ewikom
06.11.03, 18:21
Dzisiaj już nie wytrzymałam nerwowo. Kolejny telefon od pacjentki, która chce
zapisać całą rodzinę do lekarza. Tłumaczę jak mi szef kazał że musi mieć
skierowanie na konsultację, a nie na leczenie od razu bo nie będzie przyjęta -
pierwszorazowy pacjent trafia najpierw na konsultację do lekarza specjalisty
a on decyduje czy dana osoba będzie dalej leczona czy nie. Tak mówię jak
oczekują ode mnie tego w pracy. A pacjentka swoje: że lekarz rodzinny dał jej
skierowania na leczenie i innego nie da. Zapisłałam jak należy na termin całą
trójkę z rodziny, ale nie wytrzymałam kiedy po raz drugi jej tłumaczyłam że
musi mieć skierowanie na konsultacje a nie na leczenie. Pacjentka zaczęła mi
opowiadać historię intymną o śmierci swojej siostry i ... wtedy już nie
wytrzymałam psychicznie. Powiedziałam jej że nie będę słuchać historii jej
życia. Żuciła słuchawką. Zadzwoniła zaraz po raz drugi bo myślała, że nie
zapisałam jej dzieci do lekarza i nawymyślała mi, że nie powinnam pracować w
rejestracji! Wyrzucała z siebie cały potok innych słów których nie będę
przytaczała, a ja jej po raz trzeci tłumaczę jakie powinna mieć skierowanie
bo tak wymagają odemnie tego w pracy. Dłużej nie zniosę tych durnych
przepisów. Pacjenci!!!! Czy wy w końcu zrozumiecie, że my średni personel
medyczny jesteśmy tylko marionetkami w rękach tych, którzy trzymają nad nami
władzę. Dlaczego się na nas wyżywacie. Ja naprawdę się z tym źle czuję. Nie
wiem co mam zrobić, bo dłużej tego nie zniosę. Ciągle ludzie mają do nas
pretensje, to my musimy wysłuchiwać najgorszych obelg. Przecież to nie my
jesteśmy odpowiedzialne za cały ten bałagan w służbie zdrowia. Czy niektórzy
ludzie nie widzą co się w kraju dzieje, żyją z głową w chmurach. Proszę
czytelników forum o zabranie głosu w tej sprawie. Będę wdzięczna za rady jak
razdić sobie z agresją w pracy.