Dodaj do ulubionych

jak panować nad sobą???

09.03.08, 00:06
Jestem mamą 22 miesięcznego synka, ktorego wciąż karmię piersią.
Moja praca wymaga dodatkowych godzin przed komputerem w domu.
Powoduje to, że siadam do kompuetra ok. 22.30, jak mały uśnie,
wstaję od niego ok. 1.00. potem kładę się "spać". Maly w nocy budzi
się na cyca do 6 razy, a ja muszę wstać o 6.00. tak jest codziennie.
jestem wyczerpana fizycznie i psychicznie. Nie mam cierpliwości do
dziecka, wyprowadza mnie z rónowagi, gdy mardzi, nie chce spać,
ciągnie mnie za włosy. Aż mam chęć szarpnąć go, uderzyć. Oczywiście
zagrzyzam zęby i nie robę tego, ale czuję w sobie narastającą
agresję. Przeraża mnie to. Jak sobie z tym poradzić? Nie chciała bym
nigdy sprawić bólu dziecku, ale boję się, że któregoś dnia nie
zapanuje nad sobą. Może któraś z Was czuła podobnie?
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 00:34
      To czemu go nie odstawisz od piersi? Na tym forum to niepopularna
      propozycja, ale dziecko jest wystarczajaco duze, zeby spokojnie obyc
      sie bez Twojej piersi, ale wystarczajaco male, zeby nie poradzic
      sobie z negatywnymi emocjami zmeczonej mamy. Moje wlasne
      doswiadczenie mowi, ze dopiero dzieci odstawione od piersi zaczynaja
      przesypiac noce,. Tak nagle przestaja miec motywacje do nocnych
      pobudek i nagle swiat znow staje sie piekny. odstawianie nie zawsze
      jest prosta sprawa i czesto wymaga aktywnej pomocy partnera
      (przejecie rytualu nocnego usypiania i zajmowanie sie obudzonym w
      nocy dzieckiem przez tatusia, czasem wrecz warto, zebty mama
      wyjechala na tydzien -dwa bez dziecka). Ze okrutne i stres dla
      dziecka? Zycie samo w sobie jest stresujace, a dziecko doswiadcza
      nie mniejszego stresu, bedac karcone przez zmeczona,
      zniecierpliwiona matke. Ale ten stres "odstawieniowy" trwa znacznie
      krocej, niz mozliwe napady agresji mamy.
    • anqa_77 Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 09:01
      Witaj,
      Mój młodszy synek ma 21 miesięcy i budzi się tylko raz w nocy. Możliwe ze twój
      synek jest z tych, którzy wolą nocne ssanie, może... A może jest w domu za
      ciepło, dlatego chce mu sie często pić? Czy ty pijesz wystarczająco? A może
      wychodzą mu akurat piątki? Czy wcześniej też się tak często budził w nocy? Czy z
      nim śpisz?
      Może warto byłoby spróbować wspólnego spania z dzieckiem, wtedy wypoczniesz
      więcej (karmiąc właściwie przez sen). Nie możesz być wykończoną mamą, dla dobra
      dziecka i własnego. Albo możesz spać po południu, w tym czasie z dzieckiem może
      bawić się ktoś inny... Wg mnie zakończenie karmienia to najgorszy z pomysłów,
      maluch będzie walczył, nie będzie to uspokajające na pewno ani dla ciebie ani
      dla niego.
      • anika99dwa Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 15:27
        odpada wieczorne usypianie przez tatusia i wstawanie przez niego w
        nocy. mały nie uśnie beze mnie. W nocy, gdy ja go nie przytulę,
        płacze, krzyczy "mamy" i rozbudza się tak, że do rana mam z głowy.
        Praktycznie nigdy nie przespał ciągiem więcej niż 3 godziny.
        Praacuję do 16.00, więc po południu nie mogę zwalać opieki nad
        dzieckiem komuś innemu, gdyż mały tęskni, czeka na mnie. Przecież
        powinnam poświęcać mu trochę czasu w dzień, a nie tylko w nocy.... i
        koło się zamyka.... Szczerze mówiąc, gdybym wiedziała jak "cudowne"
        jest macierzyństwo, nie wiem, czy zdecydowała bym się na bycie mamą,
        chociaż kocham małego nad zycie....
        • oda100 Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 16:25
          uwazam ze 22 miesiace to okres wciaz trudny dla dziecka i zarazem
          dla rodzicow, mowie o dzieciach gorzej spiacych i wrecz
          uzaleznionych od cyca. Ja ze swoim synem przeszlam rowniez pare
          kryzysow, nie tylko dlatego ze chcial w nocy mame i piers, po prostu
          czasem nadmiar obowiazkow i zmeczenie daje sie nam we znaki. Nie byl
          to jednak stan permanentny. Mialam mozliwosc odpoczynku od malego,
          polozenia sie wczesniej spac, glownie przez angazowanie taty i
          szybko mi mijalo. Moj syn tez nie zawsze byl az tak absorbujacy. Nie
          wiem co poradzic, mozna odstawic, mozna jeszcze poczekac na lepszy
          okres i probowac jednak wygospodarowac wiecej czasu na odpoczynek
          kosztem pracy, czy obowiazkow domowych. To tylko kilka miesiecy
          rezygnacji z czegos tam i wydaje mi sie, ze dla wlasnego zdrowia
          warto.
          • zuchatka Re: jak panować nad sobą??? 15.03.08, 16:05
            tu masz odp dlaczego budzi sie tak czesto-nie ma Cie w dzien wiec
            nadrabia w nocy. mam identycznie jeli ktoregos dnia wyjde rano i
            wroce poznym popoludniem lub wieczorem-nocka z glowy... dlatego
            staram sie jak najwiecej sama zajmowac sie mala.
            moze moglabys skrocic czas pracy zeby maly nie zostawal bez Ciebie
            na dlugo?
        • mruwa9 Co to znaczy "maly nie zasnie bez ciebie"? 09.03.08, 16:42
          Dziecko ma 22 miesiace i juz decyduje o Waszym, doroslych, zyciu? Do
          tego stopnia? To co bedzie , jak dziecko bedzie mialo lat 14? Strach
          sie bac.
          Dziecko wybiera mame, bo mu pozwalacie na taki wybor. A tatus pewnie
          sie cieszy, bo zamiast wojowac wieczorem z dzieckiem moze sobie
          siasc przed tv czy komputerem i miec swiety spokoj. Dwulatek z
          reguly jest na tyle madrym czlowiekiem, ze mozna mu pewne rzeczy
          wytlumaczyc. Moze przez pierwszy wieczor bedzie awantura, ale
          drugiego sie uspokoi. Ustalic to musisz ze swoim partnerem, bez jego
          aktywnej pomocy bedzie Ci trudno, ze co drugi dzien usypia dziecko
          mama, co drugi-tata. Jesli maly protestuje- wychodz wieczorem z domu
          w dni taty, nie bedzie wyboru. Wyjdz do sklepu, do przyjaciolki, na
          spacer z psem, gdziekolwiek. Powiedzcie o tej decyzji dziecku, bez
          pytania sie go o zdanie i bez dlugiego tlumaczenia. Tak bedzie, i
          koniec, bo tata tez chce sie nacieszyc dzieckiem a ty masz swoja
          prace wieczorem do zrobienia. Koniec. Nawet, jesli dziecko bedzie
          Cie bralo na litosc i bedzie plakalo, nie musi to oznaczac, ze
          jestes zla, wyrodna matka. Stawianie granic to tez element (i to
          wazny) wychowania.
          • ila79 Re: Co to znaczy "maly nie zasnie bez ciebie"? 09.03.08, 19:28
            O tak! Dwulatek, to wredna, wyrachowana jednostka i nie potrzebuje
            matczynego ciepła i uspokojenia przy piersi (tak jest
            przyzwyczajony), będzie wył celowo i "brał na litość". Mruwa, każde
            dziecko jest inne, że Twoje akurat akceptuje bezproblemowo wszelkie
            nowości (dla dziecka to wstrząs, jeśli całe dwa lata usypia przy
            piersi, a tu nagle koniec) to nie znaczy że każde takie jest i
            że "bierze na litość" biedną skołowaną matkę. Ono poprostu traktuje
            ją jako największą ostoję bezpieczeństwa. Ja uważam że problemem
            jest nadmiar pracy i trzeba ustalić priorytety, chociaż wiem że i to
            jest trudne w dzisiejszych czasach. Nie da się być pełnoetatową mamą
            i super wzorowym pracownikiem 200% wydajności.
            • mruwa9 Re: Co to znaczy "maly nie zasnie bez ciebie"? 10.03.08, 00:03
              Tak sie sklada, ze mam trojke dzieci, z czego dwojka bardzo
              problemowa, a zadne z dzieci nie jest z gatunku tych samodzielnie
              zasypiajacych w lozeczku i przesypiajacych noc, wiec wiem, co pisze
              i nie musisz mnie przekonywac, ze kazde dziecko jest inne wink
              Tylko, ze swego czasu poszlam po rozum do glowy i doszlam do
              wniosku, ze bycie taka nieustajaca ostoja bezpieczenstwa dla dziecka
              potrafi sie szybko obrocic przeciwko calej rodzinie: bo dziecko
              zupelnie nie liczy sie z potrzebami innych ( a dwulatek jest juz z
              reguly calkiem madra istota w tej materii), bo zmeczona i wykonczona
              matka wcale nie musi byc dobra matka (vide-pierwszy post w tym
              watku, grozba agresji wobec dziecka ze strony owej ostoi
              bezpieczenstwa), a zmeczona matka, skoncentrowana wylacznie na
              potrzebach dziecka zaniedbuje swoj zwiazek i partnera, niektore
              zwiazki wytrzymuja taka probe czasu, niektore nie. Powiedz, kto na
              tym wygra? W ten sposob robiac rachunek sumienia i rozwazajac rozne
              za i przeciw, ja osobiscie (pisze o doswiadczeniach wlasnych, zebys
              nie musiala tego pochopnie interpretowac jako proby pouczania
              innych) doszlam do wniosku, ze pewien egoizm matki sluzy calej
              rodzinie. Nawet, jesli poleja sie lzy dziecka przy okazji. Mnie do
              szalu doprowadzaja i doprowadzaly dobre rady z cyklu "zwolnij sie z
              pracy", "idz wczesniej spac", bo mimo tego, ze sypiam 4 godziny na
              dobe, z przerwa na nocna zmiane pieluch mojego niepelnosprawnego
              dziecka, potrzebuje zarowno pracy, jak i nocnego siedzenia przed
              telewizorem czy komputerem dla wlasnej higieny psychicznej. Takiego
              czasu dla mnie i tylko dla mnie. I dla mojego meza. Siedzac
              wylacznie z dziecmi w domu i poswiecajac im cala swoja aktywnosc w
              okresie mojego czuwania szybko doprowadzilabym sie do powaznego
              kryzysu psychicznego. Mowisz o wstrzasie u dwulatka, spowodowanym
              odstawieniem od piersi? Co ty pamietasz z dziecinstwa, gdy mialas 2
              latka? Dwulatek takie "wstrzasy" zapomni szybciej, niz np. 3-latek.
              Moje pierwsze dziecko np. w ciagu pierwszych dwoch lat zycia, dopoki
              karmilam go piersia, nie przespal nawet 2 godzin non stop (w nocy),
              ja bylam wykonczona ciaglym karmieniem, potem nosilismy lub
              kolysalismy mlodego w wozku, calymi nocami, wykonczeni psychicznie i
              bliscy rozwodu, bo nikt nie chcial juz go wozic, a mlody darl sie
              nieprzytomnie przy probie przerwania kolysania. Kiedy powiedzialam
              sobie, ze raz kozie smierc, bo skoro i tak nocami nie spie, wiec
              jedna noc w te czy we wte nie zrobi mi roznicy i postanowilam
              konsekwetnie nauczyc mlodego zasypiania w lozku, nawet kosztem
              przeryczanej i nieprzespanej nocy.. I nagle, w ciagu 2 nocy stal sie
              cud! Mlody polozyl sie w lozku, przez poprzednia godzine wyciszany,
              i zasnal, przesypiajac 10 godzin bez krzyku i noszenia. Droga do
              samodzielnego zasypiania byla jeszcze daleka i wyboista, ale nagle
              swiat znow stal sie piekny. Z drugim dzieckiem bylo rowniez
              zabawnie, bo zasypialo przy piersi i nie bylam w stanie opuscic
              lozka chocby po to, zeby sie wykapac, od razu byla pobudka i krzyk.
              I podobny odwyk, choc trwalo nieco dluzej, i podobny efekt: dopiero
              wtedy dziecko zaczelo przesypiac noce, a ja zyskalam dla siebie
              bezcenna godzine-dwie wieczorem. Trzecie dziecko ciagle jest przez
              nas usypiane, choc od dawna bez piersi, ale po sezonie z serii "mama
              i tylko mama" dalo sie przekonac, ze usypiamy je na zmiane, raz
              mama, raz tata. I po takim wieczorze z tata dzecko wstaje radosne
              jak skowronek i pierwsze zdanie po obudzeniu, z usmiechem
              wykrzyczane , brzmi: "a dzis ide spac z mama!" I po raz kolejny
              widze wiecej korzysci, niz wad, bo mozemy rownomierniej rozdzielic
              uwage pomiedzy wszystkie dzieci, ja nie czuje sie taka uwiazana,
              tata ma lepszy i czestszy kontakt z dziecmi, a zadne z dzieci nie
              sprawia wrazenia´, jakoby doznaly trwalego uszczerbku na zdrowiu z
              powodu odstawienia od piersi.
          • jola_ep Re: Co to znaczy "maly nie zasnie bez ciebie"? 09.03.08, 20:09
            > Dziecko ma 22 miesiace i juz decyduje o Waszym, doroslych, zyciu? Do
            > tego stopnia? To co bedzie , jak dziecko bedzie mialo lat 14? Strach
            > sie bac.

            No nie wiem. Moje starsze ma dopiero niecałe 13 lat i jakoś nie decyduje o naszym, dorosłym życiu wink
            W przeciwieństwie do okresu, gdy miała 2 lata wink
            A gdy miała parę miesięcy ...
            ech ... wtedy to dopiero decydowała wink

            Pozdrawiam
            Jola
        • tuberosa77 Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 16:57
          Moim zdaniem powinnaś zdecydowanie ograniczyć karmienia nocne. Po
          pierwsze bo to fatalne dla zębów a po drugie- bo się wykończysz
          fizycznie i psychicznie. Musisz się zastanowić czy chcesz zakończyć
          karmienie w ogóle, czy też decydujesz się karmić dalej. W obu
          przypadkach czas ograniczyć nocne karmienia. Rezygnacja z karmienia
          wcale nie oznacza ze dziecko przestanie się budzić w nocy. W moim
          przypadku jednak córka po odstawieniu (1,5 roku), przestała się
          budzić i zaczeła spać o wiele spokojniej. Odstawianie zaczęłam od
          zmniejszenia liczby karmień aż zostało jedno nocne, z którego w
          końcu też zrezygnowałam. Nie dawałam już rady, chudłam i czułam sie
          wyczerpana fizycznie. Nie było łatwo ale po zaprzestaniu karmienia
          odrosły mi skrzydła. Nie chciałam zeby karmieniew stało się dla mnie
          katorgą.
        • jola_ep Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 20:31
          Po pierwsze zastanów się nad fizycznymi powodami budzenia się w nocy.

          Po drugie może rzeczywiście "pilnuje cię". Niestety, dla własnego dobra musisz postarać się spać co najmniej 6,5 godziny (to podobno minimum biologiczne ). czyli napjpóźniej chodź spać o 23.30
          Możesz spróbować nauczyć synka samodzielnie zasypiać. Ja robiłam to tak, że najpierw utulałam do snu, a jak już ziewał, to siadałam obok z jasnym komunikatem, że muszę, ale za chwilę znowu przytulę. Tak jak w metodzie, gdy zostawia się dziecko na 5-10 minut, ale zamiast zostawiać, siedzieć obok (laptop by się przydał smile ). A za chwilkę znowu przytulić po staremu. Zanim zacznie jednak samo przysypiać, może to trochę potrwać (jeśli chcesz rzecz przeprowadzić bez histerii i płaczu dziecka). U mnie parę miesięcy. Potem można spróbować wyjść na chwilkę, najlepiej w konkretnym celu. Ale znowu, najpierw prawie uśpić dziecko, jak zawoła - wrócić. Czasem znowu uśpić po staremu.

          Jeśli dziecko nie potrafi samo zasnąć, to niemal pewne, że w nocy też będzie potrzebować Twojej obecności przy uśnięciu.

          Poeksperymentuj ze światłem. U mnie np. przy synku należało zgasić światło, a córa potrzebowała małego światełka.

          Piszesz o wstawaniu, więc pewnie nie śpisz z dzieckiem. Czy synek ma łóżeczko ze szczebelkami? Jeśli tak, to kup normalne łóżko, a w nocy wstań i po prostu połóż się obok synka i śpij przez resztę nocy. W pewnym okresie byłam tak niewyspana (niestety, najlepiej pracuje mi się późno w nocy), że potrafiłam zasnąć z mężem, obudzić się z dzieckiem i nic nie pamiętałam: ani tego, że córa mnie wołała, ani tego, jak do niej szłam i karmiłam. (zresztą może już tak robisz?)

          Po pracy może rzeczywiście spróbuj trochę pracować zanim dziecko pójdzie spać. Niech tata włączy się do opieki. Myślę, że małe dziecko potafi zaakceptować to, że mama się nim nie zajmuje i nie poświęca mu całej uwagi - byleby to co robi, nie absorbowało ją za bardzo. Sama Twoja fizyczna obecność jest cenna. Zwal więc opiekę na męża bez wyrzutów sumienia. Oczywiście początkowo nie należy spodziewać dużej ilości wolnego czasu wink Ale może uda Ci się np. zdrzemnąć choć 15 minut? (mi ta sztuka udawała się tylko, gdy byłam chora, nie wiem dlaczego, dzieciaki akceptowały to, że przez cały dzień śpię i tylko co najwyżej właziły do mnie pod koc wink )

          Czasem bywa tak, że dzieciaki wchodzą o okres "pilnowania mamy" nawet w nocy, ale jak się przekonają, że mama nie ucieka i jest na ich zawołanie, to powoli sytuacja wraca do normy...
          Moje akurat przechodziły okres częstych pobudek w okolicy roczku. Zaczęłam wtedy spać z nimi i po pewnym czasie liczba pobudek zeszła do jednej, góra dwóch.

          Pozdrawiam
          Jola
    • asia889 Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 18:12
      Jakiś czas temu czytałam podobny post na "Wychowaniu bez porażek", tyle, że tamto dziecko już nie ssało piersi ale było równie trudne a mama równie wyczerpana. Okazało, że dziecko miało ... toksokarozę. Oczywiście nie twierdzę, że Twoje to ma (oby nie), ale warto przyjrzeć się, czy dziecku coś nie dolega (te 6 nocnych pobudek to już sygnał ostrzegawczy).

      W sprawie Twojego snu. Dodatkową pracę starałabym się wykonywać jak dziecko nie śpi, np. w czasie bajki, dobranocki, zabawy z tatusiem, kapieli z tatusiem. I wcześniej powinnaś chodzić spać. Brak snu jest bardzo wykańczający.
    • ludolphine Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 20:41
      Aniko, ja mysle, ze nakladaja sie dwie rzeczy: po pierwsze Ty jestes przemeczona
      (rozumiem, ze o 6 rano wstajesz do pracy, ze wracasz z niej wykonczona, ze synek
      cyca, ze Ty go w koncu usypiasz i, ze potem pracujesz, by w koncu karmic cala
      noc co dwie godziny
    • fizula Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 22:51
      Mruwa, może i na tym forum odstawianie to niepopularna decyzja, ale
      z drugej strony umiemy uszanować decyzje innych. Ja osobiście nie
      zachęcam do karmienia "po trupach". Choć z drugiej strony tak łatwo
      nie zwalam całej winy za "trudne zachowanie dziecka" na karmienie
      piersią, bo byłoby to wielkie uproszczenie nie mające wiele
      wspólnego z rzeczywistością.
      Jak dla mnie główny problem przytoczony tutaj wcale nie dałby się
      tak łatwo rozwiązać przez samo odstawienie od piersi. Wcale nie
      wykluczam, że mógłby się nawet zaostrzyć, bo:
      *prolaktyna-hormon mleczny jednak nastraja łagodnie; a przy
      odstawieniu kobieta jest dosyć rozdrażniona właśnie z powodu
      przestrojenia hormonalnego;
      *dzieco może tym bardziej walczyć o swoje wpływy;
      *pobudki mogą być równie częste, a usypianie bez porównania cięższe,
      bo bez "znanego" sposobu pomagania sobie;
      Widzę tu (nie wiem, czy słusznie) Twoje osamotnienie w zmaganiach z
      maluchem: czy w tym wieczornym przemęczeniu nie znajdzie się nikt,
      kto mógłby Ci pomóc, trochę wyręczyć? Trochę uspokoił malucha,
      poczytał mu, porobił z nim to, co lubi, a co może posłużyć jego
      uspokojeniu, a Ty w tym czasie mogłabyś się zająć pracą,
      odpoczynkiem? Chociaż jak dla mnie to bardziej odpoczynkiem powinnaś
      się zająć, skoro odczuwasz AŻ wyczerpanie. Poszukiwanie źródeł,
      sposobów, chwil odpoczynku, osób ułatwiających tenże, żebyś mogła
      zregenerować siły.
      Dwulatek może już chcieć przenocować u kogoś, z kim ma dobrą
      relację: z babcią, dziadkiem. Nie masz kogoś takiego? Generalnie nie
      jestem za takim rozwiązaniem na stałe, ale czasem taka pomoc, nawet
      1 przespana noc pozwala zregenerować siły, zdystansować się od
      dziecka, problemów, jakie stwarza, od jego zachowania.
      >Nie mam cierpliwości do
      > dziecka, wyprowadza mnie z rónowagi, gdy mardzi, nie chce spać,
      > ciągnie mnie za włosy. Aż mam chęć szarpnąć go, uderzyć.
      Oczywiście
      > zagrzyzam zęby i nie robę tego, ale czuję w sobie narastającą
      > agresję. Przeraża mnie to. Jak sobie z tym poradzić? Nie chciała
      bym
      > nigdy sprawić bólu dziecku, ale boję się, że któregoś dnia nie
      > zapanuje nad sobą.

      W którym momencie ten niepokój, marudzenie, wyprowadzanie się
      nawzajem z równowagi weszło w Twoją relację z maluchem? Wyjście z
      tego "oplątania" może wymagać jakiejś pracy nad sobą, swoimi
      emocjami, priorytetami praca-dziecko-dom (głębsza rozmowa i
      wyżalenie się bliskiej osobie czy może nawet jakaś forma
      psychoterapii). Dojściem też ze sobą do ładu.
      A propos nocnego niewyspania: na pewno warto wykluczyć jakieś
      medyczne podłoże częstych pobudek nocnych. A po ich wykluczeniu
      przyjrzeć się też własnemu zachowaniu: Twoje niespokojne zachowanie
      w nocy może się przekładać na niepokój nocny dziecka. 2-latek może
      jeszcze nie rozumieć potrzeby zostawania samemu w nocy-skoro zasnął
      przy Tobie, oczekuje, że po przecknięciu też będzie w tym samym
      miejscu-sytuacji-z tą samą osobą. Także warto przeanalizować swoje
      zachowanie: czy w nocy zapewniamy dziecku poczucie stałości-spokoju?
      >gdy mardzi, nie chce spać,
      > ciągnie mnie za włosy.
      A co Ty robisz w tej sytuacji, gdy maluch się budzi? Dlaczego
      marudzi i nie chce zasnąć? Coś zmieniłaś w dotychczasowym
      postępowaniu, że zaczął marudzić i nie chce zasypiać? 2-latki są
      bardzo przywiązane do stałych rytuałów i nie warto im tego zmieniać
      właśnie w tym wieku, bo nie umieją się z tym pogodzić. Jeśli już
      zmieniać to z wielką delikatnością, stopniowością, wyczuciem dziecka.
      Życzę Ci znalezienia jakiś źródeł wsparcia, odprężenia wokół siebie,
      w sobie.
      • anika99dwa Re: jak panować nad sobą??? 09.03.08, 23:07
        dzięki za rady i słowa pocieszenia! Jest mi trochę lżej, że
        rozumiecie mój stan. Może rzeczywiście pomogła by mi wizyta u
        psychoterapeuty, zwłaszca, że moja praca jest b. stresująca (wymiar
        sprawiedliwości...)
      • mruwa9 Re: jak panować nad sobą??? 10.03.08, 00:11
        Fizula, skad wzielas te teorie o prolaktynie? Bo to ciekawe smile Nie
        wiem, na ile zgodne z prawda, ale za to stoi w sprzecznosci z moimi
        wlasnymi, osobistymi doswiadczeniami: ja bylam zdecydowanie bardziej
        rozdrazniona z powodu zmeczenia, niewyspania i poczucia uwiazania do
        dziecka, niz wskutek hustawek hormonalnych. Po odstawieniu od piersi
        wlasnie lagodnialam, majac szanse na pare godzin nieprzerwanego snu
        w wybranej przeze mnie pozycji, a nie wylacznie na boku z dzieckiem
        przy piersi. Oczywiscie jestem jak najbardziej zwolenniczka
        karmienia piersia, sama karmilam dlugo, choc byla to dla mnie raczej
        obojetna emocjonalnie czynnosc, ani pozytywna, ani negatywa,
        zupelnie naturalna i oczywista, jak mycie rak. I moze wlasnie z tego
        powodu nie dorabialam jakis niesamowitych teorii do karmienia: kiedy
        uznalam (ja, nei dziecko), ze mam dosc- odstawialam od piersi.
        • jola_ep Re: jak panować nad sobą??? 13.03.08, 19:33
          > Fizula, skad wzielas te teorie o prolaktynie?

          U mnie się sprawdzała smile Jak tylko zaczynałam karmić - momentalnie robiłam się spokojna, a jeśli była w dodatku sennna, to na 100% kończyło się wspólnym snem wink Dlatego lubiłam brać młode do mojego łóżka, albo w nocy kłaść się obok nich: bo wtedy chwilka karmienia i znowu spałam wink

          > obojetna emocjonalnie czynnosc, ani pozytywna, ani negatywa,
          > zupelnie naturalna i oczywista, jak mycie rak.

          U mnie tak było mniej więcej przez pierwszy rok karmienia pierwszego dziecka. Drugie było mniej wymagające, więc pewnie dlatego karmienie szybciej zaczęło mi się podobać smile

          > kiedy
          > uznalam (ja, nei dziecko), ze mam dosc- odstawialam od piersi.

          U nas to była jakby wspólna decyzja. Gdy czułam, że pora odstawić i zaczęłam się do tego przygotowywać (psychicznie), to młode akurat zaczęły się same odstawiać wink

        • fizula Re: mruwa9 14.03.08, 21:48
          > Fizula, skad wzielas te teorie o prolaktynie? Bo to ciekawe smile

          To raczej nie jest teoria, tylko praktyka bardzo wielu osób. Czy
          czytałaś gdziekolwiek o laktacji, niemal wszędzie takie działanie
          prolaktyny się podkreśla. To, że u Ciebie się nie potwierdza, to
          zapewne wyjątek potwierdzający regułę. Zresztą każdy jest inny.

          >Oczywiscie jestem jak najbardziej zwolenniczka
          > karmienia piersia, sama karmilam dlugo, choc byla to dla mnie
          raczej
          > obojetna emocjonalnie czynnosc, ani pozytywna, ani negatywa,
          > zupelnie naturalna i oczywista, jak mycie rak.

          Ale to akurat co piszesz, świadczy o Twoim jednak negatywnym
          stosunku. Psychologia właśnie tak interpretuje taie wypowieedzi,
          jeśli ktoś mówi, że coś go ani ziębi ani grzeje, to raczej jest
          negatywnie nastawiony, choć nie chce się do tego przyznać. Zresztą
          inne Twoje wypowiedzi to potwierdzają:

          >ja bylam zdecydowanie bardziej
          > rozdrazniona z powodu zmeczenia, niewyspania i poczucia uwiazania
          do
          > dziecka, niz wskutek hustawek hormonalnych. Po odstawieniu od
          piersi
          > wlasnie lagodnialam, majac szanse na pare godzin nieprzerwanego
          snu
          > w wybranej przeze mnie pozycji, a nie wylacznie na boku z
          dzieckiem
          > przy piersi.
          • mruwa9 fizula- jak schodzic z tematu,to na calego ;-) 15.03.08, 19:07
            fizula napisała:

            > >Oczywiscie jestem jak najbardziej zwolenniczka
            > > karmienia piersia, sama karmilam dlugo, choc byla to dla mnie
            > raczej
            > > obojetna emocjonalnie czynnosc, ani pozytywna, ani negatywa,
            > > zupelnie naturalna i oczywista, jak mycie rak.
            >
            > Ale to akurat co piszesz, świadczy o Twoim jednak negatywnym
            > stosunku. Psychologia właśnie tak interpretuje taie wypowieedzi,
            > jeśli ktoś mówi, że coś go ani ziębi ani grzeje, to raczej jest
            > negatywnie nastawiony, choć nie chce się do tego przyznać. Zresztą
            > inne Twoje wypowiedzi to potwierdzają:
            >


            Dla mnie neutralne, to neutralne. Ty wiesz jednak lepiej, ze
            neutralne to negatywne. I jak mam udowodnic, ze nie jestem
            wielbladem? W tutejszych dyskusjach nie raz podkreslalam, ze do
            cierpietnicy i ofiarnej matki-Polki, poswiecajacej sie w 100%
            rodzinie mi daleko, wiec gdybym byla negatywnie (chocby w
            podswiadomosci) nastawiona do karmienia piersia, to myslisz, ze
            oddalabym ot, tak, moj biust na ponad 5 lat do dyspozycji
            smarkaterii, nie liczac wielotygodniowej walki o laktacje w
            przypadku jednego z dzieci? Dla mnie karmienie piersia jest naprawde
            czynnoscia bardzo naturalna i bardzo oczywista. Mialam ogromna
            motywacje, zeby karmic, rownie ogromne checi i chyba proporcjonalna
            wiedze teoretyczna na temat laktacji, zeby z powodzeniem wykarmic
            swoje potomstwo. Ale nie mam zamiaru udawac, ze karmienie
            doprowadzalo mnie do orgazmu czy przyprawialo o lzy wzruszenia. Ale
            nie przyprawialo mnie rowniez o nerwowosc czy jakiekolwiek negatywne
            emocje.
            • fizula Re: jak schodzic z tematu,to na calego ;- 17.03.08, 23:26
              gdybym byla negatywnie (chocby w
              > podswiadomosci) nastawiona do karmienia piersia, to myslisz, ze
              > oddalabym ot, tak, moj biust na ponad 5 lat do dyspozycji
              > smarkaterii, nie liczac wielotygodniowej walki o laktacje w
              > przypadku jednego z dzieci?

              Taka duża motywacja, o jakiej piszesz świadczy raczej o pozytywnym
              nastawieniu (które w czasie odstawiania wbrew dziecku mogło się
              zmienić w przeciwnym kierunku- to tylko moje gdybanie). Twierdzisz,
              że masz neutralne nastawienie do karmienia piersią, to jakim cudem w
              ogóle tutaj piszesz? Jak neutralne, to chyba Cię nie obchodzi ta
              sprawa. Po co tutaj piszesz, nie bardzo rozumiem, w takim razie?
              Z pozdrowieniem ;o)
              • mruwa9 Re: jak schodzic z tematu,to na calego ;- 17.03.08, 23:41
                fizula napisała:

                > ). Twierdzisz,
                > że masz neutralne nastawienie do karmienia piersią, to jakim cudem
                w
                > ogóle tutaj piszesz? Jak neutralne, to chyba Cię nie obchodzi ta
                > sprawa. Po co tutaj piszesz, nie bardzo rozumiem, w takim razie?
                > Z pozdrowieniem ;o)


                Dlaczego? Choc sama zakonczylam juz bezpowrotnie kariere mamy
                karmiacej, jestem wielka oredowniczka karmienia piersia. Natomiast w
                tutejszych dyskusjach czesto padaja okreslenia, ze panie "lubia
                karmic piersia", ze jest im smutno po odstawieniu, pusto, ze
                rozczula widok dziecka przy piersi. Mnie po prostu takie lzawe
                scenki sa obce, nie moge powiedziec, czy lubilam karmienie piersia,
                ani lubilam, ani nie lubilam. To slowo po prostu mi nie pasuje do
                sytuacji. Bylo dla mnie oczywiste i naturalne, ze karmie, ale byl to
                jednak tylko pewien etap w naszym zyciu i w rozwoju dziecka, etap,
                ktory bez zalu zakonczylismy, gdy przyszedl, wedlug mnie, odpowiedni
                na to czas. Tylko tyle.
      • ludolphine Re: jak panować nad sobą??? 10.03.08, 13:25
        Fizulo, ja sie w stu procentach zgadzam z tym co piszesz!
    • mama_mak Re: jak panować nad sobą??? 11.03.08, 08:34
      Anika, ja Cie swietnie rozumiem, moja tez czasami bardzo mnie
      denerwuje, zwlaszcza, gdy nie chce spac, zasnac, lulam, lulam, a Ona
      patrzy jkaby z wyrzutem,brrrrrr! Wtedy bardzo rozne brzydkie rzeczy
      sobie mysle i gryze sie mocno w palce, zeby sie opanowac, bo
      przeciez wiem, ze nie robie Jej nic zlego, a Ona taka
      jakas "nieprzyjazna" postawe prezentuje.

      Nie chce dawac rad, bo mam inna sytuacje, jestem w domu z Ula ale
      mam wrazenie, ze Tobie najbardziej doskwiera praca po nocy w domu.
      Moze moglabys to przeanalizowac z jakims szefem, nie wiem,
      wytlumaczyc, nawet postawic sprawe dosc kategorycznie, w koncu zycie
      rodzinne jest tez ogroooooooooomnie wazne i Twoj Maly juz nigdy nie
      bedzie Cie potrzebowal tak jak teraz! Ja zrezygnowalam z pracy,
      kosztem zarobkow,fakt nie byly to krocie, wiec az tak duzo nie
      tracimy, a moze mogliby Ci sie zgodzic na 1/2 etatu przez jakis
      czas ?

      Pza tym mam wraznie, ze On dosc pozno chodzi spac i czy te 8 godzin
      snu takiemu malemu wystarcza ? Ula (20;5 mca) spi oed 21 do 7 lub 8 .

      Ni sadze, zebo odstawienie Go od cycusia cos dalo. Mam wrazenie, ze
      mruwa myli dwa pojecia, bo zroibla to w tym samym czasie -
      odstawienie i usypianie samemu, nauka snu w nocy. To nie odstawienie
      powoduje (w kazdym razie w wiekszosci przypadkow), ze dziecko bedzie
      spac, bo przeciez nie mysli sobie spiac: "acha, teraz bym sie napil
      mleczka to sie obudze"! Budzi sie, bo taki okres zycia, mysle, ze
      Twoj po prostu baaaaaaaaaaaardzo Cie potrzebuje, bo nie ma Cie w
      dzien, czuje, ze jestes zestresowana itd. W takim wypadku, cycus to
      chyba najlepsze, co mozesz Mu ofiarowac, bo cycus mowi Mu : Mama Cie
      kocha, jest przy tobie, mozesz jej zaufac i schronic sie w jej
      ramionach, cokolwiek by sie nie dzialo. Tym bardziej jesli budzi
      sie placzac. Ja probowalam odstawic Ule w nocy. Skutek - dwie
      godziny lulania, placz, smutek i... cycus! Ja mysle, ze Twoj synek
      wysyl sygnal : Mamusiu, nie denerwuj sie, jestesmy razem, chce byc
      razem z Toba!

      A ze macierzynstwo jest trudne... jest, mi tez zdarzalo siemyslec,
      ze zycie jest mniej skomplikowane bez dziecka ale wiem na pewno -
      mniej piekne i mniej pelne.

      PS Ula tez budzi sie 6-7 razy w nocy, zdarzaa sie i po 12 jak sa
      zabki w drodze, a sa okresy ze 1 lub 2. I do Was takie zawitaja.
      Mniej pracy i stresu napewno by sie do tego przyczynilo.
      • mruwa9 Re: jak panować nad sobą??? 11.03.08, 09:21
        w kwestii formalnej: nie uczylam samodzielnego zasypiania
        rownoczesnie z odstawianiem od piersi. Az taka okrutna nie jestem ;-
        ) Wprost przeciwnie: rozlozylam sprawe na wiele etapow: u mnie
        napierw bylo odstawianie od piersi, ale wspolne zasypianie z
        dzieckiem (kladlam sie obok, tulilam, glaskalam, tlumaczylam, ze
        piersi nie ma, ale na pewno nie zostawialam dziecka samego ze swoimi
        problemami. Przez wiele tygodni dziecko jeszcze dostawalo piers
        podczas nocnych pobudek, dopiero, gdy wieczorne zasypianie w lozku
        bez piersi, ale ze mna u boku, funkcjonowalo sprawnie, przestalam
        dawac piers podczas nocnych pobudek. Moje dzieci nie spaly w
        lozeczku, tylko z nami, w duzym lozku, wiec potrzebe bliskosci mialy
        zagwarantowana. juz polroczne niemowle nie potrzebuje karmienia
        nocnego ( w sensie -dostarczania kalorii), a piersia zaspokaja
        wlasnie potrzebe bezpieczenstwa i bliskosci, wiec tym bardziej nie
        potrzebuje nocnego jedzenia dwulatek, a owa potrzebe bliskosci
        zaspokajac mozna niekoniecznie podajac piers. Takie byly moje
        zalozenia i u nas dzialaly. Reszta to kwestia konsekwencji i
        przekonania o slusznosci wlasnego postepowania (a nigdzie nie jest
        napisane, ze jedynie ja mam monopol na racje i slusznosc. Ale moje
        dzieci bynajmniej nie wygladaja na straumatyzowane, a kontakt mam z
        nimi bardzo dobry).
        • fizula Re: jak panować nad sobą??? 11.03.08, 11:08
          Taki mój ulubiony cytat:
          "Dzwoni do mnie koleżanka: >Harriet, mam ochotę zabić mojego syna.
          Powiedz, co mam zrobić?< Zwróciła się do właściwego człowieka. W
          końcu jestem specjalistką od więzi międzyludzkich. >Zamknij go w
          piwnicy-radzę. Jej piwnica przypomina średniowieczny loch i nikt nie
          waży się tam wejść, chyba, że grozi tornado.- Zakuj go w dyby -
          ciągnę- albo powieś za nogi głową na dół. Daj mu chleba i wody i nie
          wypuszczaj przez miesiąc". >Jeszcze czego, chleb- odpowiada- On
          niezasługuje na chleb< >To daj mu suche skórki. Najlepiej
          spleśniałe< Itd.
          To cytacik z H.Lerner "Karuzela macierzyństwa". Chcę przez to
          powiedzieć, że może zbyt poważnie i stresująco się zrobiło. A żarty
          nie są zabronione z tej sytuacji.

          mruwa9 napisała:

          >juz polroczne niemowle nie potrzebuje karmienia
          > nocnego ( w sensie -dostarczania kalorii), a piersia zaspokaja
          > wlasnie potrzebe bezpieczenstwa i bliskosci,
          Tu się mylisz. Taki pogląd już niejedną mamę doprowadził do tego, że
          jej dziecko za mało przybierało na wadze. Wręcz regułą jest, że
          dzieci które nawet w pierwszym półroczu przesypiały większość nocy,
          w drugim zaczynają się budzić, bo potrzeby kaloryczne stają się o
          wiele większe ze względu na zwiększoną ruchliwość, bardzo szybie
          tempo rozwoju. Brak karmień nocnych to jeden z możliwych przyczyn
          zbyt małych przyrostów wagowych.
          • mruwa9 Re: jak panować nad sobą??? 11.03.08, 11:48
            tempo przyrostu wagi wraz z wiekiem niemowlecia zmniejsza sie ( w
            wartosciach bezwzglednych, decyduje miejsce na siatce centylowej, to
            pewnie mialas na mysli, uzupelniam tylko, zeby nie bylo
            niedopowiedzen).
            Ja urodzilam sie w czasach, gdy noworodki przynoszono do karmienia
            nei wzesniej, niz 12 godzin po porodzie i od pierwszej doby zycia
            zakazywano nocnego karmienia (obowiazkowa przerwa nocna od 22 do 6
            rano). Oczywiscie byl to system dalece niesprzyjajacy karmieniu
            piersia, ale mimo to moje pokolenie jakos masowo nie wymarlo z
            glodu, a ja sama wolalabym byc np. o 30 kg mniejsza, niz jestem sad
            Za to mozna wlasc w bledne kolo: im czesciej jest dziecko karmione
            piersia ( w 2. roku zycia), tym czesciej odmawia kosztowania nowosci
            w diecie czy jedzenia bezmlecznych pokarmow w ogole, a jalowa dieta
            (bez miesa, jajek) nie tak rzadko wpedza dzieci w niedokrwistosc, co
            skutkuje dodatkowym pogorszeniem apetytu.
            Uwazam, ze w dziedzinie karmienia , jak i w innych dziedzinach,
            warto zachowac zdrowy rozsadek, bez popadania w skrajnosci.
            A matki czesto zbytnio przejmuja sie przyrostem wagi dziecka.
            Proponuje wyrzucic wagi niemowlece z domow (wiekszosci dzieci nie sa
            one do niczego potrzebne) wink
            • abiela Re: jak panować nad sobą??? 11.03.08, 15:15
              mruwa9 napisała:


              > Ja urodzilam sie w czasach, gdy noworodki przynoszono do karmienia
              > nei wzesniej, niz 12 godzin po porodzie i od pierwszej doby zycia
              > zakazywano nocnego karmienia (obowiazkowa przerwa nocna od 22 do 6
              > rano). Oczywiscie byl to system dalece niesprzyjajacy karmieniu
              > piersia, ale mimo to moje pokolenie jakos masowo nie wymarlo z
              > glodu,

              Bo je karmionio butelką, mało która matka karmiła dłuźej i
              konsekwentnie piersią.


              > Za to mozna wlasc w bledne kolo: im czesciej jest dziecko
              karmione
              > piersia ( w 2. roku zycia), tym czesciej odmawia kosztowania
              nowosci
              > w diecie czy jedzenia bezmlecznych pokarmow w ogole, a jalowa
              dieta
              > (bez miesa, jajek) nie tak rzadko wpedza dzieci w niedokrwistosc,
              co
              > skutkuje dodatkowym pogorszeniem apetytu.

              Nic z tego nie zauwaźyłam u mojego dziecka.
              • tuberosa77 Re: jak panować nad sobą??? 11.03.08, 15:57
                Co innego 6 miesieczne niemowle a co innego 2 letnie dziecko. Mnie
                się jednak wydaje, że 6 krotne przystawianie do piersi w nocy to
                zdecydowanie za dużo. Dziecko w tym wieku absolutnie nie budzi się w
                nocy 6 razy z głodu. Przyczyna musi być inna. Moja mała w wieku ok
                1,5 roku zaczęła się budzić częściej 2, 3 razy czasem więcej. Ja
                jednak nie podawałam jej piersi za kazdym razem i po jakimś czasie
                przytulenie i głaskanie wystarczyło żeby zasnęła. Nie można się dać
                sterroryzować, matka też musi kiedyś spać inaczej konsekwencje są
                fatalne dla obojga. Wyobrażam sobie jak się musi czuć osoba która co
                noc ok6 razy wstaje do dziecka lub budzi się na karmienie, to jest
                nie do przeżycia na dłuższą mete. U mnie po odstawieniu od piersi w
                nocy, córa zaczęła spać o wiele spokujniej. Przecież zołądek też
                musi mieć jakąś przerwę w trawieniu a nie pracować na okrągło.
              • mama_mak Re: jak panować nad sobą??? - powrot do tematu 11.03.08, 15:58
                Proponuje powrot do tematu. No wiec fizula, doceniam Twoja chec
                rozsmieszenia nas, w ogole lubie Twoja posty ale chce podkreslic, ze
                to JEST powazny temat, dzis tego doswiadczam, Ula robi wszystko,
                zeby nie spac, a ja, zeby Jej czegos nie zrobic, siadam z dala i
                wyje, ze nie chce Jej ogladac, bo jestem zmeczona Jej marudzeniem,
                niesluchaniem mnie i tysiacem innych rzeczy i marze, zeby ktos sie
                nia zaja przez 1/2 godziny. A nie mamy tu nikogo, zreszta, nawet gdy
                maz wraca z pracy, Ula nie chce z nim zostac, leci do mnie, wiec
                wiem, jak to jest, gdy ma sie ochote wyc. I czasem nawet i slynny
                cycus nic tu nie pomoze...
                • mruwa9 Re: jak panować nad sobą??? - powrot do tematu 11.03.08, 16:32
                  No to skorzystaj z mojej rady: gdy Twoj partner wraca do domu,
                  przynajmniej raz-dwa razy w tygodniu zrob sobie wychodne. Dziecko
                  Ciebie wybiera, bo ma taka mozliwosc. Pozostawione samo z tata nie
                  bedzie mialo wyboru, tata zyska lepszy kontakt z dzieckiem i nagle
                  okaze sie, ze sobie swietnie bez Ciebie radza. Ojcu pewnie bardzo
                  odpowiada obecna sytuacja (mam swiety spokoj i zero obowiazkow przy
                  dziecku), ale taka sytuacja juz sie zaczyna na Tobie mscic. Nie
                  jestes niezastapiona, chyba, ze chcesz taka byc, to wtedy nie mam
                  juz wiecej nic do powiedzenia.
                  • kadewu1 Re: jak panować nad sobą??? - powrot do tematu 11.03.08, 22:52
                    Abstrahując od tego, czy dziecko 22-miesięczne powinno to, czy śmo,
                    napiszę o tym, co ja zrobiłam. 2 tygodnie temu Jaś skońćzył dwa
                    lata. Budził się często. Tydzień po urodzinach zaczęłam odmawiać mu
                    mleka podczas jego nocnych pobudek. Płakał ok. 1 minuty, po czym
                    padał i spał dalej. Pierwsze dwa dni to 4 pobudki, potem już tylko
                    jedna. W ten sposób nie karmimy od. 21.30 do 7.00. Po prostu mówię
                    mu 'mleko śpi' (moje dziecko potrafi ryczeć jak syrena, ale
                    zaskakująco szybko przestało sę buntować). Cały czas zasypia przy
                    piersi (21.00-21.30) i budzi się przy niej. Natomaist te środkowe
                    godziny to sen. W poniedziałek zachorował na zapalenie krtani i w tę
                    noc złamaliśmy zasady niejedzenia. Ale dwie poprzednie noce znowu
                    ładnie przespał. POlecam więc tę nieagresywną metodę - wybierz 7
                    godzin snu dla Ciebie wartościowego i egzekwuj niejedzenie w tym
                    czasie. Myślę, że się uda.
                    Oczywiście dzienne karmienia nadal są
                    K
                • fizula Re: jak panować nad sobą??? - powrot do tematu 14.03.08, 23:09
                  No wiec fizula, doceniam Twoja chec
                  > rozsmieszenia nas, w ogole lubie Twoja posty ale chce podkreslic,
                  ze
                  > to JEST powazny temat, dzis tego doswiadczam

                  Czuję i wiem, że jest to poważny temat. Sama niejednokrotnie
                  złoszczę się na moje dzieci i uważam, że złość też można wyrażać w
                  zdrowy nieagresywny sposób. Nie da się nigdy nie złościć na takie
                  małe łobuziaczki. Żeby jednak nie przekroczyć pewnej granicy, której
                  założycielka wątku obawia się przekroczyć, to chyba czasem lepiej
                  sobie zażartować z siebie, ze swojego dziecka niż gnębić siebie (że
                  się jest złą matką) czy gnębić swoje dziecko.

                  >nawet gdy
                  > maz wraca z pracy, Ula nie chce z nim zostac, leci do mnie

                  Bo dziecko też czuje:
                  # niepewność w tej kwestii ("zostanie czy nie zostanie z mężem?"
                  osoba pewna po prostu wychodzi albo tak się usuwa, żeby dziecko i
                  mąż mieli szansę pobyć razem);
                  # czy dana osoba jest zainteresowana kontaktem z nim; czy się
                  anagażuje, daje coś z siebie czy gotowa jest zrezygnować szybko;

                  >jestem zmeczona Jej marudzeniem,
                  > niesluchaniem mnie i tysiacem innych rzeczy
                  To tak jak ja. Tylko od szesnastu miesięcy to samo mam do potęgi
                  trzeciej. Hehe, które dzieci lubią się słuchać rodziców? Ja tam nie
                  lubiłam. Dlatego też spróbuj mnie zrozumieć, czasem nie ma innego
                  wyjścia. Tylko popłakać albo się pośmiać.
                  Lidka czasem o mnie: "Ty, mamo, jakaś dziecinna jesteś" (bo się
                  nabijałam z siebie) z wyższością ośmiolatki.
                  Do założycielki wątku: kiedyś był tu taki ładny wątek o
                  uczeniu "niessania" w nocy. Tam też padały właśnie takie
                  teksty: "Śpi mleczko, pierś śpi". Gdyby upewnić malucha przy tym, że
                  mama baaardzo chce go rano nakarmić piersią, to może by ułatwić mu
                  rezygnację z tak licznych nocnych ssań. Ale dziecko też musi czuć
                  Twoją pewność, że na pewno tego chcesz. To też jakaś alternatywa by
                  była, jeśli maluch umiałby to przyjąć.
                  No no, czujemy bluesa, wątek się ładnie rozrasta ;o)
    • mama_mak Re: jak panować nad sobą??? 12.03.08, 08:18
      Kdewu, to calkiem nieglupie! ja coprawda nie mowie Uli, ze mleko spi
      ale tez ostétnio, gdy marudzi w nocy, to tylkop oglaszcze i jesli
      nie zada tego, to nie pzystawiam i nie przyciaga mdo siebie, a po
      kikunzstu sekundach spi dalej, wlasciwie, jakby sie wcale nie
      budzila.I dzis sapala chyba 7 godzin ciegiem.
      • kadewu1 Re: jak panować nad sobą??? 12.03.08, 10:50
        Ja wspominam o tym śpiącym mleku, ponieważ Jaś budząc się mówi do
        mnie "mamo, mleko dać, dać mleka, dać", więc próbuję mu uzmysłowić,
        że mleko (jak i cała mama) już śpią. Najlepsze jest, kiedy mały się
        budzi i mówi sam do siebie "spać, Jasio spać". Dlatego domyślam się,
        że częste pobudki sa dla niego męczące i sam chciałby się wyspać.
        Dziś spał 22.00-6.15, jak dla mnie - nieżle. smile
        KmJ
        • anika99dwa Re: jak panować nad sobą??? 12.03.08, 22:26
          tyle snu!!!! Ja tyle nie śpię w ciągu całego tygodnia.... Tak marzę
          chociaż o 5 godzinach nieprzerwanego snu... Mam wrażenie, że gdybym
          się poożyła, przespała bym tydzień...
          • mruwa9 nie, no, anka-mak 12.03.08, 23:11
            nie moge juz.. ty chcesz cos zmienic, ale tak zeby nic nie zmienic.
            Zdecyduj sie, czego tak naprawde chcesz. Mieszkasz z ojcem dzieci?
            Co za problem, zeby raz w tygodniu przynajmniej wyniesc sie ze
            spaniem do innego pokoju,poduszka na uszy i niech sie dzieje, co
            chce, a niech tatus walczy z dzieckiem. Scedowac czesc obowiazkow
            nad dziecmi na meza, to w koncu tez jego dzieci. ustalic dyzury
            wieczorne (kapiel-usypianie), o czym pisalam wyzej. Jesli chcesz byc
            wszystkomogaca i niezastapiona, to miej pretensje do samej siebie,
            ze padasz na twarz.
            • mama_mak Re: nie, no, anka-mak 13.03.08, 17:42
              Mruwa, ja rozumiem, ze sa ludzie, ktorzy podchodza tak jak Ty i nie
              byc moze w tym nic zlego. Ale zrozum, ze sa matki, ktore nie
              potrafia polozyc sobie poduszki na uszy, bo boli je serce, gdy
              slysza lkanie "mama, mama". Ja do tkaich naleze i po prostu staram
              sie znalezc inne rozwiazania. Swoja droga, namawiam meza na coraz
              wiecej zabaw z Ula, co przychodzi powoli ale jakos przychodzi. Biore
              go troche pod wlos, mowiac, ze ona ciagle na niego czeka (to akurta
              prawda), ze cos tam robi wspaniale, lzepiej ode mnie i z czasem
              widze, ze oboje coraz chetniej i czesciej ze soba przebywaja.
              • mruwa9 Re: nie, no, anka-mak 13.03.08, 18:11
                Ty masz dwojke dzieci (wiec Twoje doswiadczenie macierzynskie nie
                podlega dyskusji), ja- trojke i to bardzo wymagajacych, albo ze
                wzgledu na wiek, albo na niepelnosprawnosc czy dysfunkcje spoleczne
                i gdybysmy od razu, jak najwczesniej nie wypracowali z mezem
                wzajemnej wspolpracy w podziale obowiazkow, zeby sie to wszystko
                kupy trzymalo, dzis chyba siedzialbym w psychiatryku albo pozbawiono
                by mnie juz praw rodzicielskich.. To nie znaczy, ze u nas wszystko
                zawsze idzie gladko, jak po masle, Twoje zmeczenie i mordercze
                instynkty wobec wlasnych dzieci sa mi nieobce, naprawde Cie nie
                potepiam, nie mam zamiaru atakowac i naprawde rozumiem, jak sie
                czujesz. Ale wlasnie dlatego uwazam (jako feministka, ha ha..), ze
                im wczesniej ojciec dzieci zostanie aktywnie wlaczony do opieki nad
                dzieckiem, poczawszy od podcieranai smolki u noworodka, tym lepiej
                zaprocentuje to w przyszlosci. Polskie mamy maja niezrozumialy dla
                mnie instynkt bycia samosiami doskonalymi, podczas, gdy tak naprawde
                jedynie w karmieniu piersia sa niezastapione.A potem pojawia sie
                zdziwienie, gdy trzeba prosic (!) ojca 2-latka, zeby chwile zajal
                sie wlasna pociecha. Nie chce, zebys wymieniala, ile rzeczy Twoj maz
                robi wspolnie z dziecmi, ale uwazam, ze jest to wazna rzecz, o
                ktorej warto mowic, pisac, uswiadamiac przyszle mamy (i ich mamy),
                aby nie odsuwaly mlodych ojcow od dzieci, niech sie ucza wlasnych
                dzieci, nawet , jesli pampers bedzie krzywo zapiety i zawartosc
                wyjdzie gora,a do spioszkow w kwiatki tata dobierze sweterek w
                paski. Dla mnie argument, ze maz rano wstaje przeciez do pracy i
                musi byc wyspany nie jest przekonujacy, bo ja, walczac z dracym sie
                kolkowym niemowlakiem przez kilkanascie godzin na dobe jestem rownie
                zmeczona, jakbym szufla przesypala wywrotke wegla.
                Tata przyzwyczajony do opieki nad noworodkiem czy niemowlakiem (z
                naprzemiennymi dyzurami nocnymi wlacznie, czy chocby weekendowymi)
                znacznie lepiej sobie poradzi z dwulatkiem, niz ten tata, ktory
                nagle zostanie zaskoczony taka koniecznoscia.
                • oda100 Re: nie, no, anka-mak 14.03.08, 23:05
                  i tu zgadzam sie z mruwa, moj maz ( nie-Polak) od poczatku zajmowal
                  sie dzieckiem, z wlasnej inicjatywy tez, ale bardzo czesto przy
                  mojej namowiesmile. Mysle ze moj 2,5 latek ma z ojcem swietny kontakt,
                  w weekendy staram sie im schodzic z drogi; maz chodzi codziennie do
                  pracy na 8, wstaje do syna o 6. Ja nie pracuje, ale w pewnym
                  momencie okazalo sie ze czuje sie bardzo zmeczona i ustalilismy
                  takie zasady. Nikogo wiecej nie mamy do pomocy.
                  Maz narzeka ze jego koledzy robia duzo mniej przy dzieciach, maja
                  czas na piwo i spanie, widze ze mojego meza troche meczy ojcostwo-
                  ale to druga strona medalu - zbyt duzo obowiazkow facet tak na
                  prawde nie potrafi ogarnac i staje sie mezem
                  niezadowolonymsmile.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka