Dodaj do ulubionych

Testosteron

09.04.09, 21:23
Chciałbym napisać o tej obłudnej piosence "Testosteron", która jest
synonimem kobiecej sprzeczności.
Ile ja to razy przeżyłem, kiedy dziewczyny mówiły mi, że jestem
miły, sympatyczny itp, itd jednocześnie dając do zrozumienia, żebym
sobie za wiele nie obiecywał, bo do "tych" rzeczy wolą innych
facetów.
Nie potrafię poruszać się po sprawach damsko-męskich, ponieważ
nigdy nie wiem czy dziewczyna raczej daje mi do zrozumienia żebym
się bujał dlatego że jest przyzwoitką czy dlatego że jej
nie "kręcę". Do tego mam skłonność do idealizowania
tych "przyzwoitek" i potem jestem rozczarowany (często będąc
zakochany), bo okazuje się, że one wcale nie są święte i potrafią
być konkretne wobec facetów, którzy im się podobają.
Z tego wszystkiego mając 32 lata czuję się jak dzieciak, bo mam
poczucie, że gra toczy sie obok mnie, gdzie dorośli odprawiają swoje
godowe tańce pełne hipokryzji, a ja jak ten głupi, naiwny, mały
dzieciak pałętam się pod nogami i nie mam tam wstępu i stoję za
zamkniętymi drzwiami.
Jestem bardzo subtelny i delikatny, nie cham, mam poczucie humoru,
jestem elokwentny, mam bajer, jest fajnie ale mam poczucie, że ta
moja delikatność płoszy i wolałbym być "chamem ze sztachetą w ręku"
i wiem, że często obserwując wybory kobiet dziwię się, że wybierją
palantów, którzy nie umieją sklecić jednego zdania! Ileż ja się jako
nastolatek gdy rówieśnicy rwali dziewczyny nawstydziłem ZA NICH ,za
to że ich gadka-szmatka mierziła mnie, ale o dziwo była skuteczna!
Liczy się tylko Testosteron i męska tępa siła. Jestem czasem bardzo
załamany bo dochodzi do mojej mózgownicy, że więcej bym zdziałał w
tej damsko-męskiej materii gdybym był prostym ciołkiem, który idzie
z przysłowiowym h...em w garści przez miasto i mówi: "w co by tu
włożyć panowie, w co by tu włożyć". Nie potrafię podchodzić do seksu
w czysto "ochotny", przygodowy sposób, jestem wrażliwy i empatyczny,
zaraz mnie interesuje co dziewczyna ma w głowie, o czym myśli, co
czuje. Często chcę się tylko przyjażnić (gdy ona jest mężatką) ale
dostrzegam niechęć i całe moje dobre intencje są zupełnie nie
potrzebne bo inny koleś, który od razu do tej samej kobiety uderzy
prosto i konkretnie będzie miał lepszy poziom relacji i zażyłości
(niekoniecznie rozumianej jako seks). Jestem głupi że się tak
interesuję nimi jako istotami ludzkimi (w całym ich
człowieczeństwie) zamiast widzieć w dziewczynach laseczki-samiczki
do wyrwania i załozyć wobec nich najprostszy sposób zainteresowania
t.j "co ona ma pod sukienką".
Jest to dla mnie okropne...żle się z tym czuję. Dotyka to moich
naajgłębszych pokładów mojej wrażliwości i burzy fundamenty mojego
rozumienia relacji między kobietą a mężczyzną. Kobiety wolą w
gruncie rzeczy Tesrosteron, a potem gderają o tym jacy ci faceci są
nie czuli i oskarżają sobie testosteron puszczając przez łzy Kayah.
Obłuda!!! Chcieliście ciołków to sobie teraz płaczcie.
Czekam na pytania, bo mogę więcej napisać...Mam tyle żalów
Obserwuj wątek
    • niebieskoszary Re: Testosteron 09.04.09, 21:28
      a co to jest za piosenka testosteron?
    • gadagad Re: Testosteron 09.04.09, 21:31
      Nie byłam w stanie przeczytać.Skróć.1.Jaki jestem- jedno zdanie.2. Czego
      oczekuję - jedno zdanie.3. Konflikt z rzeczywistością - jedno zdanie.
      • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 09.04.09, 21:39
        No cóż... Napisałem to co napisałem i już! Wiem, że mocno
        zagęściłem temat i można by go wysnuć na kilka wątków, ale starałem
        się być właśnie konkretny zarazem zachowując emocjonalny ton. Mam
        nadzieję, że będę zrozumiany...
      • niebieskoszary w skrocie 09.04.09, 21:49
        w skrocie - www.youtube.com/watch?v=PGEULzUJO1Q

        POETA
        Dlatego, ze powiedzmy w kazdym takim odczycie... Jak robie przewaznie w swoim
        gronie... Mam swoja ofiare, która... Po pewnym czasie jest zalamana
        absolutnie... Nawet dochodzi do pewnej... Ekstazy nerwowej.
        INSTRUKTOR KO
        Jakiej?
        POETA
        Ekstazy nerwowej.
        INSTRUKTOR KO
        Yyyy... Gdzie?
        POETA
        Na odczycie. Na odczycie.
        INSTRUKTOR KO
        Aha.
        POETA
        Kosztuje mnie to sporo zdrowia.
        INSTRUKTOR KO
        Kosztuje to pana sporo zdrowia.
        POETA
        Tak... Tak mnie... Taka... Taka
        Powiedzmy ja...
        INSTRUKTOR KO
        Panu weszlo w krew?
        POETA
        ...chce wejsc w zycie ludzkie, chce znac ich troski.
        INSTRUKTOR KO
        Eche...
        POETA
        Po prostu jakos... Jakos zapom... Wlasnym powiedzmy... Wlas... Wlasnym pisaniem
        zapobiec
        INSTRUKTOR KO
        Tak.
        POETA
        Jakims kataklizmom powiedzmy. Czy... Czy... Czy nawet moralnej... Moralnemu
        upadkowi.
    • fash.ion.victim Re: Testosteron 09.04.09, 21:31
      Ojej.Co by Ci tu napisac?
    • wichrowe_wzgorza Re: Testosteron 09.04.09, 21:46
      jestemsobiemalymis napisał:

      Jestem czasem bardzo załamany bo dochodzi do mojej mózgownicy, że więcej bym
      zdziałał w tej damsko-męskiej materii gdybym był prostym ciołkiem, który idzie
      z przysłowiowym h...em w garści przez miasto i mówi: "w co by tu włożyć
      panowie, w co by tu włożyć".


      ten fragment mnie rozczulił, bo wywołał uśmiech. Pokaż te jaja, znaczy nie
      namawiam Cie do ekshibicjonizmu, mam na myśli jaja charaktelologiczne ;D
      najwyraźniej je masz! :))))

      Mylisz się, że chamstwem i prostactwem dotrze się do Kobiety. I powiem Ci
      jeszcze, ze wcale nie zdziwiłabym się, gdybyś spotykając Tę jedną jedyną
      boginkę:))) uciekał i olewał ją z niedowierzania. Znasz się na tyle, by zapewnić
      tu wobec wszystkich, że nie?
      Teksty piosenek nie mówią jedynych prawda, co więcej - takich prawd jedynych
      jest niewiele i trzeba ich szukać, doświadczając.

      • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 09.04.09, 22:34
        Tyle wątków mi się tłucze po głowie!
        Mój post jest może trochę prowokacyjny, nie chciałbym generalizować,
        ale moje doświadczenia są negatywne. Może wsadzam kij w mrowisko,
        ale niech tam!
        Oczywiscie że mam jaja ,fizycznie i charakterologicznie :), ale mam
        wystarcające wyczucie obciachu i nie chciałbym by latanie z
        przysłowiowym.... w garści było w XXI wieku jedynym skutecznym
        sposobem na "dobór naturalny dzikich". Tyle wieków cywilizacji a tu
        nic! Mam poczucie uczestnictwa w tarłowisku. Pewnie , może to moja
        obsesja? Ale dzisiaj mam wisielczy humor :(
        Nie lubię kultury Macho. Jestem facetem ale nie lubię facetów w ich
        stereotypowym wydaniu! Mam wiele pierwiastków żeńskich w swoim
        charakterze (który zresztą bardzo cenię), ale kobiety interesują się
        raczej męskimi cechami. Chyba najbardziej udałaby mi się przyjażń z
        lesbijką ;D
        Jestem normalny, mam raczej dobre wyczucie sytuacji i intuicję i to
        chyba Swiat wydaje mi się nienormalny. To temat rochę zawiły, bo
        dotyka spraw związanych z wychowaniem i wchodzeniem w dorosłość z
        idealizmem ,który trzeba stępić i pójść na kompromis. Nigdy nie
        miałem buntu młodzieńczego bo dla mnie to jest bufonada i
        kabotynizm, ale nie wyrzucając z siebie moich własnych konfliktów i
        zawiedzeń, skryłem w sobie całą moją wrażliwośc i dosyć długo
        wchodziłem w dorosłość. Jestem trochę nietypowy bo raczej
        niewierzący (przynajmniej nie jestem wierzący w polskim rozumieniu
        tego słowa),ale konserwatywny. Dojrzewając do dorosłości wyrabiałem
        sobie przenikliwość, inteligencję i humor starając się jakoś
        pogodzić z rzeczywistością ,ale mam takie chwile kiedy mówię
        dość ,bo ile razy jeszcze mam rezygnować z czegoś co sam uważam za
        istotne i ważne! No ile jeszcze mam siebie stępić, żeby się
        dostosować?
        • lofbergs.lila Re: Testosteron 09.04.09, 22:46
          Przyjaznie sie z takim mezczyzna ( a nie jestem lesbijka)
          od pietnastu chyba juz lat
          wspaniale sprawdza sie w roli
          meza i ojca
          jesli to, co piszesz to prawda
          to tylko zalety
          jedynie ten brak buntu, ktorego moj przyjaciel
          rowniez nie przechodzil
          czasem sie odzywa w nim
          ale do tego, czyli wariactw nieszkodliwych
          do wysluchania
          ma mnie i jeszcze dwie inne osoby
        • wichrowe_wzgorza idealizm 10.04.09, 21:43
          jestemsobiemalymis napisał:


          > Nie lubię kultury Macho. Jestem facetem ale nie lubię facetów w ich
          > stereotypowym wydaniu! Mam wiele pierwiastków żeńskich w swoim
          > charakterze (który zresztą bardzo cenię), ale kobiety interesują się
          > raczej męskimi cechami. Chyba najbardziej udałaby mi się przyjażń z
          > lesbijką ;D

          Może wystarczy z silną kobietą?

          > Jestem normalny, mam raczej dobre wyczucie sytuacji i intuicję i to
          > chyba Swiat wydaje mi się nienormalny.

          Swiat wydaje się nienormalny, bo widzisz, każdy sobie tam "dorasta" w swoim
          tempie i otoczeniu. Każdy też doświadcza czego innego, choć wszyscy zmierzają ku
          tym samym ideałom, łatwiej lub trudniej poddając się, wybierając drogę na skróty.

          To temat rochę zawiły, bo
          > dotyka spraw związanych z wychowaniem i wchodzeniem w dorosłość z
          > idealizmem ,który trzeba stępić i pójść na kompromis.

          Pamiętasz, jak Mały książę błąkał się po sąsiednich planetach? Sporo zobaczył,
          dużo się dowiedział, dopiero tam, gdzie poznał "inność" nauczył się przyjaźni.
          Słuchając innych, całkiem innych niż on. Podczas tej drogi zrozumiał także,
          dlaczego jego róża, o której na śmierć zapomniał, widząc tysiące ich na Ziemi,
          jest dla niego ważniejsza niż inne. My podobnie odkrywamy, a jeśli uda się
          ochronić wrażliwość, może szybciej o takie odkrycia...
    • gadagad Re: Testosteron 09.04.09, 22:30
      I tak, wciąż twój tekst jest dla mnie nie do przeczytania.Co o czymś świadczy,bo
      ja czytam bardzo dziwne teksty.To przynajmniej spróbuj napisać jakie jest twoje
      wyobrażenie kobiety,z którą mógłbyś być.
      • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 09.04.09, 23:31
        Nie sądzę by to co piszę było niezrozumiałe...
        Może jest w tych moich postach wyczuwalne odbieganie od tematu i
        manewr oskrzydlający :) ...i to jest słuszne odczucie ,bo za moim
        rozgoryczeniem stoi konkretna historia (jedna z kilku), która/e
        skutecznie wybiła mnie z rytmu i nie wiem co robić? Nie chcę
        opowiadać szczegułów mojego rozgoryczenia!
        Byłem u psychiatry bo może rzeczywiście to ja jestem nienormalny,
        ale już więcej nie pójdę! Stopień inteligencji i wnikliwości tej
        pani "doktór" na poziomie rozwiązywaczy krzyżówek! Zresztą zwykle
        chodzą tam ludzie po L-4.
        Nie wiem gadający gadzie o czym mają świadczyć moje (zawiłe??)
        posty!
        Moje wyobrażenie kobiety? Hmm...Powinna mieć w sobie taki dar
        zaczarowywania chwili by z prostej sytuacji zrobić magiczny moment.
        Umiejętność podtrzymywania uczucia, odtwarzania go poprzez rozmowę,
        żart, przekorę,swadliwość, Zdarza mi się spotkać takie błyskotliwe,
        inteligentne, z którymi rozmawia mi się świetnie, nawet flirtownie,
        widzę uległość w oczach maślanych patrzących z wdzięcznością (nie
        pozwalam sobie na zbyt dużo-jestem dzentelmen :). Sa to zwykle
        kobiety w których wyczuwa się duży potencjał emocjonalny (i
        seksualny) nie do końca zagospodarowany przez partnerów, mężów.
        Jedna z takich Kobiet na której przyjażni bardzo mi zależało tak się
        płoszy przy mnie, że mnie unika! Powiedziała żebym się od niej
        odczepił bo ma męża i dziecko! A nic jej nie proponowałem! Była
        zdziwiona dlaczego nie...Może to moje delikatne podejście powoduje
        że się trochę emocjonalnie angażują i czują się niepewnie w swoich
        związkach więc boją się bo chcą żyć w stabilizacji? A ja nie jestem
        człowiek-buldożer! Nie właże w butach! Ale z drugiej strony niektóre
        kobiety nie odmawiają sobie przygody jeśli nie burzy to ich
        związków, konwenansów i nie angażuje emocjonalnie i wtedy wolą
        trzymać kontakt z "Testosteronami", którzy zagospodarują ich
        potencjał seksualny, a ja jestem taki pan-psycholog do pogaduszek!.
        Kobiety w gruncie rzeczy lubią jak się je rwie ostro byleby to robić
        dyskretnie. Dyskrecja najważniejsza!
        • gadagad Re: Testosteron 10.04.09, 00:12
          Lepsze.Ale to jest mentalność twórcy. Gdzie ty taką kobietę znajdziesz?
          • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 00:29
            Bez wątpienia mam artystyczną duszę. Nawet jeśli dla Ciebie mój
            sposób pisania wydaje się nieco zawiły to jest to cecha i sposób
            mojego odczuwania i opisywania świata. Mentalność twórcy? Dlaczego
            nie? Wiem, wiem zaraz zaczniesz mówić o despotycznych cechach, które
            każą ulepić dla mnie kobietę z takiej samej gliny jak ja, ale kto w
            dzisiejszych czasach jest naprawdę sobą???
            Tyle rzeczy przez nas przepływa zostawiając w nas ślad lub
            przechodząc obojętnie, że nigdy nie wiadomo jak wpłynie na nas ta
            kobieta, ten mężczyzna! Ludzie się od Siebie wzajemnie zarażają,
            inspirują, nakręcają, zmieniają się! Znam kilka dziewczyn, które się
            zmieniły pod moim wpływem. Mieć wpływ na czyjąś osobowość do dużo!
            Zdarzają się dziewczyny zahukane, które wiedzą bardzo mało o
            facetach a zarazem jest w nich wielki potencjał do zagospodarowania,
            są niedokształtowane, wziąść taką i ulepić z niej prawdziwą zmysłową
            kobitkę ,która będzie miała w sobie zabójcze błyśnięcia to zadanie
            dla artysty!
            • gadagad Re: Testosteron 10.04.09, 00:45
              Twój tekst był, dla mnie, jedynie nie czytelny, bo ..., jak jesteś mądry,to
              wiesz z jakich nawarstwień go stworzyłeś.Teraz akurat coś o swoim pragnieniu
              mocy powiedziałeś.Mnie to nie straszy,a despotyzm jest dla maleńkich,może coś
              stworzysz, może sam spłoniesz w swoim pragnieniu.
            • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 03:01
              a wiec chcialbys posiasc raczej dusze niz cialo kobiety (pozostajacej w zwiazku
              z kims innym)? i dziwisz sie, ze realizacja twojego pragnienia jest trudna?
              moze twoj blad polega na tym, ze przy calej swej przyjazni do kobiet, nic
              fizycznego im jawnie nie oferujesz? tym samym, kobiete ' niedoksztalowana'
              stawiasz w kiepskim polozeniu - pokochac ciebie, tobie oddac dusze, lecz ciebie
              nie pragnac, na ciebie w przyziemnym wymiarze zycia nie liczyc. najlepszy uklad
              dla ciebie to chyba taki, w ktorym kobieta pieprzy sie z obecnym partnerem i z
              nim wychowuje dzieci, buduje domy, kupuje pralki itp bzdety, tobie bedac poddana
              duchowo, kochajac ciebie. sa kobiety sklonne zaspokajac swoje potrzeby
              emocjonalne poza zwiazkiem, ktory sluzy osiaganiu celow materialnych,
              'doczesnych'. szukaj, a znajdziesz, szczegolnie wsrod ' dojrzalych wiekiem'
              kobiet. mlodsze, mniej zrezygnowane raczej poszukaja/ poczekaja na kogos, kto da
              im przynajmniej nadzieje na to, ze 'przejmie' je w calosci.
              'niektóre kobiety nie odmawiają sobie przygody jeśli nie burzy to ich
              związków, konwenansów i nie angażuje emocjonalnie i wtedy wolą
              trzymać kontakt z "Testosteronami", którzy zagospodarują ich
              potencjał seksualny'
              i nie dziw sie, ze dla nich tylko do pogaduszek sie nadajesz - one nie
              potrzebuja juz 'doksztaltowania', 'zagospodarowywania' itp przejawow zewnetrznej
              wobec nich fantazji czy woli. one juz sa tym, co ty niby mialbys z nich zrobic.
              • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 12:42
                rzeka.suf napisała:

                > a wiec chcialbys posiasc raczej dusze niz cialo kobiety
                (pozostajacej w zwiazk
                > u
                > z kims innym)? i dziwisz sie, ze realizacja twojego pragnienia
                jest trudna?
                > moze twoj blad polega na tym, ze przy calej swej przyjazni do
                kobiet, nic
                > fizycznego im jawnie nie oferujesz? tym samym, kobiete '
                niedoksztalowana'
                > stawiasz w kiepskim polozeniu - pokochac ciebie, tobie oddac
                dusze, lecz ciebi
                > e
                > nie pragnac, na ciebie w przyziemnym wymiarze zycia nie liczyc.
                najlepszy uklad
                > dla ciebie to chyba taki, w ktorym kobieta pieprzy sie z obecnym
                partnerem i z
                > nim wychowuje dzieci, buduje domy, kupuje pralki itp bzdety, tobie
                bedac poddan
                > a
                > duchowo, kochajac ciebie. sa kobiety sklonne zaspokajac swoje
                potrzeby
                > emocjonalne poza zwiazkiem, ktory sluzy osiaganiu celow
                materialnych,
                > 'doczesnych'. szukaj, a znajdziesz, szczegolnie wsrod ' dojrzalych
                wiekiem'
                > kobiet. mlodsze, mniej zrezygnowane raczej poszukaja/ poczekaja na
                kogos, kto d
                > a
                > im przynajmniej nadzieje na to, ze 'przejmie' je w calosci.
                > 'niektóre kobiety nie odmawiają sobie przygody jeśli nie burzy to
                ich
                > związków, konwenansów i nie angażuje emocjonalnie i wtedy wolą
                > trzymać kontakt z "Testosteronami", którzy zagospodarują ich
                > potencjał seksualny'
                > i nie dziw sie, ze dla nich tylko do pogaduszek sie nadaone nie
                jesz - > potrzebuja juz 'doksztaltowania', 'zagospodarowywania' itp
                przejawow zewnetrzne
                > j
                > wobec nich fantazji czy woli. one juz sa tym, co ty niby mialbys z
                nich zrobic.
                >

                Nie masz racji mówiąc o dokształtowaniu i tym, ze one są już tym co
                niby chciałbym z nimi zrobić. Nie! Nie ma skończonej tożsamośi, nie
                ma autenyczności bycia sobą! Zbyt wiele ludzi robi wrażenia ,że to
                nie oni gadają językiem, ale język za nich mówi, są dla mnie
                przykładami osób mało wiedzących i nieukształtowanych! Kobiety
                bardzo atrakcyjne, które mają obniżone poczucie własnej wartości
                (będąc w związku) i które mają uległość w oczach i traktują czystą
                saamczą ochotę na nie jako komplement i puszczające sie robią na
                mnie żałosne wrażenie. Gdyby one miały ochotę! Ale gdzie tam!
                Kobiety mogą mieć sto powodów by pójść z facetem do łóżka i żaden
                nich nie jest do końca przekonywujący! Idą na pasku wspóczesnej
                epoki "wkładań i wyjmowań, przelatywania, Tego co jest nędznym
                dorobkiem "rewolucji seksualnej", a co tak naprawdę jest dobre tylko
                dla samców, bo zapewnia im łatwą zdobycz!
                • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 15:49
                  jesli chodzi o ogolniki, refleksje abstrahujace od twojego zycia, to moge
                  powiedziec, ze zgadzam sie w toba, robisz na mnie intelektualnie pozytywne
                  wrazenie. to jednak mija, gdy przygladam sie blizej twojemu postepowaniu.

                  dziwna jakas to przyjazn, w ktorej holubisz wspomnienia wpatrzonych w ciebie
                  maslanych oczu 'zajetej' juz kobiety. dziwne, ze 'skromne' pragniesz
                  przetwarzac w ' blyskotliwa zmyslowowsc', gdy zmyslowe mierza cie swoja
                  marionetkowoscia. tlumaczenie, ze tylko zajete kobiety sa w twoim otoczeniu, to
                  wybieg. gdyby byli w nim tylko mezczyzni, co bys zrobil? poszedl szukac kobiet
                  czy cwiczyl przyjazn homoseksualna?

                  • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 17:19
                    Ha,ha pisałem to w pewnym kontekście! Jeden przykład bez
                    hołubienia! Nie jestem uwodziciel ,który cieszy się fazą uwodzenia!
                    Tak się składa, że często fajne kobiety są już zajete. Po prostu w
                    pewnym wieku ilość sytuacji, które mogłyby sprzyjać zapoznaniu
                    maleje i z braku laku rozmawiam z kobietami zajętymi bo lubię
                    rozmawiać! Z mężatkami czy wolnymi-jestem ciekawy ludzi-mimo
                    wszystko!!
                    • gadagad Re: Testosteron 10.04.09, 17:25
                      Dlaczego nie jesteś uwodzicielem?Oczarowywanie swoją osobą innych jest przecież
                      naturalną przyjemnością, której wszyscy pragną.
                      • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 17:36
                        Uwodziciel?! Jestem, niejestem :) Po prostu wiem na co mogę sobie
                        pozwolić i kiedy się wycofać! Po za tym czasami nie wiem czy z daną
                        dziewczyną jeszcze rozmawiam czy już flirtuję :D. Ostatecznie nie
                        jestem kategoryczny! Wszystko i tak zależy od kultury podejścia itd,
                        itp. Jestem w stanie zaakceptować podrywacza, który urozmaica sobie
                        życie, pod warunkiem, że:
                        1.Podrywa kobiety, które wiedzą czego chcą, są świadome siebie i ich
                        zachowanie nie jest podyktowane wzorcami z massmediów jako
                        poddawania się na zasadzie,że takie jest życie, takie czasy.Wszyscy
                        tak robią etc...i nie rani to czyichś uczuć!
                        2.Niech podrywa! Boże ale z klasą! Z inteligencją, z humorem,
                        czułością, zmysłowością itd... Styl, jakość, klasa.
                        Bądzcie wy kobiety bardziej wymagające niech sie te samce troche
                        namęczą i wysilą!
                    • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 17:32
                      wybacz, ale czego ty wlasciwie chcesz doswiadczac z kobieta?
                      • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 17:41
                        Z którą? Z tą kobietą, która byłaby ze mną-wszystkiego! Z innymi
                        rozmowy, która byłaby czymś rozwijającym i pobudzającym! Lubię
                        rozmawiać! Jak nie pogadam sobie z kimś w interesujący sposób przez
                        kilka dni-usycham! A co!
                        • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 17:50
                          'Z innymi
                          rozmowy, która byłaby czymś rozwijającym i pobudzającym! '

                          no, i gdzie problem? nie chca rozmawiac? od rozmowy wola fiuta?
                          • kaa.lka Re: Testosteron 10.04.09, 17:59
                            wsufko,
                            fiata, wolo fiata:)
                            • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 18:05
                              a ty bys wolala fiata czy liryki o wyzszosci braku fiata nad fiatem, pra.lko?
                            • gadagad Re: Testosteron 10.04.09, 18:06
                              fiat ius, et pereat mundus
                              • kaa.lka Re:@mundek 10.04.09, 18:29
                                coz,
                                ja nie o wyzszosci, choc rzeczywiscie przyziemnie mi sie podobaja
                                dwa metry i mam cisnienie na bary.

                                lecz jak tak zmierze lirycznie podmiot mych westchnien to:

                                spiryt e anima
                                swiat wszystko na poziomie trzyma.
                                wertykalnie mierzac tylko przyszle cele
                                cialem rusza,dusza
                                zas kosc w ciele.





                                • rzeka.suf Re:@mundek 10.04.09, 18:51
                                  no, to jest nic niezwyklego. to chyba tylko sztucznym misiom trudno zrozumiec,
                                  ze liczy sie i duch i materia.
                                  a dla mnie liczy sie takze to, zeby mis umial szczerze sie przyznac do wlasnych
                                  marzen, zamiast budowac gotyckie teorie na swoich kompleksach i brakach
                                  • jestemsobiemalymis Re:@mundek 10.04.09, 18:54
                                    Liczy się duch i materia. OczywiScie przecież o tym pisałem i to
                                    dużooo...Dialektyczne, błyskotliwe myślenie jest mi bliskie,
                                    prymitywna jednostronna obłapianka-NIE!
                                    • rzeka.suf Re:@mundek 10.04.09, 18:59
                                      za to wysublimowane wielce polowanko na gesi, to jest to!
                                      pytanie, dlaczego?
                                      • jestemsobiemalymis Re:@mundek 10.04.09, 19:12
                                        Nie rozumiemy się !! Po prostu kobiety i mężczyzni czasami
                                        rozmijają się w intencjach i tyle!
                                        Misjonarzem nie jestem, na (głupie) gęsi wysublimowanie nie poluję!
                                        • rzeka.suf Re:@mundek 10.04.09, 20:58
                                          'Mieć wpływ na czyjąś osobowość do dużo!
                                          Zdarzają się dziewczyny zahukane, które wiedzą bardzo mało o
                                          facetach a zarazem jest w nich wielki potencjał do zagospodarowania,
                                          są niedokształtowane, wziąść taką i ulepić z niej prawdziwą zmysłową
                                          kobitkę ,która będzie miała w sobie zabójcze błyśnięcia to zadanie
                                          dla artysty! '

                                          sorry, jestes zatem misjonarzem - artysta, artysta z misja. artysta zafiksowanym
                                          na ' dobru' kobiety.

                                          'kobiety i mężczyzni czasami rozmijają się w intencjach i tyle! '
                                          i ty pedzisz lecisz uswiadamiac te kobiety ( gdyz mezczyzni sa jacy sa ), jak
                                          maja mezczyznami manewrowac. ale PO CO? co TY z tego masz?

                                          'Misjonarzem nie jestem, na (głupie) gęsi wysublimowanie nie poluję! '
                                          no, wybacz, ale chyba tylko kobieta glupiutka jak gaska, doznawalaby maslanych
                                          olsnien sluchajac tego, o czym piszesz tutaj. kazda inna, co najwyzej, ci
                                          przytaknie.
                                          • gadagad Re:@mundek 10.04.09, 21:09
                                            Seks jest dany.Nikogo się nie "ulepi", ani nie zmusi, choć zmusić fizycznie
                                            można..Z pewnym potencjałem się na świat przychodzi, co najwyżej można go nie
                                            wykorzystać.
                                            • rzeka.suf Re:@mundek 10.04.09, 21:15
                                              a tu sie nie zgodze. sa doswiadczenia otwierajace, tak samo jak ' zamykajace'. jest kultura, na ktora mozna zostac za malemu mlodu uwrazliwionym badz nie.

                                              ale, generalnie, dla duzych dziewczynek misie sa po to, by w nie plakac. tylko.
                                              www.youtube.com/watch?v=8Y5RRk0uZrI
                                    • lofbergs.lila Re:@mundek 10.04.09, 19:09
                                      po pierwszym Twoim wpisie michu
                                      porownalam Cie do mojego starego przyjaciela
                                      ale cofam
                                      zmienilam zdanie

                                      Ty nie jestes wrazliwy
                                      Ty jestes mitomanem
                                      upajasz sie soba i swoimi wymaganiami wobec innych
                                      skup sie moze na czyms innym
                                      i te historie o strategiach...

                                      okropne
                                      wialabym od Ciebie gdzie pieprz rosnie


                                      • jestemsobiemalymis Re:@mundek 10.04.09, 19:14
                                        Ach zabolało!?
                                        • lofbergs.lila Re:@mundek 10.04.09, 19:18
                                          jestemsobiemalymis napisał:

                                          > Ach zabolało!?

                                          co mialo niby zabolec?
                                          to, ze w pierwszym poscie pisales jeszcze do rzeczy
                                          a pozniej juz tylko belkot?

                                      • rzeka.suf i choc to lila napisala... 10.04.09, 20:21
                                        ...wlasnie, ja rowniez po lekturze pierwszego posta, oraz tych abstrahujacych
                                        refleksji nt stanu kultury, spoleczenstwa bla bla bla, zapalalam sympatia do
                                        misia, ktory wydal mi sie sensownym facetem. jednak im dalej w las, tym wieksza
                                        scieme w slowach misia widze...
                                        przeczytaj sobie, misiu, post tiita4 na deser i pomedytuj, zamiast kontynuowac
                                        budowe swoich kulawych teorii.
                                        • gadagad Re: i choc to lila napisala... 10.04.09, 20:41
                                          Może w końcu misiaczek zacznie pisać.To, że skonstruował tekst, nie do
                                          przyjęcia, napisałam mu od razu.
                          • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 18:24
                            Nie to, że nie chcą. Nie potrafią... Nie umieją!
                            fiuta, fiata, mercedesa, drugiego mercedesa...

                            Wrazliwość na społeczne lustro, na to jak mnie postrzegają inni
                            jest duża, ale jakie kryteria wartościujące przyjąć. Miłość podszyta
                            potrzebą fizycznej, czułej, seksualnej bliskości jest większym
                            komplementen czy czyste pożądanie?
                            Tu nie chodzi o samą chęć. Faceci jacy są, tacy są, ale jak idą do
                            łóżka to dlatego ,że mają ochotę, a kobiety potrafią "załatwiać"
                            masę swoich spraw i problemów łącznie z leczeniem kompleksów i
                            dowartościowywaniem się. Mimo, że na jeden raz to każda jest dobra.
                            I ostatecznie wazne jest to czy facet widzi w kobiecie coś więcej
                            niż seksualną zabawkę. Ma dziewczyna ochotę, lubi seks-bez
                            zobowiązań-proszę bardzo,ale jeśli szuka czegoś więcej i rozchyla
                            nogi -"bo mi ucieknie", "muszę go przytrzymać". No to już jest po
                            niej . Intencje są ważne! Mądre ułożnie strategii wobec mężczyzn
                            jest dla nie najlepszym sprawdzienem inteligencji kobiety.
                            • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 18:34
                              a co jest sprawdzianem twojej inteligencji, miszczu?
                              bo chyba nie praktyka stosunkow z kobietami ... ;p
                            • manoeuvre Re: Testosteron 10.04.09, 18:35
                              wybacz, ale nikt nie chce być sprawdzany. Może daj się po prostu
                              porwać czemuś szczeremu, to i uda Ci się przeżyć coś więcej?
                            • manoeuvre Re: Testosteron 10.04.09, 18:38
                              jestemsobiemalymis napisał:

                              > Mądre ułożnie strategii wobec mężczyzn
                              > jest dla nie najlepszym sprawdzienem inteligencji kobiety.

                              cd.

                              Strategię mozna mieć wobec wojsk przeciwnika, albo w telemarketingu,
                              na ten przykład.
                              • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 18:48
                                Latwo tak powiedziec, ale to są pewne manewry miłosne podobne do
                                taktycznej rozgrywki. Cóż kobiety to urodzone aktorki-niech grają
                                dobre role, a nie w tandetnym guście! Jak już muszą grać? Nie
                                generalizujmy. Rzucam hasło a wy się rzucacie jak psy... ;)
                                Teraz wy coś wiciśnijcie od siebie...
                                • kaa.lka Re: Testosteron 10.04.09, 19:01
                                  no to bylo w guscie.


                                  o finezjo slowa gdziezes
                                  uleciala
                                  kto miskiem kieruje
                                  ze mistyk nie dziala.

                                  suka nie sztuka
                                  ma tylko instynkty
                                  kobieta tez czlowiek
                                  w intencji artysty

                                  pa rzemichu
                                • manoeuvre Re: Testosteron 10.04.09, 19:07
                                  to chyba Tobie się teatrzyk zamarzył ... Taki n-tej kategorii raczej.
                            • kaa.lka Re: Testosteron 10.04.09, 18:42
                              o ho ho, testomis,
                              nie zmieniaj tematu. wyszles z narzekaniny na nadmuchanych osilkow,
                              koncz Wasc tym Samem. Samum. sam?

                              peesy
                              ekhem, samantha moze?
                            • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 18:47
                              'Miłość podszyta
                              potrzebą fizycznej, czułej, seksualnej bliskości jest większym
                              komplementen czy czyste pożądanie? '

                              ale przeciez, z tego co pisales wczesniej, wynika, ze w momencie skladania
                              deklaracji, ty do zadnych potrzeb fizycznych nie przyznajesz sie... uslyszec, ze
                              ktos cie fizycznie nie chce wcale nie jest duzo przyjemniejsze niz dowiedziec
                              sie, ze ktos chce tylko twojego ciala. rozumiesz to?


                              'Faceci jacy są, tacy są,'
                              identycznie mozna skwitowac kobiety i zajac sie reformowaniem,
                              doksztaltowywaniem mezczyzn

                              'Intencje są ważne!'

                              no, a najwazniejsze zeby ' wrog ' intencji nie przejrzal ;P
                              • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 18:51
                                Ale kobiety są bardziej wybredne w wyborze niż faceci. Stąd błąd
                                jesli zakładają podobne intencje co mężczyżni.
                                • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 18:58
                                  misio nasz = altruista - misjonarz?

                                  sciema, misiu, inaczej z kobietami nie umiesz niz w przebraniu przyjciela?
        • agawa-10 Re: Testosteron 10.04.09, 20:19
          zacznij, chłopie, szukać normalnej dziewczyny, inteligentnej, pogodnej, zaradnej
          daj spokój z bufonadą


          > Moje wyobrażenie kobiety? Hmm...Powinna mieć w sobie taki dar
          > zaczarowywania chwili by z prostej sytuacji zrobić magiczny moment.
          > Umiejętność podtrzymywania uczucia, odtwarzania go poprzez rozmowę,
          > żart, przekorę,swadliwość, Zdarza mi się spotkać takie błyskotliwe,
          >
    • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 01:23
      'Jestem głupi że się tak
      interesuję nimi jako istotami ludzkimi (w całym ich
      człowieczeństwie) zamiast widzieć w dziewczynach laseczki-samiczki
      do wyrwania i załozyć wobec nich najprostszy sposób zainteresowania
      t.j "co ona ma pod sukienką". '

      bylbys glupi wydajac sady generalizujace heteroseksualne kobiety jako laseczki -
      samiczki.

    • kolejar Nie rozumiecie! 10.04.09, 04:23
      Ja tego gostka "jestemsobiemalymis" zrozumiałem. On opisał, jak umiał, realnie
      istniejący problem. To się tu przewija w wielu wątkach zakładanych przez
      rozczarowanych, przewrażliwionych i aż porąbanych od tego facetów. Przyznaję
      się, że kiedyś byłem taki sam i kiedyś pewnie napisałbym to samo. Ale walczyłem
      wytrwale ze sobą i z Światem chyba dobre 25 lat, albo więcej i mam inne
      spojrzenie i EFEKTY! Nareszcie!
      Tak, on ma rację, że cienkie gostki z gładką, durną gadką wygrywają z
      wrażliwcami. Dlaczego???
      Tu dużo wyjaśnień. Np. niektóre z tutejszych Dam w innych wątkach wyjaśniały, że
      dziewczyny w młodym wieku lecą bardziej na ch..., a nie na resztę, nie na
      wrażliwość, która wręcz odstrasza. Bo taka Dama chce "się zabawić", a nie wnikać
      w głębie psychologiczne stosunków damsko-męskich. Jeszcze jak facet nie pasuje
      wyglądem do ideału "Barbie", to już ma całkiem przeje... Ja tak miałem. Wszyscy
      moi znajomi w międzyczasie pożenili się, napłodzili dzieci, porozwodzili, są
      "normalnymi", zezgredziałymi ludźmi, co tylko myślą o kasie, dawny punk, sztuka,
      ekstaza, Miłość gdzieś im minęły, przeszły w zapomnienie, stali się jak ich
      wówczas znienawidzeni rodzice - tacy sami, "kościelni", coraz bardziej
      tradycyjnie-katoliccy... I do tego mimo swojego nieraz uniwersyteckiego
      wykształcenia przerażająco zabobonni.
      A ja się uchowałem w Wierze - nie chwalę się. Chciałem tylko autora wątku
      podnieść na duchu. MIŁOŚĆ wygrywa! Trzeba tylko heroicznej wytrwałości. Nagroda
      może być przekrętna, ale bez wątpliwości, że to nagroda. Głupio mi, trudno mi
      opisać, czego teraz, po latach beznadziei i załamań ciężko a cudownie
      doświadczam z pewną absolwentką Monaru... Bez najmniejszych wątpliwości oddam
      życie za Nią i za cudownego synka... Miłość Prawdziwa kiedyś znajduje odpowiedź
      - tylko Wiary i Wytrwałości w Sztuce trzeba. Nie marudzić, się nie załamywać,
      źle nie oceniać!
      • kolejar Re: Nie rozumiecie! 10.04.09, 04:34
        Moja rada:
        Przewrażliwiony Facecie! Poszukaj sobie lesbijki (bo jesteś kobietą-lesbijką
        naprawdę, a nie hetero-facetem), powalonej ćpunki (najwygodniej ex - po
        terapii), Bośniaczki ze Srebrenicy, Czeczenki z Groznego, Afrykanki z Rwandy...
        Potem KOCHAJ cholernie wytrwale mimo klęsk. Któregoś dnia usłyszysz: "Jesteś
        WIELKI" i zobaczysz te oczy, ten uśmiech do Ciebie... Wtedy grozi płacz
        szczęścia, dopiero obłęd, rewolucja jaźni... Przepraszam, że mi się to właśnie
        dzieje... Boże, jak ciężko wciąż a pięknie... Najważniejsza jest Sztuka i Miłość!
      • jestemsobiemalymis Re: Nie rozumiecie! 10.04.09, 12:25
        Forum na tym polega, że ja coś napisze i wy coś napiszecie, tym
        samym wciągamy się w dyskusje. Nie zamierzałem w swoim pierwszym
        poście pokazywać całego tyłka, a zarazem jestem zbyt świadomy siebie
        by nie wiedzić (jak to pisze gadagad) z jakich "warstw świadomości"
        piszę o sobie. Wiem, że można postawić mi zarzut, że nie mam nic do
        zaproponowania przyziemnego i fizycznego, że jestem pięknoduch
        chcący posiąść kobietę duchowo.Fizycznie mi nic nie brak-Ha,ha. Cóż
        mam 32 lata i w moim otoczeniu są raczej same mężatki, albo zajęte
        kobitki więc z natury moje pole działania jest ograniczone. Zresztą
        jestem wymagającym rozmówcą i nie uważam za złe to że mam ochotę
        zaprzyjażnić się z kobietą na to zasługującą,która jest mężatką.
        Kolejar dobrze trafił-temat ten przewija się w wielu wątkach i
        dotyczy zarówno wzajemnych pretensji kobiet do mężczyzn i mężczyzn
        do kobiet. Są to pretensje wobec tych cech, które ustawiają nas w
        roli samców i samic. Oczywiście, że kobiety chcą mieć zaradnego
        faceta, który będzie półprzytomnie zapierdzielał na dom, ale ceną za
        to jest brak kontaktu emocjonalnego i potem czytam posty kobiet,
        które po x latach małżeństwa są rozczarowane bo przez lata wypalały
        się emocjonalnie w związku z facetem, który nie potrafił przystanąć
        i porozmawiać o wzajemnych relacjach, czy nawet czule pogłaskać.
        Więc zasadnicze pytanie: gdzie jest ta granica gdzie można mieć
        kompromis pomiędzy mieć a być. I w jakim stopniu współczesność
        powoduje w nas bezrozumną gonitwę za rzeczami materialnymi które nie
        dotyczą podstawowych elementów "prozy życia" ale są bzdetami
        podkręcanymi przez rozbuchany markieting! Kolejar dobrze mówi o
        pewnym wypaleniu osób które w międzyczasie pożenili się,
        porozwodzili, napłodzili dzieci , zgredowieli i się roztyli i w
        niczym nie przypominają dawnych towarzyszy młodości. Ja mam w sobie
        dużo emocjonalnej i intelektualnej świerzości, czuję się młody i
        patrzę na kilka rodzin z nieukrywanym zaadowoleniem, że mnie nie
        trafił taki los. Kilka beznadziejnych związków , w których po prostu
        bardzo mała samoświadomość powoduje, że ludzie żyją w poczuciu
        niespełnienia ale nawet nie dysponują pełną wiedzą o sobie ażeby
        się w sobie rozpoznać. Wpadają w pewne życiowe mechanizmy i dając
        się porwać miłości bez umiejętności rozmawiania ze sobą i
        pielęgnowania jej stają się jedynie igraszką natury,która "wrzuciła"
        ich sobie w ramiona tylko po to by spełniło się prawo zachowania
        gatunku. Plus trybiki ekonomiczneych praw, które w naszej
        cywilizacji stawiają na doskonałość maszynerii ekonomicznej
        wytwarzającej produkty konsumpcyjne w sosie "dążenia do
        doskonałości", do realizacji maksimum przy jednoczesnym redukowaniu
        tych potrzeb i tych idei, które odpowiadają za duchowy i emocjonalny
        rozwój człowieka. Ileż to razy widziałem wku...one twarze
        facetów ,którzy przed śwętami czy nawet w normalnym czasie pchają
        wózki z pełnymi zakupami z nienawiścią patrząc na swoje samice,
        które dokładają im kolejne porcje produktów "nieodzownie
        potrzebnych". Kilka wściekłych komentarzy: "ile jeszcze?","wojsko
        polskie ma przyjechać?".
        Zapobiegliwość kobiet do zaspokajania swoich potrzeb jest często
        przesadna i to ona pcha je w ręce "testosteronów", którzy
        przynajmniej dają nadzieję na ich zaspokojenie. Tak jak Nikodem
        Dyzma świetnie poruszjący sie po salonach ciołek mówił, że kobiety
        cenią raczej męską sprawczą siłę niż ślamazarność, ale zaradność w
        zdobywaniu dóbr materialnych i pieniędzy idzie ramię w ramię ze
        zdolnością do zdobywania panienki na jeden raz, ze zdolnością do
        rozsiewania plemników dookoła siebie. Hipokryzja rodzin, związków
        które z zewnątrz wyglądają normalnie jest wielka. Znam kilka kobiet,
        które w tej materii nie znają swoich facetów! I niech te zdradzane,
        znudzone, otoczone dostatkiem kobitki nie płaczą w poduszkę i
        narzekają na testosteron.
        To są wątki, które powodują odrychy mizoginii i mizantropi, bo też
        świadomość osądza nieświadomość i trudno mi bez niechęci patrzeć na
        wiele osób, które uważam za ograniczone. Ale często to ograniczenie
        jest podstawą do działania ,bo pewien typ inteligencji pełni często
        rolę hamującą, bo wnioski do jakich się dochodzi są pesymistyczne.
        Jak to napisał w wierszu Czesław Miłosz :"Głupota jest potrzebna
        pewnym zamiarom, by spełniały się krzywo i niezupełnie". Ale
        właśnie, żeby spełniały się, a potem już osiadamy w koleinach życia.
        Mając 18-naście lat czujemy potencjał jaki tkwi w wyborach
        życiowych z jednoczesną sferą realizacji dopiero do zrealizowania.
        Mając 35-40 lat sfera realizacji jest duża ,ale potencjał wyborów
        mniejszy. Zyciowe role rozdane, dzieci urzodzone i zmierzamy w
        stronę przekwitania. Może lubię stac na progu, nie do
        końca "rozdany" i pielęgnować w sobie młodość, ale życie ucieka i
        chciałbym mieć ciastko i zjeść ciastko i oczywiste że podchodzę do
        życia z wiekszą rezerwą niż ci którzy utkwili w związkach, ale to
        pragnienie kobiet by mieć i czułość, delikatność i zrozumienie i
        męską sprawczą siłe, która daje im zapobiegliwość to też sprzeczność
        i chciałyby mieć ciastko i zjeść ciastko. Czy jest jakiś moment
        kompromisoowy, punkt styczności w którym można pogodzić jedno z
        drugim?
        • wichrowe_wzgorza rozumiecie 10.04.09, 13:30
          To prawda, dopóki "sami siebie nie znamy" i nie odkryjemy, że aby cud na który
          czekamy nastąpił, potrzeba czasu i cierpliwości, a któż ją ma od razu?
          Niecierpliwość to cecha dzieci, zaś miłość wymaga cierpliwości, często bolesnej
          i najnormalniej w świecie trzeba ( i można) nauczyć się jej. Dorosnąć. I wybrać
          całkiem świadomie.

          To, że większość wybiera drogę inną niż Ty, nie powinno być powodem pogardy. Nie
          jest łatwo patrzeć na ludzkie bolesne pomyłki, mając świadomość. Potrzeba tu
          raczej współczującego spojrzenia i siły, by zostać przy swoim. Nie da się nikomu
          nakazać, w jaki sposób dojść do szczęścia.
          Twoje uwagi na temat kobiet trąca stereotypem, może pozbycie się ich otworzy Ci
          drogę do zrozumienia? Ja jestem zdania, że tak naprawdę sama istota nas, tj.
          Kobiet i Mężczyzn jest taka sama, tylko biologia nas różni - choć to też ma swój
          sens przecież:)
          • jestemsobiemalymis Re: rozumiecie 10.04.09, 15:16
            Czy patrzę na kobiety i mężczyzn w stereotypowy sposób? Mam
            dostatecznie dużo dystansu do siebie, by patrzeć z humorem na to
            wszystko co składa się na bycie samcem. Ale jest to dystans
            świadomego w miarę przenikliwego człowieka i tego samego oczekuję od
            innych. Mam dialektyczną umysłowość ,lubię bawić się
            sprzecznościami, bo to one są istotą naszego
            człowieczeństwa.Jesteśmy rozdarci między człowiekiem a zwierzęciem.
            Jestem przeciwny współczesnej kulturze, która nacisk kładzie na
            redukcję uważając za autentyczne i prawdziwe jedynie to co związane
            z biologiczną częścią naszej natury, kompletnie redukując fakt, że
            wraz z uzyskaniem świadomości przez Homo Sapiens człowiek zrywa ze
            światem zwierząt i chce wyjśc poza czysto biologiczny wymiar i te
            tęsknoty i pragnienia są naszą nieodłączną częścią! Ten
            zwulgaryzowany egzystencjalizm wylewa mi sie na każdym kroku z
            mediów i mówi mi: "pamietaj, że masz rwać dupeczki bez skrupułów!
            Samiec jesteś! Tylko to jest w tobie prawdziwie szczere i
            autentyczne!". Mam do tego dystans i stosunek satyryczny, ale gdy
            widzę wokół kolesi, którzy niemalże wymachują kutasami i
            rozchichotane panienki-marcujące kotki, to patrze na stereotypowe
            zachowania należącę do tej samej popkulturowej taśmy-papki. Są
            wcieloną siłą inercji i należą do tego samego trendu lansowanego w
            ramach "kultury konsumpcyjnej". Oczywiście trochę przesadzam jeszcze
            są normalni ludzie. Owszem mam duzo współczucia jak już mówiłem
            jestem empatyczny i do poszczególnej osoby zawsze podchodzę z innym
            nastawieniem niż do zbiorowości.
            • wichrowe_wzgorza Re: rozumiecie 10.04.09, 21:57
              jestemsobiemalymis napisał:

              > Czy patrzę na kobiety i mężczyzn w stereotypowy sposób? Mam
              > dostatecznie dużo dystansu do siebie, by patrzeć z humorem na to
              > wszystko co składa się na bycie samcem. Ale jest to dystans
              > świadomego w miarę przenikliwego człowieka i tego samego oczekuję od
              > innych.

              Masz dystans do siebie, a nie masz do słów piosenki, hej?:) Dobrze mieć
              oczekiwania od innych, tyle że często trzeba pomóc im "rozwijać skrzydła",
              "dorównywać", dobrze też mieć ku czemuś/ Komuś wyższemu równać, bo przecież nie
              sądzisz, że już jesteś Idealny?

              Mam dialektyczną umysłowość ,lubię bawić się sprzecznościami, bo to one są
              istotą naszego człowieczeństwa.Jesteśmy rozdarci między człowiekiem a
              zwierzęciem.

              Słuszna uwaga, jesteśmy rozdarci, a owo rozdarcie jest powodem (
              niejednokrotnie) wielkiego cierpienia. Sprzeczne uczucia, dążenia, pragnienia
              potrafią wyhuśtać człowieka. I szczęściem jest spotykac ludzi, ktorzy mogą
              oddziaływac na siebie w kierunku transformacji "do pełni człowieczeństwa". Nie
              jest to droga łatwa, pełna kryzysów emocjonalnych, poznawczych - tych
              sprzeczności, które tak lubisz. Nie każdy ma siłę, by nią podążać, choć szkoda.
              Moglibyśmy doczekać Raju:)

              • jestemsobiemalymis Re: rozumiecie 10.04.09, 22:55
                Wichrowe Wzgórza ociepliły trochę moją osobę.
                Dobre rozwinięcie i załapanie. Mógłbym rozwinąć ten wątek dalej,
                ale usłyszę, że jestem "misjonarzem" :D
                Idealny nie jestem! Lubię piosenkę "Testosteron", ale słucham ją z
                ironicznym uśmiechem!

                • wichrowe_wzgorza Re: rozumiecie 11.04.09, 00:32
                  jestemsobiemalymis napisał:

                  Mógłbym rozwinąć ten wątek dalej, ale usłyszę, że jestem "misjonarzem" :D

                  hehe, nie bój się usłyszeć :)
            • kolejar Si rozumi! 11.04.09, 18:58
              estemsobiemalymis napisał:

              > Czy patrzę na kobiety i mężczyzn w stereotypowy sposób? Mam dostatecznie dużo
              dystansu do siebie, by patrzeć z humorem na to wszystko co składa się na bycie
              samcem. Ale jest to dystans świadomego w miarę przenikliwego człowieka i tego
              samego oczekuję od innych. Mam dialektyczną umysłowość ,lubię bawić się
              sprzecznościami, bo to one są istotą naszego człowieczeństwa.Jesteśmy rozdarci
              między człowiekiem a zwierzęciem.
              Itd...

              Ty nie masz problemu! Ty JESTEŚ! Twoim problemem (oj, jak nam ciężko...) jest
              samo istnienie. Nie "dogłupisz sia do rownia Rossij" - chyba, że przez
              lobotomię. Masz PRZEWALONE (ja też - na pociechę Ci), bo za dużo czujesz, za
              dużo wiesz.
              Koniec.
              P.S.: "To co czujesz, to co wiesz..." - był kiedyś taki kawałek kapeli "Brygada
              Kryzys" ;) Pozdro wielkanocne - niech Zmartwychwstanie oczyści Nas z bólu i
              wątpliwości wobec świata.
              • jestemsobiemalymis Re: Si rozumi! 11.04.09, 21:32
                Dzięki za miłe słowa! I za zrozumienie.
                Mógłbym napisać więcej, rozjaśnić niektóre nieścisłości i
                nieporozumienia, pozwolić sobie na większą szczerość, ale dla kogo,
                komu? I tak zostanę ogłoszony królem bawełny i dostanę medal za
                wkład w rozwój przemysłu lekkiego :) , a koleżanka "rzeka.słów"
                (dla mnie to strumień nie rzeka) znajdzie w moich teoriach
                kompensacyjnych i resentymentach nie tylko wątki gotyckie, ale i
                renesansowo-barokowe.
                Nie zazdroszczę tym, którzy jeżdzą na Tahiti, ale porównanie nie
                najlepsze, bo jeśli przyjąć, że ten kto jeżdzi na Tahiti to koleś,
                który zalicza panienkę za panienką i już sam nie wie ile ich miał, a
                ja mu zazdroszczę bo mam "zasady" i wolę podmiejski zalew (czyli gó
                jedna, dwie, góra kilka?). Właśnie o tym mówię, że wybór partnera to
                nie wyjazd na wakacje czy wybór (na jeden sezon) wycieczki na Tahiti
                w folderze podróży. Naprawdę nie mam zahamowań, seks jest czymś
                ludzkim, ale i żywiołem który kultura próbuje okiełznać i
                zagospodarować. Kultura jest sposobem ucywilizowania tego co w
                świecie zwierząt jest walką o przetrwanie i walką "o dupę". Seks sam
                w sobie nie jest niczym złym (ani dobrym) i w świecie zwierząt czymś
                oczywistym, ale w ludzkim poprzez świadomość nabiera innych cech i
                zabarwień, bo za pomocą seksu facet można wyrazić zarówno miłość jak
                i pogardę. Afirmację jak i negację. Facet, który dymie panienkę na
                jeden raz nią gardzi i nieszanuje, po prostu korzysta z okazji i
                tyle-instynkt łowcy. Czy to żle, że chciałbym jednak zachować dobre
                mniemanie o ludziach? Że chciałbym zachować hierarchię wartości?
                Jedna kobieta na całe życie to rzeczywiscie w dzisiaj anachronizm,
                ale mieć tyle dziewczyn w życiu by o nich wszystkich pamietać, że
                coś dla mnie znaczyły wiecej niż w ramach seksualnej przygody to
                dostateczna definicja wartości na dzisiejsze czasy. To chyba lepsze
                niż odpowiedż faceta na to ile panienek miał w życiu typu: "nie
                wiem, chyba setkę bym zliczył".
                Ostatecznie o jakość mi chodzi, nie o ilość i mam prawo odwracać
                głowę o tandety w kulturze, architekturze, obyczajach etc...
                "Rzeko słów" nie wiem jak szerokie jest twoje koryto i ile wody
                niesiesz, czy jest ona czysta i jak kręte koryto posiadasz. Ale
                biorąc tylko to co jest głównym nurtem ludzkiego charakteru t.j
                popęd seksualny, prawo zachowania gatunku i wszystkie tego
                konsekwencje, upraszczasz i odcinasz się od dopływów a one też
                wpływają na nasze człowieczeństwo! Dbaj o starorzecza, mielizny i
                dopływy, bo tylko wtedy będziesz prawdziwą rzeką inaczej pomyśle, że
                jesteś betonowym korytem, a z głównym nurtem to....
                Pozdrawiam wszystkich (szczególnie kolejara), życzę Wesołych Swiąt.
                Do następnego Zrozumienia!
                • kaa.lka Re: teststron 11.04.09, 21:59
                  tak zabolalo.
                  ale widac mialo i z korzyscia.
                  albowiem sie wydalo,ze wiesz, umiesz i wiesz co umiesz.
                  milo bylo podyskutowac:)
                  pozdrawiam
                  ka
                • zlotyswit Re: Si rozumi! 11.04.09, 23:47
                  no ale ja nic z tego nie rozumiem, wytłumaczy mi ktoś?
                  człowiek mówi że mógłby coś napisać, ale się łaskawie powstrzymuje, a mimo to
                  muszę (tak muszę!) czytać jakiś pierniczony wywód na dwie kartki A4, czytam to
                  dalej i już kompletnie nic z tego nie rozumiem... ano masz prawo, masz, jak każdy.
                  ps
                  Też nie lubię gdy ktoś obnosi się swoją męskością, ale takie odczucia mam
                  ogólnie do obnoszenia się
                  poza tym sam czuję się niezrozumiany :(
                • rzeka.suf Re: Si rozumi! 12.04.09, 02:30
                  'Nie zazdroszczę tym, którzy jeżdzą na Tahiti, ale porównanie nie
                  najlepsze, bo jeśli przyjąć, że ten kto jeżdzi na Tahiti to koleś,
                  który zalicza panienkę za panienką i już sam nie wie ile ich miał, a
                  ja mu zazdroszczę bo mam "zasady" i wolę podmiejski zalew (czyli gó
                  jedna, dwie, góra kilka?). '

                  nie zrozumiales porownania? juz wyjasniam: ten, ktory moze pozwolic sobie na
                  wyjazd na tahiti to koles, ktory moze zaliczac panienki, jesli zechce - jesli
                  zechce, moze zaliczac np. tylko swoja zone. koles skazany na podmiejski zalew,
                  to ten, ktory o zaliczaniu panienek pomarzyc jeno moglby. jestes kolesiem, ktory
                  moze 'zaliczac panienki' w dowolnej ilosci i jakosci, ale tego nie robi,
                  poniewaz ma inne zasady moralne? czy jestes kolesiem, ktory jedynie pomarzyc
                  moglby o 'panienek zaliczaniu' ( i dopiero do konstatacji tego faktu dopiete sa
                  twoje zasady)?

                  'Ostatecznie o jakość mi chodzi, nie o ilość i mam prawo odwracać głowę o
                  tandety w kulturze, architekturze, obyczajach etc... '
                  masz prawo, tak samo maja prawo wielbic tandete tandety wielbiciele. mozesz
                  uswiadamiac naiwne kobietki, co do sposobu myslenia krytykowanych przez ciebie
                  samcow, moze faktycznie komus w ten sposob pomozesz uniknac brzemiennych w
                  skutki bledow zyciowych. pogodz sie jednak z tym, ze niektorzy mezczyzni i
                  niektore kobiety po prostu, moze nawet calkiem swiadomie, wyznaja inne niz ty
                  wartosci. dla ciebie anachronizmem jest jedna kobieta na cale zycie, dla kogos,
                  kto w taki model wierzy, twoja postawa moze byc 'tandetna' , pozbawiona szacunku
                  dla kobiet, pogardliwa ( 'bawisz' sie dluzej, ale dajesz sobie jednak prawo do
                  wyrzucenia osoby ze swego zycia).

                  maly misiu, nie zrozumiales kompletnie o czym mowilam, nie odpowiedziales na
                  bardzo konkretne pytania, wiec swoje poetyckie porownania ... zatrzymaj dla
                  siebie. moj nick, po raz drugi tutaj to pisze, brzmi rzeka.suf. nie sur, nie
                  slow. suf.
        • kaa.lka Re: Nie rozumiecie, mozliwe 10.04.09, 13:30
          a jajestem sobie kalka,
          wykorzystuje siebie w procesie poznawania swiata.czasem
          to przeszkadza, innym jest to obojetne, komus pomaga. rozumieja
          przeciez wlasny ciag skojarzen. ot zycie.wiedza nazwana przez
          Ciebie swiadomoscia, nie jest zadnym ogolnym imperatywem
          istnienia.wiedza ktora dysponujesz, za kazdym razem pozada
          przywracania w sobie wzorca zachowan.zajrzec w lustro.zmierzyc i
          zwazyc.odniesc.sie
          a zbudowani jestesmy ze zludzen, przeciez.odbicia wczorajszego
          dnia.z nadwagi zupy. jak zmierzysz szerokosc wlasnych ramion przed
          sklepaniem wlasnej trumny?:)powierzyc sie musisz, chocby Charonowi.
          tym przyjemniej jesli wyglada jak wyobrazony progesteron.nijak nie
          udowodnisz, sobie nawet,ze bedac malym misiem podpisujesz sie pod
          nim.
          jak miss
          ka
    • gadagad Re: Testosteron 10.04.09, 14:17
      Myślę,że i problemem mężczyzn jest podejrzewanie, że w tym osobniku odmiennej
      płci jest coś -więcej-.Coś czego zupełnie nie żądają od przyjaciół,wiedząc jacy
      są, odpuszczając im ich charakter, mimo to przyjaźniąc się z nimi całe
      życie.Kobieta i mężczyzna, widząc kogoś, bardziej go sobie wyobrażają niż
      poznają.Im mniej ktoś się komuś pozwala poznać,bazując na gestach, tym bardziej
      jest "kochany" za wyobrażenie.Tak,że patrząc na tępego mięśniaka, który łaskawie
      toleruje obecność laski obok siebie,a w gruncie rzeczy nie odróżniając czy jest
      przy nim ta czy inna,kobieta kocha w nim swoje wyobrażenie conana i w każdym
      jego geście doszukuje się magicznej głębi z filmu.
      • kaa.lka Re: Testosteron 10.04.09, 14:46
        wyglada wiec na to gazdzino,
        ze przyjazn, wg Twojego odbioru mezczyzn, jest ich wyzsza forma
        relacji?
        podejrzenia o "Cos" wobec plci odmiennej to forma milosci, ale
        wlasnej, czy tak?

        no to mamy problem z jajem rozwiazany, Eggo:)
        • gadagad Re: Testosteron 10.04.09, 15:02
          No, akurat nie myślałam o tylko męskiej przyjaźni.Ale przyjaźń stwarza wierną
          relację, bez mitologizowania partnera.A miłość przechodząca w związek jest
          zawsze walką rozczarowań, na rzecz innych wartości.
          • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 15:32
            Bo tez w rzeczy samej dla mnie fundamentem kazdego udanego związku
            jest przyjażń i od niej powinno sie zaczynać wszelką ochotę na "coś"
            więcej. Dzisiaj ta faza ,faza poznawania, gry miłosnej, flirtu jest
            pominięta bo liczy się fast-food, fast-car, fast-love. Nie
            uważam ,że oczekiwanie od ludzi by byli nieco lepsi niż orangutany i
            mieli większy dystans do siebie była formą miłości wlasnej. Czy też
            mitologizowaniem ludzi czy poszczególnej osoby. Problem w tym, że
            jeśli się wychowa kogoś w kulturze, literaturze a więc wszystkim tym
            co jest raczej w cywilizacji wzorcem zachowań, niż rzeczywistością
            to potem dojrzewanie jest ciągiem rozczarowań i kompromisów, ale do
            pewnego momentu.
            Kiedyś byłem zakochany w jednej dziewczynie i sama jej Obecność
            była dla mnie czymś wyjątkowym i chciałem sie cieszyć fazą
            ekspozycji nieco dłużej niż konsumpcji ale dla niej to było
            podejrzane,ze nie mam na nią ochoty jak pierwszy lepszy h.... Pewnie
            miłość jest gdzieś w połowie między rzeczywistym obrazem partnera/ki
            a jego idealizacją czy mitologizowaniem, ale nie uważam tego za błąd
            bo jest to droga do dojścia, do samoświadomości i samorealizacji,
            która daje wypadkową znajdującą się gdzieś pośrodku między
            zwierzęciem a człowiekiem, między romantycznym wyobrażeniem a
            rzeczywistością.
            • gadagad Re: Testosteron 10.04.09, 15:56
              Podstawą dobrego związku, co wcale nie oznacza, że nie rozerwalnego,bo związek
              ma prawo na zwiększanie "odległości",ale ma to być traktowane przyjaźnie.Co
              zresztą nie jest wcale tak dziwne, jeżeli kogoś szanujesz i on ci się podoba -
              pozwalasz mu żyć.Tak, że tą podstawą, jest akceptacja siebie, nie życie tym, że
              ktoś mnie akceptuje, a ja dzięki tomu żyję.Jak tej energii od kogoś nie wysysam,
              to nie mam czym żyć.Seks jest eksponowany, ale nie jest podstawą niczego.Jest
              silnym momentalnym impulsem, które może być, albo może go nie być.Ale nie
              tworzy. Jest momentalny.Fakt, że potraktowanie,ale to już jest w sferze
              intelektualnej, tworzy.
              • kaa.lka Re: Testosteron 10.04.09, 16:11
                gadu,
                podstawa zwiazku jest zwiazek. ani dobry ani zly.
                zwiazek, relacja. wspolny mianowinik:(C&O:)
                pytalam o stala wartosc jaka jest milosc. i o Twoje uczucia,
                pytalam.a nie jak dochodzisz,pytalam:)
            • kaa.lka Re: Testosteron 10.04.09, 16:50
              znaczy wiec ze rzeczywistosc w postaci zupy pomidorowej
              u Stendhalow nie bywala spozywana.
              za to z uplywem wieka,puszka sie stala. Pandory. cywilizacyjnym
              znakiem firmowym.
              takim wzorcem sie poslugujesz wobec bezdennosci testosteronu..
              wypelniajac sie z calych sil pochodzeniem wprost z tyczki?


              • gadagad Re: Testosteron 10.04.09, 17:01
                Jeden profesor, parafrazując słowa poety, w zakończeniu swojej książki napisał:
                jest tylko miłość i jej właśnie nie ma.Dla mnie miłość nie jest żadną stałą.Jest
                opakowaniem prezentu, nie jego zawartością.
                • kaa.lka Re: cykling 10.04.09, 17:22
                  nie ma opakowania nie ma prezentu,
                  tak jak nie ma tresci bez formy. w Twoim pressent.cie.
                  prezentujac pewna postawe, w tak nierozwinietej, gadziej
                  formie,interpelujesz dino-czlowieczenstwo.
                  nielogicznie oj nielogicznie, gadko:)
                  • gadagad Re: cykling 10.04.09, 17:28
                    Och, wolisz puste opakowanie, od nie zapakowanego prezentu?
                    • kaa.lka Re: cykling 10.04.09, 17:43
                      wyraz bez wyrazu:)
                      ok,fluiduje fluiduje fluiduje...


                      aa peesy
                      pewien znakomity nauczyciel, rzeklszy swojemu uczniowi co winien
                      robic, ujrzal w jego oczach niezrozumienie. pojawszy zatem w czym
                      problem uczniowski pokazal mu:
                      dupe.
                      k` woli wyjasnienia dodajac ze nabywszy na wlasnych czterech
                      literach takich szram jakich dorobil sie misstrzowsko, medytujac
                      siedzac w skupieniu, zrozumie istote, znaczenie ..bytu.

                      ot taka dziura w nieistniejacym plotku:)
                      • gadagad Re: cykling 10.04.09, 17:48
                        łoł, kalka się zwija.
                        • kaa.lka Re: cykling 10.04.09, 17:55
                          ze smiechu:)

                          • gadagad Re: cykling 10.04.09, 17:58
                            to dobrze :)))
          • kaa.lka Re: Testosteron 10.04.09, 15:36
            ok,
            zatem jak rozumiec stosunek <walki milosci>. prosze podaj wspolne
            rownowazne jej czynniki.
            rozczarowanie to jedno z uzytych, tak? zatem na drugim koncu bedzie
            oczarowanie?o jakich innych wartosciach jako wyniku walki pisalas? i
            wreszcie, wnioskujac
            czy mozna mowic o stanie: znieruchomienia, trwania w szczesciu, ladu
            wewnetrznego, spokoju milosci; w ktorym to uczucie mialoby zostac
            dyktowane, odruchem, sposobem, metoda, slowem reemocja na wlasny
            strach? bo czymze jest podjecie walki, najogolniej mowiac, jak nie
            negatywna reakcja, blokada na niewiadoma ze strony przeciwnika
            (sic!).atakiem na potrzebe wlasnego,niezaspokojonego czucia...ehh.
            i dlaczego uczyc sie wreszcie w taki sposob, poslugujac manipulacja
            innymi?
            mitologizacja partnera hmm, ladne i narcystyczne.niemitologizowanie
            to gloryfikacja siebie?:)
            • titta4 Re: Testosteron 10.04.09, 17:23
              No cóz- ja wypowiem sie z drugiej strony:)Jestem włąsnie taka kobietą, która nie
              patrzy stereotypowo, łatwo wchodzi w rózne relacje z róznymi ludźmi, dla której
              zdecydowanie ważniejsze jest byc niż mieć.Ale...ja tez uciekam przed takimi jak
              autor -dlaczego?Dlatego,że boje sie zaangazowania, bo jestem po nieudanym
              związku....i nie chcę płakać juz wiecej.Zdarzaja mi sie takie własnie
              znajomości- taka prawie przyjaźń- ale jeśli facet sie nie zadeklaruje- to
              uciekam, nie będe inwestować emocji w niewiadome.Oprócz wrażliwości- ważne jest
              jeszcze wiedzieć czego sie chce...
    • agawa-10 Re: Testosteron 10.04.09, 20:14
      słuchaj, to też 'udzerz mocno i konkretnie'
      to wcale nie musi oznaczac chamstwa, bo chyba takie masz skojarzenia
    • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 22:50
      Poniewaz nasza dyskusja się wypaliła i szarpiecie mnie za słówka to
      nie pozostaje nic innego jak podsumować!
      Nie jestem wyniosły arogant! Wbrew obecnym utyskiwaniom na brak
      autorytetów mam ich wiele, bo też nie zjadłem wszystkich rozumów i
      mam potrzebę uwielbiania tych, których uważam za lepszych od siebie.
      Czy jestem wymagający? To trudne! Bo wobec zbiorowości, gdzie ludzie
      się wzajemnie inspirują i naśladują ,czasem na plus, czasem na minus-
      Tak! Dla poszczególnych ludzi jestem bardzo wyrozumiały i serdeczny
      w kontakcie i nie uważam się za lepszego od innych. Czy jestem
      misjonarzem? Może trochę? Mitomanem-raczej nie.
      Czy mam problem z rzeczywistością? Oczywiście-jestem tego świadomy-
      po to zacząłem ten wątek w dziale Psychologia! Gdybym miał dobre
      samopoczucie odezwał bym się gdzie indziej. Zresztą udzielam się na
      innych forach (bardziej tematycznych) związanych z moimi
      zainteresowaniami i zawodem odbiegającymi od naszych rozmów.
      Pracuję przy komputerze i jestem osobą niepełnosprawną i dlatego
      mam poczucie nieuczestniczenia w takim wymiarze życia jaki jest
      dostępny Wam! Czy czuje się z tym gorzej? Mam prawo, bo to jedno
      życie do przeżycia więcej nie będzie. Zapewne wy nie macie takich
      trudności-czego wam bardzo zazdroszczę. Moja sytacja nie pozwala mi
      na rozwinięcie skrzydeł czy też latanie na wysokości lamperii by
      przyniść kobiecie "upragnione dobra". Stąd i moje rozgoryczenie.
      Nie jest mi łatwo pisać o tych problemach bo to jest mój ból i sól
      mego życia i otwierając wątek liczyłem na więcej konstruktywnej
      dyskusji i wyrozumiałości. Mimo to dziękuję za udział. Kolega
      rzeka.sur-dwa razy błysnął klarownie. Brak znaków polskich też nie
      ułatwia czytelności.Ogólne jednak czułem się łapany za słówka-tak
      można przeciągać linę bez końca!
      Dziękuję za udział w dyskusji.
      • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 23:02
        Może kolega rzeka.sur rozwinie wątek w swoim własnym widzeniu
        tematu i odkryje się trochę?
        • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 23:10
          dobra, mialam udawac, ze mnie nie ma, ale zmienilam zdanie.
          oto moje wyznanie * wyrazone ustami artysty*:
          www.youtube.com/watch?v=hlqU5aszCJs&feature=related
          • jestemsobiemalymis Re: Testosteron 10.04.09, 23:20
            No dzięki! Żegnam!
            • rzeka.suf Re: Testosteron 10.04.09, 23:26
              och, zaaferowany taki wlasnymi teoriami, przeoczyles jedno: jestem kobieta, a
              moj nick brzmi rzeka. suf
              na pozegnanie powiem ci, ze raczej nie warto owijac brakow tonami bawelny, choc
              moze sie myle, moze to jest wlasnie naturalna strategia przetrwania
      • rzeka.suf Re: Testosteron 11.04.09, 00:12
        zawsze mierza mnie konstruckcje wybudowane na resentymencie, kompensacji. to
        jest po prostu zalosne, slyszec jak np. ktos, kogo nie stac na wakacje na taiti,
        dwoi sie i troi w opisie ohydy tego miejsca i wychwalaniu pozytkow plynacych z
        trzydniowego urlopu nad lokalnym zalewem. przyznasz chyba, ze jest spora roznica
        miedzy motywacjami tego, kto mogac pozwolic sobie na taiti, wybierze basen
        miejski i tego, kto po prostu nie ma wyboru?
        lapanie za slowka bylo po, aby wydobyc z ciebie cos poza deklaracjami majacymi
        swiadczyc o twojej niezwyklej szlachetnosci.

        uzywalam zenskiej formy osobowej piszac tutaj posty. dlaczego wiec przypisujesz
        mi przeciwna plec? to ciekawe

        ps. dyskusja wcale sie nie wypalila, moim zdaniem, troszke sie przestraszyles
        drazenia tematow osobistych
        • wichrowe_wzgorza prowokujesz? 11.04.09, 00:26
          :)
          a pisałaś wyżej, ze ktoś tonie w zalewie słów... jak w bawełnie. Kto?
          • rzeka.suf Re: prowokujesz? 11.04.09, 00:38
            'no, jak to kto? ten pan tonie'

            ja mam nieco inne problemy. a inny, oczywiscie, nie znaczy ani lepszy ani gorszy ;)

    • zlotyswit Czarna Madonna 11.04.09, 07:55
      Za jaja chwyta cię piękna kobieta. Jest z rodzaju tych drzew którego każda
      warstwa tętni od soków, usta ma jak rozcięty granat, rzęsami czujesz że między
      nogami ma wulkan prachuci, pierwotny początek, to od którego wszystko się
      zaczyna, do którego wszystko dąży, kobiecie świecą się oczy z pożądania a
      błagając cię o to byś ją „zetarł na sucho”, bo lubi z zaskoczenia, nim stanie
      się mokra, robi wielkie kocie oczy. Co robisz? Oczywiście możesz czuć pewien
      niepokój, a powinieneś zacząć się bać, ale o nic nie pytasz, potem dopiero, w
      rozmowie bez znaczenia, sama rozwiewa twe wątpliwości, tak, jest dziwką, a
      raczej była bo teraz nie bierze za to pieniędzy. Był czas że nie była, kochała
      innego , i niestety, bądź stety, kocha go nadal, choć ten odszedł na zawsze, On
      to pokazał jej czym jest prawdziwa miłość i dla niego rzuciła zawód, oddała mu
      się w pełni, dzięki niemu poznała wszystkie filozofie sącząc ją wprost z
      kielicha życia, nie jak ty z jakiś nędznych książyn, tj siódmej wody po kisielu.
      Zna wszystkich filozofów od Talesa, gdy mówi „istotą życia jest wilgoć”, po
      Hideggera, gdy krzyczy podczas seksu „błagam nie kończ” po „tym” szepcąc „teraz
      będzie pustka”. Teraz nie myśl sobie że możesz jej dać miłość jaką On jej dał,
      nie myśl nawet że byś chciał ją dać tej dziwce (kiedyś z naturalnej potrzeby,
      teraz programowej), przecież jesteś tak porządny, taki idealista. Ona o tym wie,
      dlatego cię wybrała, zresztą ona sama, po tym wszystkim, już nie potrafi siebie
      pokochać, jedyne czego od ciebie oczekuje że ją porzucisz, tak jak On to zrobił,
      i że przybliżysz jej to uczucie rozpaczy które On zostawił, bo nawet to
      wspomnienie, jak każde o nim, jest dla niej rozkoszne. Więc teraz dopiero
      zaczyna się gra i zaloty, prośby i błagania, ponieważ, o zgrozo, nie chce seksu,
      teraz dopiero mówi że kocha tylko jego i czuje że go zdradziła, ma ogromne
      wyrzuty sumienia, nie dlatego że robi źle, zna przecież prawdę o życiu a On już
      nie istnieje, ale czuje na sobie gorący oddech społecznego odrzucenia i
      niedopasowania oraz wewnętrzne tąpnięcia, które zostają po pustce spełnienia. Na
      początku się miotasz, nie wiesz co się dzieje, wszystko jest tak jak wcześniej,
      twoje oczekiwania co do jej osoby zostały potwierdzone, ale wież już że na tego
      konia nie wsiądziesz, na razie próbujesz walczyć, robisz jak małpka swoje
      wyuczone wygłupy, próbujesz się nawet oszukiwać i mówisz że ją kochasz, ale ona
      już to zna i nawet jakby chciała to nie może tak jak Ty to robisz, bo jak można
      kochać kogoś w ten sposób nie kochając samej siebie. Nie myśl że jest bez
      serca, ona cię kocha ale tą samą miłością którą darzy każdego, tą którą nauczył
      ją jej nauczyciel, zbliżoną raczej do matczynej niż do, o absurdzie życia, tej
      fizycznej, którą ci obiecała chwytając cię za jaja. Potem, tak jak się pojawiła
      bez przywitania, tak i teraz odchodzi, bez pożegnania, rozdawać dalej miłość,
      uczyć jej, tak jej się wydaje chciał by On, tymczasem jest to tylko próba
      wypełnienia pustego kielicha, i nadinterpretacja jego słów przez przetrącone i
      zagubione serce Marii Magdaleny.

      ps
      > Z tego wszystkiego mając 32 lata czuję się jak dzieciak, bo mam
      > poczucie, że gra toczy sie obok mnie, gdzie dorośli odprawiają swoje
      > godowe tańce pełne hipokryzji, a ja jak ten głupi, naiwny, mały
      > dzieciak pałętam się pod nogami i nie mam tam wstępu i stoję za
      > zamkniętymi drzwiami.

      tańce godowe nie mogą być hipokryzją, nawet jeśli w tańcu kłamiemy to stawiamy
      to kłamstwo w służbie prawdy, to twoje zachowanie jest przekłamaniem swojej
      natury albo efektem słabego libido, a to kto w jaki sposób to robi powinien cię
      gó... obchodzić, a kobiety o których mówisz powinieneś zostawić swojemu własnemu
      losowi skoro to co robią jest taką skazą na twoim sumieniu, znajdź sobie inną,
      generalizowanie, nawet do kilku przykładów, to przejaw lenistwa. Na świecie jest
      jeszcze trochę, co najwyżej o jej liczbie można by prowadzić dyskusję, cnotek
      jak ty które na samą myśl o kutasie robią się czerwone ze wstydu.
      • rzeka.suf Re: Czarna Madonna 11.04.09, 15:14
        podklad muzyczny:
        www.youtube.com/watch?v=24FT3u-lhg4
        • zlotyswit Re: Czarna Madonna 11.04.09, 20:34
          osobiście wolał bym coś bardziej... romantycznego.
          www.youtube.com/watch?v=pSctRiv35eg
          • gadagad Re: Czarna Madonna 11.04.09, 20:49
            www.youtube.com/watch?v=hc2DbWGZmN0
            • zlotyswit Re: Czarna Madonna 11.04.09, 21:00
              www.youtube.com/watch?v=pGzrL8J0t-c
              to daje lepsze efekty
              • zlotyswit Re: Czarna Madonna 11.04.09, 21:04
                www.youtube.com/watch?v=HVIqDyl6pXk
                przecież polacy nie gęsi, patriotycznie, jeden z najlepszych na świecie.
                • kolejar Re: Czarna Madonna 12.04.09, 03:29
                  Co Wy się tak tymi kawałkami z you-tube wymieniacie? Może zaraz z red-tube? ;)
                  Nie chce mi się tego oglądać - nie wiem, o co chodzi. Znów posłucham starych
                  kawałków Kasi N., a potem wrócę do moich :)
                  • kolejar Re: Czarna Madonna 12.04.09, 03:33
                    a na temat - to na Jasnej Górze Madonna rzeczywiście jest Czarna!!! To daje dużo
                    do myślenia o pochodzeniu człowieka, a jeszcze więcej rasistom. Poza tym
                    zaznaczam, że ponad wszelkie wątpliwości Najświętsza Panienka i Jezus z Nazaretu
                    byli jednak Żydami. Niektórzy katole (bo inaczej ich nie potrafię nazwać, niż
                    brzydko) twierdzą - zdaje się - inaczej. No i Czarna Madonna z Jasnej Góry
                    jest... Prawosławna!!!
                    • zlotyswit Re: Czarna Madonna 12.04.09, 09:32
                      Czarna Madonna - tak była/jest inaczej nazywana Maria Magdalena, o to mi
                      chodziło. To jaka jest Madonna na Jasnej Górze o niczym nie świadczy, z resztą
                      nie ważny jest kolor, bo ten może kształtować materiał, ale rysy twarzy, te
                      afrykańskie zapewne nie są.
                      Dlaczego prawosławna ?
                  • zlotyswit Re: Czarna Madonna 12.04.09, 10:25
                    teraz to nie ja zacząłem ;)
                    to jest kolejna forma wyrazu jak będzie trzeba to i redtube pójdzie w ruch ;)
          • rzeka.suf Re: Czarna Madonna 12.04.09, 02:59
            jakies to posepne i zbyt monotonne. nie ten rytm
            • zlotyswit Re: Czarna Madonna 12.04.09, 09:37
              ale tutaj to muzyka jest poddana słowu i o słowa tu chodzi i ekspresje która na
              końcu na pewno nie jest monotonna, mało tego ona "kick ass" uwielbiam gdy w
              utworach forma jest zaniedbywana dla ekspresji. yeah ;)
              • rzeka.suf Re: Czarna Madonna 12.04.09, 15:21
                eh, no przyznam, ze do konca nie dotrwalam ;)
        • wichrowe_wzgorza Re: Czarna Madonna 12.04.09, 23:26
          rzeka.suf napisała:

          > podklad muzyczny:
          > www.youtube.com/watch?v=24FT3u-lhg4


          a mnie bardziej do tego kawałka dobrze czytającej się prozy, z jajem, pasują te
          dwa... długo nie mogłam wybrać, to daję dwa, z wielu możliwych. Z podtekstem, że
          wszystko zaczyna się niewinne:) I oby po, znów odnaleźć niewinność!

          www.youtube.com/watch?v=bhtEyv1Aov8


          a ta bardziej Czarno Madonnowa:)

          www.youtube.com/watch?v=XcBcaTWR7D8&feature=related
          • jestemsobiemalymis Re: Czarna Madonna 12.04.09, 23:44
            He, he. Niezły ten Billy Idol. To chyba jeden z tych małych misiów
            co rzeczułko.suf ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka