Dodaj do ulubionych

udane malzenstwa?

11.03.03, 11:27
ostatnio calkiem zwatplilam w to ze takowe w ogole istnieja, ze jest szansa
przezyc zycie z czlowiekiem i zachowac milosc i szacunek.
NIestety to okolicznosci mowia same za siebie.
Osobiscie nie znam ani jednego udanego malzenstwa gdzie obie strony sa wierne
zadowolone i chca tak samo mocno byc ze soba.
Oczywiscie mam tu na mysli pary ktore przezyly ze soba troche wiecej niz 10
lat.

Ale moze ja zyje w kosmosie???
Obserwuj wątek
    • Gość: ami Re: udane malzenstwa? IP: 62.29.248.* 11.03.03, 12:56
      dreams1 napisała:

      > ostatnio calkiem zwatplilam w to ze takowe w ogole istnieja, ze jest szansa
      > przezyc zycie z czlowiekiem i zachowac milosc i szacunek.
      > NIestety to okolicznosci mowia same za siebie.
      > Osobiscie nie znam ani jednego udanego malzenstwa gdzie obie strony sa wierne
      > zadowolone i chca tak samo mocno byc ze soba.
      > Oczywiscie mam tu na mysli pary ktore przezyly ze soba troche wiecej niz 10
      > lat.
      >
      > Ale moze ja zyje w kosmosie???

      protestuję... jestem 10 lat w związku (nie wiem czy to już kwalifikuje mnie do
      opinii??) a wyszłam za mąż mając 18 ledwo skończone (bez musu:-) i jasne bywały
      też dni różne, kwadratowe i podłózne ale nie było ani jednego cichego dnia
      (może godziny), a jeśłi chwilowe wątplwiości to tylko po to żeby uzmysłowić
      sobie, że to to, o co mi chodziło, co ma sens i wartość... co prawda mamy
      trochę z moim lubym różne temperamenty (on kąpany w gorącej wodzie, ja trochę
      stoicka) jednak prawie wcale się nie kłócimy a gdy to się dzieje to wtedy
      rozumiem, że tak naprawdę czerpię siłe i radość z tego związku, na pewno
      dobrego chociaż jak mówię bywały dni różne (ale kryzysu prawdziwego nie
      było)... i w sumie nie wiem o co chodzi, bo to tyle juz lat razem i te rozne
      temperamenty, czasami mówię stary, gddyby nie ta chemia i mój spokój to nie
      byłoby tak sielsko... jasne były pokusy, przecież jesteśmy dla siebie
      pierwszymi ale mój związek to zdaję sobie sprawę podstawa... jednakstaram się i
      zawsze starałam mieć duzo róznych kontaktów i również je pielęgnować, gdyż
      jestem trochę zdania, że jeśli nie potrafi się zbudowac dobrych relacji z
      "obcymi" (czyt. przyjaciele) to sielanka małżeńska tez jest iluzją i
      pielęgnowaniem egotyzmu tzw. ładnie folie a deux (szalenstwo dwojga)... oboje z
      moim staruszkiem lubimy ludzi i staramy się, uczymy się tolerancji, akceptacji,
      przyjmowania ich jakimi są, nigdy nie zamykalismy się tylko na siebie... mój
      mąż to mój najlepszy przyjaciel ale tez jest i chemia po 10 latach także wierzę
      w szczęsliwe małżeństwa tak jak wierzę w szczęsliwych ludzi ale trzeba się
      starać a to czasami wielki wysiłek i trud żeby oddzielić ziarno od plew, gdzieś
      się nie zagubić (i na ten temat coś wiem)...
    • ann.k Re: udane malzenstwa? 11.03.03, 13:58
      sa;

      sama znam takie conajmniej dwa; pierwsze to moi rodzice, ktorzy sie nigdy nie
      poklocili, umieja i umieli ze soba rozmawiac, w podejsciu do dzieci zawsze
      trzymali jeden front; nigdy nie dzielili zycia na "moje i twoje" tylko wszystko
      na wspolne; 26 lat po slubie;

      drugie to moi tesciowie; po slubie 29 lat; naprawde to wielka przyjemnosc z
      nimi przebywac i widziec jak wielka miloscia i szacunkiem siebie wzajemnie
      darza; przyjemnosc dla mnie tym wieksza, ze wlasciwie nigdy nikt z moich
      znajomych nie mial takich rodzicow, ktorych pod wzgledem szacunku do siebie
      daloby sie porownac z moimi rodzicami;
      • dreams1 Do ami 11.03.03, 18:25
        To bardzo dobrze ze masz jakas recepte na swoj zwiazek i swietnie ze masz
        znajomych i nie zamykasz sie w czterech scianach , mysle jednak ze jestes
        jeszcze bardzo młoda i zobacz ile zycia przed Wami.
        Czy myslisz ze tak moze byc przez nastepne 40 lat?
        Czy myslisz ze oboje tak samo patrzycie na Wasze bycie razem i ze jemu nigdy to
        sie zwyczajnie nie znudzi?
        jakos w moim przydlugawym zyciu takich cudow nie ma, a im ktos wczesniej zawarl
        zwiazek malzenski tym mniejsza mial szanse na wspolne zycie do grobowej deski
        ale zycze powodzenia i wiary bo wiara czyni cuda
        • Gość: ami Re: Do ami IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 11.03.03, 20:36
          dreams1 napisała:

          > To bardzo dobrze ze masz jakas recepte na swoj zwiazek i swietnie ze masz
          > znajomych i nie zamykasz sie w czterech scianach , mysle jednak ze jestes
          > jeszcze bardzo młoda i zobacz ile zycia przed Wami.
          > Czy myslisz ze tak moze byc przez nastepne 40 lat?
          > Czy myslisz ze oboje tak samo patrzycie na Wasze bycie razem i ze jemu nigdy
          to
          >
          > sie zwyczajnie nie znudzi?
          > jakos w moim przydlugawym zyciu takich cudow nie ma, a im ktos wczesniej
          zawarl

          Hm...
          Niestety nie wiem czy będę szczęsliwa w swoim związku przez następne 40 lat
          tak jak też nie wiem czy w ogóle tyle dożyję:-)
          czy oboje patrzymy na nasze bycie razem tak samo? hm sugerujesz moją naiwność
          i kreowanie iluzji szczęsliwego pożycia, nie moge CI przeciez udowodnić, że on
          też tak postrzega nasz związek a nawet jeszcze bardziej idealistycznie niż
          ja...
          mówisz, że cudów nie ma w Twoim przydługawym życiu... a dlaczego to ma być cud
          a dlaczego nie ma sie udać wcześnie zawartemu małżeństwu? może tak może nie,
          można gdybac do rana i znaleźć tyle samo argumentów za jak i przeciw... ja
          tylko chciałam powiedzieć, że 10 lat małżeństwa (bo bycia ze 13) stuknie nam w
          czerwcu i jest to potwierdzona wartość w moim życiu ale nie jedyna, kultywuje
          samo życie, innych ludzi, rozwijam zainteresowania ale związek udany to
          baza... i nie zawsze było sielsko ale zawsze znajdowaliśmy drogę do siebie i z
          doświadczeń wychodzili umocnieni ale co przyniesie następne 40 lat tego ja nie
          wiem, ja wiem co był przez ostatnich 10 i to wszystko:-) pozdrawiam ciepło
          >
          > zwiazek malzenski tym mniejsza mial szanse na wspolne zycie do grobowej deski
          > ale zycze powodzenia i wiary bo wiara czyni cuda
      • dreams1 Do ann.k 11.03.03, 18:32
        wiesz mam kolezanke uklada tarota jest osoba powiedzmy publiczna i spotyka
        wiele osob.
        mamy wspolna znajoma ktora jakims cudem przezyla ze swoim ukochanym mezem w
        cudownie zgodnym malzenstwie 25 lat ( wlasnie byla wielka uroczystosc z tego
        powodu na ktorej to maz szalal z nia prawie do bialego rana i wszyscy byli
        zachwyceni jaka udana para)
        coz zycie to zbieg roznych dziwnych przypadkow i...

        ...do kolezanki weszla mloda dziewczyna moze 30 lat aby ta postawila jej tarota
        i wyciagnela zdjecie swojego ukochanego czy wiesz kto byl na tym zdjeciu???


        cudowny zgodny malzonek !!!!

        i ostatni moj mit upadl!!!






        • kwieto Re: Do ann.k 11.03.03, 21:31
          To ze ow mezczyzna byl ukochanym proszacej o wrozbe z tarota dziewczyny, nie oznacza wcale, ze ona byla ukochana tego mezczyzny :")))

          Pytanie pomocnicze - jaka masz pewnosc, ze Twoi znajomi nie padli ofiara plotki?
          • dreams1 kwieto 12.03.03, 09:38
            niestety nie padli ofiara plotki co wykazaly pozniejsze wydarzenia, a
            dziewczyna nie miala pojecia o tym ze ów mezczyzna jest mojej kolezance blizej
            znajomy.
            W kazdym razie mieli wspolne plany na przyszlosc i on ja bardzo kochal!!!
            to oczywiscie jej relacja i jej odczucia.


            Zastanawia mnie tylko fakt jak ludzie potrafia byc dwulicowi!!
            Jak mozna pieknie adorowac wlasna zone/meza a na boku skladac obietnice,
            milosc, pragnienia innej osobie.Jak nikt ze znajomych rodziny moze tego wcale
            nie zauwazyc!!!
            Jak latwo mozna stwarzac pozory i jak jednej ze stron moze wydawac sie wszystko
            cudownie i wspaniale.
            Co wiecej dodam ze ow malzonek byl wczesniej w zakonie wiec jakby predyspozycje
            do bycia wiernym , uczciwym itp mial wpojone ...
            i takie do zycie jest!
            • procesor dreams1 12.03.03, 11:18
              dreams1 napisała:
              > Co wiecej dodam ze ow malzonek byl wczesniej w zakonie wiec jakby
              > predyspozycje do bycia wiernym , uczciwym itp mial wpojone ...
              > i takie do zycie jest!

              Raczej juz miał predyspozycje do zdrady!
              Znam takiz przypadek - najpierw zrezygnował z zakonu, potem z żony i dziecka..
              ma teraz druga i drugie..

              Kto raz zdradzi..
              zaufanie łatwo utracić
    • Gość: ja 10 000 dni IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 12.03.03, 10:23
      www.ten-thousand-days-in-love.us/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka