Dodaj do ulubionych

Lekcewazenie...

07.05.09, 13:14

Jak mi sie wydaje, bardzo wiele niezrozumienia,
zla i cierpienia, bierze sie z - lekcewazenia.

Przejawia sie to powierzchownosca, brakiem pokory,
brakiem ciekawosci niedookreslonej natury drugiego czlowieka etc.
Komunikujemy sie tak, jakby wszystko bylo oczywiste i wiadome,
a my - wszystkowiedzacy.

Ludzie nie wydaja sie naprawde ciekawi ani siebie, ani innych,
ktorych w sposob oczywisty uwazaja za identycznych ze soba.
Posluguja sie niemal wylacznie "strukturami zdaniowymi"
zaslyszanymi w otoczeniu i wszystko dla nich jest tak
cholernie "normalne", ze zabija to ciekawosc wlasna.

Zamiast w pelni rozumiec czyjes intencie,
graja tylko w jakas jezykowa gre,
starajac sie narzucic wlasna "rzeczywistosc"...

A przeciez, tak naprawde - nic o sobie nie wiemy !
Moglibysmy nieskonczenie, wzajemnie sie uczyc,
ciekawie i roznorodnie komunikujac sie z soba...
Lecz my wolimy - pouczac innych.

Lekcewazenie wydaje mi sie jedna z najstraszniejszych
i najbardziej destrukcyjnych chorob, niszczacych nasz potencjal...

Obserwuj wątek
    • athroposs Re: Lekcewazenie... 07.05.09, 13:31
      Ktoś kiedyś powiedział, że zanim ocenimy czyjeś zachowanie, pomyślmy
      o tym, że może są jakieś zewnętrzne czynniki, które determiunją
      takie a nie inne zachowania człowieka w określonej sytuacji.
      Tego też moim zdaniem brakuje.
      To obok lekceważenia jedna z przyczyn błędnej komunikacji
      międzyludzkiej.
    • lofbergs.lila Re: Lekcewazenie... 07.05.09, 13:45
      o, prosze jakbys czytal w moich myslach
    • zlotyswit Re: Lekcewazenie... 07.05.09, 18:14
      To nie lekceważenie ale selekcja. Większość nie spełnia kryteriów a że jest nas
      coraz więcej to i liczniejsi się dobijają, a że czasu nie przybywa, przez to
      wymagania rosną.
    • solaris_38 Re: Lekcewazenie... 07.05.09, 18:39
      zgadzam się w wieleu obserwacjhach
      uważam je za celne i ważne
      ale według mnie zjawisko to nei kam rangi choroby tak jak nieumiejętność
      chodzenia nie jest chorobą u niemowlaka

      Kto rozwinięty widzi
      niektórzy nigdy nie zobaczą
      błądzą walą siebie i innych

      czasem trzeba się ich bać
      szczególnie gdy zsynchroznizują się we wspólnym uproszczeniu


    • papooc Re: Lekcewazenie... 07.05.09, 23:27
      xuxem napisał:

      >
      > Jak mi sie wydaje, bardzo wiele niezrozumienia,
      > zla i cierpienia, bierze sie z - lekcewazenia.
      >
      >
    • abellard123 Re: Lekcewazenie... 18.05.09, 12:07


      Obok lekcewazenia, rownie beznadziejne jest - PRZYPISYWANIE (intencji).

      Zniszczono juz setki jesli nie tysiace moich wpisow,
      gdyz ktos nie zrozumial INTENCJI jakie za nimi stoja,
      a powierzchownie PRZYPISAL to zwyczajnemu trollingowi np. etc.

      • fueradesi Re: Lekcewazenie... 18.05.09, 13:36
        xuxem,
        widzialam już ten sam tekst na forum psychologicznym :) bardzo mądry

        ///"Przejawia sie to powierzchownosca,..."///

        Selekcja musi być. Poslugujemy się stereotypami , przypisujemy
        ludziom przynależność do "typów", to nam ulatwia życie- bez tego
        byloby ciężko...

        ///"brakiem ciekawosci niedookreslonej natury drugiego czlowieka
        etc."///
        To też mądre spostrzeżenie... chcąc nie chcąc w różnych sytuacjach
        poznajemy innych ludzi-oni robią coś czego byśmy się po nich nie
        spodziewali...i wtedy można się zachwycić ich INDYWIDUALNOŚCIĄ.
        (Tyle że nie często dązymy do takich sytuacji...to fakt, to już
        powiedzmy taka skaza naszych czasów -"na wspólnej" zamiast
        wieczornej posiadówy w knajpie ze znajomymi/przyjaciolmi-
        przynajmniej u DOROSŁYCH to zauważylam).

        Mnie się wydaje że LEKCEWAŻENIE może zaistnieć w relacji
        BLISKIEJ..przynajmniej biorąc pod uwagę jej objawy które Ty
        wskazaleś- objawem lekceważenia jest "powierzchowność" i "brak
        ciekawości [osobowości] drugiego czlowieka" - jesli bliski
        kolega/koleżanka wykazuje się obydwoma cechami wobec ciebie to tak-
        to jest lekceważenie.
        Ale niby dlaczego pani fryzjerka którą widzę raz do roku albo pani w
        sklepie / nauczycielk/sąsiad mają się interesować mną jako
        indywidualną Osobą ?- czyli nie powierzchownie i bez schematów - ?
        Nie widzę powodu...w dżungli trzeba sobie radzić.

        ///"Lekcewazenie wydaje mi sie jedna z najstraszniejszych
        i najbardziej destrukcyjnych chorob, niszczacych nasz
        potencjal..."///
        zgadzam sie...


        ///"Posluguja sie niemal wylacznie "strukturami zdaniowymi"
        zaslyszanymi w otoczeniu... "///
        Nie rozumiem o co chodzi- proszę ściślej -przyklady tych struktów-?



        no i pytanie :
        co z tego tematu wynika?
        chcemy coś zmienić? ;)
    • k-39 Re: Lekcewazenie... 18.05.09, 12:50
      brawo, bardzo światłe!!
      teraz zastosuj swoje rady tak aby przeciętny mężczyzna mógł zrozumieć
      postępowanie i zamiary zmiennej kobiety.
      życzę powodzenia. :))
      • abellard123 Re: Lekcewazenie... 18.05.09, 13:12

        Zrozumiec postepowanie kobiety ?

        Wystarczy przeczytac jakas ksiazke o zyciu owadow !
    • paco_lopez Re: Lekcewazenie... 18.05.09, 13:01
      ja sobie to wydrukuję. to mi wiele wyjaśni u progu trzeciej
      osiemnastki.
    • lifeisaparadox Re: Lekcewazenie... 18.05.09, 13:15
      To jednak tylko walka z wiatrakami.
      Niby chcemy aby byla rownosc, jednak mamy zakodowane, spolecznie wyuczone
      uprzedzenia wobec powierzchownosci.
      Dla przykladu, jesli wyjdziesz z domu nieogolony, w zmietej podkoszulce w ktorej
      przed chwila spales, zdemolowanym fryzem, a w dodatku na kacu i pojdziesz gdzies
      aby dochodzic swoich spraw, spotkasz sie z dyskryminacja, malo przychylnym
      nastawieniem, umiejscowia Cie zaraz jako lumpa, kogos kto swoja
      powierzchownoscia sprawia ze ludzie go mniej szanuja. Wlasciwie to z miejsca
      uruchamiasz w glowach ludzi schemat gorszego traktowania, wystarczy rzut okiem.
      Natomiast gdy Ty, ten sam "lump", ubierzesz garnitur, to z miejsca jakbys
      awansowal w hierarchii spolecznej. Nagle na Twoje "dziendobry" ktore bylo we
      wczesniejszym przypadku kwitowane kiwnieciem glowa czy nawet niezauwazone, teraz
      ludzie glosno i ochoczo witaja, usmiechaja sie, sa mili, zywo interesuja sie tym
      co mowisz i jak mowisz. Interesuja sie Twoja sprawa. Jesli do tego mowisz lekkim
      basem, to juz masz same punkty na plus, wzbudzasz zainteresowanie i przychylne
      traktowanie pod kazdym wzgledem.

      To dobitne przyklady na lekcewazenie i gratyfikacje z powodu powierzchownosci.
      Niby jest to czynnosc karalna prawnie, jest to dyskryminowanie, to jednak w 100%
      uskuteczniane na kazdym kroku, wtlaczane w nasza mentalnosc poprzez wychowanie i
      wzorce obowiazujace w spoleczenstwie.

      Bezdomnych wyrzuca sie z dworca, garniturowcow nie. Teoretycznie obszczany
      bezdomny powinien byc traktowany ze wszystkimi honorami i przywilejami w
      srodowisku tak jak prezydent czy premier, a prezydent czy premier, powinni byc
      identycznie akceptowani jak obszczany bezdomny. Na tym polega demokracja,
      rownosc, idea ktora dzisiaj stanowi prawo i konstytucje.
      • fueradesi Re: Lekcewazenie... 18.05.09, 14:22
        Podam jeszcze przyklad na to że lekceważenie jest destrukcyjną
        silą...
        Mam na koncie kilka znajomości urwanych dlatego że kilka cech jakich
        dopatrzylam się u nowopoznanej osoby , którą na początku bardzo
        chcialam poznać (!!!), zdecydowaly o tym że zakwalifikowalam tę
        osobę do grupy "ten typ tak ma".

        "Tipsiary są glupie i puste" -poznalam koleżankę którą dbala o swój
        wygląd w ..hmm oryginalny sposób, a byla bardzo sympatyczna
        i "watrościowa" (nie lubię tego określenia do ludzi)

        "Przystojni faceci są powierzchowni i zadają się z nieurodziwymi
        dziewczynami tylko po to by się z nich nabijać lub dla zysku" - to
        natomiast byla myśl oparta na doświadczeniu z pewnym przystojnym
        facetem. Następnie poznalam kolejnego przystojenego faceta...i jedna
        PRZYPADKOWA wspólna cecha zadecydowala że przypisalam facetowi nr 2
        wszystkie pozostale cechy poprzedniki i -w efekcie- zerwalam
        znajomość :/

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka