Dodaj do ulubionych

Dlaczego tak często boimy się sukcesu?

22.10.07, 16:27
Dlaczego boimy się odnosić sukcesy? Często sabotujemy nasz przyszły sukces,
stawiamy niepotrzebnie opór, ale nie umiemy inaczej.

Dlaczego tak jest i co z tym zrobić?
Obserwuj wątek
    • facettt Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 22.10.07, 16:34
      Nie boje sie sukcesu, wiec Ci nie powiem :)
      Natomiast niekiedy SWIADOMIE unikalem dzialan mogacych mi przyniesc
      sukces spoleczny i finansowy.


      Sukces, to nie tylko korzysci (spoleczne, finansowe) - ale to takze
      ZOBOWIAZANIA wobec innych, np. ograniczenie swobody dysponowania
      swoim czasem itd...

      Nie chcac podjac tych zobowiazan, wolalem wybrac wlasna WOLNOSC,
      niz sukces :)
      • shangri.la Re: Dobra, dobra Facett....;) 22.10.07, 16:44
        ....przegrałeś wybory i teraz udajesz , że Ci nie zależało na diecie poselskiej:)))
        • facettt dobrze trafilas :) 22.10.07, 16:57
          Tylko bylo to az w 1991...
          Proponowano mi kandydowanie i... zrezygnowalem.
          I nie ze strachu, lecz nie chcac brac na siebie publicznej
          Odpowiedzialnosci.

          Jezeli inni potrafia to robic rownie dobrze - jak ja
          - to niech ci inni sie mecza :)))

          Powaznie: Bycie publicysta opisujacym dzialanie parlamentu i poslow,
          to znacznie wdzieczniejsza i wygodniejsze zajecie, niz bycie poslem.
          Praca rownie ciekawa, a ZA NIC sie nie odpowiada :)))
          • piesbaskervill Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:00
            sluchanie tych bzdur i pisanie o nich poważnie trudno nazwać wdzięcz
            ną pracą,to musi być straszne
            • facettt Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:05
              upraszczasz.
              Tylko pozornie sa to bzdury - dla zewnetrznego obserwatora, nie
              znajacego mechanizmow walki o wladze i zasad jej sprawowania.

              Polecam maly kurs politologii :)))

              Kazda walka o wladze i potem jej sprawowanie toczy sie
              w ramach okreslonych zelaznych regul.
              Prznajmniej dla mnie - ciekawsze bylo obserwowanie tej walki
              i tych regul, niz koniecznosc stosowania sie do nich :)))
              • piesbaskervill Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:09
                to zbyt wiele powiedziane "reguły",nie ma żadnych,są gry kanapowe,
                muł i parę istotnych rzeczy.Za kurs teoretyczny dziękuję,teorie two
                rzy się,aby o czymś pisac i coś do czegoś porownywać,gdybać i two-
                rzyc następne warstwy mułu.
                • facettt Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:17
                  Piesku - Politologia, to nauka - i na tym poprzestanmy.
                  pl.wikipedia.org/wiki/Politologia
                  • piesbaskervill Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:24
                    i słusznie,mnożenie nauk jest ryzykowne,jeszcze może się wydać,że to
                    nie całkiem nauka
          • dzika.brzoza Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:03
            Poseł ponosi odpowiedzialność polityczną. Co w praktyce oznacza nie
            ponoszenie żadnej odpowiedzialności.
            Publicysta ma bardziej przesrane, bo mogą go pociągnąć do
            odpowiedzialności KARNEJ za np. zniesławienie. I nie zarabia tyle
            co poseł ;P
            • facettt Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:14
              dzika.brzoza napisała:

              > Poseł ponosi odpowiedzialność polityczną. Co w praktyce oznacza
              nie ponoszenie żadnej odpowiedzialności.
              > Publicysta ma bardziej przesrane, bo mogą go pociągnąć do
              > odpowiedzialności KARNEJ za np. zniesławienie. I nie zarabia tyle
              > co poseł ;P

              Mam na mysli RZETELNE wykonywanie obu zawodow...
              (przepraszam, ze musze dodac taka oczywistosc).

              Posel ponosi odpowiedzialosc polityczna, ale takze partyjna
              i moralna, niekiedy takze karna (i nie mam tu na mysli spraw
              kryminalnych, lecz naruszenie np. prawa i konstytucji w celach
              partyjno-lobbystycznych)

              Rzetelny publicysta nie ma zas tendencji do ZNIESLAWIENIA
              kogokowiek.

              Bo jego rzetelnosc by na tym ucierpiala
              (vide: Paradowska - to wlasnie pozytywny przyklad))

              ERGO: To naprawde spokoniejszy zawod. I nikt Cie nie sciga,
              po co i z jakimi Panienkami idziesz do lozka :)))
              • dzika.brzoza Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:22
                facettt napisał:

                > Posel ponosi odpowiedzialosc polityczna, ale takze partyjna
                > i moralna, niekiedy takze karna (i nie mam tu na mysli spraw
                > kryminalnych, lecz naruszenie np. prawa i konstytucji w celach
                > partyjno-lobbystycznych)

                Właśnie o to mi chodzi. Słyszałeś kiedyś, żeby ktoś został ukarany
                za naruszenie prawa w celach partyjno-lobbystycznych? Szczególnie
                biorąc pod uwagę mętność uregulowań dotyczących samego lobbingu.
                Słyszałeś o takim przypadku w POLSCE?
                >
                > Rzetelny publicysta nie ma zas tendencji do ZNIESLAWIENIA
                > kogokowiek.

                :)
                Heh
                >
                > ERGO: To naprawde spokoniejszy zawod. I nikt Cie nie sciga,
                > po co i z jakimi Panienkami idziesz do lozka :)))

                Ale przecież kiedyś cały Sejm ponad podziałami partyjnymi dzielił
                łoże z jedną panią A. i nikt ich za to nie ścigał :) Teraz też nikt
                nikogo nie ściga jak partie zamawiają sobie agencje do obsługi na
                wieczór.

                Ale już rozumiem Twoją motywację w wyborze zawodu ;)
                • facettt Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:34
                  No wlasnie, coby bylo calkiem jasno:
                  Nie przepadam ani za agentkami z Agencji Towarzyskiej,
                  ani za tymi z Agencji Wywiadu :)

                  pa.
                  • dzika.brzoza Re: dobrze trafilas :) 22.10.07, 17:40
                    ta, Bond by się nie bał, tych drugich przynajmniej. Wymiękasz,
                    facett?
                    pa.
                    • facettt Re: dobrze trafilas :) 23.10.07, 14:55
                      dzika.brzoza napisała:

                      > ta, Bond by się nie bał, tych drugich przynajmniej.
                      Wymiękasz, facett?

                      Nie.
                      To rozsadek i racjonalizm, a nie husarstwo :)
    • piesbaskervill Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 22.10.07, 16:42
      nie wiem,kto może bać się sukcesu
      • mona.blue Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 24.10.07, 14:03
        Czasem jesteśmy tak przyzwyczajeni przegrywać, że sukces nas przeraża - jakiś
        dziwny stan, z którym nie wiadomo co zrobić :)

        Poza tym nawet jak o nim marzymy, to podświadomie często blokujemy możliwość
        sukcesu - robimy sobie wbrew, tak jakby potwierdzając złe mniemanie, które mamy
        o sobie ;P
    • altinka Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 22.10.07, 16:55
      Mi się nasuwa tylko jedno - konsekwencje osiągnięcia sukcesu.
      Niektórych może to przerastać - albo z powodu niskiej samooceny albo
      (przy ocenie obiektywnej)z braku umiejętności, predyspozycji do
      poradzenia sobie z tymi konsekwencjami. Samo osiąganie sukcesu jest
      miłe i tak bardzo potrzebne ...Niezależnie w jakiej dziedzienie, na
      jakim polu.
      • facettt Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 22.10.07, 16:59
        napisalem powyzej, ze mozna takze SWIADOMIE z tego zrezygnowac
        wiedzac i widzac, z Sukces ma nie tylko pozytywne, lecz takze
        negatywne konsekwencje - ktorych nie chce sie brac na swoje barki.
      • altinka Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 22.10.07, 17:09
        No i tak jest w życiu - sukces to nie wszystko. To czasami
        wierzchołek góry lodowej.
      • mona.blue Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 24.10.07, 14:08
        altinka napisała:

        > Samo osiąganie sukcesu jest
        > miłe i tak bardzo potrzebne ...Niezależnie w jakiej dziedzienie, na
        > jakim polu.

        Odniesienie sukcesu jest przerażające :)

        Wszyscy Ci zazdroszczą, niektórzy omijają Cię wielkim łukiem albo robią aluzje,
        że może jednak Ci się nie należał, nie mówiąc już o tych, którzy chcą Cię zniszczyć.
    • kmatejczyk Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 22.10.07, 22:45
      Ostatnio miałam na ten temat dyskusję ze znajomym. Doszliśmy do wniosku, ze
      czasem sukces może być przerażający, bo boimy się, ze nie damy sobie z nim rady,
      bo nie wierzymy w swoje kompetencje. De facto nasz umysł podświadomie i
      świadomie jest w stanie sabotować nasze wysiłki, żeby do czegoś nie dojść pomimo
      pozornej wielkiej chęci by ten sukces odnieść. Jest w tym olbrzymi lęk przed
      zmianą - o rany, co to będzie jak już będe bogaty, sławny, dobry.. Ja? Niemożliwe!
      Rację ma też facett, sukces to zobowiązania. Nie rezygnujemy wtedy jednak tylko
      świadomie ale często i podświadomie..
    • mahadeva Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 23.10.07, 00:48
      super watek, tez chcialam taki zalozyc :)
      ja np podswiadomie dzialajac rozbilam nowy fajny woz drugiego dnia
      posiadania
      to dlatego, ze wszyscy zazdrosnie krytykowali, ze mam taki fajny...
      teraz tez wszystko mi sie dobrze uklada, osobiscie i zawodowo -
      podwyzka w pracy, a ja sie obijam, zaraz mnie wyrzuca...
      • renkaforever Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 23.10.07, 07:04
        Sukces to cos innego niz popularnosc, czy slawa.Bycie slawnym nie
        oznacza sukcesu, raczej zobowiazania i prace ponad sily.To nawet
        rozumiem, sama balabym sie tej pracy ponad sily.Nikt nie chce
        umierac ze stresu.. Ale sukces to przeciez spokojne, leniwe zycie w
        dobrobycie i w dodatku przy pieknej slonecznej pogodzie caly rok.I
        jeszcze do tego ten szum fal oceanu..I ten bialy piasek plazy i te
        cieniste rododendrony wokol domu na palach, ale z pelnym
        wyposazeniem sanitarnym...I tego sie bac? hahahaha
        Ludzie nie piszcie glupot.
        • kmatejczyk Re: Dlaczego tak często boimy się sukcesu? 23.10.07, 14:42
          Renkaforever - jeszcze trzeba uwierzyć, ze się na takie leniwe życie po pierwsze
          zasługuje, a po drugie trzeba uwierzyć, że takie życie jest możliwe. Że nie
          trzeba ciągle orać żeby być.
        • gocha033 dalas d... milionerowi? 23.10.07, 14:44
          renkaforever napisała:
          Ale sukces to przeciez spokojne, leniwe zycie w dobrobycie
          i w dodatku

          to tez jakis sukces, fakt
          chyba jednak niespecjalnie godny propagowania?

          • piesbaskervill Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 14:55
            kto wylansował modę na wieczne zabieganie,brak czasu i harówkę 18/24
            byle coś się działo dla paru groszy ? Mozna żyć dostatnio,robiąć sen
            sowne rzeczy nieśpiesznie i za duże pieniądze i mieć czas na wiele
            innych rzeczy.
            • gocha033 Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 14:59
              Bzdura. Dotyczy to jedynie nielicznych, ktorzy odziedziczyli
              jakis kapital, lub koneksje.
              Jak np. Ciebie.

              Reszta musi biegac i zabiegac :)
              • piesbaskervill Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 15:29
                rzeczywiście mam to szczęście,że nie muszę pracować,jest ono też
                nieszczęściem dla innych,ktorzy liczyli,że z nędzy bedę ich błagał
                o jakieś resztki ze stołu,co było nawet zabawne,taką grę sobie wymyś
                lili,he,he.
                Reszta to raczej ciuła,bo biegać z niczym to bezsens,tworzy się błę
                dne koło.Jestem już na tym etapie,że samochody z bajerami mnie nie
                fascynują,zresztą nigdy nie fascynowały,ani 10-ty zegarek i 150 kana
                łów w tunerze,bo nikt tego naraz nie obejrzy :))
                • whisky.in.the.jar Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 15:39
                  piesbaskervill napisał:

                  > rzeczywiście mam to szczęście,że nie muszę pracować,jest ono też
                  > nieszczęściem dla innych,ktorzy liczyli,że z nędzy bedę ich błagał
                  > o jakieś resztki ze stołu,co było nawet zabawne,taką grę sobie
                  > wymyślili,he,he.

                  No wlasnie, najfajniejsi sa ci, ktorzy licza na cudza nedze i
                  blaganie ich o resztki. Potrafia sie nawet zrzaszac ...

                  A zgodnie z pewnym dowcipem bylo ..."ja was tu ku.. 3 lata
                  zbieralem":)

                  • piesbaskervill Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 15:47
                    jest to świetne pole do obserwacji,jak z ludzi wychodzą ich długo
                    skrywane cierpienia i aspiracje,gdy nareszcie czują się no.. właś-
                    nie.. teraz my coś znaczymy :)),ach te urojenia.
                    Ludzie na ogół zrzeszają się z desperacji,gdy pojedynczo nie mogą:))
                    • gocha033 Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 15:51
                      piesbaskervill napisał:

                      > jest to świetne pole do obserwacji,jak z ludzi wychodzą ich długo
                      > skrywane cierpienia i aspiracje,gdy nareszcie czują się no.. właś-
                      > nie.. teraz my coś znaczymy :)),ach te urojenia.
                      > Ludzie na ogół zrzeszają się z desperacji,gdy pojedynczo nie
                      mogą:))

                      piszesz raczej o podstawowym KANONIE Socjologii.
                      co Tu jest (szczegolnego) do obserwowania?
                      • piesbaskervill Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 15:57
                        nie wiem,czy to jest jakiś kanon socjologii,piszę raczej o tym jak
                        to łatwo niektórym ludziom sprawić przyjemność pozorną nędzą i poz-
                        byciem się konkurencji
                  • piesbaskervill Re: dalas d... milionerowi? 24.10.07, 12:37
                    najlepsze było ich zrzeszenie patriotyczno-esbeckie broniące przes-
                    tępców ze szlachetno-idiotycznych pobudek,ale oni zawsze byli mało
                    inteligentni i dawali wodzić się za nos. Każdy broni się jak może:)
                • gocha033 Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 15:55
                  piesbaskervill napisał:
                  > Reszta to raczej ciuła, bo biegać za niczym to bezsens

                  i znowu uproszczenie.
                  bieganie za domem z ogrodkiem
                  porzadnym samochodem
                  biletami do teatru
                  i wycieczkami zagranicznymi
                  to raczej nie "ciulanie"
                  a tylko zwykly ludzki LOS :)))
                  • piesbaskervill Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 16:02
                    to osiąga się na dobrej posadzie,na ktorej nie trzeba biegać,a wycie
                    czka "zagraniczna" to żaden problem i nie wymaga ciułania ani biega-
                    nia. Za dobry samochód przyciąga złodziei,można kupić dwa średnie :)
                    • gocha033 Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 16:13
                      Nawet za dobrymi posadami to dzis trzeba wlasnie "biegac",
                      a jak snisz o zachodnim dobrobycie z lat 60.tych i 70.tych
                      to najwyrazniej jestes rentierem, lub niezorientowanym szczesliwcem,
                      nieobeznanym w obecnych realiach.
                      • piesbaskervill Re: dalas d... milionerowi? 23.10.07, 16:25
                        to rzecz względna co dla kogo jest dobrą posadą i za ile,mnie bie-
                        ganie nie interesuje,to pewne,jeszcze 3-4 lata temu miałem rozezna-
                        nie,a teraz mnie to juz nie bawi.
                        • renkaforever Re: mialo byc o strachu 24.10.07, 07:25
                          Jak pamietam kiedys w Polsce kupienie dobrej kielbasy bylo uwazane
                          za sukces, a dzisiaj, wiadomo, do sukcesu to troche za malo.Coraz
                          trudniej jest osiagnac sukces(czytaj pieniadze), bo pomysly na
                          biznes dzisiaj bardziej wyrafinowane musza byc.Wszystko juz jakby
                          bylo i sie kreci biznes pieniezny z niewiarygodna precyzja.Jezeli
                          10% pieniedzy w obrocie jest realne to jakie jest prawdopodobienstwo
                          realnego sukcesu? Ludzie boja sie ryzyka.Nie maja wiary w swoje
                          mozliwosci.Moze nie akceptuja swoich mozliwosci.Moze ich w ogole
                          nie znaja.
                          • piesbaskervill Re: mialo byc o strachu 24.10.07, 12:32
                            nie wiem czy ludzie boją się ryzyka,wlasny biznes przynosi zyski po
                            latach a nie w dwa dni,to wymga inwestycji i czasu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka