ponis1990
16.08.09, 15:36
Jak to młodzi ludzie popełniają błędy, ja również już i swój życiowy zaliczyłam.
Z natury zawsze byłam cichutką, spokojną dziewczynką, posłuszną
córeczką.Obracałam się w dobrym towarzystwie, nienajgorszą uczennicą byłam.
Wszystko się zmieniło, gdy nastał mój wiek siedemnastoletni. Zakochałam się.
Ale to nie był ,,grzeczny chłopczyk''. Miał na koncie kradzieże, naturę
awanturnika i początkujący alkoholizm. Co jest niepojące, nie odstraszyło mnie
to, a wręcz... zaimponowało. Mamił mi oczy jakimiś wizjami, oczywiście ślepo
mu wierzyłam.
Skutkiem tego mojego ,,związku'' było skłócenie z rodziną i przyjaciółmi
próbującymi mnie opamiętać. Oczywiście, wybrałam mojego chłopca, słowa
najbliższych miałam w pupie. A ten mój chłopiec poczynał sobie coraz bardziej
-przychodził pijany, wykłócał się, próbował zagarnąć dla siebie. Odcinał od
przyjaciół. Robił sceny zazdrości, mimo że go nie zdradzałam. Ja błagałam go,
by się opamiętał, ale oczywiście do niego nic nie trafiło. Wiedział bowiem, że
szepnie mi jedno słodkie słówko, a ja już mu wybaczę, smutna prawda.Groził, że
zabije każdego, kto się do mnie zbliży, jeśli go rzucę, to się powiesi... mnie
oczywiście robiło się go żal.
Wykorzystywał mnie równo (finansowo też).
Zaszłam w ciążę.Z początku się cieszył.
Po pewnym czasie już wcale się nie hamował - wyzywał mnie od najgorszych,
potem nawet nie przepraszał, zwalając winę na mnie.
W końcu uderzył mnie w twarz - wtedy zrozumiałam(wreszcie!) że muszę uciekać.
Było cięzko odejśc, nękał mnie telefonami, groził, brał na litość. Nie
dziwota, dać odejść takiej naiwniaczce...Dał jednak spokój po zagrożeniu, .że
jeśli nie da mi spokoju, zgłoszę to na policję. Do dziecka też nie chce rościć
praw, odkąd postraszyłam go alimentami.
Teraz czeka mnie poród plus studia jednocześnie. Nie umiem sobie jednak
poradzić z tym, że dawałam sobą tak pomiatać, że byłam tak naiwna i
ślepa...Gnębi mnie żal do siebie(słuszny raczej).
Jak odzyskać utraconą godność?