Witam, to moj pierwszy post. Jestem mama prawie rocznej Elli, mega cycusiolika. Szukam jakiejs rady, sposobu, opinii... jakiejkoliwiek deski ratunku.
Problemy z zasypianiem urosly u nas do mega problemu. Ella nie zasnie jak nie ma cyca

. Jak sie wybudzi, to nie zasnie z powrotem bez cyca ( a wybudza sie bardzo czesto). Jezeli nie dam, to wybudza sie na amen i imprezuje przez nastepne 4 godziny (tak jak wczoraj). W dzien spi tylko z cycem (nawet do 3 godzin), bez - 10minut. Ja juz nie moge, doszlam do tego ze zaczelam na nia wrzeszczec

Dzis moj m zostal w domu, bo ledwie zyje.
Doszlo do tego zaczynam odczuwac ogromny zal do ideii AP - mysle, ze idea karmienia zawsze gdy dziecko ma ochote, doprowadzila do niemozliwej dla mnie sytuacji. Nie moge patrzec na wlasne dziecko, bo widze tylko piersiojada, ktory gdy nie ma piersi ryczy, a do tego wije sie i mnie kopie. Ryczec mi sie chce jak pomysle, ze przede mna kolejna koszmarna noc, kolejny tydzien, kolejny miesiac... Jedyne wyjscie z sytuacji jakie widze, to odstawienie
W praktyce wyglada to tak, ze nie mam ani chwili spokoju, bo musze z nia byc caly czas jak spi. Tez spimy razem, tyle ze dla mnie to nie jest zaden wypoczynek, bo E caly czas sie wierci i szuka cyca, a ja sie wybudzam pierdylion razy.
Podejrzewam u siebie tez depresje, bo rycze bez powodu przy- i bez okazji. Nie mam na nic sily. I pelno czarnych mysli w glowie. Mysle, ze to efekt przemeczenia po prostu.
Ella spi calkiem dobrze w wozku. Tyle ze to tez oznacza, ze musze siedziec na dworze, bo jak jestem w kafejce to dziec sie wybudza i cyrk zaczyna sie od poczatku. Przy deszczu, ktory mamy tu niemal codziennie, srednio mi sie to usmiecha.
Najbardziej zadziwia mnie to, ze E to bardzo radosne dziecko, co rusz slysze od obcych i znajomych jakie to fajne dziecko jest. Lubi sie bawic, z jedzeniem, waga etc nie mamy problemow.
Tak naprawde nie chce jej jeszcze odstawiac, bo chcialam ja jeszcze karmic przez zime, by wspomoc troszke odpornosc, ale E nie toleruje polsrodkow. Ani ograniczenie, ani butelki etc nie wchodza w rachube.
Dodam, ze tak u nas jest od zawsze (no moze nie od zawsze, ale od ok. 2-3 miesiaca)
Przepraszam za chaos w poscie, ale nawet pisanie sprawia mi trudnosc. Dziekuje za uwage.