Dodaj do ulubionych

JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY

IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 02.06.03, 15:25
Proszę o radę , po ośmiu latach bycia razem rozstalismy się, jak ja mam to
przetrwać.POMOCY.
Obserwuj wątek
    • malwinamalwina Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY 02.06.03, 15:34
      tak jak my wszyscy (no prawie)
      placzac
      rozpaczajac
      myslac
      analizujac
      winiac siebie
      winiac jego
      winiac caly swiat
      klnac na los
      wyciagajac wnioski
      i po pewnym czasie znow bedziesz miala ochote zyc :-)
      • Gość: fonia Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 02.06.03, 15:43
        TERAZ JESTEM JEDYNIE W STANIE PŁAKAĆ I RYCZEĆ Z BÓLU. żYĆ SIĘ NIE CHCE.
        • Gość: Dkenka ............fonia........... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.03, 15:48
          to oczywiste fonia, w końcu go kochałaś a może kochasz nadal...Nie będę Cię
          pocieszać, bo wiem, że będzie Ci ciężko, ale za jakiś czas (nieokreślony)
          dostrzeżesz pozytywy tej sytuacji. Przyjdzie dzień, że będzie w Twoim sercu,
          ale już inaczej...jako wspomnienie miłe bądź nie...ale na pewno nie jako
          ból....i tego Ci życzę..wytrwaj do tego dnia. A teraz spróbuj zając się czymś
          na maxa.....rób wszystko, żeby nie myśleć....
    • Gość: tulka Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: 212.160.165.* 02.06.03, 16:28
      sama to przezywam, tj. jestem 2 miesiace od.
      Najlepiej zapisac sobie na kartce sposoby: miec srodki nasenne ( lepiej byc
      wyspanym, niz nieprzytomnym codziennie, bo wtedy psychika w ogole siada ),
      zaczac nowe rzeczy ( np wakacyjny kurs hiszpanskiego ), czasem dac sie
      wyciagnac do znajomych ( o dziwo, to czasem daje ulge, a przynajmniej chroni
      przed przed kolejnymi potokami lez ), poskladac i sprzatnac sprzed oczu rzeczy
      od niego, jego - nie polecam wyrzucania,bo przedmioty nie sa niczemu winne, a
      moze kiedys beda milym wspomnieniem ), co dziennie kwiaty w wazonie, lody w
      lodowce i co tam lubisz, rozmowy z innymi i duzo husteczek do nosa. Dobrze, ze
      jest wiosna, to natura pomoze Ci obudzic sie do zycia po okresie zaloby. W
      kazdym razie lepiej ni wylewac dziecka z kapiela, nie obrazac na milosc i nia
      nie szargac. Na poczatku tak trudno nadal wierzyc w milosc, ale lepiej chronic
      w sobie nawet ociupinke nadziejei, niz oddac ja wraz z zalem i cierpieniem.
      Pamietam, ze na poczatku bardzo brakowalo mi rozmow o tym. Teraz staram sie
      wypelnic to wlasnymi przemysleniami, ale jestem ciekawa opinii innych.
      Badz dla siebie dobra i uwazna i troskliwa ( zewnetrznie, ale przede wszystkim
      wewnetrznie ).
      Powodzenia
      • Gość: fonia Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 20:15
        Wszyscy mi powtarzają że przejdzie, ale dla mnie nic się nie liczy.gdziekolwiek
        spojrze widze tylko jego i to co razem robiliśmy, wszędzie są wspomnienia, to
        strasznie boli. Nie mam siły na nic, nic mi się nie chce. Najgorsze w tym
        wszystkim to jest to że to był także mój najlepszy przyjaciel.
        A jak spotykać się ze znajomymi jak wszyscy są "wspólnymi" znajomymi?.Wszyscy
        będą plotkowali, a ja nie mam na to siły.
        FONIA
    • Gość: Imagine Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.unl.edu 02.06.03, 17:31
      Gość portalu: fonia napisał(a):

      > Proszę o radę , po ośmiu latach bycia razem rozstalismy się, jak ja mam to
      > przetrwać.POMOCY.

      Samo przejdzie.
    • Gość: Natka Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 22:23
      moze samo przejdzie...wiesz, najwazniejsze to zachowac teraz to byc dla
      siebie dobra, pozwol sobie na zalobe, obnizony nastroj, masz do tego prawo.
      Wiem ze czujesz jakby ci ktos serce z piersi wyrwal, ale to minie...uwierz
      zawsze mija. Musimy wytrwac!
      • Gość: fonia Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 03.06.03, 08:13
        Dzwonił do mnie i pytał jak się czuje. A jak ja moge się czuć? Z jednej strony
        nie chciałam z nim gadać , a z drugiej chciałam go słyszeć i chciałam słyszeć
        jak bardzo się pomylił odchodząc ode mnie. Chyba zwariuje.
    • Gość: Pandora Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.chr13.1000lecie.pl 03.06.03, 08:47
      Hej, fonia... Placz, wsciekaj sie, kopnij poduszke, rob wszystko, co pomoze Ci
      przetrwac poczatkowy bol "fantomowy", jak po amputowaniu nogi. Wiesz, ze jestes
      sama, ale ciagle Ci sie zdaje, ze nie.... Masz cos takiego? Dla mnie to bylo
      najgorsze, kiedy moj eks rzucil mnie, w dodatku dla innej, brr.
      Po pierwsze, zmien otoczenie, chocbys miala tylko poprzestawiac meble. Zdjecia,
      pamiatki schowaj gleboko, bo beda Ci tylko niepotrzebnie przypominac o tym,
      ktorego juz nie ma w Twoim zyciu - nie w sposob, jakiego bys chciala. Popros
      go, zeby jakis czas nie dzwonil - nalezy Ci sie troche odpoczynku - i zrob cos
      konstruktywnego: zabierz sie z kolezankami na majowke, wyskocz w gory (jak
      rany, nie wiem skad jestes, ale znam fajne miejsce w Beskidach...) albo nad
      morze z kumpelka albo dwiema.
      Wspominaj, jesli chcesz - ale ustaw sobie zasade, ze bedziesz pamietac same
      DOBRE rzeczy, wtedy wspomnienia, o dziwno, mniej bola. I nie zakladaj, ze on
      jest tym zlym. Dla niego to tez na pewno byla ciezka decyzja i tez to przezywa.

      Nikt Ci nie da rady CO ROBIC, ale mozemy wspierac Cie duchowo. To taka trudna
      sytuacja, kiedy zostaje sie samemu...trzeba wtedy wyzalic sie na forum, a potem
      poogladac w sieci zdjecia smiesznych zwierzaczkow.
      Mnie pomogla przeprowadzka i codzienne, CODZIENNE spotkania z przyjaciolmi,
      tez "naszymi", ktorzy uswiadomili mi, ze koniec tego zwiazku nie oznaczal konca
      swiata i nie jestem gorsza tylko dlatego, ze On mnie "nie chcial".

      I jeszcze...mam kotka. Kotke w zasadzie, ktora zaabsorbowala mnie dokumentnie i
      wiele pomogla przejsc. I wiesz, powiem Ci cichutko, ze spotkalam na swojej
      drodze Milosc :)
      • Gość: fonia Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 03.06.03, 09:01
        Na razie właśnie płacze i płacze.Czuje jakby ktoś wyrwał mi serce, jestem bez
        sił.Ale mam też taką oznakę że jestem sama ale wydaje mi się że on jest ze mną.
        Mała paranoja co? W dodatku za 3 dni mam urodziny, które zawsze spędzaliśmy
        razem, a teraz samotność? Dodatkowo wczoraj okazało się w pracy że w wyniku
        redukcji kosztów moje stanowisko będzie zlikwidowane i mam pracę do końca
        miesiąca. No i co ? Jak się wali to chyba wszystko. Żyć się nie chce.
    • Gość: Dkenka fonia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.03, 09:32
      fonia...byłąm w podobnej sytuacji (zresztą któa z nas nie była). Straciłam a
      właściwie sama zrezygnowałam z pracy (on miał mnie wspierać, to po części był
      nasza wspólna decyzja) a stało się inaczej. Zostawił mnie, bo tego nie
      wytrzymał (napięcia, nerwów itp). Potem zeszliśmy się, ale okazało się, że nie
      próżnował w tym wolnym czasie, zaczęły nawarstwiać się schizki i pomimi, iż
      obiecał, że zawsze będziemy razem, że zawsze mnie kochał i kocha tylko mnie.
      Znó zostawił...płakałam....a teraz nawet już łzy mi nie lecą. Każdy mówi, że
      przejdzie, bo musi byc jakieś wyjście. Musisz kiedyś dojśc do siebie a biorąc
      za przykład własne przezycia, każdy wie co potem następuję. Jeśli to Cię
      pocieszy ja też cierpię i tęsknię i tez miałam samotne urodziny niedawno.
      Dostałam smsa tylko i znów cisza....złowroga ciszaaa
      • tea_time Fonia "Czas płynie i zabija rany" 03.06.03, 10:04

        Posłuchaj, porzucony przez nią,
        Nieznany mój przyjacielu:
        W rozpaczy swojej
        Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
        Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
        Na smugę cienia nie wbiegaj,
        Zaczekaj, trochę zaczekaj!

        Poczekaj, porzucona przezeń,
        Nieznana mi przyjaciółko:
        W rozpaczy swojej
        Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
        Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
        Na smugę cienia nie wbiegaj,
        Zaczekaj, trochę zaczekaj!

        Przysięgam wam, że płynie czas!
        Że płynie czas i zabija rany!
        Przysięgam wam, przysięgam wam,
        Przysiegam wam, że płynie czas!
        Że zabija rany - przysięgam wam!
        Tylko dajcie mu czas,
        Dajcie czasowi czas.

        (Zwólcie czarnym potoczyc się chmurom
        Po was, przez was i między ustami,
        I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
        One już daleko, daleko za górami!)
        Tylko dajcie mu czas,
        Dajcie czasowi czas,
        Bo bardzo, bardzo,
        Bardzo szkoda
        Byłoby nas!

        Fonia, wierze, ze pustka, ktora teraz czujesz, kiedys na nowo wypelni sie
        radoscia, wierze w Ciebie i ...w siebie, poczytaj moj watek ( Zaskoczyl mnie),
        przekonaj sie, ze moze byc jeszcze gorzej, chociaz..kto powiedzial, ze mozna
        bol porownywac i go stopniowac... Serdeczne pozdrowienia, dziekujac Stachurze,
        ze kiedys byl, ze nadal jest:) Tea_time
      • Gość: fonia Re: fonia IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 03.06.03, 10:27
        nawet nie zdawałam sobie sprawy że ludzie mają takie problemy jak ja. Ale kto o
        tym myśli gdy ma swoją drugą połóweczkę i poza nią świata nie widzi.
        Najgorsze w tym jest fakt, że runęły także moje plany na przyszłość na tą
        bliską jak i daleką. A teraz siedzę wq pracy i łzy same lecą.
        • Gość: Dkenka Re: fonia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.03, 12:03
          Gość portalu: fonia napisał(a):

          > nawet nie zdawałam sobie sprawy że ludzie mają takie problemy jak ja. Ale kto
          o
          >
          > tym myśli gdy ma swoją drugą połóweczkę i poza nią świata nie widzi.
          > Najgorsze w tym jest fakt, że runęły także moje plany na przyszłość na tą
          > bliską jak i daleką. A teraz siedzę wq pracy i łzy same lecą.

          Tak jeśli jest się szczęśliwym, nie widzi się nic poza tym i DOBRZE! Takie
          chwile umacniaja nas. Choć z zewn. tego nie widać...Pozdrawiam Cię
          • Gość: Była Niekochana Re: fonia IP: 80.48.253.* 03.06.03, 12:27
            Kiedys był tutaj mój watek "jak nie zwariowac po rozstaniu" - mnóstwo cennych
            rad dostałam wtedy od ludzi. Od tego czasu mineły 2 miesiące a ja widzę, że
            świat sie nie załamał... że świeci słońce... owszem dusza czasmi wyje jak
            zraniony zwierz, ale powiedziałm sobie, że tak musiało byc, że nie nie dzieje
            sie bez powodu, i w takim razie to nie jest meżczyzna dla mnie... i ze gdzies
            jest ten, który jest mi przeznaczony... ale nic na siłę... na razie odświeżyła
            grono starych znajomych, nawiązałam znajomości internetowe, mam przyjaciół,
            którzy mi pomogli i pomagaja nadal...
            Ty tez zobaczysz ze świeci słońce, a teraz płacz jak chcesz płakać i krzycz jak
            chcesz krzyczeć, bo to normalne...
            Marquez kiedys napisał: "Nikt nie zasługuje na Twoje łzy, a ten kto na nie
            zasługuje nigdy nie doprowadzi Cię do łez."
            • Gość: fonia Do Była NIekochana IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 03.06.03, 13:52
              Chciałabym żeby to minęło , żebym nie cierpiała. Teraz ciągle płacze, wyję i
              czuje że życie nie ma dla mnie żadnego sensu. Wydaje mi się,że już w nic nie
              wierze, a najbardziej w miłośc? Nie wiem co robić żeby nie zwariować? Najgorsze
              jest to że dookoła zauważam same zakochane pary, a to mnie dobija.
              • Gość: turli Re: Do Była NIekochana IP: 212.160.165.* 03.06.03, 14:21
                problemy z praca i odejscie ukochanego - tez to znam, wiec moze to standard.
                Wiem jak boli, a strata zajecia ( niby sie nie mialo na niego sily, ale
                pomagalo sie mobilizowac ) to dodatkowy krok, zeby spadac w dol.
                Pamietaj, zeby nie zgubic milosci jako wartosci. To, ze ktos nie sprostal, nie
                trwalo wiecznie, oszukalo, nie znaczy ze nie ma, ze nie mialo sensu. Nie daj
                sobie odebrac wiary w milosc, bo wtedy rozpacz pochlonie Cie na dluzej. To, ze
                nie trwalo wicznosc nie znaczy, ze nie mialo sensu.
                Trzymaj sie dzielnie
                2-miesieczna zalobnica
              • Gość: Była Niekochana Re: Do Była NIekochana IP: 80.48.253.* 03.06.03, 14:44
                Ja w pierwszym odruchu chciałam ratowac... chciałam przejąc na siebie cała
                wine, bylebywrócił... pobiegłam do psychologa, żeby ratować... potem chodziłam,
                zeby sie pozbierac... i pozbierałam... ocywiscie czasami ejst gorzej, akurat
                wszyscy samotni zanjomi sie sparowali, wiec samam wiesz jakie to
                przygnebiajace, ale... gdyby on Cie kochał to by nie odszedł, smutne ale
                prawdziwe... lepeij ze odszedl teraz niz poxniej, jeszcze spotaksz na swojej
                drodze tego, kto Cie nigdy nie doprowadzi do łez... ja tez w to wierze... i
                zaczynam patrzec do przodu w przyszłośc, teraz zrozumialam, jak bardzo bylam
                zaangazowana, był tylko on... i długo nikt i nic... jak odszedł do innej
                zrobilo sie pusto, teraz ta pustke wypełniam... robie to na co mam ochote...
                ubieram ciuchy jakich on nie akceptowal... wiesz, my ciagle mamy kontakt ze
                soba, bo sa wspolni znajomi i sprawy i to jest najgorsze... jego kobieta siedzi
                we Włoszech, niedługo wraca i tego sie boje, bardzo sie boje...
                ale powoli staje sie coraz silniejsza... dobrze miec przyjaciół, chociaz jedną
                osobe, która pozwoli Ci się wygadac i pocieszy... wiem ze trudno Ci uwierzyć ze
                bedzie lepiej ale bedzie... takich jak my sa tysiace... mnie etz bylo ciezko
                uwierzyc, ale sie udalo... teraz sie boje ze on chcialby wrocic - w sobote na
                imprezie zaczal mowic "kochanie, bardzo mi ciebie brakuje, ale ty na mnie
                dzialasz", mniejsza z tym czy to tylko pozadanie, ale uslyszalam slowa, ktorych
                nie powinien byl wypowiadac, bo to nic nie zmieni, ja juz wiem ze nie zwiaze
                zycia z czlowiekim, ktory tak latwo ode mnie odszedł... moze i wybacze skok w
                bok, alenie zapomne... dlatego nie chce slyszec slow i chce zyc... na razie
                sama... ale nie samotna.. polecam "Biegnąca z wilkami" to książka o kobiecej
                naturze i intuicji - jak je odkryć na nowo i zaczac zgodnie znimi zyc, w
                oparciu o bajki i wierzenia...
                poszukaj mojego watku, do tamtych rad neiwiele mozna juz dodac - ja je sobie
                wydrukowałam i trzymam w torebce... czasami do nich siegam...
                I pomysl: czy chcialabys, zeby on wrocil do Ciebie zlitości?
                "Jezeli cos kochasz, puść to wolno. jezeli wróci - jest Twoje, jezeli nie -
                znaczy ze nigdy tego nie mialaś" Tylko bron Boze nie czekaj na niego... zacznij
                zyc, nawet wbrew sobie i na sile... mnie przyjaciele na sile wyciagali z domu...
                BĄDŹ SILNA!
                • Gość: fonia ***Do Była NIekochana*** IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 03.06.03, 16:33
                  Ja zrobiłąbym wszystko żeby ratować ...tylko jak mogę ratować jak on nie
                  chce.Jestem w takim stanie że zrobiłabym wszystko aby był ze mną.Trudno mi jest
                  uwierzyć że już mnie nie kocha...przecież to niemożliwe. Ja nie che żeby ktoś
                  był ze mnąz litości ale moja miłość do niego jest tak wielka ze nie wiem jak
                  mam sobie z nią poradzić. NIe chce być jego koleżanką, chce być tylko z nim.
                  Nic więcej.
                  "Była Niekochana " Jak sobie radzisz gdy spotykasz jego, lub jak do Ciebie
                  zadzwoni ,o ile dzwoni pczywiście? Czy psycholog na prawdę Ci pomógł?
                  • Gość: Była Niekochana Re: ***Do Była NIekochana*** IP: 80.48.253.* 04.06.03, 08:37

                    > "Była Niekochana " Jak sobie radzisz gdy spotykasz jego, lub jak do Ciebie
                    > zadzwoni ,o ile dzwoni pczywiście? Czy psycholog na prawdę Ci pomógł?

                    Mało tego , że dzwoni... widzimy sie dwa razy w tygodniu na angielskim i w
                    weekendy ze wspólnymi przyjaciółmi... we dwoeje się nie spotykamy bo to za
                    trudne i zawsze zaczynam mówic o nas co ejst niepotrzebnym rozszarpywanie ran...
                    w grupie jest OK... sa inne tematy i ludzie... nie przeszkadza mi, jest
                    fantastycznym facetem i dobrze sie czuje jezeli jest, oczywiscie pisz eto z
                    perspektywy czasu, bo rozstalismy sie 1 lutego... ale...

                    w sobote spotkalismy sie na parapetowie u przyjaciół... poprosił mnie do
                    tańca... zaczał mówić słowa, których nie powinien...ze jestem dla niego
                    atrakcyjna, Kochanie, ze teskni... dotykał, całował...
                    wiem, ze on tez ma niezłe bagno w głowie, ale dokonał wyboru... a ja nie jestem
                    zabawka która mozna odłozyc na jakis czas na póółkę zeby zając sie nowa
                    zabawką...

                    a dzisiaj mam urodziny i jako pierwszy złozył mi zyczenia...
                    i znowu ejst mi ciezko... ale dam rade!!!

                    jezeli sie czegos boje to świadomości, ze jego nowa kobieta wraca lada dzien z
                    włoch... jak była daleko wszystko było prostsze...

                    a psycholog? tak, naparwde mi pomógł... ale jeszcze przyjaciele, ludzie na
                    forum, książki...

                    postanowiłam potraktowac ten związek jako lekcję... zeby wyciagnac wnioski i
                    nie popełnic drugi raz tych samych błedów...
                    pamietaj dobre chwile i wierz mocno, ze kiedys bedziesz szczesliwa...
                    wiem, to trudne... mnie nadal kazdy zainteresowany mna facet wydaje sie
                    brzydszy, głupszy, nie kreci mnie.... chocicaz moj wcale nie był ideałem... ale
                    kiedys jakis zakreci i znów poczuje motylki w brzuchu... I Ty także... wierz mi
    • sdfsfdsf Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY 03.06.03, 17:35
      jak narkoman na glodzie, daj sobie siana fonia, sluchac nie mozna tego
      miauczenia
      • Gość: ! a Ty co? drugi komandos? IP: *.MAN.atcom.net.pl 03.06.03, 17:52
        chcialoby sie jeszcze cos dodac, ale sie powstrzyma...
        • sdfsfdsf Re: a Ty co? drugi komandos? 03.06.03, 17:55
          wszystko co powiem moze byc uzyte przeciwko mnie?
          • procesor Re: a Ty co? drugi komandos? SDF 03.06.03, 20:56
            Sdf..
            po prostu nie czytaj. To takie proste.
            Co dziś dla ciebie nie jest problemem - kto wie czy nie bedzie nim jutro?
            To jej watek i niech marudzi na zdrowie.

            Kiedys zajrzy - i powie "ale bzurzyła! świat jest piekny a moja kolejna miłość
            jest ta prawdziwa".
            A na razie niech ma gdzie żale wylewać.
            • sdfsfdsf Re: a Ty co? drugi komandos? SDF 03.06.03, 21:14
              po prostu jestem tak niecierpliwy, chcialbym zeby wszyscy raz dwa zrozumieli i
              zyli dlugo i szczesliwie, a nie tracili bezproduktywnie czas
              • procesor Re: a Ty co? drugi komandos? SDF 03.06.03, 21:28
                sdfsfdsf napisał:
                > po prostu jestem tak niecierpliwy, chcialbym zeby wszyscy raz dwa zrozumieli
                > i zyli dlugo i szczesliwie, a nie tracili bezproduktywnie czas

                Tak, tak , wiem, że ty dobry człowiek jestes.. :)
                Ale nie powinno się przeskakiwac pewnych etapów - z dzieciństwa w dorosłość na
                przykład.
                I z jednego związku w drugi - bez przemyślenia co nam przyniósł poprzedni.
                Może ta nauka - to rozstanie- choć teraz boli - zaowocuje w przyszłości
                kolejnym trwałym juz uczuciem? A moze przygotuje na kolejne porazki..? ale ze
                mnie optymistka! :) Bo ja jestem optymistka-realistka.

                Tyle że nam lekko rzucać słowo o wyciaganiu nauk na przyszłość, szkoleniu
                swojej duszy itpd. - gdy nas ne boli.
                Bo jak NAS boli - a, to juz trudniej. Nawet wtedy WIESZ co i jak , że nie
                warto, że przejdzie, że będzie lepiej - ale etapu cierpienia nie przeskoczysz.

                I chyba dobrze? Czy to nie byłoby nieludzkie podchodzić do takich porażek "i,
                tam, (ukłony dla Imagina! :) ) a mnie to zwisa - nie ten - to inny!". Mnie to
                troche przeraża, pachnie jakimś niedorozwojem uczuć wyższych.
                No ale wszystko ma swoje granice. Rany bola czasem nawet zagojone - ale
                specjalnie posypywanie ich sola nie jest wskazane.
      • Gość: Dkenka sdfsfdsf... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.03, 09:36
        sdfsfdsf napisał:

        > jak narkoman na glodzie, daj sobie siana fonia, sluchac nie mozna tego
        > miauczenia

        sdfsfdsf masz jakiejś najnowszej generacji kompa, który przetwarza czcionkę na
        dźwięki:)? i nie możesz tego wyłączyć?!....
    • anahella A moze by.... 03.06.03, 21:54
      No wlasnie. Ktoregos dnia powiedzialam sobie "a moze by..." i zajelam sie tym,
      co krecilo mnie od dawna a nigdy na to nie mialam czasu.
      • Gość: Biedronka14 Re: A moze by.... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.06.03, 23:50
        Mozliwe ze sa to osoby male, chociaz niezwykle inteligentne. Wybierajac rodzaj
        pracy nauczyciela chca wypelnic swoja potrzebe checi dominacji i kontroli.
        Braki emocjonalne u takich osob czesto zastepowane sa przez nich wymuszaniem
        calkowitego podporzadkowania.


        Kto wogle mial stycznosc z wyluzowanymi nauczycielami? Bardzo zadko, no nie? Ja
        tylko znalam dwoch i poprzez rodzaj partnerstwa miedzy nimi a mna ich nauki
        pamietam do tej pory, innych, jednym uchem wchodzilo drugim wychodzilo.
        • Gość: Biedronka Pomylka !!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.06.03, 23:53
          Niezla wpadka, nie ten watek. Z gory przepraszam ;))))))))))))))))))
          • anahella Biedronka:) Chodzilo ci o watek o guru?:) nt 04.06.03, 00:40

            • Gość: Biedronka14 Re: Biedronka:) Chodzilo ci o watek o guru?:) nt IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.06.03, 02:08
              Tak, widzisz jak mnie zakrecil? Wielkie sorki.
        • sdfsfdsf do biedronki 03.06.03, 23:53
          eee? eeeeeeee? eeeeeeeeeee???? zakrecona, zakrecona
        • cossa Re: A moze by.... 03.06.03, 23:54
          slodko:)
    • jmx Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY 04.06.03, 01:22
      Bądź dobra dla SIEBIE. Wypłacz się, nie chciej od razu wszystkiego. Daj sobie
      czas na przeżycie żałoby, straty po nim, po związku. A powolutku, powolutku
      dojdziesz do siebie. A przyjaciele (nawet wspólni) mogą bardzo pomóc, nie
      powinnaś się zamykać w czterech ścianach. Ale nic na siłę.

      Pozdrawiam ciepło :-)
      • Gość: fonia ********* IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 05.06.03, 11:03
        Nawet nie mam siły być dla siebie dobra. Siedze i cały czas rycze. Rana prawie
        godzinę walczyłam z sobą żeby wstać z łóżka, bo niby po co, przecież nikt na
        mnie nie czeka. Nikogo nie obchodzę, a ja nie znoszę być sama, boje się
        samotności.
        • tea_time Fonia 05.06.03, 11:16
          Rozumiem Cie, co czujesz, placzesz? ok, placz, w koncu kazda utrata kogos
          czegos potrzebuje czasu zaloby, i jest calkiem naturalna i normalna, i zdrowsza
          psychicznie. Placz, a kiedy przestaniesz plakac, zeby zlapac oddech, wyjdz do
          ludzi, umow sie z kolezanka, przyjaciolka, kolega, kims z rodziny, z kims, przy
          kim mozesz glosno myslec, bo tak naprawde jestes w stanie teraz myslec i mowic
          tylko na jeden temat, spotkaj sie, zapros do siebie, idz do kogos, i przy tym
          kims rob to samo, co robisz teraz sama: mysl glosno, mow, placz, moze sie
          okazac, ze slow i mysli moze tyle samo, ale lez jak gdyby z kazda chwila
          mniej... Trzymam kciuki za Ciebie, Fonia i wiesz, moze zabrzmi to troche
          zlosliwie, ale w zwiazku w wlasnym doswiadczeniem daje sobie prawo:), zastanow
          sie, czy bedac z Ukochanym nie zaniedbalas innych ludzi, Przyjaciol, kolezanek,
          rodziny...? Jesli nie to dlaczego dzielisz sie swoim smutkiem z Nami w sieci, a
          nie z nimi? Jesli tak to moze nadszedl czas, by to zmienic?:) Tea
          • Gość: fonia do tea_time IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 05.06.03, 11:23
            Masz całkowitą rację będąc z min powolutku traciłam swoich zmajomych i swoje
            przyjaciółki. Dorabialiśmy się wspólnych, a o tych swoich zapomniałam. To jest
            właśnie najgorsze w tym wszystkim że byłam tak zapatrzona w tą swoją drugą
            połóweczkę że niepotrzebowałam nikogo więcej do szczęścia. Ale przecież to
            dobrze że on dawał mi to całe szczęscie, przecież po to jest Ukochana osoba.

            • tea_time Re: do tea_time 05.06.03, 11:45

              Nie, Fonia, nie po to jest Ukochana osoba, ale do czego to musisz juz dojsc
              sama:) Tea
    • Gość: Isztar Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 12:25
      Nic nowego Ci nie powiem niz juz zostalo napisane, ale... uwierz, ze za jakis
      czas (pare tygodni, moze miesiecy) znow bedzie pieknie, rozowo i zielono. Swiat
      znow odzyska barwy! Nauczysz sie wypelniac te pustke, zaczniesz myslec w koncu
      o innych rzeczach, wyjedziesz gdzies latem i bedziesz sie rozkoszowac widokami
      w samotnosci, w skupieniu, albo pijac piwo z kumplami! Rozstanie boli jak
      cholera, zwlaszcza pewnie po takim czasie, ale musisz to przezyc, zobaczysz,
      dasz sobie rade, z kazdym dniem bedziesz odnajdowac w sobie nowa sile... I
      zycie znow bedzie piekne. Wlasciwie to jest caly czas, ale znow to dostrzezesz.
      Tylko przypadkiem nie przestan wierzyc w milosc. Skoro nie mozesz byc z tym, to
      znaczy, ze nie byliscie tak bardzo dopasowani i ze czeka Cie ktos jeszcze
      lepszy. Glowa do gory! A dzisiaj wieczorem idziesz do kina najlepiej na jakas
      glupawa komedie :) I bedzie lepiej. Trzymaj sie!
      • Gość: fonia Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 05.06.03, 12:50
        na razie życie ma dla mnie jedynie czarną barwę, ale liczę na to, że się
        zmieni. Chciałabym wierzyć jeszcze w prawdziwą miłośc, ale na razie nie wierzę.
        Cieszy mnie fakt, że ludzie których nawet nie znam podtrzymują mnie na duchu i
        chce im się podzielić ze mną swoimi przeżyciami i doświadczeniami.DZIEKI
        • tea_time Kino koniecznie!:) 05.06.03, 14:55
          Isztar, dzieki za podpowiedz:) Ja po rozstaniu wybralam sie na Joint Venture,
          komedia wcale nie glupawa, a na troche i troche pomogla ukoic bol, kto wie,
          moze glupawa komedyjka podzialalaby jeszcze mocniej?:) Taki na na przyklad film
          " Szklanka po lapkach"?:) Tea
          • Gość: fonia Kino koniecznie!:) IP: *.dmz.infor.pl / 192.168.48.* 06.06.03, 08:53
            Wielkie dzięki za pomoc.Wczoraj zaprosiłam znajomych do knajpy. "Odświeżyłam"
            kontakty ze swoimi dawnymi koleżankami. Wczoraj było całkiem fajnie, mili
            ludzie miła atmosfera. Ale dzisiaj mam urodziny i jest mi strasznie trudno, bo
            czekam na telefon od niego i bardzo ale to bardzo chciałabym usłyszeć jak
            bardzo się pomylił odchodząc ode mnie.
            • tea_time I tak trzymac! 06.06.03, 09:56
              Fonia, urodzinowo zycze Ci mocnych nog, lekkiej glowy i serca na swoim
              miejscu:) I ogromnego pucharu lodow w ulubionych smakach! ( jakich?:)
              Tea
              * A jesli chodzi o telefon od Ukochanego...Fonia, nie obraz sie, ale myslisz
              jak dziewczyna:) A jak mam myslec- powiesz- w koncu nia jestem!:) To prawda,
              ale tym samym nie oczekuj, zeby On myslal jak kobieta!:) Moim zdaniem opcja, ze
              nie zadzwoni jest malo prawdopodobna:), mysle, ze zadzwoni, ale nie spodziewaj
              sie slow, ktore napisalas, jestem przekonana, ze powie cos zupelnie innego:) I
              bardzo dobrze, w koncu Twoje mysli sa Twoje, a Jego Jego ( Oscar za
              erudycje:), nie wkladaj do jego glowy swoich mysli, jesli chcesz zachowac
              wolnosc swoich wlasnych:)
              • Gość: Była Niekochana Re: I tak trzymac! IP: 80.48.253.* 06.06.03, 10:44
                WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

                powiem Ci, że ja miałąm urodziny w srode i spotkałam sie z moim ex, ale tylko
                rozwaliło to mój niezakrzepły pancerzyk, który sobie próbowałam zbudować:-(

                moj ex, owszem złozył mi zyczenia, neistety nie pomyslal nawet o symbolicznym
                kwaitku, a ja placilam za lody...

                ale najgorsze jesr to z ecaly zcas sie do mnie tulil, dotykał, całował...
                mowił, ze na niego starsznie dzialam, ze nie moze o nie zapomniec

                jak powiedzialm zeby nie traktowal mnie jak pgotowie seksualne to zaprzeczyl (
                jego kobieta jest do konca czerwca we wloszech)... a on... on ja ze mna
                zdradzal ( nie wiedzialam wtedy o niej) zereszta.. teraz tez zadrzylo nam sie
                pojsc nazywiol... jak ćma do ognia :-(

                nie wiem kto ma wiekszy burdel w glowie: on czy ja...

                skutek taki, ze ona wroci i moj ex sie nia zajmie, a ja... ?



                • Gość: Ona Re: I tak trzymac! IP: 212.244.226.* 06.06.03, 11:15
                  Poinformuj tę "nową" o jego watpliwych walorach. Jak słysze o takich ludziach
                  (nie tylko o facetach)to mnie krew zalewa.
                  Może razem mogłybyście go pognębić..tylko nie wiadomo czy ona zechciałaby
                  współracować..albo olej gada,bo nie jest Ciebie wart i tyle!!
                  • Gość: kulka ja przezywam to samo fiono IP: 80.51.142.* 06.06.03, 13:03
                    wprawdzie my bylismy niecale 2 lata czyli o wiele mniej niz ty ze swoim
                    chlopakiem ale ja rowniez nie moge sie pozbierac..mimoi iz Go nie kocham!to ja
                    zainicjiowalam rozstanie(zresztą nie pierwsze juz) on blagal,plakal.prosil o
                    powrot az wczoraj ustapił.
                    Wiem ze on mnie BARDZO MOCNO KOCHA i zrobilby dla mnie wszystko.Z jednej strony
                    jest wspanialym czlowiekiem na ktorego mozna zawsze liczyc ktory zawsze
                    przyjdzie z pomoca a z drugiej...yy..czesto go nienawidze za to jaki jest z tej
                    drugiej strony(chorobliwa zazdrosc i itp)a jednak...mimo wszystko boje sie ze
                    kiedys tam w przyszlosci juz nie bede miala takiego dobrego czlowieka.bo on
                    czasem byl Za Dobry .wszystko robil coc chialam..a preciez nie wszyscy faceci
                    tacy są..i najgorsze jest to ze boje sie ze takiego juz nie spotkam.
                    Chjoc moze troche idealizuje go?no bo przeciez gdyby byl taki wspanialy to nie
                    przestalabym go kochac!???
                    tderaz po roztsaniu na mysl przycghodza mi tylko te dobre rzeczy ktore
                    robilismy przezylismy..i tym trudniej jest mi funkcjonowac.boje sie ze kiedys
                    spotkam kogos kto bedzie mnie np ..olewal a on zawsze za kazdym razem jak sie
                    klocilismy to on wychodzil z ręką na zgodę..to on przeopraszal nawet jak byla
                    moja wina.nie wszyscy sa tacy
                    wiem ze gdybysmy byli razem krzywdzilibysmy sie nawzajem
                    a najgorsze jest to za nasza milosc 'rozwalila' nasza chorobliwa
                    zazdrosc..okropna i nie do wytrzymanuia..a teraz zroumialam ze on naprawd3 enie
                    umialby mnie zdradzic..a moze mysle tak bo juz go nie kocham???

                    ojoj ja tez musiqlam zsie wyzalia moz wehce uslyszec ze takich jak on jest
                    miliony?ze go wlasnie za bardzo idealizuje??
                    A on dzis dzwonil i chce powrotu bo dalej wierzy ze byloby dobrze gdybysm,y sie
                    zeszli..on chce zbym ja go pokochala nawet 'na sile'
                    ja tego nie czuje..a moze mam juz go dosc z przyzyczajenia i nudy?
                    jeny nawet nie potrafie sie okreslic

                    • Gość: kulka Re: ja przezywam to samo fiono--cd IP: 80.51.142.* 06.06.03, 13:07
                      i boje sie ze juz nikt nie zakceptuje moich b malych piersi iw ielkiego tylka z
                      rozstepam;-)((.a on to pkceptowal i mu nie przeszkadzalo
                      boje sie ze wroce do noego chocby dlatego a wtedy bede nieszczesliwa
                      • Gość: edka Re: ja przezywam to samo fiono--cd IP: *.setup.com.pl 09.06.03, 15:22
                        ech, kulka...
                        Czy Ty byłaś może z moim facetem???
                        (byłym,byłym... :( )
                        POdpisałbym się pod każdym Twoim słowem!!!

                        Byliśmy razem trochę ponad 3 lata.
                        Ja zerwałam,on błagał, chiał żeby jego miłość wystarczyła na dwoje...
                        Przeżyliśmy mnóstwo cudownych chwil i nie mieliśmy o co się kłócić...
                        Kiedyś wydawało mi się, że już go nie kocham,ale jakieś pół roku po zerwaniu
                        się otrząsnęłam i teraz strasznie cierpię.
                        Mijają już kolejne 2 lata, a ja wcale nie zapomniałam.
                        Płakałam całymi dniami - z czasem coraz rzadziej.
                        Teraz też mi się zdarza i wcale nie mniej boli...
                        Tylko nie przychodzi to tak często, udaje mi się normalnie żyć.

                        Zadziwiające,jak wiele Waszych rad sama wypróbowałam!
                        KOteczka,którą dostałam kilka miesięcy PO jest słodka.
                        Przynajmniej mam się do kogo przytulić! :)
                        "I will survive" działa! :)
                        Trzeba coś robić, ja zapisałam się na 2 języki (wszędzie chodzą albo same
                        baby,albo pary!!! ;)

                        Nie życzę Wam, żeby ZAPOMNIEĆ (nie da się...), ale żeby PRZETRWAĆ te najgosze,
                        najstraszliwsze chwile, kiedy wydaje się, że już nic i nikt na świecie...
                        Kiedy tak strasznie boli....
                        Jesteśmy SILNE!
                        • Gość: ktoś i coś Re: ja przezywam to samo fiono--cd IP: *.student.pw.edu.pl 10.06.03, 12:13
                          Gość portalu: edka napisał(a):

                          > ech, kulka...
                          > Czy Ty byłaś może z moim facetem???
                          > (byłym,byłym... :( )
                          > POdpisałbym się pod każdym Twoim słowem!!!
                          >
                          > Byliśmy razem trochę ponad 3 lata.
                          > Ja zerwałam,on błagał, chiał żeby jego miłość
                          wystarczyła na dwoje...
                          > Przeżyliśmy mnóstwo cudownych chwil i nie mieliśmy o co
                          się kłócić...
                          > Kiedyś wydawało mi się, że już go nie kocham,ale jakieś
                          pół roku po zerwaniu
                          > się otrząsnęłam i teraz strasznie cierpię.

                          I nie spróbowałaś się z nim spotkać? Miał już wtedy kogoś
                          innego? Pół roku to nie dużo dla zakochanego chłopa ;)
                          • Gość: edka Re: ja przezywam to samo fiono--cd IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.03, 15:16
                            Jeśli chodzi o mój były związek – no jak to nie próbowałam!!!
                            Ostatecznie postawiłam wszystko na jedną kartę: wracamy do siebie („bo tak
                            bardzo żałuję tego, co zrobiłam...!”) a jeśli nie chcesz – nie będę Cię dłużej
                            zadręczać.
                            Wiem jednak, że on jest BARDZO ambitny.
                            Że myśli, że i tak już się wystarczająco upokarzał przede mną i w końcu podjął
                            decyzję.
                            Że się za późno zdecydowałam.
                            Może i racja – trzeba być konsekwentnym w swoich wyborach.
                            W każdym razie do tej pory nikogo nie mam i wiem, że zawsze każdego faceta będę
                            porównywała z Nim...
                            Boję się, że nawet jak sobie ułożę życie na nowo, On będzie wracał - w moich
                            marzeniach i niespełnionych nadziejach...
                            Boję się, że w ten sposób zranię nie tylko siebie...
                    • Gość: fonia DZIĘKUJĘ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.06.03, 16:19
                      Wszystkim serdecznie dziękuję za życzenia, to bardzo miło wiedzieć że są ludzie
                      którzy są w stanie wesprzeć nieznajomego człowieka.
                      Poza tym bardzo licze na telefon od niego ,ale jednocześnie strasznie się tego
                      obawiam. Cały dzień serec bije mi jak oszalałe. To jest jeden z tych dni które
                      nie chciałabym aby się powtórzyły.
                      Wczoraj na urodzinach wszyscy byłi dla mnie bardzo mili choć nie wszyscy
                      wiedzieli co się stało. Może nie jestem taka najgorsza? Ale zrobiłam chba duży
                      błąd bo na wczorajsze urodziny zaprosiłam też chłopaka któremu wiedziałam że od
                      dawna się podobam. Kiedyś razem pracowaliśmy i on wie w jakiej ja jestem
                      sytuacji.To chyba nie jest najlepszy czas na "odnawianie" takich
                      znajomości.Sama nie wiem.
                      Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za życzenia.
                      • jmx Oj, 07.06.03, 00:22
                        ...spóźniłam się... WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!! :-))))))

                        Odnawianie znajomości... hmmm... jeśli on może wspomóc Cię jak przyjaciel to
                        bardzo dobrze. Ale jeśli liczy na tzw. "łatwy łup"....

                        A propos Glorii Gaynor - jest jeszcze piosenka "Strong enough" Cher, nie
                        przepadam za Cher ale ta piosenka ma coś w sobie.

                        Pozdrawiam i trzymam kciuki :-))


                        PS. Oczywiście, że nie jesteś najgorsza!
                  • Gość: wilga Re: I tak trzymac! IP: dell:* / 192.168.17.* 06.06.03, 13:15
                    Życzę Ci wszystkiego najlepszego. Kiedyś Agnieszka Osiecka powiedziała te
                    słowa : malwy na grządkach kwitną i więdną, po siedmiu latach nic nie jest
                    tragedią. Byłam w podobnej sytuacji i ten wers pomógł mi bardziej niż
                    transfuzja krwi! Życzę Ci, żeby Tobie też pomógł. Głowa do góry, mamy lato,
                    zaraz zaczną się truskawki, świat będzie coraz piękniejszy. Musisz tylko w to
                    uwierzyć! Pozdrawiam
    • Gość: say Re: JAK PRZEŻYĆ PO ROZSTANIU? POMOCY IP: *.chello.pl 06.06.03, 14:36
      posłuchaj sobie "I will survive" Glorii Gaynor- pomoże!
    • komandos57 [...] 06.06.03, 17:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka