybralas latwe rozwiazanie i zapomnialas o swojej dumie, zeby to
      rozwiazanie wprowadzic w zycie. On zrobil cos, co zabilo Twoja milosc do
      niego, a Ty mu tego nie powiedzialas.

      Wybaczenie, to taki akt, ktory pozwala Ci pozostac uczciwym wobec osoby,
      ktorej wybaczasz, czyli wybaczasz i kochasz dalej, lub wybaczasz i mowisz "nie
      potrafie z Toba dalej byc", a wtedy bezwzglednie odchodzisz.

      Ty powiedzialas, ze wybaczasz i zostalas wiedzac, ze nie kochasz.
      On tego nie wiedzial. Dla niego Twoje wybaczenie bylo wybaczeniem z gatunku
      tych pierwszych - "wybaczyla, zostala, to znaczy, ze mnie kocha, to znaczy, ze
      mozna to naprawic. Bede robic to, czego ona zawsze ode mnie oczekiwala i wtedy
      bedzie dobrze". On ma prawo tak myslec bo sama mu takie prawo dalas.

      Bluffowalas, a on Cie sprawdzil.
      Wydalo sie i jest Ci z tym zle.
      Ja tak widze te sytuacje.
      Moze sie myle.

      Nie odbierz tego , jako rodzaj krytyki twojego postepowania, czy czegos w
      tym rodzaju. Jestem od tego daleka. Po prostu zrobilam hipotetyczna analize
      tej sytuacji i tak mi wyszlo. To nie znaczy, ze zrobilas cos zle. Moim zdaniem
      nie zdawalas sobie sprawy, ze tak to naprawde wyglada. Czasem ciezko jest
      samemu dojsc wlasnych motywow postepowania. Czasem sie nie przyznajemy nawet
      przed soba...
      To trudne.
      Chce tylko napisac jeszcze, ze Cie rozumiem i jesli mam racje, to musisz
      wybrac:
      1) zostajesz i wybaczasz naprawde, a wiec dajesz mu szanse
      2) Mowisz, ze nie potrafisz juz czuc do niego tego co dawniej i rozstajecie
      sie.
      Inaczej Twoje postepowanie nie jest uczciwe w stosunku do niego, do Ciebie i
      do Waszych dzieci.
      To nie chodzi o to, co on zrobil Tobie zlego.
      Chodzi o to, zebys TY nie robila czegos podobnego.
      To nic zlego, ze nie potrafisz kochac go po tym co zrobil, ale nie musisz
      karac wszystkich lacznie ze soba, bo to co robisz jest kara dla calej Twojej
      rodziny.
      Badz lepsza od niego.
      ________________________________________________________________________________

      Tyle zlakobieta. Nic dodac ani ujmować nie trzeba. Tę wypowiedź skopiowałam i
      trzymam u siebie w archiwum, tak wydała mi się celna i dobrze napisana.

      Mam nadzieję,że złakobieta nie będzie mi miała za złe :) zacytowanie jej postu
      w najlepszej wierze tzn pomocy bliźniemu. Niestety nie mogłam podac linku do
      postu oryginalnego, bo skopiowałam sobie sam tekst, a wątku znależć nie
      potrafię.
      Pozdrawiam złąkobietę i ciebie serdecznie
      Ta_
      • Gość: meme Re: psychol IP: *.elblag.dialog.net.pl 03.03.03, 09:53
        dzięki za wasze uwagi. jakoś lepej mi teraz. złakobieta to rzeczywiście mądra
        kobitea:)
        fakt, albo wybaczam i zostaję bo nadal go kocham albo wybaczam i nie raniac
        nikogo odchodzę. niby takie oczywiste ale w zakręconej głowie trudno o jasność
        i przejżystość. ja nadal kocham i strzaszliwie mi wstyd za ostatnią scenę i
        litanię krzywd sprzed lat. nieporozumienia trzeba rozwiazywać na bieżąco i
        tylko wtedy to ma sens.kocham i boli mnie kiedy widze jgo łzy. bo "on sie
        stara, chce naprawić, chce żeby było mi dobrze." ciągle pyta czemu jestem
        smutna i myśli że to przez niego. nie chce być juz biedną skrzywdzoną
        dziewczynką. w końcu silmna ze mnie baba tylko czasami lubie sie nad soba
        poużalać. ale nie może to być jego kosztem. bo wtedy to ja się nad nim znęcam.
        to ja jestem be. a to okropne uczucie, aż mndli, aż sny są niespokojne. wtulam
        się w niego i jest mi taaaaak przykro. ale ciesze sie ze pomimo całego zła
        między nami udało sie zachować miłość. obojętność jest najgorsza, gorsza od
        nienawiści.
        dzieki
        meme

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka