Dodaj do ulubionych

Trudny klient

17.04.15, 20:23
Klienci są różni. Metody radzenia sobie z nimi również. Czasami klient zgłasza uzasadnione watpliwości i trzeba mu pomóc je rozjasnić najlepiej z korzyścią dla obu stron, ale czasami.....

Na forum głównie poruszany był temat potencjalnego-klienta, który na wstepie chciał rabaty i zniżki należące się jedynie grupie uprzywilejowanej. A co z klientem, z ktorym już pracujemy dłuższy czas?
Zdarza Wam się klient rozszczeniowy, wiecznie niezadowolony, agresywny, z rosnącymi żądaniami, próbami wciskania darmowych tluamczeń (choć płaci tylko za lekcję) do zrobienia, szantażujący "odpowiednią opinią w internetach" jeśli żadania nie zostaną spełnione? Klient, który powołuje się na umowę jednocześnie ignorujący wynikające z tej samej umowy warunki dot. płatności/odwołan/w ogóle realizacji kursu, które są zabezpieczeniem dla lektora, a których był świadom decydując się na kurs. Jednocześnie klient, który za chiny odejść od lektora nie chce-jest zadowolony, ale też rozsczeniowy i szukajacy "frajera" do darmowej roboty. Klient manipulujący.
Znam metody postępowania w teorii. W praktyce taka osoba mnie zwyczajnie paraliżuje i tracę zdolność asertywnego działania.
Mam ochotę wyrzucić tę osobę oknem i patrzeć jak powolnie umiera. Zdarzało Wam się pracować z kimś długo, nawet bardzo, mimo olbrzymiej niechęci? Czy było to spowodowane kwestią finansową? Czy każdy klient, który płąci w terminie to dobry klient? Czy jego wypłącalność to najistotniejszy czynnik, czy tylko jeden z wielu i niewarto się szarpać?
"Wyrzuciliście" keidys klienta po dłuższej współpracy?
Uświadomić klienta, że jest żenujący, czy wykopać go w złudnym poczuciu, że sam odszedł, dla dobra własnej reputacji?
Jestem ciekawa Waszych doświadczeń.

ps. mówię o kliencie nie-kluczowym, z któego ani nie ma korzysci w spotaci dalszego polecania ani nie ma finansowego szału-ot 60 min w tygodniu, a żądania w stylu Beyonce (prośba o czerwony papier do kibla)
1 rok pracy z ludzmi=+100 lat przyśpieszonego starzenia ....:)
Obserwuj wątek
    • dorenia20 Re: Trudny klient 17.04.15, 21:04
      Ja męczę się z trudnym klientem do końca roku szkolnego. Po wakacjach/ urlopie kiedy klient chce kontynuować współprace informuje go braku wolnych miejsc/ braku czasu. Uświadomienie klienta że jest idiotą nic nie da. Idiota i tak nie zrozumie i nie przejmie się.
      • pinezka.777 Re: Trudny klient 17.04.15, 22:26
        masz rację, nie zrozumie. Początkowo chciałam tak wybrnąć z sytuacji, ale już zostałam nazwana oszustką i naciągaczką-bo: " jak to nie mam czasu w wakacje uczyć, przeciez pół roku temu mówiłam, że mam czas, gdyby oni już wtedy wiedzieli, że nie będę miała za 6 miesięcy czasu w wakacje, to by poszli do kogoś innego"? (top jest parka, ale krzykliwa i agresywna jest ONA)
        Wiem, że trzeba było w tym momencie powiedzieć deliaktne "spadaj", ale meni wmurowało. Wmurowało mnei w krzesło i po raz kolejny dałam się zapędzić w róg. Teraz nie wiem, co dalej począć. Mamy umowe podpisaną do końca czerwca, ostatnią krzykliwą awanturę panienka zakończyłą słowami "i co z wakacjami? bo MY CHCEMY, a Ty kiedyś mowilaś, że tez chcesz (kontynuować kurs ofcoz)". Owszem, keidyś może i chciałąm, zanim poznałam ich bliżej...mogę wymówić sie brakiem czasu, ale ponownie usłsyzę, że ich oszukałam. Olać taki atak to po prostu? To wymaga jakichś pokładów niesamowitego dystansu do sytuacji, którego nie mam:( ona mnei zwyczajnie obraża, a ja za kazdym razem zbita z tropu, jak nigdy, nie potrafię zareagować.
        • pinezka.777 Re: Trudny klient 17.04.15, 22:27
          ps. to nasza trzecia umowa łacznie, wspolpracujemy 1.5 roku i rozszczeniowosc tej paneinki rosnie z tygodnia na tydzien.
          • elusiveness Re: Trudny klient 17.04.15, 23:48
            Hej.
            Z tego co napisałaś, wnioskuję, że nie masz jeszcze zbyt wielkiego doświadczenia w pracy z różnymi ludźmi. Moja rada: weź to na spokojnie. Nie myśl, że ktoś Cię obraża, nie bierz tych uwag do siebie. Wiem z doświadczenia, że taka postawa nie jest łatwa, ale z całą pewnością chroni przed mnóstwem stresu. W takich chwilach pomaga oddech oraz dystansowanie się od osoby (jeśli nie fizyczne, to za pomocą technik umysłowych). To, czego się nauczyłam po latach pracy z ludźmi, to to, że często to JA jestem własnym wrogiem, produkując różne interpretacje ludzkich zachowań. Jeśli patrzę na sytuację jako OBSERWATOR, wtedy robi się we mnie miejsce na różne, właściwe do sytuacji, reakcje.
            A praktycznie - możesz im odpowiedzieć, że owszem, parę miesięcy temu mówiłaś, że chcesz kontynuować, ale obecnie warunki się zmieniły (nie musisz tłumaczyć jakie warunki) i przykro ci bardzo, ale nie możesz umowy przedłużyć. Jeśli będą cię atakować - oddech - i ponownie: "przykro mi, ale warunki się zmieniły i nie mogę zajęć kontynuować" Nazywa się toto techniką zdartej płyty.
            Ewentualnie, możesz powiedzieć, jak zaatakują że zdecydowaliby inaczej gdyby wiedzieli - że Ty też nie wiedziałaś, że sytuacja się zmieni i dać im wybór czy chcą kontynuować do końca umowy czy skońćzyć teraz.
            Mam nadzieję, że pomogłam:)
            • pinezka.777 Re: Trudny klient 18.04.15, 00:00
              dzieki:) pracuję z ludźmi już bardzo długo, ale od niedawna na bardzo dużą skalę i na własną rękę, przez co oprocz uczenia zajmuję się szeroko pojętym customer service. Moje racje gdzieś giną pod naporem zbyt dużej ilości godzin spędzanej z obcymi ludzmi, ktorych staram się zadowolić.To prawda, że zachowanie spokoju w obliczu agresywnej osoby, która cię wyzywa jest bardzo trudne. W danym momencie nei daję się sprowokowac może, ale potem tydzień się bujam z żalem i wściekłoscią. Postaram się tak, jak piszesz, nie wyjść z siebie i jednocześnie wyjść i stanąć obok obserwując:)
            • anglofil Re: Trudny klient 18.04.15, 12:39
              Technika zdartej płyty jest dobra- pamiętam jak negocjowałam ... możliwość wyjścia z domu gdzie opiekowałam się panią z Alzenheimerem w Anglii (miałam taki epizod) na 2 g dziennie (tak!) oni "czasami E. zostaje z nami godzinę dłużej a my ci i tak płacimy za pracę " ja "well, I really need those 2 hours off", "ale masz wolne w sobotę od 10 do 20" ja " those 2 hrs off are reallay important to me", oni" możemy ci dać 2 g więcej w sobotę" ja " I really need two hours every day" niezłe to było. I udało się.
    • kocica27 Re: Trudny klient 19.04.15, 13:49
      Ja się pozbywam takich osób. Nie chcę sobie szarpać nerwów. Nieważne, ile płacą itd.
      A sposób postępowania - wszystko zależy od tego, jaki to moment. Jeśli do końca roku brakuje 2 tygodnie - robię do końca i od następnego roku "nie ma wolnych miejsc". Jeśli w ciągu roku, to muszę pilnie "wyjechać na 2 miesiące do USA" i mówię, żeby nie tracił i znalazł sobie innego nauczyciela, bo ja nie chcę go blokować.
      Dużo bardziej denerwują mnie tacy toksyczni manipulanci, szpanerzy itd. niż nawet odwoływacze. Odwoływacz może się jeszcze teoretycznie "nawrócić", a zrzęda nigdy.
      Dlatego właśnie rzuciłam pracę w korporacji i założyłam własny biznes, żeby nie musieć współpracować z ludźmi, którzy mnie nie lubią i których ja nie lubię, żeby nie musieć wysłuchiwać przeróżnych tyrad i zarzutów, żeby nie musieć się wiecznie dostosowywać do czyichś humorów itd.
      Mogą mnie oczywiście gdzieś obsmarować. Dlatego staram się tak załatwić sprawę, by wyglądało to na siłę wyższą. Jak ktoś rezygnuje z lekcji u mnie to przeważnie pisze "Jestem zmuszony zrezygnować tymczasowo z lekcji u Pani. Jak tylko sytuacja się zmieni, skontaktuję się..." No to ja tak samo - "jestem zmuszona":)
      • anglofil Re: Trudny klient 20.04.15, 00:52
        Myślę, że właśnie tak to trzeba załatwić - tylko, że mi się wydaje, że ty w głębi duszy nie masz chęci z nich rezygnować, nie wiem dlaczego ? ale wg. mnie nie ma to sensu ta robota ma wiele minusów ale akurat wolność od pracy z ludźmi których się nie cierpi to jej plus i warto z tego skorzystać. Co innego jeśli to jest duży klient ale taka płotka? A na marginesie czym ci konkretnie podpadli tj. co wymyślają? Bywa, że ludzie wkurzają w jakimś aspekcie, ale inne zalety to jakoś tonują, u nich chyba negatywy zdecydowanie przeważają, nie wiem tylko czemu tak się z tym bawisz, jakbyś się ich bała, że rezygnacja byłaby wrogością, wojną jakąś a przecież możesz coś wymyślić pretekst, że dostałaś dużą grupę i nie tylko z nich rezygnujesz np.
    • kocica27 Re: Trudny klient 21.04.15, 12:35
      Jeszcze mi przyszło do głowy coś takiego, że taki roszczeniowy człowiek, który straszy, że odpowiednio "zareklamuje" Cię w necie itd. nigdy nikomu Cię nie poleci. Dobrze wie, że jesteś dobra i dlatego właśnie Cię nie poleci. Bo on nie chce, by inni też mieli świetnego nauczyciela. Chce, by inni uczyli się byle gdzie i byle jak. On jest lepszy i będzie miał dobrego lektora, po co ma ułatwiać życie innymi i polecać im kogoś? Niech sami szukają!!!
      Ty możesz liczyć na to, że spełniając jakieś zachcianki z kosmosu itd. robisz coś więcej, inwestujesz w swoją renomę, a taki typ może i to jakoś doceni, ale chcąc by inni mieli pod górkę, nie będzie nikomu nic ułatwiał.
      Wiem, że to pokrętne rozumowanie, ale ludzie są dziwni, zazdrośni itd. Ja czasem odnoszę wrażenie, że przychodzą się wyżyć na lekcję, politować się nad biedną nauczycielką i dowartościować się w ten sposób. Jakieś drobne rzeczy mogę przełknąć uśmiechając się pod nosem, ale jak ktoś za bardzo pajacuje, to naprawdę nie mam ochoty się użerać.
      Przestałam się obawiać, że mnie obsmarują, przecież to nie przedszkole, wszyscy nie będą mnie lubili.
      Nie ma się co krygować. Wiem, że jest trudniej, jak są dwie osoby, ale najlepiej przygotować sobie jakiś speech, technika zdartej płyty i ognia!!!
      • there.there Re: Trudny klient 23.04.15, 23:55
        Doprawdy nie wiem skąd wy bierzecie takich klientów:) Klient szantażujący, zazdrosny itp? Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Dla mnie "trudny klient" to klient bez predyspozycji językowych, albo naburmuszony lub cierpiący na ADHD bachor. Mam wrażenie, że wszyscy moi dorośli mnie lubią i nigdy by do mnie z takimi tekstami nie wyjechali. Obym się nie mylił:)
        • pinezka.777 Re: Trudny klient 24.04.15, 14:00
          "Dobrze wie, że jesteś dobra i dlatego właśnie Cię nie poleci. Bo on nie chce, by inni też mieli świetnego nauczyciela. Chce, by inni uczyli się byle gdzie i byle jak. On jest lepszy i będzie miał dobrego lektora, po co ma ułatwiać życie innymi i polecać im kogoś? "

          Dwie pary uczniów powiedziały, że nie polecą mnie dalej, bo ja mam tak mało terminów już, że w razie jakiejkowliek przerwy w zajęciach już się do mnie nie dopchają ;) w taki sposób sprawę postawili, trochę śmieszne, trochę smutne. Trochę miłe. Natomiast ja premiuję polecanie moich usług, więc jak ktoś skutecznie mnie rekomenduje, to później tego nei żałuje. Kto mi nie pomaga pozyskac nowych klientów, jest dla mnie również mniej wartościowy jako klient i biorę to pod uwagę, gdy musze wybrac, z kim chce /moge dalej wspolpracowac.

          Szantaz-naprawde trafilam na wariatke. Nie od razu sie zorientowalam, to wychodzilo z czasem. Jak opowiada o sovbie, swoich pogladach-ona nei jest taka tylko owbec mnie, generalnie wszyscy ją oszukują/walą w ciula/okradają/są gburami. czasem mam ochotę walnąć ją młotkiem. Sama jest mega nie w porządku.
          Ostatnio pytala, czy w ramach homeworku zrobię proffreading jej doktoratu. Odmowilam, ona jest n apoziomei A2. Wyjasnilam jej, ze to bedzie normalne tlumaczenie dla mnie, to sa uslugi osobno platne i drozsze wg mojego cennika, bo jezyk specjalistyczny. Powiedzialam tez, ze nie podejme sie (tlumacze, ale nie chce dla niej konkretnie zadnych uslug dodatkowych swiadczyc), ale polece kogos. Odmowila, nie chce placic. Nastepnie zaczela mi podsuwac doktorat w kawalkach do mojego platformowego diary, gdzie kursanci maja przestrzen na swoja pisanine. Co ona sobie myslala, ze ja sie nie zorientuje, czy co? Dla mnie szczyt buractwa i cwaniactwo mega.

          Czy w glebio duszy nie chce ich "wyrzucic"? Mam z tym problem, duzy. Nasza praca jest tak niestabilna, tak stresujaca, wieczne przekladanie, odwolywanie, sranie się z indywidualnymi sprawia, ze chce sobie minimalizowac ilosc stresu (bardzo mnie to wszystko stresuje). Dlatego z klienta rezygnuje tylko wtedy, gdy nie chodzi/nie placi. Oni placa, ale fakt, duzo przekladaja. Po prostu ciezko mi oswoic się z ideą, że nie wszyscy sa warci mojego zachodu. Cale zycie był nacisk "pozyskaj klienta, zatrzymaj klienta, pozyskaj wiecej, szybciej, skuteczniej", że pomysl pozbywania się klienta mimo wszystko mnie przygniata. Nie macie tak?
        • pinezka.777 Re: Trudny klient 24.04.15, 14:01
          ofcoz mialo byc: PROOFREADING
    • claratrueba Re: Trudny klient 24.04.15, 17:31
      Poczytałam trochę o wymogach tej "klientki".
      Ja radzę jednak zrezygnować z tej pani. Wykręcając sie jakimiś ekstra obowiązkami typu rehabilitacja kolana, opieka nad babcią z Alzheimerem- czymś obiektywnym. Tacy ludzie, owszem, moga polecić ale rzadko komuś poważnemu bo poważni ludzie to takich cwaniaków unikają. Zwykle ich towarzystwo (o ile jakieś mają w ogóle) to ich klony.
      Miałam takiego klienta, wykręcić sie było niezręcznie bo krewny bardzo solidnych klientów. Jak mi zaczął "podsyłać klientów" to w końcu wyłączyłam telefon. Podejrzewam (a raczej- jestem pewna) że reklamował mnie jako kompletną frajerkę, która za friko będzie spełniać Bóg-wie-jakie życzenia.
      • pinezka.777 Re: Trudny klient 24.04.15, 22:10
        Jest okropna. Dodam na marginesie, żemam kącik kawowy. Każdy dostaje kawę/herbatę/wodę/cukier, nawet słodzik specjalnei dla jednej uczennicy trzymam, którą lubię. Mam grupę, która regularnie na zajęcia przynosi ciasto/ciastka/czekoladę (sobota). To jest super. Praktycznie jakieś 90 % moich kursantów choć raz przynosłoi paczkę herbaty/kawy albo mleko, ot tak, z uprzejmości. Pani, której poświecam ten wątek, ANI razu nie przyniosła nic, wypija zawsze 2-3 kawy w ciągu jednej lekcji (WHAT???), jej chłopak równiez. Oczywiście to pierdoła, ale świadsczy o nich. Czasem mam wrażenie, ze to taki typ człowieka, co bierze wszystko jak leci, jesli "dają za darmo". Jakby nie patrzec, proqwadże szkoła jeżykową, a nie kawiarnię i wypadałoby chyba poprzestać na jednej kawie/herbacie w ciągu tych cholernych 60 min. Ale nie. Za mało. Kiedyś faktycznie zabkrało mleka, poszłam nawet do sklepu (raczej dla siebie), nei było tego dnia dostawy. Na lekcji pół godziny później usłyszałam, że "jak to niema mleka? Ale my pijemy z mlekiem". (-"zapierdalaj w podskokach po mleko" pomysłałam, ale wybąkałam jedynie "to może herbatkę dziś"?")
        Może ta sytuacja najlepiej oddaje, o jakim klience mówię. Było więcej chorych sytuacji, ale już wszystkich nie będę opiyswała, bo może być i tak, że tu kiedyś zajrzy.

        Podsumowując Wasze porady-powinnam się ich pozbyć tak, aby nie czuli, że się ich pozbywam. Tak pewnie ucyznię. Aczkolwiek czasem mnei korci, żeby lasce zwyczajnie wygarnąc, że jest podła i beznadziejna.


















        • engteacherka Re: Trudny klient 25.04.15, 12:49
          ale to oni ci wstaję w środku lekcji i biorą sobie te kawki, herbatki, czy co tam? To by mi strasznie rozwalało lekcję, nie praktykuję. W ciepłe dni stoi woda i zawsze mam z tym kłopot, bo uczę też dzieciaki - co chwilę wstawały po wodę, dopóki nie ukróciłam do napicia się przed zajęciami i ewentualnie po
          • pinezka.777 Re: Trudny klient 25.04.15, 13:20
            nie, ja te driny robię. Zawsze na początku lekcji, small talk+herbata (mam wszystko wraz z czajnikiem na miejscu). Ta parka rozwala lekcje, bo robię 3 razy kawę, a to już oznacza pojscie po kubek, wiecej wody itp do kuchni. Oprocz tego panienka korzysta z toalety 2-3 razy w ciagu lekcji :). Wszystko w trakcie 60 min (lub 90 min, gdy odrabiaja). TAK, rozwala lekcje. Ale co mam jej powiedzieć, "nie sikaj tyle"? Zabronic jej pić? Ja częstuję, bo jestem kulturalnym człowiekiem, normalny człowiek, dobrze wychowany, wypije i podziękuje, nie robi niepotrzebengo zamieszania. Oni imho nei znają umiaru. (Nie)stety, czas na herbatowanie i kiblowanie to już ich strata.
            • dorenia20 Re: Trudny klient 25.04.15, 21:43
              Coś bardzo nie halo jest z tymi kursantami.
        • aga.p.p Re: Trudny klient 29.04.15, 11:09
          Wiesz co, ja bym się prędzej pozbyła tego kącika kawowego. Wprowadziły to szkoły językowe, tylko kurka, pokażcie mi w której szkole to lektor leci te kawy parzyć. Albo samoobsługa, albo sekretarka, w zależności od ucznia.

          Ludzie wpadają na zajęcia na godzinę. Dzbanek z wodą i szklanka zupełnie wystarczy. Trzeba przestać rozpieszczać.
          • pinezka.777 Re: Trudny klient 06.05.15, 07:54
            z jednej strony masz rację, ale z drugiej - ludzie często przychodzą zmęczeni, w biegu. Lekcja ma być przyjemnością, tak do tego podchodzę. Nie generuje to większych problemów-częstuję wszystkich na początku i tyle. Mam grupy, 90 i 120 min. Owszem,w szkołach językowych lektor nei zawraca sobie głowy parzeniem herbat, ale też zarabia 30 % tego, co ja zarabiam an swoim, dlatego wolę się czasem pospinać i zadbać o atmosferę. Ewentualan samoobłusga nie wchodzi w grę.
      • dorenia20 Re: Trudny klient 25.04.15, 21:53
        "Tacy ludzie, owszem, mogą polecić ale rzadko komuś poważnemu bo poważni ludzie to takich cwaniaków unikają. Zwykle ich towarzystwo (o ile jakieś mają w ogóle) to ich klony."

        Coś w tym jest! Rzeczywiście Ci mało solidni / roszczeniowi / odwoływacze (wpisz dowolnie) zwykle podsyłają klientów podobnych do siebie. Niestety ja się tak nacięłam :(
        • aronia85 Re: Trudny klient 27.04.15, 21:59
          Ja już gdzies tu wcześniej pisałam o moim problemie. Dziewczyna która przychodzi do mnie np. na 60 minut nigdy nie placi mi całej kwoty. Za 60 min biore 40zl, a ona zawsze jak przychodzi do placenia to mowi, ze ma tylko 30, a 10 zl da na następnych zajęciach. Jets to nowa osoba i taka sytuacja była już na pierwszej lekcji, co mnie strasznie zszokowało, bo wszyscy placa normalnie. Oczywiście, zawsze donosi te 10 zl, ale wkurza mnie to. Wczoraj miała mieć 2 h, stwierdziła, ze 1,5h jej starczy no wiec miała mi zaplacic za 60zl, tymczasem ona wyciąga portfel i mowi, ze zapłaci mi dzisiaj za godzine, bo tyle ma, a reszte dopłaci na następnych zajęciach.
          Myslalam, ze taka sytuacja była jednorazowa. Machnelam reka, bo każdemu może się zdarzyć. Teraz to się powiela na prawie każdej lekcji. Zadac kasy zanim przejdziemy do lekcji??
          • pinezka.777 Re: Trudny klient 28.04.15, 00:46
            ale co to da, że zażadasz kasy tuż przed lekcją? jesli bedzie miała tylko 30 zł, to ją wyprosisz, tak? A jeśli nie planujesz jej wyprosic, to to żadanie mija się z celem. Nie lepiej "przypomniec", że koszt lekcji to 40 zł i zaproponować jej rozliczanie się za zajęcia z góry za miesiąc (w trosce o jej wygodę płacenia, żeby miała z głwowy i nie musiała już o tym myśleć;)
            • engteacherka Re: Trudny klient 28.04.15, 10:39
              to jest dorosła osoba, czy na utrzymaniu rodziców? Bo jesli maturzystka, to zwyczajnie chce kawałek kwoty danej od rodziców mieć dla siebie, a potem coś się wykombinuje, ale jeśli dorosła pracująca, to nic mi nie przychodzi do głowy, jak to że jest po prostu prawie niewypłacalna, suma choć nie taka duża, to jednak zaporowa. Może faktycznie zaproponowanie płacenia z góry coś da, ale jak znam życie, to jednak chyba nie...
              • aronia85 Re: Trudny klient 29.04.15, 01:42
                Dziewczyny, jest to osoba dorosla.
                Dla mnie to jakas kpina, ze zawsze jakiejś kwoty jej brakuje. Może raz zaplacila calosc.
                Mysle, żeby na wstępie się z nia rozliczać, a dopiero potem przejść do lekcji. Jeśli będzie miała 30 zl to zrobie lekcje za 30 zl, a jak za 15zl to w sumie nie zrobie nic. Inaczej jakos tego nie widze, a z góry mysle jak poprzedniczka, ze to nic nie da.
                Jakies inne pomysły? Na najbliższych zajęciach planuje konkretnie jej powiedzieć, ze albo placi za lekcje albo nie ma lekcji. Raz mogłam przymknąć na to oko ale nie co lekcje.. (bierze 1 lekcje w tygodniu) Jest to osoba nowa u mnie, nie jest jakims stalym klientem od 5 lat, a to również robi jakas tam roznice..
                • aga.p.p Re: Trudny klient 29.04.15, 11:04
                  Podaj jej numer konta i poproś, żeby dopłaciła zaległą kwotę jeszcze tego samego dnia. Albo się okaże, że nie będzie miała ochoty sobie zawracać i szybko się nauczy przynosić całą sumę, albo jej się to spodoba i wtedy możesz zaproponować opłatę przelewem z góry za kilka lekcji.

                  • aronia85 Re: Trudny klient 29.04.15, 13:27
                    Kasa na konto? Już jeden miał zaplacic na konto za jedna lekcje i szukaj wiatru w polu.. już się nie pojawil a i kasy nie mam do dzisiaj. Żadne konto, żadne takie cuda bo ludzie nie sa słowni.
                    • aga.p.p Re: Trudny klient 29.04.15, 13:53
                      Słowa kluczowe: Z GÓRY. Pani nie dopłaci w 24h, pani dziękujemy, następnej lekcji nie ma.

                      To jest branża, w której faktury na płatność po można wystawiać tylko wtedy, kiedy mamy 100% pewności, że klient zapłaci. U mnie taką opcję mają tylko bardzo zaufane osoby, z którymi pracuję od wielu lat. Cała reszta: płatność z góry. Nawet gdybym przyjmowała gotówkę też prosiłabym o nią przed lekcją, coś w stylu "załatwmy formalności teraz, bo potem może zabraknąć czasu" - brałabym kasę, zaczynała lekcję w międzyczasie drukując fakturę.
                    • pinezka.777 Re: Trudny klient 29.04.15, 14:08
                      z GÓRY! o to cały cza ssię rozchodiz-płanośc PRZED zajęciami, a nie PO :)
                      jeden z powodów, oprócz zabpieczenia swoich interesów, dla któer go kasuję z góry-nie ma zawracania pupy później z wydawaniem pieniedzy, zapisywaniem kto ile dał/kto ile nie miał wydać, gdy już następny uczen wchodzi. Kursant też musi potwierdzić, że stać go na usługę. Jeśli go stać, to ucieszy go płatność na konto i z góry bez robienia zamieszania co lekcję.
                      • aronia85 Re: Trudny klient 29.04.15, 15:51
                        Nastepne zajecia za 2 dni wiec zobaczymy jak zadziała to wszystko.
                        Poprosze o rozliczenie się zaraz na początku zajec i zobaczymy..
                        A jak nie będzie mieć calosci? To co.. podziekowac?
                        • pinezka.777 Re: Trudny klient 29.04.15, 19:11
                          no i własnie dlaego uwazam, że bez sensu prosic ją o kaśe na początku, skoro na 99% nie bedzie jej miala. Rozlicz się moze standardowo na koniec, jak znowu jej zabraknie, to jak radzi aga p podaj jej nr konta z prosba o uregulowanie w ciągu 24 h. Jak nie ureguluje, wyslij smsa z przypomnieniem nastepnego dnia i zasugeruj, już mając wystarczająca liczbę dowodów, że proisisz o rozliczanie się przed daną lekcją (dzien wczesniej) lub za 4 lekcje z gory, o.
                          • aronia85 Re: Trudny klient 29.04.15, 19:15
                            Tak tez zrobie, bo niby ona zawsze ma kase "jakas" ale nigdy nie ma calosci. Dla mnie to serio jakiś fenomen, bo w sumie pierwszy raz się z takim czyms spotykam u osoby doroslej. Co to za maniery żeby przychodzić bez kasy albo dawac 20 zl a 20 zl dolozy na następnej lekcji. W końcu jest to usluga taka jak dentysta czy fryzjer. U fryzjera nikt nie mowi, ze zapłaci teraz 50 zl a reszte przy następnej wizycie. Bardzo chce to skrocic u tej osoby, ponieważ irytuje mnie to ogromnie i nie mam zamiaru czekac na jakies 15 zl do następnych zajec. Mam nadzieje, ze Wasze rady pomoga. Napisze jak będę po zajeciach
                          • pinezka.777 Re: Trudny klient 29.04.15, 19:15
                            ps. wiem, że to tej kobiecie powinno byc glupio, ze taka sytuację stwarza, ale jednocześnie trochę nieuprzejme jest, imho, poproszenie o pieniądze na początku lekcji i odmowienie prowadzenia jej, jesli kobiecie zabraknie znow dychy. Ja bym tak nie zrobila, bo to troche nieeleganckie wobec klienta (skoro zdarzylo się kilka razy, a Ty nie powiedzialas jej ani razu, że się nei zgadzasz). Najpierw powinno się klienta uprzedzić/dac znać, że sytuacja jest ciulowa, dac mu szansę na zrehabilitowanie się, a pozniej juz traktowac konsekwentnie, zgodnie z ustaleniami.
                        • claratrueba Re: Trudny klient 29.04.15, 19:20
                          Nie podejmuj nerwowych ruchów. Tylko się spokojnie zastanów czy fakt, że dostaniesz pieniądze później (bo jak piszesz, ona je dopłaca regularnie) jest w czymkolwiek lepszy niż nie dostać ich wcale.
                          To bardzo proste rozwiązanie zwane "na zeszyt" stosuje mój spożywczak w stosunku do ... mnie, gdzie regularnie figuruję w zeszycie w towarzystwie miejscowych alkoholików i mojego męża, oraz paru innych osób, które najnormalniej w świecie zapominają, że są takie miejsca i takie usługi, za które nie można zapłacić kartą. Kiedyś to jeszcze przynajmniej były książeczki czekowe a teraz to jak ktoś dostaje swoje zarobki na konto to ma problem. Po prostu.
                          Ten sam problem mają rodzice moich uczniów nieletnich, i regularnie w zeszytach młodzieży zapisuję, ile są winni. Nierzadko całość za lekcję. Istnieje pewne ryzyko nagłego zgonu dłużnika, ale jak dotąd nikt nie zszedł a opóźnienie zapłaty o parę dni to nie jest znowu taki problem.
                          • aronia85 Re: Trudny klient 29.04.15, 21:20
                            Strzezonego Pan Bog strzeże.. w sensie takim, ze ja te pieniądze chce mieć tu i teraz. Nie będę robic nic nerwowego, ale..
                            Nie wierze już moim uczniom. Generalnie nigdy nie miałam problemów z pieniędzmi za lekcje bo każdy placil normalnie. Inna kwestia jest taka, jeśli Pani chodzilaby do mnie rok czasu, powiedziałaby ze ma trudna sytuacje, ze zapłaci później itp. Wtedy mogę isc na reke, ale nie w przypadku kiedy nie znam kobiety, widze ja 4 raz raptem a ona przychodzi do mnie, ja się produkuje 1,5h a potem dostaje 20zl. Rece opadają! ;)
                            Kobitka fakt, poki co to placila ciagle, ale wiecie jak to jest..nie chce nagle stanac przed faktem kiedy to dostane od niej telefon, ze lekcje musi odwolac, jeden tydzień przepadnie, potem na drugim tydzień nie będzie mogla i znowu kasa się przesunie. Na przykład to 20 zl to nie majatek, może poczekać, ale z racji tego ze ja sama korzystam z lekcji prywatnych i place regularnie co lekcje, nie wyobrażam sobie, ze ktoś kto umawia się ze mna na 1,5h zajec nie placi za nie kiedy się koncza i nie uiszcza opłaty. Kiedys bylam bardziej ulegla, ale zycie mnie nauczylo, ze nawet uczniom nie należy wierzyc w 100% bo jak będą mogli to wykorzystają nas dokumentnie. Smutne ale prawdziwe. Zreszta co do pieniędzy to nie ma sentymentow. Jest lekcja, jest usluga. Nawet z rodzina czasami jak wiadomo..najlepiej wychodzi się na zdjęciu.
                            Nie chce zebyscie myslaly, ze jestem jakas okropna i bez uczuc, ale uważam ze pieniądze powinny być jak najszybciej zapłacone. W innych postach pisałam już wczesniej o facecie, który również przyszedł sobie na zajecia, wlasnie tak się zlitowałam, bo on oczywiście tez przyszedł jak na spotkanie towarzyskie gratis- bez pieniędzy.. powiedziałam, żeby kase wyslal na konto i niestety.. do dzisiaj czekam na pieniądze. Mowil, ze zapomnial, ze zapłaci mi na nasteopnych zajęciach, a potem zwyczajnie nie przyszedł. Dlatego teraz jestem wyczulona, bo ludzie sa tylko ludzmi. Praca która wykonuje to dla mnie przyjemnośc, ale nie pracuje charytatywnie i ludzie musza się z tym liczyc.
                            • pinezka.777 Re: Trudny klient 29.04.15, 21:58
                              "nie chce nagle stanac przed faktem kiedy to dostane od niej telefon, ze lekcje musi odwolac, jeden tydzień przepadnie, potem na drugim tydzień nie będzie mogla i znowu kasa się przesunie."

                              "ale uważam ze pieniądze powinny być jak najszybciej zapłacone."

                              "Kasa na konto? Żadne konto, żadne takie cuda bo ludzie nie sa słowni."

                              Całkowicie pogubiłam się w Twojej logice. Sama sobie przeczysz:)



                              • aronia85 Re: Trudny klient 29.04.15, 22:08
                                Nie przecze..może tak dziwnie to napisałam, bo miałam milion myśli.
                                Chodzilo mi o to, ze boje się ze ona może nie przelac tej kasy na konto i ze tak na serio to chce mieć te pieniądze na zajęciach a nie 2 tyg po nich..:) bo to tez nie jest pewne czy ktoś jest słowny i czy przypadkiem nie odwoła zajec.
                                • pinezka.777 Re: Trudny klient 29.04.15, 22:14
                                  Aga p. "Słowa kluczowe: Z GÓRY"
                                  pinezka.777 "z GÓRY! o to cały cza ssię rozchodiz-płanośc PRZED zajęciami, a nie PO :)"
                                • amused.to.death Re: Trudny klient 29.04.15, 22:56
                                  Może w takim razie:
                                  zadzwoń/napisz maila/wyślij sms - że prosisz na najbliższej lekcji o uregulowanie zaległej kwoty/opłaty za lekcję PRZED zajęciami?
                                  Wtedy albo to zrobi, albo nie przyjdzie i wszystko będzie jasne.
                                  • aronia85 Re: Trudny klient 30.04.15, 08:08
                                    Jutro sa zajecia wiec spokojnie poczekam. Wszystko jest fajnie do czasu, jeśli ktoś faktycznie zapłaci. Ten facet co siedział 1,5 h niestety do dzisiaj pieniędzy ani nie wyslal ani nie przyniosl, również się nie pojawil. Normalnie oszust!
                                    • claratrueba Re: Trudny klient 30.04.15, 09:41
                                      Aronio, jesli ta pani był u Ciebie 4 razy i za każdym razem zapomniała o bankomacie, to chyba faktycznie warto zastanowić się czy większa jest potrzeba kasy czy świętego spokoju.
                                      Możesz zaproponować- spokojnie i z uśmiechem- zapłatę z góry za miesiąc "bo wiele osób tak woli płacić, żeby nie musieć ciągle pamiętać żeby do bankomatu biegać". Ale ludzie na samo "z góry" reagują bardzo źle. I z tym trzeba się liczyć. Bo tak jak my nie znamy klienta, tak on nie zna nas. jak Ci sie podoba postawa naszej szanownej koleżanki po fachu, która zażyczyła sobie od poważnych ludzi kasy za miesiąc za dwoje dzieci czyli 8 lekcji po czym z tych lekcji odwołała połowę bo dziecko chore, bo sama chora, bo... a potem, oczywiście, zaproponowała odrabianie w jakieś soboty czy niedziele? Mi się bardzo podoba, bo ludzie trafili do mnie i to wspaniałe dzieciaki są- może raz na pół roku coś odwołają a raczej przełożą. Współczuję im tylko konieczności dopominania się o zwrot od tamtej osoby przez dobry miesiąc.
                                      Każda praca z ludźmi to praca obciążona ryzykiem spotkania człowieka nieuczciwego. To z czasem się minimalizuje kiedy uczy się tylko osoby polecane przez kogoś poważnego, kiedy ci ludzie wiedzą, że znasz ich znajomych i ich nieuczciwość może stać się znana. No i superkomfortowa syt. kiedy ktoś czeka na miejsce wolne u Ciebie i w każdej chwili przyjdzie.
                                      natomiast co do klienta nowego i jego nieprzygotowania finansowego- zamierzonego lub nie. Bardzo pomaga przekaz tak jasny by średnio pojętna małpa zrozumiała. Czyli przy okazji telefonicznego umawiania się nie czekamy na pytanie o stawkę tylko wprost mówimy lekcja kosztuje x za godzinę zegarową/lekcyjną więc proszę przygotować kwotę XY. takie postawienie sprawy tworzy syt. psychologicznie dla klienta jednoznaczną- nie daje mu szansy na "wygodne nieporozumienie", że może to darmówka pokazowa, że może nie wiedział ile, że... Bóg-wie-co.
                                      Ale generalnie, na "pewność finansową" to można liczyć TYLKO wtedy gdy ma się przyzwoitą liczbę dobrych klientów a jednocześnie taką umiejętność dysponowania zarobkami by wyrwa z powody wywalonego klienta lub odwołanej lekcji nie była dotkliwa. Tu pomaga przyjęcie z góry założenia, że pewien procent lekcji przepaść MUSI, bo grypa, bo nadmiar pracy, bo problemy, bo lenistwo się odezwie. I tego się nie zmieni, trzeba to wpisać w ryzyko tego zawodu. na takim rynku, gdzie żeby dyscyplinować klienta płatnościami z góry to on jeszcze musiałby to zaakceptować. A raczej nie chce, bo to on ma spory wybór.
                                      • aronia85 Re: Trudny klient 30.04.15, 13:05
                                        Zgadzam się z tym co napisalas. U mnie generalnie wszyscy moi kursanci sa poważni. Nie miałam nigdy problemów z oplatami za zajecia No coz.. jak widać zawsze musi cos się wydarzyć i pierwszy był ten facet, który na lekcje przyszedł kompletnie bez pieniędzy, potem miał uregulować, a finalnie więcej się nie pojawil, nie uregulowal. Niby nauczka na przyszlosc..ale w sumie taka nauczka jak żadna bo co niby miałam zrobić? Zostawic jego dowod i powiedzieć, ze ma do godziny wrocic z zaplata? Nie ma dobrego rozwiązania w takich przypadkach. Chcialam być człowiekiem, dlatego poprosiłam o przelanie pieniędzy szybko na konto, a on to olal.
                                        Tak jak piszesz, ludzie nie chcą placic z góry bo wiedza dobrze, ze będą musieli swoje lekcje "wychodzić" nawet jak już im zapal minie. Najlepiej jest dla nich placic za lekcje- wtedy dana osoba wyjdzie i bez sentymentu w razie czego możemy się rozstać. Umowa dla co poniektórych jest w sumie niczym. Swoja droga to trochę kręcenie bata na sama siebie, bo jeśli dana osoba odwoła zajecia a zaplacila z góry to musze ja gdzies wcisnąć, a nie zawsze jest mi to na reke bo rujnuje mi to mój codzienny harmonogram zajec, musze przestawiać inne osoby itp. itd., te które chodza regularnie.
                                        Nasza kolezanka po fachu jak dla mnie zachowala się trochę niepoważnie, ale coz.. nie wnikam, widze ze Ty zyskalas;)
                                        DObrze rozumiem, ze kazda praca z ludzmi obciazaona jest ryzykiem, ale chodzi o to aby znaleźć sposób aby to ryzyko zminimalizować. Zawsze mowie moim kursantom już przez telefon ile kosztuje cena za lekcje, kiedy płacimy itp wiec nie powinni być zdziwieni. I nie sa bo wszyscy oprócz tych dwóch osob ostatnich.. To chyba bardziej kwestia tych osob, które nie placa. Mysle, ze jak nie placa u mnie to u kogos innego bardzo podobnie zachowalyby się. Może to ich charakter, albo licza na to ze zapomnę, odpuszczę, powiem.. " ach- to nic..10 zl nie plac" No sama nie wiem jak mam t sobie tlumaczyc, bo dla mnie jest to nie do pomyślenia. Ja zawsze placilam za swoje lekcje, nigdy nie odwolywalam 2 h przed i zawsze starałam się je odrabiać.
                                        No nic..az jestem ciekawa jutra..
                                        • claratrueba Re: Trudny klient 30.04.15, 13:51
                                          Tak jak piszesz, ludzie nie chcą placic z góry bo wiedza dobrze, ze będą musiel
                                          > i swoje lekcje "wychodzić" nawet jak już im zapal minie.

                                          Albo jak będą niezadowoleni. Tak się z własnej inicjatywy wkopał mój syn w pana, który jakoby "każdy zakres" a potem okazało sie, że to raczej Młody mógłby go uczyć. A, że głupio było Młodemu zażądać zwrotu kasy bo raz, że sam zaproponował z góry (jak sie ma 20 lat to z dyscypliną finansową krucho) a dwa, że człowiek dwa razy starszy, trzy, że on naprawdę próbował sie przygotować do tych lekcji. Tyle, że to kura próbująca orła latać uczyć. "Nowe słownictwo" to było nowe dla tego pana.
                                          natomiast powiem Ci, co mi pomaga nie stresować się klientem gangreną. Przy czym mi taki, który nie zapłacił nie trafił się jeszcze a uczę 30 lat. Ale byli odwoływacze nałogowi. Świadomość, że musi sie taki trafić- czysta statystyka. Przy czym oduczyłam się czekać na zmianę- rozstajemy się. Co zawsze na początku zaznaczam- dwie lekcje odwołane pod rząd lub trzy w sumie to koniec współpracy. Poza wyjątkowymi syt. Raz na parę lat to się zdarza- nie tragedia. I nie przypominam sobie takiej syt, żeby ktoś nie zgłosił sie na miejsce gangreny. Czego, oczywiście, zawsze się bałam.
                                          • aronia85 Re: Trudny klient 30.04.15, 14:24
                                            Już miałam Ci pisać, że u mnie praktycznie odwołania mało się zdarzają, ALE właśnie przyszedł sms- od tej babki, co kasę wisiała " ze przykro jej, ale jutro odwołuje zajęcia bo wyjeżdza" ;)
                                            Hahah.. szkoda, ze o tym wcześniej nie wiedziała jak mędziła mi jak to musi mieć zajęcia w sb bo w inne dni jej ciężko. Czyli znowu moja "zaległa" kasa się przesunie.. Chociaż nie, wyślę jej sms- żeby na konto mi ją wysłała, bo wcale nie mam pewności, że za tydzień w sb ją zobaczę.
                                            I to mnie właśnie irytuje w tym wszystkim, dlatego zawsze mówię: jest kasa= są zajęcia. Nie ma kasy= nie ma zajęć. I tak powinno to wyglądać.
                                            Swoich uczniów trzeba traktować z szacunkiem, ale krótko, tego też się nauczyłam.
                                            Niech to oni dostosowują się do nas a nie odwrotnie..i generalnie tego się trzymam, no ale coz- dałam się namówić na tej 1maj tej Pani a teraz ona odwołuje. Kolejna nauczka na przyszłość.
                                            Claratrueba uczysz angielskiego czy jakiegoś innego języka? Nie masz nerwów aby uczyć swojego syna sama? Pytam z ciekawości. Wiem, że z reguły takie nauczanie słabo wychodzi.Bo ja przyznam się bez bicia.. nie miałam nerwów do mojego chrześniaka i teraz ma inna prywatną Panią.
                                            • kocica27 Re: Trudny klient 30.04.15, 16:54
                                              Ja też w przeszłości zgadzałam się na przekładanie/odrabianie w sobotę, niedzielę czy jakieś mniejsze święta, no bo przecież klient nasz pan. Po kilku odwołaniach już tego nie robię.
                                              • aronia85 Re: Trudny klient 05.05.15, 14:56
                                                Babka miała mi wyslac te 20 zl na konto ( wyslalam jej zaraz sms o uregulowaniu wplaty za ostatnie zajecia, po tym jak odwolala w zeszly pt zajecia) i nic mi na konto nie przyszlo... normalnie szlag mnie trafia ze taka sytuacja ma miejsce.
                                                • aronia85 Re: Trudny klient 05.05.15, 14:57
                                                  Wyslac jej kolejnego smsa przypominającego? niby ma przyjść w sb na zajecia... no ale coz.. może tak zrobić, ze je odwoła.
                                                  • claratrueba Re: Trudny klient 06.05.15, 06:37
                                                    aronia85 napisał(a):

                                                    > Wyslac jej kolejnego smsa przypominającego?

                                                    Żartujesz? Ile można się dopraszać? A jak Cię znowu oleje?- co jest bardzo prawdopodobne bo poważnej osobie to raz przypomnieć wystarczy. Będziesz dalej tak dziadować?
                                                    Nie wróżę dobrze waszej współpracy. To mi wygląda na paniusię kompletnie niezdyscyplinowaną - lekceważącą swoje zobowiązania, lekceważącą innych ludzi- a to nie może a to kasy jej brakuje i uważa, że to OK bo "ona tak ma'.
                                                    Wyboru to za specjalnie nie masz- albo przystajesz na takie dziecinne podejście pani- choć ja tu sensu nie widzę, bo za dużo nerwów dla Ciebie, albo trzeba się rozstać. Zdecydowanie nie polecam (choc wiem jak korci) rozstania ze szczerym podaniem przyczyny. Polecam "obiektywną niemożliwość". W naszym zawodzie szczerość nie popłaca- niepoważny klient dorosły nie pojmie, że jest niepoważny bo jakby to pojmował to by taki nie był. A komu tylko będzie mógł przedstawi "swoją wersję wydarzeń" czyli zrezygnował bo lekcje były nędzne. Tyle razy widziałam obrabianie d... na lokalnym forum bardzo solidnym ET, których znam dobrze, że nie mam złudzeń, że tak reaguje wiele osób.
                                                    Bardzo rzadko zdarzała mi sie konieczność "przepędzenia klienta". Prawdę powiedziałam tylko jeden raz- młoda i głupia byłam- powiedziałam matce, ze córka odwołuje zbyt często. Problem w tym, że ona brała kasę na te lekcje. Jak myślisz, czy mamusia uwierzyła, że jej kochane dziecię ją okrada? Co mamusia powiedziała swojej znajomej, która mnie poleciła? Że same zrezygnowały to lekcje były słabe.
                                                    W biznesie, nie tylko naszym, szczerość wobec klienta może dot. tylko kwestii merytorycznych- jego postępów w nauce, szans na egzaminie itd. ale nie jego postawy. Nie jesteśmy od wychowywania, nie płacą nam za to.
                                                    A co do mojego syna- ma już 20 lat, studiuje, w domu jest raz na miesiąc więc nauka odpada. natomiast nie uczyłam go bo chciałam, żeby zaczął prywatne lekcje odpowiednio wcześnie czyli od początku podstawówki, a ja takich dzieci nie uczę. Wysłałam do swojej dawnej uczennicy, ktora jest w tym dobra zamiast eksperymentować na własnym dziecku. Pociągnęła go do końca gimnazjum- rozwalał wtedy z marszu rozszerzona maturę. Pomagałam na zasadzie "sił specjalnych" kiedy trafił na problem. I taka rola "eksperta" jest jedyną właściwą dla rodzica, który ma przekazać jakąś wiedzę. Normalna nauka wymaga dystansu w relacjach nauczyciel-uczeń.
                                                  • aronia85 Re: Trudny klient 06.05.15, 06:53
                                                    Dziekuje Ci bardzo za odpowiedz, dość wyczerpujaca:) Bardzo cenie sobie dobre rady. Ja tez mysle, ze zbędne jest wysylanie znowu sms. Niby ma mieć zajecia w sb.. ale mysle ze ona nie przyjdzie.Toz to jest jakas kpina zebym musiala się o moje marne "20zl" upominać, ale 20 zl piechota nie chodzi. Tak to jest...bądź dobrym. ZGodzilam się, bo nie miała tych 20 zl na ostatnich zajęciach ze odda je na następnych, zwyczajnie jak człowiek postapilam, uważam. No i teraz mam tego skutki. Panienka odwolala pt zajecia ostatnio, a ja mimo ze napisałam sms z numerem konta na który ma uregulować zalegla kwote nie doczekałam się nic. Mam to konkretnie gdzies i teraz będę już kategorycznie przed zajęciami rozliczala się z uczniami. Tylko wtedy wyjdzie czy sa wypłacali.
                                                    A przelewanie kasy na konto z góry??? Myslalam, ze jest to jakies wyjście, ale to nie jest dobra sprawa. Ludzie maja gdzies nas i albo kasa się pojawi albo się nie pojawi. I nic nam nie pomoze nasza umowa.
                                                    Ta moja kursantka ma mieć zajecia w sb, ciekawe czy się w gole pojawi.
                                                    Dobrze jej z oczu patrzylo, taka skromna kobieta,ale widać ze jak przychodzi do uiszczenia opłaty to już jest gorzej, jak to zazwyczaj bywa.
                                                    Jak już wcześniej pisałam, wszyscy dotychczasowi moi kursancie płacili mi normalnie, nie miałam takich "przygod". Przygody mam cos tylko w tym roku- zaczelo się od tego oszusta Pana, który również miał przelac kase na konto i "tyle go widziałam" - rozstanie nastapilo szybko bo po 1 lekcji. Pechowo za nim, napatoszyla się ta dziewczyna..
                                                    Jak można być takim człowiekiem bez jakiegokolwiek pardonu, aby nie placic za lekcje? Przychodzic bez kasy na zajecia, albo placic tylko polowe i nawet nie raczyc uregulować tego jak najszybciej???
                                                    Ja to spaliłabym się ze wstydu, ale coz... ludzie widocznie wstydu nie maja.
                                                  • ligia121 Re: Trudny klient 06.05.15, 12:40
                                                    Można też spojrzeć na to inaczej; jeśli się jej daruje te psie 20 zł, to może ją to nauczyć, że takie postępki przechodzą, bo ludzie odpuszczają. Ona i tak i siak, jak będzie chciała, oczerni/obgada lektorkę, niezależnie, czy będzie miała darowane te dwie dychy czy nie.
                                                  • aronia85 Re: Trudny klient 06.05.15, 12:51
                                                    Ale ja jej wcale nie chce darować tych 20 zl. Nie jest istotne czy to mało czy dużo, ale istotny jest fakt, ze ona mnie olala i nie wyslala tych 20 zl na konto. Nie wiem...niby ma mieć te zajecia w sb, wiec jeśli przyjdzie to nie ma zmiłuj się. Pieniadze na stol i zakończymy wspolprace, bo szkoda moich nerwow. Mowie calkiem poważnie. Chce być człowiekiem, chciałam żeby zaplacila na następny raz to co jej zabrakło, ale jak jest się dobrym to się dostaje po tylku. Uczniowie tego nie doceniają.
                                                  • claratrueba Re: Trudny klient 06.05.15, 13:49
                                                    Dobrze mówisz. A konkretnie to radzę NA POCZĄTKU LEKCJI powiedzieć pani, że jesteś zmuszona rozstać się z nią, bo będziesz miała w weekendy obowiązki rodzinne. Jak zapyta (wątpie ale lepiej sie przygotowac za bardzo niż nie dość- "takie przykre sprawy.." + mina odpowiednia). "W związku z tym trzeba sie rozliczyć, z poprzedniej lekcji ma pani niedopłatę 20 zł + dzisiaj to będzie ..." Jak pani cudem bedzie miała 20 zł + całą kwotę to zrobisz całą lekcję jak nie- to tyle za ile może zapłacić.
                                                    I jeszcze jedna rada - podejśc do tego spokojnie. Zdarzają się tacy ludzie, może już wyczerpałaś swój limit freaków na jakiś czas. Nie ma co sie nakręcać rozpatrywaniem nieprzyjemnych sytuacji, bo tak naprawdę to desperackie poszukiwanie sposobu by nie dać się wyrobić to skutecznie wpędza w paranoję, zniechęca do pracy. I to jest jedyny skutek.
                                                    A niedawno z kolegą, który daje lekcje fortepianu doszliśmy do jednego wniosku- im człowiek starszy, tym rzadziej trafia na takich dziwolągów. Pewnie działa czynnik psychologiczny - ludzie jakoś bardziej wstydzą się kogoś starszego. Widać nie tylko młodość ma zalety.
                                                  • aga.p.p Re: Trudny klient 06.05.15, 15:26
                                                    Aronio, sądząc po Twoich wpisach, to straciłaś już w tej kwestii tyle energii, że chyba pora przestać się szczypać i podziękować tej pani tak czy siak. Szkoda sobót na użeranie się z takimi klientami, lato idzie, gwarantuję Ci, że będzie więcej odwołań, bo pogoda piknikowa.

                                                    Tak w ogóle to od dawna twierdzę, że za lekcje w sobotę powinno się brać więcej. Za rozwalanie sobie weekendu i dlatego, że statystycznie to właśnie te sobotnie lekcje przepadają najczęściej.
                                                  • aronia85 Re: Trudny klient 06.05.15, 17:43
                                                    Dziewczyny, energii stracilam tyle na w sumie "niepotrzebna rzecz" , która należy mi się jak psu przyslowiowa miska bo mnie to tak bardzo irytuje. Dzisiaj bylam u mojej mamy na kawie... i musiałam jej cala historie opowiedzieć;) Znowu od nowa się nabuzowałam;)
                                                    Najgorsze to jest to, ze niby człowiek uczy się na swoich bledach, a zawsze i tak nie nauczy się do końca i dostaje po tylku.
                                                    Masz racje.. za sb koszty zajec powinny isc w gore- toz to dzień wolny.
                                                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 06.05.15, 19:55
                                                    aronia85: Twoim problemem w tej konkretnej sprawie jest to, że jedno deklarujesz, a drugie robisz. Piszesz, że kasa najpierw, zajęcia pozniej, a fakty są takie, że zajecia byly, a kasy nie masz. Fałszujesz rzeczywistość. Zamiast się buzować, bo to naprawdę jest wyniszczające uczucie, po prostu wprowadz zmiany. Prosiz o radę, ale pozniej ja odrzucasz i robisz po staremu, to jakim cudem ma wyjsc cos innego? ;)
                                                  • aronia85 Re: Trudny klient 06.05.15, 21:21
                                                    Hmm, faktycznie tutaj popelnilam blad, ale na serio ta dziewczyna od samego początku była taka sympatyczna, ze wstyd się przyznać, ale generalnie zaraz jak weszla do mnie to tak mnie zagadala, ze zapomniałam całkowicie o tym aby kase najpierw rozliczyć a potem przejść do zajec. Mój blad. A potem to już poszlo. Pinezka.777 wprowadzam zmiany z zycie. I mowie już teraz na serio. Bez sentymentu, chociażby uczen był nie wiem jak przekonujący!!!!
                • robak.rawback Re: Trudny klient 07.05.15, 21:16
                  o rany maly cwaniak i zlodziejaszek - jak niema calej kwoty na ktora sie umowila to do widzenia nie taka byla umowa - jak pare razy nie przyniesie to skonczyc z nia zajecia. to jestproste jak drut.

                  aronia85 napisał(a):

                  > Dziewczyny, jest to osoba dorosla.
                  > Dla mnie to jakas kpina, ze zawsze jakiejś kwoty jej brakuje. Może raz zaplacil
                  > a calosc.
                  > Mysle, żeby na wstępie się z nia rozliczać, a dopiero potem przejść do lekcji.
                  > Jeśli będzie miała 30 zl to zrobie lekcje za 30 zl, a jak za 15zl to w sumie ni
                  > e zrobie nic. Inaczej jakos tego nie widze, a z góry mysle jak poprzedniczka, z
                  > e to nic nie da.
                  > Jakies inne pomysły? Na najbliższych zajęciach planuje konkretnie jej powiedzie
                  > ć, ze albo placi za lekcje albo nie ma lekcji. Raz mogłam przymknąć na to oko a
                  > le nie co lekcje.. (bierze 1 lekcje w tygodniu) Jest to osoba nowa u mnie, nie
                  > jest jakims stalym klientem od 5 lat, a to również robi jakas tam roznice..
    • aronia85 Re: Trudny klient 09.05.15, 11:08
      No i dziewczyna miała zabukowane zajecia na dzisiaj na 11 i nie przyszla. Zaraz przysięgam, ze mnie szlag trafi! 20 zl nadal nie mam. Zaraz jej wysmaruje sms bo normalnie nie wytrzymam chyba..
      • aronia85 Re: Trudny klient 09.05.15, 11:18
        Gwiazda niby zapomniala o zajęciach. Boze. .. co za podejście uczących się. Ja jakos o swoim hiszpańskim nie zapominam, bo mi zależy. CO za ignorancja!
        • pinezka.777 Re: Trudny klient 09.05.15, 11:30
          dalej bedziesz sie upierała, że UMOWAQ+PŁĄTNOŚĆ Z GÓRY to jest złe rozwiazanie?
          To jest JEDYNE rozwiazanie, zeby uniknac takich problemow:)
        • pinezka.777 Re: Trudny klient 09.05.15, 11:31
          i co z Twoimi 20 zł, tez zapomniala?
          • aronia85 Re: Trudny klient 09.05.15, 11:42
            Nie uważam, ze umowa jest zla, tyle ze ludzie nie często chcą podpisywać taka umowę. Uwazaja, ze korki wlasnie daja taka elastyczność, ze monza sobie dzień wcześniej odwolac, czego w szkole językowej nie mogą zrobić. Często gesto ludzie tez nie chcą placic z góry, dlatego ze wtedy platnosc z góry to takie zobowiązanie, a oni nie lubia zobowiazan. Kobita napisala w sms " za całkowicie zapomniala o lekcjach, ze to dzisiaj było" Obudzila się dama... a o sb to ciagle się dopomina, bo niby jej w tygodniu nie pasuje. Napisala, ze dzisiaj niby zrobi przelew bo dopiero co dostala wyplate. Normalnie ludzie to już jada po bandzie..20 nie miała żeby uregulować? Jakas bzdura. Ale tak to jest, kiedy chce ktoś korkow bo ich potrzebuje i ma zacięcie do nauki, wtedy wezmie nawet termin o 6 rano. A taki inny ktoś, kto chodzi dla hobby, dla funu, to sobie będzie ciagle przestawial, mowil, ze to mu nie pasuje, to tamto itp.. Zawracacze glowy i tyle.
            • pinezka.777 Re: Trudny klient 09.05.15, 11:59
              "Nie uważam, ze umowa jest zla, tyle ze ludzie nie często chcą podpisywać taka umowę. Uwazaja, ze korki wlasnie daja taka elastyczność, ze monza sobie dzień wcześniej odwolac, czego w szkole językowej nie mogą zrobić. Często gesto ludzie tez nie chcą placic z góry, dlatego ze wtedy platnosc z góry to takie zobowiązanie, a oni nie lubia zobowiazan."

              Czyli godząc sie na brak umów osobiscie godzisz się, że są to zajęcia bez zobowiązań. Skoro są bez zobowiązań, to nie możesz mieć pretensji, że ktoś ma to w d**** i nie pamięta nawet o terminie lekcji. To Ty podejmujesz tę decyzję jako przedsiębiorca.

              dostala wyplate. Normalnie ludzie to już jada po bandzie..20 nie miała żeby uregulować?

              przeciez w trakcie lekcji też tych 20 zł nie miała, więc cięzko się dziwić, że nadal "nie ma".

              A taki inny ktoś, kto chodzi dla hobby, dla funu, to sobie będzie ciagle przestawial, mowil, ze to mu nie pasuje, to tamto itp.. Zawracacze glowy i tyle.

              Każdy niech sobie chodzi na zajęcia z jakiegokolwiek powodu chce, co nam do tego? Dla nas to dodatkowe żródlo dochodu, że ktoś dla sportu jest gotów nam płacić i uczyć się. Powtórzę-problem nie lezy w klientach (bo ni sa jakcy sa i tacy beda, nie zmienisz), ale w Twoim podejściu i przez to decyzjach, które podejmujesz. :(
              • aronia85 Re: Trudny klient 09.05.15, 12:09
                Hmm..trochę masz w tym racji, ale klient klientowi nie jest rowny. Sa osoby które chcą się nauczyć jezyka i będą chodzic do nas regularnie, nawet będą odrabiać kazde zajecia (jeśli jakies przepadną) i będą zgadzać się na byle jaki zaproponowany, pierwszy lepszy termin po to aby mieć te lekcje bo im zależy. To one będą dostosowywaly się do nas a nie będzie odwrotnie. I nie potrzebują do tego umowy, bo nawet czy z nia czy bez niej zachowują się normalnie. Zalezy im na nauce i chciałabym mieć w gruncie rzeczy tylko takich klientow u siebie, no ale zycie nie mozebyc słodkie i taki oto przypadek który nie bierze tej nauki na serio mi się trafil i jeszcze maci w grafiku.
                A sa wlasnie i tacy, którzy mimo ze maja umowę i tak sa niesubordynowani. Nie zmienie tego, ale mogę starac się ich "wychować" chociaż wiem ze się nie da i tylko szkoda mojego "spalania się" bo na ludzi to nie ma rady. Musze zmienić moje podejście do tego, caly plan.
                Mysle sobie, ze jednak lekcje w weekendy powinny być cenowo wyższe niż te z tygodnia.
                • engteacherka Re: Trudny klient 09.05.15, 12:52
                  Zrezygnowałabym z byle powodu, np. takiego, że w te soboty, które ona tak lubi mam coś typu rehabilitacje, aerobik, czy coś. Ja też żadnych umów nie podpisuję i ludzie cenią to, że mogą przesunąć zajęcia, odrobić, zamienić dni, czasami zamienic się z kimś, sporadycznie odwołać, czego nie mogliby na kursach i nie nadużywają. Tutaj, to kwestia niesolidnego człowieka lub po prostu niewypłacalnego ( odwołuje nie dlatego, że nie chce przyjśc, tylko dlatego, że nie ma pieniędzy), a nie braku umowy
                  • engteacherka Re: Trudny klient 09.05.15, 12:54
                    Miałam kiedyś taką maturzystkę - myślałam, że jest niesolidna, a ona po prostu, jak miała pieniądze, to przychodziła na zajęcia, a jak nie miała, to odwoływała z byle powodu, wolała uchodzić za leserkę niż za niewypłacalną
                    • pinezka.777 Re: Trudny klient 09.05.15, 16:21
                      OK Ladies,
                      mój dzisiejszy dzien, piękny. Panienka będąca inspiracją do tego tematu przyszła dziś ze swoim narzeczonym i od razu krwawa jatka.

                      Dostali kawę. Za malo. Panienka poprosiła o kawę w momencie, gdy mielismy robić listening comprehension z filmem, więc odmówiłam (czajnik elektr. elegancko hałasuje). Po zadaniu zostało nam słownie trzynaście minut do końca. Co usłyszalam?
                      X: "mowiłam, że CHCĘ KAWĘ". To bylo powiedziane capslockiem.
                      Na koneic usłysząłam, że odwołują kolejne zajęcia. Zgodnie z zapisem w umowie, który panienka na mnei wymusiła krzykiem na początku wpsolpracy, mogą (jako grupa, nie indywidualne) odwołać zajęcia raz w miesiącu. Zgodnie z umową mają te zajęcia odrabiac. I co? Odwołali na maxa wszystko, co mogli, nie chcieli odrabiac kiedy byl czas, a teraz to ja nie mam czasu (ani chęci) w soboty siedziec dluzej. Przypomnialam, że umowa stanowi "odrabianie w dogodnym terminie", zaproponowalam całą masę godizn wieczornych w tygodniu. "Ale nam nie pasuje w tygodniu". "Ale to już wasz problem". I jatka na całego poszła. Zażadała (SICK!), żebym wystawiła ankes do umowy, w którym JA zobowiążę się, że mam czas w każdą sobotę odrabiać ich zalegle godizn. Godizn do odrobienia jest więcej, niż spotkań. Poinformowałam ją, że aneks niepotrzebny, bo umowa mówi o tym, co robimy z odwolaniami i mówi również, ze moj czas zawsze jest dla nich zarezerwowany w godz. 13:00-14:00 i skoro nie mogą się ze swojego zobowiązania wywiazac oni, to muszą przyjsc kiedy indziej. A oni "nei mogą". No kurw**** mnei strzela. Oczywiście zostałam nazwana oszustką.
                      Ręce mi opadają. Zawsze szłam na rekę im we wszystkim i to byl mój błąd, bo sa rozeczeniowi i im się nalezy. PRawda jest taka, że w soboty mam nowych kursantów oraz swoje własne zajęcia, na które chodzę i naprawdę nie będę z nich przeciez rezygnowała, żeby pokornie zadowalać te parkę.
                      Wasza porada była taka, żeby dotrwac do końca i kopnąc w tyłek. Ja się boję, że nei dotrwam do końca. NIe wiem, co zrobić, zeby panna rozszczenialaska zajarzyła w końcu, że za jej opłacane 60 min dostanie dokładnie 60 min, a nie 540 min, bo tyle razy już rezerwuję dla nich extra odrabiany czas, a oni odwołują lub kombinują, że to jets zwyczajnie nieopłacalne. Nie mówię o nerwach, bo moje tętno właśnie wyrywa mi skórę.
                      • aronia85 Re: Trudny klient 09.05.15, 16:44
                        O nie..to się sb zaczela. Ale jazda. No coz.. wspolczuje. Może nie denerwuj się, zrob sobie cos słodkiego to ukoi nerwy.
                        Po 1sze co to za chamstwo chodzi na te lekcje to ja nie wiem. Nie robia sobie nic z tego wlasnie- tak jak wcześniej pisałam, czy jest umowa, czy jej nie ma, jak mogą to będą komplikować i starac się ciulac nas na każdym kroku. Umowa trochę taki bat sami na siebie krecimy, ale nie o tym tutaj.
                        Hmm.. ja przedstawiłabym im wolne godziny jakimi dysponujesz i niechs ie zdecydują na to. Sama piszesz, ze godzin podajesz im mnóstwo. Powiedzialam , zaznaczylabym przy tym, ze wspolpraca przebiegala ok, ale skoro odwołali zajecia (ich potezna ilość) to logika wskazuje na to, ze Ty sobie te luki kims wypelnisz. Albo się chodzi, albo się nie chodzi.
                        Skoro sb Tobie nie pasuja, to powiedz im, ze mogą sobie dowolnie wybrać dzień oprócz sb i nd, chyba ze oni specjalnie uparli się na ta sb..
                        A oni zapłacili z góry, rozumiem? Nie chcą zadnego zwrotu kasy. Nie wiem...
                        Hmm.. jeszcze mysle sobie, ze jak masz ich w d**** i nie chcesz sobie psuc zdrowia z nimi, a oni nie ida na żaden kompromis tak aby dwie strony były jakos usatysfakcjonowane to może nie wiem.. oddaj im ta kase, a weź tylko jakiś procent (nie wiem czy takie cos masz w umowie) takiej rekompensaty za poniesione Twoje straty.
                        Hmm.. nic innego nie przychodzi mi do glowy. Moim zdaniem krotka pilka- przedstaw godziny jakimi dysponujesz i albo to biora albo nie. Sa dorośli, powinni się dogadać z Toba, chyba ze to jakies niemoty.
                        I zjedz sobie czekolade- by the way.
                        • pinezka.777 Re: Trudny klient 09.05.15, 17:00
                          Dizęki z amięł słowo. Umowa to nie bat dla mnei, ona właśnie reguluej kalrownie co i jak. Ja wiem, że racja jest po mojej stronie, więc panienka może sobie strzelać z dupy.
                          Ale pomoglaś mi podjąc decyzję - kasa to nie wszystko. KOńcze wspołpracę. Zaproponuję im dwie opcje: zgodnie z umwoą, miesiac wypowiedzenia i wtedy sprężają dupy i odrabiaja albio tracą albo (bo wiem, ze bedzie wojna) - zaproponuje po raz kolejny rozwiazanie im na rekę, tym razem pewnie też nie docenią. Zwrócę im ostatnią ratę, a to, co odwoływali, odrobią w ramach zajęc sobotnich, za któe juz nie beda placic. Oczywiscie, to ja jestem stratna w tym wszystkim, ale mam tak dość dość dość dość tych gierek, że skapituluję.

                          Ostatnie pytanie do Was - czym uzasadnic rezygnację? Powod jakis podac muszę. nadal obstajecie przy obiektywnych powodach? To bedzie info dla niej, że ich zrobiłam w bambuko, że nie dokanczam kursu. Osobiscie chcialabym napsiac, że z powodu ICH braku czasu na zajęcia nie widze możliwości dalszej wsoplpracy i dodać, że JAK ZAWSZE, proponuję korzystne dla nich rozwiazanie blebleble....dziękuję za wpsołpraćę.

                          Szczerze chciałąbym napsiać, że nie ma za grosz kultury osbistej i niech spieprza na drzewo, no ale eleganckie to nie bedzie.
                          Wymówienie się, zgodnie z prawdą, ich brakiem czasu będzie acceptable?
                          • engteacherka Re: Trudny klient 09.05.15, 17:15
                            Współczuję szczerze, w życiu nie miałam takich klientów, może do mnie na głęboką prowincję jeszcze taka chamska roszczeniowość nie dotarła. Jeśli masz umowę, to ja bym na przyszłość coś w niej zmieniła, typu klient zobowiązany jest skorzystać z jednego z np. 3 podanych przez ciebie terminów lub coś w ten deseń, inaczej przepada. Choć ta umowa działa też przeciwko Tobie, bo nie możesz zerwać współpracy od razu, gdy klient podniesie głos (ja bym tak zrobiła, ale ja nie podpisuję umów)
                          • engteacherka Re: Trudny klient 09.05.15, 17:21
                            to ona sama tę kawę na ciebie woła?!?! :) Schowaj ten czajnik, a kawę przynoś tylko ,,wybranym'' :) :) Ja nie częstuję raczej, ale mam 2 dorosłe osoby na innych warunkach i im proponuję coś do picia. Reszta - woda stoi w miejscu, gdzie czeka się na lekcje, w gabinecie nie.
                          • aronia85 Re: Trudny klient 09.05.15, 17:31
                            Hmm.. ujelabym to w ten desen :" Mimo ogromnej checi dalszej współpracym zmuszona jestem do zerwania kontraktu/umowy... ..
                            Ciagle, nagminne odwolywanie zajec, oraz liczne komplikacje dotyczące ich odrobienia a tym samym brak checi współpracy z Panstwem XXX spowodowaly natychmiastowe rozwiązanie umowy. Przedstawione terminy zajec (do wyboru) i proba dostosowania dogodnych terminow odnośnie godzin lekcyjnych z Panstwem XYZ nie doszło do skutku"
                            Cos w ten desen. Oczywiście trzeba to jeszcze stylistycznie poprawić bo jest to pisane na szybko.
                            • pinezka.777 Re: Trudny klient 09.05.15, 22:39

                              aronia85: dizęki, bardzo mi się podoba. pewnie tak własnie sformuuję roziwązanie umowy
                              engteacherka: skoro kawa do tej pory była, to dziwnie byłoby żeby nagle zniknela...;) dla mnie to nie kłopot, zalezy mi na dobrej atmosferze podczas zajęc, homelike, żeby nie się nie krepowali, czuli swobodnie.
                              Kursanci piją bądź nie, ale nikt, oprocz tej parki, nikt nie traktuje mnie jak darmowej kawiarni. Gdy odmowilam robienia klejnej kawy, bo zostało do konca 13 minut i zaraz po nich są kolejne osoby, usłyszalam "to zrób małą kawę, co za problem?" Czyli, że doczynienia mam z najwyzszego stopnia buractwem i tyle. Nie chcę wychowywac tej paniusi, to nie moja rola, dlatego nie komentuję jej buractwa w trakcie.
                              Żal mam do siebie głównie, bo już po pierwszym spotkaniu (organizacyjnym) widać była, co to za jedni. Głupia ja, myslalam, że nie warto się zniechęcąć do kogoś od razu, że nie musze ich lubic personalnie. Ale nie da się.
                              Na koniec, gdy już przejdę ten etap zerwania umowy, nawet z korzyścią dla nich (wolę już stracić niż tolerowac dłużej) to wiem, że i tak jestem oszustką, naciągaczką, krętaczką i manipualtorką. Niby nie ma sensu się przejmwoać, ale człowieka trafia, jak słucha tkaich rzeczy i nie może i nie chce wybuchnać i powiedzieć, jak ejst naprawdę. Zachowanie spokoju i klasy przy nich kosztuje mnie bardzo, bardzo wiele wysiłku.
                              • aronia85 Re: Trudny klient 10.05.15, 03:47
                                Nie warto sie tak obwiniać. Wiesz jak to jest..
                                Klient przychodzi na 60 min, mimo ze sa z nim jakies problemy to jednak dajemy mu przyslowiowa "druga szanse". Ja mam tak samo. Mysle sobie... "dobra- jakiś dziwny był, ale 60 min jakos zniose i cisne dalej, bo może mi się tak tylko wydawalo".
                                Każdy z nas chciałby idealnych klientów, takich którzy wiedza po co przychodzą, wiedza jak się zachować, wiedza jak nalez uiszczać platnosci, nie wnosza reklamacji i nie sa roszczeniowi, jednak nie jest to możliwe- jak już to wiemy. Cale zycie się uczymy tego, ze praca z drugim człowiekiem, w ogole praca jako belfer jest okupiona takimi sytuacjami. Wydaje mi się, ze nie ma lektora który w swoim zyciu nie zostalby oszukany itp.
                                Ja staram się również aby u mnie była komfortowa atmosfera. Zawsze pytam co do picia itp.
                                Zauwazylam jednak, ze dopóki jest ten jednak swoisty dystans "Pan/Pani" ludzie jakby lepiej się zachowują, nie sa tacy wyluzowani. Oczywiście zazwyczaj na 7 zajęciach dany kursant/kursantka mowia " to może przejdźmy na Ty bo co będziemy sobie tak Paniowac". I mimo tego ze sa dorośli, to tutaj obserwuje w tym momencie konkretne luzactwo. Już tak zadanek nie robia, nie maja problemu żeby cos odwolac.
                                • engteacherka Re: Trudny klient 10.05.15, 09:13
                                  Zgadzam się, jak też niechętnie przechodzę na ,,ty'', jak się da to nie przechodzę. Kilka razy uczyłam osoby znajome i to kumplostwo zawsze prowadziło do problemów.
                                  • englove Re: Trudny klient 10.05.15, 10:54
                                    Ja ze wszystkimi uczniami jestem na ty, ale wszystkie sprawy z kursem (odwołania, przekładania, prace domowe) załatwiam w języku angielskim. Odnosi się do obu stron - uczniowie tez komunikują po angielsku. Do tej pory nie miałam aż takich przejść, może dlatego, że nie uczę osób, które nie zostały mi polecone.Owszem zdarza się, że współpraca się nie klei, wtedy rozstajemy się kulturalnie i bez żalu. Czytając takie posty zawsze się boję, że i na mnie to w końcu trafi. Do tej pory myślałam, że niska stawka przyciąga takich buraków, ale założycielka wątku deklaruje, że stawkę ma wysoką + umową. Także chyba nie ma reguły. No cóż, co nas nie zabije . . .
                                    • engteacherka Re: Trudny klient 10.05.15, 11:46
                                      Nie uważam, żeby to była kwestia niskiej stawki. Najwięcej buractwa obserwuję wśród nowobogackich, którzy mają kasę, ale nie wynieśli z domu kultury. Uczę dzieci pewnej lekarki, pochodzącej z przedwojennej arystokracji i majętnej - są tak dobrze wychowani, że aż miło ich uczyć. Ten typ ludzi ma też zakodowane nie obnoszenie się z pieniędzmi i ogromny szacunek dla ludzi, bardzo to charakterystyczne dla tej grupy
                                    • aronia85 Re: Trudny klient 10.05.15, 18:40
                                      Stawka generalnie nie ma tu nic do rzeczy... Jasne, ktoś może powiedzieć, ze jak sobie "zaśpiewa" za jezyk specjalistyczny 60 min- 100 zl to będą do niego sami inteligenci przychodzić.A czy wiadomo czy i im cos nie odbije i czy z nimi nie będzie problemów? To ze kogos stać na dane zajecia wcale nie oznacza, nie mamy pewności, ze będzie to osoba normalna. Ludzie sa ludzmi, sa z dnia na dzień bardzo roszczeniowi i chcą jak najwięcej uzyskac dla siebie, za jak najmniejszy koszt. Smutne, ale prawdziwe. I nie jest to istotne czy jest super mila osoba, czy skromnie ubrana itp.
                                      Faktycznie..Jeśli uczysz osoby polecone a nie z łapanki, to masz większe szanse, ze na takie przypadki nie trafisz, chociaż coz.. jak to w zyciu bywa- podobno z rodzina i ze znajomymi najlepiej wychodzi się na zdjęciu;) I cos w tym jest...
                                      • claratrueba Re: Trudny klient 10.05.15, 19:48
                                        > Faktycznie..Jeśli uczysz osoby polecone a nie z łapanki, to masz większe szanse
                                        > , ze na takie przypadki nie trafisz,

                                        Wielka rzadkość by klient solidny polecił nas jakiemuś niepoważnemu. Choć zdarzyło mi się, że klient- marzenie wygadał się w luźnej rozmowie swojemu baaardzo niepoważnemu bratu i pod naciskiem kontakt do mnie podał. I natychmiast zadzwonił do mnie by mnie ostrzec. co prawda i tak już nie miałam nic wolnego ale z przyjemnością i pełnym przekonaniem poleciłam mu osobę, która kiedyś bardzo zalazła mi za skórę. No przecież nie można tak człowieka na lodzie zostawić :D
                                        natomiast nie do końca zgodzę, że cyt: "stawka nie ma nic do rzeczy". Ludzie, którzy kierują się niską stawką to bardzo często ludzie, którzy tak samo jak niechętni są przyzwoicie zapłacić, tak samo niechętni są by przyzwoicie się przykładać- co oznacza regularne chodzenie, regularne płacenie by nie ryzykować, że nauczyciel podziękuje im za taką współpracę.
                                        natomiast co do "inteligentów na język specjalistyczny" - mam tu bardzo dobre doświadczenia. To są ludzie, którzy sami zarabiają na życie sprzedawaniem swojej wiedzy i doświadczenia, zwykle "na godziny" więc doskonale rozumieją co to znaczy. Poza tym, liczba osób, które mogą im pomóc jest stos. mniejsza, często sa to ludzie, którzy się znają i łatwo mogą zostać bez żadnego nauczyciela
                                        • pinezka.777 Re: Trudny klient 10.05.15, 20:55
                                          Moje doświadczenia są takie, że wyższa stawka odpycha kombinatorów. Jak kogoś nie stać, a chce mieć usługę, to kombinuje.
                                          Moi uczniowie, zamożni własciciele własnych firm oraz dwóch CEOs obecnie, szanują, rozumieją i przestgrzejaa moich zasad. Ich czas jest tak samo cenny, jak mój. Z nimi nie mam problemów. Ich nie boli, że płacą jak nie odwołają na czas, bo 1) stać ich 2) rozumieją.
                                          Umowy nadal nie postrzegam jako bata-uważam, że płatność z góry BEZ umowy, to jest mocno ryzykowna decyzja dla ucznia. Jak podpisuje umowę, to czuje, że jego pieniądze są w jakiś sposób przynajmniej bezpieczne. Ta umowa jest dobra dla obu stron.
                                          Co do bicza - okres wypowiedzenia miesięcnzy mam. To nie jest kłopot, to zapieczenie wyłącznie dla mnie. Zeby mi nie uciekł człowiek bez uregulowania płatności (szczególnie, ze w grupowych cena zalezy od ilosci uczestników). Jesli to ja chcę kkogoś wyrzucic, tak jak teraz, to przecież dam ofertę nie do odrzucenia - zaproponuję, że nie muszą mieć okresu wypowiedzenia ani nic płacić. Przecież smutni nie będą z tego powodu, to dla nich znowu plus, a dla mnie problem z bańki. Jeśli się uprą jednak, że mimo mojej rezygnacji chcą kontynuować, to trudno, 4 lekcje muszę przeżyć (+odrabianie). Ta parka konkretnie chciała najtańszą możliwą opcję, dogadaliśy się, bo ceny mam dośc wysokie. Poszłam im w kilku sprawach na rekę. Jedyny wniosek, jaki mi się nasuwa to taki, że nie zamożność klienta pomaga wywróżyć, czy jest w porzadku czy nie, tylko, że jeśli JUŻ na wejściu pojawiają się negocjacje cenowe i negocjacje terminów płatności/sposobu rozlcizania, to dalej będzie już tylko gorzej. I to się właśnie sprawdziło. Raz ustąpiłam, ustępuję bez końca, a w ramach podziękowania słyszę "jesteś oszustką, zmanipulowałaś mnie do rpzyjścia na zajecia" = autentyk. Laska chciała odwołać lekcję o 13, bo wieczorem szła na panienski kolezanki. How fucked up is she? ;) Nie wiedzialam, jak to dleikatniej ując, wiec odpowiedzialam, że to już nie moja brocha i skoro odwołują, to proszę od razu wybrac termin zastępczy. Odp.: 'chyba nie myslisz, że bede teraz planowała odrabianie, jak dzisiaj mam wazniejsze sprawy (panienski)". No serio, jak się NIE DAĆ sprowokować? Podziwiam stoickich sprzedawców i zazrdaszczam spokoju. Klient z piekła .
                                          • pinezka.777 Re: Trudny klient 10.05.15, 21:02
                                            ps. właśnie przestudiowałam regulamin płatności jakeigoś kortu tenisowego. W sumie pomysł stary jak świat, ale genialny. Jeśłi nie chcecie pąłtnosci z gory ze strachu przed rezygnacją klienta, to mozecie dać mu wybór - z góry 60 zł, każdorazowo 80 zł. Cokolwiek wybierze, w jakiś sposób ewentualen straty będą częsciowo choć pokryte:)
                                            • anglofil Re: Trudny klient 10.05.15, 21:18
                                              Słuchaj a czemu ty z nich wreszcie nie zrezygnujesz? Ja mam problem bo mam kolesia fajnego co 2 razy w tyg. firma mu płaci, dotąd przez połtora roku odrabiał tak, że te 6 spotkań na 8 było a ostatnio tendencja spadkowa, ostatni miesiąc był hitem - 4 spotkania na 10. Niby nie mam teraz nikogo na jego miejsce ale z doświadczenia wiem, że wystarczy dobrze poszukać. Powiedziałam mu o tym, że zajęć mega mało a ja mam 2 wieczory z głowy zajęte dla niego.
                                              Może jestem nieuczciwa, ale uważam, że jeśli ktoś nie może a chce żeby lektor miał dla niego rezerwację, to, jeśli już mu firma buli, powinien podpisać listę i najwyżej umówić się, że te godzinki są do odrobienia w przyszłości, nawet przez skype jak będzie mógł. No ale tego mu nie zaproponuję. Rezygnować? Zważywyszy, że ostatni miesiąc dał mi 270 zł (półtorej godziny na rachunek dla firmy to 74 zet bo obniżyli stawkę ... po półtora roku) a poprzedni 440 zł - rozważam to. Choć koleś bardzo fajny. Co robić?
                                              • pinezka.777 Re: Trudny klient 10.05.15, 21:25
                                                anglofil: jak nie rezygnuje, rezygnije właśnie;) ale powiem szczerze, że wszystko może się popieprzyć - zanima napisałam tutaj, wysłalam panience maila z info, że zgodnie z umwoą (bo ona w każdej sekundzie powołuej się na umowę, ale jakoś tak ignorując częśc zapisów) mają obowiązek odrabiania zajęc tak samo jak prawo odwołania ich raz. Podałam terminy. Jak mi teraz odpisze, że przyjdą odrabiac, to trochę wiąże mi ręce. Wiąże ręce o tyle, że, muszę wymyślić inne uzasadanie i to eskpresowo....

                                                Pan z firmy: mam b. podobną sytuację. Zaakceptowalam, i to jest jedyny wyjatek, jaki się godze, że gościu raz przychodzi w miesiacu 10 razy, a w innym 3 razy (sic!) - otóż ze znajomości z nim mam masę, masę innego rodzaju korzyści i jest to znajomość, która opłaca mi się z innych powodow, niż finansowe. Takie "partnerstwo" jest dla mnie do przyjęcia. W każdym innym przypadku pogadałabym z klientem, może nie, że rezygnuję, ale proponbuję zredukowac liczbę spotkań do 1ego, bo jestem stratna. Powinien się zreflektować. A jak się nie zreflektuje, to policzyć korzyści innego rodzaju-poleca Cię? Ułatwia pozykiwanie kursów/klientów? Jeśli nei, no to....
                                                • anglofil Re: Trudny klient 10.05.15, 23:02
                                                  Nie nie poleca, może ta redukcja to dobry pomysł. Chodzi o to, że ja wolę mniej zarobić i o tym wiedzieć niż się ciągle "przeliczac".

                                          • claratrueba Re: Trudny klient 11.05.15, 08:06
                                            Co do stawki- zgadzam się z Tobą.
                                            Przy czym to nie jest do końca kwestia "stać czy nie stać" a kwestia osobowości "poszukiwacza okazji". To nie tylko naszego fachu dot., po prostu są ludzie, którzy ile by nie mieli kasy, nie potrafią wyzbyć się nawyku szukania "oszczędności", znam paru takich- zawsze mnie rozbawią swoją "buchalterią". Oczywiście wykluczam ich oraz ich potomstwo z grona potencjalnych uczniów.
                                            Natomiast cyt. "jeśli JUŻ na wejściu pojawiają się negocjacje cenowe i negocjacje terminów płatności/sposobu rozlcizania, to dalej będzie już tylko gorzej. " To nie do końca tak. Istotne jest JAKIE to są negocjacje. Bo jesli to jest tylko "załatwianie dla siebie" to do widzenia, nie rozumiesz człowieku dwustronności negocjacji. Natomiast parę osób negocjujących z poszanowaniem obopólnego interesu wspominam jak najlepiej- przyjęłam propozycję niższej stawki godzinowej ale za to w godzinach, na które żaden normalny człowiek nie przystanie (z czego ci ludzie doskonale zdawali sobie sprawę) i wymiarze zapewniającym dobry zarobek łączny. Przyjmuję również "częstych odwoływaczy"- młodzież ze szkoły muzycznej bo co prawda o regularności w "normalne dni" nie może tu być mowy ale odrabiane jest z naddatkiem ("na zapas") we wszelkie dni okołoświąteczne, wakacje albo jak zwagarują.
                                            • pinezka.777 Re: Trudny klient 11.05.15, 08:50
                                              oczywiście, win-win situation jest OK. Ale to trzbea być 1) swiadomym konsumenem 2) realistą 3) kulturalną osobą, wtedy z takim można negocjować. Ostatnio wspominałam, jak pan z firmy ( on nie płaci) negocjował ze mna zawzięcie-przykre to było, chciał mieć cenę 40-50 zł z fakturą! W zamian dla mnie? Nic. Powoływal się , że to super, że taka duża firma wysyła do mnie kursantów, że to łaska niemalże spada na mnie, że....on i kolega wykupili po JEDNEJ godzinie tygodniowo. ;)))))
                                              • claratrueba Re: Trudny klient 11.05.15, 10:34
                                                Z firmami, ktore to mają wrzucić w koszty to jest jeszcze kwestia "szczujności" Urzędów Skarbowych, które takie koszty "niemateriałowe" bardzo często kwestionują na podstawie jakichś stawek z widzimisię urzędnika. I tenże pracownik, który głupoty gada o wielkiej łasce wielkiej firmy to zwykle dostaje polecenie, że ma się zamknąć w jakiejś kwocie, by się US nie przyp.. .
                                                Niestety, jest to i pochodna prymitywnego uznania dla "ważności" kosztów materiałowych a uważanie znajomości języka za jakieś fiu-bździu (jak wszystko o czym urzędnik pojęcia nie ma a ważnym urzędnikiem jest) i różnych "krzywych rozliczeń" między firmami a prowadzącymi szkolenia, również językowe.
                                                Jedna z firm, która mi podsyła uczniów po prostu na podst. moich faktur wypłaca im premie, które idą na listę płac a nie jako odrębne koszty. Unikamy w ten sposób nadgorliwości urzędników.
                                                • pinezka.777 Re: Trudny klient 11.05.15, 11:44
                                                  wszystko prawda. Natomiast stawka 40 -50 zł za język ogolny w metropolii to i tak żart. Nawet najmarniejsza szkoła tutaj nie schodzi ponizej kwoty 70 zł/60 min od klienta, choć to i tak niska cena. Ogolnie ostatnio in-company przestają się opłacać w ogóle.
                                                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 11.05.15, 11:53
                                                    oraz-otrzymałam odpowiedz na maila w sprawie odwoływania zajęc. Panienka się okreslila w koncu, chce odrabiac i obiecała dostosowac się. Teraz związała mi ręce...;) damn.
                                                  • aronia85 Re: Trudny klient 11.05.15, 16:45
                                                    A ja sprawdziłam swoje konto bo wczoraj była nd i nie ma na niej zadnych 20zl od tej panienki. A miała je wyslac w sb. Nie ludze się ze już dostane te pieniądze, ale jestem mega zla na siebie i juz teraz będą madrzejsza na przyszlosc. Zadnych takich tekstow " nie mam pieniędzy" Żadne robienie lekcji bez pieniędzy, "ze zapłaci później" i żadne siedzenie z 15 min dluzej. Wychodza po 60 minutach i tyle. Zamierzam wcielić te zasady w zycie i mam nadzieje, ze uchronią mnie przed takimi krętaczami i naciągaczami. Zebym to JA musiala się dopraszać o swoje pieniądze???? !!!!!!! Tej lasce to juz powinno być głupio x 1000.
                                                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 11.05.15, 20:47
                                                    a umowilyscie sie na kolejna lekcje, po tym jak zapomniala przyjsc?
                                                  • aronia85 Re: Trudny klient 11.05.15, 20:56
                                                    Powiedziała, ze chce przyjść w tym tygodniu i czy mam czas, ale ja poki co powiedziałam jej, ze nie wiem czy znajde godziny bo mam juz wszystko poustawiane a w sb nie mam czasu, gdyż z racji tego, ze ona nie przyszla, zabukowalam tam już sobie inne osoby ktore chodza regularnie. No sorry..
                                                    Powiedziala, ze przesle pieniądze, ale na koncie nic od niej nie ma nadal.
                                                    Obstawiam, ze panienka już nie wysle.
                                                    A nie chce jej wysylac KOLEJNEGO smsa z upomnieniem.. chociaż coz.. może powinnam nie popuscic, żeby jej się mega głupio zrobilo, chociaż nie wiem czy się zrobi..
                                                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 12.05.15, 20:04
                                                    Done!
                                                    Po kolejnej pyskówce (jednostronnej) Wysłałam im wypowiedzenie. Jestem z siebie dumna! i kilka stówek lżejsza. (kurtyna)
                                                  • kocica27 Re: Trudny klient 12.05.15, 20:16
                                                    Gratulacje! I tak długo wytrzymałaś.
                                                    Czy będziesz miała jeszcze jakieś lekcje z nimi czy już koniec definitywny?
                                                  • kocica27 Re: Trudny klient 12.05.15, 20:23
                                                    Pewnie nie wyśle i już się pojawi, bo widzi, że sobie spaliła kontakt. Ale głupio jej się nie zrobi, bo do tej pory to już dawno powinna się poczuć do zapłaty.
                                                    Moim zdaniem nie da się uchronić przed takimi ludźmi - oni sobie wystawiają laurkę, Ty nie musisz się wstydzić ani tym bardziej użerać z nią i walczyć o te parę złotych.
                                                    Spokój jest ważniejszy.
                                                  • kocica27 Re: Trudny klient 12.05.15, 20:25
                                                    To było do aronii
                                                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 12.05.15, 20:28
                                                    DZIĘKUJĘ!
                                                    dalam im wybor: miesiac wypowiedzenia i chodza ak dlugo az wszystko odrobia (mają zalegle zajecia ciagnace sie juz 3cią umowę, wszystko ich odwolanai, zero moich) albo skutek natychmiastowy i ja im zwracam kasę (zdrowie psychiczne wazniejsze niz udowadnianie, kto ma rację). Mysle, ze moj przekaz jest dosc jasny...
                                                    jak dzisiaj mailowalysmy w sprawie odrabiania zajec, napisala mi tyle paszkwili, ze juz peklam do konca.
                                                    Nie przyjda na zaden z setek (no, kilkunastu) proponowanych terminow bo:
                                                    1) daleko maja
                                                    2) mi jest latwiej sie dopasowac (wtf?!)
                                                    3) oni mowili, ze impasuje tylko tak, jak im pasuje, a nie tak, jak sie da
                                                    4) jestem oszustką;)

                                                    Ide pić.
                                                  • kocica27 Re: Trudny klient 12.05.15, 21:44
                                                    Współczuję. Brak mi słów na tę kobietę.
                                                    Ale głowa do góry - już koniec:-)
                                                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 12.05.15, 22:04
                                                    z mojej str tak, ale zich jeszcze nie....dopiero jutro odczytaaj tego maila;)
                                                    także jeszcze pewnie czeka mnie nieprzyjemna rozmowa.
                                                    Ale fakt, jest ulga, poki co. Duża.
                                                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 13.05.15, 10:37
                                                    otrzymałam odpowiedz na mojego kulturalnie sformulowanego maila z pytaniem, jakie rozwiazanie preferują i podziekowaniem (nawet serdecznym), za wspolprace:
                                                    "prosze oddaj nam pieniadze".

                                                    Ani dziekujemy za wspolprace, ani nic. BUractwo na potege. Juz za mna, uff.
                                                  • anglofil Re: Trudny klient 13.05.15, 10:57
                                                    No i dobrze, wreszcie spokój!
                                                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 13.05.15, 11:16
                                                    jeszcze mnei ciśnienie męczy:)
                                                    a tak na marginesie, był wątek o zamożności i rodzaju pracy, który klient lepszy-ta paniusia jest doktorantką polonistyki na uniwersytecie. Świetny obraz upadajacych norm i standardów. Tak się zachowuje osoba, ktora ma z zalozenia przedstawiac jakąś "wyższą " wartość.
                                                  • kocica27 Re: Trudny klient 13.05.15, 13:20
                                                    Wcale się nie dziwię, ja też przeżywam dziwnie zachowujących się ludzi. Szczególnie denerwuje mnie niegrzeczne zachowanie i wycieczki osobiste, bo obnoszenie się ze swoim (nowo)bogactwem to już mnie raczej śmieszy - ale i takich nie brakuje. W którymś wątku pytałam, jakiego sprzętu używacie itd., bo zdarza się, że jak nie jest to aj-coś tam, to źle, więc trzeba dmuchać na zimne i wszystkie aje posiadać, by klienta uszanować:))))))
                                                    Ja mam salę w domu, ale ustawione jest to tak, że widać częściowo salon, jak przechodzą przez przedpokój - nie mam drzwi do salonu i potrafią bezpardonowo komentować, co się tam znajduje. Dlatego myślę o wynajmie - nie po to, by sobie kosztów i problemów dokładać, tylko żeby pozostać jakby anonimową. Ludzie naprawdę są dziwni... To nie tak, że mam samych takich, bo ktoś tu pisał, skąd my tych dziwnych klientów bierzemy. Ja mam dużo fajnych, normalnych itd., ale zdarzy się taki 1 na 50, że coś jest nieteges i już później ja przynajmniej kombinuję, jak pewnych problemów uniknąć, bo zakładam, że każdy następny może coś takiego wywinąć.
    • pinezka.777 Re: Trudny klient 13.05.15, 16:26
      Nie wierzę. Historia nie ma końca. Pozwolę sobie zacytowac smsa, ktorego dostalam:
      "rozumiem, że nie odeslesz nam ZALEGLYCH prac domowych, ktore nam się należa?"

      Odpisalam,zze jesli zapyta kulturalnie, to nie widze problemu w odeslaniu.
      Odpowiedz: 'zachowaj taike chamskie dla siebie na przyszlosc. Uwazamy, ze nalezy nam sie wyslanie prac domowych z okresu wypowiedzenia".
      Umarłam po prostu. Gorzej jak z dżdżownicą. Odpisalam, ze w takim razie zapraszam do odbioru, gdy tylko im pasuje, jednej pracy zaleglej z okresu wypowiedzenia'.

      Chcą skan jednej cholernej kartki, ale w bardzo chamski sposob.

      Czy trzeba cytowac, co odpisala? ;) Nie wiem juz, co robić. Ja sie od tej wiedzmy nie uwolnię.
      • aronia85 Re: Trudny klient 13.05.15, 16:56
        Boze, ja nie rozumiem tego dokumentnie. Olej ich i nie odpisuj już na meile ich.
        Nie rozumiem również tego, po co pisalas jej "jesli zapytasz kulturalnie.. to odeślesz" To było zbędne i mało profesjonalne. Takie teksty najlepiej zbyc niczym. Nic nie odpisywać. Wiem, ze pewnie już nie wytrzymalas, ale mimo wszystko nie odpisuj nic. Koniec tej farsy i tego smiesznego gimnazjalnego meilowania.
        Napisz im jak najbardziej kulturalnie, ze i tak idziesz im na reke wypowiadając ta umowę, tzn zrobilas już to, a kartka oraz wszelkie inne materialy które miały być wcześniej na bieżąco korygowane i odbierane przez nich aktualne leza sobie i czekaja na odbior.
        Dziekuje i do widzenia. I chillout!, mimo wszystko.. ;)
        • pinezka.777 Re: Trudny klient 13.05.15, 17:01
          w zasadzie racja. Chyba już nie wytrzymałam. Napisalam, ze prace czekają na odbior, ale im się nalezy skan, zeby nie musieli jezdzic. Chyba po prostu tak zrobie, jak ona chce(znowu?().
          Pisanie, ze poszlam an reke, nie ma sensu. Ze dwa razy w ciagu wspolpracy w rozmowie wyszło, że dostali cos extra i gratis, to zawsze bylo, ze "sie nalezy", a ja juz nie komentowalam, zeby nie wchodzic w dyskusje.
          Porażka na całej linii.
      • aronia85 Re: Trudny klient 13.05.15, 16:58
        Może chcą się jeszcze pouczyć z tej kartki... ;))) a może chcą pokazac nowej nauczycielce./co robili u Ciebie na zajęciach które notorycznie odwoływali:)) hihih
        • pinezka.777 Re: Trudny klient 13.05.15, 17:02
          z pewnościa, kartka z akcentami w dwu-sylabowych wyrazach...:)
          • aronia85 Re: Trudny klient 13.05.15, 17:05
            No to wyślij im ten skan i adios!. Niech Ci 1 zl na konto wysla bo skanowanie tez kosztuje :):):) fajnie by było, bo przecież nie ma nic za darmo.
            • pinezka.777 Re: Trudny klient 13.05.15, 17:15
              no to baardzo profesjonalne, arionio:)
              wysle i postaram sie zapomniec. Zycze wszystkim tu, aby moja historia byla naprawde jakims cholernym przypadkiem, jednym na miliard. I mam andzieje, ze to juz naprawde koniec. Pozostaje mi sledzic kanaly, w ktorych moze znieslawiac moja szkolę. Eh..
              • aronia85 Re: Trudny klient 13.05.15, 17:20
                Profesjonalne czy tez nie, ale skan kosztuje. Sorry.. ;) Nie am nci na swiecie za darmo, a i tak idziesz im na reke. Ale to taki zarcik taki. Ja bbym walnela na szybko skan, wyslala i "sajonara".
                No coz.. oby był to przypadek jeden na miliard, ale raczej jest to mało prawdopodobne bo coraz więcej jest oszolomow. Pociesz się, ze nie Ty pierwsza, nie ostatnia!! ;) wiec glowa do góry! :)
                • kocica27 Re: Trudny klient 13.05.15, 19:22
                  ja wiem, że czyjeś chamstwo nie usprawiedliwia naszego własnego niegrzecznego zachowania, ale ja bym już też nie wytrzymała - skończyła się współpraca, nie można wiecznie dać się poniżać i obrażać. Trzeba to powstrzymać.
                  Napisz, że jeszcze kupisz jej bon do Starbucksa, bo przecież wciągała te kawy jedna po drugiej, to jeszcze ileś tam lekcji x 4 hehehe
                  A co do opisywania na forum itp. - pamiętaj, ona też nie jest anonimowa. Czasem po prostu warto to powiedzieć, napisać - "nie jest pani anonimowa" - i tyle, nic więcej, nie grozić, że się ją gdzieś opisze, tylko dać do myślenia. Ja kiedyś miałam takiego ucznia/wielbiciela/stalkera - nie chciał się w ogóle uczyć, nie wiadomo, o co mu chodziło, świr totalny, zaczął grozić, że mnie gdzieś opisze itd., ja oczywiście mało się nie zes.. ze strachu (teraz jak facet przychodzi na lekcję, to musi być mąż w domu), później smsy z groźbami i propozycjami, ale potem jakoś udało nam się znaleźć, gdzie pracuje i dostał sms "pracujesz tu i tu" i się skończyło momentalnie.
                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 13.05.15, 21:16
                    no też bez przesady, nie byłam niegrzeczna. Jeśli ktoś pluje jadem, ma człowiek prawo poprosic/zażądać nawet, zmiany zachowania i zaprzestania rozmawiania z kimś takim.
                    Chore, że taki ktoś, takie byle co, rujnuje mi kolejny dzien. Prawda jest taka, że w zasadzie pozwalam sama na to rujnowanie.
                    • pinezka.777 Re: Trudny klient 13.05.15, 21:24
                      oraz, wlasnie odpalam FB i cóż widzę? Paszkwile na moj temat. Własnie na FB pozyskuję najwięcej klientów. Nic anonimowo, wszystko jawnie. Seriously? Ręce opadają.
                      • dorenia20 Re: Trudny klient 13.05.15, 21:45
                        Ręce opadają jak ty nie potrafisz załatwić tak prostej sprawy! 100 postów temu kilka osób ( elusiveness, kocica27, anglofil, claratrueba ) pisało jak szybko i bez kłopotu pozbyć się pasożytów. A ty sama podkręcasz atmosferę i ciągniesz to nie wiadomo po co. Masakra!
                        • pinezka.777 Re: Trudny klient 13.05.15, 22:06
                          przyjmuję reprymendę na klatę! :)
                          • aronia85 Re: Trudny klient 15.05.15, 18:39
                            Moja dama nie przyjdzie jutro na zajecia, a tym samym moje 20 zl za pol h lekcji nie zostanie mi zapłacone.
                            Niech jej wyjdzie bokiem! Moja strata, ale na przyszlosc jestem już madrzejsza.
                            • pinezka.777 Re: Trudny klient 15.05.15, 20:29
                              kij jej woko. Ja od momentu wysłania skanu, dostaję co kika godzin smsy z kolejnym żadaniami. NIc nie odpisuje na to, olewam, a ona dalej. Ze jaies hWki, ze cos tam im sie nalezy, ze mam zaleglosci w sprawdzeniu jakiejs pracy domowej z 2014 i tak co parę godzin. Hehe.
                              • kocica27 Re: Trudny klient 15.05.15, 22:20
                                Ma za dużo czasu i chce się bawić. Szkoda tylko, że czyimś kosztem...
                                Trolla jednak nie wolno żywić.
                                Oddałaś im kasę?
                              • dorenia20 Re: Trudny klient 15.05.15, 22:20
                                Tak trzymaj! Ignoruj! Z twojej strony już cisza. W końcu pasożyty się odczepią.
                                • pinezka.777 Re: Trudny klient 15.05.15, 22:36
                                  tak, oddałam kasę. Póki co zdazyłam już dostać wiadomość o treści "czy mialas kiedys kontrolę urzedu skarbowego?" oraz kilka wpisów na fb. Co ciekawe, nikt tych wpisów nie komentuje, nikt się nad nią nie spuszcza, ale widać jej to nie przeszkadza.
                                  • amused.to.death Re: Trudny klient 16.05.15, 10:03
                                    Zablokuj ją na fb i nie będziesz widziała.
                                    Odpowiadać przecież i tak nie zamierzasz więc po co to czytać?
                                    • ligia121 Re: Trudny klient 16.05.15, 12:22
                                      Normalnie... jak rozwydrzony nastolatek uprawiający stalking
                                      • angksiazki Re: Trudny klient 16.05.15, 16:06
                                        Dziewczyny, bardzo wam współczuję. Pinezka, Może ma sens postraszyć, że zgłosisz dręczenie na policję?
                                        Raz zdarzyła się u mnie taka uczennica, ale jak tylko pozwoliła sobie za dużo, od razu zrezygnowałam. Ja unikam takich ludzi - nie chcę dręczyć się z nimi - schodzić do ich poziomu, ale co do pieniędzy: żadna kasa nie jest warta tych nerwów.
                                        Na szczęście mamy taką pracę, że same sobie wybieramy z kim mamy mieć do czynienia, nie musimy znosić humorów szefa albo współpracowników, i to jest cudowne ;)))
                                        • pinezka.777 Re: Trudny klient 16.05.15, 16:28
                                          poczekam jeszcze. Mam wśród swoich klientów dwie kancelarie, w razie narastania problemu, myślę, że mogę liczyc na wsparcie i poradę.
                                          To chba mój pierwszy w zyciu psychofan, lol.
                                          ale nie powiem-dzisiaj jest peirwsza sobota, kiedy nie czekam na nich dwie godziny (bo jasnie panstwo przd 13ta nie wstaja, a ja o 11 koncze grupe i bez sensu czekam). PIerwsza sobota, gdy nie koncze pracy po 15. Pierwsza sobota, gdy nei uslyszalam nic chamskiego i nie musialam się meczyc, aby nie wypalić wiązanką. Piękna sobota, było warto pozbyć się gangreny.
                                          • anglofil Re: Trudny klient 17.05.15, 01:11
                                            "poczekam jeszcze. Mam wśród swoich klientów dwie kancelarie, w razie narastania problemu, myślę, że mogę liczyc na wsparcie i poradę."

                                            nie radzę ci wciągać w tą historię twoich klientów, naprawdę.
                                            • anglofil Re: Trudny klient 17.05.15, 01:12
                                              dodam - w żaden sposób, nawet prosząc o poradę prawną, czy wzmiankując, że masz problem z innym klientem.
                                              • anglofil Re: Trudny klient 17.05.15, 01:14
                                                Lepiej teraz przez jakiś czas zadbaj o stronę finansowo-prawną swojej działalności bo mogą ci nasłać urząd, ale nie dziel się swoimi problemami zawodowymi z innymi klientami, bo to nie kończy się dobrze. W końcu to nie jacyś twoi przyjaciele, ale klienci.
    • aronia85 Re: Trudny klient 20.05.15, 16:32
      Gwiazda wyslala 20 zl. hura hura! ;)
      • pinezka.777 Re: Trudny klient 20.05.15, 16:57
        super:) zamierasz kontynuować wspolprace?

        anglofil: a ja akurat bywam klientem moich klientow;) mam trochę osób z wlasnym biznesem, korzystam z ich uslug jesli potrzebuję, na normalnych zasadach, bez zadnych rabatów. Nie praktytkuję wykorzystywania nikogo za friko:)
        • aronia85 Re: Trudny klient 20.05.15, 17:10
          Co jak co, ale z nia już skonczylam. Nie zamierzam się uzerac i denerwować po raz enty jak ona nie jest zwyczajnie wyplacalna. A ja mimo, ze bardzo lubie moja prace to charytatywnie jej nie wykonuje.
        • anglofil Re: Trudny klient 20.05.15, 23:35
          Nawet nie o to chodzi, ja po prostu nigdy z jednymi klientami nie rozmawiam o innych nawet jeśli miałabym powody.
          • pinezka.777 Re: Trudny klient 21.05.15, 11:01
            ano tak, rozumiem.
          • kocica27 Re: Trudny klient 21.05.15, 11:41
            No właśnie - ja się czasem zastanawiam, czy wypada, żeby jedne lekcje były bezpośrednio po drugich w taki sposób, że uczniowie mijają się w korytarzu. Może ktoś sobie nie życzy, żeby inni wiedzieli, że w ogóle gdzieś chodzi i się dokształca.
            Chociaż według mnie to żaden powód do wstydu, wręcz przeciwnie, ale jednak czasem się nad tym zastanawiam.
            • aronia85 Re: Trudny klient 21.05.15, 11:45
              No ale przecież zawsze możesz zrobić tak aby miedzy jedna a druga lekcja były jakies 10-15 min luzu. Ja tak zawsze robie abym miała czas na wc, zrobienie kawy/herbaty itp.
              • kocica27 Re: Trudny klient 21.05.15, 11:53
                Niby tak, tylko ja chcę mieć dużo lekcji, a te 15 minut pomiędzy każdymi zajęciami spowoduje, że wypadnie mi cała godzina. Przeważnie mam 3 godziny ciurkiem i potem 10-15 minut, choć też się zdarza, że 4h ciurkiem. No i mimo wszystko jednak wolę, żeby lekcje stanowiły bloki, a potem wolne. Jak jest za dużo przerw, to cały dzień rozwalony.
                Dopóki mnie to nie męczy to ok:)
                • pinezka.777 Re: Trudny klient 21.05.15, 12:16
                  chyba nie ma co przesadzać z ta "dyskrecją" i popadać w paranoję. Taki klient, któremu zalezy aż na tak dużej poufności, to rozumiem, że do ginekologa leci helikopterem i na czas wizyty płaci za cała klinikę, aby tylko nie przyjmowała innych pacjentów? :) no bez przesady! Chyba, że uczeń Wam chce zapłacić za godzinę przed lekcją i po, aby lokal szkołę na wyłączność;)
                  Ja mam róznie i ciurkiem i z przerwami 10-15 min, i NIGDY przenigdy nie mam tej przerwy. Zawsze uczeń zasiedzi się lub zastoi, a anstepny przychodzi zawsze przed czasem. Wkurza to nieziemsko, ale niewiele poradzę. Ostatnio dwóch gości, niezależnie od siebie, przyszło 30 min za wcześnie, ale to zwyczajnie nie otwierałam (zajęta dość, hmm, intymnym sam na sam z klozetem), a pozniej odebralam telefon i grzecznie wyjasnilam, ze nei a godzina. A przerwy 15 min zachowam raczej na przyszły rok tez, nie z myslą o mnie, ale o grupach-nie zdarzylo się nigdy, przenigdy, aby 4 osoby zeszły się na czas, zawsze są przed czasem dużoooo albo psoznione. Dlatego, jak koncze indywidualne o 17:10, to najszybciej umawiam grupę na 17:30, bo i tak przychodzą o 17:15. Nie mam poczekalni, dlatego mam problem z manewrami tego typu i muszę doliczać czas.
                  • kocica27 Re: Trudny klient 21.05.15, 12:29
                    No dokładnie - paranoja niewskazana:)
                    A co do tej przerwy, to ja też tak miewałam, że zjadło mi ją czyjeś zasiedzenie, ale teraz się rzadziej zdarza. Przerwy robię po kimś, kto nie jest zbyt wylewny i po prostu lekcja się kończy o czasie. A po kimś, kto mi wcześniej zajmował 15 minut - nawet nie gadaniem, tylko w zasadzie lekcją, to staram się teraz umawiać kolejną lekcję bezpośrednio, żeby już się zwinął. Niektórzy tak mają, że rozkręcają się na koniec, jak jest za 5 minut koniec, to nagle łapią drugi oddech i mogą mówić bez końca. Głupio przerwać w połowie zdania, dlatego grzecznie czekam aż skończy. No, chyba, że przerwie nam brutalnie domofon:)
                    Poczekalni też nie mam, a co gorsza mam otwarty salon (już niedługo) i łypią mi w moje prywatne pomieszczenia. Więc zawsze się obawiam, że ktoś się będzie chciał władować do salonu i zrobić tam poczekalnię. Jak inne drzwi pozamykane, to takich pomysłów nikt nie ma, ale jak wejście jest otwarte, to.... różnie to bywa.
                    • aga.p.p Re: Trudny klient 21.05.15, 12:32
                      > Głupio przerwać w połowie zdania, dlatego grzecznie czekam aż skończy.

                      A ja ustawiam sobie pikacz w telefonie na pięć minut przed końcem. I nie mam potem obiekcji, żeby - niczym psychoterapeuta w amerykańskim filmie - powiedzieć "time's up!":)
                      • pinezka.777 Re: Trudny klient 21.05.15, 12:51
                        "A ja ustawiam sobie pikacz w telefonie na pięć minut przed końcem." SERIO? :) błagam, opowiedz coś więcej o działaniuw praktyce, co robią Twoi uczniowie, gdy słsyza pikanie, a akurat zaczeli po polsku nawijać o sprawach dla nich ważnych? Ja mam problem wygasić temat nawet ustnie, ot tak, że przepraszam, ale czas spadać, a Ty masz pikacza? ale czad,, naprawde jestem pod wrazeniem:).
                        Co do biura-oglądałam kilka na wynajem. Cena i dodatkowy doajzd zmniejszyłby moją eslastycznosc, a z drugiej storny-uczen mialby pełną swiadomośc, ze odwołując i przekłądajać terminy robi duży problem, za ktory musi poniesc koszt. Nie wiem jeszcze, czy by przeszło. MArzy mi się dom w centrum miasta z osobnym pomieszczeniem i toaleta dla uczniow;) czyli marzenie sciętej glowy.
                        • aga.p.p Re: Trudny klient 21.05.15, 13:30
                          Normalnie działa, jak dzwonek w szkole, tylko w szkole jest w tym momencie start do drzwi:) Pikacz jest cichutki, jednorazowy, nie przeszkadza w rozmowie. Dla mnie to sygnał, żeby nie zaczynać niczego nowego, dla ucznia, że ma się spinać. A że w połowie tematu - no to już jest kwestia planowania lekcji tak, żeby tych potencjalnie długich ćwiczeń nie zostawiać na koniec.

                          Nawijania po polsku o sprawach dla nich ważnych nie praktykuję. Jak ktoś ma ochotę się powyżalać, nie ma sprawy, ale po angielsku i robimy z tego konwersacje. Myślę, że to kwestia jasnego określenia mojej roli i celu spotkania - ludzie przychodzą na lekcje, a nie żeby sobie pogadać, to moi klienci, nie znajomi. I nie mam problemu, żeby w razie czego powiedzieć "przepraszam, ale zaraz mam następną lekcję" i delikatnie popchnąć delikwenta w stronę drzwi. Jeśli ktoś się wcześniej mocno rozgadał, to po prostu rzucam hasło: dokończymy za tydzień. I to działa.

                          Tak trochę na marginesie: wydaje mi się, że sporo osób podchodzi do dawania korków trochę za bardzo na luzie. Zresztą wystarczy poczytać o niektórych problemach tu na forum. A powinniśmy myśleć jak biznesmeni. Konkretami. Ilu z Was siada co roku i _kalkuluje_ sobie stawki z uwzględnieniem _całorocznych_ kosztów? Ilu z Was planuje działanie, kampanie reklamowe/ogłoszeniowe, promocję? Jak zacznie się myśleć o własnej firmie jak o inwestycji, to człowiek bardzo szybko przestanie ulegać niedorzecznym kaprysom klientów i robić coś wbrew sobie. Po prostu trzeba przestać być Zosią od anglika, trzeba zacząć być panią Iksińską, specjalistką od nauczania języka angielskiego. Skoro klient w krawacie jest mniej awanturujący się, to lektor w krawacie jest bardziej szanowany przez;)
                • aga.p.p Re: Trudny klient 21.05.15, 12:30
                  Nie dałabym rady - muszę mieć ten kwadrans, chociażby po to, żeby rozprostować nogi, przewietrzyć pokój, skorzystać z łazienki, ogarnąć papiery, zerknąć w notatki. No i logistycznie zakładki u mnie nie przejdą, nie mam poczekalni, nie zamykam drzwi do gabinetu (a już na pewno nie z kimś obcym po drugiej stronie). Chętnie wynajęłabym sobie jakieś biuro, ale ceny tam, gdzie bym chciała, są z kosmosu. Może kiedyś:)
                  • pinezka.777 Re: Trudny klient 21.05.15, 12:54
                    oraz jeszcze, aga p. - egzekwujesz swoje 15 min przerwy,A co robisz, gdy Ci uczen przyjdzie 10 min za szybko, na dworze deszcz, poczekalni nie masz itp itd? Wpuszczasz i sadzasz w gabinecie, a w tym czasie robisz swoje? Czy w ogole nei otwierasz drzwi niepunktualnym ?:)
                    • aga.p.p Re: Trudny klient 21.05.15, 13:08
                      Nie no, nic na siłę, jak nie mam ucznia, to wpuszczam i zaczynam wcześniej (wcześniej skończę, następna przerwa będzie dłuższa). Takich co dzwonią do drzwi wcześniej bez zapowiedzi na szczęście nie mam - albo czekają w samochodzie pod domem, albo idą sobie pozwiedzać okoliczne sklepy. Myślę, że jak ktoś już zobaczy jak to wygląda lokalowo, to po prostu przychodzi na konkretną godzinę, i tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka