Gość: Imagine
IP: *.navix.net
14.03.03, 15:22
Zaczynam nowy watek na ten zdawaloby sie oklepany temat, gdyz zalezy mi na
tym, by moja wypowiedz nie utknela gdzies w gaszczu odpowiedzi. Zmusil mnie
rowniez do tego poglebiajacy sie rozdzial miedzy kobiecymi i meskimi
oczekiwaniami w obecnym swiecie, swiecie w ktorym po raz pierwszy chyba w
pisanej historii, dwie z pozoru ROWNE armie stanely naprzeciwko siebie,
gdzie jedna z nich marzy by byc z furia zaatakowana, otrzymujac w
zamian... biala choragiewke. O co w tym wszystkim chodzi ? Oto proba mojej
odpowiedzi:
Dla mnie sprawa jest oczywista. Problemem jest niekompatybilnosc naszych
mozliwosci, checi i intensywnosci potrzeb. Dopoki mezczyzna dominowal
totalnie na kobieta, fizycznie, materialnie, i "pod kazdem innem wzgledem",
wszystko wydawalo sie byc w porzadku. Ona ulegla, niczego nie
zadajaca. On robiacy swoje, wtedy kiedy mial ochote i czas ku temu bez
ogladania sie sie na potrzeby partnerki. Dzisiaj, wraz z wyzwoleniem sie
kobiet, materialnym, zawodowym i kazdym innym, przyszedl czas na upomnienie
sie o swe prawa w lozku. I tu klapa. mezczyzna nie jest w stanie sprostac
owym skrzypcom. Nie to ze mu sie nie chce, on tego nie potrafi, stad
zamykanie sie w sobie, zaniedbywanie partnerki, itp. Czy to jest choroba,
czy jest to cos co trzeba leczyc ? Uwazam ze nie. Bylaby to proba
niezaakceptowania naturalnego biegu rzeczy. Na nieszczescie, sa korporacje
robiace majatki na podnoszeniu czlonka do pionu i na pobudzaniu czyichs
zachcianek. To obrzydliwe. Mezczyzna nie jest tym bohaterem o ktorym marzy
przecietna kobieta. Ten sen czy marzenie nie ma juz odpowiednika
w rzeczywistosci, gdyz warunki sie zmienily nie do poznania. Idealne
wspolzycie jest tylko modelem, tak jak milosc, prawda. A to ze komus sie po
drodze uda ? Chwala im i pozazdroscic. Dla reszty bedzie to na zawsze idea
fix, obszar pelen frustacji, oczekiwan.
Pozdr, Imagine.