IP: *.chello.pl 15.05.03, 16:14
Jak to jest? Kiedy zdarzy się coś dobrego mówi się o tym , ze Bóg czuwa , że
nie dopuścił, a kiedy wydarzy się coś złego to okazuje sie 'ludzie ludziom
zgotowali taki los' i Bog nie bral w tym udzialu, bo mamy wolną wolę.

Wierzycie w istnienie Boga?W to ,że 'wtrąca' się czasem w nasz ziemski los?
jesli tak to dlaczego czasem, dlaczego nie jest konsekwentny skoro wszyscy
jesteśmy wobec niego równi.

Do dyskusji zapraszam wszystkich wierzących i nie wierzących, angostyków,
deistów itd.
Obserwuj wątek
    • myslewiecjestem Re: Bóg 15.05.03, 16:20
      Bog to nie jest cos, co istnieje poza nami. Musimy sami go odkryc w sobie.
      Jesli mamy ochote. Sorry, ale Bog nie zajmuje sie dobrymi i zlymi rzeczami na
      tym swiecie. Podzial na dobro i zlo to nasz wybor.
      • Gość: Blaise Pascal Re: Bóg IP: *.chello.pl 15.05.03, 16:38
        Podział to chyba nie do konca nasz wybór. przynajmniej jesli o mnie chodzi to
        podzial na dobro i zlo juz istnial gdy sie pojawilem.
        • myslewiecjestem Re: Bóg 15.05.03, 16:48
          Gość portalu: Blaise Pascal napisał(a):

          > Podział to chyba nie do konca nasz wybór. przynajmniej jesli o mnie chodzi to
          > podzial na dobro i zlo juz istnial gdy sie pojawilem.

          nasz , nie koniecznie oznacza referencje do indywiduum. raczej do gatunku
          ludzkiego, i w czasie i przestrzeni. zgadzam sie ze za ciebie wybrano juz
          co dobre i zle.
          • Gość: Blaise Pascal Re: Bóg IP: *.chello.pl 15.05.03, 16:59
            Za pierwszym razem Twoj nick przeczytałem w sposób nastepujący:
            mysliwiecjestem.i chyba cos w tym jest. ciekawe kiedy sie rozbijesz.
            Żyjesz poza kulturą, w której żyjesz?
            • myslewiecjestem Re: Bóg 15.05.03, 17:13
              Gość portalu: Blaise Pascal napisał(a):

              > Za pierwszym razem Twoj nick przeczytałem w sposób nastepujący:
              > mysliwiecjestem.i chyba cos w tym jest. ciekawe kiedy sie rozbijesz.
              > Żyjesz poza kulturą, w której żyjesz?

              Z wielka przyjemnoscia komunikuje Ci, ze tak. Robie co moge, by moj odwlok
              nie musial przygladac sie za dlugo tej "kulturze". Na szczescie jakis czas temu
              uswiadomilem sobie ze bedac na tym padole, nie jestem jednak z tego padolu.
              Pozdrawiam Cie goraco.
      • ziemiomorze Re: Bóg 19.05.03, 11:12
        myslewiecjestem napisał:

        > Bog to nie jest cos, co istnieje poza nami. Musimy sami go odkryc w sobie.
        > Jesli mamy ochote. Sorry, ale Bog nie zajmuje sie dobrymi i zlymi rzeczami na
        > tym swiecie. Podzial na dobro i zlo to nasz wybor.

        W dyskusjach o bytach wyzszych (jakkolwiek je nazwiemy) postawowa trudnosc to
        ta, ze 'nic nie wiadomo na pewno" (ok, wlasciwie nigdy nic nie wiadomo na
        pewno, ale tutaj mniej jeszcze niz kiedy indziej ;-)

        Skad wiesz, czym zajmuje sie Bog? Masz do niego jakis adres e-mailowy? Jego
        komorke?

        zaciekawione
        ziemiomorze
        • Gość: miau Re: Bóg IP: *.proxy.aol.com 19.05.03, 11:41


          jesli Twoim punktem wyjscia jest racjonalizm, to wlasciwie nie Boga szukasz,
          tylko racjonalnego dowodu, a tu tylko wewnetrzne doswiadczenie i wsluchiwanie
          sie w glos intuicji moga cos powiedziec. Najpierw pokaz jaka masz na prawde
          intencje z jaka podchodzisz do tematu, a potem osadzaj. Kto szuka ten znajduje.
          Co szukasz to znajdujesz. Rozum wszystko moze poddac w watpliwosc. Rozum nie
          wierzy. Rozum dominuje. A czlowiek to nie tylko rozum, ale rowniez czucie, co
          razem sklada sie na Wyobraznie. Trzeba brac wszystkie dane aspekty natury
          czlowieka i nimi szukac.





          ziemiomorze napisała:

          > myslewiecjestem napisał:
          >
          > > Bog to nie jest cos, co istnieje poza nami. Musimy sami go odkryc w sobie.
          > > Jesli mamy ochote. Sorry, ale Bog nie zajmuje sie dobrymi i zlymi rzeczami
          > na
          > > tym swiecie. Podzial na dobro i zlo to nasz wybor.
          >
          > W dyskusjach o bytach wyzszych (jakkolwiek je nazwiemy) postawowa trudnosc to
          > ta, ze 'nic nie wiadomo na pewno" (ok, wlasciwie nigdy nic nie wiadomo na
          > pewno, ale tutaj mniej jeszcze niz kiedy indziej ;-)
          >
          > Skad wiesz, czym zajmuje sie Bog? Masz do niego jakis adres e-mailowy? Jego
          > komorke?
          >
          > zaciekawione
          > ziemi
          • ziemiomorze Re: Bóg 19.05.03, 11:58
            Gość portalu: miau napisał(a):

            > jesli Twoim punktem wyjscia jest racjonalizm, to wlasciwie nie Boga szukasz,
            > tylko racjonalnego dowodu, a tu tylko wewnetrzne doswiadczenie i wsluchiwanie
            > sie w glos intuicji moga cos powiedziec. \

            Nie jest. Nigdy nie byl.
            Jak wsluchiwac sie w glos intuicji? Jak go odroznic od - bo ja wiem - glosu
            pokusy, potrzeby czy zadzy?

            > Najpierw pokaz jaka masz na prawde
            > intencje z jaka podchodzisz do tematu, a potem osadzaj. Kto szuka ten
            znajduje.

            Pokazuje: troche mi sie nudzi, troche mnie ten temat interesuje.
            I co teraz?

            > Co szukasz to znajdujesz. Rozum wszystko moze poddac w watpliwosc. Rozum nie
            > wierzy. Rozum dominuje.

            Nie czuje sie specjalnie wyjatkowa - ale u mnie rozum raczej nie dominuje.
            W kazdym razie robie wszystko,zeby tak nie bylo. I ostatnio coraz lepiej mi
            idzie.

            > A czlowiek to nie tylko rozum, ale rowniez czucie, co
            > razem sklada sie na Wyobraznie. Trzeba brac wszystkie dane aspekty natury
            > czlowieka i nimi szukac.

            Jesli dobrze rozumiem: rozum + czucie = Wyobraznia?
            Ejze....

            zbite z tropu
            ziemiomorze

    • Gość: MagdaB Re: Bóg IP: *.czatcaffe.pl 15.05.03, 16:37
      A wiesz, ze tego problemu nie rozwiązała cała masa filozofów i teologów?
      Mnie się wydaje - jako osobie wierzącej, ale nei do końca ortodoksyjnie, na
      pewno chrześcijance, ale nei powiem, zeby katoliczce, bo w innych kosciołach
      słyszlaam dużo rzeczy, któe trafiały do mnie 18 razy lepiej - że wolnej woli
      mamy bardzo dużo. Słyszaleś kiedyś o znakach? To w czym lubuje się P. Coehlo to
      motyw biblijny, jeden z moich ulubionych. Chodzi o to, ze Bóg niczego swiatu
      nie nakazuje - ale sugeruje. jeśli jesteśmy otwarci, jesteśmy z nim w dialogu,
      słuchamy swojej intuicji, kierujemy się dobrymi wartościami - odczytamy znaki,
      jeśli nei - to ansza wolna wola. Moze w tym sensie - podsunął znak,
      ostrzeżenie - wiec ustrzegł. Ale człowiek go posłuchal. I na tym polega
      modlitwa. Na próbie nawiązania kontaktu, zeby być w stanie dobrze czytać.
      Gdybyśmy nei miali wolnej woli to po co by była religie, która próbują uczyć
      jak postępować? Dla mnie stwierdzenie o tym, ze Bóg wszystkim kieruje przeczy
      istocie wiary. I psychologii.
      POzdrawiam i się jeszcze odezwij bo mi bardzo się ten wątek podoba
      Ale zakład Balise'a Pascala nie.
      POzdrawiam cię mocno
      M.
      • samoglow Re: Bóg 15.05.03, 20:13
        Zapytaj o tatuaż odpowie Ci 50 osób.
        Ten temat nie jest tak interesujący ;)
        • Gość: MagdaB Nie ciekawi cię to nie czytaj IP: *.czatcaffe.pl 15.05.03, 20:20
          No to co że na inne tematy odpowie więcej osób? A dla mnie ten jest bardziej
          interesujący i już. A jak cię nie ciekawi to nie czytaj i tyle, tylko dyskutuj
          o tatuażach i nie zaśmiecaj, bo nie lubię wchodzić w 50 listów, zeby w
          czterdziestym dziewiątym znaleźć coś ciekawego. Wiem, sama w tej chwili
          zaśmiecam, ale mnie wkurzyłeś.
          M.
          • samoglow Re: Nie ciekawi cię to nie czytaj 15.05.03, 20:31
            MagdoB czy waćpanna wie cóż to takiego ironia?
            Jestem po Twojej stronie. Dzieki mojemu "zaśmieceniu" wątek stał sie nr 1!
            Przeczytałem Twój komentarz i wydaje mi się, że autorowi chodziło o dyskusję
            na temat tego , w jaki sposób kultura, styl wychowania wpływa na sposó
            postrzegania sprawa związanych z Bogiem.
    • Gość: Anka Re: Wiara IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.03, 20:17
      Gość portalu: Blaise Pascal napisał(a):

      > Jak to jest? Kiedy zdarzy się coś dobrego mówi się o tym , ze Bóg czuwa , że
      > nie dopuścił, a kiedy wydarzy się coś złego to okazuje sie 'ludzie ludziom
      > zgotowali taki los' i Bog nie bral w tym udzialu, bo mamy wolną wolę.
      >
      > Wierzycie w istnienie Boga?W to ,że 'wtrąca' się czasem w nasz ziemski los?
      > jesli tak to dlaczego czasem, dlaczego nie jest konsekwentny skoro wszyscy
      > jesteśmy wobec niego równi.
      >
      > Do dyskusji zapraszam wszystkich wierzących i nie wierzących, angostyków,
      > deistów itd.

      Ja wierzę w wirę - cokolwiek dla kogo to oznacza....
      • Gość: MagdaB Re: Wiara IP: *.czatcaffe.pl 15.05.03, 20:36
        I super. I bardzo dobrze. Fajnie, ze isę nie wstydziłaś tego napisać. Grunt,
        zebyś choc trochę wiedziała, co to oznacza dla Ciebie. Wiesz, widziałam twój
        anons o imprezie. Jesteś fajna i dzielna. I wkurza mnie, że niektórzy ci
        głupawo odpowiadają.
        Buziaki
        M.
        • Gość: Anka Re: Wiara IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.03, 22:24
          Gość portalu: MagdaB napisał(a):

          > I super. I bardzo dobrze. Fajnie, ze isę nie wstydziłaś tego napisać. Grunt,
          > zebyś choc trochę wiedziała, co to oznacza dla Ciebie. Wiesz, widziałam twój
          > anons o imprezie. Jesteś fajna i dzielna. I wkurza mnie, że niektórzy ci
          > głupawo odpowiadają.
          > Buziaki
          > M.


          Buziaki i czekam na Cięęę w sobótkę. Aha nie jestem bezczelna ale zrób
          sałatkę...
    • pastwa Od kogo dowiedziałes sie o Bogu ? n/txt 15.05.03, 22:15
      • Gość: Anka Re: Od kogo dowiedziałes sie o Bogu ? n/txt IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.03, 22:25
        Od siebie. Bóg jest w kazdym z nas cokolwiek to oznacza.
        • pastwa Re: Od kogo dowiedziałes sie o Bogu ? n/txt 15.05.03, 22:30
          Gość portalu: Anka napisał(a):

          > Od siebie. Bóg jest w kazdym z nas cokolwiek to oznacza.

          Czyli gdyby nikt o nim nigdy nie wspominał, ta istota sama przyszłaby Ci do
          głowy ? Ale jak, na podstawie czego, patrząc jeno na samą przyrode i innych
          ludzi, skad taki tok rozumowania ?
          • Gość: Anka Re: Od kogo dowiedziałam się IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.03, 13:47
            pastwa napisał:

            > Gość portalu: Anka napisał(a):
            >
            > > Od siebie. Bóg jest w kazdym z nas cokolwiek to oznacza.
            >
            > Czyli gdyby nikt o nim nigdy nie wspominał, ta istota sama przyszłaby Ci do
            > głowy ? Ale jak, na podstawie czego, patrząc jeno na samą przyrode i innych
            > ludzi, skad taki tok rozumowania ?

            Z archetypu, ze zbiorowej nieświadomości, od Junga.
    • cossa Re: Bóg jako energia 15.05.03, 22:30
      a moze Bog jest cala energia, ktora jest zgromadzona we
      wszechswiecie? my, czasteczki energii skladamy sie na calosc.
      my, zwierzeta, gwazdy, rosliny. takze nasze mysli, emocje.
      • pastwa Re: Bóg jako energia 15.05.03, 22:46
        cossa napisała:

        > a moze Bog jest cala energia, ktora jest zgromadzona we
        > wszechswiecie? my, czasteczki energii skladamy sie na calosc.
        > my, zwierzeta, gwazdy, rosliny. takze nasze mysli, emocje.

        Może, ale do czego sluzy tu słowo Bóg, wystarczy Energia Wszechswiata.
        • cossa Re: Bóg jako energia 15.05.03, 22:49
          ano moze wystarczy, ale to bardzo powszechne zjawisko
          nazywanie tego samego roznymi, osowjonymi na swoj sposob
          slowami. zwal jak zwal.

          pastwa napisał:

          > Może, ale do czego sluzy tu słowo Bóg, wystarczy
          Energia Wszechswiata.
      • Gość: shf Re: Bóg jako energia IP: 144.134.77.* 16.05.03, 10:23
        cossa napisała:

        > a moze Bog jest cala energia, ktora jest zgromadzona we
        > wszechswiecie? my, czasteczki energii skladamy sie na calosc.
        > my, zwierzeta, gwazdy, rosliny. takze nasze mysli, emocje.

        a jakby tak jeszcze dodac ze ta energia w swej najbardziej wysublimowanej
        formie jest miloscia (lub milosc to wlasnie energia z ktorej wszechswiat sie
        sklada) to pare chrzescijanskich stwierdzen typu "Bog jest miloscia'
        stalobysie bardziej przyswajalne. Tak samo zreszta jek i pare koncepcji
        pozytywnego myslenia (przesylania "czastek naszej swiadomosci w stanie "alfa" -
        milosci) byloby do przyjecia. Zwlaszcza gdy trzeba sie zastanowic nad ich
        sila sprawdcza, tworcza (Mysl a stanie alfa/milosci jest w stanie kreowac
        rzeczywisosc , nawet materialna bo bo jak wiadomo ona tez jest jakas forma
        owej "energii wszechswiata" - umownie "milosci") Czyli nawet cuda sa mozliwe i
        dalyby sie wyjasnic w ten sposob.



        Ps. To bardzo skrotowo przedstawiona koncepcja, propozycja raczej dla tych,
        ktorzy ida, lub chcieliby isc w tym kierunku. W przypadku polemiki z tym, co
        napisalam nie bede rozwijac ani bronic tej koncepcji, bo nie o to chodzi
        (zreszta wymagaloby to uznania jakichs uniwersalnej plaszcyzny do dyskusji by
        moc konstruktywnie dyskutowac z chrzescijanstwem na ten przyklad.)
        • pastwa Re: Bóg jako energia 16.05.03, 10:27
          Wszystko ładnie/pieknie, ale wówczas nienawiść równiez byłaby Energią, czyli
          Bogiem, bo to takie samo cos jak miłość.
          • Gość: shf Re: Bóg jako energia IP: 144.134.77.* 16.05.03, 10:34
            pastwa napisał:

            > Wszystko ładnie/pieknie, ale wówczas nienawiść równiez byłaby Energią, czyli
            > Bogiem, bo to takie samo cos jak miłość.


            tylko wtedy gdy milosc bedziemy rozumiec jako emocje jedynie. Spirytualne
            pojecie milosci jest czyms zupelnie innym -wlasnie energia tworzona w pewnym
            stanie swiadomosci.

            Jak mowie jest to koncept spoza tzw. "racjonalnego" postrzegania i okreslania
            swiata, nie da sie objac jedynie rozumem. Dlatego odzegnuje sie od dyskusji,
            bo nie ma ona sensu w ukladzie forum. Ci co znalezli sie w tych rewirach
            intuicyjnie wyczuja o co chodzi.
          • cossa Re: Bóg jako energia 16.05.03, 13:07
            alez nienawisc moze byc rowniez czescia tej energii.
            wszystkie uczucia, wszystkie emocje, mysli dobre i zle.
            absolutnie wszystko.
            na marginesie - religie mowia o milosci, a niewiele mowia
            o nienawisci. mowia o zlu, ale czy to to samo?
            moze wiec nienawisc jest naszym uczuciem? naszym ludzkim
            uczuciem?:) znznym jedynie tu na ziemi? wiedza ma
            niewielka, moze mnie ktos oswieci?:)
            napisales pastwo o nienawisci i milosci. mnie sie wydaje,
            ze gdy probuje pojac istote boga trzeba zetrzec wszelkie
            granice miedzy uczuciami. co dobre to bog a co zle to co?
            szatan? wiec jak mozna mowic o bogu, ze jest wszystkim?

            pastwa napisał:

            > Wszystko ładnie/pieknie, ale wówczas nienawiść równiez
            byłaby Energią, czyli
            > Bogiem, bo to takie samo cos jak miłość.
            • ziemiomorze Re: Bóg jako energia 19.05.03, 11:39
              cossa napisała:

              > alez nienawisc moze byc rowniez czescia tej energii.
              > wszystkie uczucia, wszystkie emocje, mysli dobre i zle.
              > absolutnie wszystko.
              > na marginesie - religie mowia o milosci, a niewiele mowia
              > o nienawisci. mowia o zlu, ale czy to to samo?

              Mam wrazenie, ze jest to dosc znamienne dla akurat naszego kraju - ze
              jakakolwiek dyskusja o Bogu odbywa sie jedynie na modelu chrzescijanskim
              (czyli - Bog jest dobry i ok).
              Ale to tak na marginesie.

              > moze wiec nienawisc jest naszym uczuciem? naszym ludzkim
              > uczuciem?:) znznym jedynie tu na ziemi? wiedza ma
              > niewielka, moze mnie ktos oswieci?:)

              Wiesz (nie oswiecam ;-), pisze jedynie o tym, co sama sobie przemyslalam) -
              doswiadczenia mistykow z roznych religii (znamy je z licznych swiadectw) sa
              opisami bardzo podobnych, jesli nie takich samych przezyc: jednosci ze
              wszystkim (nieglupia, choc miejscami dyskusyjna ksiazka na ten temat: Willigis
              Jaeger 'Fala jest morzem').

              Niby dlaczego nienawisci nie mialby byc w Bogu?

              > napisales pastwo o nienawisci i milosci. mnie sie wydaje,
              > ze gdy probuje pojac istote boga trzeba zetrzec wszelkie
              > granice miedzy uczuciami. co dobre to bog a co zle to co?
              > szatan? wiec jak mozna mowic o bogu, ze jest wszystkim?

              Co to znaczy - 'zetrzec granice'? Przeciez nie chodzi o niedostrzeganie roznicy
              miedzy dobrem a zlem?
              Tak naprawde - kazdy wierzy w takiego Boga, jakiego sobie wybral. Nawet jesli
              kogos nie nawiedzila chec zmiany wyznania, w ktorym sie wychowal (a wiec nie
              wybral swiadomie), ksztaltuje sobie taki obraz Jego/Jej ;-) jaki mu jest
              potrzebny w ramach tej wlasnie religii. Dla jednych katolikow Bog to Jezus,
              pelen milosci i aryjsko urodziwy, dla drugich - patriarchalny surowy Ojciec,
              dla innych - 'Bozia, ktora sie gniewa, kiedy sie robi brzydkie rzeczy'. Itd.
              Wolimy - ktos tu gdzies o tym napisal - wierzyc, ze Bog jest dobry - czytalam,
              ze ludzie, ktorzy w to wierza, zyja dluzej i sa szczesliwsi.

              A o to przeciez chodzi, nie?

              ziemiomorze

              • cossa Re: Bóg jako energia 19.05.03, 21:49
                i niech na tym pozostanie:)

                cossa

                ziemiomorze napisała:

                > Wolimy - ktos tu gdzies o tym napisal - wierzyc, ze Bog
                jest dobry - czytalam,
                > ze ludzie, ktorzy w to wierza, zyja dluzej i sa
                szczesliwsi.
                >
                > A o to przeciez chodzi, nie?
                >
                > ziemiomorze
                >
                • ziemiomorze Re: Bóg jako energia 20.05.03, 16:12
                  cossa napisała:

                  > i niech na tym pozostanie:)
                  >
                  > cossa
                  >
                  > ziemiomorze napisała:
                  >
                  > > Wolimy - ktos tu gdzies o tym napisal - wierzyc, ze Bog
                  > jest dobry - czytalam,
                  > > ze ludzie, ktorzy w to wierza, zyja dluzej i sa
                  > szczesliwsi.
                  > >
                  > > A o to przeciez chodzi, nie?
                  > >
                  > > ziemiomorze

                  Nie ma mowy ;-)
                  Latwiej nie zawsze znaczy lepiej. Czy prawdziwiej.

                  ziemiomorze
    • Gość: Anka Re: Bóg IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.03, 23:24
      Gość portalu: Blaise Pascal napisał(a):

      > Jak to jest? Kiedy zdarzy się coś dobrego mówi się o tym , ze Bóg czuwa , że
      > nie dopuścił, a kiedy wydarzy się coś złego to okazuje sie 'ludzie ludziom
      > zgotowali taki los' i Bog nie bral w tym udzialu, bo mamy wolną wolę.
      >
      > Wierzycie w istnienie Boga?W to ,że 'wtrąca' się czasem w nasz ziemski los?
      > jesli tak to dlaczego czasem, dlaczego nie jest konsekwentny skoro wszyscy
      > jesteśmy wobec niego równi.
      >
      > Do dyskusji zapraszam wszystkich wierzących i nie wierzących, angostyków,
      > deistów itd.


      Bóg jest w kazdym z nas, kazdy ma swego Boga chyba, że go nie ma...
    • re_ne Re: Bóg 15.05.03, 23:38
      Uwazam ze w kazdym z nas jest czastka Boga, i celem czy sensem naszego zycia
      jest odnalezc ja, doswiadczyc jej, powrocic do stanu duchowego ktorym
      rzeczywiscie jestesmy.
      W swiecie rzadzi zasada wzglednosci, czyli mowiac inaczej inaczej zeby doznac
      jakiegos stanu, trzeba poznac jego przeciwienstwo. Np nie mozemy wiedziec co to
      znaczy byc wysokim, dopoki nie poznamy co to znaczy byc niskim.Zeby doswiadczyc
      grubosci, trzeba poznac co znaczy bac chudym. Zeby wiedziec co to jest zimne,
      trzeba doswiadczyc ciepla, itd...
      Tak wiec zeby doswiadczyc siebie takimi jakimi jestesmy, musimy wpierw natrafic
      na to czym nie jestesmy. Zostalismy zatem stworzeni, okresleni, tym czym nie
      jestesmy. A ostatecznie, nie mozemy poznac swej boskiej, stworczej istoty,
      jesli i dopoki czegos nie stworzymy. Nie mozemy z kolei siebie stworzyc, dopoki
      siebie najpierw nie unicestwimy. Czyli musimy przestac byc, aby moc sie stac.
      • Gość: outsider Re: Bóg IP: *.proxy.aol.com 16.05.03, 05:11

        ladne to, ale zbyt logiczne. swiat jest pelen sprzecznosci, zaprzeczen i
        paradoksow. OK. ale czy rzeczywiscie cos takiego jak swiat i cala masa istot,
        lacznie z czlowiekiem moze byc stworzona przez...Energie? przez COS co nie jest
        Osoba? Natura wydaje sie byc tak precyzyjna, jaka sama istota logiki, nic sie
        nie zmarnuje, wszystko ma sens, wszystkie mrowki zasuwaja dla przyszlych
        pokolen, a w wypadku pszczol, jak za malo kwiatkow w okolicy i krolowa-pszczola
        wydala na swiat zbyt duzo jajeczek to te larwy zostaja celowo przez pszczoly
        zabite, azeby nie trzeba bylo sie 'martwic' o dostarczenie pozywienia.
        Doskonalosc logiczna przewyzszajaca chyba nawet czlowieka. Ale nie przemawia to
        do mnie, zbyt duzo jest w naturze 'niewinnych' obozow koncentracyjnych w imie
        przetrwania, wole Stworce milosiernego, i czlowieka niedoskonalego logicznie.
        Mysl musi istniec w jakiejs osobie, inaczej, tak sama energia, to jakos nie
        przemawia do mnie.



        re_ne napisał:

        > Uwazam ze w kazdym z nas jest czastka Boga, i celem czy sensem naszego zycia
        > jest odnalezc ja, doswiadczyc jej, powrocic do stanu duchowego ktorym
        > rzeczywiscie jestesmy.
        > W swiecie rzadzi zasada wzglednosci, czyli mowiac inaczej inaczej zeby doznac
        > jakiegos stanu, trzeba poznac jego przeciwienstwo. Np nie mozemy wiedziec co
        to
        >
        > znaczy byc wysokim, dopoki nie poznamy co to znaczy byc niskim.Zeby
        doswiadczyc
        >
        > grubosci, trzeba poznac co znaczy bac chudym. Zeby wiedziec co to jest zimne,
        > trzeba doswiadczyc ciepla, itd...
        > Tak wiec zeby doswiadczyc siebie takimi jakimi jestesmy, musimy wpierw
        natrafic
        >
        > na to czym nie jestesmy. Zostalismy zatem stworzeni, okresleni, tym czym nie
        > jestesmy. A ostatecznie, nie mozemy poznac swej boskiej, stworczej istoty,
        > jesli i dopoki czegos nie stworzymy. Nie mozemy z kolei siebie stworzyc,
        dopoki
        >
        > siebie najpierw nie unicestwimy. Czyli musimy przestac byc, ab
      • Gość: Jacek Bog jest zawsze i wszedzie. To my ludzie .... IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 16.05.03, 08:05
        Poprzez swoja wiare dopuszczamy Go bardziej lub mniej do
        siebie. Ludzie roznia sie od siebie poziomem wiary.
        Jezeli dojdziesz do poziomu wiaty jakie ma male dziecko
        wtedy zaczna sie dziac "cuda" w twoim zyciu. Ktore inni
        okreslaja jako zbieg okolocznosci lub za szczescie.
        Tak mamy wolna wole jak bardzo chcemy wierzyc lub nie.
        Jak nie wierzymy to jak malpki w zoo i tak przezyjemy,
        ale co to za zycie. Sami sobie ocencie.
        Wiedze po sobie i innych jezeli sam, sama dojdziesz do
        wiary w Boga ( odrzucam nawiedzionych z jedej przesady w
        druga )
        to twoje zycie zaczyna byc o wiele bardziej pelne.
        Spokojniejsze wcale nie oznaacza ze bedzie mniej
        problemow, ale beda one wygladaly inaczej.

        Jacek
        • Gość: kleo Re: Bog jest zawsze i wszedzie. To my ludzie .... IP: 212.160.165.* 16.05.03, 10:39
          wiara dziecka, a moze ufnosc dziecka - otwarte oczecia i zablokowanie myslenia
          w innych kierunkach, z drugiej strony duze poruszenie ( wewnetrzne ). Ale czy
          wszyscy musza sie ujednolicic, przejsc przez ucho igielne wsrod bogactwa
          watpliwoci? Czy drogi nie sa rozne, a zatem i sposoby kontaktu. Chyba nie
          wszyscy doswiadczali Boga w "fazie dzieciecej", mozna i w walce, chorobie,
          smierci ( czy to popularne?)
          • Gość: Jacek ja nie okeslam poziomu wiary czy duchowosci dzieck IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 16.05.03, 18:18
            tylko stan umyslu dziecka. Dziecko nie ma takiego wlasnie
            bagazu zlych doswadczen, ktore rodza watpliwowci.
            czy teraz napisalem jesniej

            Jacek

            Gość portalu: kleo napisał(a):

            > wiara dziecka, a moze ufnosc dziecka - otwarte oczecia
            i zablokowanie myslenia
            >
            > w innych kierunkach, z drugiej strony duze poruszenie (
            wewnetrzne ). Ale czy
            > wszyscy musza sie ujednolicic, przejsc przez ucho
            igielne wsrod bogactwa
            > watpliwoci? Czy drogi nie sa rozne, a zatem i sposoby
            kontaktu. Chyba nie
            > wszyscy doswiadczali Boga w "fazie dzieciecej", mozna i
            w walce, chorobie,
            > smierci ( czy to popularne?)
    • Gość: eva Re: Bóg IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 12:19
      Mamy wolna wole - sami decydujemy, co mamy robic. Bog nie pochwala zla, ale dal
      nam wolnosc, wiec nie moze nam zabronic czynienia zla. Za to nagradza za dobro.
      • ziemiomorze Re: Bóg 19.05.03, 13:04
        Gość portalu: eva napisał(a):

        > Mamy wolna wole - sami decydujemy, co mamy robic. Bog nie pochwala zla, ale
        dal
        >
        > nam wolnosc, wiec nie moze nam zabronic czynienia zla. Za to nagradza za
        dobro.

        Wiesz - zawsze mnie troche skreca z zazdrosci, kiedy widze taka niezachwiana
        wiare. Ja mam watpliwosci.
        Co ze zlem, ktore nie zalezy od nas?
        Nieszczescia, wywolane silami przyrody (trzesienia ziemi, tajfuny);
        nieuleczalnie chore dzieci?

        ziemiomorze
    • Gość: eva Re: Bóg IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 19.05.03, 12:30
      i jeszcze - znam jednego ksiedza, ktory mowi tak, jakby... nawet nie wiem jak
      to opisac...ale od niego az emanuje ta Boska Milosc i Madrosc. Powiedzial
      kiedys, ze zla nie ma. Nie istnieje. Bo istnieje tylko Dobro - a zlo to brak
      Dobra. Tak jak nie ma ciemnosci, bo istnieje tylko swiatlo, a ciemnosc to jego
      brak. Wiele madrych rzeczy powiedzial ten czlowiek, a wbrew pozorom nie jest to
      80-letni starzec z broda do kolan. On dopiero w tym roku przyjmie swiecenia
      kaplanskie. Oby wiecej takich ludzi. Pozdrawiam i piszcie dalej... :)
      • Gość: ziemiomorze Re: Bóg IP: 212.87.16.* 19.05.03, 13:59
        Gość portalu: eva napisał(a):

        > i jeszcze - znam jednego ksiedza, ktory mowi tak, jakby... nawet nie wiem jak
        > to opisac...ale od niego az emanuje ta Boska Milosc i Madrosc. Powiedzial
        > kiedys, ze zla nie ma. Nie istnieje. Bo istnieje tylko Dobro - a zlo to brak
        > Dobra. Tak jak nie ma ciemnosci, bo istnieje tylko swiatlo, a ciemnosc to
        jego
        > brak. Wiele madrych rzeczy powiedzial ten czlowiek, a wbrew pozorom nie jest
        to
        >
        > 80-letni starzec z broda do kolan. On dopiero w tym roku przyjmie swiecenia
        > kaplanskie. Oby wiecej takich ludzi. Pozdrawiam i piszcie dalej... :)

        Pisze dalej :-)
        Fajnie jest miec Mistrza.

        Ja wole postrzegac to tak: dobro i zlo (ciemnosc i jasnosc, gora i dol, kultura
        i natura itd)to dwie czesci tej samej jednosci. Ken Wilber w 'Niepodzielonych'
        te akurat optyke ilustruje na przykladzie drzwi: sa i wejsciem i wyjsciem -
        jednym i drugim jednoczesnie; nie da sie tego oddzielic.
        Jesli zla by - jak piszesz - nie bylo, nie istnialo by dobro, poniewaz byloby
        wszystkim co istnieje, a wiec byloby 'niedostrzegalne' - byloby wszystkim, co
        znamy. (Zauwazamy inna jakosc czegos tylko wtedy, kiedy mamy porownanie).

        Uparcie wracam do przykladu ciezko chorych dzieci - to, co im sie przydazylo
        (wodoglowie, rak, kalectwo) - mozna nazwac dobrem?
        Tylko nie probuj pisac o 'dobrodziejstwach cierpienia', prosze.

        ziemiomorze
        • zet1 Bóg - by słowo ciałem się stało... 19.05.03, 16:43
          Wtrącę się i ja. Przytoczę kilka absurdów. Potocznie na narodziny dziecka
          zwykło sie patrzeć jak na dar od Boga. (moze bardziej kiedyś), ale jak
          narodzilo się chore dziecko, to wtedy matka była godna ukamienowania, a
          stwierdzenia typu: musiała nagrzeszyć, nie były rzadkością. Kiedy z własnej
          głupoty pchamy się np. tam gdzie rozbierają dom i cegły spadają obok nas,
          mówimy,że Bóg miał nas w opiece. Ale kiedy pięcioro pijanych nastolatków
          samochodem tatusia zawija się na drzewie, od razu pół wsi krzyczy! : gdzie był
          Bóg wtedy?! Jeszcze co innego, kiedy ktoś ciężką pracą i dzięki wrodzonym
          zdolnościom, osiąga coś np. w sztuce, od razu głosy mówią, że dostał dar od
          Boga...
          To wszystko kaze mi się zastanowić, czy przypadkiem część ludzi (a może
          większość) nie używa wiary do uproszczenia sobie życia. Co z tego że rano w
          niedziele klęczą na kolanach w kościele, kiedy zaraz potem idą coś zniszczyć,
          kogoś sponiewierać. Posiadanie wiary jakby zabiera im sumienie. Uproszczenie,
          że pójdą i się wyspowiadają daje im szansę na wykonanie wielu bezeceństw.
          Dlaczego przed konfesjonałem jest zawsze kolejka? Czy przykazania są tak
          trudne, że nie można ich przestrzegać? Czy może też tak łatwo się uwolnic od
          grzechu? Moze Bóg stał się "workiem" do którego można zrzucić wszystko zło?!
          Nie będę tu wdawał się w dyskusję, kiedy zło sie kończy, a kiedy zaczyna, ale
          zwróćcie uwagę, że rzadko mówi się że coś jest sprawką szatana. Prędzej się
          mówi, że Bóg się odwrócił. Taki dobry, milosierny, a tak często odwraca się. I
          to wtedy kiedy ludzie czynia rzeczy powszechnie uznawane za złe.
          Czy przypadkiem Bóg nie jest tylko sztandarem, pustym słowem, wymówką?
          • ziemiomorze Re: Bóg - by słowo ciałem się stało... 19.05.03, 21:46
            zet1 napisał:

            > Wtrącę się i ja. Przytoczę kilka absurdów. Potocznie na narodziny dziecka
            > zwykło sie patrzeć jak na dar od Boga. (moze bardziej kiedyś), ale jak
            > narodzilo się chore dziecko, to wtedy matka była godna ukamienowania, a
            > stwierdzenia typu: musiała nagrzeszyć, nie były rzadkością.

            Na marginesie: w Skandynawii urodziny dziecka z zespolem Downa byly przyjmowane
            z entuzjazmem, a samo dziecko cholubione przez mieszkancow okolicy i nazywane
            cale zycie 'aniolkiem'. Wszystko jset kwestia perspektywy.

            [cut]

            był
            > Bóg wtedy?! Jeszcze co innego, kiedy ktoś ciężką pracą i dzięki wrodzonym
            > zdolnościom, osiąga coś np. w sztuce, od razu głosy mówią, że dostał dar od
            > Boga...
            > To wszystko kaze mi się zastanowić, czy przypadkiem część ludzi (a może
            > większość) nie używa wiary do uproszczenia sobie życia.

            Alez wiara sluzy do uproszczenia zycia! Wierzacym jest latwiej - z wielu
            powodow (przynaleznosc do grupy, wiara w 'opatrznosc' i sobka sprawiedliowosc,
            spojna wizja swiata, ktora oferuje system wierzen, obrzedy, wyznaczajace rytm
            zycia, w koncu - dopowiedz na pytanie: 'co po smierci' itd).
            Co, oczywiscie, nei neguje istnienia Boga, obojetnie od tego kim On/a jest.

            ziemomorze
          • procesor Re: Bóg - by słowo ciałem się stało... 19.05.03, 23:07
            zet1 napisał:
            > To wszystko kaze mi się zastanowić, czy przypadkiem część ludzi (a może
            > większość) nie używa wiary do uproszczenia sobie życia. Co z tego że rano w
            > niedziele klęczą na kolanach w kościele, kiedy zaraz potem idą coś zniszczyć,
            > kogoś sponiewierać.

            *** Ci ludzie wcale nie musza posiadac wiary! Po prostu robia to do czego
            przywykli, bez wnikania w sens tego co robia..

            > Posiadanie wiary jakby zabiera im sumienie.

            *** O nie, nie przesadzajmy. Sumienie to oni maja. Gorzej z rozumem i
            uczciwoscią.

            > Uproszczenie, że pójdą i się wyspowiadają daje im szansę na wykonanie wielu
            > bezeceństw. Dlaczego przed konfesjonałem jest zawsze kolejka?

            *** Bo chodzisz do koscioął przy okazji wielkich swiat. :D
            Normalnie kolejek nie ma. Chyba że w dużych miastach, no ale jak w parafii jest
            kilkanaście tysiecy osób..


            > Czy przykazania są tak trudne, że nie można ich przestrzegać? Czy może też
            > tak łatwo się uwolnic od grzechu? Moze Bóg stał się "workiem" do którego
            > można zrzucić wszystko zło?!

            *** A tego nie rozumiem? Jak to wrzucic wszystko zło w Boga?? Myslę że masz jak
            sporo ludzi podejście że spowiedź załątwia sprawe. A nie musi. Jest pare
            warunków koniecznych by miała ona sens - inaczej mimo rozgrzeszenia od księdza
            jest nieważna. I w sumieniu się to WIE. Dlatego jest formułka "ostatnia DOBRA
            spowiedź odbyłem/łam...." :D

            > Nie będę tu wdawał się w dyskusję, kiedy zło sie kończy, a kiedy zaczyna, ale
            > zwróćcie uwagę, że rzadko mówi się że coś jest sprawką szatana. Prędzej się
            > mówi, że Bóg się odwrócił. Taki dobry, milosierny, a tak często odwraca się.
            > I to wtedy kiedy ludzie czynia rzeczy powszechnie uznawane za złe.
            > Czy przypadkiem Bóg nie jest tylko sztandarem, pustym słowem, wymówką?

            Dla niektórych Bóg nie istnieje.
            Dla innych stworzył świat i wziął sobie wolne.
            Dla innych jest kims tak oczywistym jak powietrze którym oddychaja.

            Nie moge znaleźć świetnego tekstu który czyatłąm w sieci na temat tego jak Bóg
            może działąc w naszym życiu. To był taki list od Boga do ludzi - ide poszukac
            jeszcze bo byłby tu bardzo na miejscu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka