stracona35
25.09.07, 16:37
Prosze pomóżcie mi. Jezeli nie znajde wyjścia z zaułka w jakim sie
znalazłam nie wiem co ze mną bedzie.
Mam 35 lat, jestem zadbaną, elegancką i podobno piękną kobietą. Mino
to ciagle jestem sama pomimo odorowania mnie przez wielu mężczyzn.
Jestem 4,5 roku po rozwodzie, ale nadal nie uwolniłam sie od mojego
byłego meza. Rozwód wzięliśmy po 10 latach małzenstwa kiedy
dowiedziałam sie o jego zdradzie. Potem był zwiazek z męzczyzną,
który okazał sie fiaskiem pod kazdym wzgledem (to był chyba
najwiekszy błąd mojego zycia !!). Mąż cały czas chciał abym
wróciał...i wróciłam, ale szybko okazało sie ze wcale nie czekał tak
bogobojnie jak usiłował mi wmowic. Mówiąc w prost, zapewniał mi że
kocha i że czeka, ale w odwodzie miał panią do której jeżdził....Ok,
pomyślałam, zobaczymy ( córka bardzo tego chciała) I już na wstepie
okazało sie, że on jest w stanie poswiecić mnie dla własnych
korzyści. Ja mogłam być tą najgorszą co to go zostawiła, ale o tym
co on zrobił i robił po rozwodzie juz nikt nie powinien wiedziec.
Zagryzłam wargi i dalej próbowałam. Sama jednak długo tego nie
wytrzymałam. Zaczęłam uciekać z domu kiedy tylko sie dało. Byleby
nie siedzieć koło niego i nie widzieć. On też nie próżnował. Czat i
gg były codziennością. I co sie okazało??? Że mój szanowny były mąż
obanażał moją intymnośc do poznanych na czacie pań. Opowiadał co ze
mna robił i jak to robił. Opisywał mój wygląd i nawet żalił sie na
pewne moje "braki", ktore nawiasem mówiąc były przypadłością
fizjologiczną. Wyrzuciłam go z domu. Mieszka teraz u rodziców,
którzy już mu wszystko wybaczyli. Ja jednak nie mogłam sie z tym
pogodzić. Walczyłam długo z sobą i w końcu spróbowałam po raz
kolejny dać mu szansę.To było pod koniec zeszłego roku. On
oczywiście przyjął to ziarno rzucone ślepej kurze. Tak barzdo
sie "starał", że poszedł z inną na sylwestra twierdząc że zrobił to
bo ja go nie zaprosiłam, a zaraz po sylwetrze były urodziny naszego
dziecka. W tym dniu był w podmiejskim hotelu z panią którą poznał
oczywiście na czacie. Widzieli się po raz pierwszy na oczy i
wylądowali od razu w łóziu...he,he żałosne. Przyznał sie do tego sam
wiec chciałam wybaczyć, ale okazało się, że skrzywdził jakąś inna,
mnie nieznaną osobę bo ta zaczęła sie mścic na nim z....no i przy
okazji na mnie. Wulgarne sms-y, napisy na blokach, na kosciele
świadczyły o tym, że ta kobieta dokładnie znała nasze pożycie
małżenskie i moje "przypadłosci". Moja intymność dzięki byłemy
mężowi opowiadaczowi stała sie wiedzą publiczną. Jestem
pośmiewiskiem na osiedlu i obiektem wulgarnych żartów. I za co
pytam? Za to że chciałam dobrze? Za to, że nie miałam pojecia co
zrobił tej kobiecie, która zamieniła moje życie w piekło? Ta osoba
prześladuje mnie już kilka miesięcy i ciągle nie ma dość swojej
zemsty. Nie wiem co on jej zrobił, ale dlaczego niszczy mnie? Bo
czuje sie gorsza? Przecież to nie moja wina....Sprawa jest na
policji...ale to śmiechu warte co oni robią.
A mnie zżera i zabija żal, ból cierpienie. Codziennie sie pytam: za
co to wszystko? dlaczego mnie to spotkało? Nie warto wybaczać!! Ci
co wybaczają stają się obiektem drwin i narazają sie na dalsze
wykorzystywanie. Tak wielką cenę zapłaciłam za dawanie szans. Ale z
drugiej strony to przecież był moj mąż. Kochałam go...i chyba nadal
coś jeszcze we mnie jest po tym wszystkim. Moze należe do ludzi
którzy kochają raz w życiu??? Ale jak tu życ z człowiekiem, który
Cie nie szanuje i nie ma skrupułów aby poświecić Ciebie dla
siebie??? To już nie możliwe. Najgorszym jest jednak to ŻE NIE UMIEM
ŻYĆ Z NIM ANI BEZ NIEGO. Błagam, Pomóżcie. Co mam zrobic ze sobą i
swoim życiem?