Dodaj do ulubionych

Moja teoria o singlach

    • paulinaa Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 14:14
      psychologia PODWÓRKOWA;)
    • emarcki Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 14:19
      > Posumowujac: Singlami sa Ci, ktorzy sa malo ciekawymi ludzmi pod
      > wzgledem fizycznym oraz maja najczesciej cechy nie lubiane u ludzi.
      > Mam racje?

      powsa676, piszesz chyba spoza Polski?
      Skąd podejrzenie - podam nievo karkołomny przykład.
      W Polsce mamy na karku dwóch znanych bliżniaków. Więc cechy fizyczne bardzo
      zbliżone, psychicznie także. Ale jeden jest żonaty i dzieciaty, drugi - no
      mniejsza:)
      Widzisz, gdyby zacząć upraszczać tak jak Ty:)
      • 4g63 Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 14:39
        gdybyś miał trochę oliwy w głowie, wiedziałbyś, że zawsze jeden z bliźniaków jest bezpłodny
        • tapatik Re: Moja teoria o singlach 03.01.09, 21:43
          4g63 napisał:

          > gdybyś miał trochę oliwy w głowie, wiedziałbyś, że zawsze jeden
          > z bliźniaków jest bezpłodny

          Poproszę o wyniki badań statystycznych potwierdzających Twoją tezę o
          niepłodności jednego z bliźniąt.
          Poza tym nawet gdyby to co napisałeś było prawdą, to wcale nie oznacza, że osoba
          bezpłodna zawsze musi być sama. Znam kobietę, która długo leczyła bezpłodność,
          aż wreszcie zdecydowała się na adopcję. Gdyby rzeczywiście osoby bezpłodne nie
          wchodziły w związki, to jakim cudem Ona jest mężatką?
          • 4g63 Re: Moja teoria o singlach 07.01.09, 16:46
            nie potrzebne są wyniki statystyczne, wystarczą te naukowe. nie napisałem że osoba bezpłodna musi być sama ale zazwyczaj jest, akurat kobiecie bezpłodnej ładnej znacznie łatwiej znaleźć faceta z wiadomych względów

            > wchodziły w związki, to jakim cudem Ona jest mężatką?

            a jednak przydałoby Ci się tej oliwy
            • pomysl.po.wypiciu Re: Moja teoria o singlach 11.01.09, 00:55
              naukowe powiadasz a moglbyc podac link do jakiegos artykulu??
              czy moze to tylko i wylacznie Twoje teorie naukowe?
              • 4g63 Re: Moja teoria o singlach 20.01.09, 10:08
                tak, to moja teoria, nie dość że słyszałem o tym na discovery, to mam kilku znajomych bliźniaków i w każdej parze jeden jest bezdzietny. weź sobie poszukaj, jest internet, trochę wysiłku i się wszystkiego dowiesz.
            • tapatik Re: Moja teoria o singlach 14.01.09, 22:20
              4g63 napisał:

              > nie potrzebne są wyniki statystyczne, wystarczą te naukowe.

              Nie wiem czym się różnią wyniki statystyczne od naukowych, ale dawaj
              jakiekolwiek - ocenimy.

              > nie napisałem że osoba bezpłodna musi być sama ale zazwyczaj jest,

              Poproszę o dane naukowe, które to potwierdzają.

              > akurat kobiecie bezpłodnej ładnej znacznie łatwiej znaleźć faceta
              > z wiadomych względów

              Jakich? Uważasz, że faceci nie chcą mieć dzieci?

              > > wchodziły w związki, to jakim cudem Ona jest mężatką?
              >
              > a jednak przydałoby Ci się tej oliwy

              A mógłbyś być tak miły i nie atakować rozmówców, tylko podawać KONKRETNE argumenty?
              • 4g63 Re: Moja teoria o singlach 20.01.09, 10:09
                >A mógłbyś być tak miły i nie atakować rozmówców, tylko podawać >KONKRETNE argumenty?

                tak mógłbym
    • maciekboss a kogo obchodzi twoja teoria o singlach????????? 31.12.08, 14:56
      chyba tylko leszczy którzy nie mają co robic i przeglądają takie
      idiotyczne forum. PS nie masz racji pozdro 600
    • marripossa Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 14:58
      Ja jestem sama, bo w ciągu ostatnich pięciu lat nie spotkałam nikogo z kim bym
      chciała być. Presji posiadania drugiej połówki też nie czuję.
    • yoko0202 Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 15:03
      powsa676 napisał:

      > Posumowujac: Singlami sa Ci, ktorzy sa malo ciekawymi ludzmi pod
      > wzgledem fizycznym oraz maja najczesciej cechy nie lubiane u ludzi.
      > Mam racje?

      ok, jak w takim razie do twojej teorii ma się fakt, że ogromna
      rzesza osób bardzo nieprzystojnych z wyglądu zewnętrznego NIE jest
      singlami??
    • zabers Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 15:04
      Singlami sa Ci, ktorzy sa malo ciekawymi ludzmi pod
      > wzgledem fizycznym oraz maja najczesciej cechy nie lubiane u ludzi.
      > Mam racje?
      Tai i nie. To co dla ciebie jest nieciekawe fizycznie, ktoś inny może poczytywac za atut tej osoby.
      Co do cech, to zgoda - egocentryzm postawiłabym na 1 miejscu.
      Ale poza tym do Twojej opinii dołożyłabym jeszcze ludzi, którzy mają zbyt wygórowane wymagania i za żadne skarby nie chcą iść na kompromis.
      • serpiko Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 15:14
        nie można generalizować i tworzyć teorii. każdy przypadek jest
        inny, bo każdy niesie ze sobą inny bagaż doświadczeń życiowych. też
        jestem singlem. toczę takie życie od dwóch lat, po tym jak mój
        długoletni związek rozpadł się z hukiem na kilka miesięcy przed
        ślubem. czy tego żałuję? teraz już nie, ale pierwsze miesięce po
        tym jak świat runął mi na głowę, nie były łatwe. potrzebowałem
        sporo czasu, aby wszystko w swojej głowie ułożyć na nowo. przez ten
        cały czas poznawałem bardzo wiele różnych osób, które były żywotnie
        zainteresowane bliższą znajomością ze mną. jednak nie decydowałem
        się na związek, bo nie czułem tego czegoś, co spowodowałoby chęć
        związania się. uważam, że bycie z kimś tylko dla samego bycia,
        poskromienia poczucia samotności nie ma sensu. można wówczas
        krzywdzić nie tylko siebie, ale i drugą stronę. jak długo potrwa
        moje singlostwo? tego nie wiem. nie jestem jakimś twardogłowym
        indywidualistą, wręcz przeciwnie - jestem zdecydowanie stadnym
        zwierzęciem. nie mam problemów z poznawaniem ludzi, łatwo nawiązuje
        kontakty. nie muszę się wstydzić swojego wyglądu, mam ciekawą
        pracę, dzięki której zwiedziłem kawałek świata, udało mi się coś w
        życiu osiągnąć. po prostu zdaje się na to co życie przyniesie i
        jeśli tylko poczuję to coś, albo zobaczę ten błysk w oku u jakiejś
        miłej pani, to na pewno nie będę się upierał w pozostaniu singlem
    • armanda81 Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 16:26
      Żółte zęby, mówisz? 30 lat temu stan uzębienia ludności,
      przynajmniej w Polsce, był o wiele gorszy niż dziś, a singli było o
      wiele mniej ;)

      Pewna pani socjolog powiedziała mi kiedyś, że rosnąca liczba singli
      jest efektem zmiany hierarchi wartości. W pokoleniu naszych rodziców
      hierarchia ta, zwłaszcza w przypadku kobiet, wyglądała następująco:

      1. dobre małżeństwo
      2. kiepskie małżeństwo
      3. staropanieństwo

      Gdy młoda kobieta osiągała "wiek krytyczny", czyli wtedy jakieś 25
      lat, to po prostu łapała, kogo się da. Inaczej mówiąc, ci, których
      wcześniej nikt nie chciał, tworzyli pary i zawierali małżeństwa z
      rozsądku. Po latach niektóre z tych małżeństw okazywały się zresztą
      bardzo udane.

      Dziś hierarchia się zmieniła i wygląda tak:

      1. dobre małżeństwo (lub wolny związek)
      2. staropanieństwo zwane ładnie singielstwem
      3. złe małżeństwo lub zwiazek z nieodpowiednim człowiekiem

      Szukamy więc kogoś, kto do nas naprawdę pasuje, a jeśli nie
      znajdujemy, pozostajemy singlami. Zawieramy małżeństwa z miłości,
      dobierając partnerów bardzo starannie. Nie zmienia faktu, że liczba
      rozwodów i tak rośnie.
      • carwszechrusi Moja amatorska teoria :) 31.12.08, 16:36
        Samotność kobiet bierze sie stąd, że kiedy dzisiejsi
        dwudziestokilkulatkowie (w tym pokoleniu jest najwięcej "singli") zaczynali wykazywać wzajemne zainteresowanie, dziewczynki czytały bravo i kochały w NIKU z bekstritbojs. Koledzy z klasy wpadali w kompleksy bo ani nie byli ani troche Nikami z Bekstritbojs. Lata leciały a Nik zakorzeniony w świadomości dziewczynek pozostał- stąd rozbuchane wymagania singielek (starych panien po polsku) A zakompleksieni chłopcy pozostali singlami (kawalerami po polsku).
        • marek.schulz Re: Moja amatorska teoria :) 31.12.08, 17:29
          Czytałem Twoje wszystkie wypowiedzi i muszę się z Tobą zgodzić. Mam 19 lat,
          studiuję, jako tako jestem lubiany, mam przyjaciół, wygląd- przeciętny,
          charakter - "przeciętny". Nigdy nie miałem dziewczyny, jak coś się kroiło, to
          uciekałem. Mimo że mam dopiero 19 lat, to wiem że sam będę. Nie potrafię się "aż
          tak" otworzyć na drugą osobę (dlatego napisałem, że charakter "przeciętny").
          Trochę to żałosne, a nawet bardzo, ale siebie zmienić nie potrafię. Przyjaciele
          też nie potrafili (tymczasowo odpuścili sobie swatanie) :D Masz rację, single to
          kalecy społeczni (w pewnych dziedzinach).
          • sabinac-0 Re: Moja amatorska teoria :) 01.01.09, 13:20
            Czasem sam fakt ze ktos jest sam odgania od niego ludzi, uznaja ze "skoro nikogo
            nie ma to cos z nim nie tak".
            Kiedys, gdy jeszcze bylam singielka, bylam na jakims spotkaniu, bylo tam kilku
            gosci o opinii podrywaczy, choc nie bylam ani brzydka, ani glupia, ani niesmiala
            i nie smierdzialam czosnkiem traktowali mnie jakbym byla powietrzem. Spotkalam
            ich ponownie kilka lat pozniej ale wtedy bylam juz mezatka, jak sie zwiedzieli
            nagle wszyscy zaczeli deklarowac mi ze jestem kobieta ich zycia i deklarowali
            gotowosc pojscia za mna na koniec swiata chocby zaraz.
            A czasem to singiel szuka idealu zamiast rozejrzec sie wokol.
            Kolezanka - singielka szlochala mi w sluchawke ze "tobie to dobrze, masz takiego
            dobrego meza a ja wciaz sama". Poniewaz nie znala wtedy mojego meza zapytala jak
            wyglada. Moj facet to dobry czlowiek ale "klasycznym" przystojniakiem to raczej
            nie jest, jak zdradzilam jego wzrost i wage kumpela zapytala z dezaprobata w
            glosie "jak to, to ty mozesz byc z kims nizszym od ciebie?"
          • chudymisio Re: Moja amatorska teoria :) 02.01.09, 03:53
            Głowa do góry. Spotkasz właściwą dziewczynę, to nie będziesz się mógł "zamknąć"
            ;-) Wszystkiego da się nauczyć. A skoro udało Ci się nawet zlokalizować
            przyczynę, to już ponad połowa zadania wykonana. Powodzenia!
    • grogreg Masz 100% racji. 31.12.08, 17:28
      Ale tylko w jednym przypadku. Swoim.
      ps...do własnego opisu dorzuć "zgorzkniały".
      • envi Re: Masz 100% racji. 31.12.08, 18:13
        a ja wciaz nie rozumiem dlaczego w Polsce nie posiadanie
        partnera/czy partnerki wzbudza az takie emocje wsrod ludzi?? wszyscy
        chca wszystkich swatac i najlepiej od razu zakladac rodzine, a jak
        ktos po 30 nie jest po slubie to juz zostaje wpisany na jakas czarna
        liste spoleczna. I dobrabia sie do tego cala ideologie dlaczego sie
        jeszcze nie zwiazal. To jest chore, albo jakies przedpotopowe. Acha,
        i najbardziej krytykowane sa w Polsce za bycie singlami kobiety. Bo
        u nas nadal panuje jakis mit ze mezczyna a najlepiej maz nadaje
        statusu.

        Poza tym ze czesc ludzi rzeczywiscie woli zyc jako single, to jest
        jeszcze takie cos jak wlasnie nieatrakcyjnosc (chociaz moim zdaniem
        kazdy znajdzie amatora)ale chyba najwazniejszym powodem na bycie
        singlem jest to ze ludzie maja oczekiwania wobec partnera i po
        prostu nie chca sie wiazac z byle kim dla swietego spokoju.
        • grogreg Re: Masz 100% racji. 31.12.08, 18:33
          A ja nie rozumiem, dlaczego w Polsce tak się jeździ po Polsce?
          Wojujący katolicyzm? W Polsce! Wojujący antykatolicyzm? W Polsce!
          Szykanowanie singli? W Polsce!
          Słyszałem, że w Polsce szykanuje się szykanujących szykanujących....

          A wracając do tematu. Większość ludzi nie lubi być samotnymi. Tak jak większość
          ludzi nie lubi być biednymi i chorymi. A że uczucie pogardy jest "tańsze" niż
          współczucie........
    • xennon Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 17:59
      Musiałam aż odpisać na tą dyskusję. Nie będę opisywać siebie jaka jestem super
      /bo nie jestem/ jaka jestem mądra /bo tylko zdarza mi się nią być/ powiem tylko
      dlaczego jestem singlem jednocześnie apelując do wielu Panów na tym padole.
      Dodam że mam 31 lat...

      Prawdą jest, że większość Panów, których ostatnio spotkałam miało następujące wady:
      - inny poziom higieny /przy pójściu do łóżka - po co będę mył zęby - myłem rano,
      te skarpetki są świeże - założyłem je wczoraj/
      - inne podejście do obowiązków domowych /kochanie musisz zrozumieć - ja już
      nigdy nie nauczę się gotować, prać sprzątać, prasować - mówi to facet żyjący 6
      lat poza rodzinnym domem/
      - inne podejście do pracy, kariery /ja tak zapieprzam a za uśmiechanie się do
      klientów płacą Ci 6000,00 brutto, skandal - kobiety są mniej wydajne w pracy i w
      dodatku nie inż tylko mgr/
      - pomocna dłoń w przypadku męskich czynności /poczytaj sobie w internecie gdzie
      do twojego auta się wlewa płyn do chłodnicy, przecież te opony letnie są lżejsze
      od zimowych - spokojnie je wniesiesz do piwnicy/

      Ponadto z biegiem czasu okazywało się, że z książek które przeczytał rzekomo w
      ostatnim czasie to zna tylko streszczenia, z gazet czyta bardzo chętnie tylko
      ostatnią stronę - sportową, w przypadku prośby o dofinansowanie antykoncepcji
      odpowiada z rozbrajającym śmiechem - przecież to ty bierzesz te tabletki, uważa
      za normalne sikanie przy otwartych drzwiach i pierdzenie w momentach kiedy ma na
      to ochotę.
      Czułość sex namiętność - sprowadzają się do marzeń - bo myśli o zadowoleniu
      kobiety sprowadza do treningu siłowego...

      Jeden z Panów stwierdził, że skoro ja pracuję - on już nie musi. Będzie rozwijał
      się filozoficznie.

      Mimo wszystko wierzę dalej w to, że trafi mi się porządny mężczyzna. Powyżej
      opisałam moje 3 próby z roku 2008. Wcześniej byłam w długim związku, który się
      rozpadł przez jego matkę /a to już osobne forum/.

      Wszystkim singlom życzę znalezienia drugiej połowy i nie przejmowania się tym,
      że jesteśmy w przedziale wiekowym 30 wzwyż. Ludzie teraz żyją dłużej.
      • stary.wilk Przestancie czekac na wielka milosc.. 31.12.08, 18:10
        i przestaniecie byc singlami. Zwiazek z rozsadku tez moze byc calkiem
        udany.Pamietajcie, ze zycie jest krotkie.
      • doobie Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 18:31
        "- pomocna dłoń w przypadku męskich czynności /poczytaj sobie w internecie gdzie
        do twojego auta się wlewa płyn do chłodnicy, przecież te opony letnie są lżejsze
        od zimowych - spokojnie je wniesiesz do piwnicy/"


        to jest tak zwana emancypacja przy zachowaniu przywilejow, wiele kobiet cierpi
        na te przypadlosc.

        twoj facet musi sie nauczyc gotowac, sprzatac, prac a ty nie musisz sie nauczyc
        ze w samochodzie trzeba wymieniac olej, dolewac paliwa?
        jestes oburzona tym ze przypisuje ci role kobiety kury domowej a przy okazji
        faceta traktujesz jako tragarza bo sama nie jestes w stanie fizycznie czemus
        podolac.

        zanim mnie pogryziesz to oznajmie ci ze potrafie sprzatac gotowac i prac. wole
        sam sobie przygotowac posilek niz gdyby mi kobiet miala przygotowac cos na co
        nie mialbym ochoty. jezeli trzeba byloby to wnioslbym te opony do piwnicy bez
        krzty grymasu na twarzy, zmierzam tylko do tego ze jak chcesz zmieniac swiat to
        moze powinnas zaczac od siebie :)
        • xennon Re: doobie 31.12.08, 19:24
          Siebie już dawno zmieniłam.
          Każdy z nas będąc singlem niestety staje się egoistą.
          Jestem w stanie prać, sprzątać, prasować - parafrazując: śpiewać tańczyć i
          krawaty wiązać ale mimo wszystko oczekuję czegoś w zamian...
        • hermina5 Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 19:36
          to jest tak zwana emancypacja przy zachowaniu przywilejow, wiele
          kobiet cierpi
          > na te przypadlosc.
          >
          > twoj facet musi sie nauczyc gotowac, sprzatac, prac a ty nie
          musisz sie nauczyc
          > ze w samochodzie trzeba wymieniac olej, dolewac paliwa...

          A dlaczego ty w ogóle zakładasz, ze wszyscy mają samochód albo prawo
          jazdy ?
          Moze trudno ci w to uwierzyc, ale wciaz zyją i nie najgorzej ludzie,
          którzy nei wozą dupy samochodem - moze z powodów ekologicznych na
          ten przykład.
      • oldbay do xennon 31.12.08, 22:29
        Mam 28 lat i podobne doświadczenia. Niestety. Prędzej uderzę w
        trzydziestkę z uśmiechem i samotnie niż w związku z byle kim.
        I jeszcze niech mi ktoś powie, że mam za duże wymagania.
        -
        oldbay
    • fancypacket Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 18:54
      ja też nie mam, ale ja mam tylko 18 lat...a bliscy już mi to wypominają. od dwóch lat słyszę, żebym wreszcie sobie kogoś znalazła.nonsens!
      mam pasje, sama sobie umiem uzupełnić czas, no dbam o siebie dla siebie, a nie jakiegoś bossa chłopaka, który mi coś każe.
      z reguły nie lubię zasad, może to dlatego właśnie?
      Mam koleżankę, która leci na laski a ma....no właśnie chłopaka, tylko zapewne żeby nikt sie nie dopieprzył...to jest dopiero paranoja....
    • karolina2976 Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 19:23
      A ja jestem sama z powodów religijnych. Mama mojego (byłego już
      chłopaka) nie akceptowała mojego braku wiary. Ciekawa jestem jak
      wielu z z was wezłoby by w związek z ateistą/tką bądź
      agnostkiem/czką? Jak wielu związałoby się z osobą nieochrzczoną?
      • hermina5 Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 19:43
        A co to za róznica?

        Ochrzczeni mają jakiś certyfikat jakosci ISO?

        Uwierz mi, religia była w wypadku tej matki tylko wymówką - to
        raczej ona sma wpłynela na taki a nie inny los waszego zwiazku, a
        twój dupowaty facet nie potrafił sie postawic i wybrał mamusię.
        Szczerze wątpie, aby facet powiedzial dowidzenia swojej kobiecie, bo
        jego matka jest katoliczką ...
        • borru Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 20:29
          Każdy trwały związek to kompromis. Ludzie którzy nie potrafią iść na kompromisy,
          pozbawieni choćby cienia empatii, egoiści, o wysokich wymaganiach wobec innych (
          dla siebie bywają bardziej pobłażliwi)z reguły kończą jako single. Bo nie
          oszukujmy się - singielstwo jest formą porażki społecznej bo każdy normalny
          ludzki osobnik nie jest zaprogramowany na samotność. Przecież największa karą
          dla człowieka jest pozbawienie kontaktów z innymi ludżmi.
          Single oswajają z latami swoja samotność, ba, czasami robią z niej swoja
          filozofię zyciową.
          • hermina5 Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 20:43
            Przecież największa karą
            > dla człowieka jest pozbawienie kontaktów z innymi ludżmi.

            Przepraszam, ale singiel to nie jest osoba, która jest sama jak
            palec na swiecie i nie ma sie do kogo odezwać :)
            Singiel to osoba, która nie JEST w stałym zwiazku, ot i tyle.

            Nie znaczy to jednak, z e nigdy w nim nie była i nie będzie - ot i
            wszystko. Przecież to się zdarza w najrówniejszy sposób - ile znasz
            samotnych matek? Ja dwie. Obie nie były bardzo długo od czasu
            rozstania z ojcem dziecka z nikim. Nazwiesz je singielkami?

            to jakaś nonsensowna potzreba szufladkowania:)

            • borru Re: Moja teoria o singlach 31.12.08, 20:53
              hermina5 napisała:

              > Przecież największa karą
              > > dla człowieka jest pozbawienie kontaktów z innymi ludżmi.
              >
              > Przepraszam, ale singiel to nie jest osoba, która jest sama jak
              > palec na swiecie i nie ma sie do kogo odezwać :)


              Samotność nie polega na tym że sie nie ma do kogo odezwać ale na tym że nie ma
              się z kim dzielić emocjami. Można być przecież samotnym w tłumie ludzi.



              > Nie znaczy to jednak, z e nigdy w nim nie była i nie będzie - ot i
              > wszystko. Przecież to się zdarza w najrówniejszy sposób - ile znasz
              > samotnych matek? Ja dwie. Obie nie były bardzo długo od czasu
              > rozstania z ojcem dziecka z nikim. Nazwiesz je singielkami?
              >
              > to jakaś nonsensowna potzreba szufladkowania:)

              Biedne dzieci tych singielek. Matki dużo zyskały mogąc dzielić się swoimi
              uczuciami z dzieckiem./ Ale dziecko? wyrastając w atmosferze nadopiekuńczości i
              nadmiernego zawlaszczania emocjonalnego przez matkę stanie się jeszcze jednym,
              niedojrzałym emocjonalnie osobnikiem.
              • hermina5 Re: Moja teoria o singlach 01.01.09, 11:06
                >Biedne dzieci tych singielek. Matki dużo zyskały mogąc dzielić się
                swoimi
                > uczuciami z dzieckiem./ Ale dziecko? wyrastając w atmosferze
                nadopiekuńczości

                Po pierwsze - nie wiesz czy te dzieci wyrastaja w atmosfzerze
                nadopiekuńczosci. Gwarantuję, ze całe ich zycie nie skupia sie na
                dziecku i kazdym jego ruchu.

                A po drugie - te kobiey, nie sa same, bo tak. Ich faceci tak im
                " dopieprzyli", ze duzo czasu musi minac zanim w ogóle otwoprzysz
                na jakiegokolwiek człowieka.
                Ja uwazam, z e o wiele wiekszą krzywdę wyrzadziłyby pakując się z
                toksycznego zwiazku, w drugi, kolejny, od reki - a tak robi bardzo
                duzo ludzi.

                Zastanów sie czasem trochę nad motywacją ludzkiego posepowania
                zamaist wydawac wyroki .
                • borru Re: Moja teoria o singlach 01.01.09, 12:31
                  Nie wydaję wyroków- hermino5 , wyrażam tylko swoje zdanie do którego mam prawo.
                  Wkurza mnie skrajny egoizm singli- nic tylko piszą w kółko - ja, moje życie,
                  moja (za przeproszeniem ) pupa.
                  A gdzie odpowiedzialność za innych - chodżby za wspomniane już przez Ciebie
                  dzieci. Uważam że dojrzały i odpowiedzialny człowiek powinien ponosić
                  konsekwencje swojego postępowania- a nie przerzucać je na niczemu nie winne dziecko.
                  Znam taki przykład singielki- kiedyś tam zapomniała się dziewczyna, zaszumiało
                  wino w głowie i owocem okazała się śliczna dziewczynka - Zuzia. Ojciec
                  dziewczynki poczuwał się do odpowiedzialności, uznał ojcowstwo i poprosił matkę
                  dziecka o rękę.
                  "to nie moja sfera, z takim robolem, ja mam większe aspiracje, nie będę niczyją
                  kuchta ani praczką " ...padł cały zestaw argumentów których możesz sobie
                  przeczytać na tym forum. Dziecko wraz z matką wsiąkneło w otchłań wielkiego
                  miasta .Matka dziecka pozwala tylko na jeden kontakt ojcu dziecka z nią -
                  kontakt za pomocą przelewu alimentow na swoje konto.
                  Czy ta singielka jest w stanie zastąpić dziecku normalnie funkcjonującą
                  rodzinę? Kto dał jej prawo do odebrania dziecku ojca?
                  I wreszcie kto zaplaci rachunek za jej skrajny egoizm?

                  Z chęcią zapoznam się z Twoimi opiniami w tej sprawie.
                  • brak-chmur Re: Wiec niech Zuzia z nieodpowiedzialną mamuśką.. 01.01.09, 12:41
                    ....cieszą się obie, bo ja znam takiego "ojca", który od 20 lat nie płaci
                    alimentów w terminie, a dziś też rzuca tylko coś od czasu do czasu na
                    odczepnego, dla komornika.
                    Znam też drugiego, niedoszłego "ojca", który tak zniszczył zdrowie kobiecie
                    wyzwiskami i przekleństwami, że zabił swoje dziecko, zanim przyszło na świat.
                    • borru Re: Wiec niech Zuzia z nieodpowiedzialną mamuśką. 01.01.09, 13:01
                      Chyba nie proponujesz stosowania odpowiedzialności zbiorowej? Ja tylko dałem
                      przykład na to iż singlami są także ludzie uciekający od odpowiedzialności,
                      skrajni egoiści myślący tylko o sobie. Moim zdaniem singielstwo nie nobilituje (
                      jak niektórzy próbują sugerować) ale uważam że jest to margines populacji do
                      którego trafiają osobniki ze żle ukształtowana psychiką i wadliwym systemem
                      wartości.
                      • brak-chmur Re: Wiec niech Zuzia z nieodpowiedzialną mamuśką. 01.01.09, 13:07
                        A ja podałam przykład skrajnej nieodpowiedzialności ( przykład pierwszy) i
                        sadyzmu ( przykład drugi) mężczyzn.
                        Jeśli samotna matka, Twoim zdaniem, znajduje się na marginesie społeczeństwa,
                        gdzie umieścisz powyżej opisanych "ojców"?
                        • brak-chmur Re: A na margineisie.... 01.01.09, 13:13
                          Żadna rozsądna kobieta spodziewając się dziecka, nie zrezygnuje z udziału ojca w
                          jego wychowaniu BEZ WAŻNEGO POWODU.
                          Może mamuśka Zuzi była tak pijana, że nie zdawała sobie kompletnie sprawy z
                          tego, z kim się zadaje? Może ten facet budził jej obrzydzenie, wstręt? Może
                          nadużył jej zaufania i to sprawiło, że straciła do niego sympatię? Może był
                          chory psychicznie?
                          Powodów może być tysiąc.....dlaczego oceniasz postawę kobiety, nie mówiąc o jej
                          motywach?
                          • borru Re: A na margineisie.... 01.01.09, 13:25
                            brak-chmur napisała:

                            > Żadna rozsądna kobieta spodziewając się dziecka, nie zrezygnuje z udziału ojca
                            > w
                            > jego wychowaniu BEZ WAŻNEGO POWODU.
                            > Może mamuśka Zuzi była tak pijana, że nie zdawała sobie kompletnie sprawy z
                            > tego, z kim się zadaje? Może ten facet budził jej obrzydzenie, wstręt? Może
                            > nadużył jej zaufania i to sprawiło, że straciła do niego sympatię? Może był
                            > chory psychicznie?
                            > Powodów może być tysiąc.....dlaczego oceniasz postawę kobiety, nie mówiąc o jej
                            > motywach?

                            Ależ znam tego chłopca- orłem intelektu nie jest ale to solidny, zrównoważony i
                            odpowiedzialny młody człowiek. Co do innych aspektów to się nie wypowiadam bo
                            zwyczajnie nie wiem.
                            Wiem tylko że odpowiedzialność powinna działać w dwie strony. I że często gęsto
                            wygrywa "kobieca wersja" oraz że te zwycięstwo często nie ma nic wspólnego z
                            obiektywną sprawiedliwością.
                            • brak-chmur Re: A na margineisie.... 01.01.09, 13:28
                              Sorry, ale "solidny, zrównoważony i odpowiedzialny młody człowiek" nie
                              wykorzystuje pijanej kobiety(!)
                            • hermina5 Re: A na margineisie.... 01.01.09, 13:38
                              >Ależ znam tego chłopca- orłem intelektu nie jest ale to solidny,
                              zrównoważony i
                              > odpowiedzialny młody człowiek.

                              Ale z tego, co piszesz, to jedyne, co połaczyło tego pana i tą pania
                              to wpadka po alkoholu!
                              Przecież równie dobrze, ci państwo mogli pierwszy raz w zyciu
                              widziec sie na oczy i ruszyć w tango!
                              Czy uwazasz, ze w zwiazku z tym,ta pani miałą zaraz wyjsc za niego
                              za mąz?

                              Oboje z odpowiedzialnoscia nie mieli kompletnie NIC wpólnego- ani
                              ona, ani on.

                              a czesto gęsto dla dziecka jest jednak lepiej , jesli wyrsta w domu,
                              w ktorym RODZICE się kochaja albo choc przyjaznią i lubia, a nie -
                              sa ze soba, bo zmajstrowali dzieciaka i wypada wziac slub.

                              BTW. ojciec jednego z wymienionych w tym watku dzieci , nei dosc, ze
                              nigdy nei zapąłcił ani grosza na swoje dziecko, to jeszcze okradł
                              jego matkę z ostatnich pieniedzy...w UK. Polak, zeby było zabawniej.
                              Ona jego dziecko wychowuje w Polsce, a on ma je w dupie od a do Z ,
                              nigdy nawet nie chciał go zobaczyć...
                              Widać , ze sytuacje sa rózne?

                              • brak-chmur Re:Hermina.... 01.01.09, 13:47
                                Nie dawno weszło nowe prawo ogólnoeuropejskie, na mocy którego można dorwać
                                takiego "ojca" , ale pod warunkiem, że zna się jego obecny adres zamieszkania (
                                co za bzdurne ograniczenie!)
                                • hermina5 Re:Hermina.... 01.01.09, 13:52
                                  Coś słyszałam, ale z tego co wiem, bez rozpisywania sie w nadmiarze
                                  na forum o czyjejś sytuacji, to ona w ogóle nie chce juz nawiazywać
                                  kontaktu, scigać go i odgrzebywać ran - i w sumie się nie dziwię .
                                  Przeszła swoje ichce zajać sie zyciem bez tego człowieka w tle.
                                  • brak-chmur Re:Hermina.... 01.01.09, 13:54
                                    Sorry, ale to też egoizm.
                                    Jej może być ten "tatuś" nie potrzebny i wcale się nie dziwię, ale jej dziecku
                                    będzie potrzebny....zawsze.
                                    • hermina5 Re:Hermina.... 01.01.09, 15:13
                                      Nie wiem, czy będzie potrzebny zawsze, cięzko wg mnie nazwać
                                      egozimem takie zachowanie - to prawie tak,jakby ojcem był gwałciciel
                                      i mówić, z e bedzie on dziecku potzrebny...Sorry, ale ten facet
                                      najpier musiałby zostać przymuszony do badań DNA - tak pocz\uwa sie
                                      do ojcostwa
                                      Podejrzewam, z e ona wreszcie ułozy sobie zycie z innym facetem i to
                                      on bedzie "prawdziwym" ojcem dla dzieciaka.
                                      I myslę, ze tak naprawde bedzie lepeij.

                                      • brak-chmur Re:Hermina.... 01.01.09, 15:18
                                        Sorry, ale myślisz się. Dziecko zawsze będzie czuło potrzebę kontaktu z
                                        biologicznym ojcem. Każdy ma taki etap, kiedy wraca do korzeni.
                                        W przypadku dzieci samotnie wychowywanych przez jedno z rodziców przypada to na
                                        okres dojrzewania i staje się źródłem wielu konfliktów wewnętrznych, czasem
                                        dramatów osobistych.
                                        Rozumiem rozgoryczenie kobiety, możesz mi wierzyć, bo znam ten problem do bólu,
                                        ale dobro dziecka jest nadrzędne....dobro rozumiane głębiej niż sięgają granice
                                        stereotypów.
                                        • hermina5 Re:Hermina.... 01.01.09, 19:27
                                          > W przypadku dzieci samotnie wychowywanych przez jedno z rodziców
                                          przypada to na
                                          > okres dojrzewania i staje się źródłem wielu konfliktów wewnętrznych

                                          Szczerze wtpie, aby przez kolejne 15 lat ta kobieta była sama. Jak
                                          tatus zechce to sam sie znajdzie i przypomini sobie o swoim jak to
                                          mawiał - bachodze . Ona nie ma zadnego obowiazku go szukac , błagac,
                                          prosić - za to ma obowiazek zadbać o ich zycie.
                                          Moj brat wychowuje syna kobiety, z którą jest od 7 lat. I to jest
                                          dlas Kuby prawdziwy ojciec, nie ma co do tego zadnych watpliwosci.
                                        • babazmiasta Re:Hermina.... 02.01.09, 20:22
                                          nie, nie bedzie i nie zawsze. Wierz mi, nie ten co zrobil dziecko,
                                          ale ten ktory je kochai jest wtedy kiedy dziecko go potrzebuje
                                          bedzie dla niego wazny. I jeszcze cos, poczytaj sobie troche o
                                          psychologii dziecka i psychologii rozwojowej, to bedziesz widziala
                                          jaki wplyw na psychike dziecka ma wychowywanie sie w rodzinie z
                                          rodzicami, ktorzy sa ze soba bo musza!?
                                          Samotna matka i singel juz od 3,5 roku!!!
                                          • babazmiasta Re:Hermina.... 02.01.09, 20:25
                                            moja odpowiedz byla oczywiscie do braku- chmur a nie do herminy.
                                    • jab-77 Re:Hermina.... 04.01.09, 03:48
                                      Tak tylko pytam. Skoro "jej dziecku" to do czego. Taki "ojciec" nie jest
                                      potrzebny już nikomu.
                        • borru Re: Wiec niech Zuzia z nieodpowiedzialną mamuśką. 01.01.09, 13:15
                          brak-chmur napisała:

                          > A ja podałam przykład skrajnej nieodpowiedzialności ( przykład pierwszy) i
                          > sadyzmu ( przykład drugi) mężczyzn.
                          > Jeśli samotna matka, Twoim zdaniem, znajduje się na marginesie społeczeństwa,
                          > gdzie umieścisz powyżej opisanych "ojców"?


                          W więzieniu o zaostrzonym rygorze..
                          • brak-chmur Re: Wiec niech Zuzia z nieodpowiedzialną mamuśką. 01.01.09, 13:20
                            Ten pierwszy już dostał wyrok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i to był
                            jedyny okres , kiedy płacił względnie regularnie.
                            Temu drugiemu nikt na świecie nie udowodnił by winy....zbrodnia doskonała.
                            A co do więzień i umieszczania tam wyrodnych ojców , to jestem przeciw
                            utrzymywaniu darmozjadów za nasze ciężko zapracowane pieniądze.
                            Proponowałabym kamieniołomy....na Kamczatce najlepiej.
    • naprawdetrzezwy WoW! Jakie to mądre jest... 31.12.08, 20:36
      Ale mnie ciekawi coś innego:

      powsa676 napisał:
      ^^^^^^^^^

      Czyli facet.


      > sama Zastanawialam spotkalam

      Czyli baba.

      > bo jestem nie atrakcyjan

      Co to jest: nie być atra cyan?
      Jesteś atra magenta?

      > i nie mam psji.

      Nie masz pisi? Zarosła nieużywana?
      • 4g63 Re: WoW! Jakie to mądre jest... 31.12.08, 21:10
        > powsa676 napisał:
        > ^^^^^^^^^

        to automat geniuszu, a automaty nie rozróżniają płci.. czepiasz się jak rzep ogona
        • copywright napiszę o sobie... tak na chwilę 31.12.08, 22:47
          Mam 35 lat. Subiektywne odczucie mówi mi, abym napisał, że wszystko ze mną ok.
          Nie jestem Pittem, Banderasem itd., jednak idąc ulicą odczuwam wzrok kobiet na
          sobie. Wiem kto to Greenaway, Vettriano, Pessoa czy Suzanne Magical Orchestra.
          Nie jestem złym facetem. Mam wiele koleżanek, które tak jak ja pozostają stanu
          wolnego. Wiem czemu tak jest jeśli chodzi o nie. Dlaczego tak jest ze mną?
          Myślę, że w moim przypadku składają się kilka warunków. Po pierwsze: mam córkę,
          która jest dla mnie wszystkim, a jednocześnie daje mi poczucie, że być może nie
          jestem już tak wartościowy. Po drugie: znajomości kobiet podniosły mi na tyle
          poprzeczkę, że wydaje się ona nie do przeskoczenia. Po trzecie: ponoć można
          wyobrazić sobie mnie jako kumpla, jednak nie jako męża. Spędzam sylwestra sam.
          Nie traktuję tej daty jako coś szczególnego. Kwestia nawyku? Być może. Próbuję
          być szczęśliwy, bo wierzyłem kiedyś w taką instytucję jak małżeństwo, jednak być
          może moja nieporadność, inne zapotrzebowania, może niedojrzałość sprawiły, że
          moje życie wygląda jak wygląda. Właściwie skazuję się sam na to wszystko, bo
          gdybym chociaż trochę ustąpił, nie byłoby takiego problemu, problem jednak jest
          w tym, że żyję raz i nie chcę tego życia marnować. Chcę mieć poczucie
          spełnienia. Horacy powiedział carpe diem... kilka wieków później ktoś to
          docenił. Chcę godnie przeżyć swoje życie i znajduję innych rozwiązań przy tych
          myślach i charakterze, które mam. Nie zagłębiam się, ponieważ nie chcę prowadzić
          wywodu, wierzę, że na słowo mi uwierzycie. Nie jestem krystaliczny, jednak nie
          jestem też złym facetem. Nie chcę tak żyć, jednak czasami czuję, że nie
          pozostaje mi nic innego, jak regularne odkładnie z pensji na dom spokojnej
          starości. Czuję się facetem, takim z jajami, jednak czemu przez te wszystkie
          lata poprzeczka urosła tak wysoko? Zagubiłem się w tym wszystkim. Najgorsze jest
          to, że im człowiek starszy, bardziej ciężko mu zrezygnować z pewnych
          przyzwyczajeń i ciężko zaakceptować przyzwyczajenia innych. Im starszy tym
          trudniej o komunikację. Wiem, zawsze są rozwiązania. Choćby takie, że nie
          wyglądam na swoje 35 lat i w związku z tym mógłbym poszukać kobiety, którą
          potencjalnie "wychowałbym". Jednak mam zakodowane, że wolę partnerkę od takiego
          związku, gdzie musiałbym udzielać "lekcji". Jestem singlem z przymusu, nie z
          wyboru, jednak nie mam wyboru... pozdrawiam
        • naprawdetrzezwy Gdy ktoś jest głupi, to nie powinien się z tym obn 01.01.09, 02:04
          osić:

          img291.imageshack.us/img291/6223/picture7gy6.jpg
          To nie automat, a delikwent zakładający konto wybiera płeć...
          ;>>>


          Oczywiście nie rozumiesz?
          Może idź z tym do Goździkowej?
          • 4g63 Re: Gdy ktoś jest głupi, to nie powinien się z ty 01.01.09, 18:45
            wygrałeś, co jednak nie zmienia faktu że się czepiasz jak żep ogona
    • nikt.wazny.nowy.nick Re: a teraz Moje zdanie o Singlach 31.12.08, 22:40
      nie oszukujmy sie, prawie 25 wiosen, 1-2 krotkie znajomosci (nawet nie zwiazek !!!)

      dlaczego ???

      ano dlatego, ze:

      brzydalem nie jestem, mam twarz poludniowa, uprawiam sporty, zdrowo sie odzywiam, itd... mam duzo zainteresowan.

      ale... jak poznaje kogos, w kim momentalnie bym sie zakochal (czyli chemia) to niestety NIE UMIEM (NIE POTRAFIE) tej osoby co do siebie przekonac. natomiast MNIE chca takie kobiety, ktore W OGOLE mi nie odpowiadaja... i co ja mam biedny moze dac im szanse, zeby sobie zwiekszyc statystyke i doswiadczenie zyciowe ?

      przeciez to bez sensu...

      sluchalem juz rad typu "daj jej szanse a ta szara myszka zamieni sie w ksiezniczke dla CIebie"

      a gó..o prawda. nie bede dawal szansy jak ja nic do takiej szarej myszki nie czuje nawet.

      podsumowujac: ja jestem nie-brzydki i chce niebrzydka kobiete ale nie potrafie jej zdobyc za kazdym razem a MNIE chca same brzydule i takie-sobie (czyli takie co mi sie nie podobaja). AS SIMPLE AS THAT.
    • nikt.wazny.nowy.nick Re: a teraz Moje zdanie o Singlach 31.12.08, 22:40
      nie oszukujmy sie, prawie 25 wiosen, 1-2 krotkie znajomosci (nawet nie zwiazek !!!)

      dlaczego ???

      ano dlatego, ze:

      brzydalem nie jestem, mam twarz poludniowa, uprawiam sporty, zdrowo sie odzywiam, itd... mam duzo zainteresowan.

      ale... jak poznaje kogos, w kim momentalnie bym sie zakochal (czyli chemia) to niestety NIE UMIEM (NIE POTRAFIE) tej osoby co do siebie przekonac. natomiast MNIE chca takie kobiety, ktore W OGOLE mi nie odpowiadaja... i co ja mam biedny moze dac im szanse, zeby sobie zwiekszyc statystyke i doswiadczenie zyciowe ?

      przeciez to bez sensu...

      sluchalem juz rad typu "daj jej szanse a ta szara myszka zamieni sie w ksiezniczke dla CIebie"

      a gó..o prawda. nie bede dawal szansy jak ja nic do takiej szarej myszki nie czuje nawet.

      podsumowujac: ja jestem nie-brzydki i chce niebrzydka kobiete ale nie potrafie jej zdobyc za kazdym razem a MNIE chca same brzydule i takie-sobie (czyli takie co mi sie nie podobaja). AS SIMPLE AS THAT.
    • wikal Re: Moja teoria o singlach 01.01.09, 13:45
      "Posumowujac: Singlami sa Ci, ktorzy sa malo ciekawymi ludzmi pod
      wzgledem fizycznym oraz maja najczesciej cechy nie lubiane u ludzi.
      Mam racje? "
      Ani trochę, ani trochę. Jest wręcz odwrotnie. Znam brzydactwa mające
      atrakcyjnych partnerów, tępe sekutnice posiadające przystojnych i
      dobrych mężów, koszmarne, wiecznie niezadowolone z życia marudy
      posiadające przebojowych i optymistycznych partnerów itd.. Ogólnie
      rzecz biorąc nie ma reguły. Ale najczęściej singlami pozostają
      właśnie osoby atrakcyjne fizycznie, bardzo inteligentne i robiące
      karierę - albo odwrotnie - przysięgli domatorzy, którzy w czasie
      wolnym nie chodzą, nie szukają... Wynika to trochę z braku czasu,
      ale głównie ze strachu tej drugiej strony. Bo nikt tak naprawdę nie
      chce mieć partnera mądrzejszego, ładniejszego i lepiej zarabiającego
      od siebie. Tacy zawsze onieśmielają i budzą kompleksy. Dlatego
      przebojowy mężczyzna rzadko wybierze dorównującą sobie inteligencją
      piekną partnerkę. Zawsze będzie wolał troche brzydszą i głupszą,
      którą można się pochwalić, ale jednocześnie można zachować przewagę
      w związku. Kobieta przebojowa tak samo - poprowadzi do ołtarza
      głupszego od siebie, o ile oczywiście ten sie nie połapie, bo wtedy
      zwieje, a ona zostanie singlem. To może nieco karkołomna teoria, ale
      mocno się sprawdza, choć jak napisałam, nie ma ostatecznych reguł.
      • copywright Re: Moja teoria o singlach 01.01.09, 23:24
        W moim przypadku się nie sprawdza. Nie mam nic przeciwko inteligentniejszej
        kobiecie czy więcej zarabiającej. Jest do czego równać, lubię wyzwania. Bardziej
        zależy mi na tym, aby iskrzyło. Ogólnie jednak sporo racji w słowie Twym.
    • skrzydlate Re: Moja teoria o singlach 02.01.09, 15:42
      nie
      bo

      singlami bywaja osoby:
      - które nie chca sie wiązac powazniej, bo cos stoi na przeszkodzie
      - nie umieją, bo sie nie zdążyły nauczyć, albo nie miały od kogo,
      - maja jakis powazny problem, albo maja jakies opowazniejsze zadanie do
      odrobienia w tym zyciu w kwestii emocji i uczuc
      - jeszcze nie trafily na te jedyna osobę

      wszystkiego dobrego w Nowym Roczku :-)
    • maamamija Błędna :) 02.01.09, 21:28
      W tej grupie sa bardzo różni ludzie. A z moich obserwacji wynika, że największe
      powodzenie ma przeciętność. Ludzi przeciętnych jest najwięcej i najłatwiej jest
      im dobrać się w pary. O wiele trudniej jest tym, którzy sa wyjątkowo nieciekawi
      jak i tym, którzy sa wyjątkowo ciekawi i atrakcyjni. A tak :) Ci zwykle mają
      poczucie swojej wartości i wymagania a ponieważ jest ich mniej..
      Mam koleżankę, kobietka lat 39, naprawdę ładna dziewczyna, szczupła, zgrabna,
      wykształcona, bardzo miła, uczynna i ..sama. Masz na to jakieś wyjaśnienie?:)
      Nie wszystko jest takie proste jak 2x2.
      • plisowanka Re: Błędna :) 17.01.09, 14:35
        maamamija napisała:

        > W tej grupie sa bardzo różni ludzie. A z moich obserwacji wynika, że największe
        > powodzenie ma przeciętność. Ludzi przeciętnych jest najwięcej i najłatwiej jest
        > im dobrać się w pary. O wiele trudniej jest tym, którzy sa wyjątkowo nieciekawi
        > jak i tym, którzy sa wyjątkowo ciekawi i atrakcyjni.

        Akukrat tym bym się nie przejmowała. O ile człowiek atrakcyjny w razie czego bez problemu może się sprowadzić do poziomu przeciętności (przez np. źle dobraną fryzurę), o tyle temu przeciętnemu czy też brzydkiemu trudniej się wykreować na atrakcyjnego.
    • a.m.awaria Re: Moja teoria o singlach 02.01.09, 21:59
      Podpucha z tym postem - niemniej jednak udało się sprowokować do dyskusji :]
    • 0karola Re: Moja teoria o singlach 02.01.09, 22:28
      mozliwe
      ja jednak na brak zainteresowania ze strony facetow nigdy nie
      narzekalam niestety zaden mi nie pasowal na przyszlego meza ani
      ojca.Taki pech ze nie znalazlam(jeszcze?)nikogo wartego zachodu i
      poswiecej,kompromisow no i milosci ;)Moja teoria jest taka ze
      singlami sa ci wymagajacy albo majacy pecha :/
    • tapatik Nie zgadzam się. 03.01.09, 20:44
      Zauważ, że osoby, które są sparowane w którymś momencie życia też były singlami.
      Co się zmieniło, że przestały nimi być? Spotkały na swojej drodze innego singla
      (z reguły) i zdecydowały się związać z nim.

      Gdyby Twoja teoria była prawdziwa, to niektóre osoby ZAWSZE były by singlami, a
      niektóre powinny być w takim razie zawsze w związku.
      • ryganta A ja sie zgadzam 04.01.09, 15:32
        tapatik napisał:

        > Gdyby Twoja teoria była prawdziwa, to niektóre osoby ZAWSZE były
        by singlami, a
        > niektóre powinny być w takim razie zawsze w związku.

        I ja sie z tym zgadzam.
        • tapatik Re: A ja sie zgadzam 04.01.09, 18:34
          ryganta napisał:

          > tapatik napisał:
          >
          > > Gdyby Twoja teoria była prawdziwa, to niektóre osoby ZAWSZE były
          > by singlami, a
          > > niektóre powinny być w takim razie zawsze w związku.
          >
          > I ja sie z tym zgadzam.

          Wiesz, osobę, która nigdy nie była w związku to ja mogę sobie jeszcze wyobrazić,
          ale osoby, która zawsze jest w związku to już nie.
    • margie Re: Moja teoria o singlach 03.01.09, 21:54
      nieprawda. Uogolniasz.
    • clarissa3 Re: Moja teoria o singlach 04.01.09, 19:02
      powszechnie wiadomo ze najszybciej za maz wychodza szare, latwe do
      sterowania, myszki z duzym biustem.
      • tapatik Re: Moja teoria o singlach 05.01.09, 19:07
        clarissa3 napisała:

        > powszechnie wiadomo ze najszybciej za maz wychodza szare, latwe do
        > sterowania, myszki z duzym biustem.

        Pierwszy raz słyszę. :-)
    • camel_3d george clooney dopiero teraz sie ozenil:) 05.01.09, 09:07
      ale moze w koncu wybielil zeby i znalazl pasje:)
      • jchlebowska Re: george clooney dopiero teraz sie ozenil:) 05.01.09, 15:24
        wcale się nie ożenił, nie jesteś na czasie ;)
        • oliw-ka84 Re: george clooney dopiero teraz sie ozenil:) 05.01.09, 16:20
          Spieszy się mi więc nie przeczytałam konca dyskusji ale jezeli
          chodzi o mnie i o single to sądze że niekoniecznie ludzie są
          singlami bo są brzydcy i mają zrąbane charaktery. Może ktoś na
          prawde ma pokoli w głowie i wie że nie nadaje się do związków i nie
          chce się z nikim wiązać dla jego dobra. Pozatym sądze że ludzie
          coraz częściej sami wybierają samotność.
          • linuska Re: george clooney dopiero teraz sie ozenil:) 14.01.09, 23:34
            Próbowałam kiedyś związku z rozsądku - rzygać mi się chciało na widok kolesia,
            mimo, że był fizycznie atrakcyjny. Nie przełamałam się, żeby się z nim przelizać
            natomiast facet, który mi się podoba jako facet po prostu..hmm mogę go ujeżdżać
            do świtu.
    • chiquita_79 Re: Moja teoria o singlach 15.01.09, 12:45
      „Ciekawa" teoria... niestety moim zdaniem bardzo niesprawiedliwa dla
      dużej części singli. Jestem osobą z zainteresowaniami, poczuciem
      humoru a do tego niebrzydką a jednocześnie żyję sama.
      Nie jest to kwestią wyboru bo chciałabym mieć przy sobie bliską
      osobę ale w pewnym wieku i po kilku związkach człowiek szuka bardzo
      konkretnej osoby, z którą zwiąże sie na dobre i złe. A to nie jest
      proste - i zanim tą drugą połówkę odnajdziemy bardzo często przez
      długi czas pozostajemy singlami. I nie dlatego że jesteśmy "nudni i
      brzydcy"...

      Oczywiście osoba ciekawa, z zainteresowaniami z większym
      prawdopodobieństwem zwróci na siebie uwagę ewentualnego partnera niz
      osoba nudna. Sama miewam kompleksy natury mentalnej. Jednak trzeba
      sobie uświadomić ze wszyscy je mamy - płeć przeciwna również.
      Spokojny i cichy facet bez zainteresowań nie będzie się rozglądał za
      przebojową modelką tylko znajdzie szarą myszkę, z którą będzie wiódł
      spokojne życie nie wpędzając sie w większe kompleksy.

      W myśl starego powiedzenia "Każda potwora znajdzie swego amatora"
      chciałam obalić twoją teorię. Zapraszam przy okazji na blog
      singielki, w którym moze znajdziesz coś dla siebie
      odmiennosc-mysli.bloog.pl/
    • Gość: Single są cool Re: Moja teoria o singlach IP: *.cdma.centertel.pl 07.06.09, 23:44
      Stanowczo sie z tobą nie zgadzam...... Żywym dowodem na obalenie twojej teorii jestem ja.... Jestem typową singielką i jestem nia bo po prosty chcę, mimo to iż wielu chłopców pytało mnie o chodzenie. Dla singli ważna jest niezależność. J np lubię poflirtować z chłopcami, jednak nigdy się nie angażuję i w odpowiednim momencie daję chłopakowi kosza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka