Dodaj do ulubionych

Małzenstwo z rozsadku

13.12.01, 10:49
Co myslicie o małżenstwie z rozsadku. Nie kocham go, ale takiego cudownego i
uczciwego czlowieka jak ON, juz nigdy nie spotkam. On jest za mna jak nikt
inny, zrobilby wszytsko abym byla szczesliwa i wiem, ze jestem dla niego
najwazniejsza.
Obserwuj wątek
    • seboc Kochanie i rozsądek 13.12.01, 10:57
      "kocham go i wiem, że on mnie też kocha, nie możemy być razem bo zupełnie się
      nie rozumiemy"

      tamta chyba bardziej nieszczęśliwa od Ciebie

      bierz go

      nie kochasz?
      na pewno?

      pozdrawiam ;-)
    • Gość: Mi Re: Małzenstwo z rozsadku IP: *.bialystok.gddp.gov.pl 13.12.01, 11:18
      patrz wątek "Małżeństwo".
    • kwieto Re: Małzenstwo z rozsadku 13.12.01, 11:31
      A nie uwazasz, ze jego w ten sposob krzywdzisz? Bo jesli go nie kochasz, to po
      co z nim jestes - bo Ci dobrze? A JEGO uczucia? Gwarantujesz, ze bedziesz
      udawac, ze za nim szalejesz, i w momencie gdy pojawi sie ktos w kim sie
      zakochasz po uszy - to nie odejdziesz?

      A jesli juz teraz nie mozesz sobie odpowiedziec na te pytania "Tak" - to musisz
      sobie postawic kolejne - dlaczego chcesz go skrzywdzic? Czym on sobie zasluzyl
      (skoro jest wspanialy i cudowny) na takie wykorzystywanie go?
      Ja bym sie nie pakowal - po prostu wole byc samemu, niz z kims, przed kim
      musialbym udawac. I o ktorym wiem, ze tylko go wykorzystuje nie dajac nic, lub
      prawie nic w zamian...
      • onnanohito Re: Małzenstwo z rozsadku 13.12.01, 11:49
        Kwietoooooo! Nie, nie - nieprawda! Ona nie musi Go wcale wykorzystywać, co Ty
        mówisz? Nie zgadzam się z Tobą.

        Woman - szanujesz Go? Lubisz? Śmiejesz się przy nim?

        WYCHODŹ ZA NIEGO!!!!!!!

        Za dużo bzdur nam wciskają o szalonej miłości - mam taka koleżankę, która co
        parę miesięcy kocha na śmierc i życie, płoną oboje z emocji, unoszą się 100
        metrów nad ziemią ... a potem zawsze jest tak samo: zostaje sama i płacze, że
        jest nieszczęśliwa i samotna.

        To oczywiście zależy od człowieka, ale niektórzy woleliby spędzić życie u boku
        przyjaciela, bez namiętności i szaleństw zakochania niż sami.

        W ogóle się z Tobą nie zgadzam, Kwieto. GDZIE tu jest wykorzystywanie? Pięknie
        o Nim napisała, myślę, że bardzo Go ceni, lubi, sznuje. Dlaczego to ma być
        wykorzystywanie, bo nie rozumiem. Wytłumacz się z tego, proszę.

        Ja nie zakochałam się w moim mężu na śmierć i życie od pierwszego wejrzenia -
        właśnie najpierw Go szanowałam i ceniłam, jako człowieka, przyjaciela, dlatego
        nie wykluczam, że w przypadku woman też przyjaźń zamieni się w miłość.

        Napisz więcej Woman. Trzymam za Ciebie kciuki.
        • kwieto Wyjasniam sie i wytlumaczam. 13.12.01, 23:39
          Onnanohito - to nie tak. Sam krytykowalem tu pewna znajoma, u ktorej okresy rzucania sie
          w namietna milosc i "tego jedynego" przeplataja sie z tymi w ktorych twierdzi ze "teraz to
          ona bedzie tylko sama, bo jej samej dobrze" w tak zadziwiajaco regularnych odstepach czasu,
          ze mozna do niej regulowac kalendarz.

          Ale dla mnie milosc to takie "cos" co trudno zdefiniowac. Pewna czulosc, pewien
          romantyzm, taki smaczek ktory jest ulotny, ale bez niego bycie z kims staje sie po prostu
          nudne....

          Podam dwa przyklady:
          1. Bylem w takiej sytuacji jak ten chlopak w stosunku do Woman. Wlasnie mi bardzo
          zalezalo, i bylem cudowny (przynajmniej staralem sie byc). Zrobilem do tej dziewczyny dwa
          podejscia. Za pierwszym, po poczatkowej radosci (a mojej euforii) puscila mnie w trabe, bo
          "spotkala kogos na czyim punkcie oszalala". Po roku zrobilem do niej drugie podejscie. Po
          jakims czasie czucia sie wykorzystywanym, i hustawkach emocjonalnych ("to w koncu kocha
          czy nie kocha??") mialem dosyc. sam zrezygnowalem. I ten okres przyniosl mi wiecej cierpien
          niz radosci.

          2. Mam kolezanke. Dziewczyna jest swietna - bystra inteligentna, zgrabna - no po prostu
          cudo. I to cudo daje mi do zrozumienia, ze ma na mnie ochote. Jest tylko jeden problem. Ja
          jej nie kocham. I wiem, ze jej nie pokocham. Po prostu - nie jest w moim typie i juz. Jest na
          prawde wspaniala, jest jednym z moich najblizszych przyjaciol - ale o milosci nie ma mowy. I
          teraz tak - ona ma chlopaka, ale wiem ze wystarczyloby teraz siegnac po sluchawke telefonu,
          wykrecic numer i szepnac pare slow - i ona, nie baczac na niego zupelnie, wkrotce siedzialaby
          sobie tu na moich kolanach.
          Tyle, ze ja tego nie zrobie. Bo zrobilbym jej krzywde. Bo wiem, ze nie bede jej kochal, i w
          momencie gdy pojawi sie ktos, kto mi zawroci w glowie - zostawilbym ja bez wahania. Po
          co wiec zaczynac cos, co i tak nie ma zadnej przyszlosci? Rozumiem, gdybym nie byl pewien,
          uwazal, ze moze cos z tego wyjdzie... Ale takich szans po porostu nie ma. I tutaj to, ze sie
          lubimy, ze sie do siebie smiejemy, ze jest nam ze soba dobrze - niczego nie zmienia! Po
          prostu nie kocham jej i kochac jej nie bede. I nie bede jej ranil dla swojej chwilowej
          przyjemnosci - a tak by sie to skonczylo - potrwaloby miesiac, dwa, potem znalazlbym sobie
          kogos w kim bym sie zakochal - i na tym piesn by sie skonczyla.

          Taki zwiazek "z rozsadku" dla obu stron jest bez sensu - jedna strona cierpi, bo widzi, ze
          cos jest nie tak, druga czuje sie winna, a zarazem przywiazana do tej pierwszej. Po co wiec
          sobie to zycie utrudniac? Naprawde lepiej byc przyjaciolmi, a jesli Woman pobedzie sama ze
          soba przez jakis czas - wyjdzie jej to tylko na dobre... (mi wyszlo)
          • Gość: bay1 Re: Wyjasniam sie i wytlumaczam. IP: *.proxy.aol.com 15.12.01, 22:14
            Jestes czlowieku po prostu boski,dawno nie szlyszalam nic naprawde
            madrego.Mialam kiedys podobne przezycia, chlopak zrobilby wszystko, plakal,
            modlil sie i takie tam.Nachodzil moja babcie, bo wiedzial, ze ma na mnie
            najwiekszy wplyw.Niestety wyszlam za niego i co dalej? Po prostu nie kochalam
            go ale bylo mi dobrze. Egoistycznie wykorzystywalam czlowieka.Zemscilo sie to,
            bo zlo zawsze wraca do nas a to co zrobilam bylo zle.Teraz to wiem.Ale wtedy
            nie wiedzialam, ze spotkam milosc swojego zycia.Zakochalam sie z wzajemnoscia i
            trwa to juz bardzo dlugo.A zemscilo sie na mojej psychice, bo nie jestem do
            konca wolna, bo rozwod nie dal mi calkowitej wolnosci psychicznej, caly czas
            mam poczucie winy, ze zrobilam tamtemu czlowiekowi swinstwo i nie moge w pelni
            cieszyc sie szczesciem z czlowiekiem ktorego kocham i ktory mnie kocha.
    • Gość: dike Re: Małzenstwo z rozsadku IP: 195.216.121.* 13.12.01, 11:50
      woman napisał(a):

      On jest za mna jak nikt
      > inny, zrobilby wszytsko abym byla szczesliwa i wiem, ze jestem dla niego
      > najwazniejsza.

      Ojojoj...wszystko?...czy to aby...nie za wiele?
      Wydaje mi sie, ze do ponownego przemyslenia...

      Pozdrawiam.
    • Gość: Sylwia Re: Małzenstwo z rozsadku IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 13.12.01, 12:14
      woman napisał(a):
      > Co myslicie o małżenstwie z rozsadku. Nie kocham go, ale takiego cudownego i
      > uczciwego czlowieka jak ON, juz nigdy nie spotkam. On jest za mna jak nikt
      > inny, zrobilby wszytsko abym byla szczesliwa i wiem, ze jestem dla niego
      > najwazniejsza. >


      Czy Ty przypadkiem na marzysz????

    • Gość: Sylwia Re: Małzenstwo z rozsadku IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 13.12.01, 12:15
      woman napisał(a):
      > Co myslicie o małżenstwie z rozsadku. Nie kocham go, ale takiego cudownego i
      > uczciwego czlowieka jak ON, juz nigdy nie spotkam. On jest za mna jak nikt
      > inny, zrobilby wszytsko abym byla szczesliwa i wiem, ze jestem dla niego
      > najwazniejsza. >



      czy Ty przypadkiem aby nie marzysz ???

    • Gość: fanny Re: Małzenstwo z rozsadku IP: *.chello.pl 13.12.01, 13:43
      woman napisał(a):

      > Co myslicie o małżenstwie z rozsadku. Nie kocham go, ale takiego cudownego i
      > uczciwego czlowieka jak ON, juz nigdy nie spotkam. On jest za mna jak nikt
      > inny, zrobilby wszytsko abym byla szczesliwa i wiem, ze jestem dla niego
      > najwazniejsza.

      Moze byc tak, ze on w pewnym momencie zorientuje sie, ze z rozsadku za niego
      wyszlas, a nie z milosci. Bo spotka kogos, kto go kochac bedzie. I zobaczy
      roznice. I postanowi zrobic cos dla siebie i swojego zycia. Odejdzie, by tez
      dostawac milosc, a nie tylko ja dawac. I co wtedy? Bo moze wtedy okazac sie, ze
      on jest dla Ciebie najwazniejszy?

      Z drugiej zas strony, co to oznacza, ze jestes dla niego najwazniejsza. Mysle, ze
      taka "najwazniejszosc" moze stac sie po pewnym czasie ciezarem. Byc zaborcza,
      dazaca do pochloniecia drugiej osoby i stania sie z nia jednoscia. Nie jest to
      zdrowy uklad.
      • Gość: ja_nek Re: Małzenstwo z rozsadku IP: *.ipartners.pl 13.12.01, 14:52
        Nie zgadzam się z Tobą Onnanohito. To Kwieto ma rację.
        Pytasz GDZIE. Jeśli dajesz komuś tylko trochę, a ktoś dużo, dużo więcej, to jest
        to jakaś forma nieszczerości i wykorzystywania. To inny rodzaj oszustwa.
        Ja nie twierdzę, że Woman nie daje nic, ale jeśli komuś kto bardzo kocha
        zaproponuje się szacunek, przyjaźń, rozsądek, uszanowanie, śmianie się to nie
        jest miłość. To może być element miłości, ale samo to miłością nie jest i może
        często nigdy nie być.

        Woman nie wychodź za niego jeśli Twoje uczucia są takie letnie, jeśli jest dla
        Ciebie jakąś formą przyjaciela, bo go skrzywdzisz. Włóż między bajki opinie,
        które opowiadano naszym prababciom, że miłość przychodzi z czasem. To się zdarza,
        ale niezbyt często.
        Zgadzam się z pierwszą częśćią Twojej wypowiedzi Fanny, ale to że:

        "taka "najwazniejszosc" moze stac sie po pewnym czasie ciezarem. Byc zaborcza,
        dazaca do pochloniecia drugiej osoby i stania sie z nia jednoscia. Nie jest to
        zdrowy uklad."
        ...to trochę płonne obawy. Może być inaczej: Woman nie kochając, a będąc kochaną
        będzie się czuła pochłaniana, podczas gdy będzie to tylko wynik poczucia winy.

        Pozdrawiam zwłaszcza Woman
        Janek
      • ja_nek Re: Małzenstwo z rozsadku 13.12.01, 14:53
        Nie zgadzam się z Tobą Onnanohito. To Kwieto ma rację.
        Pytasz GDZIE. Jeśli dajesz komuś tylko trochę, a ktoś dużo, dużo więcej, to jest
        to jakaś forma nieszczerości i wykorzystywania. To inny rodzaj oszustwa.
        Ja nie twierdzę, że Woman nie daje nic, ale jeśli komuś kto bardzo kocha
        zaproponuje się szacunek, przyjaźń, rozsądek, uszanowanie, śmianie się to nie
        jest miłość. To może być element miłości, ale samo to miłością nie jest i może
        często nigdy nie być.

        Woman nie wychodź za niego jeśli Twoje uczucia są takie letnie, jeśli jest dla
        Ciebie jakąś formą przyjaciela, bo go skrzywdzisz. Włóż między bajki opinie,
        które opowiadano naszym prababciom, że miłość przychodzi z czasem. To się zdarza,
        ale niezbyt często.
        Zgadzam się z pierwszą częśćią Twojej wypowiedzi Fanny, ale to że:

        "taka "najwazniejszosc" moze stac sie po pewnym czasie ciezarem. Byc zaborcza,
        dazaca do pochloniecia drugiej osoby i stania sie z nia jednoscia. Nie jest to
        zdrowy uklad."
        ...to trochę płonne obawy. Może być inaczej: Woman nie kochając, a będąc kochaną
        będzie się czuła pochłaniana, podczas gdy będzie to tylko wynik poczucia winy.

        Pozdrawiam zwłaszcza Woman
        Janek
        • daggy Re: Małzenstwo z rozsadku 13.12.01, 15:02
          Byłam kilka razy zakochana. Wzloty, upadki, porywy serca. Żaden z tych Panów
          nie był po prostu i zywczajnie dobry dla mnie, chociaż w grę wchodziły ogromne
          emocje. Teraz jestem ponownie zakochana i zamierzam wyjść za niego. Jest dla
          mnie dobry do bólu, cierpliwy, kochający, czuły. Trudno mi było przyjąć na
          początku, że tak właśnie może wyglądać miłość - a gdzie rozstania i powroty,
          łzy, niepokój serca i takie tam ??? Ale wiem teraz, że tak powinna wyglądać. I
          kocham go - bardzo. Więc może Woman to co czujesz, to jest miłość, chociaż sama
          o tym jeszcze nie wiesz. A może musisz się do tego po prostu przyzwyczaić :)
          Pozdrawiam
          • Gość: fanny Re: Małzenstwo z rozsadku IP: *.chello.pl 13.12.01, 16:01
            Tez mi taka mozliwosc na poczatku przyszla do glowy. Nawet chcialam Woman
            zapytac dlaczego uwaza, ze z jej strony to nie milosc. Czego wedlug Niej temu
            uczuciu brakuje, zeby je nazwac miloscia? Namietnosci? Jakiejs mocy? Czegos
            innego? Ale jakos uznalam, ze to glupie, ze nie da sie na takie pytanie
            odpowiedziec. Ale moze sie da? Co Ty Woman na to?
            • Gość: Martyna Re: Małzenstwo z rozsadku IP: 204.186.88.* 13.12.01, 18:21

              Mi sie wydaje ,ze brakuje jej poczucia , ze to on jest dla niej najwazniejszy.
              Brakuje jej poczucia szczescia, drgania serca i przekonania, ze jest miloscia
              jej zycia. Byc moze pokocha go lub tez za jakijs czas pojawi sie ten , ktorego
              ona szalenie pokocha- nie ma jednak zadnej gwarancji, ze on pokocha ja.
              Wszyscy tutaj szukaja definicji milosci a ja mysle, ze milosci nie da sie
              zdefiniowac kazdy sam musi odpowiedziec sobie na to pytanie, spyta wlasnego
              serca. Milosc to pewna magia, poczucie spelnienia ona chyba tego nie czuje.
              • Gość: ESL Re: Małzenstwo z rozsadku IP: 209.226.65.* 13.12.01, 18:44
                Jest taka jedna Teresa, co mi w glowie zawrocila juz dobrze ponad 25 lat temu.
                I tak to trwa ale przeciez to wcale nie znaczy, ze ten nasz zwiazek jest wciaz
                taki sam - te namietnosci, te porywy, te szalenstwa przytrafiaja sie raz na
                jakis czas a potem jest czas rozsadku i po prostu trwania kolo siebie.
                A pobierajac sie (czy to z wielkim uczuciem, czy po prostu z przyjazni) nikt
                nie moze przewidziec w jakich proporcjach te namietnosci i to trwanie bedzie
                sie w malzenstwie przytrafiac.
                Troche w tym i naszej wlasnej pracy, troche przypadku i tego czegos, co
                nazywamy szczesciem ale ani wielka milosc nie zagwarantuje trwalosci
                malzenstwa, ani nawet ten jakis rozsadek, bo my sami wciaz sie zmieniamy i to
                jest takie fajne (choc niebezpieczne), ze nie wiadomo, co bedzie za kolejnym
                zakretem.
                Malzenstwo to ryzyko, inwestycja bez zadnych gwarancji, nieustajace wyzywanie
                losu, bo im dluzej trwa, tym wieksze moga byc straty jesli sie nie powiedzie.
                Czy naprawde ktos moze uczciwie powiedziec, co daje szanse na dobre, trwale
                malzenstwo? Ja wciaz nie mam pojecia po tych 25 latach - czesto mi sie wydaje,
                ze po prostu poki co mamy szczescie (a moze to ja mam szczescie, ze ta moja
                Teresa jeszcze chce byc ze mna...).
                Tak wiec, Kwieto, nawet nie probuj nikogo powstrzymywac - Woman musi sprobowac,
                a nuz sie uda... A ze jest to doswiadczenie na zywym organizmie? Tak jest z
                kazdym malzenstwem.
                • Gość: dike do ESL IP: *.icpnet.pl 13.12.01, 19:35
                  To najpiekniejsza wypowiedz o malzenstwie, jaka czytalam na tym forum...
                  Az sie wzruszylam, naprawde...

                  Pozdrawiam serdecznie
                  Dike
                • Gość: Martyna Re: Małzenstwo z rozsadkudo ELS IP: 204.186.88.* 14.12.01, 18:45


                  Co do malzenstwa to bardzo madre co napisales i w 100 procentach sie z Toba
                  zgadzam. Czasami nawet mimo wielkiej milosci zwiazek sie nie udaje a co dopiero
                  mowiac o malzenstwie. Malzenstwo to loteria .
                  Jednak zastanow sie nad przysiega malzenska. Wiekszosc przysieg malzenskich
                  zaklada ma w swojej tresci zapewnienie o milosci. Jesli dzieczyna tego nie
                  czuje a bedzie slubowala jest to klamstwo na jej wlasnym slubie.To nie fair.
                  Ale co zrobic musi rozstrzygnac sama.
                • Gość: Martyna Re: Małzenstwo z rozsadkudo ELS IP: 204.186.88.* 14.12.01, 18:45


                  Co do malzenstwa to bardzo madre co napisales i w 100 procentach sie z Toba
                  zgadzam. Czasami nawet mimo wielkiej milosci zwiazek sie nie udaje a co dopiero
                  mowiac o malzenstwie. Malzenstwo to loteria .
                  Jednak zastanow sie nad przysiega malzenska. Wiekszosc przysieg malzenskich
                  zaklada ma w swojej tresci zapewnienie o milosci. Jesli dzieczyna tego nie
                  czuje a bedzie slubowala jest to klamstwo na jej wlasnym slubie.To nie fair.
                  Ale co zrobic musi rozstrzygnac sama.
    • Gość: ida Re: Małzenstwo z wyrachowania IP: *.csk.pl 14.12.01, 08:59
      Woman, odwróć role i zobacz czy taki układ jest dla Ciebie do przyjęcia:

      On uważa, że jesteś tak cudowna i uczciwa (i zapewnie masz masę innych zalet),
      że już nigdy w zyciu kogoś takiego nie spotka, i dlatego mimo że Cię nie kocha,
      rozważa małżeństwo z Tobą. Tak z wyrachowania. Wiem, że to jest dość mocne
      słowo. Ale uważam, że w takich przypadkach powinno się mówić raczej o
      małżeństwach z wyrachowania niż z rozsądku. Bo co niby rozsądek ma tu do rzeczy?

      Chciałabyś tego? Ja nie. Ja wyznaję zasadę nie rób drugiemu co tobie niemiłe.
      Ale to jest Twoje życie i oczywiście takie decyzje możesz podjąć tylko Ty.

      • onnanohito Re: Małzenstwo z wyrachowania 14.12.01, 11:19
        Słuchajcie, ja chyba głupia jakaś jestem, czy cóś. Prosze mi odpowiedzieć na
        pytanie CO TO JEST MIŁOŚC, jak sie objawia, skąd wiecie, że kochacie? Tylko
        prosze mi tu nie gadać o zauroczeniu, fascynacji, zakochaniu itp. Mam Męża.
        Którego kocham nad życie. Ale nie drży mi serce na Jego widok, nie pocą mi się
        ręce z nerwów, gdy Go widzę i nie staram się bez przerwy w Jego towarzystwie
        błyszczeć urodą i intelektem. Czemu? Ano temu, że głupkowate zakochanie, które
        zdarzyło mi się kilkanaście razy w życiu już minęło. Dawno. Teraz to jest
        miłość. Czuj e się w Jego towarzystwie, jak w domu, rozumiecie? W pełni
        akceptowana (z wzajemnością). A co to jest miłość? Szacunek, zaufanie,
        przyjaźń, lojalność, dobroć, poczucie całkowitego, absolutnego bezpieczeństwa
        zapewniane i okazywane sobie wzajemnie. I oczywiście sex - w przypadku pary (bo
        przecież są też inne rodzaje miłości). Ale i tak uważam, że swojego męża / żonę
        trzeba przede wszystkim LUBIĆ!
        Dlaczego uważacie, że szacunek i przyjaźń nie wystarczą do udanego
        małżeństwa??? Macie przyjaciół? Otóż moim skromnym zdaniem jest baardzo
        niewielka różnica między miłością a przyjaźnią. Dlatego nie mogłabym przyjażnić
        się z "obcym" mężczyzną. Lubić się - owszem. Ale przyjaźń - niemożliwe. Dla
        mnie tylko malutki kroczek od tego do miłości. Mam Męża i mam Przyjaciółkę. I
        jestem wobec obydwu tych osób tak samo lojalna, uczciwa, ach, no nie wiem, jak
        Wam to wytłumaczyć. Dla mnie w każdym razie obustronna przyjażń to
        WYSTARCZAJĄCY powód do bycia parą, a czemu nie - małżeństwem.
        Pozdrawiam
        • kwieto Re: Małzenstwo z wyrachowania 14.12.01, 13:02
          Przeczytaj sobie dokladnie moja odpowiedz na Twoj post wyzej - tam chyba dosc dokladnie
          napisalem, czemu przyjazn nie wystarcza, i czemu bycie para tylko dla tego, ze sie go lubi i
          jest on wspanialy (ale wiem, ze go nie kocham) - jest zwyklym swinstwem.

          Milosc dla mnie jest niedefiniowalna - ale wiem kiedy kogos kocham a kiedy nie. Skad
          wiem? Tego wlasnie nie wiem...
          • woman Re: Małzenstwo z wyrachowania 14.12.01, 13:15
            > napisalem, czemu przyjazn nie wystarcza, i czemu bycie para tylko dla tego, ze
            > sie go lubi i jest on wspanialy (ale wiem, ze go nie kocham) - jest zwyklym
            swinstwem.

            Masz racje, Kwieto. Tyle, ze ja go nie oszukuje. On wie o tym, ze ja go nie
            kocham. Ale uwaza, ze wszytko wymaga czasu i cierpliwie czeka. Moze to ma sens?
            • kwieto Re: Małzenstwo z wyrachowania 14.12.01, 13:22
              Ja tez czekalem... To nie ma sensu. I ta kolezanka tez czeka - i to tez nie ma sensu - staram
              sie jej to wytlumaczyc od jakiegos czasu - ze nie ma sensu aby czekala, bo to czego ona
              oczekuje nigdy nie nastapi. Przynajmniej w moim przypadku.
            • Gość: Hesia Re: Małzenstwo z wyrachowania IP: 194.103.40.* 19.12.01, 10:41

              > Masz racje, Kwieto. Tyle, ze ja go nie oszukuje. On wie o tym, ze ja go nie
              > kocham. Ale uwaza, ze wszytko wymaga czasu i cierpliwie czeka. Moze to ma sens?
              >

              wlos mi sie jerzy jak to czytam ...
              LUDZIE!!!
              na pewnym etapie serce musi drgnac, rece musza sie pocic, trzeba czekac z utesknieniem na telefon,
              silic sie na piekne wieczory... caly w tym urok .
              lubienie to za malo. ta jedyna osobe trzeba jakos wyroznic.

              nie okradajcie sie z czegos niepowtarzalnego tylko dlatego ze tak jak jest jest dobrze.

              Hesia
          • Gość: Martyna Re: Małzenstwo z wyrachowania IP: 204.186.88.* 14.12.01, 18:55


            Milosc jest niedefiniowalna . Zgodze sie z Toba ale nie kazdy czlowiek
            potrafi ja zawsze rozpoznac.
            Ja uwazam, ze istnieja rozne rodzaje milosci. Inaczej kocham
            przyjaciela,kochanka,matke, ojca, psa , mezczyzne mojego zycia inaczej kocham
            meza ( jesli nie jest on mezczyzna mego zycia).
            Na peno Tobie tez zdawaly sie fascynacje , ktore wydawaly Ci sie miloscia.
            • kwieto Re: Małzenstwo z wyrachowania 14.12.01, 20:53
              Oczywiscie. Natomiast wole sie rozczarowac fascynacja, niz kolowac kogos, kogo nie
              kocham.
              • Gość: Martyna Re: Małzenstwo z wyrachowaniado Kwieta IP: *.proxy.aol.com 16.12.01, 20:07

                Jesli zdarzaly Ci sie fascynacje , ktore wydawaly sie miloscia to musisz
                przyznac, ze milosc nie zawsze jest rozpoznawalna.
                Czasami myslimy, ze kochamy a to tylko fascynacja i czasami myslimy, ze nie
                kochamy a to milosc. Pisze o tym nie bez powodu.
                wYDAJE MI SIE, ZE dziewczyna kocha tego swojego wybranka ale jeszcze o tym nie
                wie.Moze kocha go bardziej miloscia przyjacielska ale jednak kocha wiec nie
                bedzie to zwiazek z rozsadku ale z milosci.
                • kwieto Re: Małzenstwo z wyrachowaniado Kwieta 16.12.01, 20:52
                  No ale ona nie mowi: "nie wiem czy go kocham", tylko stwierdza "nie kocham go". I mowi
                  to z absolutna pewnoscia (tak to brzmi). W kazdym razie, tak czy siak, uwazam, ze lepiej
                  poczekac i sprawdzic co sie czuje, niz ladowac sie w zwiazek, do ktorego sie nie jest
                  przekonanym. Nie uwazasz, ze to dla obu stron jest i uczciwsze i przyjemniejsze?
                  Dodam tylko, ze nawet gdy angazowalem sie w fascynacje, to w tamtej chwili bylem
                  PEWIEN, ze chce z dana dziewczyna byc.
                  A tu nie ma takiej pewnosci, jest tylko bylejakosc i nijakosc - To ma byc milosc???
    • Gość: didi Re: Małzenstwo z rozsadku IP: 195.116.167.* 14.12.01, 15:53
      Tez mie się zdawał, że nie kocham mojego faceta. Że jestem w podobnej sytuacji
      jak ty, zwłaszcza, że ta "prawdziw miłośc" juz się zdarzyła i mocno mnie
      poturbowała.
      Tak mi się wydawało ale kiedy przeczytałam te wszystki posty na forum doszłam
      do wnosku, że to jest to. Tylko ja nie potrafie przyzwyczaić sie do tego, że
      nikt mnie nie rani, nie wykorzystuje i że traktuje mnie dobrze. Myślała, o
      naiwności , że prawdziwa miłośc to "dręcz mnie, męcz mnie, katuj , tratuj", że
      polega na płakaniu w poduszkę . To nie miłośc, to masochizm.
    • Gość: Agi Re: Małzenstwo z rozsadku IP: *.softel.gda.pl 14.12.01, 16:19
      Wyjdz za niego, bedziesz miala kilka cudownych lat w zyciu...
      I potem gdy sie w nim zakochasz, on odkryje, ze inne kobiety sa na swiecie i
      pojdzie w sina dal, chociaz teraz wydaje Ci sie to dalece nieprawdopodobne, u
      mnie tak wlasnie bylo...
    • Gość: renka Re: lap szczescie, bo odleci IP: *.home.cgocable.net 14.12.01, 20:45
      Jestes przekonana, ze juz nigdy nie spotkasz takiego jak on? Na co wiec
      czekasz? To jest ten moment, ktory zmieni twoje zycie, bierz go i ciesz sie
      nim poki jest.
      • zdezorientowana Re: lap szczescie, bo odleci 14.12.01, 22:41
        Nigdy nie wiadomo jak sie ułoży w życiu, każdy związek niesie za soba ryzyko.
        Raz w życiu byłam zakochana bez wzajmności, raz kochałam, ale mój ukochany
        nagle odkrył, że mnie nie kocha (bolało, ale teraz jestem mu wdzięczna za to-
        chciałam wyjść za niedojrzałego emocjonalnie mamisynka) i teraz jest koło mnie
        ktoś, kto jest we mnie zakochany. Jest wspanialy, dobry, troskliwy,
        inteligentny. Ale ja go nie kocham, wiem o tym i dlatego nie chcę z nim być.
        Nie chodzi o to, że gdy spotkałabym kogoś, w kim zakochałabym się od pierwszego
        wejrzenia, to rzucilabym go. Po prostu życie we dwoje niesie za soba wiele
        pięknych chwil, ale także i zadrżnień, złych dni itp. Trudno je przetrwac z
        kimś kogo się nie kocha.
        pozdr
        Kaśka
        • Gość: renka Re:twoj wybor IP: *.home.cgocable.net 15.12.01, 03:17
          Jak nie sprobujesz, bedziesz sama i ta chwila juz nigdy nie wroci. Moze
          spotkasz innego, moze nie spotkasz .Mozesz cale zycie tego zalowac albo za to
          dziekowac.Twoj wybor.
    • ta_mar_ta Re: Małzenstwo z rozsadku 15.12.01, 01:51
      Piszesz: "takiego cudownego człowieka jak ON nigdy już w życiu nie spotkam".
      Ejże, potwierdzasz tak na forum jego absolutną wyjątkowość /na całe swoje
      życie.../i twierdzisz, że go nie kochasz? Chyba nie rozpoznajesz tego uczucia u
      siebie. Może naczytałaś się romansów, gdzie miłość bez "ochów" i "achów" nie
      występuje? Sądzę, że kochacie się oboje... Tak, czy siak, życzę Wam wszystkiego
      dobrego. Pozdrawiam Ta_
    • Gość: Frene Re: Małzenstwo z rozsadku IP: *.cb.open.net.pl 15.12.01, 04:00
      woman napisał(a):

      > Co myslicie o małżenstwie z rozsadku. Nie kocham go, ale takiego cudownego i
      > uczciwego czlowieka jak ON, juz nigdy nie spotkam. On jest za mna jak nikt
      > inny, zrobilby wszytsko abym byla szczesliwa i wiem, ze jestem dla niego
      > najwazniejsza.

      Ale z Ciebie egoistka, z tego co napisałaś, to już na pierwszy rzut oka widać,że
      myślisz tylko o sobie ,a co On będzie miał z tej "miłości" i z tego małżeństwa ?
      Wyprane skarpetki i obiad na stole ?
      Jeżeli traktujesz go jak przyjaciela, to zachowaj się jak przyjaciólłka i daj mu
      szansę na znalezienie prawdziwej miłości, a i sobie przy okazji dasz taką
      szansę...

    • nicto2 Do Kwieto 16.12.01, 10:51
      Piszesz ze wystarczyloby siegnac po sluchawke i by przyszla do Ciebie itd.
      Czy z tego wynika ze fizycznie jednak masz do nie jakis pociag?

      Czy moze boisz sie ze po zblizeniu intymnym bys cos poczul?

      pozdr.
      • kwieto Re: Do Kwieto 16.12.01, 11:15
        Ona jest ladna, ale nie w moim typie - wiec wychodzi na to, ze pociagu do niej nie czuje.

        Moze bym cos poczul, a moze nie. - Nie uwazasz, ze sprawdzanie takich tez kosztem kogos
        innego to jest przegiecie? Teraz jej nie kocham. Nie wiem w jaki niby sposob upojna noc
        mialaby to zmienic?
        • zdezorientowana Do Kwieto 16.12.01, 14:09
          No i proszę, tak dojrzałe zachowanie u faceta. Brawo!!!!!
          pozdr.
          K.
          • nicto2 Re: Do Kwieto 16.12.01, 14:41
            zdezorientowana napisał(a):

            > No i proszę, tak dojrzałe zachowanie u faceta. Brawo!!!!!
            > pozdr.
            > K.

            Ode mne tez brawo!!! no ale czy tak aby jest naprawde? Tyle sie slyszy ze po
            wspanialym seksie sie zakochuja, no to jak?

            • zdezorientowana Re: Do Kwieto 16.12.01, 15:55
              Nicto2, nie ma na to reguły, równie dobrze pierwszy wspólny raz może nie być
              najwspanialszy. Wówczas, gdy się nie kochają, nie będzie następnych prób, a
              tylko zażenowanie i koniec przyjaźni.
              pozdr
              K.
            • Gość: ida Re: Do Kwieto IP: *.csk.pl 16.12.01, 16:08
              nicto2 napisał(a):

              > Tyle sie slyszy ze po
              > wspanialym seksie sie zakochuja, no to jak?

              bezpieczniejszy jest sposób tradycyjny - najpierw się zakochują, a potem idą do
              łóżka, i raczej nie odwrotnie

              mniej rozczarowań na przyszłość


              • ja_nek Re: Do Kwieto 16.12.01, 17:00
                Ida ma rację, tradycyjny sposób jest bezpieczniejszy. Przez serce do seksu, a nie
                przez seks do serca. Inaczej można się sparzyć...
                Życzę jak najmniej sparzeń.

                Nicto2 to co mówisz, to myślenie życzeniowe, mit. Dla tych, którzy w to wierzą -
                niestety.

                Pozdrawiam tych, którym się jednak udało postępując inaczej
                Janek
                • Gość: bay1 Re: Do ida & ja nek IP: *.proxy.aol.com 16.12.01, 19:31
                  A co bedzie jak sie ludzie nie dobiora seksualnie? Rozwod?Przeciez sex jest w
                  zyciu bardzo wazny.Zycie chyba ( nie obrazcie sie) znacie z literatury
                  pieknej, myslicie ze zycie to nie "je bajka"?Trzymanie sie za raczki i
                  patrzenie sobie w oczka?No coz...
                  • Gość: ida Re: Do ida & ja nek IP: *.csk.pl 16.12.01, 20:13
                    dlatego nie wykuczam możliwości w drugą stronę. Przez seks do miłości. Może się
                    zdarzyć. Oczywiście. Tylko ja najwidoczniej mam ten "defekt", że żeby pójść z
                    tym kimś do łóżka to on musi mi się podobać. A nie odwrotnie - pójdziemy do
                    łóżka, jak będzie fajnie to się zakocham. I to nic, że po wyjściu z tego łóżka
                    nie będziemy mieli o czym ze sobą rozmawiać. W sumie można i tak, jak kto woli.
                    Nie będę się upierać.

                    I wogóle co znaczy niedopasowani seksualnie?
                    O małżeństwie na sposób tradycyjny /zakochanie się, ślub, seks/ tez nigdzie nie
                    wspominałam. Jak ktoś chce mieć kota w worku, ale z certyfikatem USC to jest to
                    jego prywatna sprawa.
                    • ja_nek Re: Do ida & ja nek 16.12.01, 20:45
                      Seks raczej coś przypieczętowuje niż rozpoczyna. Należy o tym pamiętać.
                      Jeśli komuś udało się to, pozostaje mi tylko cieszyć się, że jest szczęśliwy.

                      Ja podobnie jak Noida uważam, że ślub niczego nie załatwia, a rączki i patrzenie
                      w oczka to tylko drobniutki element dużej całości.
                      Seks jest również bardzo ważny, ale to tylko dopełnienie czegoś większego.

                      Pozdrowienia
                      Janek
                      • Gość: Toi Re: malzenstwo z rozsadku IP: *.cm-upc.chello.se 16.12.01, 20:57
                        Hmm, czy moge sie zgadzac i z onnanohito i z kwieto rownoczesnie?...
                        Bo tak jest wlasnie...
                        • Gość: fanny Re: malzenstwo z rozsadku IP: *.chello.pl 16.12.01, 21:56
                          Toi, wlasnie przeczytalam Twoje zdanie dotyczace czekajacego-na-zone-czekajaca-
                          na-zonatego-faceta. Tam tez dalas Panu Bogu swieczke i diablu ogarek ;-)
                          • Gość: Toi Re: malzenstwo z rozsadku IP: *.cm-upc.chello.se 16.12.01, 22:03
                            Nieee, tam raczej sugerowalam brak wyjscia...
                            Tak w ogole, to uwazam, ze albo zloty srodek, albo brak wyboru, a wtedy samo
                            sie wybiera, czyz nie. Albo ucieka od calosci zagadnienia, co zwykle tez zrobic
                            sie nie da...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka