Dodaj do ulubionych

Przychodzi analityk do psychologa...

08.12.08, 12:37
(analityk - osoba o analitycznym umyśle, bez żadnych przedrostków). Ma
problem, latami go sobie analizował, wie, gdzie ten problem tkwi, wie, że jego
rozwiązanie jest niezależne od jego woli (powiedzmy, że druga strona konfliktu
jest przekonana, że problemu nie ma i nie zamierza nic z nim robić). I bez
psychoanalizy czy psychoterapii doszedł, o jakich potrzebach właściwie mowa -
innymi słowy sam z siebie odwalił kawał tej roboty, za którą musiałby zapłacić
psychologowi.

To ja się pytam, jaki jest praktyczny sens spotkania z psychologiem w takim
hipotetycznym przypadku.
Obserwuj wątek
    • kaa.lka Re: Przychodzi analityk do psychologa... 08.12.08, 12:48
      -jaka to potrzeba
      -dlaczedo przy konflikcie nikt nie artykuluje problemu
      -kto zmusza kogo w takim razie do psychoanalizy jesli to problem
      hipotetyczny.
      warto gmatwac zeby cos przekazac?
      pozdrawiam
      ka
    • malakas Re: Przychodzi analityk do psychologa... 08.12.08, 12:51
      Analityk to mnie sie kojarzy z jakimś gołowąsem wykładającym w TV ,
      iż albo ceny wzrosna albo spadna. Coś na kształt tzw. dyzurnych
      synoptyków od pogody, ktorzy szczycą się sprawdzalnością 99 koma
      dziewięć bo albo bedzie padac albo i nie będzie a zakres temperatur
      od -20 do +20.
      Twój analityk, jak większość analitykopodobnych, jest przekonany o
      swej wszechwiedzy. A że sknera, pożytek ze spotkania z psychologiem
      żaden.
    • ca-ti Re: Przychodzi analityk do psychologa... 08.12.08, 13:29
      Jeśli nie masz już żadnych problemów ze sobą, to po co zawracasz
      głowę ludziom na forum?

      Pozwolę sobie jednakże powątpiewać w trafność diagnozy, bo jeśli
      była ona tak analitycznie-hipotetyczna jak to co tu spłodziłeś, to
      strach się bać...
    • alterego4 Zbiorczo 08.12.08, 15:22
      To tak na chybcika było, przejdźmy do mniej karkołomnych konstrukcji.
      Przychodzi marny analityk do psychologa. Dlaczego diagnoza powstała przy pomocy
      psychologa miałaby mieć większą wartość i trafność niż własna, skoro w obu
      przypadkach opiera się na tym, do czego pacjent musi dojść sam.

      Czy teraz to pytanie jest jaśniejsze?
      • shachar Re: Zbiorczo 08.12.08, 15:52
        moze pod cisnieniem kolejnej oplaty, mysli szybciej sie legna w glowie
      • sayyes Re: Zbiorczo 08.12.08, 18:29
        Oczywiscie, ze pacjent musi dojsc sam- ale zdziwilbys sie, do jakich wnioskow nieraz ludzie SAMI dochodzą. Rola psychologa sprowadza sie wtedy do rozsuplania lub wręcz podwazenia tego.
        Poza tym, jesli chodzi Ci o diagnoze- to nie wiem, czy warto placic za wizyte. Dla psychoterapii diagnoza jest dopiero punktem wyjscia- co dalej w tej systuacji mozna zrobic, czego nie mozna, na co mam wplyw (i jak moge go wykorzystac), na co nie ma (i co moge DLA SIEBIE zrobic w zwiazku z tym). To tez tak w duuuzym skrocie
      • ca-ti Re: Zbiorczo 08.12.08, 19:43
        alterego4 napisał:

        >Przychodzi marny analityk do psychologa. Dlaczego diagnoza powstała
        przy pomocy
        > psychologa miałaby mieć większą wartość i trafność niż własna,
        skoro w obu
        > przypadkach opiera się na tym, do czego pacjent musi dojść sam.
        >
        >


        Jeśli przychodzi MARNY analityk, to już sam ten fakt
        implikuje "kiepskość" jego analizy, nieprawdaż?

        A serio, nazwijmy ananlitka człowiekiem, klientem psychoterapeuty.
        Aby trzymać się procedury, należy zaznaczyć, że psycholog sam z
        siebie nie ma żadnych kwalifikacji do prowadzenia terapii. Jest po
        prostu magistrem psychologii. Terapię może natomiast prowadzić
        terapeuta (ten, już niekoniecznie musi mieć dyplom psychologa) po
        kursach i szkoleniach dla terapeutów. Tu dalej mamy rozróżnienia na
        różne podejścia psychoterapeutyczne.
        Ale do meritum. W psychoterapii ważny jest proces, relacja z
        teraputą, a nie sama diagnoza. Zresztą o takową trudno (a ja
        osobiście radziłabym unikać teraputy, który je stawia). Podczas
        procesu terapeutycznego klient (wolę to określenie) sam dochodzi do
        swoich uświadomień, a terapeuta jest czymś w rodzaju katalizatora,
        czynnika, który umożliwia ten proces.
        Człowiek zamknięty w swojej głowie nie ma dystansu do siebie, do
        problemu; w relacji z teraputą ma szansę wyjść poza własną głowę.
        Nie twierdzę, że psychoterapia jest lepsza od uświadomień
        spowodowanych przez inne czynniki. Myślę, że to nie jest metoda dla
        każdego. Ale na szczęście nie jest też obowiązkowa :-)))
        Tak więc jeśli czujesz, że Tobie lepiej robi autoanaliza, zostań
        przy tej opcji.
        • alterego4 Re: Zbiorczo 08.12.08, 19:50
          ca-ti napisała:

          > alterego4 napisał:
          >
          > >Przychodzi marny analityk do psychologa. Dlaczego diagnoza powstała
          > przy pomocy
          > > psychologa miałaby mieć większą wartość i trafność niż własna,
          > skoro w obu
          > > przypadkach opiera się na tym, do czego pacjent musi dojść sam.
          > >
          > >
          >
          >
          > Jeśli przychodzi MARNY analityk, to już sam ten fakt
          > implikuje "kiepskość" jego analizy, nieprawdaż?

          Czyli na ile może sobie pozwolić terapeuta w swoich sugestiach?
          • ca-ti Re: Zbiorczo 08.12.08, 20:25
            alterego4 napisał:

            >
            >
            > Czyli na ile może sobie pozwolić terapeuta w swoich sugestiach?

            Nie powinien w ogóle niczego sugerować, a już zdecydowanie nie wolno
            mu dawać rad. Powinien natomiast zadawać pytania.
            • nienill Re: Zbiorczo 08.12.08, 20:30

              > Nie powinien w ogóle niczego sugerować, a już zdecydowanie nie
              wolno
              > mu dawać rad. Powinien natomiast zadawać pytania.
              lub interpretowac sytuacje na rozne sposoby


              a nawet jesli jakikolwiek "terapeuta" sie zagalopuje, to spotkanie z
              nim nie zwalnia cie z samodzielnego myslenia,
              wrecz jest ono niezbedne w tej relacji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka