zosialublin 21.03.08, 13:30 a nie jestem samotnikiem bardzo mi z ty źle Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
zosialublin Re: nie mam ani jednego znajomego 21.03.08, 13:47 i jeszcze boje się że ludzie których znam np z pracy czy rodzina się domyślają a może wiedzą że nie mam Odpowiedz Link Zgłoś
bella1978 Re: nie mam ani jednego znajomego 21.03.08, 16:26 Ech Zosiu, ja tez nie... Kiedys mialam cale grono, ale jakos sie powykruszali, czesc sie porozjezdzala po swiecie, czesc powychodzila za maz i tez przestali jakos sie udzielac towarzysko. Sama jestem mezatka i wlasciwie dnie mam podzielone na prace, meza i psa. Czasem jednak w czasie weekendu chcialoby sie wyskoczyc w babskim gronie. Do czesci kolezanek sama przestalam sie odzywac - wiem, ze wina lezy tez po mojej stronie po przeciez telefon dziala w dwie strony. Moze Ty wykrecisz numer kolezanki z ktora nie rozmawialas kilka lat? Z zyczeniami wielkanocnymi np. Odpowiedz Link Zgłoś
zosialublin Re: nie mam ani jednego znajomego 21.03.08, 17:42 nie mm do kogo dzwonić bo nie mam nr tel do jednej znajomej która nie ma dla mnie czasu spotkaliśmy się kilka dni temu wypiłyśmy kawę i posiedziałyśmy w milczeniu 30 min wiem że ona nie chce się ze mną spotykać nie mamy o czym rozmawiać po prostu nie potrafiła mi odmówić Odpowiedz Link Zgłoś
10iwonka10 Re: nie mam ani jednego znajomego 21.03.08, 22:41 Jak przsiedzialyscie w milczeniu 30 minut to moze problem jest z toba? Jestes moze niesmiala, malomowna? Odpowiedz Link Zgłoś
zosialublin Re: nie mam ani jednego znajomego 22.03.08, 12:29 znam ją jeszcze ze studiów wtedy lepiej się dogadywałyśmy ale nawet wtedy praktycznie nigdy nie spotykałyśmy się 1 na 1 tylko w paczce jestem nieśmiała i małomówna ale co z tego przecież tego nie zmienię ona też jest nieśmiałą mnóstwo ludzi jest i ma znajomych więc powód musi być gdzie indzej Odpowiedz Link Zgłoś
myszyna Re: nie mam ani jednego znajomego 22.03.08, 18:57 Zmień się zmień, dziewczyno. Co studiowałaś? Odpowiedz Link Zgłoś
alexanderson Re: 23.03.08, 21:15 Ja też nie mam. W dodatku jestem samotnikiem, nieśmiałym i milczącym. I też mi z tym źle... Odpowiedz Link Zgłoś
ms.messy Re: nie mam ani jednego znajomego 25.03.08, 13:12 Zosiu, ja też nie mam zbyt wielu znajomych i chętnie bym z kimś porozmawiała. Też jestem z Lublina. Odezwij się na priva, jeżeli miałabyś ochotę. Odpowiedz Link Zgłoś
paphiopedilum Re: nie mam ani jednego znajomego 29.03.08, 00:34 hej, Dziewczyny, napisałam do Was PW Odpowiedz Link Zgłoś
neurotic_girl Re: nie mam ani jednego znajomego 30.03.08, 19:42 spotkajmy sie we trójke Odpowiedz Link Zgłoś
10iwonka10 Re: nie mam ani jednego znajomego 25.03.08, 18:19 >>>jestem nieśmiała i małomówna ale co z tego przecież tego nie zmienię ona też jest nieśmiałą mnóstwo ludzi jest i ma znajomych więc powód musi być gdzie indzej>>> Niesmiali ludzie maja znajomych, przyjaciol...natomiast jesli ktos jest malomowny to jest juz gorzej. Bo albo jedna osoba musi caly czas podtrzymywac rozmowe albo co chwile zapada nieprzyjemna cisza. I jak mozna poznac taka osobe jesli ona tak malo mowi? Musze przyznac ze ja unikam malomownych ludzi, mecze sie w ich towarzystwie.Tak samo jak i nie lubie zbytnich gadul ktre mnie nie dopuszcza do glosu. Odpowiedz Link Zgłoś
alexanderson Re: 25.03.08, 21:27 I właśnie dlatego nie mam znajomych - bo nie mam nic do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: 25.03.08, 21:30 Z treści Twojego blogu wynika coś zupełnie przeciwnego:) Odpowiedz Link Zgłoś
alexanderson Re: 26.03.08, 20:54 Całość mojego bloga świadczy o czymś znacznie gorszym. A komentarze na blogu to nie znajomości i kontakty z żywymi ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: 26.03.08, 20:59 Nie czytałam całości... Czytanie cudzych blogów uważam za wchodzenie z butami w czyjeś intymne przeżycia....nie mama odwagi albo nie czuję się upoważniona. Po przejrzeniu uważam, że masz sporo do powiedzenia i robisz to w wyjątkowo interesujacy sposób. Nicki pod komentarzami, natomiast, zawsze możesz zamienić na imiona, twarze, osobowości...może Ci ludzie też pragną być zauważeni?:) Pomyśl o tym:) Odpowiedz Link Zgłoś
alexanderson Re: 26.03.08, 20:52 Właściwie, to tak. Nie mam z kim. Nie mówię o zdawkowej wymianie "cześć" czy pytaniu "co kupić". Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: 29.03.08, 12:49 Przepraszam, że tak się wdzieram z pytaniami, ale ile masz lat? Ja też mam trudną sytuację pod tym względem, ale u mnie to cały splot.... Przeogromnie brakuje mi ludzi, ale nie (podobnie jak u ciebie) z banalnym : co słychać, lecz mam potrzebę ciekawych, głębszych dyskusji. A jak jest u ciebie? Może też nie możesz/umiesz trafić na pokrewnych sobie? Odpowiedz Link Zgłoś
alexanderson Re: 29.03.08, 16:13 Mam 27 lat. Jestem osobą odbiegającą pod wieloma względami od szeroko rozumianej "normy" (przyczyniło się do tego moje dzieciństwo i specyficzne cechy charakteru z nieśmiałością na czele) i nigdy nie trafiłem na kogoś, kto jednocześnie byłby mi bardzo życzliwy i który umiałby mnie zafascynować (tzn. trafiłem raz - pół roku temu przez internet). Nie mam nikogo wokół siebie, odzywam się tylko do rodziców, z którymi mieszkam, i 2 razy w tygodniu do kilku osób, z którymi przez kilka minut spotykam się w gabinecie na uczelni (jestem doktorantem), nie licząc formalnych rozmów z moimi studentami. Nie umiem w ogóle zbliżyć się do ludzi, wszystkiego się boję, do wszystkiego mam zbyt duży dystans, wszystko szybko mnie nudzi... Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: 29.03.08, 16:28 Przepraszam za to dopytywanie o wiek. Myślałam, ze masz znacznie mniej lat i odstajesz od kolegów. Tak po postu. Widzisz, ja też mam podobne problemy. Chociaż nie,nie. Generalnie nie jestem nieśmiała i mam w sumie coś do powiedzenia. Dzieciństwo - super. A jednak jest nie tak. Pozamykałam się w sobie, oddaliłam od ludzi. Doskonale Ciebie rozumiem: potrafiłam nie odezwać się (czyli nie wyjść z domu) przez kilka tygodni, tyle co proste komunikaty. Dwa lata temu coś we mnie pękło. Ale tylko tyle. Pękło i boli. Trochę smutnych rzeczy zdarzyło się po drodze - i kolejne bóle. I znów zamknęłam się w sobie. Tu, na forum, czasem na innych, próbuję chwycić życie. Ale wiesz doskonale, co to jest. Ersatz. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: nie mam ani jednego znajomego 26.03.08, 20:40 trzeba coś zorganizować może pójść na jakieś kursy gotowania nurkowania śpiewania w chórze tańczenia flamenco pomocy biednym hospicjum lub pojechać na warsztaty grania na bębnach Odpowiedz Link Zgłoś
mar.celia Re: nie mam ani jednego znajomego 29.03.08, 12:58 solaris_38 napisała: > trzeba coś zorganizować > > może pójść na jakieś kursy gotowania nurkowania śpiewania w chórze tańczenia > flamenco pomocy biednym hospicjum lub pojechać na warsztaty grania na bębnach > Solaris , Ty masz zawsze świetne pomysły. Polecam konferencje organizowane przez ludzi działających w hospicjach.Po kilkudniowej dawce wiedzy połączonej z duchowym przyswojeniem tej wiedzy , życie nabiera barw i sensu. I można poznać dużo ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: nie mam ani jednego znajomego 31.03.08, 00:20 własnie poznawać ludzi i to takich których kręci to co ciebie podobnych trochę bardziej Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: nie mam ani jednego znajomego 29.03.08, 13:03 Och Solaris, sama mam takie pomysły, ale sporo rzeczy rozbija się o fakt, gdzie mieszkam. Posucha kompletna. Może dlatego aż tak dobrze rozumiem Aleksandra? Odpowiedz Link Zgłoś
mar.celia Re: nie mam ani jednego znajomego 29.03.08, 13:10 gapuchna napisała: > Och Solaris, sama mam takie pomysły, ale sporo rzeczy rozbija się o fakt, gdzie > mieszkam. Posucha kompletna. Może dlatego aż tak dobrze rozumiem Aleksandra? Ja mam odwieczny dylemat jest mi zle tu gdzie jestem a nie jestem w stanie spakować się i się przemieścić.I wiem dlaczego , bo mam jedną cholerną wadę ,że jestem uparta i nie lubię uciekać zanim nie udowodnię samej sobie, że tu też potrafię sobie poradzić. To chyba jakaś moja choroba? Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: nie mam ani jednego znajomego 29.03.08, 14:17 Ja bym wyfrunęła w sekundzie. Tylko problemy z finansami. Kilka lat temu włączyłam się w rodzinną inwestycję w stary, piękny dom. Dziś bardzo żałuję. Wtedy sądziłam, ze już życie zamknęłam na kłódkę i niczego nie oczekuję. Koniec. Dom nie do ruszenia. Pieniędzy brak. A i pewnie umiejętności zmiany życia. Mam uczucie ogromnej starości, niemożności. Do tego właśnie samotność .... jako brak możliwości realizacji zainteresowań. Wiesz, ja na siłownię muszę machać 38 km! Wyobrażasz to sobie. I to w sumie na własne życzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mar.celia Re: nie mam ani jednego znajomego 29.03.08, 18:33 gapuchna napisała: > Ja bym wyfrunęła w sekundzie. Tylko problemy z finansami. Kilka lat temu > włączyłam się w rodzinną inwestycję w stary, piękny dom. Dziś bardzo żałuję. > Wtedy sądziłam, ze już życie zamknęłam na kłódkę i niczego nie oczekuję. Koniec > . > Dom nie do ruszenia. Pieniędzy brak. A i pewnie umiejętności zmiany życia. Mam > uczucie ogromnej starości, niemożności. Do tego właśnie samotność .... jako bra > k > możliwości realizacji zainteresowań. Wiesz, ja na siłownię muszę machać 38 km! > Wyobrażasz to sobie. I to w sumie na własne życzenie. I to jest życie niestety i prawdziwe problemy.Bądz tu mądrym i je rozwiąż. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: nie mam ani jednego znajomego 31.03.08, 00:25 myślę że to wspaniała cecha nei uciekać i nie poddawać się ale co inengo uciekać i radzić sobie z przeciwnościami a co inengo rozwiązać problem pt MOJE MIEJSCE na ziemi gdyby wszyscy chcieli koniecznie żyć i umierać tam gdzie sie urodzili to byśmy cywilizacji nie mieli trzeba dobrze wybrać sobie miejsce i nie za późno bo ... potem jest znacznie trudniej a nigdy nie jest to łatwe \ na pewno potrafisz sobie poradzić wszędzie \ ale czy to będą optymalne dla ciebie warunki to nie wiem a życie jest jedno i nei ma co przeżyć go koniecznie pod kamieniem albo na pustyni tylko dlatego ze tam sie urodziliśmy :) Odpowiedz Link Zgłoś
groszek_w_puszce Re: to do marceli było nt 05.04.08, 21:38 Nie zawsze się z tobą zgadzam , ale masz racje.Solidny kop w tyłek i wypad.Albo kilka kopów w tyłek. Spłacić długi i stąd spadać. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 do gapuchy nt 31.03.08, 00:31 miejsca na świecie różnią się także swoją atrakcyjnością społeczno-towarzyską jesli jakieś ważniejsze sprawy których nei chcesz zmieniać sprawiają że decydujesz się pozostać jednak Tu gdzie taka pustynia wciąż możesz jeździć na kursy i warsztaty (ja tak czynię i bardzo sobie to cenię) a nadwyżki energii lepiej zastosować w lokalnej społeczności gdzie ZAWSZE można coś zrobić dla innych i znaleźć nawet jeśli nie przyjaźń to szacunek i wsparcie Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: do solaris nt 05.04.08, 20:50 Wiem Solais, wiem. I chyba coś innego niż tylko miejsce mnie trapi. To brak tego, kogo kocham. A na to żadne miejsce ani najciekawsza rozmowa nie pomoże. Ale dziękuję za jak zawsze mąde, dobe słowo! Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: do solaris nt 06.04.08, 18:08 nie mam faceta i nie trapi mnie to moim obu babciom umarli bardzo wcześnie meżowie i fajnie sobie żyły mojej mamie też kobieta może mieć fajne spełnione ciekawe życie bez faceta facet NIE JEST nieodzownym warunkiem szczęścia a kochać można dzieci (niekoniecznie swoje) przyjaciół ludzi jako takich , ludzi potrzebujących, zwierzęta , kwiaty przyrodę sąsiadów świat potrzebuje być kochany czemu chcesz kochać tylko faceta i czemu uważasz ze tylko on jeden nada wszystkiemu sens? przecież to mit będziesz nieszczęśliwa z powodu mitu zorganizuje sobie dobre szczęśliwe i wartościowe życie z dużą ilością miłości mężczyzna Może zostać spotkanym i bardzo ci tego zyczę lecz jeśli nie? wyrzucisz całe swoje życie DO KOSZA NA śMIECI ? Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 w sprawie nt 06.04.08, 18:10 nt znaczy no text czyli że oprócz tytułu nic w nim nie ma a cała treść jest już w temacie buziazki kochana Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: do solaris nt 06.04.08, 19:42 Właśnie nie potrafię tego w sobie zrozumieć. Dlaczego jeden człowiek stał się w moim życiu tak ważny. Nie był pierwszym, pod wieloma względami miał ogromne braki, które mnie raziły. A tak dziwnie pokochałam. Pisze dziwnie, bo dziwnym jest pokochać kogoś ponad samego siebie. On wzbudził we mnie coś na kształt miłości matczynej - także, nie wiem, nie umiem inaczej tego nazwać. Ja chyba pragnę jego miłości - a to jest pragnienie irracjonalne. Może to forma masochizmu psychicznego? Albo uzależnienie. Boli mnie, dlatego często to ze mnie wychodzi. Ja "realna" nie mogę sobie pozwolić na odsłonę, muszę być twarda i trzymać głowę, nie tyle zadartą, co lekko podniesioną. A życie bez mężczyzny? Wiem, może być ciekawe, spełnione. Ja to naprawdę wiem. Ludzi lubię, ale też bardzo się ich boję. Chyba jeszcze bardziej boję się ich osądu i siebie samej wśród nich. Też nie rozumiem dlaczego tak to odczuwam. Ładnie się uśmiecham, ale nie potrafię nic więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 manewr przylegania 06.04.08, 20:56 ja zawsze powtarzam że kobiety sa niesamodzielne emocjonalnie i wobec innego człowieka robią intensywny manewr przylegania kiedy sie przylgnie - to już inny twór energetyczny zerwać go jest ekstremalnie trudno i zawsze ponosi się tego wielkie koszty niezależnie od korzyści jakie z tego jeszcze mogą być to jest jak potężne uzależnienie i jak z uzależnienia sie z tego wychodzi inaczej sie funkcjonuje samemu po prostu inaczej mnie się ta cecha wydaje piękna to przylegania ale ona jest też wielkim wyzwaniem ryzykiem i niewiadomą jak to w życiu nie trzeba tego unikać szukajmy bliskości dążmy do niej ale pamiętajmy ze i bez niej trzeba pięknie funkcjonować Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: manewr przylegania 07.04.08, 21:07 Może to nie tyle niesamodzielność emocjonalna, co chęć dzielenia się wieloma sprawami z najbliższą osobą? Ta jedną. Tą, którą się kocha. Chciałabym się dzielić, nie mam z kim. A właściwie nie tak, nie to że nie mam z kim, tylko że nie z tą konkretną.Ale to temat-problem mój. I wiem Solaris, że w sumie nudny i monotonny z boku. Na razie nie funkcjonuję, zwyczajnie odliczam dni z życia. Wstaję, pracuję, kładę się spać. I bardzo ciężko przychodzi mi wypowiadanie słów. Mowa mnie męczy. Solaris, zabiłaś mnie zdaniem: ... czy wrzucisz całe swoje życie do kosza na śmieci?". Zawstydziłaś mnie. Dziękuję. Wiem, ze nie cofnę się nagle, nie wrzucę biegu ot tak, ale dziękuję. Myślałam o tych słowach kilka razy w ciągu dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 którego nie pomiń 07.04.08, 22:43 nie ma czasu na czekanie na faceta życie odchodzi już teraz każda chwila pędzi większość ludzi nawet jesli pzoornie ma faceta powtarza to co ty o samotnosci o nie mozenosci podzielenei się JEŚLI spotkasz kogoś dziel sie można tez aktywnei szukać ale w międzyczasie także jest święo bycia i każde pójście do pracy , każdy sen, rozmowa , skarga i samotny zachwyt ma smak którego nie pomiń Odpowiedz Link Zgłoś
mar.celia Re: nie mam ani jednego znajomego 29.03.08, 12:52 zosialublin napisał: > a nie jestem samotnikiem > > bardzo mi z ty źle To jest poważny problem. Odpowiedz Link Zgłoś
10iwonka10 Re: nie mam ani jednego znajomego 30.03.08, 19:05 >>>Przeogromnie brakuje mi ludzi, ale nie (podobnie jak u ciebie) z banalnym : co słychać, lecz mam potrzebę ciekawych, głębszych dyskusji.>>>> Gapuchna, Ze mna jest bardzo podobnie!!!!.Wydawalo mi sie ze moze to dlatego ze mieszkam za granica wiec jest mi trudniej ale to chyba dopada czlowieka wszedzie..... Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: nie mam ani jednego znajomego 30.03.08, 21:39 Oj dopada! Żebyś wiedziała, że dopada. I tak sobie myślę: co się z nami wszystkimi porobiło. Tak wielu narzeka na samotność, i tak wielu woli jednak siedzieć przed komputerem. Nie chcę nikomu dopiec, ale nie umiem pojąć samotności w dużym mieście. Naprawdę dużym. Wydaje mi się że jest w nim tyle możliwości. Ale nie wiem, może to jest złudne myślenie. Odpowiedz Link Zgłoś
10iwonka10 Re: nie mam ani jednego znajomego 31.03.08, 14:08 W duzym miescie jest chyba najtrudniej- O ile nie ma sie grupki bliskich znajomych, przyjaciol to jest sie takim "anonimowym nikim". Odpowiedz Link Zgłoś
koala_tralalala Re: nie mam ani jednego znajomego 04.04.08, 21:34 To bardzo zalezy od miasta i od ludzi (narodowosci) tam mieszkajacych. Dane mi bylo mieszkac w roznych panstwach, w wielkich stolicach i nieduzych miasteczkach. Nigdzie nie czulam sie samotna procz... Warszawy. W moim ukochanym miescie nawiazanie kontaktu z kims obcym jest niewiarygodnie trudne. W innych wielkich miastach co chwile ktos sie usmiecha, zaczyna rozmawiac, zapraszac. Nie wiem dlaczego tak jest... Odpowiedz Link Zgłoś
groszek_w_puszce Re: nie mam ani jednego znajomego 05.04.08, 05:11 koala_tralalala napisała: > To bardzo zalezy od miasta i od ludzi (narodowosci) tam > mieszkajacych. Dane mi bylo mieszkac w roznych panstwach, w wielkich > stolicach i nieduzych miasteczkach. Nigdzie nie czulam sie samotna > procz... Warszawy. W moim ukochanym miescie nawiazanie kontaktu z > kims obcym jest niewiarygodnie trudne. W innych wielkich miastach co > chwile ktos sie usmiecha, zaczyna rozmawiac, zapraszac. Nie wiem > dlaczego tak jest... Ja mam podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: nie mam ani jednego znajomego 05.04.08, 20:59 Ojej! A ja Warszawę tak lubię. Mnie zawiało od kilku lat na prowincję. Wszystkich już poznałam - też jestem znana. I już. Widzę na przykład, ze nie należę do żadnej rodziny - bo jestem obca. Każdy z każdym spokrewniony, lubi bądź nie, a ja z boku. Czasem to staje się mocno przykre. Moze dlatego samotność w tłumie w dużym mieście mnie pociąga. Odpowiedz Link Zgłoś
groszek_w_puszce Re: nie mam ani jednego znajomego 05.04.08, 21:20 gapuchna napisała: > Ojej! A ja Warszawę tak lubię. Mnie zawiało od kilku lat na prowincję. > Wszystkich już poznałam - też jestem znana. I już. Widzę na przykład, ze nie > należę do żadnej rodziny - bo jestem obca. Każdy z każdym spokrewniony, lubi > bądź nie, a ja z boku. Czasem to staje się mocno przykre. Moze dlatego samotnoś > ć > w tłumie w dużym mieście mnie pociąga. To Ci zazdroszczę.Kiedyś też lubiłam , ale stąd uciekłam bo mi każde miejsce przypominało moją pierwszą nieudaną milość. Dziś po latach nie umiem tu nic ciekawego znalezc. Odpowiedz Link Zgłoś
koala_tralalala Re: nie mam ani jednego znajomego 06.04.08, 13:51 Gapuchna, Warszawa - tak jak napisalam powyzej - jest moim ukochanym miastem. Lubie zycie z wielkich miastach. Jednak wyraznie widze roznice miedzy Warszawa a np. innymi (zachodnimi) europejskimi stolicami. To jest dziwne. Nie wiem skad sie to bierze. Nie bylam w Bukareszcie, Kijowie czy Sofii. Moze tam jest podobnie? Moze to kwestia okresu przejsciowego z socjalizmu do kapitalizmu? Odpowiedz Link Zgłoś
gapuchna Re: nie mam ani jednego znajomego 06.04.08, 14:16 Nie wiem tego, nie bywam często za granicą. Może inaczej. Teraz moim miastem jest Toruń. Miasto ładne, urokliwe i (aż się boję napisać!) strasznie nudne. Nie mogę odnaleźć możliwości realizacji swoich zainteresowań, ale nie czepiam się, bo są one dość oryginalne. A to np. daje mi właśnie Warszawa. Kilka miesięcy temu posiedziałam trochę w Tubingen, mieście nieco podobnym do T. I też jest ta różnica. Tam po postu spotkałam "wielość". I to pod wieloma względami. Może to z racji nieco większej liczby ludności? Nie wiem. Jest ciekawiej. A Bukareszt bardzo mnie ciągnie, bardzo.... :) Co do Warszawy - traktuję ją inaczej: mój instytut, garstka ludzi o podobnych tematach, Śródmieście. Nie znam wyścigu, który większość Warszawie zarzuca. Ja ją naprawdę bardzo lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
neurotic_girl Re: nie mam ani jednego znajomego 30.03.08, 19:41 poznaj mnie, tez jestem z lublina :) Odpowiedz Link Zgłoś
zosialublin Re: nie mam ani jednego znajomego 30.03.08, 23:22 niestety nie jestem z lublina nigdy nawet tam nie byłam nicka też sama nie wymyśliłam na forum onetu jakiś żartowniś się tak podpisywał spodobał mi się taki nick Odpowiedz Link Zgłoś
paphiopedilum Re: nie mam ani jednego znajomego 03.04.08, 00:00 neurotic masz gg? wyślij mi na @, ok? Odpowiedz Link Zgłoś
burza1111 Re: nie mam ani jednego znajomego 02.04.08, 19:16 Aniołku, wyjdz do ludzi, w domu tylko ludzie umierają!!! I się uśmiecnij, a może pojdziesz do psychologa? Odpowiedz Link Zgłoś
anaisanais Re: nie mam ani jednego znajomego 03.04.08, 17:40 Oj, to smutne. Masz mozliwosci miec znajomych - tzn. sa w twoim otoczeniu ludzie ktorych lubisz, moglabys sie zaprzyjaznic, jakos cie interesuja, chcialabys spedzac z nimi czas? Ja w sumie tez jestem raczej samotna, choc potrzeby mam. Jestem niesmiala (na poczatku jak kogos nie znam) i malomowna. Jednak udawalo mi sie zbudowac jakies male gronko w polsce, ale sie przeprowadzilam i teraz znow jestem raczej sama. Dla mnie problemem jest ze ja nie z kazdym sie dobrze czuje (ale to jest chyba normalne ?) i tez mam problemy w budowaniu relacji. Tzn nie wychodze z kontaktem szczegolnie, raczej czekam az do mnie przyjdzie, co jest raczej niedobrze :) - a Ty? np lubisz kogos to proponujesz, hej spotkajmy sie? Jesli nie masz o czym gadac to moze nie ma o czym gadac? jak nie ma wspolnych tematow, to trudno. Trzeba znalezc kogos z kim bedziesz mogla porozmawiac o tym co lubisz. Jakie masz zainteresowania? Moze staraj sie je rozwinac, na poczatek na forach mozesz sie poudzielac, a potem moze w realnym zyciu tez spotkasz ludzi ktorzy mysla podobnie i lubia podobne rzeczy. Albo jak nie chcesz gadac to idz z kims na rower, nie trzeba juz sie tak angazowac jak przy stoliku kawiarnianym. Odpowiedz Link Zgłoś
koala_tralalala Re: nie mam ani jednego znajomego 04.04.08, 21:36 Skad jestescie? Jesli z mniejszych miejscowosci to podajcie przynajmniej wojewodztwo. PS. Ja z Warszawy. Odpowiedz Link Zgłoś
groszek_w_puszce Re: nie mam ani jednego znajomego 05.04.08, 05:13 koala_tralalala napisała: > Skad jestescie? Jesli z mniejszych miejscowosci to podajcie > przynajmniej wojewodztwo. > > PS. Ja z Warszawy. Ja też i mam bardzo dużo znajomych , którzy są wiecznie zajęci i nie mają czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_stereo Re: nie mam ani jednego znajomego 07.04.08, 21:12 a gdybys mial wielu znajomych to nie bylbys juz samotny ? ps. co bys chcial robic wspolnie z innymi, ze tak zapytam ? Odpowiedz Link Zgłoś