Dodaj do ulubionych

targowanie się

17.06.13, 09:01
Czy Wasi uczniowie się targują? Jakos do tej pory nie miałam takich przypadków, ale jedni rodzice dzieci, które chcą kontynuować w wakacje i zwiększyć ilość godzin przez wakacje do 2/tyg. liczą na rabat. Oczywiście nie jest mi to na rękę, bo w wakacje lekcji jest mniej.

Wymysliłam sobie, że może powiem im, że pobieram opłatę za 8 lekcji, a jeśli przypadnie dziewiąta, to będzie gratis.
Czy to ma sens, czy po prostu zmniejszyć opłatę za każdą godzinę, czy w ogóle się nie godzić, nie wiem. Dajecie zniżki np. przy zwiększonej ilości godzin lub, gdy chodzi rodzeństwo?
Obserwuj wątek
    • samaira Re: targowanie się 17.06.13, 09:08
      Ja tylko raz dałam zniżkę, kiedy pani chodziła codziennie, i to, w godzinach poza szczytem :-)
      Ale skoro są wakacje - można dać zniżkę. Ja bym zrobiła tak: Owszem, może być zniżka, ale opłata z góry za 10 lekcji i nie ma zwrotu za odwołane lekcje...
    • claratrueba Re: targowanie się 17.06.13, 10:51
      Dajecie zniżki np. przy zwiększonej ilości godzin lub, gdy chodzi rodzeństwo?

      Tak. I najczęściej sama proponuję zniżkę ceny za godzinę.
      Wiem jak to działa. Na każdego. Mniej patrzy się na cenę- bardziej na ową "zniżkę", która odbiera się jako docenienie osoby, na której nieźle się już zarobiło. Lub zrozumienie, że dla niej to jest wydatek.
      Sama bardzo cenię takie zniżki dla siebie w salonie kosmetycznym, firmie budowlanej "coś za dużo to wyszło, musimy dać Pani jakiś extra rabat", restauracji. I wiem, że padam ofiarą zniżki wybierając hotel znacznie droższy nawet po tym moim rabacie.
      I, niestety, ludzie nie chcą traktować naszych usług jako Bóg-wie-czego niepodlegającego tym samym regułom, które są im znane z codziennego doświadczenia.
      • samaira Re: targowanie się 17.06.13, 11:43
        Ja nigdy sama nie proponuję zniżek, w ogóle jestem przeciwna zniżkom. Czemu mam mniej zarabiać skoro mogę po prostu wziąć inną osobę za normalną cenę? Kiedy ktoś chodzi dużo, to nie oznacza mniej pracy dla mnie. A czasami nawet więcej, bo jak ktoś uczy się intensywnie, więcej czasu poświęca się powtórkom, a one wymagają dodatkowego szukania materiału.
        • claratrueba Re: targowanie się 17.06.13, 12:32
          To tylko jest kwestia owej "normalnej ceny".
          Mnie ceny "normalne dla mojego miasta" zachęciłyby nie do zniżek a do rezygnacji z lekcji w ogóle.
          Myślę, że tu jest pies pogrzebany. jak tu czytam o stawkach to faktycznie- nie bardzo byłoby z czego dawać upusty. I o ile początkującym ET jakoś sie nie dziwię- niewiele mogą zaproponować poza niską stawka i entuzjazmem, który szybko wyparuje wraz z potem przy ganianiu z lekcji na lekcję, o tyle dziwi mnie postawa, którą znam ze swego miasta- obniżanie cen normalnych kiedy ma się już jakąś tam renomę. "Bo inni biorą mniej". Biorą ale i co innego oferują.
          • engteacherka Re: targowanie się 17.06.13, 13:03
            Ja mam już jaką taką renomę i lekcje nieco droższe od standardu. Ale konkurencja w moim mieście jest spora, bo anglistów jest dużo (z doświadczeniem, nauczycieli szkolnych itp.) a miasto małe. u nas nauczyciel z renomą może pozwolic sobie na lekcje u siebie, podczas gdy początkujący i studenci biegają do uczniów.

            Po zastanowieniu, wolę chyba zaproponować bezpłatną ostatnią godzinę w miesiącu niż dawać upust za każdą lekcję. Ludzie mogliby się przyzwyczaić do nieco niższej ceny i chcieć płacic tyle potem, kiedy wrócą do systemu 1 godz./tydzień.


            Jesli chodzi o płacenie z góry za miesiąc, to jeśli wiem, że uczeń jest solidny, nie kasuję z góry, ale przy każdej lekcji. Mniejszy ból dla nich, niżby wykładali kasę za np. 10 lekcji. I mniejsza skłonność do próśb o zniżki.
            • anglofil Re: targowanie się 17.06.13, 13:47
              Myślę, że doszłaś do właściwego wniosku. Ja myślę, że zniżka zależy od kwoty jaką kasujemy i też raczej bym szła w kierunku dodatkowej lekcji za free niż zniżek z i tak niewygórowanych cen.
            • claratrueba Re: targowanie się 17.06.13, 14:51
              Po zastanowieniu, wolę chyba zaproponować bezpłatną ostatnią godzinę w miesiącu niż dawać upust za każdą lekcję. Ludzie mogliby się przyzwyczaić do nieco niższej ceny i chcieć płacic tyle potem, kiedy wrócą do systemu 1 godz./tydzień.

              Przy 8 godz. miesięcznie dajesz w ten sposób 12,5% rabatu. sporo. Jeśli po 8 nast. darmowa to 11,1% . Inna wada systemu- mogą być nieporozumienia czy to już teraz gratis czy nie.
              Obniżanie ceny każdej lekcji może rozbisurmanić klienta. I potem będzie chciał "po wakacyjnemu".
              Rozważ system dodatkowa lekcja 1/5 mniej. To daje Ci 10%, za każdą lekcję a nie powyższe procenty, już robi jakieś wrażenie na kliencie jak to duuużą zniżkę dostał (faktycznie niższą niż przy Twoim systemie) i pozwala uniknąć nieporozumień" czy to już za darmo czy nie". Czyli np. wtorkowa normalnie a czwartkowa z rabatem albo za dwie razem.

              • englove Re: targowanie się 17.06.13, 18:56
                claratrueba napisała:
                .
                > Rozważ system dodatkowa lekcja 1/5 mniej. To daje Ci 10%, za każdą lekcję a nie
                > powyższe procenty, już robi jakieś wrażenie na kliencie jak to duuużą zniżkę d
                > ostał (faktycznie niższą niż przy Twoim systemie) i pozwala uniknąć nieporozumi
                > eń" czy to już za darmo czy nie". Czyli np. wtorkowa normalnie a czwartkowa z r
                > abatem albo za dwie razem.
                >
                Tylko ustal z góry, że rabat jest za drugą lekcję w tym samym tygodniu, a nie co drugą lekcję. Bo jak znam tych targujących się, to będą wykorzystywać.

                Ja nie lubię jak ktoś się targuje. Jeśli nowa osoba zaczyna się targować, nie podejmuje współpracy. Stali klienci mnie o to nie proszą. No sorry, ale jak idę do kosmetyczki to się nie targuję, że np. jak zrobię sobie nogi, ręce to już brwi może gratis.
                • claratrueba Re: targowanie się 18.06.13, 07:17
                  Dla mnie jest bardzo duża różnica między nowym klientem- zero targów, grzecznie radzę iść do kogoś tańszego.
                  Natomiast jeśli ktoś zdecyduje się na moje drogie usługi, chodzi regularnie czyli jest źródłem stałego, przyzwoitego dochodu, rozumiem jego prośbę o ROZSĄDNĄ zniżkę. To jest docenienie jego bycia w porządku wobec mnie.
                  Dokładnie na takiej samej zasadzie jak OCZEKUJĘ extrasów od ludzi, którym ja jestem stałą klientką, pod warunkiem, że są to usługi drogie, a korzystam rzeczywiście regularnie. I mniej tu chodzi o kasę a bardziej o traktowanie inne niż klientów nie tak wiernych.
                  Dlatego rozstałam się z kilkoma usługodawcami od "zniżek dla nowych klientów" a ci, którzy cenią solidność klienta wiernego nieźle na mnie zarabiają.
                  A tę "straszną stratę" na zniżce, która dot. 1 max 2 osób raz na kilka lat, z powodzeniem rekompensują mi dodatkowe lekcje tych osób, które przekonane, że "oszczędziły" biorą więcej lekcji, dokładnie tak samo jak groszowe promocje w sklepach powodują, że dany towar jest kupowany w nieporównanie większej ilości. Dokładnie na takiej samej zasadzie firmom, z którymi współpracuję na stałe nie liczę drobnych tłumaczeń, i tak za te "niedrobne" płacą dobrze.
                  Dla mnie uczenie to nie jest "misja Siłaczki" a normalna działalność gospodarcza. Ktoś sprzedaje umiejętność wymiany alternatora, ja inną umiejętność.
                  Ot, biznes. Nie idea.

                  • engteacherka Re: targowanie się 18.06.13, 09:19
                    To nie są nowi klienci, choć chodzą na lekcje dopiero od września (a mam takich, którzy przychodzą do mnie od podstawówki do matury). Teraz chcą zwiększyć liczbę godzin na czas wakacji. Chyba dam tę zniżkę, bo nie chciałabym ich stracić (mogliby np. przenieść się do innego anglisty, których u nas full i z radością dadzą tę znizkę), a rodzina ,,rokuje'' na przyszłość, bo w domu jeszcze dwójka młodszego rodzeństwa :) :)
                    • claratrueba Re: targowanie się 18.06.13, 09:42
                      Nic tak nie rokuje jak troje dzieci (przy czwórce zwykle z kasa już kiepsko).
                      Oto moje doświadczenie w podobnej syt:
                      Rodzina bardzo zamożna, ojciec z własnym dochodowym biznesem. Czyli wie jak działa zarabianie na ludziach, by tylko na ludziach sie zarabia. Najpierw była "środkowa" córka- koleżanka mojej uczennicy. Byli zadowoleni, szczególnie z tego, że ja dojeżdżam- bali się o nią i z racji, że zamożni i z racji, że jej akurat pieniądze w głowie zawróciły (typowe). Czyli dziecko w domu to można dopilnować, bezpieczne bo z dorosłą nauczycielką. (Myślę, że to moje dojeżdżanie jest dużym atutem, wielu rodziców woli dziecko w domu, nie "zwagarowalo" i przy okazji wie czy lekcja miała tyle czasu za ile zapłacili, nie wykluczam, że podsłuchują) Po kilku miesiącach dołączyła najmłodsza, co oznaczało dla mnie, że nie wydam na paliwo, nie stracę czasu na dojazd- czysty zysk. Po roku dołączył najstarszy chłopak, dopiero perspektywa matury go zmobilizowała (jeszcze bardziej przewrócone w głowie). Zniżkę zaproponowałam sama. Pan biznesmen grzecznie odpowiedział, że nie liczył na to. Na co odpowiedziałam, że tak solidnym klientom to się po prostu należy i będę źle się czuła jeśli nie przyjmie.
                      A owa trójka dzieci miała wielu kolegów, a rodzice wielu znajomych...
                      A ocenić czy ja dobrze uczę to akurat nie mogli, co często się zdarza. Mogli za to ocenić, że nie jestem "spocona w pogoni za kasą" i nie liczę ani każdego grosza, ani każdej minuty. Co zniechęca do kontaktów. Szczególnie ludzi z kasą.
                    • baba67 Re: targowanie się 18.06.13, 11:36
                      Uwazam ze znizka wakacyjna jest zupelnie na miejscu.Obniz 20% druga lekcje w tygodniu , to bardzo dobry pomysl.Jesli obnizysz hurtem 10 % to tak lekcja 2 w tygodniu co i raz sie bedzie rozmywac.I zaznacz ze tak jest tylko w wakacje, we wrzesniu znizki sie koncza.
                      • nighthrill Re: targowanie się 18.06.13, 16:38
                        Dawałam zniżki po przeprowadzce i trochę żałuję, bo dawanie ich od początku ( ze strachu, że "już się nikt nie złapie"), tylko dlatego, że ktoś poprosił, powoduje oczekiwania, by zawsze tak było. Mam dwie uczennice, jedna poprosiła o zniżkę 5zł przy 3 lekcjach w tygodniu. Po kilku miesiącach przerwała (wyjazd), potem wróciła do jednych zajęć w tygodniu i oczekuje ceny takiej jak na początku. Tak samo nastolatka, której matka przy systemie 2X1,5h poprosiła o 5zł mniej i zgodziłam się - po kilku miesiącach dziewczyna wyciągnęła się ze złych ocen i przestawiła się na tryb 1X1,5h, a zniżka została. W tym momencie płaci mi 5zł mniej, niż brałam na jesieni i 10zł mniej, niż mam w obecnym ogłoszeniu. Od września muszę jej podnieść o 10zł, zwłaszcza, że dojeżdżam, a to już nie jest taka hop siup podwyżka.

                        Więcej nic 5zł nie opuszczam - to symboliczna kwota, klient czuje, że coś dostał, ja wiele nie straciłam (choć w skali roku kilkaset złotych na uczennicy). Na maile "jestem zainteresowana, ale czy może być za 20-30zł?" już przestałam odpisywać. Widzę jednak na gumtree w dziale dla poszukujących lektora, że ludzie właśnie takie kwoty proponują, bez względu na poziom, i również przy wysokich oczekiwaniach.
                        • baba67 Re: targowanie się 18.06.13, 16:57
                          A czy kiedykolwiek opisywalas na takie maile i co pisalas ?
                          Tez uwazam ze szkoda czasu jesli ktos pisze do lektora ze stawka 40 zl propozycje wspolpracy a 25 jest po prostu glupi.Tak,glupi, inaczej sie tego nie a nazwac Wspolpraca z glupimi ludzmi nie wchodzi w gre.
                          • nighthrill Re: targowanie się 18.06.13, 17:00
                            Tak, odpisywałam, że niestety, stawka w ogłoszeniu jest jaka widać, proszę poszukać jakiejś studentki itp.
                            Teraz już mi się nie chce.
                            Wkurzają mnie też maile "Witam, jestem zainteresowany angielskim". "Ja też", mam ochotę odpisać. Ani słowa o poziomie, oczekiwaniach, celach...
                            • nighthrill Re: targowanie się 18.06.13, 17:05
                              O, tutaj bardzo "oszczędny" uczeń, dla przykładu :

                              www.gumtree.pl/cp-jezyki-obce/srodmiescie/poszukuje-nauczyciela-angielski-biznesowy-niemiecki-495044438
                              • baba67 Re: targowanie się 18.06.13, 17:17
                                Jakiegos poczatkujacego studenta-desperata pewnie znajdzie,tym bardziej ze wakacje.
    • aga.p.p Re: targowanie się 18.06.13, 19:11
      Ja bym nie przesadzała z tymi rabatami. Tu dziesięć procent, tam pięć - i leci składka na ZUS. Żeby chociaż ten ZUS sam rabaty na wakacje dawał...
      • claratrueba Re: targowanie się 18.06.13, 20:27
        Dodatkowa lekcja z rabatem to Twoim zdaniem jest mniej pieniędzy niż brak takiej lekcji w ogóle?
        Ciekawa buchalteria.
        • aga.p.p Re: targowanie się 18.06.13, 20:41
          A dlaczego w ogóle zakładać brak lekcji? Nie lepiej poszukać ludzi, którzy w wakacje mają więcej czasu na naukę i chętnie zapłacą normalną stawkę?

          Może mam skrzywione spojrzenie na biznes, ale wychodzę z założenia, że jeżeli kogoś nie stać na lekcje po normalnej cenie, to niech sobie idzie do szkoły, będzie taniej. Nie daję rabatów za liczbę godzin w tygodniu, bo z mojego punktu widzenia taki rabat jest kompletnie nieopłacalny. 1x8h wymaga tyle samo roboty co 2x4. Dlaczego więc miałabym się sama pozbawiać przychodu? Jeśli stracę przez to ucznia, trudno. Jutro pojawi się następny, a przynajmniej nie będę miała poblokowanych terminów. A jak się nie pojawi, to znajdę sobie inne zajęcie:)

          Ale to jest moje podejście, nie każdy musi się z nim zgadzać i nie każdy musi tak postępować. Przecież każdy sam wie co i jak bardzo jest mu potrzebne.


          • claratrueba Re: targowanie się 18.06.13, 22:05
            Nie lepiej poszukać ludzi, którzy w wa
            > kacje mają więcej czasu na naukę i chętnie zapłacą normalną stawkę?

            Podaj sposób, który w wakacje działa. Bo o wakacyjnych i do tego dodatkowych lekcjach mowa we wpisie.
            Od razu odpowiadam, że u mnie w mieście ogłoszenia odpadają, podobnie lokalne fora edukacyjne- tu można znaleźć jedynie "łowców okazji" a nie ludzi, którzy chcą godziwie zapłacić.
            jedyne, co działa to szeptana propaganda, to zgłaszaliby się masowo a jakoś o "masowości" mowy nie ma.
            > Może mam skrzywione spojrzenie na biznes, ale wychodzę z założenia, że jeżeli k
            > ogoś nie stać na lekcje po normalnej cenie, to niech sobie idzie do szkoły, będ
            > zie taniej.
            bardzo skrzywione, bo to nie jest kategoria "stać- nie stać" tylko mechanizm psychologii pieniądza i docenienia (o którym pisałam wcześniej). Ludzie, ktorych na moje lekcje nie stać, nigdy się ze mną nie skontaktują. Doskonale znają stawkę -góra drugie pytanie KAŻDEGO potencjalnego klienta, każdych usług, które ktoś im polecił to jest pytanie o cenę. Jeśli ktoś myśli, że po pozytywnej lub nawet entuzjastycznej ocenie, potencjalny zainteresowany nie zapyta "a ile bierze?" to, sorry, naiwniak. Nie dotyczy to tego nielicznego ułamka populacji, który ma dochody 10x średnia krajowa a i to nie w komplecie. No chyba, że wysokie dochody+ wyjątkowi trudne dziecko.
            • aga.p.p Re: targowanie się 18.06.13, 23:00
              > Podaj sposób, który w wakacje działa. Bo o wakacyjnych i do tego dodatkowych lekcjach mowa we wpisie.

              Sorry, ale to moje know-how:) Podpowiem tylko, że czasami wystarczy zmiana targetu.

              > bardzo skrzywione, bo to nie jest kategoria "stać- nie stać" tylko mechanizm psychologii pieniądza i docenienia (o którym pisałam wcześniej).

              Ten sam mechanizm, zgodnie z którym klient obdarowany rabatem odpuszcza sobie zakupy po normalnej cenie i czeka na wyprzedaż?

              Powtórzę - wolę jednego dobrze płacącego klienta, niż pięciu szukających wszędzie zniżek. Owszem, mogę sobie rzucić stawką z kosmosu i od razu uprzejmie dodać "rabacik 50%". Tylko że to się mogło sprawdzić 10 lat temu, dzisiaj klienci są trochę bardziej świadomi.

              A doceniam swoich klientów zawsze, tylko wolę to wyrażać inaczej niż rabatem.

              > Jeśli ktoś myśli, że po pozytywnej lub nawet entuzjastycznej ocenie, potencjalny zainteresowany nie zapyta "a ile bierze?"

              Byłby głupi, gdyby nie zapytał. Tylko że ja nie o tym piszę. Każdy klient, który pozna cenę, ma wybór: stać mnie albo nie. Jeśli nie, to ja nie zamierzam obniżać dla niego ceny, bo na to z kolei nie stać mnie.

              Powtórzę: każdy ma swój własny przepis na biznes, każdy niech robi po swojemu. Tylko niech się najpierw dobrze zastanowi nad konsekwencjami.


              A tak po wątku patrząc: engteacherka nie chce dawać rabatu, bo de facto i tak będzie w plecy. Nightrill się na zniżkach przejechała. Wniosek - zniżki są złe:)
              • baba67 Re: targowanie się 19.06.13, 07:52
                Jestes genialna skoro umiesz pozyskac ludzi na wakacje i tylko na wakacje.
                Dobrym niby targetem sa studenci poprawiajacy b2 , ale wiecej niz jednego nigdy nie mialam,moze dlatego ze sie wiekszosc rozjezdza do domow czyli w stolicy tak bardzo nie dziala.
                Z doroslymi zaczynajacymi w wakacje mam jak najgorsze dowiadczenia-z kilkoma chlubnymi wyjatkami(pare lekcji przed wyjazdem na urlop).Reszta rezygnowala mi koniec wrzesnia-pazdziernik blokujac terminy w czasie kiedy moglam pozyskac nowa gawiedz szkolna.Doszlam do wniosku ze grupa glaszajaca sie na poczatku wakacji to ludzie o specyficznej mentalnosci i ja ich nie chce.
                Gdyby kto z chodzacych raz w tygodniu chciala zwiekszyc tylko w wakacje do dwoch razy i oczekiwal znizek na pewno by taka dostal.Ale tylko staly klient i tylko w wakacje.
                Normalnie znizek nie daje bo i tak stawke mam niezawrotna, z czegos zyc musze.
                • engteacherka Re: targowanie się 19.06.13, 08:19
                  Jedyny target, który przychodzi mi do głowy tylko na wakacje, to różni poprawkowicze. Z nimi jest ciężko, bo zwykle wychodzą z założenia, że samo przyjście na lekcję spowoduje zdanie egzaminu/poprawki. Chcą cudu przy niewielkim wysiłku. Nie lubię tej grupy. Studentów u mnie nie ma, za małe miasto.
                  Wakacje wszystkich rozleniwiają. Nawet dorośli przestają przychodzić, kiedy dzieciaki zaczynają wakacje. No i jest też grupa pod tytułem: ,,chcę się trochę pouczyć dla przyjemności''. Ci faktycznie zaczynają czasami w wakacje i przerywają po krótkim czasie. Choć to naprawdę zależy od człowieka, bo mam parę dorosłych, którzy przyszli, bo ,,wszyscy dookoła znają angielski a my nie'' i są już drugi rok.
                  • englove Re: targowanie się 19.06.13, 08:29
                    Taki poprawkowicz jak ma nóż na gardle to może być i nawet zmotywowany. A zresztą jak jasno określasz zasady i jesteś w kontakcie z rodzicami to masz komfort, że zrobiłaś co mogłaś.

                    Mi przychodzi do głowy jeszcze jeden target - ci co wyjeżdżają za granicę do pracy sezonowej. Nigdy nie uczyłam takich osób, ale sądzę że źle bym się czuła. Tych kilka lekcji to tak naprawdę pieniądze wyrzucone w błoto.
                    • engteacherka Re: targowanie się 19.06.13, 08:39
                      To jest grupa, która lekcji potrzebuje, ale nie ma kasy na dłuższe uczenie się. Te kilka lekcji, to za dużo, żeby nic nie umieć i za mało, żeby umieć coś :). Takie branie kilku lekcji jest też charakterystyczne dla poprawkowiczów. Tacy, którzy mają coś do poprawy rzadko przychodzą od razu. Zwykle na krótko przed. Takich w ogóle nie przyjmuję. Kiedyś przyjmowałam i jakiś grosz był, ale teraz nie chcę sobie psuć opinii, bo ile materiału można powtórzyć w kilka lekcji (nie mówiąc o utrwaleniu)?
                      • englove Re: targowanie się 19.06.13, 09:01
                        Wszystko zależy od poprawkowicza, a raczej od jego rodziców. Przeprowadzam w takim przypadku poważną rozmowę, jasno i uczciwie przedstawiam zasady, określam ile zajęć będzie potrzebnych i na jakich warunkach i uprzedzam że nic nie gwarantuję. Jeżeli rodzice są sensowni (a po tylu latach w zawodzie to już się widzi od razu) to można zaryzykować. w innym przypadku - stanowczo nie.
                        • baba67 Re: targowanie się 19.06.13, 11:16
                          Ja biore tylko studentow, jest to zwykle piaty rok, angielski blokuje im mozliwosc obrony, Uczniowie idealni.Oczywiscie ciezka praca rzez cale wakacje plus kawalek wrzesnia-w sam raz.No ale jak cos jest piekne to duzo tego nie ma:-)
                          • nighthrill Re: targowanie się 19.06.13, 19:49
                            Wczoraj zgłosiła się do mnie dziewczyna, która jest pomiędzy studiami licencjackimi a magisterskimi, poziom podstawowy, i chce przez wakacje się podciągnąć. Ustaliłyśmy 2xtyg, godzina wymarzona - 9.30, kiedy nikt chodzić nie chce. No, ale zobaczymy, jeszcze jej nie widziałam, a mam pecha do rezygnujących zanim przyjdą.
    • meg_ann Re: targowanie się 24.06.13, 22:56
      Ja pewnie dałabym małą zniżkę ale moje ceny są w sumie ciut wyższe niż przeciętnie




      _______________________________________________________________
      www.englishlab.edu.pl
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka