27.12.06, 20:40
Mam na imię Iga i jestem mamą 4,5 miesięcznej Córeczki; daleko mi do stażu
Mam długokarmiących i wciąż nie mam pewności, czy kiedykolwiek nią będę. Od
dwóch miesięcy karmię Małą w sposób mieszany, na moje szczęście i
nieszczęście Mała nie znosi butelki, więc ciągle pierś jest numerem jeden,
ale... mamy ciągle kłopoty z przyrostem wagi, Córeczka jest niejadkiem, próby
zwiększenia laktacji nie bardzo nam się udają, a ja wracam niebawem do pracy.

Mam do Was pytanie, czy są wśród Was Mamy, które długo karmiły w sposób
mieszany? Oczywiście jest jasne, że że pierś nie jest podstawą pożywienia
starszego niemowlęcia, więc w sposób naturalny dzieci "piersiowe" stają
się "mieszane". Chodzi mi o te z Was, które dokarmiały sztucznym mlekiem, a
mimo to się udało karmic długo, odezwijcie się proszę!

Pozdrawiam serdecznie
Iga
Obserwuj wątek
    • bazia8 Re: Witam 12.01.07, 19:42
      Witam ponownie
      czyżby nie było żadnych Mam z problemami? Szukałam wsparcia..
      Przykro, że nikt nawet nie odpowiedział.

      Pozdrawiam
      Iga
      • fizula Re: Witam 13.01.07, 23:10
        Witaj!
        Cieszę się, że jesteś z nami. Co prawda nie mam takich problemów osobiście, ale
        stykałam się z takimi problemami nie raz i na forum, i u mam , do których
        jeżdżę. Napisałaś na tyle mało o sobie i swoich zmaganiach, że trudno cokolwiek
        doradzić. Czym dodatkowo dokarmiasz? Ile? Ile przybiera na wadze dzieciątko? Co
        takiego robiłaś dotychczas, żeby zwiększyć laktację? Na czym Ci teraz zależy,
        na utrzymaniu status quo czy dalej na zwiększeniu laktacji?
        Bywajcie zdrowi!
        • bazia8 Re: Witam 20.01.07, 22:01
          Witam!

          dziękuje za odpowiedź. Rzeczywiście nie napisałam zbyt wiele o swoich
          problemach - wydaje mi się, że moja sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana; ale
          do rzeczy:
          Moją Córeczkę karmiłam wyłącznie piersią do połowy trzeciego miesiąca;
          przywlekła ze szpitala bakterię, była leczona antybiotykiem - po leczeniu
          okazało się, że słabo przybiera. Wtedy nastąpił atak naszej pediatry (rodzina
          baaaardzo bliska), która od początku starała się mnie zniechęcic do karmienia
          piersią. Moja Córeczka należała do takich "wiszących na piersi", dla lekarza
          był to sygnał, że ją głodzę. Dokarmianie było (i w pewnym sensie jest nadal)
          koszmarne. Za nic w świecie nie chciała pic z butelki, próbowałam zwiększy
          laktację, ale poziom stresu był ogromny. Wydawało mi się, że to koniec
          karmienia naturalnego. I w takim zawieszeniu ciągniemy już trzy miesiące - ja
          ciągle przekonana, że pokarmu mam za mało, Mała zjada w najlepszym razie 200 ml
          sztuczniaka (czasem zje, a czasem się powścieka), ale dobrze przybiera, choc do
          żarłocznych nie należy. Próbowałam zwiększyc laktację, odciagałam po karmieniu,
          piję herbatki mlekopędne; ale przy próbie powrotu do samej piersi dziecię chyba
          było głodne, bo znów "wisiało" na piersi, bylo marudne. Wiem, że to
          nielogiczne, bo skoro mogę wyprodukowac 400 ml mleka na dobę, to pewnie mogę i
          600 i 800. Właściwie, to na czym mi teraz szczególnie zależy, to wyeliminowanie
          sztuczniaka na rzecz nowych pokarmów (niebawem chciałabym je wprowadzic, jak
          Córeczka skończy 5,5 miesiąca) na razie zjada kaszkę na wodzie i nawet ją lubi.
          Bardzo zależy mi na utrzymaniu karmienia jak najdłużej, ale widzę, że w ciągu
          dnia Córka jest mniej zainteresowana ssaniem - tzn. zjada i dalej bada świat,
          ale to chyba normalne w tym wieku.
          A jeszcze jedno - mam wrażenie, że mojego mleka co jakiś czas jest mniej, ta
          laktacja "siada". Nie wiem, czy moje problemy hormonalne (przed ciążą miałam
          hiperprolaktynemię czynnościową) moga miec na to wpływ?
          Dziekuję za wsparcie
          Pozdrawiam
          Iga
          • fizula Re: Witam 24.01.07, 00:01
            Nie ma innej możliwości pobudzenia laktacji niż pozwolenie dziecku "powisieć na
            piersi" czyli possać długo i cierpliwie, np. przez kilka dni. Bo to dziecko
            zazwyczaj dobrze rozbudza laktację (o ile efektywnie ssie), jeśli mu się na to
            pozwoli. Wytwarzanie mleka jest w pewnych granicach "elastyczne" czyli może się
            zmniejszać i zwiększać w zależności od zapotrzebowania. A o zapotrzebowaniu
            organizm się dowiaduje jedynie na podstawie długości czasu spędzonego przy
            piersi. Chyba że tak bardzo się stresowałaś tymi ocenami baaardzo bliskiej
            rodziny, że aż karmiłaś cała niespokojna.
            Wydaje mi się, że można skorzystać z rady Sheili Kitzinger, która matkom
            chcącym rozbudzić laktację zalecała 2 dni w łóżku z dzieckiem czyli maksymalnie
            dużo relaksu (spokoju) z dzieckiem i tyleż samo karmienia.
            Ile Twoje maleństwo przybiera i przybierało?
            To pijąc sztuczne mleko z butli Twoje dziecko tak walczy?
            Nie warto na siłę karmić butelką. Nie warto w ogóle karmić butelką, gdy się już
            karmi piersią z kilku przynajmniej względów:
            #inny mechanizm ssania (14 mięśni pracuje przy ssaniu piersi, a 4 przy butelce);
            #inny sposób wypływu (w butelce ciągły, jednostajny, z piersi mleko wypływa
            falami, zmiennie);
            #najczęściej to pierś przegrywa z butelką.
            • bazia8 Re: Witam 28.01.07, 19:57
              1) co do rozbudzania laktacji to próbowałam takich "sesji jedzeniowych" (zresztą moje dziecko należy do takich "wolnojadków"), ale efekty były mizerne - tygodniowe przyrosty wynosiły 80-90 g
              może błąd tkwi w efektywności ssania - mam wrażenie, że problem leży właśnie tu - Córeczka zadowala się niewielkimi ilościami jedzenia i po zaspokojeniu pierwszego głodu zadowala się płynącymi kropelkami, potem zasypia, ale wkrótce budzi się głodna i tak w kółko
              2) walka przy jedzeniu związana była (bo szczęśliwie kłopoty na razie się skończyły)z nadmiarem gazów w brzuszku; co nie zmienia faktu, że picia z butelki wyjątkowo nie lubi
              3) mój pomysł polega na tym, żeby zastępować butelkę nowościami (butelka jest na II śniadanie i obiad) i w ten sposób wyeliminować ją calkowicie
              całą sprawę utrudnia to, że wróciłam do pracy i pracuję nieregularnie -co drugi dzień
              kolejny pomysł to nauka picia z kubeczka - mimo mlodego wieku Córka radzi sobie z nim nieźle - więc mamy nadzieję na rezygnację z butelki w ciągu najbliższego miesiąca
              Pozdrawiam
              Iga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka