fantastic-pika
11.09.08, 21:35
Mam ogromny problem z akceptacją przeszłości mojego narzeczonego.
Poznaliśmy się półtora roku temu. Daniel był żonaty lecz jego
małżeństwo od kilku miesięcy było fikcją. Zakochaliśmy się w sobie
bez pamięci i zaczęliśmy spotykać. Obecnie mój partner jest 6 m-cy
po rozwodzie (wziął go m.in. za moją namową). Problem polega na tym,
że nie mogę zaakceptować prawdy o jego przeszłości i w obecnym
związku czuję się "ta drugą".Do dziś jestem przez jego rodzinę
prównywana do jego ex-żony,jednakże wiekszy problem tkwi w mojej
psychice. Daniel wspominał o byłej w samych superlatywach przez
pierwsze 2 m-ce. Obecnie nie powraca do tematu a wręcz go unika.
(twierdzi,że nie chciał wyjść na ofermę, więc wybielał swe
małżeństwo, które w rzecywistości było piekłem) . Ja natomiast
zaczęłam w tym coraz mocniej grzebać: wnikam,czy ją bardziej kochał,
dopytuję, czy na pewno ze mną mu lepiej i czy jestem
atrakcyjniejsza. Mam żal,że ze mna nie weźmie ślubu kościelnego,że
budowali wspólnie dom itp. Wiem, że go i siebie samą dręczę tymi
wyrzutami,jednak poczucie bycia "nagrodą pocieszenia" we mnie tkwi
głęboko. Proszę, poradżcie jak walczyć z poczuciem bycia gorszą, jak
ratować związek