Dodaj do ulubionych

moja droga mleczna przez meke...

12.10.12, 16:00
Witam, to moj pierwszy post. Jestem mama prawie rocznej Elli, mega cycusiolika. Szukam jakiejs rady, sposobu, opinii... jakiejkoliwiek deski ratunku.
Problemy z zasypianiem urosly u nas do mega problemu. Ella nie zasnie jak nie ma cycasad. Jak sie wybudzi, to nie zasnie z powrotem bez cyca ( a wybudza sie bardzo czesto). Jezeli nie dam, to wybudza sie na amen i imprezuje przez nastepne 4 godziny (tak jak wczoraj). W dzien spi tylko z cycem (nawet do 3 godzin), bez - 10minut. Ja juz nie moge, doszlam do tego ze zaczelam na nia wrzeszczecsad Dzis moj m zostal w domu, bo ledwie zyje.
Doszlo do tego zaczynam odczuwac ogromny zal do ideii AP - mysle, ze idea karmienia zawsze gdy dziecko ma ochote, doprowadzila do niemozliwej dla mnie sytuacji. Nie moge patrzec na wlasne dziecko, bo widze tylko piersiojada, ktory gdy nie ma piersi ryczy, a do tego wije sie i mnie kopie. Ryczec mi sie chce jak pomysle, ze przede mna kolejna koszmarna noc, kolejny tydzien, kolejny miesiac... Jedyne wyjscie z sytuacji jakie widze, to odstawienie sad
W praktyce wyglada to tak, ze nie mam ani chwili spokoju, bo musze z nia byc caly czas jak spi. Tez spimy razem, tyle ze dla mnie to nie jest zaden wypoczynek, bo E caly czas sie wierci i szuka cyca, a ja sie wybudzam pierdylion razy.
Podejrzewam u siebie tez depresje, bo rycze bez powodu przy- i bez okazji. Nie mam na nic sily. I pelno czarnych mysli w glowie. Mysle, ze to efekt przemeczenia po prostu.
Ella spi calkiem dobrze w wozku. Tyle ze to tez oznacza, ze musze siedziec na dworze, bo jak jestem w kafejce to dziec sie wybudza i cyrk zaczyna sie od poczatku. Przy deszczu, ktory mamy tu niemal codziennie, srednio mi sie to usmiecha.
Najbardziej zadziwia mnie to, ze E to bardzo radosne dziecko, co rusz slysze od obcych i znajomych jakie to fajne dziecko jest. Lubi sie bawic, z jedzeniem, waga etc nie mamy problemow.
Tak naprawde nie chce jej jeszcze odstawiac, bo chcialam ja jeszcze karmic przez zime, by wspomoc troszke odpornosc, ale E nie toleruje polsrodkow. Ani ograniczenie, ani butelki etc nie wchodza w rachube.
Dodam, ze tak u nas jest od zawsze (no moze nie od zawsze, ale od ok. 2-3 miesiaca)
Przepraszam za chaos w poscie, ale nawet pisanie sprawia mi trudnosc. Dziekuje za uwage.
Obserwuj wątek
    • asjula1 Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 16:53
      Ale czekaj, nie lapie. Dajesz jej possac i zasypia? Czyli mozesz wtedy sie odsunac/odejsc, czy nie?
      No bo jesli nie, to gorzej, jesli tak, to jakby standardwink
      Dzieci tak maja, zasypiaja z piesia w twarzy, potem to przechodzi samo.
      Mysle, ze moglas zrobic w tym calym zamieszaniu z piersi "owoc zakazany", obbiekt jakiejs niezdrowej wojenki i teraz musisz po prostu wyluzowac.
      Isc do fryzjera, na ploty, zjesc wielkie ciacho z bita smietana, zatrudnic rodzinke do pomocy, pojsc na plac zabaw, gdzie dziecie pobryka sobie itp itd.
      Odetchnac, napic dziurawcasmile
      Wiesz, jak karmie (choc moge juz chyba od kilku dni powiedziec "Karmilam"wink) o kilka lat dluzej, niz Ty i jak tak sobie mysle, to czas tak kolo roku, a bardziej poltora byl to poczatek luzu w tej kwestii. O ile nieprzytomnie mnie stresowalo kp przedtem, w tym czasie zaczelam sie uspokajac. Dziecko powoli, powoli przestaje wisiec na piersi, z przerwami na choroby, zabkowania itd, czyli uklad zaczyna byc niezbyt obciazajacy.
      Tymczasm masz kryzys, w ktorym wystepuje ewidentna potrzeba wsparcia i jestem pewna, ze kolezanki Ci go zaraz udzielasmile))
      Nie takie tu przypadki sie prostowalysmile
      Sztuczna mieszanka wcale nie daje gwarancji spania w nocy, a raczej jest wrecz przeciwnie, wiec odstawienie bym na razie wykluczalawink
      • noushka Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 20:50
        Ella zasypia na piersi i tylko wieczorem po kapieli puszcza piers bez protestu. Wszelakie inne proby (np, jak sie przebudzi) splawaja na niczym - zaczyna ciumkac, a jak tylko czuje, ze probuje wstac i zabrac cyca, zaczyna sie placz, wyginanie, kopanie mnie. Jezeli jej nie dam piersi po przebudzeniu, ona nie usniesad
        Ze wsparciem jest u mnie cienko - maz jest super pomocny, ale poza tym nie mam zadnej pomocy. Rodziny blisko nie mam, moje 2 kolezanki wyprowadzily sie daleko, inne pracuja. probowalam rozmawiac z innymi mamami, ale cienko mi to idzie.
        • asjula1 Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 21:05
          Ale zawsze tak bylo, ze budzila sie przy oduwaniu? Bo jesli nie zawsze, to obstawiam, ze zebiska jakies ja mecza i plytko spi.
          No wiem, ze trudno Cie pocieszyc, ale moze probuj rzeczywiscie stosowac stara i skuteczna metode pt. dziecko spi=mama spi. Przynajmniej tyle, ze jako-tako wyspana bedziesz.
          Meza masz pomocnego - to WIELKI plus i chwala mu za to. Nie wszystkie mamy maja takie mile towarzystwowink
          Co do pomocy - my Ci pomozemy, nie martw siesmile Nie jest to moze to samo, co IRL, ale czasem nawet latwiej sie wygadac pisemniewink
          No i najważniejsze - nigdzie nie znajdziesz tak wytrenowanej w najdziwniejszych problemach z karmieniem ekipysmile))
          Poza tym, mozesz napisac skad jestes, moze ktoras mieszka niedaleko...
          • asjula1 Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 21:07
            przy od_s_uwaniu
          • noushka Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 21:24
            Ella zaczela sie budzic przy zabieraniu cyca jak miala moze 2 - 3 miesiace. Przez kilka tygodni (chyba 2 - 3 nie dala sie odlozyc do lozeczka), co skonczylo sie moim mega zmeczeniem. Skapilutlowalam i wzielam ja do nas do lozka. Dziecko spalo, ja tez. Mega kryzys nastapil okolo 6-7 miesiaca, gdy nie moglam jej w zaden inny sposob uspic, jak tylko na cycu, badz w wozku. I tak jest do dzisiaj.
            Po drodze probowalam cos zmienic, wziasc ja na przetrzymanie, etc. I nic nie dziala. Jedyny "sukces" to taki, ze wlasnie po kapieli, ssie piers, potem sama sie odlacza i spi jakas godzine, badz dwie.
            Moze problemem, jest to nie pozwalalam jej plakac i za wszelka cene chcialam by sie uspokoila? Choc to nie bylo tak, ze na kazdy placz reagowalam podaniem cyca, badz wzieciem na rece. Chcialam po prostu, by czula, ze jestem przy niej, gdy mnie potrzebuje.
            I nadal chce.

            Dzieki za dobre slowa.

            Aha, mieszkam w Londynie.
            • mad_die Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 21:35
              Mega kryzys nastapil okolo 6-7 miesiaca, gdy nie moglam jej w za
              > den inny sposob uspic, jak tylko na cycu, badz w wozku. I tak jest do dzisiaj.

              Ale ona ma dopiero 11mscy smile Jeszcze jej się tysiąc pińcet dwa siedemset razy odmieni, a za parę miesięcy to pamiętać o tym nie będziesz wink
              Usypianie na piersi jest super metodą! I zobacz jaką skuteczną smile Z czasem dziecię zacznie częściej, nie tylko na wieczór puszczać pierś i błogo zasypiać. Już za chwileczkę wink

              A i tak mi się pytanko nasuwa - może ona już nie potrzebuje tyle spać za dnia? Zwykle w tym wieku to już jedna drzemka tylko jest. Sprawdź smile I jeśli to by było to, to po prostu na tę drzemkę idź z nią spać - odeśpisz noc big_grin A jak ładna pogoda to daj jej obiad i wyjdźcie na spacer - sen murowany big_grin Dotlenisz się (choć w lądynie to wątpliwa sprawa wink hihi)

              > Moze problemem, jest to nie pozwalalam jej plakac i za wszelka cene chcialam by
              > sie uspokoila? Choc to nie bylo tak, ze na kazdy placz reagowalam podaniem cyc
              > a, badz wzieciem na rece. Chcialam po prostu, by czula, ze jestem przy niej, gd
              > y mnie potrzebuje.
              > I nadal chce.
              No i dobrze robisz smile Tak dalej smile
    • aleksandra1357 Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 17:22
      Smutne sad
      Rzeczywiście jesteś w dołku. Ale nie wiem, czy odstawienie dziecka od piersi Ci pomoże. Czy masz kogoś do pomocy? Babcie, męża? Jeśli tak, to zatroszcz się o siebie. Zapytaj się siebie, co chciałabyś zrobić, sprawiaj sobie przyjemności, zapisz się na lekcje gry na skrzypcach, cokolwiek, o czym marzysz DLA SIEBIE. Jeśli nie masz nikogo do pomocy, to pomyśl o opiekunce chociaż na parę godzin w tygodniu.
      Ja mam obecnie ponad 2-letniego cycoholika. U mnie jest o tyle lepiej, że jak już uśnie w dzień (przy piersi i noszony), to śpi te dwie godziny zwykle bez piersi. W nocy wisi na piersi co 1-2 godziny przez 10 minut i zasypia. Jak tylko mnie widzi, chce piersi. Jak tylko usiądę, chce piersi, jak tylko się przewróci, uderzy, zestresuje, chce piersi. Na spacerze chce piersi, jadąc wózkiem krzyczy, że chce piersi. Też mnie to męczy i irytuje.
      Ale po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że to naprawdę nie trwa wieczność, choć tak się zdaje. Mój starszy syn przespał pierwszą noc, jak miał 3 lata i teraz zwykle śpi. Myślałam, że się tego nie doczekam, że już całe życie będę wstawać co godzinę. Doczekałam się. To mija, choć trudno to sobie uświadomić. Ale ta świadomość pomaga.
      I jeszcze pozytywne nastawienie. Jak mój syn po raz 10 w ciągu pół godziny wiesza mi się na piersi, a ja nic nie mogę w domu przez to zrobić, to po prostu sobie wizualizuję, jakie to jest dla niego dobre, jakie potrzebne, jak się odstresowuje, jak potrzebuje bliskości, jak mu daję miłość i pewność siebie na całe życie, bla bla. Dobrze sobie podczytać co jakiś czas jakąś pozytywną książkę, która wymienia ogromne zalety karmienia, żeby się pozytywnie nakręcić, nawet jeśli są to przesadzone teksty.
      Trzymaj się.
      Tak sobie myślę, że może Twoim problemem nie jest karmienie, tylko coś innego, a w karmieniu ten problem wychodzi. Najprostszy przykład: masz jakiś problem w relacji ze swoją matką i stąd problemy z karmieniem. Przemyśl to.
      • froobek Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 17:38
        > może Twoim problemem nie jest karmienie, tylko coś innego,
        > a w karmieniu ten problem wychodzi. Najprostszy przykład: masz jakiś problem w
        > relacji ze swoją matką i stąd problemy z karmieniem. Przemyśl to.

        O, tak, tak, popieram tego typu poszukiwania. Karmię obecnie 3,5-latka i 10-miesięczniaka. Jak miałam moment zwątpienia w karmienie, to tak naprawdę miałam inny problem. A jak zaczynam wrzeszczeć na dziecko, to znaczy, że potrzebuję pilnej reanimacji.

        Napisz koniecznie, czy to jest tak, że Twoja Córka budzi się, jak wymykasz się po jej zaśnięciu z łóżka, bo to faktycznie już w tym wieku trochę uciążliwe. Choć z drugiej strony... Przymusowa drzemka dla mamy... Czasem bym chciała, ale mogę tylko, jak starszego nie ma w domu.

        Trza się jeszcze dobrze odżywiać, to taki początek każdej pozytywnej zmiany smile
        Dużo kasz, orzechów, warzyw. Pij pokrzywę.
        • noushka Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 20:57
          Froobek, poszukuje, mysle, analizuje i nie widze wyjsciasad
          I tak wlasnie jest - jezeli probuje ja odlaczyc od cyca, to E sie budzi.
          Jak nie od razu, to za chwile.
          Z tymi przymusowymi drzemkami - tak, moze to byc pomocne. Ale tez kiedys musze pojsc do toalety (a zdarza sie, ze nie moge), wziasc prysznic. Odgruzowac mieszkanie. Przeczytac cos.
          • mad_die Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 21:27
            > Z tymi przymusowymi drzemkami - tak, moze to byc pomocne. Ale tez kiedys musze
            > pojsc do toalety (a zdarza sie, ze nie moge), wziasc prysznic. Odgruzowac miesz
            > kanie. Przeczytac cos.

            Nie powiesz mi że nie spisz jak ona je do drzemki? Ja jak miałam córkę tylko, to KAŻDĄ chwilę, jak tylko czułam, ze muszę iść spać, wykorzystywałam na spanie. I jakiż był mój żal i smutek, gdy córka rezygnowała z drzemek..... wink
            A potem przy dwójce to już nie było tak różowo i stawałam na głowie, żeby im drzemki zgrać, nawet kosztem potem dłuuuugiego wieczoru ze starszą - po prostu MUSIAŁAM czasami kimnąć za dnia i już.
            Nawet teraz od czasu do czasu mi się to zdarza, wtedy komunikuję dzieciom, że mama jest zmęczona, pakujemy się do łóżka z książkami, ja im czytam chwilę, po czym padam wink a oni albo sobie dalej "czytają" albo też idą spać smile

            Także NAKAZUJĘ Ci: Śpij jak dziecko śpi!

            Toaleta? Prysznic? Z dzieckiem, rzuć zabawki na podłogę i się kąp i relaksuj smile Od biedy możesz dzieciaka do wanny tez wrzucić i po kłopocie smile Ty będziesz odświeżona, dziecię może po kąpieli zaśnie lepiej? smile Albo dać rolkę papieru toaletowego - wiesz jaka to zabawa? I jak zajmuje dziecko? big_grin
            Porządki? Jak mąż w domu, wtedy on zajmuje się pociechą, a Ty sprzątasz.
            Czytanie? Z dzieckiem przy piersi się super czyta big_grin

            No i ta pomoc do domu, konieczna! Ja przez przypadek trafiłam na dziewczynę, która chciała sobie dorobić i przychodzi do nas raz w tygodniu na 2 godziny - czyta dzieciom książki, weźmie na plac zabaw, pobawi się na ogrodzie, pouczy słówek nowych. Ja mam czas wtedy albo dla siebie albo coś w domu robię. Super sprawa!
      • noushka Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 20:54
        Maz bardzo pomaga, innej pomocy nie mam.
        Wiesz z tym ostatnim zdaniem, to bardzo trafilas - z mama mam relacje bardzo licha, zeby nie powiedziec zadnej. Wiem, ze jest to duzy problem, przerobilam go na wskros, ale prawde mowiac nic to nie zmienilo. I nie wiem co moglabym jeszcze zrobic, tym bardziej w nawiazaniu do karmienia.
        Dzieki za slowa otuchy.
        • bloodbrothers Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 22:08
          A co w zasadzie mała je, oprócz piersi? Jak często? Na jakim jest etapie rozwoju ruchowego (czy ostatnio coś poszło w tej kwestii mocno do przodu?) Może jakoś zwiększyło się jej zapotrzebowanie kaloryczne, trzeba się zastanowić nad jakością posiłków stałych?

          Pod wszystkim prawie, co napisałaś i dziewczyny, mogę się podpisać, córka 14mcy, teraz ząbkowanie to ostatnie 3 dni była pierś na absolutną wyłączność, z częstotliwością noworodka. Też się wybudza, też odsypiam w dzień. Ogólnie to mam wrażenie, że jednak mamom, które zostają z dziećmi i nie idą do pracy na te pół dnia, jest trudniej. Dziecko ma mamę na każde zawołanie, nie jest przyzwyczajone do bycia z kimś innym na dłużej itd. U mnie wiele razy było tak, że nawet jak się w domu "schowałam" to zjadła jakiś posiłek chętnie od kogoś, a na mój widok od razu jest "mimoo, mimoo".

          Odstawienie to chyba nie najszczęśliwsze rozwiązanie - stres, dla Ciebie, dla dziecka, no i wyobraź sobie że tyle razy ile jest piersi musisz się bujać z przygotowywaniem mm, myciem tych wszystkich akcesoriów itd.

          No i jakiś faktycznie przydałby Ci się bufor, wyjście do ludzi, odpoczęcie od dziecka, bo ta rutyna po prostu zabija. Pewnie wiele mam teraz patrzy na Twój post i mówi "kurcze, jak ja bym była teraz w Londynie.. Londyn? Nie ma takiego miasta Londyn. Jest Lądek, Lądek Zdrój..."
          smile
          • noushka Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 22:57
            Ella je prawie wszytsko (BLW). Rano kaszka, owoc, owsianka. Potem jogurt, obiad, po poludniu znow jogurt i owoc, kolacja (zestaw: mieso, wazywo i karbs). Ogolnie je chetnie i nie jest to jakis problem (wagowo 75 centyl, wzrostowo 93 - utrzymuje sie tak od urodzenia). Skok rozwojowy na pewno jest (zaczyna chodzic i mowic), wiec rozumialabym takie zapotrzebowanie na cycusia, gdyby to sie wiazalo. Ale tak jest od zawsze.

            Wiecie co, jak czytam co piszecie, i co ja pisze - to widze jedno: rutyna mnie zmyla z powierzchni ziemi. A ja brzmie bardzo negatywniesad
            Niemniej dzieki serdecznie i prosze o jeszcze, jesli cos komus przyjdzie do glowy.
    • ziembkaaa Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 22:01
      Noushka...myślę, że Ty musisz przede wszystkim odpocząć nieco...od dziecka...
      Wiem, że są mamy, które kilka lat spędzają z potomkiem 24/24 i są szczęśliwe, ale większość jednak potrzebuje przestrzeni "tylko dla siebie". Myślę, że Twoim problemem nie jest stricte karmienie, ale to że żyjesz tylko dzieckiem (jeśli się mylę, to sorry).
      Czy wychodzisz czasem bez dziecka? Spotykasz się z ludźmi, rozmawiasz na tematy niedzieciowe, uprawiasz jakiś sport, masz jakąś pasję? Jeśli nie masz osoby, z którą czasem możesz zostawić Małą to pomyśl o opekunce/złobku choćby kilka godzin w tygodniu...lepiej wydać kasę na to i na karnet na basen np niż później na terapię tudzież antydepresanty...
      Trzymaj się!!
      • noushka Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 22:52
        Ziembkaa, to tez jest problem - tylko dziecko dziecko dziecko...
        Maz pracuje calymi dniami, wiec jestesmy same (chyba ze wyjdziemy na playgroup, basen, etc). Wraca wieczorem, a wtedy zaczyna sie nocne spanie, wybudzanie, cycek... chyba nie mam odwagi zostawic jej z tata.
        Wyjscia bez dziecka sa sporadyczne i rzadkie.
        Aha, jest plan by mala oddac do przedszkola na kilka godzin...
        • asjula1 Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 22:58
          A do rodzinki w Polsce na miesiąc by się nie dało?smile Jakieś babcie lub ciocie by się na dziecko rzuciły, a Ty byś nowy wiatr w żagle złapałasmile
          • noushka Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 23:17
            Niestety nie da siesad
            Boze, w moich postach jest wszystko na nie, prawda?
            • asjula1 Re: moja droga mleczna przez meke... 13.10.12, 19:11
              To nic. Tak bywa. Nie zauwazalibysmy, jak jest fajnie, gdyby nie pare "dolow" na koncie.
              Musisz dac sobie troche wyluzowac, czyli:
              jesc, spac, czytac, ogladac fimy, sprawic sobie jakas przyjemnosc, zostawic dziecie z tata, pojsc na ploty/zakupy - cokolwiek.
              Najgorsze masz za soba, teraz corka bedzie chodzic, zacznie mowic niedlugo, usamodzielniac sie. Bedzie coraz lepiej, zobaczysz.
              Ja mialam np. straszna depresje poporodowa, niewiele brakowalo a bym zeszla z tego swiata, ale wlasnie jakos tak kolo 10-11 miesiaca zaczelo mi sie lekko "odkleszczac", zdarzalo sie, ze czulam sie normalnie po kilka dni pod rzad. Potem bylo coraz lepiej i lepiej.
              Uwazam, ze ciezkie stany depresyjne nalezy zdecydowanie leczyc, no ale to juz sama sobie zdiagnozuj, czy dajesz rade sama, czy potrzebujesz np. po prostu terapii jakiejs.
        • aleksandra1357 Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 23:17
          noushka napisała:


          chyba nie mam odwagi zostawic jej z tata.
          > Wyjscia bez dziecka sa sporadyczne i rzadkie.

          Zostawić dziecko z tatą! Na pół dnia, koniecznie. Na pewno sobie poradzi.

          > Aha, jest plan by mala oddac do przedszkola na kilka godzin...

          Dobry plan smile
          Odetchnij trochę. I postaraj się wyrzucić z siebie złość na swoją matkę. Wspomniałaś o złej relacji. Upraszczając, widzę to tak: jesteś pełna żalu i wściekłości do swojej matki, a karmienie powoduje powrót najdawniejszych wspomnień z dzieciństwa. Może nie byłaś dopieszczona jako dziecko i irytuje Cię to, że Twoja córka się tego dopomina, bo chcesz ją odepchnąć, jak Twoja matka Ciebie - tak sobie gdybam. Jak się to sobie uświadomi, to jednak łatwiej to kontrolować nieco.
          • noushka Re: moja droga mleczna przez meke... 12.10.12, 23:35
            Alexadra, dobrze gdybasz - od dawna mi sie kolacze, ze to ma ogromny zwiazek zaleznosciowy.
            Generalnie z mama od zawsze mialam trudna relacje. Jedna z rzeczy, ktore mama mi powiedziala, bylo to, ze bylam "trudnym" dzieckiem oraz to, ze "jak mialam dwa miesiace, odtracilam ja, bo nie chcialam ssac piersi". I stad chyba wyszlo moja chec i zaparcie na kp przy mym wlasnym dziecku. Niemniej jednak checi, to jedno, a rzeczywistosc to drugie.
            Jest jeszcze jedna rzecz - chyba istotna - strasznie irytuje mnie jak corcia placze. Czuej wtedy, ze sie zapadam w jakas czarna dziure i nie moge z niej wyjsc. Najczesciej jednak radze sobie z tym, nie okazuje tego, staram sie byc z Ella i ja utulic. Ale sa takie dni, kiedy ona ryczy i kazda proba splywa na niczym. I wtedy chyba odzywa sie we mnie cos, czego nie potrafie do konca nazwac (podejrzewam, ze ma to zwiazek, wlasnie z tym, co napisalas - brakiem ululenia jako dziecko). Poczucie beznadziei, zlosci, irytacji, tesknoty. Po prostu chce mi sie wyc. Po prostu czarna dziurasad
            Staram sie jak moge, byc dobra mama, ale czuje, ze sie potykam o wlasne nogi.

            ... hm wlasnie piszac to uswiadomilam sobie, ze... to ma jakis zwiazek z karmieniem, ale do konca nie wiem jaki...
            Dzieki!
            • aleksandra1357 Re: moja droga mleczna przez meke... 13.10.12, 12:16
              noushka napisała:


              Ale sa takie dni, kiedy ona ryczy i kazda proba splywa na niczym.
              > I wtedy chyba odzywa sie we mnie cos, czego nie potrafie do konca nazwac (pode
              > jrzewam, ze ma to zwiazek, wlasnie z tym, co napisalas - brakiem ululenia jako
              > dziecko). Poczucie beznadziei, zlosci, irytacji, tesknoty. Po prostu chce mi si
              > e wyc.

              To jest klasyczne wręcz odczuwanie osoby, której niemowlęcy płacz był ignorowany i nie była zaspokojona podstawowa potrzeba bezpieczeństwa. Leżałaś w łóżeczku i płakałaś, a Twojej mamy nie było. Nie pamiętasz tego, ale to wraca, jak słyszysz płacz swojego dziecka. Znam to, to jest potworne uczucie. Ja najchętniej zabroniłabym dzieciom płakać i okazywać wszelkie negatywne emocje.
              Może jednak terapia?
              Nie masz problemu z karmieniem, masz problem z sobą. Jak wiele z nas smile
              Ale mnie paradoksalnie karmienie wyciąga z tej czarnej dziury. Czuję, że mleko, które daję z piersi mojemu dwulatkowi, jest czymś magicznym, co leczy zadawniony brak miłości. Spróbuj odczuć każdą chwilę karmienia pozytywnie, jako przyjemną, choćby córka wisiała na piersi pół dnia. Co masz ważniejszego w życiu niż dać jej miłość? A czas przy piersi to czas miłości.
            • aleksandra1357 Re: moja droga mleczna przez meke... 13.10.12, 12:18
              > Generalnie z mama od zawsze mialam trudna relacje. Jedna z rzeczy, ktore mama m
              > i powiedziala, bylo to, ze bylam "trudnym" dzieckiem oraz to, ze "jak mialam dw
              > a miesiace, odtracilam ja, bo nie chcialam ssac piersi"

              To już jest cios poniżej pasa. Obwinia Ciebie o własne niepowodzenia z karmieniem! Szczyt bezczelności.
              Mojej mamie po prostu po dwóch miesiącach zanikł pokarm smile
            • fizula Re: moja droga mleczna przez meke... 23.10.12, 23:22
              > Jest jeszcze jedna rzecz - chyba istotna - strasznie irytuje mnie jak corcia pl
              > acze. Czuej wtedy, ze sie zapadam w jakas czarna dziure i nie moge z niej wyjsc
              > . Najczesciej jednak radze sobie z tym, nie okazuje tego, staram sie byc z Ella
              > i ja utulic.

              No właśnie, ciekawe. Dlaczego to irytujące, że dziecko płacze:
              -bo jesteśmy zmęczone?
              -bo miałybyśmy ochotę robić coś innego?
              -bo odbieramy ten płacz jako wymierzony przeciwko nam? oskarżający nas? zagrażający nam?
              -bo się go boimy? bo ktoś o mnie pomyśli, że jestem złą matką?
              Jak się człowiek sobie przyzna, skąd ta irytacja, gdzie jej korzenie, to wtedy łatwiej o rozumną argumentację, że płacz dziecka w gruncie rzeczy nie jest niczym zagrażającym nam, nie oskarża nas itd.
              Mam wrażenie, że jesteś w jakimś błędnym kole:
              jesteś zmęczona-> zostajesz mimo to z dzieckiem-> jesteś jeszcze bardziej zmęczona-> jesteś jeszcze bardziej zirytowana na dziecko-> dziecko to odbiera i jest jeszcze bardziej niespokojne -> jeszcze mocniej trzyma się piersi, bo czuje się Twoim stanem zaniepokojone-> jesteś jeszcze bardziej zmęczona itd, itd.
              Nieprawdaż? Coś w tym jest?
              Dlatego można się zastanawiać, jak przerwać to błędne koło:
              -Dla mnie zawsze spowiedź jest rozpoczęciem swojego życia na nowo- o ile jesteś wierząca;
              -pozwolenie sobie na wypoczynek- zaufanie mężowi? zaufanie komuś innemu? spanie razem z dzieckiem w dzień?
              -przestanie eksperymentowania na dziecku na rzecz wypracowywania własnej cierpliwości, rozumienia?; czy karmienie nie jest na tym etapie dobrym sposobem usypiania w porównaniu z innymi, skoro te inne dają w efekcie 4 godziny niespania?
              -jeśli jest rzeczywiście bardzo źle jest Ci i ze samą sobą, i z córeczką- to i pomoc w postaci psychoterapii nie jest zła.
              Parę moich pomysłów, zapewne jesteś w stanie opracować sobie swoje własne albo wybrać coś z powyższego, żeby zatrzymać to błędne koło zmęczenia-złości-zmęczenia-...
              Pozdrawiam serdecznie,
              Iza
        • yumemi Re: moja droga mleczna przez meke... 23.10.12, 20:50
          Wraca wieczorem, a wtedy zaczyna sie nocne spanie, wybudzanie, cy
          > cek... chyba nie mam odwagi zostawic jej z tata.
          > Wyjscia bez dziecka sa sporadyczne i rzadkie.

          Jak zwykle, mam wrazenie, omija sie podstawowy problem czyli rola taty.. na ile zaangazowany jest tata, na ile zostaje sam z dzieckiem? Czy zajmuje sie dzieckiem w nocy, uspokaja mala w nocy?
    • aniaturek0409 Re: moja droga mleczna przez meke... 13.10.12, 20:25
      Rozumiem Cię dobrze bo ja byłam w podobnej a nawet trudniejszej sytuacji. Rodzice daleko, przyjaciół żadnych, mąż w domu w weekendy i jeszcze szkolny starszak na stanie. Córcia przez pierwsze 2-3 miesiące w sumie tylko jadła i spała. A na jedzenie musiałam ją budzić. W nocy potrafiła ciurkiem spać 6 godzin a w dzień budziłam ją co 3-4 godziny bo sama nie wiem kiedy by się obudziła. Potem stopniowo zaczęło się "wiszenie" na piersi. Najpierw wieczorami, potem popołudniami i wieczorami a potem to już non stop. Następne zaczął się najgorszy okres bo spała tylko z piersią w buzi a przy próbie odłożenia natychmiast się budziła. Na leżąco jak spała z piersią w buzi i puściła ją to wystarczyło, że ruszyłam się by wstać i natychmiast się budziła i póki piersi nie dostała był płacz. Nie lubiła też być w żadnym innym miejscu niż moje ręce. Nie wchodziło w rachubę leżenie koło niej np na kocu. Musiała być na rękach i koniec. Wybawieniem było rozszerzane diety bo lubiła jeść i na jedzenie dawała się posadzić w krzesełku. To były jedyne chwile oprócz kąpania i przebierania kiedy nie była w moich ramionach. Nauczyłam się z nią na rękach szykować posiłki, gotować, sprzątać. W tygodniu myłam się na szybko w misce. Sadzałam ją w bujaczku i w tle jęków myłam sie jak najszybciej potrafiłam. W weekendy jak był mąż to mogłam dopiero wtedy wziąć porządną kąpiel. Jak myślałam że gorzej już być nie może to nadszedł lęk separacyjny, że nie było mowy, żeby poszła do kogoś na ręce. nawet u taty wytrzymywała max 10-15 minut. Wcześniej chociaż w weekend zabrał ją na dwór i za ten czas ogarnęłam trochę domostwo. W trakcie tego lęku który trwał 4 miesiące nawet i to odpadło. Ogarnięcie domu i obiadki w weekendy spadły na męża. Dodatkowo przez pierwszy rok jak mała jeździła w pierwszym foteliku tyłem do kierunku jazdy był dramat bo całą drogę wyła. Nic nie dawało to, że się zatrzymywaliśmy, dawałam jej pierś uspokajałam, bo jak tylko ruszaliśmy dalej znów był płacz który zawsze kończył sę wymiotami z płaczu, bo jak bym ją nie zabawiała to ona tylko wyła i nic do niej nie docierało. Około 14 miesiąca zaczęło się poprawiać, już znowu szła do wszystkich na ręce, przestała płakać w aucie, potrafiła się chwilkę zająć zabawą. Następny przełom był w 16 miesiącu jak zaczęła chodzić. W podobnym czasie zaczęła wypuszczać pierś z buzi i mimo iż cały czas musiałam być w pogotowiu to już potrafiła pospać trochę bez mamy obok. Po drugich urodzinach zasypiała z piersią w buzi ale za chwilę ją puszczała i już sobie spokojne spała. Teraz ma dwa i pół i mamy pierwszy sukces bo coraz częściej possie chwilę pierś a następnie odwraca się tyłkiem do mnie i zasypia.
      Także nasza droga mleczna też była ciężka i nie raz miałam ochotę trzasnąć drzwiami i nie wracać. Dlatego bardzo dobrze Cę rozumiem. Opisuję swoją historię dlatego, żebyś wiedziała, że jeszcze trochę i będzie lepiej. Napisałaś, że już dziecina zaczyna się powoli przemieszczać. Jak nauczy się dobrze chodzić, to czasu dla siebie będziesz miała coraz więcej.
      Ja się doczekałam, teraz po drugim roku w końcu mogę wyjść z domu i mieć pewność że za chwilę nie będę musiała biec do domu. Na spacer pójdzie z każdym kogo zna. Jest śmiała, odważna, wesoła. Mama potrzebna jest konieczne do zasypiania a w pozostałym czasie może jej nie być smile.
      Dodatkowo jako małe dziecko też miałam zbyt mało poświęcanej uwagi. I być może dlatego nie pozwalałam małej płakać, nawet jak jęczała to nie mogłam słuchać bo aż skręcało mnie w środku. Robiłam wszystko by temu zapobiec. Ale teraz widzę fajne efekty, bo Madzia jest świetną dziewczynką (a była wieczne skwaszonym niemowlaczkiem, dlatego też czasami nachodziły mnie pewne wątpliwości czy aby na pewno tym ciągłym noszeniem i spełnianiem zachcianek przez ponad rok nie wychowuję sobie małego terrorysty ale jednak serce dobrze podpowiadało, bo widzę teraz pozytywne efekty).
      Na koniec życzę jeszcze trochę siły bo naprawdę już niedługo będzie z górki. Nawet jeżeli spanie będzie tylko z mamą to mała stopniowo coraz więcej będzie zajmowała się sobą a Ty w tym czasie będziesz miała czas na swoje sprawy.
      Trzymaj się kiss
      • asjula1 Re: moja droga mleczna przez meke... 13.10.12, 22:37
        True, true. Moj maly tez wrzeszczal bez przerwy. I na rekach i w wozku i na podlodze i wszedzie.
        W czasie kapieli puszczalam glosno wode, zeby choc przez chwile sie "odciac", kiedy jego ojciec go probowal pacyfikowac. W samochodzie bylo OK, dopoki jechal - kazde swiatla rozpoczynaly nowe wycie, potem cichl i do nastepnego postoju. To byl horror, myslalam , ze zwariuje. Tyle dobrego, ze dobrze spal nocamismile
        Takie dzieci sa strasznie obciazajace psychicznie, ale to sie na szczescie konczy z czasem. Moj maly ma juz blisko 5 lat i jest o nieba przyjemniejszy w "obsludze", choc nadal potrafi ciskac zabawkami po podlodze albo walic piescia itd. No taki nerwus troche, ale to NIC w porownaniu z tym, jak mi dal popalic przed ukonczeniem roku. Potem bylo coraz lepiej i lepiej.
    • lapwing123 Re: moja droga mleczna przez meke... 22.10.12, 19:31
      o rety... jakbym czytała o sobie.
      Moje pocieszenie dla Was: to minie, naprawdę, to minie. Jak czytałam Twojego posta to aż mnie dreszcze przeszły na wspomnienie jak córka miewała drzemki dzienne i ja z nią obok niej. Ale. Jedno wielkie ale, ja zawsze starałam się znaleźć jakąś dobrą stronę w tym wszystkim. Zaczęłam słuchać audiobooków, bo nie potrafiłam zasnąć w dzień, mimo,iż w sypialni było ciemno. Pocieszałam się, że wiecznie nie mam czasu na czytanie książek co uwielbiam robić, więc te audiobooki to był strzał w dziesiątkę.
      I też dobrze spała w wózku, ale dopiero jak skończyła rok, wcześniej tylko chusta. Więc słuchawki an uszy, wózek do przodu i szłam i szłam. Też sobie tłumaczyłam jak to cudownie dla mnie taki spacer codziennybig_grin
      Po drugie musisz coś zrobić dla siebie, bo zwariujesz. Ja poszłam na kurs sobotni i te soboty to był jeden wielki oddech dla mnie. Córka miała wtedy 14 m-cy. Zostawała z babcią, bo mój mąż bardzo dużo pracuje. Ja uwielbiałam jechać do szkoły na cały dzień, wstawać przed 6, choć nie raz córka wstała ze mną jak i ja wstałam. Ale to już babcia miała zadanie od rana.
      U nas jeszcze było i nawet teraz jest tak, choć "problem "już mniejszy, że ona jadła całą noc, później śniadanie nie chciała, później drzemka i podczas drzemki jadła znowu cały czas i po drzemce jadła mleko i nie chciała nic innego, no koszmar, błędne koło. Ale też minęło. Naprawdę. Jakoś tak samo z siebie. Córka ma 2,5 i nadal dużo mleka pije, ale już nie podczas drzemkismile tylko przed i po, no czasem po 2 godzinach się przebudzi i chce tak dospać 20 minut przy piersi na co pozwalam.
      Musisz sobie powtarzać jakie są zalety kp. i postaraj się odnaleźć dobre strony w tej sytuacji.
      Więc widzisz, jest nas więcej mam kp, którym dzieci dały nieźle w kość, ale to wszystko procentuje, choć ja końca nie widzęsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka