30.07.08, 09:35
Witajcie,
piszę,bo mam mętlik w głowie i sama nie wiem,co zrobić w tej sytuacji,może
ktoś spojrzy na to innym okiem - rozmawiałam z mamą i przyjaciółmi,ale i tak
mi ciężko.
Za 1,5 miesiąca wychodzę za mąż,narzeczony jest b.porządnym człowiekiem,z
dobrej rodziny,wykształcony,mamy podobne preferencje spędzania wolnego
czasu,dobrze nam się rozmawia.Sęk jednak w tym,że dotarło do mnie,że go nie
kocham - że przez ostatnie 2 lata (jesteśmy razem 4)rewelacyjnie bawiłam się
nie z nim (był za granicą w Holandii),a z innymi mężczyznami,że "tu i teraz"
było mi dobrze samej lub w towarzystwie,a jego solidność zostawiałam sobie na
później,odsuwałam myśląc,że będę miała wspaniałego męża,ale tymczasem chcę się
wybawić.
W tym czasie 2 razy zauroczyłam się innym mężczyzną,teraz jest ten drugi.
Wiem,że jestem nieuczciwa i że go oszukuję,to wszystko wiem.Ale chodzi mi o
to,czy jest sens starać się naprawiać to wszystko?
Wiem,że jest dobry,fajnie nam się gada,dba o mnie i jest taki ciepły i
kochany,ale z drugiej strony moje otwarcie emocjonalne na innych jest
przerażające:/
Seks nie jest fajny,co do innych rzeczy robionych razem,mam często taki
niedosyt,ze nie na maksa,że nie jest spontaniczny,szalony,że brak mi czegoś w
tym wszystkim.
Przed nami tygodniowy wyjazd ze znajomymi,pomyślałam,ze może jeszcze na
spokojnie przyjrzę się temu wszystkiemu,ale pisząc to mam wrażenie,że to nie
ma najmniejszego sensu i że jestem po prostu żałosna.I do tego myślę o kimś
innym - taki syndrom,że "może jednak kto inny,może z tamtym będzie lepiej,może
będzie fajniej/ciekawiej".
Z jednej strony zdałam sobie sprawę,że jestem taką niedorosłą dziewczynką,z
drugiej rozsądek mi mówi,że może w życiu nie tylko liczy się zabawa.Tyle że ja
w tym momencie właśnie tego chcę!
Mam 27 lat.
Obserwuj wątek
    • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: co robić 30.07.08, 09:40
      No tak, masz siano w główce. Albo trocinki. I niestety, tak już
      zostanie, bo Bozia rozumku nie dała.
      I wiesz co, już nie da, za późno. No kicha, no.
      Buuuuuuuuuu
    • i.see.you.baby Re: co robić 30.07.08, 11:13
      1,5 miesiaca? jak dla mnie za pozno na wycofywanie sie.
      byc moze ten facet ,pomimo tego ze jest dobry, fajny itp naprawde nie jest dla
      Ciebie. moze tez byc tak, ze Ty zrezygnujesz ze slubu, on Ci tego nie wybaczy, a
      po jakims czasie okaze sie ze nie spotkalas jednak nikogo lepszego, a na powrot
      bedzie za pozno.

      wydaje mi sie ze nie jestes jeszcze gotowa na slub. rozumiem, gdybys spotkala
      kogos innego, kto ma wobec Ciebie powazne zamiary. jednak wyglada na to ze Ty
      chcesz sie po prostu jeszcze bawic. rozumiem to doskonale, tylko pamietaj ze
      Twoj narzeczony moze zostac przez Ciebie bardzo skrzywdzony. tylko niewiadomo
      czy skrzywdzisz go slubem z wygody, czy porzuceniem...
      • miki1 szaleć... 30.07.08, 11:40
        Jeśli masz ochote sie wyszalec to nie widze problemu, pozniej bedziesz załowac ze mogłas a nie zrobiłas... "Kombinuj dziewczyno
        Nim twe wdzięki przeminą". Rób to teraz póki jestes młoda bo za pare lat nikt nie będzie chciał cię nawet kijem tknąć. A przy okazji uszcześliwisz po drodze kilku facetów a to tez sie liczy...Mozesz nawet wyjsc teraz za tego naiwniaka - bedziesz miała zabezpieczenie na starosć, a i tak mozesz robic na boku swoje.
        • majaa Re: szaleć... 30.07.08, 12:00
          Jakie zabezpieczenie na starość, Miki??? Przecież oni niedługo po
          ślubie będą brali rozwód! A swoją drogą, to "gratuluję"
          Ci "moralności".

          A Tobie, Kasiu, radzę jak najprędzej poważnie porozmawiać z
          narzeczonym i rozwiązać ten chory układ. Skoro wiesz, że go nie
          kochasz, to nad czym tu się zastanawiać??? Po co komplikować życie i
          sobie i jemu? Nie mówię już o zabawie ludzkimi uczuciami, bo to
          wstrętne.
          • marzeka1 Re: szaleć... 30.07.08, 13:22
            "Za 1,5 miesiąca wychodzę za mąż"- w twojej sytuacji i przy twoim podejściu BŁĄD DO KWADRATU.Szkoda faceta na taką kobietę, oczy i tak mu się w końcu otworzą i po krótkim małżeństwie będzie na bank rozwód.Po co ci to? szalej i puszczaj się jako panna, a nie narzeczona czy potem mężatka.
          • mruff Re: szaleć... 30.07.08, 13:22
            współczuję temu facetowi

            Ty albo nie dorosłaś do małżeństwa albo go nie kochasz albo masz
            dziecinne patrzenie na miłość
            te fascynacje innymi to nic innego jak poszukiwanie haju
            dopaminowego, który w Twoim związku przeminął

            lepiej teraz zrobić życiowe BUM niż za jakiś czas bum rozowodowy

    • followthewhiterabbit Re: co robić 05.08.08, 10:35
      Hej Kasia

      Chyba Cie rozumiem. Bylam kiedys w dosc podobnej sytuacji - bylismy
      b. dlugo razem, masa wspolnych zainteresowan, znajomych, niby
      wspolne planowanie przyszlosci, ale... to nie bylo to. I wiesz co
      przewazylo? Seks. Nie wyobrazam sobie zycia z facetem, z ktorym
      niefajnie jest isc do lozka. Predzej czy pozniej skonczyloby sie to
      zdrada, a wtedy juz tylko rownia pochyla... Szkoda sobie psuc zycia
      nawzajem.

      Jesli moge Ci poradzic, sprobuj "selekcje negatywna" - jesli ten
      wyjazd okaze sie kiepski i nie poczujesz tej iskierki, to (co
      najmniej) przesun slub na pozniej. A jesli znow cos zaiskrzy miedzy
      Wami, to postaraj sie ten ogien podtrzymac i "rozpalic" bardziej.
      Jesli jednak w glebi serca czujesz, ze "to nie to", to daj sobie i
      jemu szanse na znalezienie prawdziwego szczescia. 27 lat to naprawde
      nie jest "za pozno" na szukanie prawdziwej milosci.

      Cokolwiek postanowisz, zycze najlepszego!!
    • mona.blue Re: co robić 05.08.08, 10:47
      Nie wychodź za Niego za mąż!!!

      Piszesz,że Go nie kochasz. Zastanawiałaś się co będzie,jak po ślubie
      zakochasz w innym, a co jak już będzie dziecko na świecie?
      Rozwód, czy męczarnia "dla dobra dziecka"? Wiesz, jak takie życie
      jest pełne cierpienia? Proszę zastanów się,przemyśl to i nie słuchaj
      tych, którzy mówią, że na 1,5 miesiąca przed ślubem jest za późno.
      Ja w obecnym stanie świadomości nigdy nie wyszłabym za mąż za
      człowieka,którego nie kocham.
    • mrsnice Re: co robić 05.08.08, 10:52
      każda decyzja jest ryzykowna, bo nie wiadomo jak będzie, kiedy
      wyjdziesz za mąż za tego kolesia lub gdy z nim zerwiesz. Tak więc
      może ciągnij zapałki?
      • mahadeva Re: co robić 05.08.08, 11:06
        dokladnie, szanse, ze pozna kogos fajniejszego sa male

        nie wiemy dlaczego seks jest niefajny? nie ma iskierki, czy facet ma
        malego? zalezy jak bardzo ten seks jest niefjany i czy latwo znalezc
        fajniejszego, jak bardzo wysokie sa jej wymagania? ja zaluje, ze
        zostawialm bylego, bo to byl czlowiek bardzo na poziomie, niewielu
        jest takich, ale moze autorka nie ma takich wymagan

        czy nie kocha go, bo jest brzydki, niefajny? nic nie wiemy
    • mahadeva Re: co robić 05.08.08, 11:01
      tez tak mialam, rzucilam porzadnego goscia, wiele bym dala, zeby moc
      do niego wrocic, myslalam, ze bedzie fajniejszy, ze ejstem
      poligamiczna... teraz nie moge nikogo znalezc, fajni mnie nie chca,
      pewnie bede cale zycie sama
      wyjdz za niego, ale staraj sie tak to ulozyc, zeby tez miec cos z
      zycia
    • spinline Re: A gdybys dostala rozsadna rade to bys 05.08.08, 21:50
      posluchala? Pewnie nie. Zycie sklada sie z tego co juz wiemy o
      sobie i z tego co sie o sobie dowiemy. Za jakis czas bedziesz
      inaczej myslec, ale czy to cos zmieni? Po prostu go nie kochasz i
      siebie krzywdzisz wychodzac za maz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka