pinezka.777
17.04.15, 20:23
Klienci są różni. Metody radzenia sobie z nimi również. Czasami klient zgłasza uzasadnione watpliwości i trzeba mu pomóc je rozjasnić najlepiej z korzyścią dla obu stron, ale czasami.....
Na forum głównie poruszany był temat potencjalnego-klienta, który na wstepie chciał rabaty i zniżki należące się jedynie grupie uprzywilejowanej. A co z klientem, z ktorym już pracujemy dłuższy czas?
Zdarza Wam się klient rozszczeniowy, wiecznie niezadowolony, agresywny, z rosnącymi żądaniami, próbami wciskania darmowych tluamczeń (choć płaci tylko za lekcję) do zrobienia, szantażujący "odpowiednią opinią w internetach" jeśli żadania nie zostaną spełnione? Klient, który powołuje się na umowę jednocześnie ignorujący wynikające z tej samej umowy warunki dot. płatności/odwołan/w ogóle realizacji kursu, które są zabezpieczeniem dla lektora, a których był świadom decydując się na kurs. Jednocześnie klient, który za chiny odejść od lektora nie chce-jest zadowolony, ale też rozsczeniowy i szukajacy "frajera" do darmowej roboty. Klient manipulujący.
Znam metody postępowania w teorii. W praktyce taka osoba mnie zwyczajnie paraliżuje i tracę zdolność asertywnego działania.
Mam ochotę wyrzucić tę osobę oknem i patrzeć jak powolnie umiera. Zdarzało Wam się pracować z kimś długo, nawet bardzo, mimo olbrzymiej niechęci? Czy było to spowodowane kwestią finansową? Czy każdy klient, który płąci w terminie to dobry klient? Czy jego wypłącalność to najistotniejszy czynnik, czy tylko jeden z wielu i niewarto się szarpać?
"Wyrzuciliście" keidys klienta po dłuższej współpracy?
Uświadomić klienta, że jest żenujący, czy wykopać go w złudnym poczuciu, że sam odszedł, dla dobra własnej reputacji?
Jestem ciekawa Waszych doświadczeń.
ps. mówię o kliencie nie-kluczowym, z któego ani nie ma korzysci w spotaci dalszego polecania ani nie ma finansowego szału-ot 60 min w tygodniu, a żądania w stylu Beyonce (prośba o czerwony papier do kibla)
1 rok pracy z ludzmi=+100 lat przyśpieszonego starzenia ....:)