xuxem
07.05.09, 13:14
Jak mi sie wydaje, bardzo wiele niezrozumienia,
zla i cierpienia, bierze sie z - lekcewazenia.
Przejawia sie to powierzchownosca, brakiem pokory,
brakiem ciekawosci niedookreslonej natury drugiego czlowieka etc.
Komunikujemy sie tak, jakby wszystko bylo oczywiste i wiadome,
a my - wszystkowiedzacy.
Ludzie nie wydaja sie naprawde ciekawi ani siebie, ani innych,
ktorych w sposob oczywisty uwazaja za identycznych ze soba.
Posluguja sie niemal wylacznie "strukturami zdaniowymi"
zaslyszanymi w otoczeniu i wszystko dla nich jest tak
cholernie "normalne", ze zabija to ciekawosc wlasna.
Zamiast w pelni rozumiec czyjes intencie,
graja tylko w jakas jezykowa gre,
starajac sie narzucic wlasna "rzeczywistosc"...
A przeciez, tak naprawde - nic o sobie nie wiemy !
Moglibysmy nieskonczenie, wzajemnie sie uczyc,
ciekawie i roznorodnie komunikujac sie z soba...
Lecz my wolimy - pouczac innych.
Lekcewazenie wydaje mi sie jedna z najstraszniejszych
i najbardziej destrukcyjnych chorob, niszczacych nasz potencjal...