Dodaj do ulubionych

Kocham za mocno?

06.08.07, 11:18
Mh,dziwnie mi o tym pisac.Jestem z moim M.1,5 roku.Bardzo Go kocham...i chyba
w tym problem.Jego mama powiedziala mi to kilka dni temu.Ze za duzo Mu
pozwalam,ze za mocno okazuje Mu uczucie,ze On bedzie zbyt pewny w tym
zwiazku,i przestanie o mnie zabiegac...Przemyslalam to,i chyba ma troche
racji.Tylko jak ja mam to zrobic?Ja taka juz jestem-jak kocham to cala soba-
jak nienawidze to tak samo...Poradzcie mi cos.
Obserwuj wątek
    • synvilla Re: Przyjdzie z czasem.:=))) 06.08.07, 11:28
      Popatrz moja sygniaturka.
    • sankanda Re: Kocham za mocno? 06.08.07, 11:35
      hmm... to niedobrze, bo sie wyniszczasz...
      wiesz, mnie sie wydaje, ze on nie tyle przestanie o ciebie zabiegac, tylko, ze
      przyzwyczai sie do wygody i bedzie to wytlumaczalne, tyle, ze ty przyplacisz to
      swoim zdrowiem i tym, ze nie ulozysz sobie zycia tak jakbys chciala mimo, ze z
      nim (zakladajac, ze bedziecie razem).
      Z drugiej strony nie mozna sobie zalozyc, ze bedzie sie kochac mniej czy
      wiecej, mozna jedynie mniej okazywac. Idealnym rozwiazaniem bedzie dziecko, ,a
      ktore przelejesz swoja potrzebe matkowania... ale to rowniez bedzie mialo
      konsekwencje jesli juz teraz nie zaczniesz sie szanowac i istniec jako kobieta.
      jrego matka ma sporo racji, ale byc moze powodem jej postawy wobec ciebie
      (bardzo szlachetnej) jest to, ze nie chce dzielic z ewentualna synowa roli
      matki. A moze dostrzega ten twoj brak rownowagi emocjonalnej, niedorosle
      uczucie do syna i boi sie o niego ? I slusznie, bo jest matka ?
      • micha80 Re: Kocham za mocno? 06.08.07, 11:58
        No wlssnie obawiam sie tego,ze przyzwyczai sie do takiej sytaucji.I przestanie
        sie starac.Postaram sie okazywac mnie moje uczucia,spedzac wiecj czasu poza
        domem,odswierzyc stare znajomosci...
        Jeskli chodzi o dziecko-nie jest to najlepszy pomysl,nie teraz.Nie rozwiaze
        problemu.Najpierw ja musze sie uporac z tym.
        Mama mojego M. jest madra kobieta,zna Go przeciez najlepiej.Nie wttraca
        sie ,ale wiem ze dobrze nam zyczy.Podkrsela,ze stara sie byc obiektywna,nie
        staje po strobnie syna,jesli wie,ze zachowuje sie nie w porzadku.Cenie ja za to.
        Poprostu powiedziala mi jak Ty-musze sie szanowac jako kobieta:)
        Dzieki
    • asidoo Re: Kocham za mocno? 06.08.07, 11:45
      Zmień się i tyle. Nie przesadzaj, że nie możesz. Dobrze, że masz mądrą teściową,
      która może nawet wie coś więcej i cię delikatnie ostrzegła.
      Moja dzwoni do mojego męża i podkreśla, że ja jestem zarozumiała i obrażalska.
      Potem prosi, aby on mi o niczym nie mówił i ja nie wiem, co robić, bo mam ochotę
      babie nawrzucać... Moja twierdzi, że ja jestem złą żoną, bo nie latam wokół męża
      tak jak ty wokół swojego. A faceci po prostu nudzą się poświęcającymi się wciąż
      miłymi żonkami.
      • ja_adam chwila, zaraz... 06.08.07, 11:57
        (...)
        "Ze za duzo Mu pozwalam"
        (...)

        Bardzo przewrotne zdanie.

        TO ON POZWALA SOBIE NA WIELE, TO ON MA SIĘ ZMIENIĆ!!!

        Miłość nie polega na trzymaniu problemów partnera w swoich rękach a to, ze to Ty
        masz sie zmienić z tego powodu, to wcale jest nieśmieszne!

        Oczywiście, jeśli nie jesteś mu bezgranicznie uległa nie jest to dobre ale
        mężczyzna który kocha nie będzie tego wykorzystywał.
        • ja_adam wróć!.. 06.08.07, 11:59
          Oczywiście, jeśli nie jesteś mu bezgranicznie uległa nie jest to dobre

          winno być:

          ----------->jeśli JESTEŚ MU BEZGRANICZNIE ULEGŁA, nie jest to dobre.
        • micha80 Re: chwila, zaraz... 06.08.07, 12:00
          Masz racje-ale to nie moje slowa,tylko Jego mamy.Nie jestem Jemu bezgranicznie
          ulegla,bez przesady.
          ALe zastanowily mnie Jej slowa...dlatego pisze.Pozdrawiam
          • ja_adam Re: chwila, zaraz... 06.08.07, 12:05
            jej słowa bardzo duzo mówią o synku, znaczy nie jest ułożony, znaczy nie
            przejmuje się innymi, znaczy że jest większym egoista niż twoja miłość do niego,
            znaczy że to własnie ty w kórymś momencie bedziesz MUSIAŁA go ujeździć,
            ujarzmić, nagiąć karku...
            Znaczy że wiele razy spadniesz z tego dzikiego konia, znaczy że będziesz płakać
            z jego powodu...
    • kontrreformacja Re: Kocham za mocno? 06.08.07, 11:58
      Nic nie na pisałaś o tym, jak on zachowuje sie w stosunku do Ciebie. Bo jeśli
      równie mocno Cię kocha, jest wyrozumiały i troskliwy to ja nie widzę problemu.
      Nie wiem, co to znaczy, że na zbyt duzo mu pozwalasz. On lezy na kanapie a ty
      sprzątasz?
      Teściowa nawet najlepsza, nie jest moim zdaniem odpowiednią osobą do oceny
      waszego związku. Matki są zazwyczaj choć trochę zazdrosne o uczucia synów do
      innych kobiet, więc jej rady, żebyś "okazywała mu mniej uczuć" jakoś mnie nie
      przekonują. Ona jako matka, musiała syna wychowywać, czyli także zabraniać,
      pouczać itp. Może chce, żebyś teraz weszła w jej rolę i denerwuje ją , że
      jesteś wobec niego zbyt mało wymagająca. A takie matkowanie, nie jest rolą żony.
      • micha80 Re: Kocham za mocno? 06.08.07, 12:06
        Moj M. jest troche rozpieszczony-jedynak:).Ale wiem ze mnie kocha,okazuje mi to
        czesto-nie tlko slownie-ale przed wszystkim czynami...Zgadam sie troche z
        Toba,nie moja rola jest pouczanie,karcenie czy o zgrozo-zabranianie.To dorosly
        facet.Nam jest dobrze,jestesmy szczesliwi.Ale slowa Jego mamy nie daja spokoju.
        Pozdrawiam!!
        • arwen8 Re: Kocham za mocno? 08.08.07, 11:25
          micha80 napisała:

          > Nam jest dobrze,jestesmy szczesliwi.

          To czemu nie słuchasz swoich prawdziwych uczuć, tylko podszeptów
          teściowej? Skoro jesteście "szczęśliwi", to czemu zdanie teściowej
          stało się nagle dla Ciebie ważniejsze, niż własne uczucia? Skąd te
          wątpliwości?
    • synvilla Re: A ja tam mam same zle rady:=))) 06.08.07, 12:05
      Kochaj go tak jak potrafisz najlepiej. Czyz mozna kochac za bardzo? Nigdy
      milosci nie jest za bardzo.W tej milosci to jestes TY, to odzwerciedla twoje
      wnetzre. Po co masz udawac kogos innego?
      A czy go kochasz naprawde tak od serca to zycie samo za Was to kiedys sprawdzi.
      Wszyscy i wszystko podlega sprawdzianom.
      • micha80 Re: A ja tam mam same zle rady:=))) 06.08.07, 12:12
        Dziekuej.Bardzo dziekuje.:)
    • sbelatka Re: Kocham za mocno? 07.08.07, 00:19
      myśle, że warto żebys poczytala "kobiety, które kochaja za bardzo"
      nie pamietam autora - ale jest taka seria mądrych ksiażek - do
      soatanie w empikach
    • solaris_38 Re: Kocham za mocno? 07.08.07, 23:17
      jak najbardziej kochać całą sobą

      ale kochanie nie jest kompulsywnym (przymusowym) zbiorem odruchów

      kochaj go mądrze czyli tak jak on potrzebuje

      a wiesz czego on potrzebuje?
      znasz go ?
      wiesz czego mu potzreba aby przy twym boku poczuł się dobrze?
      naparwdę wiesz?

      to tak jak z dietą
      musi być różnorodna nie za obfita zdrowa i post czasem dobrze robi

      faceci też lubia zasłuzyć na miłość

      • micha80 Re: Kocham za mocno? 08.08.07, 11:06
        Wydaje mi sie ze znam...I tera zjak o tym mysle,to dochodze do
        wniosku,ze On mi daje znaki,zcego i w "jakiej ilosci"potrzebuje.I
        mam wrazenie,ze ja jestem chyba "za duzo",powinnam dac Mu wiecej
        przestrzeni-taki Twoj "post":).
        Niech zateskni:)
        Dzieki
    • ewiku Re: Kocham za mocno? 08.08.07, 11:48
      nie można za mocno kochać... można jedynie narzucać się swoją osobą, na siłę
      przymilać, usługiwać, itd ale to już nie jest miłość tylko szukanie poczucia
      swojej wartości w oczach partnera...

      i bez względu jak bardzo się kocha nie można tego traktować jako gwarancję
      poddaństwa na zasadzie, że ona jemu w tej miłości na wszystko pozwoli bo
      przecież tak bardzo kocha...

      miłość jest uczuciem pozytywnym i nie ma jej nigdy za dużo... ale tylko od nas
      zależy czy kochamy bardziej siebie czy partnera bo jeżeli partnera to właśnie
      dlatego możemy się niestety z biegiem czasu spodziewać przykrych niespodzianek...


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • mskaiq Re: Kocham za mocno? 08.08.07, 13:23
      Nie boj sie okazywac milosc, nie boj sie ze kochasz za mocno. Kiedy
      pojawia sie niepokoj albo strach znika milosc. Te dwa uczucia nie
      moga istniec w nas rownoczesnie.
      Kazde ograniczanie milosci to akceptowanie na jej miejsce strachu.
      Nie rob tego.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • e_w_a_g_5 Re: Kocham za mocno? 08.08.07, 14:20
        mskaiq napisał:

        > Nie boj sie okazywac milosc, nie boj sie ze kochasz za mocno. Kiedy
        > pojawia sie niepokoj albo strach znika milosc. Te dwa uczucia nie
        > moga istniec w nas rownoczesnie.



        zupełnie sie z tym nie zgadzam.
        Te dwa uczucia, żyja w absolutnej symbiozie
    • piesbaskervill Re: Kocham za mocno? 08.08.07, 15:14
      może zacznij ćwiczyć stosunek przerywany,do dobrze rozwija samokon-
      trolę,co ? Albo jakieś fochy,np. on ci mówi,że cię kocha,a ty po 3
      razie mów mu,że jest głupi. I w ten sposób nauczysz się czegoś :))
      Chociaz,jeżeli masz 35 lat,to powinnas mieć dawno to opanowane.
      • ewiku brak miłości... 08.08.07, 15:52
        piesbaskervill napisał:

        > może zacznij ćwiczyć stosunek przerywany,do dobrze rozwija samokon-
        > trolę,co ? Albo jakieś fochy,np. on ci mówi,że cię kocha,a ty po 3
        > razie mów mu,że jest głupi. I w ten sposób nauczysz się czegoś :))
        > Chociaz,jeżeli masz 35 lat,to powinnas mieć dawno to opanowane.

        ty chyba jesteś bardzo samotną i zakompleksioną osobą skoro tak usilnie
        próbujesz zwrócić na siebie uwagę...
        szkoda tylko, że marnujesz swój czas i energię na złośliwości... szkoda


        ----------------------------------------------
        Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
        • piesbaskervill Re: brak miłości... 08.08.07, 15:57
          ale to nie ja jestem obiektem dociekań i nie ja proszę o radę :))
          • ewiku Re: brak miłości... 08.08.07, 16:07
            więc tym bardziej nie rozumiem skąd te złośliwości do obcej i w dodatku
            potrzebującej pomocy osoby?


            ----------------------------------------------
            Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
            • piesbaskervill Re: brak miłości... 08.08.07, 16:25
              a jakiej to pomocy dana osoba potrzebuje,bo nie zauważyłem ?
              • shachar Re: brak miłości... 08.08.07, 17:00
                sa podli ludzie, ktorzy nawet nie zauwaza, ze trzeba zawodowego
                pilkarza przeprowadzic na druga strone polnej drogi
                tfu
                • piesbaskervill Re: brak miłości... 08.08.07, 17:19
                  nie psujmy sobie poobiedniej drzemki w deszczu,bo na naukę jest już
                  za póżno.
    • sbelatka Re: Kocham za mocno? 08.08.07, 17:30
      kochac mozesz jak tylko mocno chcesz i potrafisz

      schody zaczynają sie w momencie czynów
      jesli w imie milości pozwalasz sie tarktowac podle
      rezygnujesz z siebie i tego co dla Ciebei wazne
      poświecasz kontakty z innymi waznymi dla ciebie ludzmi..a to
      dlatego, że on tego wymaga a ty go tak kochasz, że dla niego
      wszystko...

      to to jest, w moim odczuciu, szkodliwe..
      dlaCiebei i dla związku w ostatecznym rozrachunku tez...

      no, chodzilo mi o to, że nawet w imie wielkeij milości nie nalezy
      pzrekraczac pewnych granic

      nie nalezy do nich np. mowienie o swoich uczuciach, zachwycanie sie
      partnerem, robienie dla niegi milych rzeczy..

      oczywiscie pod warunkiem, że w dowód wdziecznosci za etra kolacje
      nie dostajesz w łeb - dla zachwoania równowagi...albo nawet nie
      slyszysz dziekuje...

      czyli - zalezy od partnera..
      czy to co robisz to jest za bardzo.. czy bardzo w sam raz.. bo on
      tez o Ciebie dba i rozpieszcza...

    • synvilla Re: A może to jest tak. 08.08.07, 18:32
      Ze to teściowa czuje niepokój wookól twojego związku. Mam na mysli,
      ze moze ona się niepokoi, czy aby Wasz zwiazek przetrzyma
      próby.Stąd by wynikały jej słowa i rady jako chęć wyjscia na
      przeciw sytuacji.Widać bardzo cię lubi i ceni.

      I jej niepokój Tobie się udzielił. Bo to przechodzi z człowieka na
      człowieka. Zwłaszcza ze tesciwoa jest osobą, ktora dosc dobrze zna
      swoje dziecko.

      Co robić?
      Nie przejmować się słowami teściowej. Matki są zawsze strachliwe o
      swoje dzieci, a ta wyglada na nadopiekunczą.
    • shangri.la Re: Kochamy wciąż za mało. 08.08.07, 18:41
      Ech, jak ja lubię ten temat "zbyt wielkiej miłości" komentowany w sposób
      dowodzący kompletnej niezdolności do osiągania stanu uczuć wyższych.
      Coś na kształt dyskusji impotentów na temat orgazmu.;)
      Msk,. w kwestii wybaczenia są między nami rozbieżności, ale pod Twoim powyżej
      podpisuję się.
      Pozdrawiam:)
      • shangri.la Re: Kochamy wciąż za mało.P.S. 08.08.07, 19:15
        Małe sprostowanie, Msk i sorry za moją nieuwagę:)
        Miłość to nie hokus-pokus i nie "znika" pod wpływem takich lub innych
        negatywnych doznań.
        One po prostu weryfikują jej wartość lub/i dokonują ewaluacji której kierunek
        jest adekwatny do ich wagi i ewentualnych konsekwencji.
    • saksalainen Nonsens 09.08.07, 00:28
      "Kochanie za mocno" byłoby gdybys sie dała wykorzystywac i nie dostawała nic w zamian.

      Jezeli on Cie tez kocha i Ci to okazuje, kochajcie sie oboje tak mocno jak tylko mozecie. Ta faza romantycznego zakochania nie trwa wiecznie, korzystajcie z niej i cieszcie sie nia póki trwa. Badzcie tak szczesliwi jak tylko sie da - to da Wam siłe, która moze sie przydac w przyszłosci, gdyby miało byc trudniej.
      • shangri.la Re: Nonsens 09.08.07, 07:07
        saksalainen napisał:

        > "Kochanie za mocno" byłoby gdybys sie dała wykorzystywac i nie dostawała nic w
        > zamian.
        >


        W powyższym przypadku to się chyba nazywa miłość bez wzajemności;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka