Dodaj do ulubionych

mądre słowa o związkach

14.08.07, 11:57
mezczyzna.eblog.pl/
Obserwuj wątek
    • synvilla Re: mądre słowa o związkach 14.08.07, 12:36
      Slowa jak slowa, dosc gorzkie.

      Poza tym malo czytelna jest ta strona/blog. Az boje sie w nia
      jechac dalej. To jak w ciemny las.
    • shangri.la Re: mądre , ale o braku zaufania...;) 14.08.07, 13:20
      Spodobał mi się termin "homogenizacja", moim zdaniem bardzo adekwatny do opisu
      tzw związków, o których jakże często tutaj czytamy.
      Chęć zachowania własnej niezależności dominuje naturalną skłonności do
      jednoczenia się.
      Nowe zjawisko socjologiczne?
      • fale_morskie Re: mądre , ale o braku zaufania...;) 14.08.07, 13:46
        shangri.la napisała:

        > Nowe zjawisko socjologiczne?

        Dokładnie. Szeroko promowane przez 'specjalistów' - każdy MA żyć dla
        siebie; NIE WOLNO się uzależniać od innych a wchodzenie w nowe
        związki rozwija (taki mi, kiedyś, powiedziała jedna psycholog).
        • shachar madre i co z tego? 14.08.07, 13:56
          kazdy zrozumie na swoim poziomie i kolko niemoznosci sie zamyka
          • glosatorr Coś zrobić czy nie robić nic... 14.08.07, 18:19
            shachar napisała:

            > kazdy zrozumie na swoim poziomie

            To prawda. Ale chyba naturalnym odruchem człowieka z problemem, jest nie
            tkwienie na niskim poziomie użalania się nad sobą ale powstanie z kolan i
            dążenie do celu jakim jest wyższy poziom...

            > i kolko niemoznosci sie zamyka

            Każdy ma wybór - zrobić coś i ruszyć tyłek z miejsca lub nie robić nic i np.
            tkwić w sytuacji, w której wcale mu nie jest wygodnie.
            Wybór należy do Ciebie :-)

            Dziękuję za wizyty Osób z tego Forum na mojej stronie.
            • shachar Re: Coś zrobić czy nie robić nic... 14.08.07, 19:22
              naturalnym odruchem czlowieka jest nie widziec swoich problemow
              • glosatorr Re: Coś zrobić czy nie robić nic... 14.08.07, 20:17
                Proszę mi wybaczyć, że się nie zgodzę.
                Już w epoce kamienia łupanego, każdy był przede wszystkim nastawiony, na
                wychwytywanie zagrożeń.
                Natomiast typową reakcją lękową, czy kogoś, kto czegoś się bardzo boi, jest
                właśnie udawanie, że zagrożenia nie ma. Jak to się kończy mogliby opowiedzieć
                nasi praprzodkowie, którzy wychodząc nocą przed jaskinię wmawiali sobie, że tam
                przed jaskinią nic im nie grozi.
                Przekonywali się jak bardzo się mylili - kiedy już byli zjadani przez groźną
                żerującą tam bestię :)

                Tak więc jeśli ktoś się ciągle czegoś boi - taka reakcja dla niego jest
                faktycznie normalna.
                Normalni ludzie, jak coś ich boli - usuwają przyczynę bólu. Jak czegoś się boją
                - usuwają przyczynę strachu. Bo normalną reakcją człowieka jest życie wygodne i
                bez problemów a nie życie z problemami nierozwiązanymi.
                • shachar Re: Coś zrobić czy nie robić nic... 14.08.07, 20:48
                  tez prosze o wybaczliwosc, ale pozwole sobie na nastepujace
                  twierdzenie: tylko nieliczne jednostki sa na tyle normalne, ze
                  odczuwajac dyskomfort strachu czy bolu (nie mowie tutaj o bolu
                  zeba), uswiadamiaja sobie ten stan i chca usunac przyczyne.
                  ale prawde rzekles, czlowiek lubi zycie wygodne i bez problemow,
                  dlatego po kuracje szuruje do monopolowego lub galeryi mokotoskiej,
                  mozna kupic cos konkretnego, a nie pol kilo wspolodczuwania
                  kozetkowego ;)

                  • glosatorr Re: Coś zrobić czy nie robić nic... 14.08.07, 21:31
                    shachar napisała:

                    > tez prosze o wybaczliwosc, ale pozwole sobie na nastepujace
                    > twierdzenie: tylko nieliczne jednostki sa na tyle normalne, ze
                    > odczuwajac dyskomfort strachu czy bolu (nie mowie tutaj o bolu
                    > zeba), uswiadamiaja sobie ten stan i chca usunac przyczyne.

                    Czy z tego powodu, że Twoim zdaniem tylko nieliczne jednostki są do tego zdolne,
                    należy sobie to odpuścić? Ja tak nie sądzę.
                    Przecież każdy chciałby mieć jakiś komfort życia...
                    Więc jeśli ktoś go nie chce - to współczuję.

                    > ale prawde rzekles, czlowiek lubi zycie wygodne i bez problemow,
                    > dlatego po kuracje szuruje do monopolowego lub galeryi mokotoskiej,
                    > mozna kupic cos konkretnego, a nie pol kilo wspolodczuwania
                    > kozetkowego ;)

                    Myślę, że sięganie po alkohol czy jakiekolwiek inne rzeczy (typu prochy) by się
                    znieczulić - mijają się z celem. Bo przecież przychodzi w końcu otrzeźwienie i
                    co? Problem jak stał tak stoi i czeka by go rozwiązać.
                    Mam nadzieję, że nie szukasz tutaj usprawiedliwienia dla zwykłego lenistwa i
                    braku higieny psychicznej?

                    >
                    • shachar Re: Coś zrobić czy nie robić nic... 15.08.07, 04:01
                      cos tam zaczelam odpowiadac, ale w polowie zrezygnowalam.
                      bo ty postulujesz, zeby umyc wszystkich brudasow, a ja, ze niech sie
                      sami myja, a ze sa brudasami, to sie myc nie beda.

                      tylko takie porownanie przyszlo mi do glowy



                      • glosatorr Re: Coś zrobić czy nie robić nic... 15.08.07, 11:38
                        shachar napisała:

                        > cos tam zaczelam odpowiadac, ale w polowie zrezygnowalam.
                        > bo ty postulujesz, zeby umyc wszystkich brudasow,

                        Nigdzie nie poostuluję, żeby umyć wszystkich "brudasów' :-)
                        (podoba mi się Twoja aluzja - gratuluję)
                        Jeśli już - ja postuluję, by każdy był w tym względzie czyścioszkiem.
                        :-)

                        > a ja, ze niech sie
                        > sami myja, a ze sa brudasami, to sie myc nie beda.
                        > tylko takie porownanie przyszlo mi do glowy

                        Jeśli ktoś nie dba o czystość psychiczną - to jest to jego i tylko jego sprawa.
                        Jest wolność, czyż nie? Niech każdy robi co chce i ponosi tego konsekwencje.
                        Gorzej, jeśli taki "brudas" stanie na naszej - mojej, twojej stronie....
                        A porównanie - doskonałe - jeszcze raz gratuluję i dziękuję.
                        Lecę oglądać i robić zdjęcia leopardom, helikopterom i ładnym dziewczynom -
                        szkoda siedzieć przed kompem :-)

                        Miłego dnia
                • 13kotek13 Re: Coś zrobić czy nie robić nic... 15.08.07, 11:17
                  A co z ludzmi uzaleznionymi od toksycznosci zwiazku, w ktorym sa? ktorzy chca
                  szczescia i spokoju, ale uzaleznienie nie pozwala im zrobic kroku do przodu?
                  • glosatorr Odwyk 15.08.07, 11:33
                    13kotek13 napisała:

                    > A co z ludzmi uzaleznionymi od toksycznosci zwiazku, w ktorym sa?

                    No cóż - jak w każdym uzależnieniu od trucizny - powoli umierają a ich instynkt
                    samozachowawczy jest zbyt słaby aby truciznę odstawić.
                    Jeśli człowiek nie ma motywacji - tkwi w toksycznym związku i cierpi.
                    Nie znam bowiem przypadku, kiedy człowiek jest szczęśliwy w związku toksycznym.
                    Ci zaś, którzy widzą, iż taki związek jest dla nich męką po prostu z niego
                    wychodzą. Nawet wiedząc, że przez jakiś czas będą też cierpieć - na odwyku. Bo
                    odkrywają, że o ile cierpienie w związku toksycznym - ich zabija i odbiera
                    życie, zaś karmienie się nadzieją jest iluzją (np. to, że on/ona - dla nas
                    toksyczny/a się nagle sama zmieni i przestanie nas niszczyć - nic się samo nie
                    zmienia - jak ktoś żyje i karmi się "naszą krwawicą" - tak nie zrezygnuje z tego
                    sam, bo to mu daje satysfakcję i zadowolenie)to cierpienie na odwyku daje
                    nadzieję - że w końcu skończy się ich cierpienie - że się wyleczą. I jak
                    pokazuje doświadczenie wielu ludzi, którzy z toksycznych związków wyszli - tak
                    jest w istocie.

                    > ktorzy chca
                    > szczescia i spokoju, ale uzaleznienie nie pozwala im zrobic kroku do przodu?

                    No jeśli ktoś chce szczęścia i spokoju - to do tego szczęścia i spokoju dąży,
                    idzie - nawet pomimo przeciwności. Jeśli zaś ktoś tkwi w ciągłym stresie i
                    nieszczęściu, bo np. mu się jego kat bardzo podoba, bo on nim nas wykończy to
                    czasami nam coś da - to jest to wybór uzależnionego człowieka. Przecież osoba
                    uzależniona wiedząc, że coś ją truje chociaż daje czasowy odlot ma wybór. Im
                    dłużej jest uzależniona decyzja o dokonaniu wyboru - uwolnić się lub dalej
                    "ćpać" truciznę - jest coraz trudniejsza.

                    Wolność jest paliwem Miłości. Kiedy jej nie ma - Miłość umiera. Związek oparty
                    na uzależnieniu nie jest związkiem wolnych ludzi, ale związkiem Pana i
                    niewolnika. A niewolnik zawsze może się zbuntować - jeśli chce.
                    Współczuję wszystkim tkwiącym w toksycznych związkach - i życzę im siły by
                    zrozumieć, że szczęście większe czeka ich poza ich obecnymi związkami.

                    Uciekam na defiladę ;)))
                    • 13kotek13 Re: Odwyk 15.08.07, 11:42
                      Tak, masz racje. Mowi sie, ze cierpienie uszlachetnia, jednak mysle, ze robienie
                      sobie samemu krzywdy na dluzsza mete jest nie do zniesienia. Najgorzej jest
                      jednak uporac sie ze swoja swiadomoscia, udalo mi sie wyrwac spod uroku
                      toksycznej osoby, mialam swiadomosc tego ile on burzy i niszczy, no i masz
                      racje, czekalam az sie zmieni, nigdy to nie nastapilo, wrecz ja sama chcialam
                      sie zmienic dla niego... bledne kolo w ktore nigdy wiecej nie wpadne..

                      Defilada... hmmm .... a to chyba w stolicy :))))

                      glosatorr napisał:

                      > 13kotek13 napisała:
                      >
                      > > A co z ludzmi uzaleznionymi od toksycznosci zwiazku, w ktorym sa?
                      >
                      > No cóż - jak w każdym uzależnieniu od trucizny - powoli umierają a ich instynkt
                      > samozachowawczy jest zbyt słaby aby truciznę odstawić.
                      > Jeśli człowiek nie ma motywacji - tkwi w toksycznym związku i cierpi.
                      > Nie znam bowiem przypadku, kiedy człowiek jest szczęśliwy w związku toksycznym.
                      > Ci zaś, którzy widzą, iż taki związek jest dla nich męką po prostu z niego
                      > wychodzą. Nawet wiedząc, że przez jakiś czas będą też cierpieć - na odwyku. Bo
                      > odkrywają, że o ile cierpienie w związku toksycznym - ich zabija i odbiera
                      > życie, zaś karmienie się nadzieją jest iluzją (np. to, że on/ona - dla nas
                      > toksyczny/a się nagle sama zmieni i przestanie nas niszczyć - nic się samo nie
                      > zmienia - jak ktoś żyje i karmi się "naszą krwawicą" - tak nie zrezygnuje z teg
                      > o
                      > sam, bo to mu daje satysfakcję i zadowolenie)to cierpienie na odwyku daje
                      > nadzieję - że w końcu skończy się ich cierpienie - że się wyleczą. I jak
                      > pokazuje doświadczenie wielu ludzi, którzy z toksycznych związków wyszli - tak
                      > jest w istocie.
                      >
                      > > ktorzy chca
                      > > szczescia i spokoju, ale uzaleznienie nie pozwala im zrobic kroku do przo
                      > du?
                      >
                      > No jeśli ktoś chce szczęścia i spokoju - to do tego szczęścia i spokoju dąży,
                      > idzie - nawet pomimo przeciwności. Jeśli zaś ktoś tkwi w ciągłym stresie i
                      > nieszczęściu, bo np. mu się jego kat bardzo podoba, bo on nim nas wykończy to
                      > czasami nam coś da - to jest to wybór uzależnionego człowieka. Przecież osoba
                      > uzależniona wiedząc, że coś ją truje chociaż daje czasowy odlot ma wybór. Im
                      > dłużej jest uzależniona decyzja o dokonaniu wyboru - uwolnić się lub dalej
                      > "ćpać" truciznę - jest coraz trudniejsza.
                      >
                      > Wolność jest paliwem Miłości. Kiedy jej nie ma - Miłość umiera. Związek oparty
                      > na uzależnieniu nie jest związkiem wolnych ludzi, ale związkiem Pana i
                      > niewolnika. A niewolnik zawsze może się zbuntować - jeśli chce.
                      > Współczuję wszystkim tkwiącym w toksycznych związkach - i życzę im siły by
                      > zrozumieć, że szczęście większe czeka ich poza ich obecnymi związkami.
                      >
                      > Uciekam na defiladę ;)))
                      >
                      >
        • shangri.la Re: mądre , ale o braku zaufania...;) 14.08.07, 13:56
          To chyba była ta swingujaca psycholog:)
          Tyle, że dla niej "rozwój" oznacza nowe doświadczenia w dziedzinie chorób
          wenerycznych......

          A tak poważnie nasuwa się pytanie....QUO VADIS HOMINE?
          Tutaj na forum mamy znakomity obraz skutków "homogenizacji" w związkach okupiony
          rzekami łez, depresją i rozpaczą głównie kobiet i dzieci.
          • carmela2 Re: mądre , ale o braku zaufania...;) 14.08.07, 15:29
            czy ja wiem?polowa postow tutaj od tych niby "zrozpaczonych"kobiet to
            tworczosc prowokatorow.tak naprawde, to co nazywasz trendem homogenizacji, na
            zachodzie przeznaczone jest dla KOBIET, aby byly niezalezne nie tylko finansowo
            ale i emocjonalnie, osobowo.no niestety, u nas, jak to u nas, z dupy strony zawsze.
            • shangri.la Re: mądre , ale o braku zaufania...;) 14.08.07, 15:42
              Bez względu na płeć jakiej dotyczy, homogenizacja, w tym kształcie jest
              zaprzeczeniem związku, którego podstawą powinno być zaufanie.
              Zhomogenizowane układy wykluczają zaufanie a konsekwencją są prawne regulacje np
              intercyza.
              Kto na tym korzysta?
              Prawnicy, psychoterapeuci, psychiatrzy i cała rzesza innych hien.
              Kto traci?
              Moim zdaniem, kobieta i często dziecko.
              Dlaczego?
              Kobieta i dziecko nie potrzebują niezależności, ale poczucia bezpieczeństwa.
              • m-i-l-v-a Re: mądre , ale o braku zaufania...;) 14.08.07, 15:59
                Dzisiaj sie z tobą zgadzam: poczucie bezpieczeństwa jako podstawa prawidłowego
                funkcjonowania, a dopiero potem inne potrzeby:)
                • shangri.la Re: mądre , ale o braku zaufania...;) 14.08.07, 16:36
                  W zasadzie w takim zhomogenizowanym "związku", w którym "każdy sobie..." nie ma
                  w ogóle miejsca dla dziecka.
                  • shangri.la Re:Nie miejsca na indywidualizm jednostki...... 14.08.07, 21:26
                    .....który cechuje każdą prawdziwą, głęboką więź międzyludzką.
                    Jest tylko konsumpcja, egocentryzm, hedonizm.
                    Smutna wizja....
        • movisz Re: mądre , ale o braku zaufania...;) 15.08.07, 20:36
          >>>Dokładnie. Szeroko promowane przez 'specjalistów' - każdy MA żyć
          dla siebie; NIE WOLNO się uzależniać od innych a wchodzenie w nowe
          związki rozwija (taki mi, kiedyś, powiedziała jedna psycholog)<<<

          To jest propagowanie egoizmu.
          Ta pani psycholog powinna pojsc do psychiatry. Stawia wyzszosc
          przejscia przez wiele zwiazkow nieudanych (bo jakby byly udane to
          by sie z nich nie wychodzilo) czyli obciazenie zlymi
          doswiadczeniami nad byciem w tylko jednym.
          Ja osobiscie nie uwazam ze potrzebne mi byly zle doswiadczenia w
          zyciu. Czy wzbogacily? Na pewno ale niekoniecznie pozytywnie.
          Znam takich co byli w jednym tylko zwiazku i rozwijali sie
          spokojnie nie marnujac energi na inne zwiazki.
          Kazdy nowy zwiazek to duzo energii i wolnego czasu czesto
          zmarnowanego.

          >>>>Kazdy ma zyc dla siebie....
          A co z dziecmi? Jesli mam zyc dla siebie to kto sie poswieci dla
          nich? To porzucajacy ich rodzic jest rozgrzeszony bo zycie z nimi
          kolidowalo z zyciem dla siebie?


          • fale_morskie Re: mądre , ale o braku zaufania...;) 16.08.07, 00:52
            Większość psychologów tak uważa, bo dla nich, człowiek nie ma
            prawdziwych uczuć wyższych, tylko hormony (samica szuka samca
            z 'dobrymi' genami; samiec szuka wielu samic, aby narobić
            dzieciaków). Dla nich, zdrady są naturalne. A, takich ludzi, którzy
            będą z osobą, cierpiącą na depresję, AIDS, impotencję, bezpłodnośc,
            itp. uważają za uzależnionych od drugiego człowieka,
            zakompleksionych, (inne epitety). Z kolei, druga strona (ta
            pokrzywdzona przez los), to wyzyskiwacz, manipulant, szantażysta
            emocjonalny, itp. - i to jest psychologiczne podejście:) -
            oczywiście, tej komercyjnej psychologii.

            Tylko, która kobieta jest bardziej rozwinięta emocjonalnie:

            1) "Kochałam mojego pierwszego chłopaka, ale mi przeszło. Następny -
            to był byczek! Z kolejnym, krótko byłam, ale intensywnie. Ostani,
            zabił się, jak zerwałam zaręczyny. Obecny dobrze zarabia, więc może
            się chajtnę..."

            2) "Jestem sama, bo mój chłopak nie żyje. Był miłością mojego życia
            i wiem, że tylko fakt, że dane mi było go spotkać, daje mi poczucie
            spełnienia na tym świecie".
            • shangri.la Re: Do Fal.... 16.08.07, 08:53
              Bardzo słuszna uwaga. Wspomniany przeze mnie trójkowy psycholog , który
              propagował hasło "agresji dziedzicznej" również podkreślał fakt, że człowiek
              jest przede wszystkim zwierzęciem(!)

              Skąd to odhumanizowanie nauki, która powinna służyć człowiekowi?
              Czy przyszłych adeptów psychologii nie uczą, że człowiek jest indywidualna
              jednostką, o sobie właściwych cechach, wynikających nie tylko ze skłonności
              genetycznych i fizjologii, ale przede wszystkim z jego indywidualnych doświadczeń?

              Gratuluję przykładu z porównaniem:) Myślę, że warto by było go poddać pod
              dyskusję w osobnym wątku, ale podejrzewam, że postawa pierwszej z nich znajdzie
              wielu sympatyków.
              Posty w których każdy opisujący problemy w związku namawiany jest natychmiast do
              zmiany partnera są dowodem poparcia dla koncepcji "rozwoju przez zdobywanie
              nowych doświadczeń".
              Gdyby tak rzeczywiście było, panie lekkich obyczajów , jako najbardziej
              doświadczone , musiały by uchodzić również za najbardziej rozwinięte emocjonalnie:)
              • fale_morskie Re: Do Fal.... 16.08.07, 15:15
                Podobno, nawet na większości uczelni, nie uczy się przyszłych
                psychologów, jak pomóc kobiecie, która poroniła.
                • shangri.la Re: Do Fal.... 16.08.07, 15:18
                  Bo dla przeciętnej samicy to żaden problem:)
    • blackisblack Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 15:12
      hłehłehłe
      aleś się zapędził
    • 13kotek13 Glosatorr.. 15.08.07, 17:32
      Napisalam do Ciebie na gazetowa poczte. Nie chcialam tutaj poruszac tematu
      zawartego w mailu. Licze, ze sie przedstawisz mi swoj punkt widzenia :)
      • blackisblack Re: Glosatorr.. 15.08.07, 17:34
        luty nie odpisuje nawet trzynastukotkom
        to rekin i cie pożreeeeeeeeeeeeeeee haha
      • glosatorr Re: Glosatorr.. 15.08.07, 19:22
        Już odpisałem na Twój email ;)
        • blackisblack Re: Glosatorr.. 15.08.07, 19:27
          chodż opowiem ci bajeczkę bajka będzie dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga
          • glosatorr Re: Glosatorr.. 16.08.07, 00:24
            blackisblack napisała:

            > chodż opowiem ci bajeczkę bajka będzie dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuga

            Dziękuję, ale z okresu bajeczek wyrosłem :))
            Ale doceniam... chęci
            • blackisblack Re: Glosatorr.. 16.08.07, 01:49
              przestań pieprzyć głupoty
              wszyscy wiedzą kim jesteś
              i spływaj płotko
    • asidoo Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 21:43
      Z palca wyssane...
      • blackisblack Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 21:49
        a ty sie lutemu nie narażaj bo rekin swoje płotki ma
        • asidoo Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 21:51
          Mnie tam luty nie obchodzi. W sierpniu nie ma władzy nad nikim a sam trwa raptem
          28 dni... Phi, lutego się bać?
          Dalej mówię, że z palca wyssane.
      • shachar Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 21:50
        a cos wiecej? z ktorego konkretnie palca wysysa sie takie historie?
        • blackisblack Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 21:52
          z twojego u nogi gf
          • shachar Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 21:57
            ty mnie w giczoly gf nie wrabiaj
            • blackisblack Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 22:01
              swoich raciczek się wyrzekasz?;D
              • shachar Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 22:05
                tak, wyrzekam sie raciczek
                • blackisblack Re: mądre słowa o związkach 15.08.07, 22:06
                  robimy galaretkę!;D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka