Dodaj do ulubionych

Czy jakas praca hanbi?

29.12.03, 20:13
Pytanie jest poklosiem dyskusji przy-stolnych w czasie swiat. POjawila sie w
najblizszym gronie mloda dziewczyna z Polski. Studiuje zeby byc nauczycielka,
troche sie Jej pomaga ale oczekiwanie jest zeby tez sama na siebie
pozarabiala. No i tu problem - Ona pewnych rzeczy robic nie chce - m.in.
sprzatac w domu starcow, sprzatac w hotelu, zmywac garow itp, bo to Ja poniza
(!!!!). Moja 17-letnia pasierbica z niewyparzonym jezorkiem powiedziala
wprost, ze niech sie ksiezniczka w... pocaluje ale rodzinni dorosli probowali
rozmawiac, przekonywac no i rozmowa zeszla na to, czy jest jakas praca, ktora
hanbi a jesli tak to dlaczego. Jakies typy macie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Richelieu* Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 29.12.03, 20:17
      jedyne co hańbi to kurestwo
      sprzątanie i opieranie za straszne? ja bym jej figę dała, a nie pomoc. Jeśli
      by to sprzątanie nie przynosiło wystarczających pieniędzy wtedy co innego, z
      chęcią płaciłabym za to, że się przynajmniej stara
      • yagnieszka Re: Czy jakas praca hanbi? 29.12.03, 20:30
        A wiec prostytucja hanbi, tak? Bo tak rozumiem to kurestwo. Ja sie chyba z tym
        zgadzam chociaz tak logicznie to nie umiem wytlumaczyc dlaczego.
        Dla mnie hanbi np. praca zdobyta czyims kosztem lub czyjas ewidentna krzywda.
        Mam tez problem z zawodowymi wojskowymi - honor? hanba? Czasem ta granica bywa
        prawie niewidoczna.
        No i dziennikarze-plotkarze, oblesnosc podgladactwa za pieniadze. To samo
        zreszta dotyczy szpicli, czy szerzej - policji.
        Dziewczyna rodzinna jest mloda i ma jeszcze ciagle te jakies gorne idealy z
        Polski, ze Ona to bedzie "Pani Nauczycielka" i podcieranie starych ludzi
        jest "ponizej Jej godnosci" - ja na to patrze z pewnym poblazaniem - przejdzie
        Jej :o)
        • Gość: gf Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 20:37
          > podcieranie starych ludzi
          > jest "ponizej Jej godnosci"

          jedyne, co hańbi, to taki poglad na świat, jaki wyznaje ta panienka
          boże, jesteśmy otoczeni przez idiotów - koniec świata blisko
          • yagnieszka Re: Czy jakas praca hanbi? 29.12.03, 20:57
            Gość portalu: gf napisał(a):

            > > podcieranie starych ludzi
            > > jest "ponizej Jej godnosci"
            >
            > jedyne, co hańbi, to taki poglad na świat, jaki wyznaje ta panienka
            > boże, jesteśmy otoczeni przez idiotów - koniec świata blisko

            I co w zwiazku z tym? Rozstrzelac? Skads to dziewcze taki poglad wynioslo. Z
            domu? Ze szkoly? Ja nie wiem - ja Ja poznalam kilkanascie miesiecy temu jako
            juz dorosla, choc wciaz bardzo mloda, kobiete.
            I mysle, ze nie Ona jedna ma takie poglady - wystarczy poczytac czasem wpisy
            rodakow na Forum Polonia - ilez to razy ludzie z Polski pisza wysmiewajac sie z
            Polonusow, ze tyraja na dachach, starym pieluchy zmieniaja albo cudze domy
            sprzataja. No skads sie takie poglady biora!
        • Gość: Richelieu* Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.localdomain / 213.77.25.* 29.12.03, 21:43
          tylko z tą ewidentną krzywdą jest tak, że dla jednego to jest ewidentne, a dla
          drugiego jeszcze nie
          Jeden będzie miał świadomość lewego zdobycia pracy czyimś kosztem, a drugi
          nie. No i co znaczy czyimś kosztem. Jeśli jest dwóch i jeden ma 2 dzieci, a
          drugi 3 to drugi ma większe prawo?
          Kurestwo, to poza standardową prostytucją także kurestwo za pracę, typ
          sekretarka dyrektora, lizusostwo, ba, wręcz włażenie w dupę, by mężczyźni też
          mieli szansę kurestwa gdy szefa mają mężczyznę

          zawodowi żołnierze. dlaczego ma hańbić? co prawda zasadność istnienia armii
          jest no ten tego, ale traktuję ich na zasadzie, ktoś to musi robić
          zresztą chłopak zapisujący się do szkoły wojskowej raczej nie myśli, że kiedyś
          każą mu iść na wojnę tylko o tym, że zaraz będzie miał robotę jakś miłą
          przyjemną i w ogóle.

          policjant to hańbiące zajęcie teraz? kiedyś tak, teraz to raczej pożałowania
          godne

          co do dziewczyny z Polski. Jest wiele takich jak ona, które za ścierę się nie
          wezmą, kasjerką w supermarkecie nie będą, kelnerką też nie, a gdy szef raz się
          zezłości to z płaczem rzucają pracę. Potem bezrobocie jest. Bo pobłaża się
          panienskim fochom. Nauczycielka zarabia mało, niecałe tysiąc na stażu,
          mianowany po minimum 3,5 roku jako mianowana jeśli będzie mieć efekty 400zł
          więcej. Nie utrzyma za to rodziny na przyzwoitym poziomie, bo podejrzewam, że
          jeśli sprzątanie jest nieprzywoite, poziom jej życia też nieprzyzwoitym być
          nie może. Pomachałaby ściarą rok czy dwa to odwidziałoby jej się. Mało tego,
          jako nauczycielka w szkole podst-liceum jest równocześnie wychowawcą. Czego
          ona zdolna będzie nauczyć, że sprzątaczka to hańbiące zajęcie? Chociaż z
          drugiej strony, może ukończenie studiów uważa za tak wielki wyczyn, że bliżej
          jej do chęci postawienia pomnika na jej cześć ;)
    • olt Re: Czy jakas praca hanbi? 29.12.03, 20:58
      pytasz o hanbiaca prace jako taka, jak widze.
      ale mozna na to spojrzec troche szerzej - caly uklad moze byc dla pracujacego upokarzajacy, przy
      czym kluczowe zdaja mi sie tutaj zbyt niskie wynagrodzenie za prace i mniejszy badz wiekszy
      przymus pracy/ brak mozliwosci podjecia innej skrzetnie wykorzystywany przez zatrudniajacego i
      odbijajacy na owej placy. a i sama praca zwykle wtedy bywa z tych raczej mechanicznych i
      nuzacych, choc uczciwa gratyfikacja w wiekszosci przypadkow zmienilaby nastawienie pracownika,
      jak sadze.
    • Gość: Triss Merigold Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.acn.waw.pl 29.12.03, 21:05
      Powiem inaczej, żadna praca nie hańbi ale są takie, które nie nobilitują. Do
      nich zaliczyłabym prostytucję, dilerkę (też praca dla niektórych), bycie
      żołnierzem gangu. Jako hańbiąca może być odbierana przez człowieka praca, która
      zmusza do poniżania się, upokarzająca, oddzierająca z godności ludzkiej,
      wykonywana pod przymusem.
      Jak kiedyś usłyszałam, że znajomy znajomego zajął się dilerką, bo "teraz ciężko
      z pracą" to mnie mało szlag nie trafił na tak debilnie usprawiedliwiający
      argument.
      • Gość: gf Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 21:50
        Triss, to nie jest praca tylko proceder.
    • aiszka4 Re: Czy jakas praca hanbi? 29.12.03, 21:57
      Gdybym znalazła się w potrzebie, bo np. moje dziecko ciężko zachorowało, bank
      nie dał pożyczki, firma zapomogi, a rodzina nie byłaby w stanie pomóc, to
      myślę, że zgodziłabym się zostać dealerem, albo "panienką" do towarzystwa.

      Choć z tym drugim mógłby być problem, bo panienką już nie jestem ;)

      Prostytucji, handlu narkotykami, paserstwa, przemytnictwa, stręczycielstwa
      itp., itd. nie uważam za pracę.
      A co sądzicie np. o pracownikach więziennictwa, odpowiedzialnych za
      wykonywanie wyroków śmierci? To może nawet nie jest problem hańby, ale jakoś
      tak mi przyszło do głowy.
      • Gość: Triss Merigold Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.acn.waw.pl 29.12.03, 22:06
        Radzę z zapoznać się z opiniami samych zainteresowanych (tj. prostytutek,
        dilerów, złodziei) oni swoj proceder uważają za PRACĘ.
        Nt. pracowników więziennictwa wykonujących wyroki śmierci - "Zielona mila"
        Kinga. Dla mnie to praca, pełnią podobną funkcję w wymiarze sprawiedliwości ja
        kaci w średniowiecznych miastach. Chociaż z drugiej strony kaci mieszkali poza
        miejskimi rogatkami i generalnie uważano, że spotkanie ich przynosi pecha.
        • Gość: gf Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 22:10
          To, co przestepcy mowią o swoim procederze jest mało ważne.
          Prostytucja nie jest natomiast nielegalna.
          • Gość: Triss Merigold Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.acn.waw.pl 29.12.03, 22:39
            Prostytucja nie, czerpanie z nierządu korzyści lub zmuszanie do niego tak. Czy
            jak legalna w Polsce prostytucja jest pracą? Czy znajduje się w wykazie
            zawodów? Nawet jeśli przyjąć wersję, że to praca to wg. mnie hańbiąca.
            • Gość: gf Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 23:31
              A według mnie nie. Tyle, że na długiej liście rzeczy, których raczej bym nigdy
              nie zrobiła.
    • kamfora hańba 29.12.03, 22:38

      Co dzisiaj oznacza dla Was to słowo? (nie tylko w odniesieniu do pracy)
      I co oznacza wyrażenie: "okrył się hańbą"?. Czy to znaczy, że ludzie mu ręki
      nie podadzą? Wyśmieją? Będą unikać? Jakie są praktyczne skutki zhańbienia?
      Co jest przeciwieństwem hańby?

      Jeśli o mnie chodzi - to niektóre profesje uważam za niegodne człowieka.
      Bez względu na pobudki, które niby "zmuszają" go do podjęcia się tego.
      Są to m.in.: handel narkotykami, handel małymi dziećmi, stręczycielstwo...
      (innych nie wymienię, żeby nie wywoływać niepotrzebnych skrętów dyskusji)
      W praktyce oznacza to, że - na przykład - nie będę głosować na takiego kogoś
      w wyborach do sejmu czy prezydenckich.
      • Gość: Triss Merigold Re: hańba IP: *.acn.waw.pl 29.12.03, 22:43
        Przeciwieństwem hańby jest chyba uznanie i podziw nie tylko jednostkowy ale i
        społeczny.
        Co oznacza "okrył się hańbą?" Szczerze mówiąc poza literaturą dawno się z tym
        określeniem nie spotkałam. Dzisiaj chyba niewiele oznacza dla większości. Dla
        mnie - nie podam ręki, wykluczę z grona znajomych, będę mówić z pogardą;
        odpowiednio wobec nieznajomych - nie zagłosuję itd.
        • kamfora Re: hańba 29.12.03, 23:09
          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

          > Przeciwieństwem hańby jest chyba uznanie i podziw nie tylko jednostkowy ale i
          > społeczny.

          Brzmi nieźle.
          A czym ktoś może zasłużyć sobie na Twój podziw i uznanie?
          (jeśli to nie tajemnica, oczywiście :-)
          • Gość: Triss Merigold Re: hańba IP: *.acn.waw.pl 29.12.03, 23:20
            Na forum społecznym cenię osoby, które robią coś dla innych nie szukając
            poklasku. Mówiac prościej wykonują taką "pracę u podstaw" np. streetworkerzy,
            wolontariusze w hospicjach i organizacjach pozarządowych.
            Prywatnie cenię ludzi o sprecyzowanych poglądach, honorowych, słownych,
            zachowujących się z godnością, mających w życiu jakieś pozytywne cele (nawet
            jeśli to będą cele bardzo banalne typu wychować dobrze dziecko, skończyć studia
            z zamiłowania do wiedzy).
            • r.richelieu Re: hańba 30.12.03, 02:58
              no ładnie, dobrze wychować dziecko jest banałem? a cel w postaci zdobycia góry
              na wyspie umpaumpa banałem nie jest? czy banał zawsze określa sytuacje w
              których wszyscy siedzą albo, jak w przypadku dobrze wychowanego dziecka, zdaje
              im się, że siedzą
    • Gość: Alla Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.a2000.nl 29.12.03, 23:03
      Czy jakas praca hanbi?? To zalezy. Uwazam, ze jak sie jest jeszcze bardzo
      mlodym, w szkole sredniej, czy na studiach to zadna praca (oczywiscie z
      wyjatkiem przestepczosci, streczycielstwa, prostytucji itp) nie hanbi.
      Studentowi pasuje wszystko. Wrecz nawet powinien wykonywac rozne prace, bo to
      poprawia mu cv, uczy zycia (to najwazniejsze wiedziec jak sie swiat kreci,
      jakie jest zycie, jak zyja zwykli ludzie). Sprzatanie, mycie garow,
      wyprowadzanie pieska, roznoszenie gazet, wszystko jest jak najbardziej ok.
      Sprawa wyglada jednak inaczej po studiach, w przypadku kogos kto mysli powaznie
      o podjeciu pracy zawodowej. To nie jest kwestia tego, ze jakas praca moze
      zhanbic, ale kwestia samopoczucia i poczucia wlasnej wartosci. No bo ktos, kto
      piec lat studiuje kosztem wyrzeczen i ciezkiej pracy czuje sie jak smiec, kiedy
      po studiach musi zlapac za sciere i myc kible. Oczywiscie ze go to nie hanbi,
      ale strasznie wplywa na psychike. Jasne, ze jak nie ma wyjscia i jest
      alternatywa albo sciera albo nic, to trzeba wziac co leci, zeby przezyc, ale
      czlowiek czuje sie przegrany i nic nie warty. Bo praca to nie tylko pieniadze,
      ale tez kwestia szacunku od siebie, wlasnych umiejetnosci, kwalifikacji,
      zainteresowan i godnosci wlasnej.
    • mary_ann Re: Czy jakas praca hanbi? 29.12.03, 23:10
      Dilerka, prostytucja, to przykłady skrajne i nieomal bezdyskusyjne.
      A co powiedzie na niektóre przypadki reklamy i marketingu?
      Mam na myśli świadome wmawianie ludziom nierzeczywistych potrzeb, wplątywanie
      w zakup przy pomocu srategii, ktorych odbiorcy nie są stanie rozpoznać,
      kłamanie na temat właściwości sprzedawanego produktu?
      • yagnieszka Re: Czy jakas praca hanbi? 29.12.03, 23:19
        mary_ann napisała:

        > Dilerka, prostytucja, to przykłady skrajne i nieomal bezdyskusyjne.
        > A co powiedzie na niektóre przypadki reklamy i marketingu?
        > Mam na myśli świadome wmawianie ludziom nierzeczywistych potrzeb,
        wplątywanie
        > w zakup przy pomocu srategii, ktorych odbiorcy nie są stanie rozpoznać,
        > kłamanie na temat właściwości sprzedawanego produktu?

        No mowie - wykorzystywanie i krzywdzenie ludzi! To zdecydowanie jest hanbiace.
        Wciaz nie jestem pewna dlaczego np. prostytucja mialaby hanbic a streaptease
        czy lap-dancing nie. Moge do tego dorzucic bycie modelka albo i baletnica ;o)
        • Gość: Triss Merigold Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.acn.waw.pl 29.12.03, 23:27
          Wśród tancerzy baletu mam paru znajomych, na to co osiągnęli ciężko pracowali
          przez lata ćwicząc i kończąc szkoły. Prostytutką może zostać każda kobieta i
          żadne kwalifikacje (poza pewną ew. barierą wiekową) nie są wymagane. Poza tym
          jest chyba różnica między sytuacją w której TY tańczysz i ludzie na Ciebie
          patrzą a sytuacją kiedy ludzie wkładają Ci części swojego ciała w częsci
          Twojego i bynajmniej nie chodzi o palce przy badaniu laryngologicznym
          • yagnieszka Re: Czy jakas praca hanbi? 29.12.03, 23:29
            Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

            > Wśród tancerzy baletu mam paru znajomych, na to co osiągnęli ciężko
            pracowali
            > przez lata ćwicząc i kończąc szkoły. Prostytutką może zostać każda kobieta i
            > żadne kwalifikacje (poza pewną ew. barierą wiekową) nie są wymagane. Poza
            tym
            > jest chyba różnica między sytuacją w której TY tańczysz i ludzie na Ciebie
            > patrzą a sytuacją kiedy ludzie wkładają Ci części swojego ciała w częsci
            > Twojego i bynajmniej nie chodzi o palce przy badaniu laryngologicznym

            I dlatego prostytucja ma hanbic? Ze nie wymaga lat nauki i ze laczy sie z
            wkladaniem czesci ciala jednego osobnika w drugiego? Musi byc cos wiecej zeby
            te hanbe uzasadnic!
            • Gość: Triss Merigold Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.acn.waw.pl 29.12.03, 23:41
              Proste pytanie: czy chciałabyś żeby Twoje dziecko uprawiało prostytucję nawet
              będąc w skrajnie złych warunkach materialnych czy wolałabyś żeby zajęło się np.
              sprzątaniem, zasuwaniem w McDonaldzie czy praniem cudzych gaci?
              • kamfora Re: Czy jakas praca hanbi? 29.12.03, 23:53
                Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                > Proste pytanie: czy chciałabyś żeby Twoje dziecko uprawiało prostytucję nawet
                > będąc w skrajnie złych warunkach materialnych czy wolałabyś żeby zajęło się np.
                > sprzątaniem, zasuwaniem w McDonaldzie czy praniem cudzych gaci?

                Była tu kiedyś dyskusja na temat starości. Że własne dzieci nie są od tego,
                żeby sobie życie marnować opieką nad starymi rodzicami. Że rodzice powinni
                zadbać o środki finansowe i "opłacić profesjonalne osoby". Niektóre zawody mają
                bardzo niski prestiż społeczny. Niektórzy woleliby w tych zawodach widzieć
                cudze dzieci, nie swoje. Czy potem można się dziwić, że młodzi ludzie czują się
                "ponad" pewne zawody?
                • Gość: Triss Merigold Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.acn.waw.pl 29.12.03, 23:57
                  Widzę różnicę między niskim prestiżem społecznym zawodu sprzątaczki czy salowej
                  a hańbiącym zawodem prostytutki.
                  Nie miałabym nic przeciwko przyjaźni własnego dziecka z dzieckiem sprzataczki
                  czy palacza z kotłowni, parkingowego, stróża itd. Przyjaźni czy kolegowania się
                  z dzieckiem prostytutki zabroniłabym stanowczo.
                  • kamfora Re: Czy jakas praca hanbi? 30.12.03, 00:00
                    Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                    > Przyjaźni czy kolegowania się
                    > z dzieckiem prostytutki zabroniłabym stanowczo.

                    Czy dlatego, że już samo bycie dzieckiem prostytutki jest hańbiące?
                    • Gość: Triss Merigold Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.acn.waw.pl 30.12.03, 00:03
                      Wpływ domu rodzinnego bywa na tyle duży, że w imię ochrony własnego dziecka
                      przed patologią i nieakceptowalnym przeze mnie stylem życia i zarobkowania,
                      zabroniłabym kontaktów.
                      Dziecko nie jest winne temu co robi matka czy ojciec ale np. podejście do
                      pieniędzy, wykształcenia, moralnych bądź niemoralnych zachowań wynosi z domu.
                      • kamfora Re: Czy jakas praca hanbi? 30.12.03, 00:10
                        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                        > Dziecko nie jest winne temu co robi matka czy ojciec ale np. podejście do
                        > pieniędzy, wykształcenia, moralnych bądź niemoralnych zachowań wynosi z domu.

                        Dlaczego więc, skoro Twoje dziecko wyniosłoby z domu same dobre cechy -
                        chciałabyś go chronić przed dzieckiem prostytutki? Czy uważasz, że
                        w przypadku Twojego dziecka - zwycięży wpływ innego domu?
                        Czy dziecko prostytutki jest skazane na samotność?
                        Czy w związku z tym należy zakazać (prawnie) prostytutkom wychowywania własnych
                        dzieci?
                        • Gość: Triss Merigold Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.acn.waw.pl 30.12.03, 00:15
                          Nie mnie to rozstrzygać. Na wpływ domu nakłada się wpływ otoczenia, mediów,
                          kolegów itd. niekoniecznie pozytywny z punktu widzenia rodzica. Zrobię wszystko
                          żeby własne dziecko przed tym uchronić (choć to zapewne idealistyczne
                          myślenie). Rodzice mają prawo wyboru towarzystwa dla dziecka (przynajmniej w
                          wieku wczesnoszkolnym) później wybiera samo popełniając różne błędy.
                          O ile wiem prostytucja matki może być podstawą do ograniczenia lub odebrania
                          praw rodzicielskich.
                      • r.richelieu rety Triss, znowu to na tapecie 30.12.03, 03:09
                        "Dziecko nie jest winne temu co robi matka czy ojciec ale np. podejście do
                        > pieniędzy, wykształcenia, moralnych bądź niemoralnych zachowań wynosi z
                        domu."


                        według więc tego co Ty o tym sądzisz ja jestem zdegenerowaną alkoholiczką
                        marzącą o wyjściu za mąż za nadzianego kolesia, studia? owszem, ale dające
                        chleb. Nie mówiąc o 999 innych cechach charakterystycznych, oszczędzę
                        forumowiczom tego widoku. Co byłoby gdyby zrobiono ze mnie wyrzutka
                        społeczeństwa przez matki takie jak Ty?

                        wpływ domu rodzinnego jest duży jeśli się chce przyjąć go do repertuaru swoich
                        zachowań. Jeśli zaś się nie chce, to nawet mieszkanie pod jednym dachem zaleźć
                        za skórę nie jest w stanie. Przeceniasz ten wpływ o wiele kilometrów
                  • yagnieszka Re: Czy jakas praca hanbi? 30.12.03, 02:19
                    Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                    > Widzę różnicę między niskim prestiżem społecznym zawodu sprzątaczki czy
                    salowej
                    >
                    > a hańbiącym zawodem prostytutki.
                    > Nie miałabym nic przeciwko przyjaźni własnego dziecka z dzieckiem
                    sprzataczki
                    > czy palacza z kotłowni, parkingowego, stróża itd. Przyjaźni czy kolegowania
                    się
                    >
                    > z dzieckiem prostytutki zabroniłabym stanowczo.


                    To straszne, co piszesz. Nie wiem, czy w ogole mozna cos odpowiedziec na takie
                    autorytatywne stwierdzenie.
                    Jedyne, co mi przychodzi do glowy to to, ze znam sporo kobiet, ktore wyszly za
                    maz dla Jego pozycji, pieniedzy, mozliwosci i korzystaja z tego bez zadnych
                    skrupulow "placac" za to wlasnymi cialami - to juz nie jest prostytucja?
                    Jak to latwo przychodzi "zabronic stanowczo" dziecku, trudniej sie zdobyc na
                    refleksje.
            • Gość: Alla Re: Czy jakas praca hanbi? IP: *.a2000.nl 29.12.03, 23:44
              Prostytucja hanbi, bo handluje najintymniejsza i najdelikatniejsza sfera
              czlowieka, zarezerwowana dla kogos, kogo sie kocha i chce spedzic zycie.
              Prostytucja zaklada instrumentalne traktowanie wlasnego ciala, jak rzeczy, bez
              uczuc, to sprowadzenie wlasnego ciala do przedmiotu, do towaru, nic wiecej. To
              samo w sobie jest juz chore, przeciwne naturze kobiety. Poza tym prostytucja
              wiaze sie zawsze z innymi formami przestepczosci jak streczycielstwo,
              wykorzystywanie seksualne przez klientow, rozne perwersje seksualne i nie
              tylko, nierzadko bicie, przemoc, czasem kradzieze, czesto handel
              narkotykami.
              • yagnieszka Re: Czy jakas praca hanbi? 30.12.03, 02:27
                Gość portalu: Alla napisał(a):

                > Prostytucja hanbi, bo handluje najintymniejsza i najdelikatniejsza sfera
                > czlowieka, zarezerwowana dla kogos, kogo sie kocha i chce spedzic zycie.
                > Prostytucja zaklada instrumentalne traktowanie wlasnego ciala, jak rzeczy,
                bez
                > uczuc, to sprowadzenie wlasnego ciala do przedmiotu, do towaru, nic wiecej.

                Nie bierzesz pod uwage, ze niektorzy tak lubia?
                Wystarczy pogadac z aktorami filmow porno - nikt nikogo do niczego nie zmusza,
                wszystko odbywa sie za pieniadze i wszyscy sa zadowoleni.

                To samo w sobie jest juz chore, przeciwne naturze kobiety.

                Po pierwsze dlaczego tylko kobiety? Meska prostytucja jest OK?
                Po drugie - to jaka jest ta natura kobiety, ze sypianie z pulkiem wojska za
                dobre pieniadze jest tej naturze przeciwne? Jakby bylo przeciwne, to by byly
                klopoty ze zdrowiem a np. zarazic sie syfilisem, rzezaczka czy AIDSem mozna
                majac tylko 1 kochanka, madra prostytutka wie jak sie zabezpieczyc
                przed "chorobami zawodowymi".

                Poza tym prostytucja
                > wiaze sie zawsze z innymi formami przestepczosci jak streczycielstwo,
                > wykorzystywanie seksualne przez klientow, rozne perwersje seksualne i nie
                > tylko, nierzadko bicie, przemoc, czasem kradzieze, czesto handel
                >
                narkotykami.
                >
                >

                Bardzo duzy procent tego, co nazywa sie nierzadem faktycznie sie z tym laczy
                ale tak byc nie musi - legalizacja prostytucji, edukacja i pomoc prostytutkom
                w inwestowaniu pieniedzy, oplacaniu sluzby zdrowia itd. minimalizuje te
                zagrozenia wiec problem nie w samej prostytucji a bardziej w stosunku do niej
                reszty spoleczenstwa przejawiajacym sie w okreslononych prawach zapisanych w
                kodeksie.

                Wciaz nie jestem przekonana, co do hanby jaka jest prostytuowanie sie choc
                faktycznie nie byloby moim najwiekszym marzeniem to aby moje dziecko w ten
                sposob zarabialo na zycie. gdyby jednak milo wybrac ten zawod, chyba
                chcialabym aby zylo w Holandii ;o)
        • kamfora Re: Czy jakas praca hanbi? 29.12.03, 23:35
          yagnieszka napisała:

          > No mowie - wykorzystywanie i krzywdzenie ludzi! To zdecydowanie jest hanbiace.

          Czy to nie jest zbyt ogólne?
          Gdzie leży granica (kto ją wyznacza?) między uszczęśliwianiem a wykorzystywaniem
          i krzywdzeniem?
          Czy granicą są intencje? Przecież w bardzo wielu kwestiach to samo nie dla
          wszystkich znaczy to samo...
    • Gość: Adolfina " Arbeit Macht Frei "..... IP: *.dialsprint.net 30.12.03, 02:34
      to wcale nie jest smieszne ;-)
    • ginger_beer Podstawowa sprawa 30.12.03, 16:41
      Czy coś hańbi czy nie, to zależy od każdego z nas. Od tego, czym my czulibyśmy
      się pohańbieni, a czym nie. Od biedy można do tego dołożyć jeszcze jakiś
      kontekst kulturowy, ale zadawanie pytania, czy jakaś praca hańbi, ma taki sens,
      jak pytanie, czy jakaś zupa jest niesmaczna. :-))
      • Gość: Richelieu* Re: Podstawowa sprawa IP: *.localdomain / 213.77.25.* 30.12.03, 16:48
        faktycznie, kontekst kulturowy. Kurestwo u kapłanek w Indiach jest wręcz
        cenione. Tylko nie wiem czy one za darmo, czy za dewizy i ze swojego dochodu
        muszą się rozliczać przed kapłanami świątyni w której są "zatrudnione"
        nie ma hańby obiektywnej? nie kulturowej tylko po prostu ludzkiej?
        • ginger_beer Re: Podstawowa sprawa 30.12.03, 16:58
          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

          > faktycznie, kontekst kulturowy. Kurestwo u kapłanek w Indiach jest wręcz
          > cenione. Tylko nie wiem czy one za darmo, czy za dewizy i ze swojego dochodu
          > muszą się rozliczać przed kapłanami świątyni w której są "zatrudnione"
          > nie ma hańby obiektywnej? nie kulturowej tylko po prostu ludzkiej?

          A jest? Przecież jeśli tak uważasz, to powyższą wypowiedzią strzelasz gola do
          wlasnej bramki. Piszesz "kurestwo" o prostytucji, czyli uważasz ją za
          postępowanie haniebne, a potem piszesz, że w Indiach jest ona "ceniona". Inna
          kultura, inne spojrzenie. Sama sobie odpowiedziałaś. :-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka