anglofil 02.10.12, 21:38 Witam! :) Od trzech lat studiuję filologię angielską. Oferuję lekcje języka w cenie 20 zł za godzinę. Jeśli chcesz poprawić swoją znajomość języka, poszerzyć wiedzę, zapraszam! Kontakt telefoniczny: 506535946 No comments. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
engteacherka Re: stawki 03.10.12, 09:07 ja pisałam tu kiedyś o nauczycielce z dużym stażem, która oferowała lekcje za 25zł w dużym mieście. Kryzys i wielka konkurencja? Swoją drogą, gdyby mi nauczycielka ze stażem (a nawet i studentka) oferowała lekcje za 20zeta, to zapaliłoby mi się czerwone światełko i pewnie bym nie przyjęła oferty, ale kto wie, jak reagują inni... Odpowiedz Link
baba67 Re: stawki 03.10.12, 12:40 Gdzie? Bo to wazne. No i chyba zrobilas pani reklame:-) Odpowiedz Link
engteacherka Re: stawki 03.10.12, 14:25 baba67 napisała: > No i chyba zrobilas pani reklame:-) Eeee, tu chyba takich potrzebujących nie uświadczy :))) Odpowiedz Link
engteacherka Re: stawki 03.10.12, 14:30 ,,od trzech lat studiuję...'' - wieloznaczne :) mam sąsiada, który od 8 lat studiuje psychologię :) Odpowiedz Link
teacherka Re: stawki 03.10.12, 19:25 Ok, cena dumpingowa. Ale niestety wiele osob kieruje sie tylko i wylacznie cena, i wlasnie za darmo studentke zareklamowalas. A wystarczylo pomyslec i nie wpisywac nr telefonu. Chyba, ze....to Ty, anglofil? :) Odpowiedz Link
anglofil Re: stawki 03.10.12, 20:43 No wiem w minutę potem pomyślałam że dostanę od was opier papier za ten telefon ale nie dało się już cofnąć. Nie sądzę jednak żeby teraz hucznie rzucili się na takie ogłoszonko - jest takich wystarczającoi dużo na słupach. A jeśli chodzi o jakość to pewnie proporcjonalna do ceny. Jeśli chodzi o mnie to nie po to siedzę w angielskim po uszy i nie po to pokończyłam podyplomówki żeby brać tyle ile sprzątaczka - biorę 40 zł za 60 min. i uważam że to i tak niewysoka stawka za tą usługę. Na pewno zależy od miasta, konkurencji itd. i nawet jeśli miasto duże i konkurencja też, takie śmieszne stawki jak ta z wklejonego ogloszenia żenują. I potem się dziwić, że klienci nie wiedzą jak sprawdzić wymowę słowa, że nikt ich nie poprawia i że mają poutrwalane błędy. Bo jakoś nie wierzę, żeby ktokolwiek za taką stawkę się starał albo miał pojęcie co robi. Odpowiedz Link
claratrueba Re: stawki 04.10.12, 07:07 Mnie już żadna stawka nie zdziwi. Ani żaden poziom lekcji oferowanych za taką cenę. Natomiast nie zauważyłam by wysyp "nauczycieli za dychę" zmniejszył mi ilość klientów. Którzy zresztą doskonale wiedzą jak jest moja stawka zanim się skontaktują ze mną, wiedzą również jaką jakość oferuję. Nikt mądry komu zależy na skutecznej nauce nie szuka nauczyciela po ogłoszeniach a zasięga języka u znajomych. Los głupich jest mi obojętny. A ofiary takich dumpingowych cen też mi się zdarzają. Kiedy już sprawdzą empirycznie głęboką mądrość powiedzenia mojego kolegi "jak gów... zapłaciłem i to i gów.. mam". Odpowiedz Link
baba67 Re: stawki 04.10.12, 07:49 A moglabys podac symptomy takiej ofiary? Bo zdaje sie ze trafilam ae nie chce byc pochopna w sadach... Odpowiedz Link
claratrueba Re: stawki 04.10.12, 20:53 Nie tyle są to symptomy a "wywiad z pacjentem" w/g którego osoba uczyła się prywatnie stos. długo np. 2-3 lata a nie umie sklecić poprawnie kilku zdań o sobie i swojej rodzinie w mowie (akcent po uważaniu, wymowa typowa raczej dla arabskiego bazaru), jako materialy wykorzystywane podaje podręcznik wyłącznie, notatek, zeszytu nie posiada (a raczej nie posiadała nigdy) lub zawiera on wyłącznie teoretyczne formułki dot. zastosowania czasów i konstrukcji. Z zasady nie zawiera prac domowych choć zdarzają się kserówki typu wstaw "some lub any" ew. pasujące słowo. Ofiara jest równocześnie przekonana, że posiada inteligencję na pograniczu normy a okazuje się całkiem pojętą osoba. Po prostu nie musiała wykazywać się pojmowaniem. Cechują ja również głęboko zakorzenione nawyki błędnego zastosowania określonych czasów (aktualnie mam takiego dla którego jedynym czasem teraźniejszym jest Present Continuous) lub inne błędy (np. "don't" we wszystkich osobach oraz "was" bez względu na liczbę) oraz tłumaczenie zdań polskich" na wprost" bez zastosowania właściwego szyku i tłumaczenie z angielskiego "po słowach" (co szczególnie w Present Prefect widać "on ma zrobił..") na pytanie o czym ofiara rozmawiała ze sprawcą po angielsku pada odpowiedź "nie rozmawialiśmy". Z zasady ofiara nie jest osoba wykształconą lub rodzice ofiary do takich nie należą w przypadku małoletniego. Oczywiści w celu stwierdzenia czy mamy do czynienia z ofiarą nędznego nauczania czy osobą o niezbyt dużych możliwościach intelektualnych lub skrajnie leniwą należy zobaczyć skutki (lub brak) własnej pracy z uczniem. Odpowiedz Link
baba67 Re: stawki 04.10.12, 21:25 Dzieki:-))))))Troche sie zgadza ale nas szczescie nie wszystko. I fakt, uswiadomilas mi ze rodzice moich uczniow maloletnich maja co najmniej licencjat.Jakos wczesniej nie zwrocilam uwagi. Jesli juz dyskutujemy o stawkach niekiedy trafiaja mi sie dosc irytujace (moze nieslusznie) propozycje z oczekiwaniami typu konwersacje biznesowe lub rachunkowosc ktorych jako zywo nikomu nigdy nie proponuje bo gdybym takie cenne umiejetnosci posiadla(nierealne) to moja stawka powinna wzrosnac dwukrotnie. Za kazdym razem z trudem powstrzymuje sie od pytania dlaczego pani /pan uwaza mnie za idiotke. Odpowiedz Link
janka345 Re: stawki 04.10.12, 23:48 a do mnie trafiają w większości dzieci nauczycieli, jakoś naznaczona jestem (?), czy raczej nauczyciele są grupą chętnie wysyłającą swoje pociechy na korki, no nie wiem skąd to się bierze, ale rzeczywiście tych nauczycielskich latorośli u mnie dostatek... Odpowiedz Link
anglofil Re: stawki 04.10.12, 23:50 No wiesz, babo ostatnio dzwoniła do mnie klientka w sprawie angielskiego prawniczego podałam stawkę 50 zł okazało się, że już ktoś do niej będzie przyjeżdżać za 30 zł (SIC!). Więc no comments. Jeśli chodzi o charakterystykę ofiar cóż.... miałam jednego klienta, który po prostu nie dał się namówić na zeszyt o ile pamiętam. Dodam, że zmuszam do posiadania zeszytu osoby dorosłe. Zwykle udaje się po kilku lekcjach ale z tym zabrało to lekcji kilkanaście. Bardzo zajętym biznesmenem był. Książkę dorośli lubią mieć choć nie zawsze z niej korzystać. Odpowiedz Link
claratrueba Re: stawki 05.10.12, 09:24 " Dodam, że zmuszam do posiadania zeszytu osoby dorosłe. Zwykle udaje się po kilku lekcjach ale z tym zabrało to lekcji kilkanaście." Mi by zabrało słownie dwie. Nie ma, uznaje, że moje zasady uczenia uwzględniające zeszyt mu nie pasują -wypad. Miałam takiego pana (jakos paniom łatwiej przychodzi pojęcie, że jeśli ktoś uczy długo i skutecznie to jego metody po prostu się sprawdzają), którego pożegnałam po dyskusji nt. mieć czy nie mieć zeszytu. Wrócił po miesiącu z podkulonym ogonem. Po prostu nie zamierzam dostosowywać sie do widzimisię klienta, ktore jest wg mojej oceny gwarancją nieskutecznego uczenia. Które zostanie przypisane oczywiście mi a nie innowacyjnym pomysłom ucznia. Wielki pan prezes zarzucił mi cyt. 'to ma być nauka a nie terroryzowanie klienta" w odpowiedzi usłyszał, że jednak różnica jest- z terrorystami to się daje negocjować. W kwestii ceny negocjacje tez nie wchodzą w grę. Po prostu mówię, żeby klient poszedł do tego tańszego lektora skoro moja cena mu nie odpowiada. Nie zamierzam zapieprzać dwa razy więcej żeby zarobić te same pieniądze ucząc byle jak bo o przygotowaniu solidnym i "na miarę" dla konkretnej osoby nie ma mowy gdy się lata od klienta do klienta. Albo jakość albo masówka- tertium non datur. Odpowiedz Link
amused.to.death Re: stawki 05.10.12, 11:22 a ten zeszyt to jakoś cudownie sprawi, że ktoś się zacznie uczyć? co prawda chyba mi się nie zdarzyło, żeby ktoś na prywatnych lekcjach nie miał u mnie zeszytu, ale to ja jestem osobą, która raczej nie posiada zeszytu - i nie widzę potrzeby. W trakcie lekcji słówka i zwroty zapisuję w książce. Dodatkowe ćwiczenia na luźnych kartkach, które po jakimś czasie przeglądam, przepisuję gdzieś parę zwrotów wg mnie ważnych , a resztę wyrzucam. Słówka i zwroty (czasami zdania do nauki) mam albo w programie komputerowym, z którego korzystam, albo - teraz w zasadzie coraz częściej w smartfonie, bo korzystam z programu anki. I jeśli trafię na nauczyciela, który stwierdziłby, że on wie lepiej jak ja się uczę to ja bym zrezygnowała. a jeśli chodzi o główny temat 'stawki' - to się zgadzam ze wszystkimi wypowiedziami:) Odpowiedz Link
anglofil Re: stawki 05.10.12, 17:22 Ja uczę od 6 lat, za 20 lat też może nabędę takich umiejętności nauczania i charyzmy jak ty z twoim 27 letnim stażem. Ale pewnie do tego czasu będę mieć inny zawód:) Odpowiedz Link
claratrueba Re: stawki 06.10.12, 05:57 Charyzma brzmi fajnie, dzięki. Ale myślę, że to nie to. Bo ja jędzą upartą to byłam zawsze. Z jednego powodu - skupieniu na celu, którym jest nauczenie a trudności po drodze (na ogół fanaberie uczniów ale i moje braki) to były rzeczy, które albo trzeba było zwalczyć albo zrezygnować z takich lekcji. Po prostu nie jestem w stanie pogodzić się z niepowodzeniem, nie umiem przegrywać. Nie umiem traktować tej pracy jako po prostu sposobu zarabiania pieniędzy. To ma być sposób na coś innego- na sukces, na zwycięstwo. To bardzo przypomina wojsko o relacje "oficer- żołnierze". Wyciska się z żołnierzy ostatnie poty na pogonie żeby wygrali i przeżyli na polu bitwy. No to i metody mam jak kapral skur...l tylko bez "battlefield language". Mój syn przez lata nie mógł zrozumieć fenomenu wielu chętnych na moje lekcje, zarzekając się, że do takiej "żmii" (mija ksywka z czasów uczenia w szkole) nigdy by nie poszedł. Ale jak przyszła klasa maturalna to i przyszła koza do woza. Odpowiedz Link