mgielka10
28.11.03, 17:33
Mija mi wlasnie drugi tydzien urlopu. Pierwszy spedzilam dosc aktywnie,
natomiast drugi tydzien poswiecilam glownie na czytanie ksiazek o tematyce
duchowej(brzmi patetycznie ale niech tam). 4 takie ksiazki.
Taki zreszta cele postawilam sobie na samym poczatku urlopu: nadrobic
zaleglosci w czytaniu, medytowac, pobiegac, dokonczyc rozpoczety projekt z
pracy (na ktory w normalnych okolicznosciach nigdy nie mam czasu) itd. itp.
Planow tego typu mialam duzo. Zrealizowalam moze z 10%. Wlasciwie to
przeczytanie tych ksiazek bylo priorytetowa sprawa przed innymi. Moze dlatego
niczym innym sie nie zajelam. Urlop sie konczy, a ja czuje niedosyt, zal do
siebie.
Ale to nie wszystko.
Najgorsze jest to ze czuje juz od dwoch dni wewnetrzny niepokoj. Nie moge
spac, nic mi sie nie chce. Boje sie powrotu do pracy. Nie widze wyjscia dla
siebie. Zle jest mi wszedzie.
Nigdy nie bylam za szczesliwa i za spokojna. Ale to co sie teraz ze mna
dzieje jest calkowicie niezrozumiale.
Nie wiem co ze soba zrobic. Jestem taka roztrzesiona ze mam ochote wyskoczyc
z okna.
Pomozcie mi.